Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej

Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

Tomasz Piątek: Postanowiłem sprawdzić, dlaczego Macierewicz wraca za każdym razem, gdy prawica jest u władzy

W kampanii wyborczej Beata Szydło, pytana o Macierewicza, wywracała oczami. Po czym został on szefem MON. Zadawałem sobie pytanie - jak to jest możliwe? - pyta autor książki "Macierewicz i jego tajemnice".

Twoja książka "Macierewicz i jego tajemnice" rozeszła się błyskawicznie.

- W jeden dzień sprzedaliśmy cały nakład, czyli 10 tysięcy egzemplarzy. Mamy zamówienia na kolejne 40 tysięcy, drukujemy 60 tysięcy.

Jak długo ją pisałeś?

- To było osiemnaście miesięcy, bardzo intensywne. Spędziłem prawie tysiąc godzin w internecie, kilkadziesiąt w Bibliotece Narodowej i kilkadziesiąt w Krajowym Rejestrze Sądowym oraz archiwach papierowych. Do tego kilkadziesiąt godzin na rozmowach ze świadkami przeszłości. Ci, którzy się zgodzili, występują pod nazwiskiem.

Moja książka jest swojego rodzaju przewodnikiem. Każdy, mając ją w ręku, może zrobić swoje internetowe śledztwo w sprawie Macierewicza.

Po co?

- Każdy może sprawdzić wszystko, co piszę. Wręcz do tego zachęcam. Ja w swojej książce przede wszystkim podaję fakty. Mało jest interpretacji i hipotez, a jeśli już są, to zawsze podkreślam, że to tylko hipotezy, by nie mylić ich z faktami. Być może składając razem te wszystkie fakty, ktoś inny dojdzie do innych wniosków. Tak czy inaczej, same fakty są już niepokojące.

Czyli ktoś inny ułożywszy te puzzle może dojść do kompletnie innych wniosków niż ty?

- To zależy, co rozumieć przez "kompletnie innych". Myślę, że jednemu wnioskowi nie da się zaprzeczyć. Jak to ujął Grzegorz Rzeczkowski w ostatniej "Polityce": "Macierewicz jest osobą co najmniej uwikłaną w relacje z ludźmi, którym Rosja i jej służby są bliskie. I to osobą, która z tego uwikłania najwyraźniej wydobyć się nie chce/nie może". Ale podkreślmy: kiedy zaczynałem pracę, nie miałem takiej tezy ani żadnej innej. W pewnym momencie fakty zaczęły mówić same za siebie.

22.06.2017 Warszawa , Sejm . Premier Beata Szydlo i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas porannego bloku glosowan .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaPremier Beata Szydło i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w Sejmie (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Na samym początku byłem, jak część Polaków, zdumiony, że wbrew obietnicom wyborczym PiS-u Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej. Człowiek, któremu według niektórych sondaży nie ufa ponad 60 procent ankietowanych, uważany za niebezpiecznego, który czego się nie dotknął, to zepsuł. Człowiek, który skompromitował ideę lustracji, który ujawnił działających agentów naszych służb podczas tak zwanej likwidacji WSI.

W kampanii wyborczej Beata Szydło, pytana o Macierewicza, wywracała oczami. Po czym został on szefem MON. Zadawałem sobie pytanie - jak to jest możliwe?

Dlatego właśnie Macierewicz został bohaterem twojej książki? Uwziąłeś się na niego?

- Postanowiłem sprawdzić, dlaczego ten człowiek - tak źle kojarzony przez niemal wszystkich - wraca za każdym razem, gdy prawica jest u władzy i staje się numerem dwa na tej prawicy. Widać przecież, że minister Antoni Macierewicz może więcej niż prezydent Andrzej Duda. Ten co najwyżej może pisać "Listy do M.".

Pomyślałem więc, że może Macierewicz ma na przykład poparcie jakiegoś oligarchy. Polskiego lub niepolskiego, który mu organizuje polityczne poparcie i pomaga w karierze. Zacząłem szukać. Wiadomo, że Macierewicz ma poparcie oligarchy toruńskiego, czyli ojca Tadeusza Rydzyka. Ale Rydzyk chętniej bierze, niż daje. Nie podejrzewam więc, żeby dając Macierewiczowi wsparcie polityczne, swoje media i swoją szkołę, dawał mu jeszcze pieniądze.

Zatem ten trop okazał się błędny.

- Trafiłem na ślad powiązań z innym oligarchą, świeckim, też z Torunia. Okazało się jednak, że są przypadkowe. Pracując nad książką, bardzo starannie oddzielałem te nieprzypadkowe od przypadkowych, które wyeliminowałem. Badając w ten sposób biznesowe powiązania Macierewicza, trafiłem na Roberta Jerzego Luśnię, który w latach 80. był płatnym konfidentem SB, prowadzonym przez Józefa Nadworskiego - oficera mającego liczne, wieloletnie i bardzo bliskie związki z głównym szpiegiem GRU (sowiecki, a potem rosyjski wywiad wojskowy - przyp. red.) w Polsce, Markiem Zielińskim. Zieliński pracował dla GRU w latach 1981-1993, aresztowano go już w wolnej Polsce. Był bardzo cenny, bo dostarczał Sowietom informacje zarówno o PZPR i polskiej SB, jak i o polskiej opozycji.

Razem z Józefem Nadworskim rozpracowywał opozycyjne organizacje, między innymi Ruch Młodej Polski, w którym Luśnia działał jako konfident. Zieliński i Nadworski współpracowali jako esbecy, wydali też książkę o młodej opozycji, taką pracę szkoleniową dla nowych esbeków. Po upadku komunizmu na samym początku lat 90. byli wspólnikami biznesowymi w agencji ochrony Dakota. Według ekspertów ten ochroniarski biznes mógł być przykrywką dla działalności szpiegowskiej Zielińskiego i innych agentów GRU zwerbowanych dzięki niemu wśród SB. Co więcej, gdy rozmawiałem z Nadworskim - dziś jest to człowiek biedny, rozgoryczony i roztrzęsiony - wyrwało mu się, że na samym początku tej afery to on pomógł Zielińskiemu nawiązać kontakt z GRU...

S07 04 2006 LUBLIN 23 08 2001 ROBERT LUSNIAFOT IWONA BURDZANOWSKA / AGENCJA GAZETARobert Luśnia w 2001 roku (fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta)

Już się prawie pogubiłam. Gdzie w tym wszystkim jest Macierewicz?

- Józef Nadworski został aresztowany na krótko przed Zielińskim, w tym samym czasie, w którym służby wolnej Polski tropiły tego ostatniego. Jaki zarzut postawiono Nadworskiemu? Przewodzenia organizacji przestępczej handlującej bronią i żywym towarem, czyli niewolnicami seksualnymi. W tamtym czasie robiło się taki handel z rosyjskimi mafiami, rosyjskimi służbami, a przede wszystkim z Siemionem Mogilewiczem, genialnym rosyjskim gangsterem finansistą, przyjacielem Putina. On też bardzo blisko współpracował z GRU, handlował bronią i miał sieć lokali, w których zarabiał na prostytucji.

No ale co ma z tym wspólnego szef MON?

- Nie nasuwa ci się żadna odpowiedź?

Nie wiem. I nie ja napisałam tę książkę.

- OK. Zatem bliski i zaufany współpracownik Macierewicza w antykomunistycznym podziemiu Robert Jerzy Luśnia był płatnym konfidentem SB. Z ramienia tej służby Luśnią opiekował się jego oficer prowadzący czyli właśnie Nadworski. Luśnia brał od niego pieniądze - w aktach zachowały się pokwitowania i donosy z raportów Luśni. Najpóźniej w 1985 r. obaj panowie zaczęli dziwną grę, ponieważ Nadworski z jakichś przyczyn został przesunięty do rezerwy i założył biznes drukarski z ludźmi opozycji. Być może myśleli - takie stwierdzenie pojawiło się w aktach sprawy lustracyjnej Luśni - że Nadworski przeszedł na dobrą stronę. A on po prostu zaczął rozkręcać biznesy poligraficzne. Uczestniczył też w tym Luśnia.

Biorąc pod uwagę bliskie relacje Nadworskiego z Zielińskim i GRU, trudno przypuścić, żeby ta ostatnia służba nie brała w tym udziału. Z jednej ze wzmianek, które Nadworski rzucił podczas naszej rozmowy, wynikało, że Zieliński był jego partnerem najpierw w biznesach poligraficznych, a dopiero potem ochroniarskich! W związku z czym Luśnia ma powiązania z GRU mocne.

I?

- Jednocześnie Luśnia był przez co najmniej 30 lat bliskim współpracownikiem Macierewicza. Najpierw w konspiracji, potem w legalnych partiach politycznych i w biznesie. W latach 80. był takim Misiewiczem, czyli młodym człowiekiem, którego Macierewicz za sobą holował. W latach 90. role się odwróciły - Luśnia jako wiceprezes i wspólnik firmy Herbapol Lublin przekazywał pieniądze firmie Macierewicza "Dziedzictwo polskie". Całkowicie bezprawnie, bo bez zgody swojego wspólnika.

16.06.2017 Olsztyn . Orzysz ,  cwiczenia Saber Strike 17  odwiedza minister MON Antoni Macierewicz .Fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja GazetaAntoni Macierewicz podczas ćwiczeń w Orzyszu (Fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Gazeta)

Skąd to wiesz?

- Z dokumentów. Była nawet interpelacja poselska w tej sprawie, można ją znaleźć na stronach Sejmu. Nie były to wielkie pieniądze, dziesiątki tysięcy złotych, ale dla firmy Macierewicza mogły być znaczące, bo jego firma nie zajmowała się zarabianiem, ale wydawaniem pisma "Głos", które nie było zbyt dochodowe.

Jakie z tego płyną wnioski, oczywiście w kontekście szefa MON?

- To wszystko jest bardzo niepokojące. Skąd Luśnia zdobył pierwsze pieniądze, żeby kupić udziały w Herbapolu Lublin? Zresztą kupił też sobie wytwórnię odczynników chemicznych. Mówi się, że dorobił się, handlując na Stadionie Dziesięciolecia, że handlował chińszczyzną, z Rosjanami.

Obrotny.

- Ale nawet w tamtych czasach trudno było się dorobić takich pieniędzy, żeby kupić sobie jedno duże przedsiębiorstwo, a także znaczące udziały w tak dużej firmie, jaką był wówczas Herbapol Lublin.

Zatem był też pracowity i oszczędny.

- Na pewno zawsze dbał o swoje przychody. Ale tak się składa, że na krótko zanim pojawił się w Lublinie jako zamożny człowiek, pojawił się tam David Bogatin, autor pierwszej polskiej afery bankowej po upadku komunizmu. Założył tzw. Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie, działając na szkodę ludzi, którzy złożyli tam swoje oszczędności.

Nieżyjący już niestety oficer lubelskiego UOP-u, Zbigniew Niezgoda, poświęcił wszystkie swoje siły, by doprowadzić do aresztowania Bogatina. W tym samym czasie zajmował się też Luśnią, trafił na kompromitujące go dokumenty z przeszłości - dotyczące jego współpracy z SB, być może też powiązań z Rosją. Ciekawe, że oficer Niezgoda trafił na nie wtedy, kiedy rozpracowywał Bogatina.

06.06.2017 Zakopane . Sanktuarium Matki Bozej Fatimskiej na Krzeptowkach . Uroczystosci 100. rocznicy objawien fatimskich, mszy przewodniczy abp Stanislaw Gadecki w uroczystosci biora udzial prezydent z malzonka , premier , ministrowie oraz zaproszeni goscie . Podczas mszy abp Stanislaw Gadecki podpisal Akt Poswiecenia Kosciola w Polsce Niepokalanemu Sercu Maryi .  Antoni Macierewicz Fot. Marek Podmokly / Agencja GazetaAntoni Macierewicz na mszy w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej (fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

Ciekawe. Jak trafiłeś na tę informację?

- Wiem to od prokuratora krajowego w stanie spoczynku, Włodzimierza Blajerskiego, za którego zgodą napisałem to na łamach "Gazety Wyborczej" w grudniu 2016 roku. Blajerski twierdził, że były esbek pracujący w UOP-ie w Lublinie znalazł materiały kompromitujące Luśnię i przyniósł je Macierewiczowi. Macierewicz natomiast schował je, by chronić Luśnię i mieć na niego haka.

Prokurator Blajerski nadal to potwierdza?

- Oczywiście. Zresztą po tej publikacji Ministerstwo Obrony Narodowej zagroziło, że Macierewicz wystąpi przeciw "Gazecie Wyborczej" do sądu. Ale nie wystąpił i się nie dziwię, boby przegrał. Doniesienia prokuratora krajowego Blajerskiego mają potwierdzenia w aktach sprawy lustracyjnej Luśni.

Wracając do pieniędzy, które twoim zdaniem firma Macierewicza dostała od Luśni - dlaczego nie przyjąć, że była to typowo przyjacielska przysługa?

- Trzeba brać pod uwagę to, że Luśnia był blisko związany z ludźmi GRU w Polsce. Jak również to, że dzisiaj występuje ostro przeciw Ukrainie i wspierany jest przez człowieka Rosji w Polsce, niejakiego Konrada Rękasa, wiceprzewodniczącego prokremlowskiej partii Zmiana. jej szef Mateusz P. został aresztowany w związku z podejrzeniem o szpiegostwo.

Z drugiej strony mamy niepokojącą koincydencję Luśni z Bogatinem, który był bliskim współpracownikiem wspomnianego już gangstera-finansisty Mogilewicza, znowu związanego z GRU. Jeszcze ciekawsze się to staje, kiedy okazuje się, że Antoniego Macierewicza łączą z Mogilewiczem też inne powiązania. Po pierwsze jest to lobbysta amerykański, były senator ze stanu Nowy Jork Alfonse D'Amato. Macierewicz wynajął go w zeszłym roku, by lobbował na rzecz Polski na szczycie NATO.

Czyli chciał dla Polski dobrze.

- Nie sądzę, żeby D'Amato był człowiekiem, który komukolwiek chce zrobić dobrze. Jest powiązany z rosyjską i włoską mafią.

Miałam na myśli, że Macierewicz chciał dla Polski dobrze.

- Przecież my nie zastanawiamy się nad duszą Macierewicza, nad tym, jakie są jego motywacje. Mówimy o faktach. A z tych faktów jasno wynika, że nie powinien on być ministrem obrony narodowej i że prokuratura powinna wszcząć w jego sprawie postępowanie wyjaśniające. Być może jest niewinny, ale trzeba to wszystko zbadać.

24.05.2017 Warszawa , Sejm . Minister obrony Antoni Macierewicz podczas debaty nad jego odwolaniem .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaAntoni Macierewicz podczas debaty nad jego odwołaniem (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

W twojej książce są też mapki różnych powiązań Macierewicza. Upierasz się, że są one dla niego kompromitujące, a przecież ktoś inny, interpretując je, może wyciągnąć zupełnie inne wnioski.

- Nie upieram się, po prostu podaję fakty. Może zatem jeszcze raz je zbierzmy. D'Amato, poza tym, że został przez Macierewicza wynajęty do lobbowania na rzecz Polski na szczycie NATO, został też wynajęty przez podlegającą Macierewiczowi Polską Grupę Zbrojną, żeby lobbował na jej korzyść za granicą, za co płaci polski podatnik. Macierewicz spotkał się z  D'Amato na osiem dni przed zerwaniem kontraktu na śmigłowce Caracal. Przypomnijmy: zamiast podpisać kontrakt z Francuzami Macierewicz ogłosił, że kupi Black Hawki produkowane przez firmę, której lobbystą jest D'Amato.

W każdym normalnym kraju minister, który po spotkaniu z lobbystą zerwałby uzgodniony już kontrakt, przenosząc go do firmy obsługiwanej przez tego lobbystę, natychmiast by się pożegnał ze stanowiskiem.

A kim jest sam D'Amato, poza tym, że jest lobbystą producenta śmigłowców? Ma liczne związki z mafijnymi rodzinami Gambino i Genovese, które wprowadzały do Nowego Jorku rosyjską mafię i ludzi wspomnianego już gangstera-finansisty Mogilewicza - a zarazem finansowały karierę pana D'Amato, wówczas senatora. Innym sponsorem D'Amato był Siemion "Sam" Kislin, człowiek Mogilewicza i rosyjskiej mafii. Pan D'Amato ma również liczne związki z Bank of New York, w którym Mogilewicz wyprał co najmniej 22 mld dolarów. Ten bank z kolei zasponsorował pierwszą kampanię wyborczą D'Amato - FBI przeprowadziło nawet w tej sprawie śledztwo. Pan D'Amato ma wreszcie rozliczne powiązania z wieloletnim dyrektorem, a potem prezesem Bank of New York, Thomasem Renyi, który z przekrętów Mogilewicza musiał tłumaczyć się przed Kongresem USA.

Z jakim efektem?

- Włos nie spadł mu z głowy. Może dlatego, że szefem senackiej komisji bankowości był wtedy... D'Amato. Idźmy dalej: ten sam Thomas Renyi ufundował katedrę bankowości na amerykańskim uniwersytecie, na którym Macierewicz zainaugurował tzw. Forum Światowych Liderów. Cokolwiek by to miało znaczyć., cytuję tę informację za oficjalnym życiorysem ministra. Na tej uczelni wykładają rodzice Edmunda Jannigera, on sam też tam studiuje. Myślę, że nie trzeba go przedstawiać - to ten słynny młody doradca Macierewicza.

Były już doradca, o ile dobrze pamiętam.

- Macierewicz nie ma byłych doradców. Niby ich wyrzuca, a potem ciągnie za sobą jak Luśnię, który też zaczynał jako jego młody doradca. Ale fakt, oficjalnie w MON już Jannigera nie ma. Natomiast tak się składa,  że Macierewicz i D'Amato byli prezesami tajemniczej organizacji Friends of Poland. Kiedy o niej napisałem, wydała oświadczenie, że jest jedynie stroną internetową, a Macierewicza jako swojego prezesa podała przez pomyłkę...

A kto pełnił funkcję specjalnego doradcy Macierewicza w tej organizacji? Znowu Janniger, który stracił podobne stanowisko w MON, ale zachował je we Friends of Poland. Wróćmy jednak do spraw najważniejszych. Żaden minister obrony nie powinien mieć związków - a już na pewno tak licznych - z kimś takim jak D'Amato. Z kimś, kto z kolei ma tak liczne związki z mafią włoską i rosyjską.

24.05.2017 Warszawa , Sejm . Minister obrony Antoni Macierewicz i prezes PiS Jaroslaw Kaczynski podczas debaty nad odwolaniem Antoniego Macierewicza .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaMinister obrony Antoni Macierewicz i prezes PiS Jaroslaw Kaczyński (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Chcesz powiedzieć, że tych powiązań jest naprawdę sporo?

- Oczywiście. Dotyczy to zresztą nie tylko układu Macierewicz - D'Amato. Omówiliśmy połowę najważniejszych powiązań ministra z Rosją, a jest ich o wiele więcej. Jest jeszcze przecież sprawa tzw. "rosyjskiego łącznika",czyli Jacka Kotasa, są dziwne kontakty Macierewicza z kongresmenem Daną Rohrabacherem, powszechnie nazywanym człowiekiem Putina w Waszyngtonie. Rohrabacher popierał rosyjską agresję na Ukrainie, wyśmiewał publicznie ofiary Kremla, chwali się wieloletnią znajomością z Putinem.

Kilka miesięcy po katastrofie smoleńskiej Macierewicz poleciał do Stanów. Rzekomo po to, by przekonywać tamtejszych polityków do swojej teorii na temat tej tragedii, według niego spowodowanej przez rosyjski spisek... Ale spotkał się właśnie z Rohrabacherem, który jest ostatnim człowiekiem, którego można do tej teorii przekonać. Po co zatem się z nim spotkał? Po co w 2015 roku, gdy PiS przejął władzę, sprowadził go z wizytą do Polski?

Zaryzykuję tezę, że jest towarzyski i ma wielu znajomych. Chcesz mu robić z tego zarzut?

- Gdy opisałem powiązania Macierewicza z prorosyjskim prawnikiem międzynarodowym Luisem Moreno Ocampo, jeden z internautów skomentował: "Ależ ten Antoś ma pecha. Kogo nie pozna, to ruski szpieg". Ja nie sugeruję oczywiście, że pan Moreno Ocampo jest rosyjskim szpiegiem - ale uprawiane przez niego konsekwentne promowanie Rosji i Putina na arenie światowej jest zastanawiające.

Reasumując - może Macierewicz po prostu nie zna się na ludziach? Może wręcz jest łatwowierny?

- To jest oczywiście możliwe, ale twojej hipotezie przeczy sprawność, z jaką organizuje sponsorów dla swoich partii i organizacji. I sprawność, z jaką wraca na szczyty władzy, kiedy dochodzi do niej prawica. A z tego, co wiem, Jarosław Kaczyński raczej się go boi, niż ceni.

Ty się nie boisz?

- Nie. Śpię dobrze, choć krótko, bo mam masę roboty.

Michał Dworczyk, wiceszef MON, powiedział niedawno, że twoja książka składa się "z samych kłamstw i pomówień" i że minister złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przez ciebie przestępstwa.

- Po raz kolejny Macierewicz chowa się za czyimiś plecami. W grudniu - po mojej publikacji w "Wyborczej" o tym, jak Macierewicz krył Luśnię - słynny rzecznik Misiewicz zapowiedział, że minister wystąpi do sądu. Ale sam minister tego nie zrobił i do sprawy się nie odniósł. Teraz, gdy ktoś za dwa tygodnie zapyta ministra, czy złożył zawiadomienie w sprawie mojej książki, może powiedzieć, że nic takiego nie zapowiadał. Choć raczej będzie unikał odpowiedzi.

Dworczyk mówił też, że trwa spektakl ataków na ministra. 30 czerwca zapytałam mailowo resort, co konkretnie ci zarzuca, ale nie dostałam odpowiedzi*. Może ty wiesz?

- Cóż, jestem jednym z tych, którzy próbują działania ministra prześwietlić. A resort najwyraźniej nie chce, aby ministra prześwietlano. Dlatego bardzo bym się cieszył, gdyby do procesu doszło, bo w jego trakcie trzeba by całą moją książkę przeanalizować. Sąd musiałby ostatecznie rozstrzygnąć, czy trzymam się faktów.

13.04.2017 Warszawa , Palac prezydencki . Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (2l) , ambasador USA w Polsce Paul W. Jones (l) , prezydent Andrzej Duda (p) podczas spotkania prezydenta z Naczelnym Dowodca Sil Sojuszniczych w Europie generalem Curtisem Scaparrottim . Odznaczenie generala Scaparrottiego Krzyzem Komandorskim z Gwiazda Orderu Zaslugi RP.Fot. Jacek Marczewski / Agencja GazetaMinister Antoni Macierewicz i prezydent Andrzej Duda (fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

Nie obawiasz się, że minister pozwie cię na drodze cywilnej?

- Nie, bo wtedy proces potoczyłby się szybko, a Macierewicz najprawdopodobniej chce, żeby sprawa ugrzęzła w prokuraturze. Żeby tak naprawdę nikt jej nie roztrząsał. I żeby nie została wyjaśniona,  bo wyjaśnienie byłoby dla niego więcej niż kompromitujące. A tak będzie mógł chodzić i mówić, że zgłosił sprawę do prokuratury, że ma czyste sumienie, a ja jestem pisarzem, który ma zarzuty.

A masz?

- Na razie nie mam. Ale może nie snujmy hipotez na temat przyszłości. Póki co zawartością mojej książki powinny się zająć polskie służby i prokuratura, a minister do czasu wyjaśnienia sprawy powinien zostać zawieszony.

Mapa powiązań z książki Tomasza Piątka ''Macierewicz i jego tajemnice'' (fot. mat. prasowe)

Liczysz, że wywołasz polityczne trzęsienie ziemi?

- Tomasz Wołek, z którym rozmawiałem w TOK FM powiedział, że to nie są jeszcze kamyczki lawiny, ale już pękł nabrzmiały wrzód. I nie da się udawać, że go nie ma. Mam poczucie, że wszystko dobrze udokumentowałem i spokojnie czekam, co się wydarzy. Choć przyznam, że jestem wobec siebie bardzo krytyczny. Czytam tę książkę po raz 50. Sprawdzam, czy nie ma nieścisłości. I nie znajduję.

*Po publikacji wywiadu oddział mediów MON przysłał nam odpowiedź. Czytamy w niej, że "posądzanie ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, jak też sekretarza stanu w MON Bartosza Kownackiego o powiązania z tajnymi służbami bezpieczeństwa lub współpracę z Rosją nie ma potwierdzenia w faktach, o czym wielokrotnie informowało kierownictwo MON. (...) W sprawie pomówień zawartych w książce Tomasza Piątka Ministerstwo Obrony Narodowej 28 czerwca br. złożyło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury. Niezależnie od prowadzonych ataków personalnych, kierowanych przeciwko ministrowi obrony narodowej i jego zastępcy, obecne kierownictwo MON będzie kontynuować służbę, której celem jest dbanie o bezpieczeństwo Polski i jej obywateli.

Tomasz Piątek. Pisarz i dziennikarz związany z "Gazetą Wyborczą". Debiutował powieścią "Heroina", opartą po części na własnych doświadczeniach, nagrodzoną i wydaną w kilku krajach. Jego najnowsza książka osi tytuł "Macierewicz i jego tajemnice".

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (208)
Zaloguj się
  • listekklonu

    Oceniono 178 razy 84

    Hehe, cudne komentarze! Widać, że płatne trolle się zleciały i piszą według tej samej instrukcji. Oj, boli PiS ta książka :D

  • rasta-mw

    Oceniono 140 razy 56

    PiS został stworzony przez komuchów i ubeków. Każdy pisowiec to wróg Polski!

  • caramba000

    Oceniono 65 razy 53

    To trochę otwiera oczy. Dziwne, że taki niby anty-rosyjski Macierewicz trzyma z ludźmi GRU i ruskiej mafii.
    Ale jak tak przeanalizować, to widaż, że on unika krytykowania Rosji, bardziej coś mówi przeciw Putinowi. Może taki trik?
    No i teraz nie dziwi, że rząd PiS i sam Macierewicz tak kochają Trumpa, który jest podejrzany przez bezpiekę USA o bycie w komitywie ze zgrają oczywistych ruskich agentów (jeżeli nie o bycie samemu de facto agentem ruskim).
    Człamp zarabia na kontraktach z Ruskimi, a ma nawet sprawę o "money laundering" (oczywiście na rzecz ruskiej mafii). Rosja wręcz otwarcie pomagała mu wygrać wybory (Pomarańczowa Rewolucja à rebours).

    A związki z takimi ludżmi jak D'Amato, Mogilewicz mówią sporo. Mafia rusko-żydowska.

    Jak Trump i "Putin" (czyli ci nim grający) się dogadywali?
    Ano Politico napisało, że robili dzięki międzynarodówce chasydzkiej (Chabad, Kushner).

  • Jan Osik

    Oceniono 62 razy 22

    za PO były ośmiorniczki (29,99 pln za kilogram w Biedrze)
    za PiS jest OŚMIORNICA za dziesiątki MILIARDÓW pln
    tylko SKOKi, samoloty dla VIP bez przetargu i uwalony przetarg na Caracale to przeszło 20 MILIARDÓW złotych!
    jakoś tak się dziwnie składa, że największym "udziałowcem" jest Antek, który wygląda na to, że tylko udaje świra ...

  • antoni1967

    Oceniono 103 razy 21

    Piękne są te płatne komentarze z PiSuaru, taka retrospekcja bolszewizmu i metod komunistycznych oprawców.
    Czerwoni jak mieli problem z prawdą na swój temat też z głoszących tę prawdę robili alkoholików, wariatów, itp.
    Niektórych nawet specjalnie naćpano lub uchlano, a później ginęli w niewyjaśnionych wypadkach.
    Dziś mamy pierwszy pokazowy etap w wykonaniu opłacanych miernot, ciekawe kiedy nastąpi etap drugi?
    Mam tylko nadzieję, że w dobie internetu redaktor nie skończy jak wiele innych ofiar kolegów Antoniego.

  • alex444444

    Oceniono 66 razy 16

    Pisowskie trolle nie mają argumentów więc atakują ad parsonam. Polecam książkę wielbicielom PIS - można dowiedzieć się jak bardzo ci "niepokalani walczący z układem" byli umoczeni w afery gospodarcze lat 90 i jak teraz są umoczeni w kontakty z Rosjanami. Żona Macierewicza TW, Luśnia - najbliższy kumpel TW a Macierewicz ślepy i głuchy co ????

  • senior2244

    Oceniono 40 razy 12

    Od dawna wiadomo że Maciorewicz to ruski agent.A Kaczyński po prostu się go boi. Inny agent ruski ,złodziej i oszust z Torunia wie dokładnie kogo popiera.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX