Od kilku lat w Polsce jest większy dostęp do behawiorystów, ale nadal dla wielu osób to szamani, którzy rozmawiają ze zwierzętami

Od kilku lat w Polsce jest większy dostęp do behawiorystów, ale nadal dla wielu osób to szamani, którzy rozmawiają ze zwierzętami (fot. SbytovaMN / iStockphoto.com)

wywiad Gazeta.pl

Tresura czy wychowanie? Opiekun czy właściciel? "Człowiek nigdy nie będzie dla psa samcem alfa"

Z pewnej wystawy psów wyszłam, kiedy jedna z pań wiozła swojego pupila w wózku dziecięcym, w ubranku i pod kocykiem. Na pytanie, dlaczego pies nie chodzi na własnych łapach, usłyszałam, że nie może brodzić w suchej trawie, bo paproszki się przyczepią. Zwierzęta cierpią z powodu ludzkiej próżności - mówi Aneta Awtoniuk, behawiorystka zwierzęca.

Polska jest w czołówce krajów europejskich pod względem liczby psów domowych. Żyje u nas ok. 8 mln tych czworonogów.

- Mówimy o oficjalnych szacunkach. Myślę, że jest ich znacznie więcej, jeśli weźmiemy pod uwagę psy nieskatalogowane, np. te, które żyją na wsi, nie były czipowane i nigdy nie trafiły do weterynarza.

Według oficjalnych szacunków w Polsce żyje dziś ok. 8 mln psów (fot. YakobchukOlena / iStockphoto.com)Według oficjalnych szacunków w Polsce żyje dziś ok. 8 mln psów (fot. YakobchukOlena / iStockphoto.com)

Dlaczego tak wielu Polaków  decyduje się na psa?

- Na przestrzeni czasów zmieniała się funkcja psów. Kiedyś ludzie potrzebowali ich do pracy. Zwierzęta pierwsze wiedziały o zbliżających się do siedziby drapieżnikach i szybko przed nimi ostrzegały. Pomagały myśliwym w polowaniu. Z czasem użytkowość psów straciła na znaczeniu. Są jednak obszary, gdzie żadna maszyna nie dorówna psiemu nosowi, dlatego nadal pracują na gruzowiskach, lotniskach czy w policji. Nie wymyślono też dorównującej im maszyny do przytulania.

W badaniach TNS "Zwierzęta w polskich domach" z 2014 roku Polacy niemal jednogłośnie zgadzają się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Na czym polega ta przyjaźń?

- Pies patrzy na swojego opiekuna z miłością, dwunożny jest dla niego bogiem. W człowieku jest ogromna potrzeba relacji z kimś, kto nie ocenia, bezwarunkowo akceptuje, nie opuści. W ludzkim świecie trudniej to osiągnąć.

W ok. 150 schroniskach przebywa ponad 100 tys. bezdomnych psów. Dlaczego ludzie porzucają swoich "najlepszych przyjaciół"?

- Oddają psy, bo sobie z nimi nie radzą, nie rozumieją ich natury. Weźmy osobę, która bierze rottweilera do 30-metrowej kawalerki. Jeśli ten pies nie ma możliwości rewirować, to rozszerzy terytorium na cały blok i okolice bloku. Będzie strzegł swojego terenu przed intruzami, czyli sąsiadami i innymi zwierzętami. Albo rodzina chce mieć spokojnego psa, a decydują się na beagle'a, bo nie doczytali, że z natury jest bardzo energiczny, pobudzają go wszelkie zapachy i wymaga co najmniej 2-godzinnego aktywnego spaceru codziennie plus 2-3 wyjścia higieniczne, by załatwił swoje potrzeby fizjologiczne.

Bardzo często zdarza się, że właściciele, którzy nie potrafią poradzić sobie z wychowaniem zwierzęcia, porzucają je i skazują na życie w schronisku (fot. Okssi68 / iStockphoto.com)Bardzo często zdarza się, że właściciele, którzy nie potrafią poradzić sobie z wychowaniem zwierzęcia, porzucają je i skazują na życie w schronisku (fot. Okssi68 / iStockphoto.com)

Wielu osobom nie przychodzi do głowy, że psy mogą być tak różne, niektóre potrzebują dużo biegać, inne kopać, jeszcze inne wszystko będą brały do pyska i rozgryzały, np. labradory. Ludzie mają obraz psów kształtowany przez filmy, bajki i reklamy. Zakładają, że wszystkie są grzeczne, słodkie i  bezproblemowe. Kiedy zderzają się z rzeczywistością, przychodzi rozczarowanie.

Dzisiaj w każdym większym mieście można znaleźć behawiorystę. Czy wiedza na temat wychowania psów nie przebija się do świadomości społecznej?

- Przez wiele lat milicja, potem policja, wojsko i pokrewne służby o szkoleniu psów mówiły jako o wiedzy tajemnej. Nikt poza nimi się tym nie zajmował. Od kilku lat w Polsce jest większy dostęp do behawiorystów, ale nadal dla części osób to szamani, który rozmawiają ze zwierzętami.

Ludzie często też nie szukają pomocy, bo mają przekonanie, że zwierzęta są jakie są i nie da się z tym nic zrobić, bo "taki pies mi się trafił". Kiedy 10 lat temu otworzyłam szkołę dla psów, słyszałam: "Po co to komu? Pies to pies". Gdy szczeniak niszczy meble, a kot sika na łóżko, to wychodzą z założenia, że albo trzeba z tym żyć, albo pozbyć się zwierzęcia.

Istnieje też wiele forów i stron internetowych, gdzie można się dowiedzieć, jak  korygować niewłaściwe zachowania czworonogów.

- Uważałabym na tzw. porady internetowe, szczególnie w przypadku modyfikacji zachowań. Tak jak nie warto leczyć się u dr. Googla, tak nie warto korygować kłopotliwych zachowań zwierząt przy pomocy "fachowców" z forów internetowych. Eksperymenty na żywych organizmach najczęściej źle się kończą. Aby rozwiązać problem, potrzebna jest porządna diagnoza, a tę stawia behawiorysta po obserwacji zachowania pupila, wywiadzie z opiekunami, czasem testach, jakie wykonuje się z psem.

W Polsce jest coraz więcej zwierzęcych behawiorystów, ale nadal niewielu chętnych do tego, by korzystać z ich usług (fot. Highwaystarz-Photography / iStockphoto.com)W Polsce jest coraz więcej zwierzęcych behawiorystów, ale nadal niewielu chętnych do tego, by korzystać z ich usług (fot. Highwaystarz-Photography / iStockphoto.com)

Czego psa możemy nauczyć samodzielnie, bez pomocy eksperta?

- Jeśli mamy czworonoga sprawiającego kłopoty, to zdecydowanie potrzebujemy eksperta. Ale kiedy chcemy, aby nasz pies siadał czy reagował na słowo "stój", swobodnie możemy wychować go sami. Wychować, ale nie tresować.

Prowadziła pani akcję "Wychowuję, nie tresuję". Jaka jest różnica między tymi dwoma podejściami?

- Tresura łamie zwierzę psychicznie, ponieważ nie respektuje jego granic emocjonalnych, możliwości oraz potrzeb. Polega na stawianiu zadań, które pies musi wykonać bez względu na wszystko. W innym wypadku dostaje dotkliwą karę, często fizyczną. Można oczywiście wytresować kota, który w cyrku będzie skakał przez płonącą obręcz, ale zawsze dokona się to kosztem olbrzymiego cierpienia zwierzęcia. Natomiast wychowanie i szkolenie odbywa się z szacunkiem i znajomością potrzeb zwierzaka, ponieważ nie działamy  przeciwko niemu. Uczymy psa zasad, ale nie z pozycji bezwzględnego pana i władcy, a raczej mądrego opiekuna. Opiekuna, nie właściciela. Dziś wiemy, że teoria dominacji, która tak wiele złego wniosła w relacje człowieka i psa, jest nieprawdziwa. Behawioryści i trenerzy już dawno jej nie stosują, a przynajmniej nie powinni.

Teoria dominacji zakłada, że pies słucha człowieka, jeśli ten jest dla niego przywódcą, kimś w rodzaju samicy lub samca alfa.

- Człowiek nigdy nie będzie samcem lub samicą alfa, z tej prostej przyczyny, że nie jest tego samego gatunku co pies. A tylko w obrębie swojego gatunku zwierzęta wybierają parę alfa po to, by mnożyć najlepsze geny. Jeśli ktoś chce być dla swojego psa alfą, to znaczy, że chce mieć z nim szczenięta. Psy naprawdę nie spędzają bezsennych nocy na obmyślaniu planu zawładnięcia światem ludzi. Spokojnie więc możemy być dla nich przewodnikami - w rodzaju tych oprowadzających po obcym mieście, którzy wskazują bezpieczne rejony i takie, w które lepiej się nie zapuszczać, pokazują, jak najbezpieczniej przemieszczać się ulicami, żyć społecznie z innymi ludźmi i zwierzętami itd.

Psy, niezależnie od rasy, uwielbiają spacery i bardzo ich potrzebują. Dlatego warto znaleźć na nie czas (fot. stevecoleimages / iStockphoto.com)Psy, niezależnie od rasy, uwielbiają spacery i bardzo ich potrzebują. Dlatego warto znaleźć na nie czas (fot. stevecoleimages / iStockphoto.com)

Mam wrażenie, że sposoby wychowania psa zgodnie z teorią dominacji są u nas dość mocno zakorzenione, np. zasada, że człowiek powinien wchodzić do domu przed psem.

- Dla psa nie ma żadnego znaczenia, kto pierwszy przejdzie przez próg domu. Rozemocjonowany wizją spaceru labrador pcha się przed opiekunem do drzwi nie po to, by nam udowodnić, kto tu rządzi, ale dlatego, że chce natychmiast znaleźć się na zewnątrz. Wciąż są ludzie, którzy zanim postawią psu miskę z jedzeniem, udają, że pierwsi z niej jedzą. Zupełnie na serio wkładają kawałek chleba do psiej miski i teatralnym gestem pakują go sobie do ust. Z psiej perspektywy to jakiś cyrk.

Niektórzy do dziś robią też psom tzw. alfa rolls, czyli przewracają psa na plecy i siłą przytrzymują, żeby pokazać, kto silniejszy. Z punktu widzenia czworonoga takie zachowanie jest skrajną agresją. A ona jest zaburzeniem, nie normą. Kiedy coś takiego robi opiekun, pies jest zdezorientowany i traci do niego zaufanie. Może też próbować bronić się i ugryźć. W takiej sytuacji będzie to całkiem normalne psie zachowanie. W relacji z człowiekiem poza przyjemnościami pies potrzebuje jasnych reguł i konsekwencji w postępowaniu opiekuna, ale nigdy przemocy. Agresja niczego nie uczy. Starajmy się psy zrozumieć, przy czym nie udawajmy, że jesteśmy psami. Zachowujmy się jak ludzcy opiekunowie swoich zwierząt.

Skąd się wzięła teoria dominacji?

- Z obserwacji wilków, niespokrewnionych ze sobą osobników, żyjących w ogrodach zoologicznych, na małej przestrzeni, w sztucznym dla nich i patologicznym środowisku. Zdarzały się tam sytuacje, że wilk zmuszał drugiego do przyjęcia uległej pozycji, przewracając go na plecy. Dopiero gdy zaczęto obserwować wilki w rezerwatach, gdzie mogły one tworzyć grupy rodzinne po swojemu, okazało się, że nie występują tam takie patologie. Ale już stworzono powiązania między zachowaniami wilków z zoo a zachowaniami psów domowych i lawina ruszyła. Do tego porównywanie wilków i psów ma tyle samo sensu, co porównywanie małp i ludzi.

Zwierzęta odczuwają emocje, tak samo jak ludzie (fot. stock_colors / iStockphoto.com)Zwierzęta odczuwają emocje, tak samo jak ludzie (fot. stock_colors / iStockphoto.com)

Poza teorią dominacji wciąż żywa jest kartezjańska myśl, że zwierzęta są tylko maszynami obciągniętymi skórą. Kartezjusz przeprowadzał koszmarne eksperymenty na żywych psach, a kiedy wyły z bólu, twierdził, że to reakcja mechanizmu. Do dziś trzeba wkładać wiele wysiłku w przekonywanie, że zwierzęta mają mózgi, a więc myślą i przeżywają emocje.

Co więcej, badania pokazują, że mają też samoświadomość.

- Dzisiaj mamy możliwości, żeby zbadać, jak działają mózgi zwierząt. I okazuje się, że wcale tak bardzo nie różnią się od ludzkiego, że są w nim  obszary odpowiedzialne za logiczne myślenie, odczuwanie emocji czy samoświadomość. Zwierzęta mogą tworzyć też głębokie relacje, nawiązywać trwałe więzi, bo mają zestaw hormonów, które za to odpowiadają, np. oksytocynę.

Zwolennicy użytkowego traktowania zwierząt często powołują się na Biblię - wszakże jest w niej napisane, że człowiek czyni sobie ziemię poddaną.

- Kościół z pewnością nie pomaga w zmianach, które zmierzałyby do bardziej humanitarnego traktowania zwierząt. Ileż dobrego zrobiliby księża, apelując o świeżą wodę dla psów, o kojec zamiast łańcucha czy porządnie ocieploną budę. W Biblii jest napisane, żeby człowiek czynił sobie ziemię poddaną, ale po to, żeby się o nią troszczyć. Przekaz ten jest wykoślawiany, kiedy twierdzi się, że człowiek nie jest częścią przyrody, ale kimś ponad nią. Wystarczy huragan albo spotkanie człowieka bez broni z  niedźwiedziem polarnym i jest już po "Królu Ziemi".

Jakie są inne szkodliwe mity na temat wychowania zwierząt?

- Suka musi mieć szczeniaki chociaż raz w życiu, bo inaczej zwariuje - to kompletnie niczym nieuzasadniona teoria. Drugi mit, który jest jak wirus, to taki, że psa trzeba wybiegać.

Psy uwielbiają spacery.

- Owszem i w ciągu doby pies potrzebuje kilku higienicznych spacerów plus jednego długiego, czyli co najmniej 1,5-godzinnego. Psa trzeba zmęczyć, ale to nie jest równoznaczne z wybieganiem. Poza bieganiem pies potrzebuje też myśleć, czyli wąchać, szukać, rozwiązywać problemy, bawić się z innymi psami i ze swoim dwunożnym. Ruch jest istotny tak samo jak rozwój mózgu. Pies zadowolony to pies zmęczony umysłowo.

Suka musi mieć szczeniaki chociaż raz w życiu, bo inaczej zwariuje - to kompletnie niczym nieuzasadniona teoria, w którą wielu jednak mocno wierzy (fot. VladimirFLoyd / iStockphoto.com)Suka musi mieć szczeniaki chociaż raz w życiu, bo inaczej zwariuje - to kompletnie niczym nieuzasadniona teoria, w którą wielu jednak mocno wierzy (fot. VladimirFLoyd / iStockphoto.com)

Czy behawiorysta rozwiąże każdy problem z czworonogiem?

- Niekiedy są sytuacje, w których i on jest bezradny, bo okazuje się, że zmiany w zachowaniu psa są związane z chorobą, np. guzem mózgu. Dlatego warto sprawdzać u lekarza weterynarii, czy pies jest fizycznie zdrowy.

Poza tym zwierzęta nie psocą bez powodu. Jeśli pies gryzie meble, ucieka na spacerze, wyje, gdy opiekun wychodzi z domu, to zadaniem behawiorysty jest dotrzeć do przyczyny problemu i znaleźć rozwiązanie. Różne zaburzenia mogą mieć podobne objawy. Z tego też powodu nie diagnozuję psów przez Skype'a, maila, czy telefon. Zawsze wymagam osobistego spotkania ze zwierzęciem i jego opiekunami oraz czasu na obserwację. Diagnoza to podstawa.

Zdarza się, że nie udaje się jej postawić?

- Powód konkretnego zachowania psa bywa trudny do ustalenia. Ale nigdy nie zdarzyło się, żebym zostawiła "pacjenta" bez diagnozy. Pamiętam psa, który pomyślnie przeszedł trening czystości, a po kilkunastu tygodniach  przestał załatwiać się podczas spacerów i zaczął brudzić w domu. Badania krwi, moczu i USG pęcherza nie wykazały żadnych chorób. Przez jakiś tydzień nie mogłam dotrzeć do źródła problemu. Pies nie wykazywał żadnych lęków, emocjonalnie wszystko było w porządku, był zdrowy fizycznie, a jednak przestał załatwiać się na zewnątrz. Postanowiłam spędzić z nim cały dzień. Zaobserwowałam dzięki temu, że załatwia się tylko w łazience na białych płytkach. Ten urodzony zimą psiak nauczył się, że potrzeby fizjologiczne realizuje się wyłącznie na śniegu, czyli musiał mieć zimne i białe pod łapami. A gdy nadeszła wiosna i śnieg z trawników stopniał, pojawił się problem. Pracowaliśmy z białymi podkładami dla szczeniaków, które mroziliśmy i rozkładaliśmy na trawie. Z czasem ich powierzchnia zmniejszała się, aż pies przestał ich potrzebować.

Bez względu na to, czy pies został kupiony, czy adoptowany, warto mieć wiedzę na temat danej rasy czy typu, jaki pies reprezentuje (fot. gilaxia / iStockphoto.com)Bez względu na to, czy pies został kupiony, czy adoptowany, warto mieć wiedzę na temat danej rasy czy typu, jaki pies reprezentuje (fot. gilaxia / iStockphoto.com)

Kupić psa czy adoptować? Co pani radzi?

- Z pewnością nie kupować w pseudohodowlach, gdzie suka jest eksploatowana do granic możliwości, rodzi szczeniaki po każdej cieczce. Zwierzęta żyją tam w dramatycznych warunkach. Jeśli kupować, to w hodowlach zarejestrowanych w Związku Kynologicznym. Sprawdzać przodków trzy, cztery pokolenia wstecz. Nie jest rasowym pies, który ma znanych jedynie rodziców. Pilnie przyglądać się, jak hodowla funkcjonuje, zbierać informacje od ludzi, którzy mają psy z takich miejsc, słowem - sprawdzać wszystko, co się tylko da.

Warto jednak zadać sobie pytanie: po co mi rasowy pies? Z pewnej wystawy psów wyszłam w momencie, kiedy jedna z pań w lipcu wiozła swojego  pupila w wózku dziecięcym, w szelkach, ubranku i pod kocykiem. Na pytanie, dlaczego pies nie chodzi na własnych łapach, usłyszałam, że to czempion i nie może brodzić w suchej trawie, bo paproszki się przyczepią. To też jest forma znęcania się nad zwierzęciem. Zwierzęta cierpią z powodu ludzkiej próżności.

Bez względu na to, czy pies został kupiony, czy adoptowany, warto mieć wiedzę na temat danej rasy czy typu, jaki pies reprezentuje. Marzy mi się, że każdy, zanim zdecyduje się na zwierzę, przyjdzie do behawiorysty na rozmowę, żeby dowiedzieć się: z czym powinien się liczyć, biorąc danego psa; jak przygotować się na nowego domownika; czy będzie potrafił spełnić potrzeby takiego psa, jakiego chce mieć. Ludzie, którzy mają wiedzę na temat zachowań zwierząt, żyją z nimi w większej harmonii.

W powszechnej opinii psy adoptowane są wierniejsze.

- Wdzięczność po grób za wyjście ze schroniska to kolejny mit, i to niezwykle krzywdzący. Zwierzęta nie mają szansy na spełnienie tych oczekiwań, a opiekun czuje się rozczarowany, bo pies miał być wdzięczny, a niszczy mieszkanie; człowiek uratował go od klatki, a pies obsikuje meble czy gryzie mu buty.

Aneta Awtoniuk - behawiorystka zwierzęca, trenerka psów (fot. archiwum prywatne)Aneta Awtoniuk - behawiorystka zwierzęca, trenerka psów (fot. archiwum prywatne)

Jako wyjątkowe przywiązanie adoptowanych psów mylnie interpretowana jest sytuacja, kiedy zwierzak chodzi krok w krok za człowiekiem. Dzieje się tak, bo w schronisku jeden opiekun przypada na kilka lub kilkanaście psów. W domu pies ma człowieka tylko dla siebie, a do tego dostaje głaski, lepsze jedzenie i regularne spacery, czyli opiekun jest cennym zasobem, którego należy pilnować. Psem kieruje lęk przed stratą, a nie wyjątkowa wierność. Często też czuje się zagubiony w nowym otoczeniu, a człowiek jest jedynym obiektem, który chociaż trochę zna, bo przywiózł go w to miejsce. Zatem pies trzyma się blisko. Żeby można było mówić o przywiązaniu, musi zbudować się relacja. Na to potrzebny jest czas, a czasami praca ze zwierzęciem. Niemniej życie z każdym czworonogiem może być fantastyczne. Należy jednak poznać jego potrzeby, nauczyć się z nim postępować, a czasami rozwiązać poważniejsze problemy.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Aneta Awtoniuk.
Behawiorystka zwierzęca, instruktorka szkolenia psów i specjalistka od relacji człowiek-pies. Prowadzi szkołę dla psów Azorres w Warszawie. Pracowała jako ekspertka przy programach telewizyjnych, np. "Przygarnij mnie" w TVP2 czy "Misja Pies" w TVN.

Monika Stelmach. Dziennikarka. Publikuje w "Dwutygodniku", "Wysokich Obcasach" i tygodniku "Polityka". Stypendystka "Młodej Polski" MKiDN. Specjalizuje się w wywiadzie i reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (30)
Zaloguj się
  • sop3

    Oceniono 18 razy 18

    Mieliśmy 18 lat psa.Najzwyklejszego kundla.Odszedł pól roku temu.Może to głupie ,ale pustka jest do dziś.

  • inder

    Oceniono 15 razy 15

    A propos biblijnych słów "czyńcie obie ziemię poddaną" - warto przeczytać książkę jednego z najwybitniejszych polskich specjalistów od starożytnego Bliskiego Wschodu prof. Świderkówny "Rozmowy o Biblii". Tam autorka wyjaśnia, że słowa te nie do końca oddają brzmienie oryginału. Otóż w oryginale pada trudne do przetłumaczenia na polski słowo, które oznacza, że człowiek panuje na ziemi w imieniu Boga, ale... nie na tej zasadzie, że robi z ziemią co chce, ale że jest za nią ODPOWIEDZIALNY. Tak więc, drodzy katolicy i panie ministrze Szyszko, naszym otrzymanym od Boga zadaniem jest nie tylko PANOWAĆ nad przyrodą, ale także TROSZCZYĆ się o nią, w tym także o kotki i pieski w naszych mieszkaniach, ale także o Puszczę Białowieską.

  • Marek Mal

    Oceniono 15 razy 11

    Stabilne psy o wiele lepiej niż ludzie czytają mowę ciała, czasem wystarczy "krzywo" spojrzeć i pies już jest "ukarany". Jeśli pies chce ci coś"powiedzieć" to go obserwuj. Wtedy tresura nie będzie potrzebna. De facto tresowane psy mają nieco "skrzywioną" psychikę.
    Aha- mam dwa psy. Coś tam wiem.

  • jan.go

    Oceniono 13 razy 7

    Jedno zdanie w tym wywiadzie jest na pewno nieprawdziwe że psa się wychowuje nie tresuje Otóż proszę pani nie w Polsce Na zasadzie tresury działa pewnie z 80% szkół w kraju Jeszcze w latach 80 wydawano podręczniki w których autorzy uczyli jak oduczyć psa brania jedzenia od nieznajomego - podłączyć jedzenie do prądu Reszta też była w ten deseń Mity o samcu alfa trzymają się mocno Kto by nie chciał być pogromcą zwierząt Czasami coś pójdzie nie tak i trzeba gościa poskładać i pozszywać Miałem Jużaka ,Tose teraz mam Bandoga Każdy pies był po przejściach bo nie radzili sobie właściciele Nigdy nie było z nimi u nas problemów bo były naszymi przyjaciółmi Na tresurę nie miałem czasu ani ochoty a inne podejście i nowe wzorce przywiozłem ze Szwecji wiele dekad temu Aha psa nawet 80 kg da się przewrócić na grzbiet tylko ze podczas zabawy ,czasami trzeba kleszcza wyjąć

  • augenthaler

    Oceniono 5 razy 5

    A co powie behawiorystka o kundelkach?

  • rikol

    Oceniono 6 razy 4

    Najważniejsze to zaakceptować to, że pies jest psem. Nie jest człowiekiem. Ma swoje potrzeby, np. wyjścia za potrzebą zajmują minimum 2 godziny dziennie - bo nie wychodzi się na 5 minut, ale trochę dłużej, żeby pies mógł powąchać różne interesujące rzeczy. Wychodzić trzeba 5 razy dziennie, żeby pies nie czuł dyskomfortu.

    Jeśli pies niszczy, to najprawdopodobniej się nudzi, co oznacza potrzebę dłuższych spacerów, rzucania piłeczki itd. Chodzi o to, żeby psa zmeczyć fizycznie.

    co do sikania, znam suczkę, która długo niewypuszczana z domu idzie na włochaty dywanik, bo nauczyła się, ze potrzeby się załatwia na trawie, a nie na chodniku.

    Prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy pies jest agresywny. Nieprawdą jest, że teoria dominacji nie obowiązuje. Są psy, które chcą dominować (np. sznaucer i kilka innych ras). Duży agresywny pies jest po prostu niebezpieczny.

    Jeśli pies, który do tej pory był normalny, zaczyna się dziwnie zachowywać, to znaczy, że trzeba iść do weterynarza. Psy mają również choroby psychiczne.

  • myslacyszaryczlowiek1

    0

    - Tresura łamie człowieka psychicznie, ponieważ nie respektuje jego granic emocjonalnych, możliwości oraz potrzeb. Polega na stawianiu zadań, które człowiek musi wykonać bez względu na wszystko. W innym wypadku dostaje dotkliwą karę, często fizyczną. Można oczywiście wytresować akrobatę, który w cyrku będzie skakał przez płonącą obręcz, czy innego np. tenisistę ale zawsze dokona się to kosztem olbrzymiego cierpienia małego człowieka. Natomiast wychowanie i szkolenie odbywa się z szacunkiem i znajomością potrzeb ludzia, ponieważ nie działamy przeciwko niemu. Uczymy ludzia zasad, ale nie z pozycji bezwzględnego pana i władcy, a raczej mądrego opiekuna. Opiekuna, nie właściciela. Dziś wiemy, że teoria dominacji, która tak wiele złego wniosła w relacje człowieka i człowieka, jest nieprawdziwa. Behawioryści i trenerzy już dawno jej nie stosują, a przynajmniej nie powinni.
    Wniosek. ludzie traktują lepiej teraz psy niż ludzi. A przyczyną są braki w mózgu tych którzy chcą dominować, tzw. psychopaci.

  • 4zybert

    Oceniono 5 razy -3

    Trafna ilustracja artykułu - beagle - rasa najgłupsza, najpodlejsza, najgłośniejsza i najbardziej zepsuta hodowlą. Absolutny koszmar.

  • wdv

    Oceniono 6 razy -6

    Ale po co mieć psa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX