Jeśli chcesz wiedzieć, co myśli o tobie druga osoba, sprawdź wielkość jej źrenic

Jeśli chcesz wiedzieć, co myśli o tobie druga osoba, sprawdź wielkość jej źrenic (fot. boggy22 / iStockphoto.com)

Siła spojrzenia. Jeśli chcesz wiedzieć, co myśli o tobie druga osoba, sprawdź wielkość jej źrenic

Kontakt wzrokowy buduje porozumienie, intymność, ale może być traktowany również jako naruszenie prywatności, a nawet wyraz agresji. Wyliczono, że zakochani mogą patrzeć sobie w oczy przez trzy czwarte wspólnie spędzonego czasu. Nic dziwnego, że obywają się wówczas bez słów, gdyż kontakt wzrokowy jest tak obciążający dla mózgu, że niemal wyklucza rozmowę.

Jeżeli wybierasz się do Chin lub do Japonii, to pamiętaj by nie patrzeć w oczy rozmówcy. Przelotne, krótkie spojrzenie nie będzie postrzegane źle, ale typowe dla Europejczyków patrzenie w oczy w trakcie powitania może być odebrane jako nieuprzejme, a nawet aroganckie. Patrzeć w oczy współtowarzyszom nie możesz również, zasiadając w ławach senatu stanowego Minnesoty. Obowiązuje tam stare, choć całkiem niedawno podtrzymane prawo, wedle którego wszyscy senatorowie w trakcie debaty muszą patrzeć bezpośrednio na przewodniczącego, nigdy na siebie nawzajem. Złamanie tej reguły może oznaczać wykluczenie z obrad. Wedle tamtejszego prawa bezpośrednie patrzenie w oczy debatujących współtowarzyszy jest zarówno pogwałceniem dobrych manier, jak również prywatności poszczególnych osób. Na szczęście to niejedyne specyficzne prawo obowiązujące senatorów Minnesoty, w trakcie posiedzeń zakazane jest bowiem również picie wody, wyjątek można ustanowić tylko dla ciężarnej.

Jak widać, opiewane przez poetów i upragnione przez zakochanych patrzenie w oczy jest czynnością tak intymną, że w pewnych sytuacjach bywa nawet wyjęte spod prawa. W innych stanowi źródło najgłębszej możliwej intymności. Tak ogromnej, że z pospolitej czynności może z łatwością zmienić się w sztukę.

The World's Biggest Eye Contact Experiment 2017 odbędzie się w sobotę 23 września (fot. materiały promocyjne)The World's Biggest Eye Contact Experiment 2017 odbędzie się w sobotę 23 września (fot. materiały promocyjne)

W sobotę, 23 września, w wielu miastach na całym świecie odbędzie się The World's Biggest Eye Contact Experiment - wydarzenie, którego celem jest odbudowa więzi międzyludzkiej, poprzez potężne i piękne doświadczenie, jakim jest podzielenie się "1 minutą" kontaktu wzrokowego z nieznajomymi osobami w przestrzeni publicznej.
To już kolejna edycja globalnej inicjatywy zainicjowanej przez Petera Sharpa z Liberators International w 2015 roku, kiedy to w 156 miastach na całym świecie uczestniczyło w niej ok. 100 tys. osób. W 2016 roku liczba miast biorących udział zwiększyła się do 196. W tym roku ma być ich jeszcze więcej.
Od początku w inicjatywie uczestniczyły także polskie miasta - m.in. Lublin, Katowice, Kraków, Poznań, Szczecin, Warszawa, Wrocław. W tym roku organizatorami wydarzenia w Warszawie są: Fundacja Stań się Zmianą, Studio Relacji, Laboratorium Meisnera oraz Planeta Zdrowie. Pozostałe miasta uczestniczące w Polsce to: Bielsko-Biała, Bydgoszcz, Katowice, Kraków, Lublin, Olsztyn, Poznań, Rzeszów, Sopot, Szczecin, Wrocław. Szczegóły tutaj>>>

Artysta jest obecny, artysta patrzy
 
Rok 2010, Nowy Jork. Na środku wielkiej sali Muzeum Sztuki Współczesnej (MoMA) stoi prosty stół i dwa krzesła. Na jednym siedzi kobieta. Ascetyczna sukienka zakrywa ją od szyi po palce stóp. Ciemne, długie włosy zaplotła w warkocz. Jedyne, co robi, to siedzi i patrzy w oczy kolejnym osobom, które decydują się zasiąść na krześle naprzeciwko niej. Tych osób są setki. Przyjeżdżają z całego świata, śpią przed drzwiami muzeum, by mieć szansę choć przez krótką chwilę dzielić się spojrzeniem z Mariną Abramović, urodzoną w Belgradzie performerką.   

Performance "The Artist Is Present" był częścią zorganizowanej przez MoMA retrospektywnej wystawy Abramović. Artystka obawiała się, że nikt nie pojawi się na wydarzeniu, nie zechce zasiąść po drugiej stronie stołu, a 700 godzin, jakie zamierzała poświęcić performance'owi, spędzi samotnie. Nic bardziej mylnego. Publiczność tłoczyła się przed wejściem do muzeum, instytucja zanotowała tysiące wejść na stronę  WWW relacjonującą wydarzenie, a o samej wystawie informowały najważniejsze światowe media. Możliwość nieskrępowanego patrzenia w oczy drugiemu, obcemu człowiekowi stała się nie tylko atrakcją, ale wręcz potrzebą sprawdzenia się. Nie wyznaczono czasu, jaki każdy z odwiedzających mógł spędzić z Abramović. Niektórzy siedzieli naprzeciwko niej minutę lub dwie, inni wydłużali ten czas do długich godzin, czym wzbudzali złość oczekującego tłumu. Wielu płakało, niektórzy śmiali się, a ktoś nawet napluł artystce w twarz.

Performance ściągnął do MoMA wiele osobistości ze świata sztuki i muzyki. Przed Abramović zasiedli Lou Reed, Isabella Rossellini, Björk. Jednak to pojawienie się Franka Uwe Laysiepena zwanego Ulayem, czyli artysty, z którym Abramović tworzyła przez lata duet artystyczno-miłosny, okazało się najszerzej komentowanym wydarzeniem. Kochankowie nie utrzymywali kontaktu przez 20 lat. Zapis ich spotkania w sali MoMA wzrusza do łez. Kamienna do tej pory twarz artystki nagle nabiera wyrazu, widać walkę emocji, wreszcie łzy. Mimika Ulaya jest tak wyrazista, że momentami wydaje się, iż możemy odczytać myśli przebiegające przez jego głowę. I chociaż żadne z nich nie wypowiada nawet słowa, to i tak powiedzieli sobie wszystko.

Cztery minuty do zakochania

Trzynaście lat przed performance'em Mariny Abramović badania nad intymnością rozpoczęli Elaine i Arthur Aronowie. To ich pracy zawdzięczamy "36 pytań, dzięki którym zakochasz się w każdym". Jak to często bywa z takimi głośnymi medialnie ciekawostkami, rozległa praca badaczy została skrócona do chwytliwego hasła mającego wskazać, że romantyczną miłość można wyhodować w laboratorium jak kolonię bakterii. Eksperyment miał odpowiedzieć na pytanie, czy możliwe jest zbudowanie bliskiej, głębokiej więzi pomiędzy obcymi ludźmi w warunkach kontrolowanych. Zespół psychologów stworzył listę 36 podzielonych na trzy segmenty pytań, na które musieli odpowiedzieć rozmówcy. Pytania przechodziły od bardzo ogólnych, jak: gdybyś mógł jutro obudzić się z dowolną cechą lub zdolnością, co by to było?, poprzez wymagające otwartości wobec rozmówcy, np. jak czujesz się w relacji ze swoją matką?, aż po intymne: podziel się najbardziej wstydliwym, żenującym momentem ze swego życia.

Wyniki badań były bardzo obiecujące, jednak brakowało czegoś nieuchwytnego, co pozwoliłoby niejako przypieczętować rodzące się zaangażowanie i intymność między uczestnikami eksperymentu. Tym czymś okazało się patrzenie w oczy. Badacze uznali, że zakończenie cyklu pytań trwającą cztery minuty sesją patrzenia w oczy rozmówców będzie tym, co ugruntuje nową lub odrodzoną relację (odrodzoną, ponieważ zabieg z 36 pytaniami z powodzeniem stosuje się do odnowienia poczucia bliskości w parach z długoletnim stażem, i nie tylko tych romantycznych, lecz również w relacjach przyjacielskich czy rodzinnych). To był strzał w dziesiątkę. - Spojrzenie kreuje więź i buduje zaufanie. Im głębsza więź, tym większa intymność, co z kolei przekłada się na dłuższy i bardziej komfortowy kontakt wzrokowy - wyjaśnia Róża Salti, trener relacji, współwłaścicielka  warszawskiego Studia Relacji. - Długi kontakt wzrokowy informuje nasz mózg, że partner jest bliską nam osobą i można mu się zwierzyć. W tym momencie obie osoby poddane są podwójnie intensywnej stymulacji i w ciągu bardzo krótkiego czasu mają szansę na nawiązanie niezwykle intymnej relacji.

Patrzę i widzę siebie

Ale co tak naprawdę widzimy, patrząc w czyjeś oczy? Literatura i muzyka pełne są wzniosłych opisów cech, jakie zakochani dostrzegli w oczach obiektu westchnień. Widzą w nich ciepło, współczucie, dobroć, namiętność lub odwrotnie - chłód, odrzucenie, brak akceptacji. - Spotkanie i utrzymywanie spojrzenia powoduje wyrzut oksytocyny, czyli hormonu odpowiedzialnego za uczucie więzi z drugą osobą. Według opublikowanych w 1970 roku badań Zicka Rubina zakochane pary patrzą się na siebie podczas rozmowy przez 75 proc. czasu. Z kolei osoby niezwiązane uczuciowo robią to tylko przez 30-60 proc. czasu. - mówi Róża Salti.

Portrait of beautiful young couple looking at each other and smiling while sitting at home. Man is smoothing his girlfriend's hairZdaniem naukowców spotkanie i utrzymywanie spojrzenia powoduje u ludzi wyrzut oksytocyny, czyli hormonu odpowiedzialnego za uczucie więzi z drugą osobą (fot. GeorgeRudy / iStockphoto.com)

Pewne jest, jeśli oczywiście nie mamy problemów z akomodacją źrenic, że patrząc na obiekt naszej miłości, nasze źrenice rozszerzą się. - Rzadko zdajemy sobie sprawę, że znakomita większość naszej komunikacji to ta niewerbalna. Patrząc sobie w oczy, wzrokiem ogarniamy całą twarz. A to właśnie w twarzy znajduje się najwięcej mikromięśni, dzięki którym odczytujemy emocje innych ludzi. Możliwość skupienia się na spojrzeniu i twarzy pozwala nam "rozkodować" system mimiki drugiej osoby. To może nie przypieczętowanie jeszcze, ale na pewno bardzo cenne otwarcie dla intymnego kontaktu z partnerem - tłumaczy Joanna Sawicka, trenerka i współzałożycielka Studia Relacji.

Jeśli więc chcemy wiedzieć, czy dana osoba myśli o nas pozytywnie, zwyczajnie spójrzmy na wielkość jej źrenic. Jeśli są duże, to możemy uznać, że rozmówca czerpie przyjemność z przebywania z nami.  Osoby o dużych źrenicach są ogólnie postrzegane jako bardziej atrakcyjne. Śpiewany przez Violettę Villas  popularny rosyjski romans "Oczy czarne" opowiada właśnie o oczach zakochanej dziewczyny, oczach z tak rozszerzonymi źrenicami, że wręcz czarnych. Ten efekt był pożądany do tego stopnia, że dawne elegantki wkraplały sobie do oczu wyciąg z trujących wilczych jagód, który wywoływał rozszerzenie źrenic.

Chociaż opisując kontakt wzrokowy z drugim człowiekiem, skupiamy się na tym, co wyczytaliśmy w jego oczach, to zdaniem kognitywisty i neuropsychologa Matiasa Baltazara patrzenie w cudze oczy przede wszystkim uświadamia nas o własnym, całkiem fizycznym istnieniu. Emocje, jakie wywołuje tak intymny kontakt, opisywane są przez psychologa i popularyzatora nauki Christiana Jerretta jako stan bliski magii, w którym dwa mózgi symultanicznie analizują siebie nawzajem. To powoduje, że odbieramy samych siebie jako byt fizyczny i prawdziwy. Nie na darmo mówiono kiedyś, że w cudzych oczach można się przejrzeć jak w zwierciadle.

Jeśli zrenice osoby z która rozmawiamy są duże, to możemy uznać, że rozmówca czerpie przyjemność z przebywania z nami (fot. ScantyNebula / iStockphoto.com)Jeśli zrenice osoby z która rozmawiamy są duże, to możemy uznać, że rozmówca czerpie przyjemność z przebywania z nami (fot. ScantyNebula / iStockphoto.com)

Patrz na mnie, mamo

Nasza wrażliwość na ludzkie spojrzenia rozpoczyna się wyjątkowo wcześnie, bo zaobserwowano, że już dwudniowe niemowlęta zdecydowanie preferują patrzenie na twarze osób, które nawiązują z nimi kontakt wzrokowy. Zapisy aktywności mózgowej niemowląt w czwartym miesiącu życia jasno pokazują, że dzieci dłużej i dokładniej analizują twarze osób, których spojrzenie jest na nich skupione. - Noworodki nie używają jeszcze języka, dlatego ich komunikacja z rodzicem ogranicza się do komunikacji niewerbalnej i wokalizowania. Kontakt wzrokowy jest jednym z elementów ich "rozmowy" - napotykając czyjś wzrok, częściej się uśmiechają, przede wszystkim na widok swojej matki - tłumaczy Róża Salti. - Dzięki kontaktowi wzrokowemu niemowlę może również współdzielić uwagę opiekuna i podążać wzrokiem za jego spojrzeniem. Jest to nieodłączny element procesu socjalizacji. Brak kontaktu wzrokowego między rodzicem a dzieckiem będzie miał negatywny wpływ na formowanie się więzi, wyrażanie emocji, a także na umiejętności społeczne dziecka - dodaje trenerka.

- Często zapominamy, że dzieci to mali ludzie. Tak jakby niemowlęta obowiązywały inne zasady niż dorosłych - podkreśla Joanna Sawicka. Gdy w relacji dorosłych brakuje kontaktu wzrokowego, partnerzy unikają wymiany spojrzeń i nie obserwują swoich reakcji nawzajem; możemy łatwo odczuć, że szwankuje ich intymność i bliskość. Dokładnie temu samemu mechanizmowi podlegają dzieci, z tą jedynie różnicą, że ich zależność od rodzica jest zdecydowanie większa.

Spojrzenie - pożeracz energii

Gdy stajemy się coraz starsi, kontakt wzrokowy z drugim, szczególnie obcym człowiekiem zazwyczaj wywołuje w nas skrępowanie, wzbudza niepewność, a czasami nawet lęk. Jeśli przyjrzymy się niezobowiązującym konwersacjom toczonym w miejscach publicznych, to okaże się, że wyjątkowo mało osób utrzymuje ze swoim rozmówcą kontakt wzrokowy. Większość jedynie popatruje przelotnie w oczy, szybko odwracając wzrok, gdy tylko zauważy pierwsze oznaki nagłej konsternacji swojego rozmówcy. Dzieje się tak zarówno z powodów emocjonalnych, o których już mówiliśmy, ale także czysto fizycznych. Jak wykazali Shogo Kajimura i Michio Nomura w badaniach opublikowanych w piśmie "Cognition", utrzymanie kontaktu wzrokowego konsumuje tak dużo energii, że niemal niewykonalne jest jednoczesne prowadzenie konwersacji, opowiadanie czegoś i patrzenie komuś w oczy. Prosty test możemy wykonać w każdej chwili: patrząc komuś w oczy, spróbuj mówić o czymś prostym, choćby o tym, co jadłeś na śniadanie. Jeśli opowieść nie zamknie się w jednym zdaniu, po chwili zauważysz, że gubisz wątek i nie możesz znaleźć właściwych słów. Ale wystarczy, że odwrócisz wzrok, by wątek wrócił, a koncentracja uległa znacznej poprawie.

Jeśli przyjrzymy się niezobowiązującym konwersacjom toczonym w miejscach publicznych, to okaże się, że wyjątkowo mało osób utrzymuje ze swoim rozmówcą kontakt wzrokowy (fot. Mina3686 / iStockphoto.com)Jeśli przyjrzymy się niezobowiązującym konwersacjom toczonym w miejscach publicznych, to okaże się, że wyjątkowo mało osób utrzymuje ze swoim rozmówcą kontakt wzrokowy (fot. Mina3686 / iStockphoto.com)

- Współczesny świat na wielu pułapach ogranicza nasze bezpośrednie interakcje - uważa  Joanna Sawicka. - Najczęściej rozmawiamy z bliskimi przez telefon lub komunikatory. A budujące bliskość patrzenie sobie w oczy, jak każda nietrenowana umiejętność, zaczyna zanikać. Tak że  na swój sposób "terapią" dla nas wszystkich jest trening patrzenia sobie w oczy. Wszyscy pamiętamy, jak przestrzegano nas przed patrzeniem prosto w oczy niebezpiecznemu psu. Wymiana spojrzeń miała sugerować konfrontacyjne zamiary, brak strachu, poczucie równorzędnej siły i ciekawość. A przecież właśnie to powinniśmy wykazywać w relacjach z ludźmi. Kontakt wzrokowy ma wielką moc, ale trzeba uczyć się, jak z niej właściwie korzystać, by służyła nam na co dzień.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Dziennikarz, redaktor, związana m.in. z "Życiem Warszawy" i "Echem Miasta".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (12)
Zaloguj się
  • Oceniono 8 razy 6

    "Nie na darmo mówiono kiedyś, że w cudzych oczach można się przejrzeć jak w zwierciadle"
    Autorko droga, litości. Mawiało (i mawia się), że oczy są zwierciadłem duszy, a to oznacza, że widać w nich duszę posiadacza tychże ślipów, a nie to że widać w nich duszę patrzającego

  • momma-sed

    Oceniono 6 razy 4

    Jeśli czyjeś źrenice są nienaturalnie duże, a przy tym nieprawidłowo reagują na światło to wiecie co to za miłość...

  • stanislaw.sk

    Oceniono 2 razy 2

    @parsom
    Np.„Miłość i nienawiść. Historia naturalna elementarnych sposobów zachowania się”
    Irenäus Eibl-Eibesfeldt wyd. I: Warszawa 1987, PWN

  • wranek

    Oceniono 9 razy 1

    Podobno wielkość( średnica źrenic) jest proporcjonalna do ilości światła docierającego do plamki żółtej.
    EW. od spozycia niektórych substancji. I to wszystko, drodzy abramoviciści.

  • parsom

    Oceniono 13 razy -1

    Ten "artykuł" to pomieszanie lekkiej dawki wiedzy empirycznej, zniekształconych faktów i popularnych bzdur.
    Znakomita większość naszej komunikacji to ta niewerbalna? A jakiejś dowody na taką tezę?
    Spójrzmy na wielkość źrenic... Jasne, bo mamy w oczach suwmiarki.

  • wentyl77

    Oceniono 6 razy -2

    Performance "The Artist Is Present" był częścią zorganizowanej przez MoMA retrospektywnej wystawy Abramović.

    Przestańcie promować tę psychopatkę sado-maso, wielbicielkę Moloha i czarownicę

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX