Duchowni to - zdaniem wielu kobiet - najlepsza partia

Duchowni to - zdaniem wielu kobiet - najlepsza partia (fot. RobinOlimb / iStockphoto.com)

wywiad Gazeta.pl

Marcin Wójcik: Jestem przeciwny potępianiu kapłanów, którzy są w związkach - homo czy hetero

Wiedziałem, że jest problem z celibatem, ale nie, że aż taki. Celibat jest właściwie fikcją. Zaskoczyło mnie, jak wielu księży traktuje go z wyjątkową nonszalancją, nieprzestrzeganie go nie jest dla nich absolutnie żadnym problemem - mówi Marcin Wójcik, autor książki "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu".

Mój Boże, co ludzie powiedzą?

- Trochę się boję, choć Kościół to pewnie przemilczy.

A można to przemilczeć?

- Wszystko można przemilczeć. Tak było z pedofilią w polskim Kościele, tak było, kiedy ksiądz Charamsa zrobił w Watykanie coming out. Słyszałeś, żeby nasz Kościół to jakoś poważnie skomentował?

Monsignor Krzysztof Charamsa, center, and his partner Eduard, right,  surname not given, leave a restaurant after a press conference in downtown Rome, Saturday Oct. 3, 2015. Vatican on Saturday fired a monsignor who came out as gay on the eve of a big meeting of the world's bishops to discuss church outreach to gays, divorcees and more traditional Catholic families. (AP Photo/Alessandra Tarantino)Ksiądz Charamsa ze swoim partnerem Eduardo (z prawej) (fot. AP Photo / Alessandra Tarantino)

Teraz komentarz będzie pewnie taki, że reporter wrogiej Kościołowi "Gazety Wyborczej", polskojęzycznego siedliska szatana, napisał kolejną książkę, by Kościołowi dowalić. Zebrał tendencyjne historie, wyolbrzymił i medialny sukces gotowy.

- Jeżeli w Stanach Zjednoczonych bankrutują całe diecezje, bo nie mają już pieniędzy na wypłacanie odszkodowań ofiarom pedofilii, jeżeli niemiecki Kościół tworzy na ten cel specjalny fundusz, nie wydaje mi się, by mówienie o wyolbrzymianiu było zasadne. W mojej książce jest reportaż o mężczyźnie, który kilkakrotnie był w kurii i opowiadał biskupowi o księdzu kanoniku, który go molestował, ale nikt mu nie pomógł. Skończyło się na tym, że ów mężczyzna targnął się - na szczęście nieskutecznie - na swoje życie, a księdzu włos z głowy nie spadł.

Twoja nowa książka nosi tytuł "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu", a historia, o której mówisz, wydarzyła się w diecezji bielsko-żywieckiej. Ksiądz kanonik jest, zdaje się, dobrze umocowany w Kościele.

- Bardzo dobrze. Być może dlatego, że zna kilku wpływowych biskupów. Ofiary molestowania boli to, że ich oprawcy nie tylko nie są karani, ale także często uczestniczą nadal w oficjalnych uroczystościach kościelnych.

Najpierw napisałeś "W rodzinie ojca mego", znakomite reportaże o imperium Tadeusza Rydzyka. Teraz wychodzi twój - jeszcze bardziej obnażający polski Kościół - "Celibat". Dlaczego absolwent teologii w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, a potem wieloletni dziennikarz "Gościa Niedzielnego" tak się uwziął na Kościół?

- Na nikogo się nie uwziąłem. Po prostu krytycznie opisuję bliski mi przez długie lata świat. Przed skończeniem teologii spędziłem jeszcze pięć lat w seminarium duchownym, nosiłem sutannę i zrezygnowałem z niej tuż przed święceniami. Nikt mi nie może zarzucić, że nie znam się na tym, o czym piszę.

Zdaniem Marcina Wójcika celibat w polskim Kościele jest fikcją (fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta)Zdaniem Marcina Wójcika celibat w polskim Kościele jest fikcją (fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta)

Dlaczego nie zostałeś księdzem?

- Zacznę od tego, że przez pierwsze trzy lata byłem w seminarium szczęśliwy. Ale później poczułem, że tracę wolność, że ciągle ktoś będzie decydował za mnie, co, gdzie i jak mam robić.

Nie wiedziałeś o tym, kiedy tam szedłeś?

Do seminarium idziesz z wyidealizowanym wyobrażeniem posługi kapłańskiej, które musi się zderza z rzeczywistością. Święta instytucja Kościół okazuje się nie być taką świętą. 

I teraz się na niej mścisz za te piękne seminaryjne lata?

- Nie, nigdy nie miałem takiej potrzeby. Żadna zemsta na Kościele mnie nie interesuje, bo niby za co? Dzięki temu, że byłem wewnątrz, mam po prostu wiedzę, którą mogę wykorzystać w pracy reporterskiej. Zadaniem reportera jest opisywanie zjawisk.

Nie możesz opisać tych pięknych zjawisk? Tyle dobra Kościół czyni.

- I umie się nim chwalić. Mnie do tego nie potrzebuje. Wolę opisywać tę drugą stronę.

Piszesz w książce o życiu seminaryjnym w kontekście seksualności. Ciebie ktoś w seminarium podrywał?

- Paru kolegów, ale nieskutecznie. Mieliśmy też na roku pary i myślę, że wszyscy klerycy o nich wiedzieli. Kilka z nich przetrwało zresztą do dzisiaj. Znam parę, która poszła razem do seminarium, przeszła przez nie prawie do końca (jeden chłopak przed święceniami zrezygnował, drugi nie) i jest razem do dzisiaj. Wielu z tych chłopaków to naprawdę znakomici księża, dlatego jestem przeciwny potępianiu wszystkich kapłanów, którzy są w związkach - homo czy hetero. Raczej uśmiecham się do nich.

Zdaniem Marcina Wójcika celibat w polskim Kościele to fikcja (fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)Bardziej niepokojąca niż związki wydaje się być wśród księży moda na bycie singlem, który wybiera seks bez zobowiązań (fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)

Uśmiechasz się do większości, bo według przytoczonych przez ciebie w książce badań większość księży nie przestrzega celibatu.

- To prawda, choć bardziej niepokojąca niż związki wydaje się być wśród księży moda na bycie singlem, który wybiera seks bez zobowiązań.

No ale jak mają tworzyć związki, skoro one są zakazane?

- Zdrowsza wydaje mi się uporządkowana relacja z kobietą lub mężczyzną. Znam trochę takich związków - są w nich często fajni księża.

Hipokryci.

- Powiedziałbym raczej, że nieakceptujący celibatu.

Widzę, że wchodzimy na wyżyny dyplomacji.

- Rozumiem twoje krytyczne stanowisko, ale go nie podzielam. Dla mnie ci księża są raczej ofiarami niż hipokrytami.

Ofiarami? Czyimi ofiarami?

- Wyobraź sobie: idziesz do seminarium, kiedy masz dziewiętnaście lat...

Nawet moja wyobraźnia ma swoje granice.

- Idziesz. Jesteś bardzo młodym człowiekiem z głową pełną szlachetnych idei, nie znasz świata, nie masz ani odpowiedniej wiedzy, ani narzędzi do jej używania i zamykają cię na sześć lat za murami. Możesz tam być najświętszą osobą, ale jak cię stamtąd wypuszczą w świat, który nie wygląda tak, jak w odizolowanym seminarium, możesz się szybko rozbić.

\Closeup of the neck of a priest wearing a black shirt with cassock and white clerical collarWyidealizowany obraz księży, który przedstawia się wiernym, z rzeczywistością ma niewiele wspólnego (fot. Studio-Annika / iStockphoto.com)

Zgoda, formacja seminaryjna jest jednym wielkim nieporozumieniem i produkuje ludzi kompletnie nieprzystosowanych do życia. Ale to temat na inną rozmowę. Tymczasem wróćmy do celibatu. Kiedy czytam, że ci młodzi mężczyźni potrafią stłumić w sobie popęd seksualny i się nie masturbują, to nie mogę przestać się śmiać.

- Dlaczego?

Bo to są jakieś bajki. Z biologią trudno wygrać, chyba że się mieszka na pustyni w grocie skalnej i dużo medytuje.

- Zapewniam cię, że można przejść przez wszystkie lata seminarium bez masturbacji i stosunków seksualnych.

Dobrze, załóżmy, że to jest możliwe. A co potem? Co kiedy już wyjdziesz z seminarium i jesteś w gorące polskie lato otoczony wydekoltowanymi kobietami (opcja hetero) i facetami w krótkich spodenkach (opcja homo)?

- Wtedy rzeczywiście zaczynają się problemy. Seminaryjny balon pęka.

I "sperma wylewa się uszami" - to słowa jednego z księży z twojej książki.

- Według amerykańskich badań masturbuje się osiemdziesiąt procent księży. Część z nich uprawia seks, część wchodzi w związki, część ma dzieci, a część zostaje przy pornografii.

Po co ty właściwie napisałeś tę książkę?

- Kiedy wydrukowałem w "Dużym Formacie" kilka reportaży o celibacie, pomyślałem, że warto pójść dalej. Skoro Kościół znam i był mi przez tyle lat bliski, mogę napisać książkę, która być może będzie pomocna nie tylko dla tych, którzy z celibatem się zmagają, ale także dla ich bliskich. Poza tym niewiele wiemy o prywatnym życiu tej zamkniętej społeczności.

Albo udajemy, że nie wiemy.

- W każdym razie myślę, że warto ten świat pokazać, warto uchylić drzwi. I nie po to, żeby kogoś piętnować. Chciałbym w gruncie rzeczy tym zmagającym się z celibatem księżom pomóc. Chciałbym, żeby wiedzieli, że nie są z tym problemem sami.

Według amerykańskich badań masturbuje się 80 procent księży (fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)Według amerykańskich badań masturbuje się 80 procent księży (fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Sami? Przecież - piszesz to w książce - o tym, kto z kim sypia, wszyscy doskonale wiedzą. Wiedzą, że biskup ma romans z własnym kierowcą. Wiedzą, że proboszcz sypia z biskupem pomocniczym. Wiedzą, że ksiądz ma partnerkę i dzieci.

- Nie wiem, czy partnerzy i partnerki księży mają świadomość skali tego zjawiska, bo nie zapominajmy także o nich. I to zwykle nie są sensacyjne historie seksualne, ale prawdziwe uczucia, rodzące się z tych związków dzieci, całe rodziny skazane na niebyt. Oficjalnie rodzin duchownych przecież nie ma.

Nieoficjalnie są ich tysiące i po lekturze "Celibatu" mam wrażenie, że to one zawsze mają najgorzej. Szczególne kobiety. "Pamiętaj, ty jesteś tylko kobietą, a kobieta jest jak szmata - zawsze się zużyje" - mówi pewien ksiądz w jednym z reportaży. Niemal za każdym razem, kiedy kobieta staje się "problemem", jest zostawiana i nieraz dobijana: albo przez kurię, albo przez społeczność, jako ta, która uwiodła Bogu ducha winnego księdza dobrodzieja. Sytuacja, w której to ksiądz uwodzi kobietę, wydaje się parafianom niewyobrażalna.

- Bo ksiądz jest święty, więc z góry niewinny, i często kiedy stawiany jest w końcu przez partnerkę lub partnera przed wyborem: związek albo kapłaństwo, wybiera to drugie, bo ono mu daje pozycję, pieniądze i bezpieczeństwo. I to nie jest żaden margines, bo ponad sześćdziesiąt procent księży w Polsce nie przestrzega celibatu. Nie pięć czy dziesięć procent, ale ponad sześćdziesiąt! Miałem więc tyle historii, że mógłbym wydawać kolejne tomy "Celibatu".

Kim są "sakrofilki"?

- "Sakrofilki" są słowem wymyślonym przez księży. To kobiety, które polują na duchownych, bo uważają, że oni są najlepszą partią. Czasami to mężatki, które wiedzą, że romans z księdzem jest bezpieczny, a czasami kobiety wolne, które podchodzą do tego z wyrachowania, bo ksiądz ma pieniądze i z nim będzie dobrze. Co ciekawe, zazwyczaj są to kobiety wierzące, praktykujące, blisko związane z Kościołem. Odczuwają misję. Mówią, że ksiądz to też człowiek i potrzebuje miłości, a one mu ją dadzą.

Celibat, jako jedyną formę życia duchownego, ustanowiono w XI w. (fot. Vatican Secretariat for Communications via AP)Celibat, jako jedyną formę życia duchownego, ustanowiono w XI w. (fot. Vatican Secretariat for Communications via AP)

Dlaczego w książce nie ma zakonnic? Ich nie obowiązuje celibat?

- Nie w sensie pojęć kodeksu prawa kanonicznego. Zakonnice obowiązuje ślub czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Oczywiście mają też wewnętrzne reguły, które mówią, że nie mogą wychodzić za mąż, ale nie wynika to z przepisu o celibacie. Są zakonnice, które co roku składają na nowo przyrzeczenia czystości, posłuszeństwa i ubóstwa, nie na całe życie, tylko na dany rok. Jeśli się rozmyślą, mogą po roku odejść bez żadnych konsekwencji, bez piętna zdrady. Ksiądz natomiast ślubuje celibat na całe życie. Poza tym chciałem, aby to była książka kapłańska. Kobiety pojawiają się w niej jako partnerki księży.

A zakonnicy? Dlaczego nie ma reportażu o zakonie męskim?

- Bo postanowiłem, że będzie to książka o księżach diecezjalnych, a nie zakonnikach. Poza tym nawet jeśli celibat zostanie kiedyś zniesiony, na pewno będzie nadal obowiązywał zakonników. Taki model funkcjonuje w prawosławiu: jeśli chcesz być duchownym i jednocześnie mieć żonę - zostajesz księdzem diecezjalnym, a jeśli chcesz żyć w celibacie i poświęcić życie modlitwie - zostajesz zakonnikiem. W książce zakony męskie pojawiają się tu i ówdzie w opowieściach księży. Jeden z moich bohaterów mówi, że zna klasztor, w którym osiemdziesiąt procent braci to homoseksualiści. Być może to jest temat na kolejną książkę.

A w pracy nad tą coś się zaskoczyło?

- Skala zjawiska. Wiedziałem, że jest problem z celibatem, ale nie, że aż taki. Celibat jest właściwie fikcją. Zaskoczyło mnie też to, jak wielu księży traktuje go z wyjątkową nonszalancją, nieprzestrzeganie go nie jest dla nich absolutnie żadnym problemem. Wielokrotnie słyszałem, że celibat to bezżeństwo, więc skoro nie mają żon, to go nie łamią. A poza tym celibat jest wymysłem Kościoła, i z tym akurat trudno się nie zgodzić.

Książka Marcina Wójcika 'Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu' ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. materiały prasowe)Książka Marcina Wójcika 'Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu' ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. materiały prasowe / Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta)

Przytaczasz w książce fragmenty z Biblii, których używają zarówno zwolennicy celibatu, jak i przeciwnicy. Które przekonują ciebie?

- Tych za celibatem jest zdecydowanie mniej i są mocno naciągane. Z teologicznego punktu widzenia celibat ma słabe uzasadnienie i został, jak wiemy, wprowadzony przez Kościół z przyczyn prozaicznych. Chodziło o problemy z podziałem majątków po zmarłych duchownych. Kościół nie chciał się nimi dzielić z żonami i dziećmi. Jednym w miarę sensownym uzasadnieniem celibatu wydaje się być to, że ksiądz, który nie ma żony i dzieci, może się całkowicie oddać posłudze Bogu.

Czyli pastor, batiuszka, rabin czy imam działają na pół gwizdka? Bo od protestantyzmu i prawosławia do judaizmu i islamu - jak okiem sięgnąć - duchowni mogą mieć żony, a w kilku protestanckich Kościołach i reformowanym judaizmie nawet mężów.

- Dlatego to uzasadnienie o całkowitym oddaniu się Bogu jest słabe. Ale największym problemem wydaje mi się to, że za dużo od księży oczekujemy. Przecież to nie są nadludzie. Księża są tacy sami, jak my wszyscy, więc pozwolenie, by mogli być w związkach i zakładać rodziny, przybliżyłoby ich w gruncie rzeczy do wiernych. Naprawdę warto zająć się najpierw swoją moralnością, zanim zacznie się umoralniać innych.

"Kościelne rewolucje" - to byłby telewizyjny hit.

- Świetny pomysł! Tylko kto je poprowadzi?

Zapraszamy na debatę "Czy celibat w polskim Kościele jeszcze istnieje?" z udziałem Marcina Wójcika - autora książki "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu"; dominikanina ks. Macieja Biskupa; teologa i historyka, byłego jezuity Stanisława Obirka oraz Marty Abramowicz - autorki książki "Zakonnice odchodzą po cichu".
Spotkanie odbędzie się 28 września o godz. 19.00 w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Dobra 56/66 na Powiślu w Warszawie, sala 316, III piętro.
Dyskusję poprowadzi Adam Szostkiewicz, "Polityka". Wstęp wolny.

Książkę Marcina Wójcika "Celibat" w promocyjnej cenie można kupić w kulturalnysklep.pl oraz w Publio.pl>>>

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Marcin Wójcik. Urodził się w 1981 roku w Rabce-Zdroju. Jest absolwentem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i Polskiej Szkoły Reportażu. Kiedyś dziennikarz "Gościa Niedzielnego", dzisiaj reporter "Dużego Formatu". Autor książki "W rodzinie ojca mego" i wydanego właśnie "Celibatu. Opowieści o miłości i pożądaniu" (Wydawnictwo Agora). Mieszka w Warszawie.

Mike Urbaniak. Dziennikarz kulturalny i krytyk teatralny "Wysokich Obcasów" oraz weekendowego magazynu Gazeta.pl. Prowadzi blog panodkultury.com.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (416)
Zaloguj się
  • eclipse23

    Oceniono 77 razy 71

    Ja też nie potępiam ale niech zaczą pracować na swój zus i niech przestaną pasożytować na społeczeństwie bo ten układ jest chory

  • Art Zet (Pretorian)

    Oceniono 65 razy 61

    Jeśli ktoś mi mówi żebym nie potępial związków kapłanów niech oni nie potępiają najpierw związków innych czy takich czy takich... My ich mamy głaskać wybaczać a oni nas krytykują?

  • Darek Kontakt

    Oceniono 57 razy 55

    Katowice proboszcz GRZEGORZ K ukradł kasę na remont Kościoła - za karę przeniesiono go do mniejszej parafii w Szczygłowicach . JA MAM SIĘ SPOWIADAĆ Z ŁODZIEJOWI ??

  • larsek

    Oceniono 39 razy 39

    Mi jest wszystko jedno, ale niech nie biorą z moich podatków i płaca jak każdy inny/ inna firma podatki i ZUS!

  • swientyjacenty

    Oceniono 42 razy 38

    Problemem księży nie jest to czy pozostają w związkach homo czy hetero-seksualnych, ale to, że będąc w nich śmią mówić ludziom jak mają żyć. Na marginesie: w miejscowości w której mieszkam proboszcz też ma kochankę i cała miejscowa społeczność o tym wie. Hipokryzja wierzących i krzewiących wiarę jest w Kościele porażająca.

  • kristina2121

    Oceniono 40 razy 38

    Nie wierze w zadne powolania , do seminarium idziesz dla wygody jako pasozyt , lub aby cos ukryc.albo jedno i drugie .

  • stanislaw.sk

    Oceniono 38 razy 34

    Najnowszy „DYKTAT ŻOLIBORSKI” głosi:
    „Tylko parlamentarzyści PiS-u mogą dostąpić zaszczytu całowania stóp prezesa – na wszystkich pozostałych nakłada się obowiązek całowania go w dupę.”

  • jackmike

    Oceniono 35 razy 31

    Miałem romans z klerykiem, do końca nie wiem kim właściwie był, wiem tylko, że wspólnie z podobnym kolegą kościół wynajmował im mieszkanie w Warszawie od pewnej starszej bogobojnej pani. Mieszkanie całe upstrzone krucyfiksami. Seks, zwłaszcza homoseks w pokoju gdzie wszędzie znajdują się symbole homofobicznej ideologii religijnej to była swego rodzaju adrenalina. Prawdziwy matrix był jednak kiedy wspólnie wychodziliśmy z mieszkania i bloku mijając sąsiadów, którzy wołali "niech będzie pochwalony", starsze panie wchodziły w krótkie dyskusje a to w windzie, a to pod blokiem sprawiały wrażenie oczarowanych księdzem, bo tak na niego mówiły, mimo, że chyba jeszcze nim nie był (raczej zbyt młody wiek). Chodziliśmy razem do utopii, toro było fajnie do czasu aż nie zacząłem drążyć jakim cudem pogodzili orientację z homofobicznym kościołem. Im bardziej ich o to pytałem tym pracowałem na coraz mniejsze zaufanie z ich strony. Pewnego razu z jednym z nich się ostro pokłóciłem, no i tak skończyła się ta relacja, a ja zwyczajnie byłem tylko ciekawy ich postawy. Nawet im kibicowałem, bo działali w słusznej sprawie tzn. swoim postępowaniem sprzeciwiali się szkodliwej katoideologii.

  • bene_gesserit

    Oceniono 36 razy 30

    Kapłani, którzy mają pojęcie o tym, jak trudno wychować dzieci, po ile są jajka, ile wysiłku trzeba włożyć w bycie razem z kimś kochanym itd są o wiele lepszymi duchownymi. Ktoś, komu ktoś inny pierze gacie, sprząta, podtyka pod nos obiad, robi zakupy, zmywa, kto nie nie był i nie jest w związku nie ma pojęcia o życiu. I nie rozumie parafian.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX