wilczym okiem

Nie wstydźmy się wstydzić, Polacy! Naprawdę mamy czego

Jestem dzieckiem United Colors Of Benetton. Billboardów, na których ludzie wielu ras, narodowości i orientacji wyskakują do góry, otoczeni barwną bawełną. Na których ksiądz całuje zakonnicę, a prezydent USA - przywódcę Chin. Obrazów, na których serca człowieka białego, czarnego i żółtego leżą obok siebie, wydarte z piersi i identyczne.

Kabaret Tey opowiadał w PRL-u krótki dowcip o zacofaniu będącym skutkiem politycznej dyktatury ciemniaków i spowodowanej przez nich zapaści gospodarczej.

- Co było w Rumunii przed lampą naftową?

- Elektryczność!


Kurtyna.

Śmialiśmy się z tego żartu w najweselszym baraku demoludów, bo byliśmy trochę hop do przodu i kto jak kto - my na pewno nie Rumunia, my się nie cofaliśmy. Ale teraz już nam nie do śmiechu, bo jedziemy na wstecznym tak, że Nicolae Ceausescu byłby pod wrażeniem.

W polityce prędko wracamy do epoki sprzed rozumienia i szanowania podstawowych wolności. W zasadzie jesteśmy na czasie tylko jako przedstawiciel świeżego fenomenu demokracji nieliberalnych, obok - na przykład - węgierskiej czy tureckiej.

Mnie bardziej jednak zdumiewa zaciemnienie mentalne i obyczajowe. Ten ochoczy powrót do ciasnych horyzontów i ciemnogrodztwa. Do nienawiści jako odpowiedzi na wszystko, co przynosi zmieniająca się rzeczywistość. Nienawiść mnie nie pociąga i nie będę tu analizować jej bieżącego fenomenu, ponieważ jest ona postawą niepodlegającą modyfikacji, odbiera ludziom rozum i - niestety - zamyka ścieżki dialogu racjonalnego czy uczuciowego.

Chętniej niż wykwitami paranoicznych lęków zajęłabym się wstydem, którego brakuje nam jak pomarańczy w Polsce Ludowej. Jakby tę postawę objęto embargiem i zakazano jej importowania z dojrzalszych społeczeństw obywatelskich. Nie wstydźmy się wstydzić, Polacy! Naprawdę mamy czego. Choćby ostatnich napaści w Lublinie, których ofiarą padły muzułmańskie nastolatki. Napluto na młodych ludzi, którzy - o ironio, o wstydzie - przyjechali, by lepiej zrozumieć korzenie największego XX-wiecznego zła. Wstydźmy się za policjantów, którzy się z tego oplucia śmiali. I za ich przełożonego ministra, który zaniechaniem ukarania funkcjonariuszy wyznacza kierunek służbom mundurowym na przyszłość. W takich krajach jak Indie czy Pakistan każdy obywatel wie, że pomocy można szukać wszędzie, tylko nie na policji. Coraz nam bliżej do tych "szlachetnych" wzorców.

Protestors attempt to break through a barricade outside Delhi Police headquarters during a protest against the rape of a 5-year-old girl in New Delhi, India, Saturday, April 20, 2013. Officials say the child is in serious condition after being raped and tortured by a man who held her in a locked room in India's capital for two days. Police say the girl went missing Monday and was found Wednesday by neighbors who heard her crying in a room in the same New Delhi building where she lives with her parents. (AP Photo)Protesty w Indiach po brutalnym zgwałceniu pięcioletniej dziewczynki, 2013 r. (fot. AP)

Wstydźmy się za udawanie, że nie stać nas na różne obrzydliwości. Wstydźmy się pobić i obelg serwowanych każdego dnia żyjącym wśród nas pracownikom kebabów, studentom z Bangladeszu, Romom spędzającym niedzielne popołudnia w parkach, lesbijkom pobitym nad Wisłą przez osiłków, którym taka miłość w karkach się nie mieści. Wstydźmy się ministra zdrowia opowiadającego publicznie antynaukowe nonsensy. Wstydźmy się śmiało za księży zaprzeczających molestowaniu dzieci i przemocy seksualnej w samym Kościele. Wstydźmy się, zamiast spijać niedzielne słowa z ich ust i potulnie milczeć. Za Ojca Dyrektora - bodaj najbardziej cynicznego przedsiębiorcę III i IV Rzeczpospolitej. Za Kubę Wojewódzkiego i Tomasza Adamka, którzy w prime time rzekomo liberalnej stacji promują przemoc wobec kobiet. Wstydźmy się ordynarnego poczucia humoru, które zbiorowo uprawiamy w tramwajach, na mazurskich pomostach i w zakopiańskich kurortach. Wstydźmy się za zajęte miejsca, których nie ustępujemy osobom starszym, za krawężniki niedostosowane dla osób niepełnosprawnych, za nieposprzątane psie kupy, gburowatość przychodzącą nam łatwiej niż uśmiech.

Gorąco polecam poczucie wstydu, bo od niego się nie umiera. Wstyd jest rodzajem refleksji, bez niej trudno ruszyć naprzód. Nam samym, ale i całemu społeczeństwu. Mogę się wstydzić bezpośrednio za siebie albo za papierowego prezydenta i najbardziej antykobiecą panią premier, o jakiej w najgorszych koszmarach nie śniłam. Ale i ten eksportowany na nich wstyd jest przecież mój, nasz - ostatecznie to my, obywatelska większość, wywindowaliśmy ich na urzędy. I my ich tam utrzymujemy.

Wstydźmy się śmiało, ale i mądrze. Czyli po coś. Chociażby po to, żeby jutro mieć o jeden powód do wstydu mniej. Nie wiem, jak inni, ale ja lubię mieć poczucie zadowolenia z tego, że coś zrobiłam dobrze. Lepiej niż poprzednio. Obśmiewana "pedagogika wstydu", którą aktualnie nam panujący zdecydowali się z impetem odrzucić i zastąpić nadętym balonem dumy narodowej, to tylko karykaturalna nazwa dla bardzo przydatnych ćwiczeń skromności i pokory. Dobrze mieć standardy, ku którym się dąży i nie ma niczego uwłaczającego w upatrywaniu ideału wśród Innych.

18.12.2015 Torun . Ojciec Tadeusz Rydzyk wsrod wiernych . Poswiecenie kosciola pw . Najswietszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i sw . Jana Pawla II przy Drodze Starotorunskiej w Toruniu .
Fot. Wojciech Kardas / Agencja GazetaOjciec Tadeusz Rydzyk (fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

Wstyd jest przeciwieństwem dumy jako nieprzemakalnej tarczy, od której świat się tylko odbija. Już samo przyznanie, że wstyd jest OK, otwiera drzwi do kontaktu. Wreszcie wstyd jest niezbędny, by móc się od niego uwolnić. Nie nienawidzić ani siebie, ani innych.

W latach 90., ostatniej dekadzie stulecia i pierwszej dekadzie polskiej wolności, przełamywanie wstydu, tabu i podziałów było leitmotivem codzienności. Odmienność, różnice stanowiły przedmiot fascynacji, a nie strachu - jak dzisiaj. Otwieranie granic politycznych czy obyczajowych oznaczało poszerzenie przestrzeni wolności indywidualnej i zbiorowej. W gruncie rzeczy nie stało się nic, co by miało tamte ideały obalić. To, że współistnienie w społeczeństwach wieloetnicznych przyniosło obciążenia i frustracje? Że zdarzają się w Europie zamachy, notabene będące bladym echem przemocy na tzw. globalnym Południu? To, że przybyszów może z czasem być więcej niż tutejszych? Wszystko to są prawdziwe wyzwania. Żadne jednak nie unieważnia filozofii, w której wyrastałam i która pozostaje skuteczną szczepionką na wszelkie formy nienawiści.

Jestem dzieckiem United Colors Of Benetton. Billboardów, na których ludzie wielu ras, narodowości i orientacji wyskakują do góry, otoczeni barwną bawełną. Na których ksiądz całuje zakonnicę, a prezydent USA - przywódcę Chin. Obrazów, na których serca człowieka białego, czarnego i żółtego leżą obok siebie, wydarte z piesi i identyczne. Najbardziej lubiłam plakat z 1991 r., na którym dwie kobiety różnych ras obejmują między sobą dziecko. Dzięki nim inna rodzina, inny ład jawiły się jako możliwe i prawdopodobne.

Uspokajam - nie mam żadnych związków z tą firmą odzieżową, kupiłam w niej jeden szalik i dwie koszulki. Jednak jej reklamom zawdzięczam wyrazistą, barwną ilustrację ducha otwartości. Nie zrezygnowałam z przekonania, że współżycie w wielości jest ideałem, ku któremu warto zmierzać. Że najlepsze miejsce pod słońcem to takie, w którym wita się przyjezdnych i robi im miejsce. Na krańcach świata najcieplej i najżyczliwiej zawsze podejmują mnie muzułmanie. Dla nich niezapowiedziany gość to znak od Boga. Dla nas - kandydat do bicia.

Spieszmy się wstydzić, tak szybko przybywa powodów.


Paulina Wilk.
Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" o dorastaniu w czasie polskiej transformacji, a także serii bajek dla dzieci o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Stale współpracuje z tygodnikiem "Polityka", a także z "National Geographic Traveler", "Przekrojem" oraz magazynem "Kontynenty". Jest współtwórczynią Big Book Festival - międzynarodowego festiwalu czytania odbywającego się w Warszawie od 2013 r. Pracuje nad książką poświęconą miastom przyszłości.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (183)
Zaloguj się
  • coalesce

    Oceniono 16 razy 8

    Niech się wstydzi ten kto robi.

  • pastozukk

    Oceniono 36 razy 8

    @puzonik48
    za dużo ludzi wyjechało na Zachód i zobaczyło naocznie jak wygląda "społeczeństwo wieloetniczne". Wróciło, opowiedziało innym. Wyciągnęli takie wnioski że teraz bronią się przed tym rękami i nogami. Po co sprowadzać do siebie coś co jest tylko uciążliwym problemem? Trochę pokory, zgodnie z tym co pisze autorka. Nie wszędzie będziecie modelować świat po swojej myśli, istnieją społeczeństwa które tych cudów nie chcą bo widza czym są w istocie.

  • lese_majeste

    Oceniono 19 razy 7

    pani Paulino, mój poziom alienacji od rządzących RP, nie tylko tych obecnych, jest tak wysoki, że nie poczuwam się do jakiegokolwiek wstydu, mamy głupi (to opinia) naród, który permanentnie funduje sobie głupie rządy, nie ja tych ciemniaków wybieram i proszę mnie do nich nie mieszać ani nie narzucać mi odpowiedzialności (to co pani nazywa wstydem) za nich, ja nie mam się czego wstydzić, jedynie mogę się wstydzić za to bydło, które nawet przy swoim uwielbianym Trumpie beczało na spotkaniu z nim, ale tylko w tym sensie, że widziało to wielu ludzi poza Polską, pozdrawiam lm

  • vistooo

    Oceniono 45 razy 7

    Jakim podłym człowiekiem trzeba być , aby ciągle poniżać człowieka tylko dlatego że jest Polakiem.
    Fachowo określa się to słowem "faszyzm".

  • alfalfa

    Oceniono 53 razy 7

    "Jestem dzieckiem United Colors Of Benetton. Billboardów..." czyli reklamowego, wymyślonego świata? Przywódca Chin nie miał wtedy problemu by 04.06 rozjechać studentów czołgami - że całował się na billboardach tej firmy z prezydentem USA? Przecież to jest jakaś kompletna paranoja. Im chodziło tylko i wyłącznie o SPRZEDAŻ. I sprzedali pani Wilk iluzję. Iluzję rzeczywistości, brawo dla nich.
    A.

  • onduma

    Oceniono 24 razy 6

    Czy takie idiotki zastanawiaja sie dlaczego inne kraje tak sie nie "wstydzą" wciaz. Ani Ukraincy za rzezie ani Rosja za Katyn. ani Anglicy za obozy i masowe morderstwa w koloniach ani Belgowie a miliony zamordowanych murzynoiw, ani Izrael za Gazę, ani Niemcy za masowe rabunki ( pol miliona artefaktow skradzionych nadal jest w Niemczech). Zydzi to nawet z Izraela nie wydalaja mordercow sciganych przez inne kraje,USA tez bez przerwy nie kaja sie za wymordowanie Indjan. Nie bede wyliczal bo nie starczyloby mojego zycia. Dla takich durni "wstydzenie sie" ma byc zarezerwowane tylko dla Polakow. a potem za zachodzie czy w Izraelu pisza : "o widzicie, sami Polacy przyznaja, ze byli najgorsi". Jak z filmami fabularnymi. w Izraelu przywolywani "Pokłosie" jako fakt historyczny a w Holywood z bandytow, zydow Bielskich zrobili w filmie bohaterow. dzisiejszy swiat nie zwraca uwagi na fakty a na propagande. Jak bedziemy robic propagande winy to zostaniemy jedynymi winnymi na tej ziemi.

  • zuuuraw

    Oceniono 40 razy 6

    " Na krańcach świata najcieplej i najżyczliwiej zawsze podejmują mnie muzułmanie. Dla nich niezapowiedziany gość to znak od Boga. Dla nas - kandydat do bicia. "
    taaak, i właśnie w tych gościnnych muzułmańskich krajach rokrocznie mordowanych jest od 100 do 150 tysięcy chrześcijan,
    "nienawi Na krańcach świata najcieplej i najżyczliwiej zawsze podejmują mnie muzułmanie. Dla nich niezapowiedziany gość to znak od Boga. Dla nas - kandydat do bicia. ra ludziom rozum"
    w tym jednym zgadzam się z panią Wilk, jej ta nienawiść do Polaków już dawno odebrała

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX