Lekcja historii w szkole

Lekcja historii w szkole (fot. Jarosław Kubalski/AG)

społeczeństwo

Czego dzieci nauczą się na historii? Nauczycielka nie ma złudzeń. "Od mamuta do Bieruta"

Rusza szkoła. - Na historii dzieci będą uczyć się o bohaterach i bitwach. O tym, że od czasów Mieszka I najważniejsza była wolność narodu. Nieważne, że naród powstał kilkaset lat później. A na współczesność znów zabraknie czasu - mówi Anna Dzierzgowska, nauczycielka historii, ekspertka ds. edukacji i działaczka oświatowa.

Czego od 1 września będą się uczyć dzieci na lekcjach historii? I drugie, dzisiaj równie ważne pytanie - czego nie będą się uczyć?

- To zależy, które dzieci i w której szkole. Jedne będą kontynuować program gimnazjum. Inne pójdą do 7 klasy podstawówki. Ale wszystkie będą się uczyć według niezmiennej od lat zasady - od mamuta do Bieruta.

Wyjaśnijmy.

- Zmieniła się podstawa programowa, ale nie zasada uczenia historii. Będzie chronologicznie i politycznie. Program dotyczący historii współczesnej został nawet rozbudowany. A wiesz, co to oznacza w praktyce na poziomie liceum? Że na tę współczesność po prostu zabraknie czasu.

Czyli szkoły wypuszczą kolejne roczniki młodych ludzi, którzy współczesnej rzeczywistości społeczno-polityczno-gospodarczej nie będą znać - i nie będą rozumieć.

- Co gorsza, nowa podstawa programowa odziedziczyła po poprzednich jeszcze dwie charakterystyczne cechy - polskocentryczność i europocentryczność. To, czego uczniowie naprawdę nie będą wiedzieli, to tego, jak wygląda świat.

Stany Zjednoczone, Ameryka Łacińska, Bliski i Daleki Wschód i Chiny, Afryka...

- Właśnie. Są trzy miejsca w nowej podstawie programowej z historii, w których pojawiają się informacje dotyczące reszty świata.

16.02.2012 LEGIONOWO , SZKOLA PODSTAWOWA NR 7 IM VII OBWODU OBROZA AK . LEKCJA ANGIELSKIEGO , NA KTOREJ UCZNIOWIE KLASY 6 C POD OPIEKA ANGLISTKI BEATY SITAK KORZYSTAJA ZE SPRZETU POCHODZACEGO Z AKCJI  GAZETY ' SZKOLA Z KLASA 2.0 .FOT. MATEUSZ BAJ / AGENCJA GAZETA
Lekcja angielskiego w SP nr 7 w Legionowie im. VII obwodu AK 'Obroża' (fot. Mateusz Baj/AG)

Tylko trzy?

- No, może cztery. Pierwsze wzmianka o świecie pojawia w starożytności, gdy w dość wybiórczy sposób omawia się np. Sumerów, Babilon, Egipt. Po raz drugi w ramach historii średniowiecza - gdy pojawiają się Bizancjum i islam. Po raz trzeci świat staje się tematem lekcji, gdy Europejczycy go kolonizują. A po raz czwarty w okresie dekolonizacji. Zresztą dość dziwnie ujętej.

To znaczy?

- W punkcie dotyczącym dekolonizacji projekt podstawy do liceum mówi, że ocena następstw tego procesu ma zostać dokonana, cytuję, "z uwzględnieniem przykładów zbrodni ludobójstwa".  

Czyli trzy dekady budowy państw afrykańskich gdzieś zniknęły?

- Dokładnie. Razem z modernizacją i Ruchem Państw Niezaangażowanych. Taka organizacja nauki oznacza przyjęcie specyficznego punktu widzenia. Europocentryczna podstawa programowa nie daje przestrzeni, by pokazać znaczenie innych kultur dla kultury europejskiej. W efekcie przedstawia kulturę Starego Kontynentu jako dominującą. A do tego uczniowie i uczennice poznają tak naprawdę tylko historię wyższych warstw społecznych Europy.

Których?

- Dzieci będą się uczyć o władcach, szlachcie, wojsku. Historii ludowej, historii społecznej, nie ma w podstawie programowej w ogóle. Na takie tematy, jak życie codzienne miejsce jest w zasadzie tylko w średniowieczu. Najwyraźniej to taka epoka, gdy jeszcze można opowiadać dzieciom o tym, co twórcy podstawy uważają za bajki, a co ja uważam za jeden z fundamentów uczenia historii w szkole. Później jest już tylko tak zwana "poważna" polityka. Nie ma miejsca na pokazanie położenia i sposobu życia zwykłych ludzi. Uwłaszczenie chłopów się pojawia, ale wcześniej niemal nic o ich sytuacji nie ma. To jest radykalnie spłaszczona wizja historii.

A wiek XX i później?

- Podam jeden przykład, ale żeby to zrobić, muszę cofnąć się o ponad 100 lat. Otóż w podstawie programowej w XIX wieku nie pojawia się w ogóle pojęcie "komunizm".

Jak to?

- Pojawia się pojęcie "socjalizm". Ale "nie ma" czegoś takiego jak komunizm. Pojawia się później, jako słowo-klucz organizujące historię najnowszą - ten nasz zły PRL. To właśnie brak historii społecznej i gospodarczej powoduje, że nie zostaje wyjaśnione: skąd ten komunizm się wziął i po co. O co jego zwolennicy walczyli. I tak dalej.

M26.11.2010 JAROCIN . MULTIMEDIALNA LEKCJA MATEMATYKI . JAROCIN JAKO PIERWSZE MIASTO W POLSCE STWORZYLO MULTIMEDIALNE KLASY . NETBOOKI DLA UCZNIOW , LAPTOPY DLA NAUCZYCIELI ORAZ MULTIMEDIALNE OPROGRAMOWANIE DZIALA OD 1 WRZESNIA BR. W SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 2 IM . KROLOWEJ JADWIGI W JAROCINIE . FOT. LUKASZ OGRODOWCZYK / AGENCJA GAZETA
Multimedialna lekcja matematyki w szkole w Jarocinie (fot. Łukasz Ogrodowczyk/AG)

A jaki rodzaj patriotyzmu będą teraz wpajać w naszej szkole? Ten bitewny czy ten codzienny? Czy może - najmądrzej - coś pośrodku?

- Otwórz na komputerze dokument z podstawą programową - każdą, nie tylko z historii - i wpisz w wyszukiwarkę słowo "naród". Szybko odechce ci się liczyć, ile razy wyskoczyło. Nie w samej liście zagadnień, tylko w części mówiącej o ogólnych celach nauczania poszczególnych przedmiotów, w tym oczywiście historii. Naród wyskakuje z każdego zdania. To już nawet nie chodzi o model patriotyzmu. Tu chodzi o to, że nadużywamy bardzo młodego pojęcia - bo pojęcie narodu tak, jak je rozumiemy dziś, powstało w XIX wieku. A ludzie szybko przeszli od jego romantycznego rozumienia: wolnych narodów zjednoczonych w swoim braterstwie we wspólnej walce z tyranią - do rozumienia narodów jako grup skazanych na wrogość. To jest koncepcja narodu, którą dziedziczymy. Nie nadaje się na główne hasło wokół którego jest zorganizowane myślenie o podstawie programowej nauki historii. Przykład: Zagłada. Jeżeli rozumiemy historię wyłącznie w kategoriach narodowych, to historia Zagłady nie byłaby częścią historii Polski, tylko "jakichś ludzi, którzy tu żyli, ale nie są nami, Polakami".

A tożsamość lokalna? Społeczna?

- Ona w tej podstawie programowej jest - na poziomie deklaracji. Przy tak naładowanym programie na fajną pracę badawczą, pokazującą, jak lokalna historia wiąże się z wielką historią świata, nie ma czasu.

W czwartej klasie podstawówki historii powszechnej w ogóle ma nie być. Będzie tylko historia Polski, poznawana przez biografie ponad dwudziestu ważnych dla Polski postaci historycznych. Co to będą za postacie i ile wśród nich będzie kobiet?

- Kobiet będzie więcej niż w poprzedniej podstawie. Były trzy, będą cztery. Księżna Dobrawa, królowa Jadwiga, Maria Skłodowska-Curie. Z kobiet XX wieku jest Inka.

Inka?

- W ramach wprowadzania Żołnierzy Wyklętych. W ogóle sprawdź, ilu na tej liście jest żołnierzy.

05.03.2015 Torun . Lekcja w klasie I B z pania Beata Guzowska w Spolecznej Szkole Podstawowej im . Juliusza Slowackiego . Fot. Mikolaj Kuras / Agencja Gazeta
Społeczna szkoła podstawowa w Toruniu, lekcja w kl. I B (fot. Mikołaj Kuraś/AG)

Co najmniej dziesięciu plus ich armie. Plus Inka.

- A ilu władców?

Pięciu. Plus papież.

- I do tego anonimowo ujęci "bohaterowie Solidarności". Nie ma wymienionego z nazwiska Lecha Wałęsy ani Anny Walentynowicz. Chytrze ujęte, bo nauczyciel może sobie pozwolić na szeroką interpretację tego tematu. Jedyne postacie, które zajmują się nauką, to Kopernik i Skłodowska-Curie. Jest też Gdynia i Eugeniusz Kwiatkowski, czyli niby jest postęp i modernizacja. A ja sobie przypominam artykuł Antoniego Słonimskiego z lat 30., który był tak naprawdę o narastaniu faszyzmu w Polsce. Słonimski napisał, że wszyscy mają mu za złe, że ciągle krytykuje, a przecież Gdynia się rozbudowuje. W związku z tym on będzie dalej krytykował, ale będzie dopisywał wszędzie "mimo, że Gdynia się rozbudowuje".

I to samo mamy w naszej podstawie. Nadal dominują żołnierze, mimo, że Gdynia się rozbudowuje. Tymczasem moje doświadczenie nauczycielskie mówi mi, że "zahaczką", dzięki której mogę przyciągnąć uwagę moich uczniów i uczennic, jest właśnie życie codzienne ludzi na przestrzeni wieków. Pokazywanie, z jakimi problemami zmagali się ich przodkowie, i że czasem znajdowali dla nich całkiem inne rozwiązania, niż my.

Zamiast tego dostajemy tradycyjny poczet bitew i bohaterów.

- Nieodróżnialnych od siebie. Jeżeli nie wytłumaczymy uczniom, że ludzie w średniowieczu inaczej żyli i w związku z tym musieli inaczej myśleć, że inaczej funkcjonuje się w świecie, w którym nie ma światła elektrycznego, a maksymalna możliwa prędkość to prędkość konia pędzącego po dobrej drodze, to żadna bitwa nie nauczy nas rozumienia, dlaczego jedni ludzie postępują tak, a inni inaczej. I o co im w tej bitwie poszło.

I w tym momencie historia robi się nudna i trzeba ją wkuwać.

- I jak tak powkuwamy bezrefleksyjnie, to rzeczywiście potem łatwo będzie uwierzyć, że od dwóch tysięcy lat chodziło zawsze i przede wszystkim o Polskę. Mieszkowi, Piastom, Trauguttowi i tak dalej. Szkolna wiedza jest podawana jako taka, która nie wiadomo skąd się wzięła, ale musimy ją sobie przyswoić i można co najwyżej dokonywać jakichś ocen postaci historycznych albo wyjaśniać przyczyny i wskazywać skutki. Podstawa oczywiście wielokrotnie mówi, że należy używać tekstów źródłowych, nie mówi kiedy i jak, ale mówi. Natomiast tego, że historia to jest żywa, rozwijająca się dziedzina wiedzy, że stan tej wiedzy się zmienia - tej refleksji nad nauką historii w podstawie programowej ma w ogóle!

w03.01.2012 LODZ , DZIECI W SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 149 PRZY UL . TATRZANSKIEJ .FOT. MALGORZATA KUJAWKA / AGENCJA GAZETA
Lekcja w SP nr, 149 w Łodzi (fot. Małgorzata Kujawka/AG)

Załóżmy, że uda się tę lekcję współczesnej historii poprowadzić. Prowadzisz ją ty. Na co kładziesz nacisk?

- Mnie interesuje historia globalna. Jak mówię o zimnej wojnie - to w kontekście dekolonizacji i wpływu ZSRR na kraje uwalniającej się z kleszczy kolonializmu. Jak o  rozwoju - to o latach 60. i 70. , kiedy istniała ta, zabita i zniszczona obecnie, obietnica gigantycznego postępu i modernizacji. Opowiadam o feminizmie, o ekologii, o zmianach klimatycznych - to wszystko, co zaważy na naszej przyszłości. A jeśli chodzi o historię Polski - to kładę nacisk na historię ludową. Przecież "Solidarność" to był ruch robotniczy. Jaką miał strukturę? Jakim językiem opisywał świat? Co się z tym ruchem robotniczym stało?

Zamiast tego w programie będziesz miała żołnierzy, w tym Wyklętych. Oczywiście to, w jaki sposób to zagadnienie się przedstawi, zależy od indywidualnych nauczycieli.

- W podstawie do podstawówki mamy charakterystyczne zapisy: o dumie narodowej i przyświecającej nam, Polakom, przez całą naszą historię, idei wolności. Co jest "zabawne" zwłaszcza w obliczu braku w podstawie historii chłopów na ziemiach polskich.

I16.06.2010 SZCZECIN , LEKCJA HISTORII Z ELEMENTAMI REKONSTRUKCJI WYDARZEN Z OKRESU STRAJKU W STOCZNI SZCZECINSKIEJ W SIERPNIU 1980 ROKU . LEKCJA PRZEZNACZONA BYLA DLA UCZNIOW SZCZECINSKICH I KOSZALINSKICH SZKOL ODBYLA SIE Z UDZIALEM GRUPY REKONSTRUKCYJNEJ MILICJI OBYWATELSKIEJ I ZOMO .FOT. CEZARY ASZKIELOWICZ / AGENCJA GAZETA
Lekcja historii z elementami rekonstrukcji strajku w Stoczni Szczecińskiej (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)

Wolność jest postrzegana wyłącznie jako wolność polityczna narodu?

- Trudno powiedzieć. Historia Polski jest "owinięta" wokół idei wolności. Nieważne, że ta wolność części społeczeństwa była oparta na poddaństwie innej części i bazowała na półniewolnictwie.

Większość zagadnień, które są w podstawie do historii, opisano technicznym, konkretnym językiem. Równocześnie jednak, jak wspominałam, w podstawie jest też część, która mówi, po co w ogóle należy uczyć. I tam właśnie najwięcej jest o wolności, godności, narodzie, patriotyzmie, dumie narodowej - bez wyjaśnień, co stoi za tymi pojęciami. Gdy każda nauczycielka w każdej szkole w Polsce te pompatyczne słowa wypełni sobie taką treścią, jaką będzie chciała - to mogą wyjść najróżniejsze rzeczy.

Bardzo wyraźnie zresztą widać, że istnieje pula bardzo interesującej wiedzy, która jest od razu przerzucana na poziom rozszerzony. Pula, co do której - wciąż anonimowi, nie wiemy, kim są - autorzy i autorki podstawy programowej - uznali, że zastrzegą ją tylko dla osób głębiej zainteresowanych historią. I od razu rodzi się pytanie: dlaczego akurat te, a nie inne zagadnienia, uznane zostały za trudne i przeznaczone tylko dla poziomu rozszerzonego.

Innymi słowy: dlaczego uznano, że dzieci nie dorosły do niektórych tematów?

- Właśnie. Z jednej strony zakładamy, że dzieci są pustymi naczyniami, w które trzeba wlać wiedzę. Z drugiej strony arbitralnie decydujemy, że część wiedzy jest dla nich za trudna.

05.03.2015 Torun . Lekcja w klasie I B z pania Beata Guzowska w Spolecznej Szkole Podstawowej im . Juliusza Slowackiego . Fot. Mikolaj Kuras / Agencja Gazeta
Społeczna szkoła podstawowa w Toruniu, lekcja w kl. I B (fot. Mikołaj Kuraś/AG)

Anna Dzierzgowska. Nauczycielka historii w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia, feministka. Współzałożycielka Społecznego Monitora Edukacji, współautorka kilku raportów dotyczących edukacji i materiałów edukacyjnych, przygotowywanych przez Fundację Feminoteka.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (301)
Zaloguj się
  • sebersik

    0

    Co za bzdury! Polska to kraj Zachodu, trafiliśmy do Europy Zachodniej po II wojnie światowej i były wydarzenia, które do tego naprowadzily. Nie było żadnego komunizmu, Polska od dawna jest wolnym i silnym państwem, przez dłuższy czas była, więc Polak nie jest postrzegany, jako walczący żołnierz, ale dobry, możny zarządca.

  • Peter Wiench

    0

    Trzeba bedzie wysylac dzieci ; na kompletny;- jak w czasie Zaborow- lub 2-giej wojny swiatowej- lub za czasow ; komuny;- PIS- owska ; okrutna propaganda;- ( pozdrawiam z dalekiej Australi)- Polskie kocham, dzieci nie mam- ; swoje znam;:)- szkoda dzieciakow!!;

  • Oceniono 2 razy 2

    Historia jako przedmiot nauczania powinna być zastąpiona przedmiotem "Dzieje Ludzkości".Dzieci powinny się uczyć o tym jak ludzkość rozwijała się i zmieniała na przestrzeni dziejów, jakie wyciągała wnioski z błędów rozumienia i traktowania drugiego człowieka. Jak i po co ludzkość się łączyła w grupy i jak powstawały a potem gasły między ludźmi oraz grupami antagonizmy czy przyjaźnie. Tak rozumiany i nauczany przedmiot zawierałby elementy pozostałych dziedzin nauki i techniki które rozwijały się wraz z rozwojem ludzkości i wzajemnie na siebie oddziaływały.Taki ponadnarodowy system nauczania przygotowałby przyszłe pokolenie do wspólnego życia ponad podziałami kulturowymi, narodowymi (faszystowskimi), wyznaniowymi czy preferencyjnymi.

  • stanislaw.sk

    Oceniono 1 raz 1

    @kornik321
    My dzięki zapobiegliwości Macierewicza mamy drony, dzidy p.panc.,helikoptery podwodne najnowszej genera...licji oraz kawalerię WOT-u.
    Ale grozi nam kornik buszujący w szyszkach białowieskich, bo drzewa wycięte harvesterem pod osłoną straży leśnej i wywiezione...

  • stanislaw.sk

    Oceniono 1 raz 1

    Z historycznego punktu widzenia „Ja ani Kusociński ani Kiński, ino Kaczyński”

  • stanislaw.sk

    Oceniono 1 raz 1

    KŁAMSTWO min. Zalewskiej:
    www.facebook.com/PlatformaObywatelska/videos/10155135823593740/

  • kornik321

    Oceniono 2 razy 2

    wojny wygrywa się w czasie pokoju dzięki nowoczesnemu przemysłowi

  • zwyklaosoba

    Oceniono 2 razy 2

    Ja to bym chciał, aby dzieci dowiedziały się o tym, jak to stojący na pomnikach marszałek Piłsudski, w obliczu Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy zrezygnowany złożył dymisję na ręce Witosa, jak gen. Rozwadowski przygotowywał obronę Warszawy, jak ten sam Piłsudski gnębił i prześladował ich po zamachu majowym, ilu chłopów i robotników zginęło zastrzelonych podczas demonstracji w sanacyjnej, wspaniałej II RP, i dlaczego wciąż jeszcze mamy ulice nazwiska dezertera Rydza-Śmigłego. Nie mówiąc o niewoli i handlu chłopami pańszczyźnianymi.

  • zwyklaosoba

    Oceniono 3 razy 3

    A tam zaraz komunizm. Z tego co pamiętam Polska Rzeczpospolita Ludowa była republiką socjalistyczną, a ZSRR było krajem rozwiniętego socjalizmu. Wg ówczesnego nauczania nie istniał w XX w. kraj komunistyczny. No chyba, że Kampucza za czasów Pol-Pota.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX