(fot. Daan Verhoeven)

zjawisko

James Nestor: Co roku setki nurków ulegają tragicznym wypadkom. Ci ludzie najwyraźniej pragną śmierci

Stoję na pokładzie żaglówki ze ściśniętym żołądkiem i zastanawiam się, czy to wszystko jest normalne. Wszyscy zawodnicy podpisują klauzulę, że są świadomi, że atak serca, blackout lub utonięcie to cena, jaką może im przyjść zapłacić za udział w zawodach - amerykański dziennikarz opisuje kulisy jednego z najbardziej ryzykownych sportów na świecie.

Jestem tu gościem, dziennikarzem relacjonującym wydarzenie sportowe, o którym niewielu ludzi słyszało: mistrzostwa świata we freedivingu. Siedzę przy niewygodnie małym biurku w pokoju nadmorskiego hotelu, którego okna wychodzą na drewniane molo w greckiej miejscowości wypoczynkowej Kalamata*. (...)

Rozgrzewka i pierwsze nurkowanie. Bahamy, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)Rozgrzewka i pierwsze nurkowanie. Mateusz Malina, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)

Pierwszy dzień upływa mi na czytaniu o regulaminie zawodów i wschodzących gwiazdach tej dyscypliny. Nie jestem pod wrażeniem. Google podsuwa mi zdjęcia zawodników w syrenich wdziankach, unoszących się do góry nogami i pokazujących jakieś zawieszone luźno plakietki albo wypuszczających z ust misterne pierścienie powietrza na dnie basenu. Wygląda to jak jedno z tych dziwacznych hobby - coś jak badminton albo taniec charleston - którymi można pochwalić się przy drinku na przyjęciu albo wykorzystać w stworzeniu oryginalnej nazwy użytkownika do konta internetowego. (...)

Następnego ranka o 5.30 jestem już w marinie Kalamaty i próbuję dostać się na pokład ośmiometrowej żaglówki należącej do niechlujnego emigranta z Quebecu. To jedyna łódź, która ma prawo przebywać w strefie zawodów i z której można obserwować zmagania, odbywające się na otwartym morzu około szesnastu kilometrów od przystani. (...) O 8.00 płyniemy razem z flotyllą motorówek, platform oraz sprzętu na miejsce, w którym będą zmagać się zawodnicy. Przybywają nurkowie z pierwszej grupy i natychmiast zajmują pozycje przy trzech żółtych linach zwisających z pobliskiej platformy. Sędzia odlicza od dziesięciu w dół. Zawody czas zacząć. To, co zaraz zobaczę, zaskoczy mnie i przerazi.

Obserwuję, jak chudy jak patyk Nowozelandczyk William Trubridge unosi się na powierzchni, bierze wdech, obraca się na brzuch i, kopiąc wodę bosymi stopami, zanurza się w krystalicznie czystej wodzie. Z trudem pokonuje pierwsze trzy metry, zagarniając wodę szerokimi wymachami rąk. Na głębokości sześciu metrów jego ciało rozluźnia się, Trubridge kładzie ramiona wzdłuż tułowia niczym spadochroniarz i stopniowo opada coraz głębiej, aż w końcu znika. Na powierzchni sędzia obserwuje ekran sonaru i śledzi zejście Trubridge'a, obwieszczając na głos kolejne progi osiągnięte przez nurka: - Trzydzieści metrów. czterdzieści metrów. pięćdziesiąt metrów.

Cypr, Głębokościowe mistrzostwa świata (wrzesień 2015). Mateusz Malinowski, polski freediver, wywalczył srebro i brąz we Free Immersion i stałym balaście bez płetw (CNF)Cypr, Głębokościowe Mistrzostwa Świata (wrzesień 2015). Mateusz Malina wywalczył srebro i brąz we Free Immersion i stałym balaście bez płetw (CNF)

Ryzykowna pasja

Trubridge dociera do końca liny na głębokości 93 metrów, wykonuje nawrót i płynie z powrotem ku powierzchni. Po trzech minutach pełnych dręczącego wyczekiwania jego drobna sylwetka znów majaczy pod powierzchnią niczym światło reflektora przebijające się przez mgłę. Nurek wystawia głowę nad powierzchnię, wydycha powietrze, bierze oddech, łączy kciuk i palec wskazujący na znak OK, a następnie ustępuje miejsca kolejnemu zawodnikowi. Trubridge pokonał właśnie 30 pięter w dół i z powrotem, wszystko to na jednym oddechu - bez akwalungu, bez przewodu doprowadzającego tlen, bez kamizelki ochronnej ani nawet bez płetw.

Ciśnienie na głębokości 93 metrów jest ponad dziewięć razy większe niż na powierzchni, wystarczająco duże, by zgnieść puszkę coca-coli. Na głębokości dziewięciu metrów płuca kurczą się do połowy swojego normalnego rozmiaru, a na głębokości 93 metrów są już wielkości dwóch piłeczek bejsbolowych. A jednak Trubridge i większość pozostałych nurków, których obserwuję pierwszego dnia zmagań, wyłania się na powierzchnię bez szwanku. (...) na końcu liny nie było żadnego zbiornika z tlenem, a nawet gdyby był, i gdyby Trubridge oraz pozostali w istocie zaczerpnęli z niego powietrza przed rozpoczęciem wynurzania, ich płuca eksplodowałyby na mniejszej głębokości od rozszerzającego się powietrza ze zbiornika, a ich krew zawrzałaby od azotu jeszcze przed osiągnięciem powierzchni. Umarliby. Ciało ludzkie może znieść gwałtowną zmianę ciśnień podczas szybkiego wynurzania z głębokości 93 metrów jedynie w swoim naturalnym stanie. (...)

Przez następne cztery dni obserwuję, jak kolejni zawodnicy podejmują próby zejścia na głębokość około 90 metrów. Wielu z nich nie daje rady i zawraca. Wyłaniają się na powierzchnię zalani krwią cieknącą im z nosa, nieprzytomni albo z zatrzymaniem akcji serca. A zawody trwają dalej. I, jakimś cudem, ten sport jest legalny. Próby zejścia głębiej niż kiedykolwiek, uważane za możliwe nawet w gronie naukowców, są postrzegane przez większość zgromadzonych tu sportowców za warte ryzyka paraliżu lub śmierci. (...)

Mateusz Malinowski, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)Mateusz Malina, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)

Niektórzy podchodzą do sprawy filozoficznie. Gdy opisują swoje doświadczenia, w ich oczach szklą się łzy. To samo spojrzenie można zobaczyć u buddyjskich mnichów lub w oczach pacjentów na OIOM-ie, którzy umarli, a chwilę później zostali reanimowani. To ci, którzy dotarli na drugą stronę. A co najlepsze, nurkowie i tak ci powiedzą: "Freediving jest dla każdego". Dosłownie każdego - niezależnie od wagi, wzrostu, płci czy przynależności etnicznej. Zawodnicy zgromadzeni w Grecji to nie muskularni nadludzcy pływacy pokroju Ryana Lochte'ego, jakich można by się spodziewać. Jest tu kilka imponująco zbudowanych okazów, takich jak Trubridge, ale są również pulchni Amerykanie, drobne Rosjanki, Niemcy o grubych szyjach i wiotcy Wenezuelczycy.

"Czasami tracisz przytomność"

Nurkowanie na bezdechu bezczelnie przeczy wszystkiemu, co wiem na temat przetrwania w oceanie: odwracasz się plecami do powierzchni, odpływasz od swojego jedynego źródła powietrza i w głębinach poszukujesz zimna, bólu oraz zagrożenia. Czasami tracisz przytomność. Czasami krwawisz z nosa i ust. Czasami nie wracasz żywy. Obok BASE jumpingu - skoków spadochronowych z budynków, anten, przęseł (mostów) oraz z ziemi (formacji geologicznych) - freediving jest najbardziej niebezpiecznym sportem ekstremalnym na świecie. Co roku dziesiątki, jeżeli nie setki, nurków ulegają tragicznym, nierzadko śmiertelnym, wypadkom. Ci ludzie najwyraźniej pragną śmierci. (...)

Zawody oficjalnie rozpoczynają się noc przed nurkowaniem, kiedy to każdy zawodnik w sekrecie podaje komisji sędziowskiej proponowaną głębokość, na jaką spróbuje zejść następnego dnia. Jest to w zasadzie oferta licytacyjna. W nurkach budzi się żyłka hazardzisty, każdy usiłuje odgadnąć, co zrobią inni.

Mały postój dekompresyjny - Głębokościowe Mistrzostwa Świata 2015Mały postój dekompresyjny - Głębokościowe Mistrzostwa Świata 2015

- To trochę jak gra w pokera - wyznał Trubridge. - Grasz zarówno przeciwko innym, jak i przeciwko sobie. Cała nadzieja w tym, że twoi przeciwnicy zdecydują się na nurkowanie płytsze, niż ty jesteś w stanie wykonać, lub że wybiorą nurkowania głębsze, niż oni są w stanie wykonać i dadzą ciała.

A we freedivingu możesz dać ciała na wiele sposobów; wystarczy, że nie spełnisz jednego z dziesiątków technicznych wymogów podczas samego nurkowania i po wynurzeniu lub zaliczysz blackout, czyli utratę przytomności, jeszcze zanim dotrzesz na powierzchnię, co gwarantuje ci natychmiastową dyskwalifikację. Choć blackouty nie są powszechnym zjawiskiem w trakcie zawodów (tak mi powiedziano), to są one na tyle częste, że przedsięwzięte zostały wszelkie środki ostrożności: każde nurkowanie nadzorowane jest przez nurków asekuracyjnych (ang. safety divers) oraz śledzone z powierzchni za pomocą sonaru, a każdy z nurków przypina swoją kostkę do liny opustowej  [lina, po której freediver schodzi pod wodę; punkt odniesienia dla nurka - przyp. red.] nurkową smyczą asekuracyjną (ang. lanyard guide), co ma zapobiec tragicznemu w skutkach zboczeniu z kursu.

Walka o białą kartkę

Kilka minut przed każdym nurkowaniem metalowy talerz pokryty białym rzepem przyczepiany jest do liny opustowej i opuszczany na głębokość, jaką nurek zadeklarował noc wcześniej. Sędzia odlicza czas, nurek się zanurza i płynie wzdłuż liny do talerza, odczepia jedną z wielu przyczepionych do niego plakietek (ang. tag) i wzdłuż liny wraca na powierzchnię. Na głębokości około 18 metrów wypływają mu naprzeciw nurkowie asekuracyjni, którzy będą mu towarzyszyć na wypadek, gdyby nastąpił blackout. Jeśli utrata przytomności nastąpi na tyle głęboko, że nurek nie będzie w zasięgu wzroku nurków zabezpieczających, to sonar wykryje brak ruchu. Lina zostanie wtedy wyciągnięta, a ciało nurka wywleczone na powierzchnię niczym szmaciana lalka.

Triple Depth (wrzesień 2009) - ustanowienie przez Mateusza Malinę trzech rekordów narodowych: 70 m stały balast bez płetw (CNF), stały balast (CWT) oraz Free Immersion (FIM)Triple Depth (wrzesień 2009) - ustanowienie przez Mateusza Malinę trzech rekordów narodowych: 70 m stały balast bez płetw (CNF), stały balast (CWT) oraz Free Immersion (FIM)

Nurkowie, którzy wracają na powierzchnię o własnych siłach, poddawani są szeregowi testów znanych jako protokół powierzchniowy (ang. Surface Protocol). Procedura ta ma na celu potwierdzić sprawność motoryczną i umysłową nurka poprzez zmuszenie go między innymi do zdjęcia maski z twarzy, szybkiego pokazania sędziemu nurkowego znaku OK (wizualny znak OK) i powiedzenia, koniecznie po angielsku, "I'm okay" (werbalny znak OK) [Wymienione czynności składające się na protokół powierzchniowy muszą koniecznie zostać wykonane we wspomnianej kolejności. Protokół powierzchniowy rozpoczyna się w chwili, gdy nurek zdejmuje elementy ekwipunku z twarzy lub, w razie nieużywania ekwipunku, w momencie, gdy nurek pokazuje sędziemu znak OK  - przyp. tłum.]. Jeśli zdałeś, dostajesz białą kartkę, która poświadcza, że nurkowanie zostało zaliczone.

- Regulamin istnieje po to, żeby freediving był bezpieczny, wymierny i porównywalny - komentuje Carla Sue Hanson, rzeczniczka prasowa federacji Association Internationale pour le Développement de l'Apnée (AIDA), znanej w Polsce jako Międzynarodowe Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Nurkowania Bezdechowego, która od 1996 roku sprawuje pieczę nad mistrzostwami świata we freedivingu. (Francuskie apnée pochodzi od greckiego słowa apnea oznaczającego "na bezdechu"). - Reguły ustalane są po to, żeby przez cały czas, od zanurzenia do wynurzenia, zawodnik znajdował się pod pełną kontrolą. O to chodzi we freedivingu wyczynowym: o kontrolę.

Skoro jesteś pod kontrolą, to jest to całkowicie normalne, że pękają ci naczynia krwionośne w nosie, a ty wypływasz na powierzchnię, wyglądając jak zawodnik MMA, któremu spuszczono lanie. - Sędziowie nie dbają o to, jak wyglądasz - objaśnia Hanson. - Krew? To nic. Jeśli chodzi o regulamin, to krew jest jak najbardziej dozwolona.

Mateusz Malinowski, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Ryuzo Shinomiya)Mateusz Malina, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Ryuzo Shinomiya)

"Nurek ma do dyspozycji jedynie własne ciało"
 
Freediving dzieli się na kilka dyscyplin. Dzisiejsza to tak zwany stały balast bez płetw, czyli CNF (od angielskiego constant weight no fins). W CNF nurek ma do dyspozycji jedynie własne ciało i płuca, i opcjonalnie balast, który jeśli zostanie zastosowany, musi zostać z powrotem wyniesiony na powierzchnię. Z sześciu kategorii wyczynowego freedivingu - od kategorii głębokich, takich jak swobodne zanurzenie, czyli free immersion (gdzie nurek może pomagać sobie podciąganiem się na linie kierunkowej) po dyscypliny basenowe, takie jak statyka, czyli static apnea (zwyczajne wstrzymywanie oddechu) - CNF uważane jest za konkurencję najczystszą. Jej niekwestionowanym mistrzem jest Trubridge, który w grudniu 2010 roku pobił rekord świata, schodząc na 101 metrów. [W lipcu 2016 roku William Trubridge pobił swój rekord z 2010 roku i ustanowił nowy rekord świata, schodząc na 102 metry na Long Island na Bahamach - przyp. tłum.]. 

Sędzia przy linie numer jeden odlicza od dziesięciu w dół, oznajmia na głos: - Official Top [30-sekundowe okno czasowe, w trakcie którego zawodnik musi wykonać zanurzenie - przyp. tłum.] - i zaczyna odliczać w górę, cały czas w języku angielskim. - One, two, three, four, five.

Dzięki odliczaniu nurkowie wiedzą, kiedy zacząć chwytać ostatnie hausty powietrza i przygotować się do zejścia. Kobieta nurkująca przy linie numer trzy, Junko Kitahama z Japonii, podobnie jak inni zawodnicy ma 30 sekund na zanurzenie. Japonka bierze kilka ostatnich wdechów, zanurza głowę i nurkuje. W miarę jak jej ciało opada coraz niżej, sędzia monitorujący co kilka sekund obwieszcza osiągniętą przez nią głębokość.

Mateusz Malina, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)Mateusz Malina, polski freediver, podczas zawodów na Bahamach, Vertical Blue (grudzień 2014) - 114 m we Free Immersion (FIM) (fot. Daan Verhoeven)

Dwie minuty później sędzia na powierzchni krzyczy: - Blackout! Nurkowie asekuracyjni schodzą szybko wzdłuż liny i wyłaniają się pół minuty później z ciałem Kitahamy między sobą. Jej twarz jest sinoblada, usta otwarte, głowa odchylona do tyłu jak u martwego ptaka. Przez szkła maski jej szeroko otwarte oczy patrzą prosto w słońce. Japonka nie oddycha.

- Dmuchnij jej w twarz! - krzyczy płynący obok niej mężczyzna. Inny mężczyzna chwyta jej głowę od tyłu i wyciąga jej podbródek z wody. - Oddychaj! - wrzeszczy. Ktoś z pokładu łodzi woła o tlen. - Oddychaj! - mężczyzna znowu wrzeszczy. Ale Kitahama nie oddycha. Nie rusza się.

Po kilku pełnych bolesnego wyczekiwania sekundach Japonka zaczyna kaszleć, dostaje drgawek, mimowolnie szarpie ramionami i porusza szybko ustami. Jej twarz łagodnieje w miarę jak odzyskuje przytomność. - Płynęłam sobie i. - Śmieje się, po czym ciągnie dalej: - I nagle zaczęłam śnić!

Dwaj mężczyźni delikatnie holują ją w stronę zbiornika z tlenem umieszczonego na tratwie. Podczas gdy Kitahama dochodzi do siebie, kolejny zawodnik zajmuje jej miejsce i przygotowuje się do zanurkowania jeszcze głębiej. Tymczasem nurek przy innej linie zaczerpuje ostatni oddech, schodzi na 60 metrów, dociera do końca liny, a następnie, po trzech minutach, wraca na powierzchnię.

Dekompresja. Mateusz Malina z Miguelem Lozano podczas Głębokościowych Mistrzostw Świata 2015Dekompresja. Mateusz Malina z Miguelem Lozano podczas Głębokościowych Mistrzostw Świata 2015

Czy to wszystko jest normalne?

- Oddychaj! - krzyczy jego trener. A nurek uśmiecha się, przełyka ślinę i dopiero bierze oddech. Jest biały jak kreda. Próbuje zdjąć okularki, lecz zaatakowane skurczem ręce trzęsą się i nie pozwalają mu na to. Brak tlenu pozbawił mięśnie resztek sił, więc nurek po prostu się unosi. Jego spojrzenie jest puste, a na twarzy gości głupkowaty uśmiech.

Zaraz po nim wynurza się kolejny zawodnik. - Oddychaj! Oddychaj! - wykrzykuje nurek asekuracyjny. Mężczyzna nie oddycha, jego twarz jest sina. - Oddychaj! - krzyczy inny nurek. W końcu zawodnik zaczyna kaszleć, potrząsa głową i wydaje wysoki, piskliwy dźwięk jak delfin.

Przez następne pół godziny nurkowie przychodzą i odchodzą, a podobne sceny się powtarzają. Stoję na pokładzie żaglówki ze ściśniętym żołądkiem i zastanawiam się, czy to wszystko jest normalne. Wszyscy zawodnicy podpisują klauzulę, że są świadomi, że atak serca, blackout lub utonięcie to cena, jaką może im przyjść zapłacić za udział w zawodach. Ale odnoszę wrażenie, że wyczynowy freediving wciąż istnieje, bo lokalne władze nie mają pojęcia, co tu się tak naprawdę dzieje.

Książka 'Głębia' Jamesa Nestora w polskim przekładzie Patrycji Przełuckiej ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN (fot. materiały prasowe)Książka 'Głębia' Jamesa Nestora w polskim przekładzie Patrycji Przełuckiej ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN (fot. materiały prasowe)

Wszystkie zdjęcia w tekście pochodzą z archiwów Mateusza Maliny, polskiego rekordzisty i mistrza świata we freedivingu

*Fragment książki "Głębia" Jamesa Nestora w przekładzie Patrycji Przełuckiej


James Nestor. Amerykański dziennikarz piszący dla m.in. "Outside Magazine", "Men's Journal", "The New York Times" oraz "San Francisco Chronicle Magazine". Jego książka "Głębia" została uznana przez serwis Amazon za najlepszą naukową książkę w 2014 roku i za książkę tygodnia w BBC. Dotychczas przetłumaczono ją na na: niemiecki, chiński, włoski, francuski, portugalski oraz polski.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (77)
Zaloguj się
  • sraczezwersacze

    Oceniono 15 razy 15

    Genialny artykuł. Oddaje klimat, jakbym sam próbował tak nurkować, brrr.... Gratulacje dla autora.

  • romek.daleszak

    Oceniono 16 razy 10

    Myślę sobie tak: może są tacy ludzie, którym to jest potrzebne ale ja na szczęście do nich nie należę. Nie jestem ptakiem, więc nie będę próbował fruwać, nie jestem rybą więc nie będę nurkował, czy uprawiał innych sportów wysokiego ryzyka, gdzie bardzo łatwo zginąć albo zostać inwalidą.

  • bursztynowe

    Oceniono 31 razy 9

    Jest to bardzo dobre zjawisko, tak samo jak włażnienie na niebezpieczne góry, grzebanie się w jaskiniach i innych norach, czy banalne robie sobie selfie skacząc z mostu. Dobre - bo eliminacja takiej puli genowej jest pozytywna z punktu widzenia populacji. Stąd Nagrody Darwina.

    Szkoda tylko ludzi, mogliby w bardziej pozytywny sposób się przysłużyć ludzkości, np. testy leków, oddanie narządów do transplanatacji, itp.

  • zdziwiony6

    Oceniono 8 razy 6

    Sport nie z mojej bajki ale jeśli ludzi to kręci to niech się bawią. Ważne, że ryzykują tylko swoim życiem. W razie czego mała strata.

  • 3-kuleczka

    Oceniono 5 razy 5

    nie wiem, czy statystycznie nie ginie więcej ludzi nad Bałtykiem przez tak zwaną "cofkę" - odchodzą z tego świata zanurzeni do pasa, dzieci, dorośli, wyborowi pływacy, bo brakuje dobrej edukacji co sie dzieje przy naszych brzegach

  • JAREK996

    Oceniono 9 razy 5

    Jestem "zwyklym" OPEN WATER DIVER i lubie ( szczegolnie w tych cieplejszych wodach ) czasem sie powyglupiec bez butli. Zadne tam 90 m , ale mysle , ze na 25 to oczasem schodze. No i nie na 3 min , tylko zejscie i RAKIETA w gore :-) Czlowiek czuje sie jednak inaczej nurkujac bez sprzetu , ale czuje tez niestety jaki jest w wodzie ograniczony ....

  • powrozowy

    Oceniono 13 razy 5

    Moj kolezka raz wstrzymal oddech na 38 minut. Niestety po 6 minutach zmarl.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 7 razy 5

    Ech, a ja nie umiem wytrzymać bez oddechu nawet minuty... Nawet pół minuty z pewnym trudem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX