Donald Trump w Polsce

Donald Trump w Polsce (fot. Sławomir Kamiński/AG)

polityka

Ryszard Schnepf: Donald Trump podał Polakom potężną porcję leku na naszą cierpiącą na niedocenienie duszę

Donald Trump porwał publiczność w Warszawie przemówieniem, w którym pięknie mówił o polskiej historii. - Być może po to, aby przygotować nas na gorsze wiadomości - mówi b. ambasador RP w USA, Ryszard Schnepf. Gorszym wiadomościom na imię "Rosja".

Jak okiem obserwatora-dyplomaty wyglądała wizyta Trumpa? Jaki przekaz poszedł z Polski w świat?

- Chyba taki, że Donald Trump bardzo polubił Polskę. Podkreślał to wielokrotnie. Odniesienia do historii Polski były ponadstandardowe. To wychodziło ponad zwykłą, stosowaną w mowach politycznych kurtuazję wobec goszczącego polityka kraju. Tym pozytywnym uczuciom trudno zresztą się dziwić. Amerykańskiemu prezydentowi zgotowano owacyjne przyjęcie.

Do kogo było to przemówienie? Bo brzmiało, jakby mieli je usłyszeć wyłącznie ludzie pragnący pochwał, uznania w oczach świata. Ludzie, którzy chcieli wykrzyczenia całemu światu w twarz polskiej historii wojen, cierpienia, poświęcenia i bohaterstwa.

- To prawda, że tak brzmiało. Ale adresatem byliśmy my wszyscy. Dostaliśmy potężną porcję leku na naszą cierpiącą na niedocenienie duszę. Psychoterapia, którą zastosował wobec nas Trump, podnosząc kwestie, na których wielu Polakom po prostu zależy, była skierowana nie tylko do patriotycznego tłumu zwolenników - głównie - PiS, ale także do polityków, decydentów, tych którzy polską historię znają. Do wszystkich. A dlaczego? Być może po to, aby przygotować swoich odbiorców na gorsze wiadomości.

06.07.2017 Warszawa , pl Krasinskich . Glowny punkt wizyty . Prezydent Stanow Zjednoczonych Donald Trump i Melania Trump oraz Andrzej Duda i Agata Kornhauser Duda pod pomnikiem Powstania Warszawskiego .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaWizyta Prezydenta USA w Polsce (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Jakie to są te gorsze wiadomości, nie wyrażone wprost?

- Na przykład zapowiedź, że na stole może się pojawić jakiś "deal" z Rosją, dotyczący zniszczenia źródeł terroryzmu na Bliskim Wschodzie, które Trump obiecał nie tylko amerykańskim wyborcom, ale i całemu światu. Wspomniał wprawdzie o sytuacji w Ukrainie, ale..., no właśnie - wspomniał i to dość "miękko", zwracając się do Rosji o zaprzestanie działań destabilizujących. A przecież tam rozegrała się regularna wojna i doszło do zaboru całego, ważnego gospodarczo i militarnie półwyspu.

W tym przemówieniu był wróg. Wróg miał twarz - terrorysty. Miał wiarę - fundamentalistyczny islam. I miał imię - Państwo Islamskie. I ten wróg miał być wspólnym wrogiem.

- Z całą pewnością Donald Trump tak myśli - bo wielokrotnie do tego nawiązywał mówiąc o obronie wspólnoty wolności - o zjednoczeniu pod amerykańskim sztandarem umownego Zachodu wokół jednego tematu: walki z terroryzmem. To z tym przyjeżdża do Europy i chce przekonać do swojego pomysłu wiele krajów, także z Europy Zachodniej. Nie ma mowy - co Trump wyraźnie podkreślił - o podziale Europy, nie ma miejsca dla działań wskazujących na to, że Ameryka wspiera np. tylko nasz region. Donald Trump stawia na całość Unii Europejskiej, na jej wkład i aktywne uczestnictwo w walce z międzynarodowym terroryzmem. Dla szerokiej opinii publicznej, podobnie jak dla prezydenta Trumpa, terroryzm ma twarz ISIS, a jego ideologiczne korzenie  sięgają ekstremizmu islamskiego.  I jeśli nawet nie są to określenia ścisłe, to całego świata jest to zrozumiałe. A Donald Trump za niuansami nie przepada.

Co nas, Polaków, powinno w przemówieniu Donalda Trumpa najbardziej cieszyć?

- Sympatia, która - miejmy nadzieję - będzie dłuższa niż sama podróż. Ale także wyraźne wsparcie dla dywersyfikacji źródeł dostaw gazu, choć Trump, zawsze biznesmen, mówił głównie o komercyjnym wymiarze tego procesu, a tu sprawy już się komplikują, bo każdy chciałby kupować gaz taniej i jednocześnie z bezpiecznego źródła. Te dwa elementy na ogół spotykają się jednak rzadko. A swoją drogą prezydent Trump posiadł umiejętność bardzo gładkiego i sprawnego przechodzenia od wielkich słów o duszy, bohaterstwie i godności, do miliardów dolarów, które rzekomo zaczęły napływać do kasy NATO po jego interwencji. Mam pewne wątpliwości, czy tak jest, tym bardziej, że każdy budżet finansuje własny sektor wojskowy.

Te miliardy dolarów to fake news?

- Oj myślę, że amerykańskie media sprawdzą to dokładnie. Natomiast ciekawe, choć nie zaskakujące, jest, że Trump zachęcał do współpracy w walce Zachodu z terroryzmem również Federację Rosyjską. Wprost. To jest uchylenie drzwi dla Rosji. Mimo sankcji. To jest zaliczenie Rosji do cywilizacji Zachodu, a przynajmniej zaproszenie do dialogu.

06.07.2017 Warszawa , pl Krasinskich . Glowny punkt wizyty . Prezydent Stanow Zjednoczonych Donald Trump i Melania Trump pod pomnikiem Powstania Warszawskiego .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaMelania Trump i Donald Trump w Polsce (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Czy przypadkiem kryterium podziału nie było po prostu to, w którego boga kto wierzy? Przecież to był chrześcijański Zachód plus Rosja kontra islam.

- Być może tak to zabrzmiało, ale mam nadzieję, że nie chodzi tu o nową krucjatę. Wojna cywilizacji oznaczałaby początek prawdziwego kataklizmu.

Pani Julia i pan Mateusz, z publiczności, z którymi rozmawiałem po przemówieniu, zaznaczyli, że ucieszyło ich, jako ludzi wierzących, podkreślenie polsko-amerykańskiej wspólnoty także w wierze. Ludzie chcieli usłyszeć tego Pana Boga.

- Pani Julia i pan Mateusz nadinterpretowują słowa Donalda Trumpa. Odwołanie się - i to dość bezpośrednie - do wiary i Stwórcy ma silne umocowanie w kulturze politycznej Ameryki. Taką retorykę stosują wyznawcy różnych religii, a nawet ateiści. A na banknotach widzimy "In God we trust" (ufamy Bogu). Teoretycznie, mógł to być także zamysł marketingowy, bo panuje powszechne przekonanie, że każdy Polak to człowiek wierzący, a więc chcąc zyskać przychylność, dobrze jest odwołać się do jego uczuć religijnych. Mam jednak nadzieję, że tak nie było. Wystąpienie na Placu Krasińskich miało pokazać popularność Trumpa i to się udało, choć media nie lubią sytuacji przewidywalnych, a wiadomym było, że w tym miejscu zgromadzą się przede wszystkim zorganizowane grupy wyborców PiS, a więc zwolennicy twardego stanowiska wobec imigrantów, wobec uchodźców, wobec wyznawców innej wiary. Zaskoczenia więc nie było. Czy to buduje wizerunek? Tak, ale przede wszystkim nasz.

Czyli jaki?

- Konserwatywny, nieufny wobec świata zewnętrznego i łasy na komplementy.

Czy pana zdaniem prezydent USA spełnił plany amerykańskiej administracji: poprawienia nadszarpniętego wizerunku przed szczytem G-20 w Hamburgu? Nadrobił swoje liczne wpadki? Niektórzy aktorzy i twórcy serialu "House of Cards" jakiś czas temu kpili, że nie mają pomysłów na kolejny sezon, bo Trump im wszystkie zabrał.

- Żaden naród nie lubi się wstydzić za swoich przywódców. Jednym z najbardziej dynamicznych elementów procesu zmiany preferencji politycznych jest właśnie wstyd - poczucie, że dane władze nas kompromitują. Szczególnie w przypadku Amerykanów - to dumny naród.

W dolnym Kentucky, gdzie pojechał niedawno reporter "NYT" razem z pewnym republikańskim senatorem, poparcie dla Donalda Trumpa nie spadło.

- W każdym społeczeństwie jest ta część wyrobiona politycznie i ta druga. Ta druga, która nie czyta "New York Times'a" i "Washington Post", nie ogląda CNN. Ta część ogląda i czyta lokalne stacje i gazety, odnoszące się do rzeczywistości, w której żyje. I trudno się dziwić, bo to właśnie w lokalnej prasie i radiu pisze się i mówi o sprawach, które tych ludzi obchodzą. To są wyborcy Donalda Trumpa, ale nie tylko oni interesują się głównie swoim krajem. Po prostu zwykły Amerykanin interesuje się dzisiaj sobą i tym, co naokoło niego. Zza granicy, ze świata przenikają do społeczeństwa amerykańskiego tylko bardzo ważne informacje. A i te muszą w jakiś sposób dotyczyć Ameryki.

06.07.2017 Warszawa , pl Krasinskich . Glowny punkt wizyty . Prezydent Stanow Zjednoczonych Donald Trump przemawia do Polakow pod pomnikiem Powstania Warszawskiego .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaDonald Trump w Polsce (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Ale podobnie jest chyba w każdym kraju, także w Polsce - to, co się dzieje na świecie, jest dla nas ważne, jeżeli mają z tym coś wspólnego nasi rodacy. A jakie podejście ma obecna ekipa do Polski?

- Pytałem poważnych ludzi z administracji Trumpa, czy Ameryka jest zainteresowana naszym regionem. I ci poważni ludzie powiedzieli mi z bolesną szczerością, że nie, że jesteśmy przystankiem w podróży. Nie stanowimy istotnego punktu na mapie interesów amerykańskich. Stajemy się nim doraźnie, kiedy globalne interesy Ameryki otrą się o interesy Polski. Np. w sprawie emisji gazów cieplarnianych. Jeszcze niedawno nasza pozycja, zarówno w USA, jak i w NATO, była znacząco mocniejsza. Dla Waszyngtonu oznaczało to, że jeżeli Biały Dom ma jakiś problem w NATO czy w UE, to może go rozwiązać m.in. we współpracy z Polską. Rozumie to nawet Trump, który najpierw wspierał Brexit. Grał na rozbicie EU, ale potem się z tego wycofał. Teraz rozumie, co widać było w dzisiejszym przemówieniu na Placu Krasińskich, że w interesie USA jest utrzymanie zwartości UE. Bo tylko Unia może zaproponować Ameryce wartościowe korzyści odpowiedniej skali - jako partner polityczny, militarny i handlowy.

MON odpowie panu, że właśnie zawarliśmy ważny kontrakt na zakup amerykańskiego uzbrojenia.

- To bardziej skomplikowana materia. Zakup nowoczesnej broni, a zwłaszcza technologii wojskowej, to połączenie strategii militarnej, politycznych motywacji oraz reguł biznesu. To, co osiągnęliśmy teraz, to porozumienie międzyrządowe, wymagane przy zakupie wysokich technologii. Sprzedawcą jest jednak producent, a więc firma, która negocjuje warunki techniczne, reżim czasowy, a przede wszystkim cenę kontraktu. Czyli długa droga przed nami.

A czy mamy jako Polska szansę na naprawdę dobrą współpracę wojskową z USA?

-  Donald Trump ma znakomity team w Departamencie Obrony - sekretarza obrony Jamesa Mattisa i doradcę wojskowego H.R. McMastera.  To są doświadczeni ludzie, który rozumieją globalny świat. Tu USA nie mogą narzekać, gorzej jest niestety z Polską. Nasz kraj, marginalizując się w UE, stał się mało wartym partnerem, który musi teraz rozwiązywać swoje własne problemy, zamiast być siłą sprawczą, która skieruje Unię na bardziej pasujące nam tory. De facto ton Unii nadają dzisiaj trzy kraje: Niemcy, Francja i Hiszpania. Jak w Rzymie się wszystko poukłada, to dołączą Włochy. To będzie silny kwartet. Wie pan, kogo w nim zabraknie? Polski. Dziś na Zachodzie w rozmowach, na spotkaniach za model wychodzenia z socjalizmu stawiana jest już nie Polska, ale kraje bałtyckie. To one postrzegane są jako pilni uczniowie wypełniający normy i zalecenia, są czempionami Europy Wschodniej.

06.07.2017 Warszawa , pl Krasinskich . Glowny punkt wizyty . Prezydent Stanow Zjednoczonych Donald Trump i Melania Trump oraz Andrzej Duda i Agata Kornhauser Duda pod pomnikiem Powstania Warszawskiego .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaMelania Trump, Agata Duda, Donald Trump, Andrzej Duda (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Ale w Europie Wschodniej jest jeszcze jedno duże państwo. I ci wszyscy czempioni na nic, jeżeli Rosji uda się odbudować strefę wpływów. Na razie udało im się namieszać w Ameryce. Teraz z ust Trumpa wreszcie padło zdanie o znaczeniu artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego - czyli zobowiązania do obrony zaatakowanego sojusznika. Ale równocześnie podkreślił pan przed chwilą, że to nie Rosja była głównym wrogiem w tym przemówieniu. Trump spotyka się z Putinem w Hamburgu. Nie będzie miał silnej pozycji startowej, prawda?

- Niedawne, pamiętne spotkanie Trumpa z Siergiejem Ławrowem i Siergiejem Kislyakiem odbyło się w Białym Domu bez kamer, bez amerykańskiego fotografa - czyli tak jakby bez świadków. Spotkanie ministra spraw zagranicznych z prezydentem USA było czymś absolutnie ponadstandardowym. Jeżeli się takie spotkanie robi, to albo po to, żeby coś pokazać, albo jest się do tego zmuszonym. Więc możliwości są dwie: albo Trump ma jakąś wizję Rosji, do której jest przekonany, że np. kurs na dogadanie się USA z Rosją jest wart poświęceń, albo - to jest bardziej skomplikowana opcja: żeby pokazać publice, że nie boi się spotykać z Rosjanami, bo jest czysty. Że nie ma brudnych rąk, nie jest w żaden sposób zależny od Kremla.

Jeśli taki był zamysł, to Amerykanie mają na to takie słówko backfire. Ze spotkania z szefem rosyjskiego MSZ wyszło ujawnienie tajnych informacji, przez które być może "wsypał" sojusznika.

- Wyszedł brak doświadczenia Trumpa i brak świadomości, co prezydent może, a czego nie. Nie sądzę, żeby Donald Trump z własnej woli informował stronę rosyjską o takich ważnych dla USA sprawach, nie sądzę, by miał złe intencje. Gotów jestem raczej sądzić - i to też napawa niepokojem - że Donald Trump nie ma w sobie głębszego zrozumienia faktu, że jako prezydent USA ma dostęp do informacji, które są przeznaczone naprawdę tylko dla niego i jego najbliższych współpracowników.

06.07.2017 Warszawa , ul. Zwirki i Wigury 1C , 1 Baza Lotnictwa Transportowego . Odlot Prezydenta Stanow Zjednoczonych Donalda Trumpa i Melanii Trump . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDonald Trump w Polsce (fot. Dawid Uchowicz/AG)

W Polsce Trump był fetowany. Ale w domu ma kłopoty. Jego notowania są rekordowo niskie. Nie ma tygodnia bez skandalu. Słowo "impeachment" pojawiło się już w amerykańskiej prasie. Co jeszcze musi zrobić Trump, żeby Republikanie zaczęli myśleć o zmianie prezydenta?

- I samo to, że się pojawiło, oznacza, że taka opcja brana jest poważnie pod uwagę. Republikanie zdają sobie sprawę z niepopularności Trumpa. Widzą sondaże. Nie wszyscy popierali Trumpa, ma w GOP wpływowych przeciwników. Ale tu będzie się liczyła czysta, zimna, polityczna kalkulacja.

Na czym polega?

Przyszłość GOP, czyli Partii Republikańskiej. Impeachment tuż przed wyborami do Kongresu, tzw. midterm elections, czyli odbywającymi się w środku kadencji prezydenta - fatalnie wpłynąłby na notowania Republikanów. Natomiast dla wielu wątpiących obywateli wyciągnięcie się z tego uwikłania w Trumpa na długo przed wyborami może być ożywcze, taki powrót do korzeni. Na razie ludzie zaczynają mówić o tym wewnątrz Partii Republikańskiej. Kalkulują. Na impeachment część społeczeństwa mogłaby zareagować gwałtownie. To jest kwestia bezpieczeństwa wewnętrznego. Wielu zwolenników Trumpa to radykałowie z arsenałem w piwnicy, którzy żyją trochę w innej cywilizacji.

Zobaczyłem tę cywilizację w Arizonie półtora roku temu.

- I teraz proszę sobie wyobrazić...

Że w tych małych miasteczkach wkurzeni biali wychodzą na ulice.

- Nie wychodzą. Wyjeżdżają tymi swoimi truckami. Każdy ma gnata i automatyczny karabin, "przeciwko gwardii narodowej". Tworzą lokalne władze. Myślą tak: "My nie uznajemy innego, będziemy reprezentować Donalda Trumpa w naszym miasteczku w Arizonie, Nevadzie czy w Kentucky". Dla tej części społeczeństwa, która tak wiernie stoi przy Trumpie, nieważne, jest co dziwnego on jeszcze zrobi. Zostaną przy nim.

Fot. Albert Zawada/Agencja Gazeta

Biografia Donalda Trumpa autorstwa laureata Nagrody Pulitzera jest dostępna w Publio.pl

Dr Ryszard Schnepf. Dyplomata, były wiceminister spraw zagranicznych, były ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Urugwaju, Ameryce Środkowej, Hiszpanii i w Stanach Zjednoczonych. Prywatnie mąż dziennikarki Doroty Wysockiej-Schnepf, ojciec trójki dzieci. W październiku, po 25 latach służby, zrezygnował z pracy w MSZ. Obecnie wykłada politykę zagraniczną, współczesną dyplomację i politykę USA na Uniwersytecie Warszawskim.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Komentarze (192)
Zaloguj się
  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 16 razy 12

    "W każdym społeczeństwie jest ta część wyrobiona politycznie i ta druga. Ta druga, która nie czyta "New York Times'a" i "Washington Post", nie ogląda CNN."

    Hahahaha. W tym momencie przestałem czytać. Nie można być "wyrobionym" politycznie oglądając czy czytając takie badziewie. Chociaż rozumiem marzenia Schnepfa po słowach Miki - "przecież to my mamy kontrolować co ludzie myślą"/"publika nam już nie wierzy" - Brzezinski. Marzenia, żeby "było tak jak było", ale w świecie Internetu to nie jest możliwe.
    NYT ma tak spadające czytelnictwo na takim poziomie, że to dla właścicieli nie może być zabawne, ale trudno się dziwić z punktu widzenia tworzenia artykułów pełnych tendencyjnych opinii opartych na ideologii. W świecie Internetu nikt za takie dyrdymały nie będzie płacił.
    CNN po ostatnich numerach, które wykręcili nikt w USA chyba poza Waszyngtonem, NYK i "tęczową" Kalifornią nie uznaje za poważną telewizję. Najpierw wycofanie dwóch artykułów z fałszywymi oskarżeniami wobec ludzi z administracji Trumpa. Potem atak na jakieś internautę, który tworzył sobie memy. CNN toczy właśnie wojnę z całym amerykańskim "świadomym" Internetem - tak z lewej jak i z prawej - do straszenie doxxingiem dla amerykańskich internautów jest nie do przyjęcia.

  • anias54

    Oceniono 20 razy 12

    Były ambasador, który zasłynął z wyłudznia kasy na " bidną " źonę, szczuje! Tylko tyle xhlopu zostało! 😄 😄 😄

  • maras63

    Oceniono 27 razy 9

    Czytanie New York Timesa nie jest dowodem wyrobienia politycznego, a tylko dowodem, że czytający uważa się za wyrobionego. Oba zbiory (wyrobieni i czytający) najkładają się wzajemnie w niewielkim stopniu. Sam były ambasador kilka wywiadów temu sam mówił o syndromie (reprezentantów obecnych elit)" patrzenia do środka"., więc może warto być trochę bardziej konsekwentnym w tym co się mówi.

  • psychiatra_po

    Oceniono 24 razy 8

    Tylko idiota może oczekiwać, że dla Polski i Polaków Trump poświęci swoje relacje z Rosją, Chinami, Koreą i UE. Prezydent USA przede wszystkim dla o interesy USA. Ale chyba dobrze, że gdzieś tam w tych swoich interesach bierze pod uwagę Polskę. Czy jednak niedobrze?

  • clamcay

    Oceniono 28 razy 6

    Na szczęście Pan Schnepf nie jest dyplomatą, a byłym dyplomatą. Po ludzku rozumiem rozczarowanie Pana ex - wszak przyleciał nie ten Prezydent USA do nie tego Prezydenta Polski. Miało być przecież tak pięknie.

  • zuuuraw

    Oceniono 17 razy 5

    CNN - "to było najmocniejsze ostrzeżenie Rosji", NYT - "bardzo mocne ostrzeżenie Rosji, dobitne podkreslenie wspólnoty NATO, jednoznaczne przypomnienie gwarancji płynących z 5 artykułu Paktu NATO", wszystkie główne stacje w USA przekazały całe przemówienie Trumpa
    A nasz (?) żydowski łgarz dalej łże

  • brrr3

    Oceniono 13 razy 5

    Najważniejsze, że gazetka jest "zadowolona". :-)
    Może sobie teraz popisać teksty " Idzie Trump z Dudą, assss tu nagleeee !

  • 141288bs

    Oceniono 15 razy 5

    Ten dyplomata nie rozumie tego co jest w"wierszu",a doszukuje sie czegos miedzy wierszami...d...a nie dyplomata.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX