(fot. materiały prasowe)

Kto zabił siostrę Cathy? To morderstwo miało pomóc tuszować pedofilię w Kościele

Było listopadowe popołudnie 1969 roku, kiedy 17-letnia uczennica katolickiego liceum Jean Wehner pojechała z księdzem na przejażdżkę na obrzeża Baltimore. Mężczyzna miał dla niej "niespodziankę". - Widzisz? To właśnie spotyka osoby, które mówią źle o innych - powiedział, wskazując na leżące nieopodal ciało nauczycielki dziewczyny, 26-letniej zakonnicy Cathy Cesnik, która zaginęła bez śladu kilka dni wcześniej.
O tajemniczej śmierci siostry Cathy Cesnik Małgorzata Steciak mówiła też w "Weekendowym Poranku Radia TOK FM". Tej rozmowy można posłuchać tutaj>>>!

(fot. materiały prasowe)(fot. materiały prasowe)

Siostra Cathy, 26-letnia nauczycielka w katolickim liceum Keough dla dziewcząt w Baltimore, przepadła bez wieści po tym, jak pewnego wieczoru w 1969 r. wyszła z mieszkania dzielonego z inną zakonnicą, by kupić swojej siostrze prezent zaręczynowy. Nigdy więcej nie wróciła do domu, ale jej samochód, solidnie pobrudzony, znaleziono niedaleko mieszkania, zaparkowany w niedozwolonym miejscu. Policja jeszcze tego samego dnia przeczesała okolicę w poszukiwaniu śladów kobiety albo porywacza. Bez skutku.

Blisko pół wieku później dokumentalista Ryan White rozpoczął własne śledztwo mające na celu wyjaśnić okoliczności śmierci siostry. Z pomocą byłych uczennic Cesnik, dziś starszych pań dobiegających siedemdziesiątki, starał się ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się 7 listopada 1969 roku. Efekt? Siedmioodcinkowy dokument Netflixa "The Keepers". Ten serial nie pozwala się od siebie oderwać, mimo że każdy odcinek odchorowuje się długo po wyłączeniu telewizora. Ryan White rozpoczyna swoją opowieść od tajemniczej historii morderstwa młodej zakonnicy. Kończy, ujawniając tuszowanie przez Kościół afery pedofilskiej o skali porównywalnej ze słynnym śledztwem opisanym w oscarowym filmie "Spotlight" Toma McCarthy'ego.

Znaleziona na śmietniku

Zwłoki Cathy znaleziono dopiero 3 stycznia 1970 roku na zboczu małego wzgórza w pobliżu składowiska śmieci na południowym zachodzie hrabstwa Baltimore. Leżała na plecach. Rany na czaszce wskazywały, że przyczyną śmierci było uderzenie tępym narzędziem w głowę, na szyi siostry znaleziono także ślady duszenia. Co naprawdę wydarzyło się jesienią 1969 roku? 

Tom Nugent, dziennikarz śledczy z 30-letnim stażem, zbierał materiały na temat sprawy przez wiele lat, ale nie zdołał nigdy przekonać lokalnej prasy do swojego tematu. Wątek tajemniczego morderstwa pojawiał się w mediach w regularnych odstępach, ale zwroty w śledztwie były skrupulatnie zamiatane pod dywan przez Kościół i wspierające go instytucje.

Na podstawie dowodów i poszlak policji nie udało się znaleźć podejrzanych, wskazać motywu zbrodni ani wyjaśnić okoliczności śmierci młodej zakonnicy. Przez kilkadziesiąt lat jedyne, co zdołali ustalić śledczy, to że Catherine Cesnik została porwana i zamordowana. I pewnie jej sprawa zostałaby wyłącznie kłębowiskiem luźnych poszlak, domysłów i stopniowo zamieniałaby się w legendę miejską, gdyby nie upór grupy starszych pań - emerytek i babć, jak same o sobie mówią -  niegdyś uczennic zakonnicy, usiłujących dotrzeć do prawdy na temat wydarzeń sprzed lat. Dwie z nich - Gemma Hoskins i Abbie Achaub - założyły na Facebooku profil "Sprawiedliwość dla Catherine Cesnik i Joyce Malecki". Trafił na nią Nugent, który przeniósł swoje śledztwo do internetu.

Tom Nugent (fot. materiały prasowe)Tom Nugent (fot. materiały prasowe)

Kiedy byłe uczennice Cesnik opowiadają o swojej ulubionej nauczycielce, ich twarze rozjaśnia uśmiech, oczy błyszczą ze wzruszenia. Mimo że od śmierci siostry Cathy minęło blisko 50 lat, wciąż pamiętają jej lekcje angielskiego i sympatię, jaką wzbudzała młoda, otwarta na ich potrzeby zakonnica. "Nigdy wcześniej nie miałam takiej nauczycielki", wspomina Gemma Hoskins, jedna z bohaterek "The Keepers". "Była jak starsza siostra, uosobienie dobroci i współczucia", dodaje inna kobieta. Piękna, pełna życia, na szkolnym zdjęciu wyróżnia się na tle pozostałych członków kadry promiennym uśmiechem, który pasuje bardziej do hollywoodzkiej gwiazdy niż siostry zakonnej. "Podziwiając jej urodę, dziwiłyśmy się, że dziewczyna z takim wyglądem postanowiła zostać zakonnicą", wspominają. Cathy Cesnik była niezwykle postępową nauczycielką, która otwartością zjednywała sobie uczniów i zarażała ich miłością do angielskiej literatury. Jej śmierć zostawiła w życiu całego pokolenia nastoletnich dziewcząt emocjonalną wyrwę, a okoliczności jej zniknięcia przez lata nie dawały im spokoju.

Szanowany ksiądz, niewiarygodni świadkowie?

W latach 90. sprawa Cathy wróciła na pierwsze strony gazet, kiedy jedna z byłych uczennic szkoły Keough, Jean Wehner występująca pod pseudonimem "Jane Doe", zeznała, że na wiele tygodni przed odkryciem ciała przez policję szkolny kapelan ojciec Joseph Maskell zabrał ją w miejsce, w którym zostały porzucone zwłoki zakonnicy. "Widzisz?  To właśnie spotyka osoby, które mówią źle o innych", powiedział, wskazując na leżące nieopodal ciało nauczycielki. To miała być dla dziewczyny przestroga. Kilka miesięcy wcześniej Jean zwierzyła się siostrze Cathy, że ojciec Maskell molestował ją seksualnie. Cathy Cesnik obiecała, że zgłosi sprawę na policję.

Ojciec Joseph Maskell (fot. materiały prasowe)Ojciec Joseph Maskell (fot. materiały prasowe)

Dlaczego Jean Wehner tak długo czekała z ujawnieniem tego, co ją spotkało? Zeznając w latach 90., tłumaczyła się zjawiskiem "wypartych wspomnień" -  doświadczeń, które zostają "zapomniane" na skutek traumy, by powrócić dopiero po latach. Wehner twierdziła, że przypomniała sobie wydarzenia z czasów szkolnych dopiero po dwudziestu kilku latach, co sprawia, że jej opowieść może być niewiarygodna. Pozostałe osoby wyznające, że również były ofiarami księdza, nie chciały ujawniać w latach 90. swojej tożsamości. Równolegle z Wehner w 1994 roku zeznawała także Teresa Lancaster, znana jako "Jane Roe". Według informacji "Baltimore City Paper" łącznie ponad 30 kobiet i mężczyzn poświadczyło, że byli ofiarami księdza albo świadkami molestowania. Ale sprawa została umorzona ze względu na przedawnienie (według prawa obowiązującego w stanie Maryland dziecięce ofiary molestowania, które ukończyły 18 lat, mają siedem lat na zgłoszenie przestępstwa, zaś w przypadku dorosłej ofiary - trzy lata).

Szkolny kapelan i psycholog Joseph Maskell zmarł w 2001 roku w wieku 62 lat w wyniku wylewu. Do końca miał opinię szanowanego, ciepłego i lubianego księdza. Mimo zeznań licznych świadków i obciążających dowodów nigdy nie postawiono mu oficjalnie zarzutów o wykorzystywanie seksualne swoich podopiecznych. Wyłącznie na podstawie materiałów zgromadzonych przez twórców "The Keepers" określono, że Maskell skrzywdził co najmniej 40 dzieci. W latach 60. był jednym z najwyżej postawionych księży w kościelnych strukturach w Baltimore, wówczas jednym z najbardziej katolickich miast w Stanach Zjednoczonych. Oprócz pracy w szkole służył jako policyjny kapelan w najważniejszych instytucjach w Baltimore. Miał mnóstwo wpływowych przyjaciół, którzy zapewniali mu szereg przywilejów. Jego brat był policjantem - Maskell nosił naładowaną broń, miał dostęp do policyjnego radia, a nawet zdarzało mu się towarzyszyć dla zabawy policjantom podczas nocnych akcji.

Kadr z filmu 'The Keepers' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'The Keepers'. Siostra Cathy stoi obok ojca - Josepha Cesnika (fot. materiały prasowe)

Maskell miał przy pomocy swoich wysoko postawionych kolegów skutecznie uciszyć zakonnicę Cathy Cesnik, a swoje ofiary zastraszyć.

Gwałty na nieletnich

Przygotowując się do zeznań, Jean Wehner i jej bliscy rozesłali prośbę o podzielenie się swoimi doświadczeniami do innych absolwentek Keough. Skala odzewu przekroczyła ich wyobrażenia. Kolejne osoby potwierdzały, że w katolickiej szkole pod okiem Maskella dochodziło do gwałtów na nieletnich uczennicach. Ksiądz miał być głównym prowodyrem akcji, a w wybieraniu ofiar pomagał mu inny pracujący w szkole kapłan, ojciec Neil Magnus (który zmarł w 1988 roku, zanim sprawa ujrzała światło dzienne). Prawniczka Wehner Beverly Wallace potwierdziła, że w sprawę zamieszani byli lokalni policjanci, biznesmeni, a także politycy, którzy wykorzystywali dziewczęta za zgodą Maskella.

Jean Wehner twierdzi, że księża zainteresowali się nią, kiedy podczas spowiedzi zdradziła, że w dzieciństwie była molestowana przez wuja. Spowiadający wówczas Magnus poprosił ją, by wyszła z konfesjonału i pokazała mu swoją twarz. Zapytał ją też, jak się nazywa. Wyznanie zdenerwowanej dziewczynki skwitował słowami: "nie wiem, czy Bóg może wybaczyć coś takiego. Będę musiał się za ciebie pomodlić". Jakiś czas później ten sam ksiądz zaczepił dziewczynę w szkolnym korytarzu i poprosił, żeby przyszła do jego biura. Tam powiedział jej, że jest wielką grzesznicą, ale jeszcze nie jest za późno, by ją uratować. Zasugerował, że dziewczyna powinna oczyścić się z grzechu i zrobić miejsce na dobro, jakim Duch Święty będzie ją mógł wypełnić. A potem ściągnął spodnie.

Kadr z filmu 'The Keepers' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'The Keepers'. Siostra Cathy podczas zajęć w szkole (fot. materiały prasowe)

"[Maskell] wykonywał znak krzyża, jak gdyby cały proces był uświęcony. Powiedział mi, że jego sperma jest sakramentem i powinnam ją połknąć", wspomina Wehner. Czasami dołączał do nich Magnus albo inni mężczyźni, których nie była w stanie rozpoznać. "Za każdym razem, kiedy to się kończyło, miałam nadzieję, że tym razem już Bóg mi przebaczy", dodaje. "Byłam naiwna, niewinna, nie miałam pojęcia, że jestem wykorzystywana. Czułam, że w ten sposób działa autorytet, który pomaga mi stać się lepszą osobą. Pomógł mi uświadomić sobie, że wszystko, co mi się przytrafiło, to moja wina", opisuje mechanizm działania oprawcy Jean.

Inne byłe uczennice Keough, Lil Hughes Knipp i Donna Von Den Bosch, twierdzą, że Maskell, który pracował również jako szkolny psycholog, hipnotyzował je i przeprowadzał na nich testy Rorschacha [tzw. "testy plam atramentowych", na podstawie których wnioskuje się o nieświadomych cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych - przyp. red.]. Miał też pokazywać dziewczętom na lekcjach film "Marnie" Alfreda Hitchcocka, opowiadający o młodej kobiecie wypierającej bolesne wspomnienia z dzieciństwa. "To była sugestia, że może i ja powinnam porozmawiać z księdzem o przykrych doświadczeniach z mojego życia, żebym nie skończyła jak Marnie", wspomina jedna z uczennic.

Działalność Maskella i Magnusa stała się szkolną tajemnicą poliszynela. Twórcy "The Keepers" przytaczają historię, w której kiedy ksiądz wezwał do siebie jedną z uczennic podczas lekcji, ta rozpłakała się i błagała nauczycielkę, by nie pozwoliła jej tam pójść. Ta jednak pozostała nieugięta: "Wiem, że on jest specyficzny, ale musisz".

Ojciec Joseph Maskell (z lewej) i ojciec Neil Magnus (fot. materiały prasowe)Ojciec Joseph Maskell (z lewej) i ojciec Neil Magnus (fot. materiały prasowe)

Ofiary nie tylko w Keough

W tym samym czasie, kiedy zeznawały "Jane Doe" i "Jane Roe", ksiądz Joseph Maskell został oskarżony o posiadanie zdjęć nagich dziewcząt. Fotografie miały zostać zakopane na cmentarzu na zlecenie kapelana, a po ich znalezieniu przez policję zniszczone. W policyjnych archiwach nie ma o nich ani słowa, ale w tym samym czasie Maskell został wysłany na przymusowe leczenie psychiatryczne. Kilka tygodni później ksiądz wymeldował się ze szpitala i uciekł do Irlandii, gdzie pracował jako psycholog, miał także kontakt z dziećmi. Odprawiał również msze, mimo wyraźnego zakazu ze strony zwierzchników z USA. Ci zresztą, jak wynika z dokumentacji, przez ponad dwa lata nie byli w stanie go namierzyć.

Reżyser "The Keepers" Ryan White wielokrotnie prosił władze archidiecezji o ujawnienie dokumentów związanych z Maskellem, jednak za każdym razem mu odmawiano. To bowiem właśnie w archiwaliach znajduje się odpowiedź na pytanie, jak wyglądało kościelne śledztwo w sprawie księdza i kiedy władze archidiecezji dowiedziały się o zarzutach wobec Maskella. Z zeznań świadków wynika bowiem, że Kościół wiedział o zarzutach o molestowanie na długo, zanim Maskell trafił do Keough - świadczą o tym dowody sięgające jeszcze do lat 50., kiedy kapelan molestował młodego chłopca na kościelnym obozie. Potwierdzają to także informacje zebrane przez White'a, któremu udało się dotrzeć do Charlesa Franza, ofiary Maskella z lat 60. To właśnie po tym, jak chłopiec wyznał matce, że ksiądz wykorzystywał go seksualnie, kuria zdecydowała o przeniesieniu Maskella. Do Keough.

Jane Doe czyli Jean Wehner (fot. materiały prasowe)Jane Doe czyli Jean Wehner (fot. materiały prasowe)

Rzecznik archidiecezji tłumaczy swoją decyzję ochroną danych ofiar. "Polityka archidiecezji, jak również prawo stanowe zabraniają ujawnienia dokumentacji, ponieważ zawiera ona chronione prawem informacje o ofiarach molestowania oraz akta osobowe, dokumentacje medyczne, rozmowy na linii prawnik-klient oraz informacje osobiste".

Archidiecezja płaci ofiarom

Mimo że Joseph Maskell nigdy nie został oskarżony, "The Baltimore Sun" ujawniło, że od 2011 roku Archidiecezja Baltimore wypłaciła blisko pół miliona dolarów zadośćuczynienia 16 ofiarom, które oskarżyły księdza o molestowanie seksualne. Większość z nich to kobiety, ale na liście znaleźli się również mężczyźni, w tym ten, który był molestowany przez księdza w latach 50. w trakcie kościelnego obozu.

Do śmierci Maskella nie połączono go z zabójstwem siostry Cesnik - ten trop policja podjęła dopiero, kiedy o księdzu zrobiło się głośno za sprawą produkcji Netflixa. Śledztwo w sprawie śmierci siostry Cesnik wciąż trwa. Szczątki Josepha Maskella zostały ekshumowane w lutym 2017 roku w celu pobrania materiału DNA do testów. Wyniki próbek nie pokrywały się jednak z materiałem znalezionym na miejscu zbrodni. Według policji jednak to odkrycie nie wyklucza Maskella jako podejrzanego w sprawie.

Gemma Hoskins i Abbie Achaub, dawne uczennice siostry Cathy (fot. materiały prasowe)Gemma Hoskins i Abbie Achaub, dawne uczennice siostry Cathy (fot. materiały prasowe)

W lipcu br. internauci złożyli petycję do Archidiecezji Baltimore z prośbą o ujawnienie dokumentów związanych z księdzem Josephem Maskellem. Do tej pory podpisało ją blisko 60 tysięcy osób.


Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (150)
Zaloguj się
  • popijajac_piwo

    Oceniono 58 razy 54

    "W latach 60. był jednym z najwyżej postawionych księży w kościelnych strukturach w Baltimore, wówczas jednym z najbardziej katolickich miast w Stanach Zjednoczonych."

    Dzisiaj w Baltimore puste kościoły stoją wystawione na sprzedaż. Jest nadzieja dla kondominium kacapsko-watykańskiego...

  • agnrodis

    Oceniono 43 razy 41

    Bardzo wielu zboczencow wlasnie po to, idzie "na ksiedza". Nie ma lepszego srodowiska jak dzieci ludzi slepo wierzacych kosciolowi.

  • derylski

    Oceniono 40 razy 36

    W Polsce takich księży jest za duzo wiec niektórzy w poszukiwaniu ofiar wyjeżdżają do Ameryki Pld i Afryki

  • 3-kuleczka

    Oceniono 41 razy 35

    pokazał sie dzisiaj artykuł z kolorowanymi zdjęciami z okresu Powstania Warszawskiego
    Ja nie musiałem w młodości oglądac takich zdjęć bo byłem za tej "parszywej komuny i PRL' doskonale wykształcony i miałem i mam swietna wiedzę dzieki opowiadaniom rodziców walczących z hitlerowcami i książkom - o potwornościach wojny
    Wierzcie mi, że to nie ma znaczenia - z punktu widzenia ofiary, czy agresorem, mordercą jest niemiec, rosjanin czy talib, wojna to cos niewuyobrazalnie tragicznego gdy patrzymy na smierć dziecka, matki, kolegi rzucanego do rowu jak brudny worek
    Dlaczego pisze o tym tutaj, w ocenie kleru?
    otóż adresuję te kilka zdań do nieuków, szczyli, gó...arzy, którzy tak chętnie chylą karki na Jasnej Górze gdy czarna mafia was błogosławi
    TAK, TAK !!!!!!!!!!!!!!!!! Pisze do tych "oburzonych" kiboli robiących szopkę na stadionie wystawiających chłopca i hitlerowca z pistoletem
    A przecież tych hitlerowców, morderców palących żywcem ludzi , nazistów rozwalających na oczach rodziców niemowleta o sciany, strzelających do polaków tylko dlatego że byli polakami , TYCH MORDERCÓW stojacych karnie w szeregu, przygotowanych do MARSZU NA POLSKĘ by mordować BŁOGOSŁAWIŁ PAPIEŻ, kłaniał im sie kler, któremu tak skwapliwie lizecie łapska doopy i rzucacie hojnie na tacę pieniądze !!!

  • mariushh

    Oceniono 37 razy 31

    jesli ma sie ciagotki pedofilskie to najrozsadniej jest udawac przyglupa oswieconego swietym duchem i isc w stan kaplanski.To czesto gwarantuje bezkarnosc a i szacunek w tym kraiku obowiazkowo.

  • dra-h

    Oceniono 33 razy 29

    Musiałbym bardzo nienawidzić swoich dzieci by posłać je do katolickiej szkoły.

  • strange_email

    Oceniono 30 razy 28

    Ja tego poważnie nie rozumiem. W kościele katolickim, oprócz parcia do władzy i bogactwa, jest też chyba jednak pierwiastek autodestrukcyjny. Każdy taki skandal to przecież ileś baranów, przepraszam, owieczek płacących mniej co niedziela. A takie tragedie nadal mają miejsce, a oficjele kościoła starają się zamieść je pod dywan. Mam nadzieję, że w długim terminie ludzie odwrócą się od idei religii zupełnie. Procesje przypominają czasy faraonów i procesji za żukiem gnojarkiem. Czyli nic się nie zmieniło oprócz symbolu na fladze czy aktualnego bożka.

  • Marek Wyglądała

    Oceniono 31 razy 25

    to właśnie cała prawda o religi gwałty morderstwa i pedofilja ,teraz po latach dojrzałe kobiety opowiadają o piekle które przeżyły a co się działo przez 2000 lat w kościele ?jedna wielka ściema dla motłochu mają wierzyć płacić i dawać się dymać to jest credo wiary

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX