Leszek Jażdżewski

Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

felieton

Leszek Jażdżewski: Polska euromocarstwem? Pod jednym warunkiem

Nie było i nie ma ważniejszej misji dla pokolenia, które rozpięte jest między komunizmem a wolną Polską, niż trwałe zakotwiczenie jej w strukturach Zachodu. Wejście do NATO i do Unii Europejskiej wydawało się szczęśliwym finałem tej misji. Przedwcześnie.

Szok Brexitu, a następnie wygrana Trumpa zamiast przyczynić się do rozpadu UE, skonsolidowały ją. W tzw. starej Unii marsz populistów po władzę został, przynajmniej czasowo, zatrzymany. Zwycięstwo Macrona to sygnał pobudki dla zwolenników integracji. Jej największy hamulcowy, czyli Wielka Brytania, po referendum w sprawie Brexitu nie jest już brany pod uwagę.

Kryzys ekonomiczny, a następnie polityczny udowodnił, że status quo w Unii Europejskiej jest nie do utrzymania - potrzebne jest albo zacieśnienie współpracy, albo nieuchronnym stanie się rozpad wspólnoty. Ta druga opcja dziś wydaje się nie wchodzić w grę, z kolei integrację w ramach UE zablokuje w pierwszej kolejności nasz rząd.

French presidential election candidate Emmanuel Macron meets youths during a campaign visit to Sarcelles, north of Paris, Thursday, April 27, 2017. (Martin Bureau, Pool Photo via AP)Emmanuel Macron (fot. Martin Bureau / AP)

Jednocześnie widoczne gołym okiem stały się niekompatybilności w sferze wartości w ramach Unii. Polska i Węgry uznały, że wykorzystując bezpieczną pozycję kraju członkowskiego mogą być pasażerami na gapę, a nawet aktywnymi sabotażystami projektu europejskiego. To bardzo krótkowzroczna taktyka. W relacjach europejskich Polska zachowuje się jak agresywny mąż, przekonany, że niezależnie od tego, co zrobi, żona nigdy od niego nie odejdzie.

Ale eurorozwód jest możliwy. Nie będzie polegać na wyrzuceniu z Unii czy na tzw. Polexicie. Po prostu decyzje będą zapadać gdzie indziej. Forum zacieśnionej współpracy stanie się strefa euro. My zostaniemy na zewnątrz - czy to z niechęci partnerów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z własnego wyboru. Będziemy zaglądać przez płot na europejskie podwórko, zastanawiając się, gdzie podzialiśmy nasz "złoty róg", co znów poszło nie tak.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS (fot. Gazeta.pl / Agencja Gazeta)

Jeśli życzymy dobrze zjednoczonej Europie (a powinniśmy, bo to szansa na przyszłość dla Polski), powinniśmy pogodzić się z faktem, że w perspektywie dekady integracja europejska będzie odbywać się w znacznej mierze w ramach strefy euro. Powinniśmy reformie i integracji niedokończonego projektu strefy euro kibicować. Równocześnie musimy zrozumieć, że euro to dla nas wybór nie przede wszystkim ekonomiczny - choć przynależność do wspólnego obszaru walutowego będzie dla naszej gospodarki oznaczać realne korzyści - ale cywilizacyjny.

Sprawą pierwszorzędnej wagi jest, aby nasze elity - polityczne, ekonomiczne, intelektualne - zrozumiały, jak istotną batalię przyjdzie im rozegrać. Dopiero Eurowstąpienie Polski oznaczać będzie finał procesu transformacji, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju dzięki zjednoczonej potędze Starego Kontynentu. Tak jak Brexit okazał się możliwy dzięki kampanii kłamstw i postawieniu partyjnych interesów ponad rację stanu Wielkiej Brytanii, tak Eurowstąpienie Polski musi być finałem kampanii argumentów, wizji przyszłości i przezwyciężenia anachronicznego podziału na imitowanie Zachodu przeciwstawianego narodowej samoizolacji.

15.05.2015 Gdansk , Europejskie Centrum Solidarnosci . Przewodniczacy Rady Europejskiej Donald Tusk podczas konferencji prasowej .
Fot. Renata Dabrowska / Agencja GazetaDonald Tusk (fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

Polski interes narodowy oraz budowę polskiej tożsamości można realizować dzięki otwarciu się na świat i wykorzystaniu potencjału Europy do walki o największe cele. Europa zjednoczona wokół strefy euro z istotnym głosem Polski sprawi, że nasz potencjał i ambicje wreszcie znajdą ujście i możliwość realizacji.

Zamiast obawiać się zagrożeń, wykorzystajmy niebywałą koniunkturę, jaka się przed nami otworzyła. Bo możemy równać do najlepszych - a nawet ich przeskoczyć. Tylko dajmy sobie szansę.


Leszek Jażdżewski.
Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!''. Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica. Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca, polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi blogatwittuje.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (102)
Zaloguj się
  • tiszantul

    Oceniono 29 razy 19

    Po komentarzach widać, że lobbystyczne wypociny pana Leszka jakoś nie trafiają do społeczeństwa. Może pora zablokować komentarze jak pod wszystkimi artykułami o uchodźcach? Oczywiście w imię wartości europejskich.

  • asperamanka

    Oceniono 23 razy 13

    Euro to jest projekt polityczny, a nie ekonomiczny. Panu Jażdzewskiemu trzeba przypomnieć kilka podstawowych faktów:

    1. Koncepcja wspólnej waluty narodziła się w Paryżu 30 lat temu, a jej zasadniczym celem było zapobieżenie hegemonii gospodarczej Niemiec w Europie poprzez pozbawienie ich możliwości prowadzenia samodzielnej polityki gospodarczej w oparciu o markę niemiecką, zastąpioną eurowalutą kontrolowaną nie przez Bundesbank, a przez EBC poddany politycznej kontroli europejskiej, czyli w zamyśle jego pomysłodawców - francuskiej.

    2. Okazją do wymuszenia na Niemcach rezygnacji z marki na rzecz euro było zjednoczenie Niemiec - zgoda Kohla na euro była ceną za zgodę Francji na zjednoczenie kraju.

    3. Twórcy euro doskonale wiedzieli, że wspólna waluta bez federalnej administracji finansowej i podatkowej nie ma sensu. Zamysł był taki, że wprowadzenie tej wspólnej waluty wymusi na członkach eurostrefy powołanie wspólnych instytucji politycznych per facta concludentia, tak jak to miało wielokrotnie wcześnie miejsce w EWG przy innych okazjach.

    4. Francuzi okazali sie uczniem czarnoksiężnika, gdyż Niemcy potrafili obrócić wprowadzenie eurowaluty na swoją korzyść, wprowadzając reformy rynku pracy (reformy Hartza) które tak znacząco podniosły konkurencyjność gospodarki Niemiec względem pozostałych państw strefy euro, że zapewniło im to przewagę gospodarczą pozwalającą na hegemonię polityczną.

    5. Gospodarczo, nie tylko dla krajów południa kontynentu, lecz także dla krajów odpowiedzialnych gospodarczo, euro okazało się porażką, z której jednak trudno się bez ogromnych kosztów wycofać. W tych pierwszych krajach konsekwencją członkostwa w eurostrefie jest kryzys (Grecja, Hiszpania) lub w najlepszym razie stagnacja (Włochy), w tych drugich (Austria, Finlandia) - znaczące osłabienie tempa wzrostu.

    6. Konsekwencji gospodarczych istnienia eurostrefy nie ma co tutaj opisywać; doskonale zrobili to po polsku Kawalec i Pytlarczyk w "Paradoksie Euro"; kto chce może też sobie wygooglować liczne wywiady autorów w których podają oni podstawowe tezy.

    7. Myślenie, że euro komukolwiek zapewni "przepustkę" do lepszego "klubu" jest złudzeniem, choć ewidentnie legło u podstaw decyzji takich krajów jak Litwa, Łotwa i Estonia, myślących że zakotwiczenie w strefie euro ochroni je przed Rosją.Są to jednak małe kraje, których PKB łącznie jest mniejszy od PKB samej tylko Warszawy, i które z racji na ten swój mały rozmiar i tak nie były i nie są w stanie prowadzić samodzielnej polityki gospodarczej. W eurostrefie ich głos też zresztą niewiele znaczy.

    Krótko mówiąc, euro jest projektem politycznym, który dziś wymusza dalszą integrację, o przebiegu i skutkach które trudno obecnie przewidzieć. Dotychczasowy bilans istnienia euro jest negatywny dla wszystkich poza Niemcami, choć i to nie jest pewne, bo sporo jest opracowań wskazujących na to, że Niemcy też by lepiej wyszły na utrzymaniu marki. Nie ma co sie pchać, tym bardziej że drogi wyjścia nie przewidziano, bo ceną za iluzoryczne prawo głosu Polski w organach decyzyjnych eurostrefy, w których i tak decydują wspólnie Niemcy i Francuzi, byłoby spowolnienie naszego wzrostu i ponoszenie nakładów na pomoc dla słabszych krajów eurolandu.

  • alfalfa

    Oceniono 30 razy 10

    Najbardziej mi się podoba i przekonuje wnikliwa analiza przyczyn brexitu: "...okazał się możliwy dzięki kampanii kłamstw i postawieniu partyjnych interesów ponad rację stanu Wielkiej Brytanii". Czyli Brytyjczycy to głupi plebs nie rozumiejący i nie doceniający wartości europejskich - teza jakby znajoma...
    A.

  • eryn_7

    Oceniono 23 razy 9

    Euro to projekt przede wszystkim ekonomiczny. Dla krajów peryferyjnych jak Grecja, okazał się katastrofalny. Euro musi najpierw pokazac, że dobrze służy wszystkim krajom strefy. Kryzys ekonomiczny krajów południowych musi najpierw byc rozwiazany.
    Wszyscy długo bedą pamiętac propozycje Niemiec wobec Grecji - sprzedaż wysp, w celu zlikwidowania długów, których bezwzględna wysokośc zależała od decyzji podejmowanych nie przez grecki bank centralny, lecz przez niemiecki. (Wartośc w euro, czy markach, czy dolarach byłaby mniejsza, gdyby Gracy mogli zdewaluowac swoją walutę przed wypłatami dla budżetówki, czego mając euro zrobic nie mogli.)

  • agzum

    Oceniono 26 razy 8

    Jednak miałem rację. 3 tygodnie temu zaczęliście i dziś kolejny odcinek: "bez EURO będzie bida z nyndzą".
    Pozdrówcie lobbystę Leszka i jego sponsorów.

    ps: a może za tydzień wywiad z Kawalcem lub Pytlarczykiem i ich zapytacie się co sądzą o EURO?

  • dziennikarz12

    Oceniono 26 razy 6

    NIGDY NIGDY EURO PIENIADZE W POLSCE!!!! NAJLEPIEJ WYJSC Z UNII!!! obywatele unii sa oklamywani!!! szfindel!!! w unii najlepiej maja muzumanioe i ci co siedza w brukseli i pierdza w stolki!!!! a my niewolnicy wypracowujemy utrzymanie tych darmozjadow!!!

  • representation1

    Oceniono 28 razy 6

    Ten wywiad to propaganda i pustosłowie
    ----------------------------------------------------
    Brak argumentów ekonomicznych. Autor myli się co do relacji Polska - UE. Bo jeśli decyzje będą zapadać gdzie indziej, czyli w Brukseli, to nie mogą być to decyzje dotyczące Polski. Przy obcięciu funduszów unijnych nie ma także powodu do wpłacania składki na UE. Waluta Euro to twór polityczny, który przyniósł kryzys ekonomiczny w krajach takich jak Grecja, Włochy i Hiszpania. Polska nie ma racjonalnych powodów do pozbywania się swojej suwerenności. Ani politycznej, ani ekonomicznej. EU musi najpierw opamiętać się w swoim obłędzie. Inaczej cała Afryka tu przyjedzie.

  • sosna_pospolita

    Oceniono 14 razy 4

    cywilizacja śmierci

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX