Daniel Olbrychski

Daniel Olbrychski (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

Daniel Olbrychski: Zagraża nam zło totalne, czyli bolszewia skrzyżowana z pseudokatolicyzmem wyznawców Rydzyka

Wszystko jest burzone nie z tygodnia na tydzień, ale z godziny na godzinę. Na naszych oczach. Ale z drugiej strony, gdy widzę tłumy protestujących w całej Polsce, to serce roście - mówi Daniel Olbrychski.

Prezydent zawetował dwie z trzech ustaw o sądach. Spodziewał się pan?

- Andrzej Duda byłby skończony jako człowiek i jako prezydent, gdyby nie zareagował na te masowe protesty i przypuszczam wpływ swojej najbliższej rodziny. Ale ponieważ ja żadnemu z polityków PiS-u nie wierzę, czaję się i patrzę, co będzie dalej. Choć jako aktor, który zna się na języku ciała lepiej niż niektórzy specjaliści, zauważyłem, że w wystąpieniu, w którym prezydent informował dziennikarzy i telewidzów o swojej decyzji zawetowania dwóch ustaw, mówił z pamięci. Było to wyraziste, składne, sugestywne. Sprawiał wrażenie, że wierzy w to, co mówi. Mogło się to podobać.

Natomiast premier Beata Szydło swoje orędzie nieudolnie czytała z promptera, wykonując gesty a la Kaczyński.

Dlaczego pan się przyczaił i czeka, co będzie dalej?

- Przyczaiłem się to może złe słowo. Po prostu nie mogę być fizycznie obecny w Warszawie i wspierać z estrad, jak moje wspaniałe koleżanki i koledzy, protestujących. Ale wspieram ich w wywiadach. Ostatnie wydarzenia pokazują, że nie należy wierzyć w obietnice wyborcze PiS. Wszystko jest u nich krętactwem i wmawianiem, że suweren tak chciał, więc muszą dotrzymać słowa. To jest obłuda, kłamstwo w żywe oczy. A telewizja publiczna, w sposób bardziej haniebny niż za czasów komuny - a pamiętam to bardzo dobrze - okłamuje społeczeństwo, bądź go nie informuje. Uwierzy pani, żeby w demokracji w tak zwanej publicznej telewizji coś takiego było możliwe?

02.07.2017 Krakow , Wawel . Prezydent Andrzej Duda podczas inauguracji 41. sesji Komitetu Swiatowego Dziedzictwa UNESCO . To pierwsza sesja UNESCO , ktora odbyla sie w Polsce .Fot. Jakub Wlodek / Agencja Gazeta
Prezydent Andrzej Duda (Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta)

Nie bardzo, bo protesty nie ustają. Rok temu mówił pan, że jesteśmy wspaniałym narodem, ale żadnym społeczeństwem. Dziś chyba musi pan te słowa cofnąć?

- Niczego nie cofam. Cytowałem i cytuję Norwida. Ale z radością widzę, że w demonstracjach jest coraz więcej młodych ludzi. Gdy brałem udział w pierwszych marszach KOD-u w obronie Trybunału Konstytucyjnego i widziałem prawie same dojrzałe osoby, miałem takie wyobrażenie, że ludzie do lat 50 w ogóle nie rozumieją, co się u nas dzieje. Byłem albo w gronie rówieśników, albo osób starszych ode mnie.

Z czasem dochodziło coraz więcej młodych, a w tej chwili widzę ich bardzo dużo. Ale cytat z Norwida jest stale aktualny, bo uważam, że mądrość społeczeństwa demokratycznego objawia się w wyborach. W protestach i przegranych powstaniach to my zawsze byliśmy dobrzy. Proszę bardzo, jak będzie trzeba, to i ja wsiądę na konia. Ale protesty to program minimum.

Tym bardziej że ludzie po tej "ciemnej" stronie są świetnie zorganizowani, czy komuniści, czy faszyści. I to na całym świecie.

A u nas?

- Zagraża nam zło totalne, czyli bolszewia skrzyżowana z pseudokatolicyzmem wyznawców Rydzyka. Czegoś takiego historia Polski nie znała. Owszem, mieliśmy bolszewię narzuconą przez Moskwę, w której niektórzy ludzie się dobrze czuli i która zakończyła się bez wystrzału. Znaliśmy katolicyzm, który przynosił Polsce wiele dobrego. Kościół pięknie się zachowywał w krytycznych momentach historii naszego kraju. Ale przyszła rozgłośnia toruńska, która nie tylko rozbiła Kościół, ale i rozbiła Polaków. Przecież stawała na głowie, podobnie jak najbardziej szowinistyczne gazetki rosyjskie, żebyśmy nie wstąpili do NATO i do Unii Europejskiej.

Moskwa nie potrzebuje mieć u nas agentów. Ma ich w łonie polskiego Kościoła. Krzyżówka skrajnego bolszewizmu, który nam proponuje Jarosław Kaczyński ze spółką Macierewicz, Ziobro i Szydło, oraz pseudokatolicyzm to coś przerażającego po ćwierćwieczu najwspanialszego rozkwitu naszego kraju od czasów Kazimierza Wielkiego.

22.06.2017 Warszawa , Sejm . Od lewej: Joachim Brudzinski , prezes PiS Jaroslaw Kaczynski , minister spraw wewnetrznych Mariusz Blaszczak podczas porannego bloku glosowan .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Co pana przeraża?

- To, że to wszystko jest burzone nie z tygodnia na tydzień, ale z godziny na godzinę. Na naszych oczach. Ale z drugiej strony, gdy widzę tłumy protestujących w całej Polsce, to serce roście. Tylko ja przepraszam - gdzie była obecna energia Platformy Obywatelskiej, kiedy przegrywali z kretesem wybory prezydenckie i parlamentarne? Ja z żoną w Podkowie Leśnej, która zresztą zawsze mądrze głosowała, interweniowałem u Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, że nie ma ani jednego plakatu Platformy od Grodziska Mazowieckiego po Pruszków. Aż w końcu panowie w ładnych marynareczkach przywieźli nam cztery (sic!) plakaty wyborcze Platformy. Sam je z żoną rozwieszałem.

Nonszalancja lenistwa tak się mści. Wyborcy myślą: "im na nas nie zależy, to nam na nich też nie". Dorzucę, że postawa takich autorytetów jak profesorowie Staniszkis i Bugaj w czasie kampanii wyborczej również znacząco wpłynęła na układ obecnych sił w parlamencie, a nieobecność lewicy w sejmie zaistniała na jej wyraźne żądanie.

I jakie są tego rezultaty?

- Kilka dni temu przeczytałem wywiad z jednym z najważniejszych ludzi opozycji ostatniego półwiecza profesorem Karolem Modzelewskim, który mówi, że w tej chwili demokracja i konstytucja są łamane na każdym kroku. Zgadzam się z tym. Formalnie wszystkie potrzebne do tego instrumenty ma w tej chwili oszalały z nienawiści i pogardy do społeczeństwa prezes PiS.

Uważam, że Kaczyński i Macierewicz doskonale wiedzą, iż w Smoleńsku nie było zamachu. Wymyślili go, żeby mieć narzędzie do walki politycznej. I podzielili Polaków, co jest zbrodnią, bo ten podział pozostanie na wiele pokoleń. Oni i my nie będziemy już żyli, a to kłamstwo będzie zżerało Polaków przez długie lata.

25.07.2017 Krakow . Lancuch swiatla wokol Sadu Okregowego , w protescie przeciwko zmianom w sadownictwie . Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Łańcuch światła w Krakowie (Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)

Zabrzmiało smutno.

- Jestem realistą i raczej optymistą. U mnie zawsze szklanka jest do połowy bardziej pełna niż pusta. Ale znam historię, to mój konik chyba nawet większy niż literatura piękna. Upadek komunizmu był cudem, a po nim nastąpił najpiękniejszy etap w historii Polski, porównywalny do okresu, kiedy uchwalono Konstytucję 3 maja. Konstytucja nie uratowała niepodległości Polski, bo było za późno. Do rozbiorów doprowadziła głupota społeczeństwa. Ponieważ nie kandyduję w żadnych wyborach, nie muszę się społeczeństwu podlizywać i uważam, że dziś naszej sytuacji winni są ci, którzy nie poszli na wybory.

Pan zawsze chodzi?

- Tak. W wyborach prezydenckich głosowałem w konsulacie we Francji, bo byłem akurat w jury w Cannes. O zwycięstwie Andrzeja Dudy w drugiej turze dowiedziałem się od uradowanego korespondenta moskiewskiego. "Nie zgadnie pan, kto będzie waszym prezydentem" - powiedział do mnie. Zamarłem, bo się bałem. A on na to: "Jakiś tam Duda", cały rozjaśniony. I dodał: "Wie pan, kto pierwszy przyśle gratulacje? Władimir Putin".

Pamiętam, jak w pierwszej turze w debacie telewizyjnej Andrzej Duda zarzucił Bronisławowi Komorowskiemu brak patriotyzmu, bo przeprosił za Jedwabne. I Duda, być może przez to zdanie, wygrał.

Jakoś optymizmu u pana nie widzę.

- Od protestów w 1976 roku zawsze byłem zaangażowany we wspieranie wszystkiego, co antykomunistyczne. Nie wierzyłem, że uda się obalić komunizm. Udało się jednak przez ówczesną Solidarność, bo obecna jest jak ówczesne komunistyczne związki zawodowe, i Okrągły Stół. Oprócz Konstytucji 3 maja był on najważniejszym momentem budowania mądrego kompromisu w Polsce. I tak zostanie w historii, choćby nie wiem jak bardzo pluto na to porozumienie.

A kompromisy to rzadkie wydarzenia w naszej historii. Nie bałem się na przykład o Francuzów, wiedziałem, że nie zagłosują na Le Pen, bo są mądrym, aktywnym społeczeństwem. A w Polsce należy ciągle się bać, bo jesteśmy nieprzewidywalni.

23.02.2017 Lublin . Daniel Olbrychski podczas spotkania z widzami po przedpremierowym pokazie filmu  Maria Sklodowska - Curie ' .Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Daniel Olbrychski (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Nie narzekajmy już tak na to nasze społeczeństwo. Protesty przywracają wiarę w Polaków, w ruch obywatelski. Sam pan to przyznał.

- Byłem wzruszony, kiedy tłum przed Pałacem Prezydenckim zaczął śpiewać hymn Polski. Ale ktoś, kto go zaintonował, fałszował. Jak w "Panu Tadeuszu": "Mistrz coraz takty nagli i tony natęża, a wtem puścił fałszywy akord jak syk węża, jak zgrzyt żelaza po szkle - przejął wszystkich dreszczem, i wesołość pomięszał przeczuciem złowieszczem". Na szczęście protestujący go poprawili i śpiewali już czysto. Ale wie pani, już następnego dnia usłyszałem hymn zaintonowany pod Pałacem przez wprawny chór. Jest lepiej. Dużo lepiej.

Daniel Olbrychski. Jeden z najznakomitszych polskich aktorów. Pierwszą dużą rolę zagrał w "Popiołach" Andrzeja Wajdy, wystąpił też m.in. w takich filmach jak "Pan Wołodyjowski", "Ogniem i mieczem", "Pan Tadeusz", "Przedwiośnie". Z powodzeniem gra w zagranicznych produkcjach - w 2010 roku w filmie "Salt" partnerował Angelinie Jolie. Ma troje dzieci z różnych związków. Jego trzecią żoną jest Krystyna Demska-Olbrychska. Od młodości uprawia boks i jeździ konno.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Komentarze (477)
Zaloguj się
  • mireczekb

    0

    Większego pupilka komuny od ciebie marny aktorzyno nie znajdziesz. Żyło ci się w PRL bardzo dobrze. Teraz musisz grać w głupich serialach. Zrobili cię w konia wazeliniarzu.

  • wiesscar

    0

    dlaczego michnikowcy wykorzystuja celebrytow do budowy Judeopolonii?

  • wiesscar

    0

    Daniel Olbrychski szanuje narod rosyjski i to mi sie podoba. Podlizywanie sie Michnikowi mi sie nie podoba. Katastrofa smolenska wymaga uczciwego sledztwa: Putinowi i Tuskowi nie wierze bo zmataczyli sledztwo ws. tej katastrofy.

  • elq_1

    Oceniono 1 raz 1

    Czy wciąż musimy być katowani bredzeniem tego psychola i alkoholika?

  • bodo9

    Oceniono 1 raz -1

    Brawo panie Danielu, trafna diagnoza, z którą zgadzam się całkowicie - z wyłączeniem tezy o zasługach
    kościoła - a dowodem nalot PISdzielskiej bolszewi ujadającej pod tym wywiadem.

  • ali55

    Oceniono 1 raz 1

    następny "ałtorytet" mają?,
    szkoda klawiatury dla tego starego zapijaczonego zgreda.

  • Andrzej Mazur

    Oceniono 4 razy 0

    Z gościa jest niezły fantasmagoriasz. Za dużo siię naoglądał tvnu. Z wygranej Dudy to się raczej w moskwie nie cieszyli. Podobno pytali się nawet czy komorowski nie może chociaż wciąż wręczać medali ich 'przedstawicielom' w Polsce

  • Andrzej Mazur

    Oceniono 3 razy 1

    Skończył wywiad i sięgnął po kolejną flaszkę. A w moskwie to cieszyli sie po wygranej agenta wsi niejakiego komorowskiego. Duda na pewno nie będzie przyznawał medali ich przedstawicielom

  • aboco68

    Oceniono 4 razy 0

    był świetnym aktorem, został ... kolejnym filozofem ludowym

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX