(fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

wilczym okiem

Paulina Wilk: Wybory coraz bliżej. Partie nie mają czasu. Próbują żerować na protestach

W jakimś sensie odtworzyła się struktura imprezy masowej - można było wybrać sobie wieczór, scenę, nastrój. Od podniosłych, przejmujących słów sędziów, przez czerstwe i kompromitujące wystąpienia niektórych liderów niezjednoczonej opozycji, alarmistyczną energię całonocnego buntu pod Senatem, aż po piknik idei jako tako sklecony przez najmłodszych protestujących studentów i aktywistów.

30.07 2017 r. Katowice, Sąd Okręgowy. Obywatelski protest w obronie polskich sądów (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)30.07 2017 r. Katowice, Sąd Okręgowy. Obywatelski protest w obronie polskich sądów (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)

Cztery dni po tym, jak prezydent oznajmił, że zawetuje dwie ustawy dotyczące sądownictwa i trzy dni po podpisaniu przez niego trzeciej, tłumy stopniały. Na placu Krasińskich o godzinie 21.00 spotkała się garstka ludzi, w większości opozycyjnych weteranów. Przemówienia nie były płomienne, reakcje - mało entuzjastyczne, głośniki ściszone. Rozdane świece, wspólna lektura konstytucji, odśpiewany hymn - wszystkie elementy protestu były takie jak w poprzednich, nabrzmiałych gniewem i ekscytacją dniach. Ale teraz wydały się mniej przekonujące, sprzeciw pozbawiony skali i napięcia łatwo zdeprecjonować jako sekciarski, niepoważny. Przypominał - przyznaję to niechętnie - świecki rewers miesięcznicy. Już nie było fajnie, do żywego.

Rozglądałam się po pustawym placu, myśląc o tym, co właściwie w poprzednich dniach się wydarzyło? Poza zbiorową ekspresją obywatelskiego sprzeciwu, lęku i złości. Poza samą politycznością tamtych dni, a raczej - równolegle z nią. Z jakiej przestrzeni symbolicznej tak sprawnie i zgodnie rozeszliśmy się do domów?

Czy był to wakacyjny festiwal demokracji? Krótki, intensywny, emocjonujący - taki, na którym trzeba być, poczuć gorączkę, zrobić selfie, zapisać tę obecność w kolekcji wrażeń, a potem odnaleźć ją po latach wśród wspomnień równie ulotnych i w sumie przyjemnych, co te z imprez muzycznych? Czy te spotkania, poza powagą, nie miały także waloru przyjemności, dreszczu bycia w centrum wydarzeń?

26.07 2017 r. Kraków. Protest pod Sądem Okręgowym przeciwko reformie sądownictwa (fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)26.07 2017 r. Kraków. Protest pod Sądem Okręgowym przeciwko reformie sądownictwa (fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)

A jeśli tak - czy coś w tym złego? Może właśnie wcześniejsze doświadczenie gromadzenia się na wielkich festiwalach artystycznych dały młodym ludziom podstawę, jakąś procedurę uczestniczenia w tłumnym spotkaniu. Przez tydzień na Krakowskim Przedmieściu, pod Sejmem i Senatem, przy placu Krasińskich, przy Nowogrodzkiej i pod domem Jarosława Kaczyńskiego atmosfera była różna - w zależności od etapu procedowania ustaw, ale i od tego, kto organizował protest, kto przemawiał ze sceny. Od podniosłych, przejmujących słów sędziów, przez czerstwe i kompromitujące wystąpienia niektórych liderów niezjednoczonej opozycji, alarmistyczną energię całonocnego buntu pod Senatem, aż po piknik idei jako tako sklecony przez najmłodszych protestujących studentów i aktywistów. W jakimś sensie odtworzyła się struktura imprezy masowej - można było wybrać sobie wieczór, scenę, nastrój. Wymienić się przeżyciami, opiniami. A po umiarkowanie satysfakcjonującym finale rozejść się do swoich spraw.

Protesty błyskawicznie zyskały swój słownik, złożony z haseł "Wolność, równość, demokracja", "Adrian nie kokietuj, wszystko wetuj" czy słowa-sloganu "Konstytucja". To ostatnie otrzymało logo - plakat autorstwa Luki Rayskiego - niezbędne w dobie komunikacji obrazowej. A także miejską legendę o ciepłych dniach, w których wspólnymi siłami daliśmy odpór, przynajmniej częściowy, złu.

01.08 2017 r. Warszawa. Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe (fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)01.08 2017 r. Warszawa. Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe (fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

1 sierpnia na placu Krasińskich stanęła inna scena - Obozu Narodowo-Radykalnego. Miała inną publiczność - sprzymierzoną, zdyscyplinowaną. Taką, która nie waha się spijać słów z ust liderów. Nie ma wątpliwości czy tremy, jakie jednak czuć było między nami. Nagłośnienie nie szwankowało, hasła o czci i chwale bohaterom, o kulach dla Niemców, o komunistycznej hołocie wybrzmiały klarownie. Spójność wizerunkowa i obrazowanie graficzne - wzorowe. Zamiast świec - dymiące race. Inne instrumentarium, inne intencje. Wszystko na oczach milczących powstańców z pomnika. 

Nie wiem, czy maszerujący równo pod sztandarami neofaszyści mają przewagę. Nie wiem, czy są silniejsi. Uderza mnie przestarzałość ich modelu funkcjonowania. Nie piszę tego, by siebie - lub kogokolwiek - uspokoić. W głowie nie mieści mi się, że piewcy nienawiści otrzymują zezwolenia na publiczne wystąpienia i ochronę, nawet życzliwość policji. Powinniśmy protestować przeciwko ich działalności, wysyłać przedstawicieli, by ją dokumentowali i zgłaszali prokuraturze wszelkie naruszenia, powinniśmy domagać się jej pilnej delegalizacji.

Cieszę się, że nie stosujemy takich metod organizacji. Rozumiem, dlaczego żelazna rama nas nie trzyma. Reagujemy punktowo, kumulujemy aktywności i emocje - tego uczy nielinearna współczesność, to także przejaw rozumienia i przynależności do świata, wyraz obrony własnej wolności.

01.08 2017 r. Warszawa. Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe (fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)01.08 2017 r. Warszawa. Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe (fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Nie ufam nawoływaniom do szybkiego "organizowania" energii ulicznej, namaszczania nowych liderów opozycji. Dopiero zaczynamy nazywać cenne dla nas wartości, wysycać je przeżyciami. Jako obywatele potrzebujemy czasu. Partie go nie mają, do wyborów coraz bliżej, dlatego próbują żerować na sile duchów z ulicy. Ale dwa byty: społeczne poruszenie i polityczna rywalizacja o władzę nie są tożsame. Ten pierwszy jest większy, ten drugi - boleśnie niewystarczający.


Paulina Wilk. Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" o dorastaniu w czasie polskiej transformacji, a także serii bajek dla dzieci o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Stale współpracuje z tygodnikiem "Polityka", a także z "National Geographic Traveler", "Przekrojem" oraz magazynem "Kontynenty". Jest współtwórczynią Big Book Festival - międzynarodowego festiwalu czytania odbywającego się w Warszawie od 2013 r. Pracuje nad książką poświęconą miastom przyszłości.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (9)
Zaloguj się
  • Zbigniew Woźniak

    Oceniono 1 raz 1

    Powinniśmy, gdybyśmy uczyli się naprawdę NA historii (nie samej historii bez tego "na"), tak, powinniśmy sobie uświadomić, jak Hitler doszedł do władzy i jak łatwo ZAMIENIŁ Niemców w tłum popierający go. To takie proste. Dziś to się dzieje. Czy wtedy Niemcy mogli coś zrobić? Czy my dziś mamy takie możliwości?

    Przekroczona została granica, przed którą coś jeszcze było możliwe. Dziś już staczamy się po równi pochyłej. I już nic nas nie zatrzyma. Na końcu tej drogi jest piekło, którego jeszcze sobie nie potrafimy wyobrazić. Rwanda? Najgorszy scenariusz. Ale czy niemożliwy? Jugosławia? Przecież tak niedawno, ledwie 22 lata temu, w Srebrnicy, w obecności oenzetowskich sił pokojowych, w kilka dni dokonano ludobójstwa mordując ponad 8 tysięcy obywateli kraju TYLKO DLATEGO, że NAGLE przestali pasować do wzorca narzuconego przez serbskich nacjonalistów.

    W imię władzy szaleńców.

    Polską rządzą ludzie, po których można się spodziewać absolutnie wszystkiego.

  • antey

    Oceniono 5 razy 1

    Krótko mówiąc:
    - przekonywanie przekonanych
    - pałowanie innych
    - kurczowe trzymanie się poprzednich rozwiązań

    Połowy uprawnionych do głosowania, którzy mają to wobec powyższego w nosie, NIKT nie stara się zagospodarować. Zbadać. Przecież ostatecznie wystarczy przekonać co drugiego niegłosującego, aby być lekko licząc 2 siłą w Parlamencie.

  • Wit Zentyca

    Oceniono 2 razy 0

    * * * * * * * *
    "ObywateleRP" - manifestowali razem z UB-kami

    przeciwko likwidacji UB-ckich przywilejów emerytalnych.

    To jasno mówi po czyjej są stronie.

  • Wit Zentyca

    Oceniono 2 razy 0

    * * * * * * * *
    "ObywateleRP" - manifestowali razem z UB-kami

    przeciwko likwidacji UB-ckich przywilejów emerytalnych.

    To jasno mówi po czyjej są stronie.

  • puotka

    Oceniono 6 razy 0

    To dowodzi, że ludzie tak naprawdę nie wiedzieli przeciw czemu protestują, bo czy te dwa weta kończą sprawę? Podobne odczucia miałam po czarnym proteście, z projektu wycofano się rakiem, a kobiety wróciły do domów, a to był czas kiedy nie tylko mogliśmy obronić swoje prawa, ale jeszcze je rozszerzyć. Kolejna zmarnowana szansa. To samo ma miejsce dzisiaj. Odpuszczono w połowie drogi, a PiS to wykorzysta.

  • e50504

    Oceniono 8 razy -2

    Słuchajcie, ja rozumiem że nikt już nie chce do was pisać pod swoim nazwiskiem, ale skąd wy żeście wytrzasnęli tę laskę?

    Za dużo, za mocno xD

  • homo-homini-lupus

    Oceniono 9 razy -5

    "Protesty błyskawicznie zyskały swój słownik, złożony z haseł "Wolność, równość, demokracja" jakby te nie odnosiły się do dyspozycyjnego (WOLNOŚĆ), mafijnego syndykatu (RÓWNOŚĆ) funkcjonującego przez kooptację (DEMOKRACJA).
    Autorka nie zauważyła, że polskie sądownictwo, uznane za zdecydowanie najgorsze w Unii, jest zaprzeczeniem hasła "Wolność, równość, demokracja".
    Albo liczy na to, że ty, czytelniku tego nie zauważysz, co w zasadzie jest założeniem sensownym, jeśli się wie ona, jaki poziom prezentuje czytelnik Wyborczej.

    PS. "Są dwa rodzaje faszystów - faszyści i antyfaszyści" [Oriana Fallaci]
    Faszystów w Polsce znamy i wiemy, że można ich policzyć na palcach jednej ręki.
    Za to antyfaszystów, tych Gazet Wyborczych, krytyk Politycznych, Fundacji Batorego, Amnesty International, NGOsów... jest jak śmiecia na stadionie po meczu.
    A zabawiają się ci antyfaszyści tak:

    Https://www.tvp.info/33136324/zamieszki-w-hamburgu-podczas-g20-doszlo-do-ulicznej-bitwy

    Http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/g20-w-hamburgu-zamieszki,755303.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX