Zbigniew Ziobro i Andrzej Duda w 2010 roku

Zbigniew Ziobro i Andrzej Duda w 2010 roku (fot. Michał Łepecki/AG)

polityka

Duda kontra Ziobro. Czy między wierszami weta prezydent wypowiedział ministrowi sprawiedliwości wojnę?

Sprytne zagranie, by uspokoić nastroje w Polsce, a po wakacjach wyjść z własnym projektem ws. sądów? Czy wypowiedzenie wojny Zbigniewowi Ziobrze - konkurentowi o przyszłe przywództwo na prawicy?

Prezydent Andrzej Duda zawetował dwie z trzech ustaw, którymi PiS chciał zmienić ustrój sądownictwa w Polsce. Do zmian parł Jarosław Kaczyński. Ale jest jeszcze jedna osoba, która zyskałaby dzięki pisowskiej reformie praktycznie nieograniczoną - poza słowem prezesa - władzę nad sądami i sędziami.

24.07.2017 Warszawa , Palac Prezydencki . Prezydent RP Andrzej Duda podczas osiwadczenia .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezydent Andrzej Duda (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Duda w swoim przemówieniu wskazał tę osobę wprost. Kilkukrotnie. Najpierw słowami Zofii Romaszewskiej:

Panie prezydencie, ja żyłam w państwie, w którym prokurator generalny miał niewiarygodnie silną pozycję i w zasadzie mógł wszystko. I nie chciałabym z powrotem do takiego państwa wracać.

Czarny charakter został nazwany. To prokurator generalny, który nie może mieć nadzoru nad Sądem Najwyższym. Nad zwykłymi sądami - tak, trzeba jego nadzór zwiększyć, mówił prezydent, zresztą to było w programie PiS. Ale od Sądu Najwyższego, to ty, prokuratorze generalny, trzymaj swoje ręce z daleka. Nie można pozwolić, żebyś decydował w takim stopniu, w jakim przyznawała ci to ta ustawa, o tym, kto sędzią SN być może, a kto nie. Nie można pozwolić na to, żebyś, prokuratorze generalny, decydował o tym, jak ten sąd ma pracować. Ani na to, żebyś ingerował w pracę sędziów. Tak mówił Duda. I to bardzo wyraźnie.

A teraz przypomnijmy, że na skutek zmian PiS prokuratorem generalnym jest w Polsce minister sprawiedliwości. I podstawiamy pod "prokurator generalny" słowa "Zbigniew Ziobro".

Wojna prezydenta z ministrem sprawiedliwości?

Czy Andrzej Duda właśnie wypowiedział wojnę wpływowemu koledze z własnego obozu? A dokładniej: czy jeden z dwóch najlepiej rokujących na przyszłość młodych polityków PiS wypowiedział wojnę temu drugiemu? Który zresztą parę dni temu był pewien, że weta nie będzie?

Na prawicy szok. Prawdziwy, czy udawany? Na razie liderzy PiS nabrali wody w usta i zwołali specjalne zebranie, a Jacek Sasin w studiu TVP Info przyznał otwarcie, że jest decyzją prezydenta zaskoczony. Dla obserwatorów politycznego życia sprawa jest jasna: weto prezydenta to uderzenie w Ziobrę.

27.04.2015 Krakow , Rynek . Zbigniew Ziobro podczas konferencji prasowej , na ktorej oglosil poparcie polityczne dla Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich .Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Zbigniew Ziobro (fot. Jakub Ociepa/AG)

- Prezydent powiedział Ziobrze: nie możesz być Temidą w Polsce - mówił dziennikarz polityczny "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz. - Duda kieruje bardzo istotny komunikat do PiS: jestem z wami. Ale powiedział: panie Zbigniewie, pan zrąbał swoja robotę - uważa Paweł Wroński, publicysta "Gazety Wyborczej", cytowany przez TOK FM.

Ale czy Duda rzeczywiście poszedł na konfrontację z potężnym w rządowym układzie władzy ministrem sprawiedliwości? Owszem, zablokował Ziobrze możliwość roztoczenia wpływu nad Sądem Najwyższym i Krajową Radą Sądownictwa, ale trzeciej ustawy przegłosowanej przez PiS nie zawetował. A to właśnie ona daje ministrowi sprawiedliwości największą władzę - nad zwykłymi sądami rejonowymi i okręgowymi. Tymi najbliższymi ludziom. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza":

"Minister sprawiedliwości przez sześć miesięcy będzie mógł odwoływać bez żadnych ograniczeń prezesów i wiceprezesów, a ich następcy dostaną sześć miesięcy na wymianę sędziów funkcyjnych. Reforma sądów powszechnych dotknie kilkuset prezesów i wiceprezesów, którzy kierują pracą sądów, pilnują orzecznictwa, są zwierzchnikami sędziów, asesorów, referendarzy, asystentów".

A więc niby weto, niby wojna, ale jednak nie do końca. W co gra prezydent?

- W przemówieniu Andrzeja Dudy były dwa czarne charaktery, z którymi prezydent wszedł na linię konfliktu. Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński. Tyle tylko, że prezydent starannie unikał konfrontacyjnego tonu wobec Jarosława Kaczyńskiego, starannie za to wyostrzając konfrontację z Ziobrą. To oznacza, że Duda chciał, by wszyscy usłyszeli, że jego głównym oponentem w myśleniu o państwie i prawie jest Zbigniew Ziobro i jego pomysły - mówi dr Marek Migalski, politolog z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, niegdyś europoseł PiS.

Jakie są przyczyny tej konfrontacji? Według Migalskiego prezydent mógł poczuć się zlekceważony, a wręcz wzgardzony procesem legislacyjnym. - Wspomniał o tym, że nie konsultowano z nim projektu ustawy. Wyraźnie poczuł się pominięty. A tego nie lubi żaden polityk. Wiadomo przecież, że to ministerstwo, a nie posłowie, te ustawy napisali - mówi Migalski.

01.12.2015 Warszawa , Palac Prezydencki . Prezydent RP Andrzej Duda i Zbigniew Ziobro podczas zaprzysiezenia piatego sedziego TK wybranego przez PiS. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Uścisk dłoni między Zbigniewem Ziobrą a Andrzejem Dudą (fot. Kuba Atys/AG)

Duda kontra Ziobro. Sprawa osobista?

Politolog wskazuje jednak także na osobisty wymiar relacji między prezydentem a szefem resortu sprawiedliwości.

- Przecież Duda był niegdyś ziobrystą. Do 2011 roku, kiedy nastąpiła fronda "Solidarnej Polski", był uważany za człowieka bardzo bliskiego Ziobrze. Ten z kolei patronował jego karierze politycznej. Wówczas "zdradził", przynajmniej z punktu widzenia Ziobry [czyli został w PiS, gdy jego przełożony zdecydował się odejść - przyp. red.]. Myślę, że ot pozostała zadra między oboma politykami. Bo to przecież Ziobro miał być "delfinem", dziedzicem królestwa, które miał mu zostawić Jarosław Kaczyński - podkreśla Migalski.

Prezydentem w 2015 r. został więc nie tylko dawny współpracownik i podopieczny ministra sprawiedliwości, ale też jego de facto podwładny. W efekcie w dzisiejszej decyzji zagrały trzy elementy: odmienna wizja państwa, poczucie zignorowania i zaszłości z przeszłości.

Wojna o schedę po Kaczyńskim czy o prezydenturę?

Ale weto prezydenta każe zadać jeszcze jedno pytanie. Czy Andrzej Duda właśnie postawił się - w nieprawdopodobnie spektakularny sposób - Jarosławowi Kaczyńskiemu, wiedząc, że może to zrobić, ponieważ lepszego kandydata na prezydenta za dwa lata PiS i tak nie znajdzie?

- Wyraźnie widać, że to jest oferta wysłana do Kaczyńskiego - nie zgadza się Marek Migalski. - Oferta brzmi: "opłaca ci się współpraca ze mną, a nie z Ziobrą. To nie jest przeciwko tobie, to jest oferta przeciwko Ziobrze, z którym przecież i ty, prezesie, masz rachunki". Tak odczytuję tę ukrywaną konfrontację z Kaczyńskim i nie ukrywaną konfrontację z Ziobrą - podkreśla były europoseł PiS. Dodaje, że przecież zdecydowana większość wyborców Dudy ciepło myśli o Kaczyńskim. Pójście na zwarcie z prezesem PiS byłoby samobójstwem politycznym w kontekście wyborów prezydenckich w 2020 roku.

I Duda, i Ziobro są politykami młodego pokolenia - obaj mają po czterdzieści kilka lat. - Wiadomo, że Jarosław Kaczyński, życząc mu oczywiście jak najlepiej, nie będzie, jak każdy człowiek, żył wiecznie. Dzisiaj lepsze papiery do przewodnictwa prawicy ma Duda ze względu na swoje stanowisko i pozycję polityczną, natomiast więcej talentów politycznych i doświadczenia ma Ziobro, który w ciągu ostatnich dwóch lat zrobił ogromne postępy - uważa politolog.

Według Migalskiego Ziobro bardzo szybko rozwinął się po powrocie do PiS. - Proszę zauważyć, że do robienia głupot, które sam robił dziewięć lat temu, ma dziś swojego zastępcę Patryka Jakiego. Natomiast sam sprytnie rozprowadza swoje wpływy i ludzi w strukturach i PiS-owskich, i państwowych. Unika konfrontacji. Od tego ma halabardnika - Jakiego. To pokazuje, że dużo się nauczył, gdy nieudanie - jak się okazało - budował "Solidarną Polskę". Doświadczenie polityczne jest dziś po stronie Ziobry. Za to atutami Dudy jest niekwestionowanie większa popularność społeczna i oczywiście jego urząd - podsumowuje politolog.

24.07.2017 Warszawa , Palac Prezydencki . Prezydent RP Andrzej Duda podczas osiwadczenia .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezydent Andrzej Duda po oświadczeniu, że zawetuje dwie ustawy o sądach (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Wątpliwe, by Andrzej Duda chciał po jednej kadencji zakończyć przygodę z prezydenturą. Ziobro ambicji prezydenckich nigdy nie ukrywał, już w 2010 roku chciał kandydować zamiast Kaczyńskiego. Doszło nawet do spotkania, podczas którego zastanawiano się, jak doprowadzić do wystawienia Ziobry jako kandydata PiS - mówił "Newsweekowi" były dziś poseł PiS Paweł Poncyljusz. W spotkaniu tym brał udział sam Ziobro, a także m.in. Jacek Kurski i Adam Hofman. - Dominowało przekonanie, że Jarosław jest po katastrofie smoleńskiej w złym stanie psychicznym i kandydatem powinien zostać właśnie Zbyszek - mówił Poncyljusz. - Wystawienie Ziobry było rozważane, ale tylko wtedy, gdyby Jarosław Kaczyński miał nie kandydować - precyzował Kurski.

Ale czy dzisiejsza zagrywka prezydenta to sygnał dla potencjalnych konkurentów? Na pewno Andrzej Duda może na swoim wecie sporo wygrać. Jak będzie - okaże się, gdy za dwa miesiące przedstawi swoje pomysły ustawodawcze dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. I od tego, jak jego zaskakujący ruch oceni jego własny elektorat. Czyli elektorat PiS.

12.06.2011 KRAKOW , (L) ANDRZEJ DUDA , (C) ZBIGNIEW ZIOBRO PODCZAS KONFERENCJI PRASOWEJ PIS NA KRAKOWSKIM RYNKU , PRAWO I SPRAWIEDLIWOSC . FOT. MATEUSZ SKWARCZEK / AGENCJA GAZETA
Andrzej Duda i Zbigniew Ziobro w Krakowie w 2011 r. (fot. Mateusz Skwarczek/AG)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (198)
Zaloguj się
  • c.t.k

    Oceniono 39 razy 37

    Wisząca nad głowami,groźba odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej,może jeszcze długo cementować to szemrane towarzystwo

  • rg142

    Oceniono 24 razy 24

    putinowsko-pissowskie pieski, gdzie jesteście?
    czekacie na przekazy dnia z Moskwy i Nowogrodzkiej?
    do roboty, rubel spada, pensja coraz mniejsza.....

  • def11

    Oceniono 24 razy 24

    "Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta", stawiam na Suskiego, jest nadzieja dla Polski :))

  • kotmiki

    Oceniono 22 razy 22

    Ziober to komuszy pomiot ,ojciec był sekretarzem POP ,czyli komuch z niego 100 %

  • miaukota

    Oceniono 20 razy 20

    Tak wygląda pożar w pisowskim burdelu. Aż miło tych państwa posłuchać. He,he ;) Wiją się jak węgorz na grillu. Rafał już tak kombinuje, że aż staje się to żałosne. Co zresztą on sam widzi. Nie jest aż tak głupi jak jego kumple. To bydlak, ale nie idiota.

    h ttps://www.youtube.com/watch?v=8pPoT-otHsE

  • szaja25

    Oceniono 18 razy 18

    Tymi dwoma wetami nie oddalił od siebie TS, ale teraz Kamiński ma ból dupy, bo SN ma rozpatrywać jego sprawę.

  • ar.co

    Oceniono 15 razy 15

    Cóż, na takim ultimatum (bo tak to musi widzieć prezes) Adrian może się nieźle przejechać. Prezes jest mściwy i nie zapomina. A Adrian jak na razie pozostał Adrianem (co najmniej w 1/3).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX