(fot. Eastnews)

Na pokładzie tego samolotu było 239 osób. Niedługo po starcie słuch o nim zaginął. Historia lotu MH370

Ósmego marca 2014 roku, czterdzieści minut po północy czasu lokalnego, samolot rejsowy linii Malaysia Airlines numer MH370, lecący do Pekinu z dwustu trzydziestoma dziewięcioma osobami na pokładzie, wystartował z Kuala Lumpur i... ślad po nim zaginął. Uznano to za niemającą precedensu tajemnicę, której do dziś nie udało się rozwikłać.

Zdarza się, że samoloty się rozbijają, ale przecież nie znikają bez śladu. Wypadki lotnicze nad oceanem, takie jak katastrofy Air France 447 i Air India 182, udowodniły, że szczątki wraku zazwyczaj można zlokalizować w ciągu kilku godzin. Linie lotnicze posiadają najnowocześniejszą flotę, wyposażoną w najnowszą technologię nawigacyjną, przepisy zaś restrykcyjnie regulują tę branżę, poczynając od liczby godzin pracy pilota, kończąc na rodzaju tkaniny ognioodpornej, którą są pokryte siedzenia pasażerów. Mimo zastosowania wszystkich dostępnych metod nikt nie potrafił określić miejsca spoczynku samolotu numer MH370 i jego pasażerów. I to w czasach, kiedy iPhone'a można namierzyć w kilka minut*. (...)

15 marca 2014 r. Malezyjski premier Najib Razak (w środku) podczas konferencji prasowej w sprawie zaginięcia MH370 (fot. Eastnews)15 marca 2014 r. Malezyjski premier Najib Razak (w środku) podczas konferencji prasowej w sprawie zaginięcia MH370 (fot. Eastnews)

Lot, 8 marca (lokalnego czasu malezyjskiego)
00.27 kołowanie samolotu na lotnisko
00.41 start
00.42 meldunek nad punktem Igari (punkt nawigacyjny)
00.50 komenda "wchodź FL350"
00.50 potwierdzenie FL350
1.01 polecenie osiągnięcia FL350
1.07 ostatnie połączenie z ACARS (zapewnienie o pełnych zbiornikach paliwa)
1.07 powtórzenie komendy osiągnięcia FL350
1.19 malezyjska kontrola ruchu lotniczego przekazuje nawigację samolotu do Wietnamu "Skontaktuj się z HCM 120,9, dobranoc"
1.19 odbiór "Dobranoc, Malaysian 370" - OSTATNIE SŁOWA
1.21 transponder zostaje wyłączony
1.22 ostatni odbiór radaru kontroli ruchu lotniczego (ATC) - prawdopodobnie punkt nawigacyjny BITOD
1.25 plan lotu MH370 "gubi" korelację z plotem radarowym
2.22 radar pierwotny po raz ostatni rejestruje samolot (radar malezyjski)
2.25 ostatnia próba wymiany komunikatu z samolotu (z nieznanej przyczyny)
2.39 nieudana próba połączenia telefonicznego z samolotem
3.41 drugie nawiązanie kontaktu z ziemi - sieć ACARS
4.41 trzecie nawiązanie kontaktu z ziemi - sieć ACARS
5.41 czwarte nawiązanie kontaktu z ziemi - sieć ACARS
6.30 planowany czas lądowania samolotu w Pekinie
6.41 piąte nawiązanie kontaktu z ziemi - sieć ACARS
7.13 nieudana próba połączenia telefonicznego z samolotem
7.24 Malaysia Airlines informują o zaginięciu samolotu
8.11 szósta próba nawiązania kontaktu z ziemi
8.19 siódma próba nawiązania kontaktu z SAMOLOTU (prawdopodobnie z powodu utraty mocy wskutek wyczerpania się paliwa)
9.15 nieudana próba nawiązania kontaktu z ziemi: samolot nie odpowiada

Kluczowe godziny**

O godzinie 1.01 z kokpitu popłynął komunikat do wieży Lumpur Radar "Malaysian 370 utrzymuje poziom trzy pięć zero" - samolot znajdował się na podanej wysokości i na niej pozostał. To może dziwić, kontroler bowiem nie prosił MH370 o potwierdzenie osiągnięcia zalecanej wysokości. Piloci zwykle tego nie robią, jeśli kontrola ruchu lotniczego (ATC, Air Traffic Control - przyp. red.) nie wyda takiego polecenia. Nie ma takiej konieczności, bo ATC zna wysokość, na jakiej znajduje się samolot, dzięki informacjom przesyłanym transponderem (urządzenia służące do przekazywania zakodowanych danych - przyp. red.), a poza tym wejście na zalecaną wysokość jest tym, czego się oczekuje. Pilot podaje ten parametr jedynie wówczas, gdy jest o to proszony albo napotka jakiś problem. Meldunek tego typu rzadko się zdarza, ale też nie jest czymś wyjątkowo niezwykłym. Nic dziwnego, że ATC tylko potwierdziła odbiór przez odczytanie sygnału wywoławczego "Malaysian 370".

Lot MH370, a wyspa Reunion, na której wiele miesięcy po zaginięciu samolotu, odnaleziono fragment wraku (fot. Gazeta.pl)

Siedem minut późnej piloci ponownie zameldowali: "Malaysian 370 utrzymuje poziom trzy pięć zero". Operator radaru prawdopodobnie nieco skonsternowany tym, że pilot znów przypomina o osiągniętej wysokości, ponownie potwierdził odbiór przez odczytanie sygnału wywoławczego "Malaysian 370". Jedenaście minut później, o godzinie 1.19, samolot opuścił malezyjską przestrzeń powietrzną i był gotowy do przejęcia przez wietnamską kontrolę. Kuala Lumpur nadało przez radio wiadomość "Malaysian 370, skontaktuj się z Ho Chi Minh, jeden dwa zero kropka dziewięć [120.9], dobranoc".

Samolot i pasażerowie:

Typ samolotu: Boeing 777-200ER

Numer rejestracyjny: 9M-MRO

Data produkcji: 29 maja 2002 (11 lat, 9 miesięcy, 9 dni)
Liczba godzin w powietrzu: 53 464
Łączność: 3 radia VHF, 2 radia HF, 1 SATCOM, 2 transpondery ATC
Liczba osób na pokładzie: 239
Załoga: 12
Pasażerowie: 227

Kraj pochodzenia pasażerów:
Chiny: 152 osoby

Malezja: 50 osób
Indonezja: 7 osób
Australia: 6 osób
Indie: 5 osób
Francja: 4 osoby
Stany Zjednoczone: 3 osoby
Kanada, Iran, Nowa Zelandia, Ukraina: 2 osoby z każdego z wymienionych krajów
Hongkong, Holandia, Rosja, Tajwan: 1 osoba z każdego z wymienionych krajów 

FILE - In this March 13, 2014, photo, children run past dedication messages left for passengers and others involved with the missing Malaysia Airlines jetliner MH370 on the walls of the Kuala Lumpur International Airport, in Sepang, Malaysia. Part of the mystery of what happened to a Malaysia Airlines plane that vanished last year may be solved with air safety investigators confident that debris found in the Indian Ocean is a wing part unique to the Boeing 777, the same model as the missing jet, a U.S. official said Wednesday, July 29, 2015. Air safety investigators - one of them a Boeing investigator -have identified the component that was found on the French island of Reunion in the western Indian Ocean as a Dzieci piszą na ścianie wiadomości dla osób, które zaginęły podczas lotu MH370 i ich bliskich (fot. Wong Maye-E / AP)

MH370 był wyposażony w system ACARS (Aircraft Communication Addressing and Reporting System, służy do przesyłania wiadomości tekstowych pomiędzy samolotami i stacjami naziemnymi - przyp. red.) i przesyłał dane do momentu, aż urządzenie wyłączono. O ile ziemia nie żądała konkretnych informacji, Malaysia Airlines otrzymywała aktualne dane co pół godziny. (...) Samolot przesłał ostatni przekaz ACARS o godzinie 1.07. Treść wiadomości została ujawniona 8 marca 2015 roku, w pierwszą rocznicę zaginięcia jednostki. Nie znalazło się w niej nic wyjątkowego, zawierała standardowy raport dotyczący położenia samolotu, tego, że MH370 znajduje się na wysokości 10 668 metrów, liczba macha wynosiła 82 i zostało 43 800 kilogramów paliwa. Później nastała cisza. Kolejny raport powinien pojawić się o godzinie 1.37, ale nigdy nie nadszedł. Jedynymi danymi ACARA po godzinie 1.07 były wiadomości wysłane przez Malaysia Airlines do pilotów samolotu. Przekaz brzmiał: "Proszę, skontaktujcie się z Ho Chi Minh ATC ASAP. Obsługa lotniska zgłasza, że nie może namierzyć was na radarze". Próby te zostały oznaczone jako "nieudane". W przeciwieństwie do Air France 447 samolot MH370 nie wysłał żadnej ostrzegawczej wiadomości wskazującej na awarię.

Tragiczna tajemnica

Warto na chwilę się zatrzymać, by przypomnieć, że był to jeden z najnowocześniejszych technologicznie samolotów, wyposażony w kilka systemów komunikacji, z których każdy pracował niezależnie, a mimo to słuch po nim zaginął. Piloci nie reagowali na komunikaty radiowe, transponder został wyłączony, ACARS albo został uszkodzony, albo nie działał. (...)

Według oficjalnych raportów, o godzinie 1.25 doszło do poważnego odstępstwa. Nastąpił ostry zwrot w lewo, na północny zachód, po którym samolot ponownie skręcił w lewo. MH370 wykonał zwrot w kształcie litery U i podążał na południowy zachód. Zawrócił w stronę, z której przyleciał, ku Malezji.

A Chinese relative of a passenger aboard a missing Malaysia Airlines plane is carried out by security officials as she protests before a press conference at a hotel in Sepang, Malaysia, Wednesday, March 19, 2014. New radar data from Thailand gave Malaysian investigators more potential clues Wednesday for how to retrace the course of the missing Malaysian airliner, while a massive multinational search unfolded in an area the size of Australia. (AP Photo/Vincent Thian)Bliscy i rodziny ofiar lotu MH370 na konferencji prasowej, na której podano informację "lotu MH370 nikt nie przeżył" (fot. Vincent Thian/ AP)

To, co wydarzyło się po wykonaniu tego manewru, pozostaje niezwykle niepokojące dla każdego, kto często lata samolotami. Przez mniej więcej godzinę MH370 wracał po swoich śladach, przeciął Półwysep Malajski, aż dotarł do zachodniego wybrzeża wyspy Penang. Wówczas ponownie skręcił na północny zachód i przeleciał nad cieśniną Malakka, Morzem Andamańskim i okrążył wierzchołek Indonezji, aż w końcu wykonał ostatni zwrot, tym razem na południe. Większą część tego nieuprawnionego, nietypowego lotu odnotowały radary w Tajlandii i Malezji, zwłaszcza malezyjski radar pierwotny w Malezyjskiej Królewskiej Bazie Lotniczej w Butterworth.

Wiele źródeł potwierdziło, że młody oficer sił powietrznych zauważył sygnał na monitorze radaru, kiedy samolot leciał ponad Malezją i opuścił rodzimą przestrzeń powietrzną z drugiej strony półwyspu. Po raz ostatni ślad MH370 odnotowano o godzinie 2.22, mniej więcej godzinę po otrzymaniu komunikatu "Dobranoc, Malaysian 370" i wyłączeniu transpondera.

A teraz najbardziej przerażająca część tej opowieści. Operator radaru nie zameldował tego, co zobaczył. Wojsko nie wysłało żadnego samolotu bojowego na zwiad. Nikt nie wydał rozkazu, żeby sprawdzić, co się dzieje, mimo że ATC w Malezji i Wietnamie pytały, gdzie znajduje się MH370. (...) Oficjalnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie zareagowano i duży samolot mógł bez przeszkód przelecieć nad krajem, udzielił mi premier Malezji Najib Razak podczas wywiadu w Kuala Lumpur w kwietniu 2014 roku. Powiedział: "Jestem przekonany, że ktoś monitorował samolot na radarze". Nie wysłano samolotów zwiadowczych, "bo uznano, że nie jest to wroga jednostka [...], zachowywał się jak komercyjny liniowiec poruszający się po normalnej trasie kursu". Powód niepodjęcia żadnych działań wydaje się niezadowalający. Trudno zrozumieć, w jaki sposób operatorowi udało się zidentyfikować samolot jako jednostkę komercyjną - leciał przecież bez kodu transpondera, a kontroler mógł dojrzeć tylko sygnał jednostki przemieszczającej się poza planem lotu. W Stanach Zjednoczonych i Europie nie mogła się zdarzyć sytuacja, aby niezidentyfikowany statek powietrzny, bez planu lotu, przeleciał wszerz cały kraj. Po 11 września, gdyby operator radaru nie znał celu samolotu, natychmiast wysłano by odrzutowce sił zbrojnych, by te kontrolowały sytuację.

10 marca 2014 r. Czuwanie chińskich studentów w intencji ofiar lotu MH370 (fot. Eastnews)10 marca 2014 r. Czuwanie chińskich studentów w intencji ofiar lotu MH370 (fot. Eastnews)

Pomoc nie nadeszła

Czy zmieniłoby cokolwiek, gdyby kontroler podjął decyzję o wysłaniu samolotów zwiadowczych? Chociaż, rzecz jasna, nigdy się tego nie dowiemy, spojrzenie w przeszłość na inne tego rodzaju wypadki da wyobrażenie, co mogło się wydarzyć, gdyby wysłano samoloty wojskowe. W przypadku Helios Airlines z sierpnia 2005 roku boeing 737 leciał z Larnaki na Cyprze do Aten, kiedy załoga samolotu straciła możliwość działania w wyniku awarii systemu zaopatrzenia w tlen. Mimo gorączkowych wezwań wieży kontroli lotów samolot kontynuował podróż nad Europą. Greckie siły powietrzne zostały poinformowane o tym czterdzieści pięć minut po utracie kontaktu z pilotami. Wysłano dwa samoloty wielozadaniowe F-16. Niecałe dwie godziny później ich piloci nawiązali kontakt wzrokowy z jednostką, która przestała odpowiadać na wezwania. Piloci wojskowi na tyle zbliżyli się do 737, że mogli dostrzec pusty fotel pilota, a także pierwszego oficera bezwładnie siedzącego nad kontrolkami oraz maski tlenowe w kabinie pasażerskiej. Zobaczyli wchodzącego do kabiny stewarda, który spojrzał przez okno i potwierdził ich obecność. Skończyło się paliwo i samolot się rozbił. Wysłanie samolotów wojskowych nie zmieniło losu jednostki Helios Airlines, ale pozwoliło zyskać ważne informacje. W przypadku MH370 tak się nie stało. (...)

Podczas gdy MH370 leciał nad półwyspem i był widziany na radarach wojskowych i cywilnych, kontrolerzy lotów w Kuala Lumpur i Wietnamie zaczęli zadawać pytania o położenie samolotu. Chaos, jaki zapanował tej nocy, był widoczny w wymianie informacji między kontrolerami, którą ujawniono 1 kwietnia 2014 roku, oraz na setkach stron transkryptów z nagrań ATC, opublikowanych w oficjalnym raporcie w marcu 2015 roku, w pierwszą rocznicę katastrofy. (...)

Co gorsza, wydaje się, że kontrolerzy ruchu powietrznego złamali własne zasady dotyczące tego, kiedy powinni wydawać oficjalne ostrzeżenia. Pierwszym i najniższym stopniem alarmowym jest INCERFA - faza niepewności - kiedy występuje obawa o bezpieczeństwo statku powietrznego. Oczko wyżej znajduje się ALERTFA - faza alarmu - oznaczająca, że istnieje obawa o bezpieczeństwo statku oraz brak możliwości komunikacji z samolotem. Najwyższym poziomem alarmowym jest DETRESFA - faza zagrożenia - oznacza realną możliwość poważnego i nieuchronnego zagrożenia.

Billboard w hotelu Metro Park w Pekinie, 23 kwietnia 2014 r. (fot. Eastnews)Billboard w hotelu Metro Park w Pekinie, 23 kwietnia 2014 r. (fot. Eastnews)

Zgodnie z zasadami ATC powinna sprawdzić, co się dzieje z jednostką po trzech minutach od spodziewanego meldunku. W przypadku MH370 planowanym punktem nawigacyjnym był IGARI. Pierwszy meldunek powinien więc nastąpić w ciągu trzech minut od IGARI. Tej nocy jednak dopiero trzydzieści trzy minuty po przekroczeniu punktu IGARI Ho Chi Minh  ogłosiło INCERFA. Malezyjskie przepisy mówią, że DETRESFA, czyli faza zagrożenia, powinna zostać ogłoszona po trzydziestu minutach braku kontaktu z samolotem. Tymczasem najwyższy stopień alarmowy wydano siedem godzin i dwadzieścia jeden minut od punktu nawigacyjnego IGARI.

Można było ich znaleźć?
 

W noc zaginięcia samolotu wielokrotnie nadarzyła się okazja wskazania problemu MH370. W wyniku kombinacji niekompetencji, niewłaściwych decyzji oraz nieodpowiednich procedur operacyjnych zaprzepaszczono możliwość pozyskania wartościowych informacji.

****

Mimo podjęcia akcji poszukiwawczej zakrojonej na niespotykaną dotychczas skalę nie udało się znaleźć czegokolwiek, co pozwoliłoby wyjaśnić zniknięcie samolotu numer MH370. Szesnaście miesięcy po jego zaginięciu, tysiące kilometrów od planowej trasy samolotu, na brzeg francuskiej wyspy Reunion woda wyrzuciła część skrzydła. Niewielki fragment wraku i słaby sygnał elektryczny odbierany przez satelitę to wszystko, czym do dziś dysponujemy - nie licząc zalewu spekulacji i domysłów.

Książka Richarda Questa 'Zaginiony lot MH370...' w polskim przekładzie Jakuba Jedlińskiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse (fot. materiały prasowe)Książka Richarda Questa 'Zaginiony lot MH370...' w polskim przekładzie Jakuba Jedlińskiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse (fot. materiały prasowe)

*Fragment książki Richarda Questa "Zaginiony lot MH370. Prawdziwa historia poszukiwań malezyjskiego samolotu" w przekładzie Jakuba Jedlińskiego.

** Wszystkie śródtytułu pochodzą od redakcji


Richard Quest. Jest korespondentem CNN specjalizującym się w tematyce lotniczej i jednym z czołowych dziennikarzy zajmujących się sprawą malezyjskiego samolotu. Zbieg okoliczności sprawił, że kilka tygodni przed katastrofą Quest przeprowadził wywiad z pilotem MH370. Od tego właśnie miejsca rozpoczyna on fascynującą opowieść na temat intensywnych poszukiwań maszyny. Autor przedstawia kronikę działań podejmowanych przez służby kilku państw, które nie doprowadziły jednak do odnalezienia wraku mimo kilkuletnich poszukiwań i milionów dolarów wydanych na ten cel.

Zobacz także
Komentarze (55)
Zaloguj się
  • foolbuster12

    Oceniono 13 razy 11

    Opis trasy samolotu w tekście artykułu zupełnie nie zgadza się z rysunkiem jego trasy na mapie. Na mapie samolot nie wraca "po swoich śladach" na żadnym odcinku. W tekście jest napisane, że po zwrocie w kształcie litery U leciał przez godzinę na południowy zachód, na mapie leci prosto na zachód. W tekście wykonał ostatni zwrot na południe, na mapie ostatni zwrot jest na północny zachód. Ktoś tu za bardzo się spieszył z sensacją i wyszły brednie.

  • cehaem

    Oceniono 8 razy 6

    >Richard Quest. Jest korespondentem CNN specjalizującym się w tematyce lotniczej i

    Nonsens. Quest prowadzi programy na temat gospodarki i nie posiada jakiejs szczegolnej wiedzy na temat awiacji ani doswiadczenia w dziennikarstwie o tej dziedzinie. Badzcie bardziej krytyczni do tego, co znajdziecie w internecie.

  • twzelnik

    Oceniono 11 razy 5

    W skrócie: książka nie wnosi absolutnie nic nowgego, chociaż robi to w stylu w którym opis przejazdu tramwajem pana Skublińskiego sprawiałby wrażenie filmu sensacyjnego.
    Do tego wyciągniętych kilka "odkryć", np. że w Azji mają większy burdel, niż w Europie.

  • Jacek Rakoczy

    Oceniono 9 razy 5

    W zasadzie są DWIE możliwości wyjasnienia katastrofy:
    1) Porwanie, w trakcie którego coś poszło nie tak (jeśli porywacze nie chcieli się zabić) , np. strzelanina i dekompresja w jej efekcie.
    2) Awaria podobna do tej w trakcie wspomnianego lotu Helios Airways - czyli stopniowa dekompresja (czyli układ wyrównywania ciśnień nie zadziałał; w locie HA wywołane to było błędem obsługi naziemnej i załogi) i postępująca utrata przytomności z powodu niedotlenienia u załogi. To by wyjaśniało i dziwne komunikaty, i dziwne manewry.
    Dla mnie raczej to drugie, bo nie porywa się samolotu by polecieć nim w "nic" na środek oceanu.....

  • krunghtep01

    Oceniono 4 razy 4

    To jest wlasnie najdziwniejsze ze nie wyslano samolotow.Ciesnina Malakka to 'autostrada' dla handlu miedzy Chinami,Japonia i Europa.A tak przy okazji tekst rozmija sie z mapka.Nalezaloby tez raczej napisac ze ominal polnocny skraj wyspy Sumatra a nie 'ominal Indonezje' !

  • Michal S-ski

    Oceniono 16 razy 4

    Naprawdę nikt nie wpadł na to, że samolot został porwany a pilot wysyłał sygnały których się nie wysyła by powiadomić kontrolerów że coś jest nie tak przy jednoczesnym braku podejrzeń ze strony porywaczy. Ja bym tak zrobił na jego miejscu. "Malaysian 370 utrzymuje poziom trzy pięć zero" powiedział to dwa razy mimo, że takich rzeczy się nie mówi.

  • rikol

    Oceniono 7 razy 3

    szukanie samolotu w oceanie to jak szukanie igły w stogu siana. Naprawdę nie ma nic dziwnego w tym, że wraku nie odnaleziono. Zapewne spoczywa gdzieś głeboko na dnie morza. Do tego dodajmy korupcję azjatycką i nie potrzeba żadnych sensacyjnych wyjaśnień.

  • Lucyna M

    Oceniono 9 razy 3

    "W noc zaginięcia samolotu wielokrotnie nadarzyła się okazja wskazania problemu MH370. "

    Wskazania problemu? "Ładne" tłumaczenie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX