Śledczy na miejscu zbrodni

Śledczy na miejscu zbrodni (fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

Profiler policyjny: Ofiara najskuteczniej prowadzi nas do sprawcy

Stan, w jakim zabójca pozostawia zwłoki, najlepiej odzwierciedla potrzeby, które starał się zrealizować, odbierając komuś życie - mówi dr Bogdan Lach, emerytowany podinspektor policji, profiler policyjny.

Istnieje coś takiego jak zbrodnia doskonała?

Nie.

Bez żadnych wątpliwości?

Nie ma tu miejsca na wątpliwości. Morderca zawsze zostawia ślady. Na każdym miejscu zbrodni są "elementy osobowości sprawcy". Stan, w jakim pozostawił to miejsce, odzwierciedla potrzeby, które starał się zrealizować, odbierając komuś życie, przyczyny tego, co stało u podstaw zbrodni. Widać tu jak na dłoni stosunek zabójcy do ofiary.

Gdańsk, kwiecień 2015 r. Służby na miejscu znalezienia zwłok pięcioletniej dziewczynki - w okolicach plaży w Gdańsku Brzeźnie (fot. Lukasz Głowala / Agencja Gazeta)Gdańsk, kwiecień 2015 r. Służby na miejscu znalezienia zwłok pięcioletniej dziewczynki - w okolicach plaży w Gdańsku Brzeźnie (fot. Lukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Jaki może być ten stosunek?

Najróżniejszy, o czym świadczy chociażby to, w jaki sposób obchodzi się on ze zwłokami swojej ofiary, to, gdzie i w jaki sposób je ukrywa lub w jakim stanie je pozostawia.

Na przykład jeśli morderca okrywa twarz denata ręcznikiem, robi to, by zadośćuczynić mu za to, co zrobił.

A zadośćuczynić chce, bo...?

Bo był z ofiarą związany emocjonalnie. Dla nas, ludzi poszukujących sprawcy, istotne jest, by ustalić charakter tego związku.

Bardzo dużo zależy tu od wywiadu wiktymologicznego. To gromadzenie danych na temat ofiary obejmujące wiele sfer jej życia - począwszy od tego, kim była, gdzie pracowała, w jaki sposób żyła, jakie miała zwyczaje, rytuały, umiejętności, problemy czy plany na przyszłość. Wszystko to ustala się na podstawie relacji osób, które ją znały, rozumiały, z którymi coś ją łączyło. Te informacje splatają się w nić, po której możemy trafić do kłębka.

Profil ofiary jest więc równie ważny co profil sprawcy?

Ofiara może doprowadzić nas do sprawcy. Tym skuteczniej, im szybciej zaczniemy działać. Czas powoduje, że zacierają się ślady, także te pamięciowe. Sprawca o tym doskonale wie, dlatego podejmuje szereg działań pozoracyjnych, które mają zmylić śledczych.

Wszystko po to, by pozostać nieuchwytnym?

Tak. Po to, by uniknąć odpowiedzialności. Zabójca zdaje sobie sprawę, że jeśli sprawa zostanie źle zakategoryzowana, pozostanie bezkarny.

Co to znaczy "źle zakategoryzowana"?

Na przykład jako pozorowane samobójstwo. To zabójstwo, ale zorganizowane i przeprowadzone w taki sposób, by zmylić śledczych i by ci uznali je za samobójstwo.

22.08.2013 WROCLAW , Muzeum medycyny sadowej w katedrze medycyny sadowej na Uniwersytecie Medycznym we Wroclawiu . *** ZDJECIA TYLKO DO WYKORZYSTANIA W TEKSIE O MUZEUM ***
FOT . JOANNA DZIKOWSKA 
SLOWA KLUCZOWE:
MEDYCYNA SADOWA UNIWERSYTET MEDYCZNYInscenizacja miejsca zbrodni (fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta)

Jak często dochodzi do takich pomyłek?

Trudno powiedzieć. To tak zwana ciemna liczba zabójstw plasująca się w liczbie pozorowanych samobójstw, ale też często w liczbie zaginięć.

W tym kontekście przytoczę też prawidłowość płynącą z obserwacji policyjnych statystyk: co roku maleje nam liczba zabójstw, a rośnie liczba zaginięć. Takie dane to efekt coraz bardziej wyrafinowanych metod działania sprawców. 

Część tych zaginięć może być tak naprawdę zabójstwami?

Tak. Występuje tu ta sama analogia, co w przypadku samobójstw, od których przykładu wyszliśmy. Liczba samobójstw też stale rośnie. Niedawno GUS podał, że w ostatnich latach samobójstwa w Polsce pochłaniają więcej ofiar niż wypadki drogowe. 

Zdarza się, że pozorowane zaginięcia czy samobójstwa to w rzeczywistości zabójstwa dokonywane w kręgu rodzinnym, to znaczy, że zarówno sprawca, jak i ofiara są ze sobą spokrewnieni.  Same zabójstwa rodzinne, a mówię tu o sprawach zakończonych, w których sprawca został schwytany i osądzony, stanowią więcej niż połowę wszystkich dokonywanych współcześnie w Polsce.

W jaki sposób profiler pomaga znaleźć sprawcę zabójstwa?

Na przykład ustalając jego płeć.

Zbrodnie popełniane przez kobiety i przez mężczyzn różnią się od siebie?

Jeśli chodzi o sam przebieg zbrodni, nie ma wielkiej różnicy. Istnieją natomiast na miejscach zabójstw pewne symptomy, które mogą świadczyć o płci sprawcy.

Kobiety najczęściej mają skłonność do zacierania śladów, o ile to oczywiście możliwe, choć ciało ofiary umieszczają wówczas w stosunkowo niewielkiej odległości od miejsca, w którym doszło do zabójstwa. Działając w ten sposób, starają się odsunąć od siebie to, co się wydarzyło. To dlatego, że najczęściej przed popełnieniem zbrodni pozostawały w pewnej relacji emocjonalnej z ofiarą. Ukrywając ciało, chcą jej zadośćuczynić, tak jak mówiliśmy na początku.

Kobiety o wiele częściej niż mężczyźni zabijają pod wpływem emocji, a po zabójstwie starają się ukryć ciało (fot. SEInnovation / iStockphoto.com)Kobiety o wiele częściej niż mężczyźni zabijają pod wpływem emocji, a po zabójstwie starają się ukryć ciało (fot. SEInnovation / iStockphoto.com)

Wiele można wywnioskować też z rodzaju obrażeń ofiary. One świadczą o tym, jakiej siły trzeba było użyć, by pozbawić daną osobę życia. Jeśli zbrodnię popełnia kobieta, razy zadane ofierze często są stosunkowo płytkie, powierzchowne.

Razy mogą też świadczyć o poczytalności sprawcy lub jej braku.

Tak. Wpisują się niejako w schemat zaburzenia czy choroby psychicznej, na którą cierpi sprawca. Przy czym zupełnie inaczej działają sprawcy chorzy psychicznie i ci cierpiący na dyssocjalne zaburzenia osobowości, których potocznie określamy mianem psychopatów [typowe dla osobowości dyssocjalnej są zachowania antyspołeczne m.in. nieliczenie się z uczuciami innych, lekceważenie norm, niska tolerancja frustracji czy próg wyzwalania agresji, ale też niezdolność przeżywania poczucia winy - przyp. red.]. W pierwszym przypadku zbrodnia ma charakter irracjonalny, w drugim jest odzwierciedleniem procesów intelektualnych przebiegających w granicach normy lub dużo powyżej normy.

Osoby chore psychicznie atakują zwykle albo tych, których znają, albo tych, którzy w jakiś sposób funkcjonują w ich procesie urojeniowym poprzez swój wygląd czy styl bycia. W związku z tym należy poszukiwać przesłanek związanych z tym, dlaczego ofiara znalazła się w danym miejscu i co się stało, że została przez sprawcę uwikłana w sekwencje jego działania.

Do tej drugiej grupy, osób cierpiących na pewne zaburzenia osobowości, możemy zaliczyć też sprawców z grona tzw. porządnych obywateli? Tych, który dobrze funkcjonują w środowisku towarzyskim, zawodowym. Tych, których nikt nie podejrzewa.

Tak, choć zabójstw, których dokonują takie osoby, może być zaledwie kilkanaście procent. Tacy sprawcy są jednak bardzo trudni do wykrycia.

Dlaczego?

Dlatego, że planują zbrodnię i są do jej popełnienia dobrze przygotowani.

04.01.2010 KATOWICE , KOMENDA WOJEWODZKA , NADKOMISARZ BOGDAN LACH - POLICYJNY PSYCHOLOG I PROFILER .
FOT. BARTLOMIEJ BARCZYK / AGENCJA GAZETA
 
PLYTA KATOWICE NR 241 
SLOWA KLUCZOWE:
PROFILER POLICJA POLICJANT PSYCHOLOGDr Bogdan Lach (fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta)

Jest jeszcze rodzaj sprawcy działającego w stanie silnego wzburzenia...

Taki sprawca pod wpływem silnych emocji, które nie wyłączają jego myślenia, dokonuje zbrodni. Dochodzi do niej najczęściej wtedy, gdy ofiara i sprawca są ze sobą związani, są parą lub małżeństwem. Zwykle zabójstwo poprzedza proces przemocy, w konsekwencji czego dręczona przez pewien czas ofiara staje się oprawcą swojego kata.

A po czym poznać, że odebranie komuś życia miało mordercy pomóc po prostu rozładować frustrację?

Na przykład po ilości obrażeń i ich lokalizacji. Osoby, które działają pod wpływem frustracji, dążą do maksymalnego wyładowania tych negatywnych emocji. Często mamy więc tutaj do czynienia z sytuacją, w której ofierze zadaje się o wiele więcej ran, niż byłoby to konieczne do pozbawienia jej życia. To działanie charakteryzuje też sprawców, którzy przez dłuższy czas próbowali wyciszać narastającą w nich frustrację z pomocą alkoholu czy narkotyków.

W Polsce więcej jest zabójstw skrupulatnie zaplanowanych czy tych popełnionych pod wpływem impulsu, w afekcie?

Najczęściej mamy do czynienia z wiodącym motywem emocjonalnym, a w tej sytuacji nie można mówić o przygotowaniach. Zemsta, krzywda, uraza, zazdrość czy lęk mogą skłaniać człowieka do ataku. Szacuje się, że stają się przyczynkiem nawet 70 proc. zabójstw, do których co roku dochodzi w kraju.

A zabójstwa seryjne? Jakiego rodzaju sprawca najczęściej wpada w ciąg i zabija więcej niż raz?

Badania na całym świecie wskazują, że przypadki seryjnych zabójstw najczęściej wiążą się z jakimś seksualnym motywem. A to dlatego, że ogromną rolę u tego typu sprawców odgrywają fantazje. One determinują konieczność powtarzania zbrodni.

Zgierz, luty 2017 r. Okolice ulicy Zagajnikowej. Miejsce, w którym znaleziono zakopane zwłoki noworodka (fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)Zgierz, luty 2017 r. Okolice ulicy Zagajnikowej. Miejsce, w którym znaleziono zakopane zwłoki noworodka (fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

To znaczy?

Sprawcy charakteryzujący się pewnymi dewiacjami seksualnymi starają się pielęgnować uraz, który wywołał u nich pewne deficyty, choć sami przed sobą tłumaczą się, że jest zupełnie inaczej. Dopuszczają się jednego zabójstwa, wierząc, że w ten sposób osłabią uraz lub całkowicie się go pozbędą. Ale efekt jest odwrotny od zamierzonego.

Dlaczego?

Ponieważ ofiara nigdy nie odegra tak dobrze swojej roli, jak marzyłby o tym sprawca. Fantazje niezmiernie rzadko realizują się w rzeczywistości, by nie powiedzieć, że nie zdarza się to wcale.

Specjaliści, usiłując rozwiązać zagadkę zbrodni popełnianych przez seryjnego sprawcę, tworzą jego mapę mentalną. Czym ona jest?

To coś, co wiąże się mocno ze zwyczajami, rytuałami, np. idąc do określonej kawiarni, wybieramy określoną drogę i robimy to z konkretnych powodów. Na przykład dlatego, że jest ona bardzo krótka, albo dlatego, że często spotykamy na niej znajome osoby.

Sprawca też ma swoje mapy. Jeśli przygotowuje się do ataku, szuka miejsca odpowiedniego do tego, by dokonać zbrodni. Ma też stereotyp ofiary i takiej ofiary poszukuje.

Mordercy mają pewne cechy wspólne?

Wielu naukowców pracuje nad stworzeniem przeciętnego profilu sprawcy, ale to niewiele wnosi do sztuki profilowania. Wręcz przeciwnie - prowadzi do absurdów. To tak, jakby wziąć statystyki i wyciągnąć na ich podstawie pochopny wniosek, że wszyscy powinniśmy mieć po trzy nogi. Nie ma sensu uśredniać, bo nie ma identycznych sprawców i nie ma identycznych spraw. W każdym przypadku występuje zbyt wiele zmiennych wpływających na sposób działania sprawcy.

Styczeń 2011 r. Krakowskie osiedle Kurdwanów. Miejsce zabójstwa Tomasza C. vel 'Człowiek' - lidera kiboli Cracovii (fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)Styczeń 2011 r. Krakowskie osiedle Kurdwanów. Miejsce zabójstwa Tomasza C. vel 'Człowiek' - lidera kiboli Cracovii (fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

Jakie na przykład?

Choćby czynniki zewnętrzne - jak pogoda, na którą sprawca nie ma wpływu, a która może pokrzyżować mu plany. Zabójca nie może też być pewien, jak zachowa się jego ofiara, nie jest w stanie przewidzieć tego, co zrobi w ramach obrony własnej. Przedstawiane często w filmach historie, w których sprawca wie wszystko na temat ofiary, w rzeczywistości nie mają racji bytu. 

A są pewne cechy, które łączą ofiary? Są osoby szczególnie narażone na to, że zginą z rąk mordercy?

To duża grupa. Generalnie ofiary to osoby, które znajdują się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu, czasem wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi. Są też takie, które na gwałtowną śmierć narażone są ze względu na sposób zarobkowania - prostytutki, sutenerzy, gangsterzy, dilerzy narkotyków, no i wreszcie pseudokibice. 

Pseudokibice?

Tak. I nie chodzi tylko o ich agresję podczas rozgrywek na stadionie. To są pewnego rodzaju fanatycy, ludzie owładnięci ideą, którzy kierując się dobrem klubu, są w stanie pozbawić kogoś życia.

A cechy charakteru? Są wśród nich takie, które mogą sprawiać, że jesteśmy na atak narażeni bardziej niż inni?

Jedną z podstawowych kwestii jest temperament ofiary. Najczęściej padają nią introwertycy, osoby zamknięte w sobie, małomówne, nieco wycofane ze środowiska. To zwykle typy spolegliwe, bardzo uległe.

Behawioryści są zdania, że każdy człowiek myśli po swojemu. Jakim cudem więc mamy wierzyć w to, że profiler może odgadnąć lub przewidzieć cudze ruchy, intencje czy plany?

- Można to zrobić, jeśli dobrze przeanalizuje się ślady zachowań, które są wynikiem odcisku osobowości, jaki sprawca zostawia na miejscu zbrodni. To jest właśnie to, o czym mówiliśmy na początku.

Stan, w jakim morderca pozostawia miejsce zbrodni, odzwierciedla potrzeby, które starał się zrealizować, odbierając komuś życie (fot. ilbusca / iStockphoto.com)

Profil sam w sobie nie jest dowodem w sprawie. To jest narzędzie służące do zawężenia kręgu osób, które mogły dopuścić się zbrodni. 

Załóżmy, że dochodzi do zabójstwa dróżniczki pracującej w kopalni. Zginęła w miejscu pracy, a my - opierając się na nagraniach z monitoringu i zeznaniach ochrony - jesteśmy w stanie stwierdzić, że zabójstwa nie dokonał nikt z zewnątrz, w kręgu podejrzanych znajdują się zatem wszystkie osoby, które w kopalni pracowały. Ale ich może być dwieście, trzysta. Dzięki temu, że przygotujemy profil - poprzez wskazanie takich cech, które są mało powtarzalne i indywidualne dla sprawcy - zawęzimy krąg podejrzanych na przykład do pięciu osób. Nieporównywalnie łatwiej jest organom ścigania prowadzić sprawę, gdy do zlustrowania jest kilka, a nie kilkaset osób. Rzadko kiedy jednak profil w stu procentach i bezbłędnie opisuje sprawcę.

Jak zatem możemy ocenić jego skuteczność?

Ostatnie badania, które robiłem w 2012 r., dowodzą, że to niemal 70 procent. Weryfikowałem wtedy sporządzone przeze mnie profile, porównując je z rzeczywistością. Mogłem to zrobić po tym, jak przebadałem sprawców, których złapano i osądzono.

Będzie lepiej? Dojdziemy do punktu, w którym profil będzie odzwierciedlał rzeczywistość na przykład w 90 procentach?

Mam taką nadzieję. W Polsce profilowanie to jeszcze młoda dziedzina. Pierwszy profil zabójcy sporządzono w 1986 r. Było to przy okazji prowadzenia sprawy zabójstwa kobiety w Dąbrowie Tarnowskiej.

Dziś perspektywa rozwoju profilowania w Polsce zmierza w kierunku rozbudowania wiedzy na temat tej ciemnej liczby zabójstw, o której mówiliśmy - profili osób zaginionych i profili osób nieżyjących.

Nadal jednak mamy ograniczony dostęp do narzędzi, które świetnie sprawdzają się np. w USA. Nie mamy centralnej bazy danych zachowań sprawców, która pozwala na łączenie zdarzeń. Dlatego dziś nie możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, ilu seryjnych zabójców działa na terenie Polski.

04.01.2010 KATOWICE , KOMENDA WOJEWODZKA , NADKOMISARZ BOGDAN LACH - POLICYJNY PSYCHOLOG I PROFILER .
FOT. BARTLOMIEJ BARCZYK / AGENCJA GAZETA
 
PLYTA KATOWICE NR 241 
SLOWA KLUCZOWE:
PROFILER POLICJA POLICJANT PSYCHOLOGDr Bogdan Lach (fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta)

Trudno też ocenić generalną jakość współczesnego profilowania w Polsce, bo co i rusz pojawiają się na horyzoncie osoby o niewielkim doświadczeniu próbujące zdobyć rozgłos. Zwykle brakuje im pokory, cechuje je zaś nadmierna pewność siebie. To przyczynki do błędów w profilu. A błędy w profilu mogą spychać śledztwo na złe tory.

A panu udało się kiedyś sporządzić taki profil, który w 100 procentach odpowiadał rzeczywistości i nie zawierał żadnego błędu?

Tylko dwa razy w ciągu 25 lat pracy.


Bogdan Lach.
Psycholog śledczy, biegły sądowy z zakresu psychologii, jeden z najlepszych profilerów w kraju, specjalista w dziedzinie przestępstw związanych z użyciem przemocy. Jest pierwszym psychologiem śledczym w Polsce, który zajął się profilowaniem przestępców. Jak dotychczas stworzył ponad 400 profili psychologicznych i kryminalistycznych nieznanych sprawców różnych kategorii przestępstw. Emerytowany podinspektor Policji, obecnie pełniący funkcję radcy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. W latach 1994-1996 funkcjonariusz Służby Więziennej. Od 1996 roku ekspert KWP w Bielsku-Białej, a następnie w 1998 roku koordynator Zespołu Psychologów KWP w Katowicach. Za swoje osiągnięcia został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Odznaką Zasłużony Policjant. Członek Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego oraz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Małgorzata Gołota. Dziennikarka i redaktorka Weekend Gazeta.pl. Autorka kampanii "Alimentare znaczy karmić" dedykowanej milionom polskich dzieci, które nie otrzymują od rodziców należnych im alimentów. Współautorka książki "Krótka ulica, długa historia. Próżna, Plac Grzybowski i okolice". Publikowała w toruńskiej "Gazecie Wyborczej", dziale zagranicznym "Polska The Times" i serwisie naTemat.pl. Współpracowała z Radiem PLUS, Radiem ZET Gold i Rock Radiem.

Komentarze (51)
Zaloguj się
  • Pawel Tomczyk

    Oceniono 58 razy 4

    Posiadam nagranie specjalistow FBI ktorzy wypowiadaja sie w tych samych kwestjach i rodzajach morderstw To ten gosciu opowiada takie glupoty ze az mi go zal Smiem podejrzewac ze to jakis krewny S.Niesiolowskiego !!!

  • adin_null_adin

    Oceniono 27 razy 3

    Już dziś można określić predyspozycje do popełniania określonego typu przestępstw jak i czas ich wystąpienia dla dowolnej osoby za pomocą samego tylko numeru Pesel. Odpowiednia algorytmizacja tego procesu i zastosowanie sztucznej inteligencji mogłoby znacznie usprawnić profilowanie i ograniczyć liczbę zachowań kryminalnych.
    Dzisiaj to brzmi jak technologiczna magia ale za kilkanaście lat będzie to powszechne narzędzie.

  • aneczka.jedna

    Oceniono 24 razy 2

    Bardzo ciekawa rozmowa.
    Szkoda, że większość komentarzy to wymądrzanie się typu: nie znam się, ale skrytykuję. Co tam nauka i specjaliści - ja zawsze wiem lepiej...

  • buwalker

    Oceniono 3 razy 1

    A po przeczytaniu tego artykułu morderca, który normalnie zakryłby twarz ofiary ręcznikiem, nie zrobi tego, bo będzie wiedzieć, że zostawia w ten sposób ślad, który odczyta psycholog. Moim zdaniem mamy do czynienia z takim poziomem autosugestii, wtórności, kopiowania absurdalnych schematów z książek i filmów, że trudno już cokolwiek orzec. Nie ma ludzi autentycznych, toteż nawet i na miejscu zbrodni pełno kokieterii i kabotyństwa, grania roli przed własną osobą, które profilera powiodą na manowce, a tam tylko psy zdziczałe i hieny nawołują się wzajemnie, tam Lilith przycupnie, szukając sobie zacisza na spoczynek.

  • jestem_synem_roma

    Oceniono 15 razy 1

    Jeśli morderca zakrywa twarz ofiary ręcznikiem jako zadośćuczynienie to co należy powiedzieć o osobie, która przez lata wyprawia publiczne miesięcznice zgonu?

  • sowca

    Oceniono 5 razy 1

    Czytałam książkę p. Lacha, napisaną z Katarzyną Bondą. Świetna, wciągająca lektura!

  • iniesta

    Oceniono 6 razy 0

    Nie wiedziałem że tylu jest specjalistów kryminologów w Polsce. Co drugi komentujący wie lepiej. Nie wiem jak przestępcy sobie w naszym kraju poradzą.

  • malena-76

    Oceniono 6 razy 0

    Mam ochotę czasem rzucić pracę kliniczną i zająć się sądowką. Moja siostra jak robiła aplikacje mówiła ze prawo karne to ściek, bardzo obciążające psychicznie bo trzeba zmierzyć sie ze świadomością, ze ludzie mordują innych ludzi z niezwykle blachach powodów. Ciągnie mnie to sądówki chyba z tego samego powodu, dla którego ludzie idą pracować do policji albo robią karierę w nauce- tylko prawda jest. ciekawa. Jak spłacę kredyt hipoteczny to może zrobię studia podyplomowe z sądówki.

  • artley

    Oceniono 8 razy 0

    Jestem ciekaw czy odnajdą mordercę Leppera, jeżeli zabójca zostawia ślad no to już będzie kwestią czasu kiedy go złapią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX