18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę
Statek ratowniczy VOS 'Prudence', z uratowanymi imigrantami na pokładzie, cumuje w porcie w Neapolu

Statek ratowniczy VOS 'Prudence', z uratowanymi imigrantami na pokładzie, cumuje w porcie w Neapolu (fot. Cesare Abbate/Associated Press)

polityka

Ultimatum UE dla Polski. Co, jeśli nie przyjmiemy uchodźców? Zapłacimy w euro i w prestiżu

Komisja Europejska zdecydowała o wszczęciu procedury dyscyplinującej wobec Polski, Węgier i Czech za odmowę przyjęcia uchodźców. Co nam realnie grozi? Sankcje finansowe i utrata pozycji w UE.

To kolejna sprawa, która może pogorszyć i tak już mocno nadszarpnięte stosunki między Brukselą a Warszawą. Chodzi o niezgodę Warszawy, Pragi i Budapesztu na przyjęcie uchodźców objętych unijnym programem relokacji. Polski rząd wojuje z UE od grudnia 2015 roku. UE usiłuje zmusić Polskę, by przestrzegała reguły praworządności - m.in. w kwestii Trybunału Konstytucyjnego. Teraz do tego dojdzie kwestia uchodźców.

Imigranci z flagą Unii Europejskiej na stadionie w Rzymie podczas towarzyskiego integracyjnego turnieju piłki nożnej, sponsorowanego przez włoski komitet olimpijski (fot. Gregorio Borgia/AP)Imigranci z flagą Unii Europejskiej na stadionie w Rzymie podczas towarzyskiego integracyjnego turnieju piłki nożnej, sponsorowanego przez włoski komitet olimpijski (fot. Gregorio Borgia/AP)

Jak doszło do tego, że po raz kolejny możemy zostać czarną owcą UE i jakie mogą być tego konsekwencje? Przypomnijmy:

Wrzesień 2015 r. Cała UE, w tym Polska, zgadza się na relokację 160 tys. uchodźców. Polska zobowiązuje się do przyjęcia - w transzach co cztery miesiące - początkowo ponad 9 tysięcy uchodźców, potem ta liczba się zmieniała. Kto ma za nich zapłacić? Prawie w całości Unia.

Maj 2017 r. 28 - tylu uchodźców przyjęły dotąd cztery państwa Grupy Wyszehradzkiej. Zero - tyle przyjęła Polska. I dalej nie chce przyjmować. Komisja Europejska wzywa więc Polskę, Austrię, Węgry i Czechy, "by niezwłocznie, w ciągu najbliższego miesiąca, rozpoczęły odpowiednie działania". - Nie ma w tej chwili możliwości, aby do Polski byli przyjmowani uchodźcy, i na pewno nie zgodzimy się na narzucanie Polsce ani innym krajom członkowskim jakichkolwiek przymusowych kwot - odpowiada premier Beata Szydło.

13 czerwca 2017 r. - KE podjęła decyzję, co zrobić z opornymi krajami UE po upływie ultimatum. - Ta decyzja może nas oddalać od kompromisu ws. polityki migracyjnej. Polska jest gotowa do obrony swoich racji przed Trybunałem Sprawiedliwości UE - zaręcza wiceszef MSZ Konrad Szymański. A minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak w Radiu ZET mówił wcześniej tak:

- Pojawiłoby się prawie 12 tysięcy (uchodźców - przyp. red.), bo na tyle zgodziły się Ewa Kopacz i Teresa Piotrowska. Po kilku latach w tej społeczności byłoby kilkadziesiąt tysięcy, potem kilkaset tysięcy, a potem kilka milionów. Te społeczności tworzą zamknięte enklawy, które są naturalnym zapleczem dla terrorystów.

Skąd Błaszczak wziął te liczby - dobre pytanie. A na dodatek stwierdził, że kara finansowa dla Polski nie jest przesądzona.

I tu pan minister może się mocno mylić. Co może wdrożyć przeciw nam Komisja Europejska i jej wiceprzewodniczący, nemesis polskiej prawicy i rządu PiS Frans Timmermans?

- Tak zwane postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego - mówi prof. dr hab. Robert Grzeszczak *), wykładowca prawa europejskiego i międzynarodowego na Uniwersytecie Warszawskim.

Berlaymont - budynek Komisji Europejskiej (fot. Andersen Pecorone/Flickr/Wikimedia Commons/CC BY-SA 2.0)Berlaymont - budynek Komisji Europejskiej (fot. Andersen Pecorone/Flickr/Wikimedia Commons/CC BY-SA 2.0)

Michał Gostkiewicz: Na czym to postępowanie polega i czym grozi?

Prof. dr hab. Robert Grzeszczak: - Komisja będzie działać na podstawie procedury z art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu UE (TFUE). Reguluje on dwie fazy postępowania wobec państwa, które nie wykonuje unijnego prawa. Pierwsza jest część nieformalna. Polega na tym, że Komisja wprost informuje nas, że nie przestrzegamy prawa UE. Na przykład nie wykonujemy decyzji ws. relokacji uchodźców.

I ta nieformalna faza już trwa. Zresztą w tej chwili wobec Polski jest prowadzonych zapewne kilkanaście takich nieformalnych procedur. Ale faza druga, do której Bruksela przeszła teraz, ma już konsekwencje prawne.

Jakie?

- To zależy od woli i determinacji Komisji. Postępowanie formalne jest złożone z dwóch etapów. Pierwszy z nich otwiera pismo ostrzegawcze z wezwaniem do usunięcia uchybienia w określonym w tymże piśmie terminie. Kiedyś Komisja zarzucała sześciu państwom niedopuszczanie notariuszy z obcych państw do wykonywania jakichkolwiek czynności notarialnych na ich terytorium. Ta część procedury trwała 10 lat!, bo Komisja ze względów politycznych nie przechodziła do drugiego etapu. Ale w przypadku relokacji uchodźców sprawa jest inna. Tu chodzi o tzw. sprawę palącą, a więc procedury będą szybsze.

KE zdecydowała się przejść do kolejnego etapu. To przedstawienie omawianego ostrzeżenia (już formalnego) oraz "uzasadnionej opinii". Ta opinia to formalne pismo procesowe, które wyznacza zakres naruszenia i jego czas. Daje z reguły dwa miesiące na usunięcie uchybienia. Wiemy już, że dostaliśmy miesiąc. To czas na to, by Polska odniosła się do zarzutu. I jeżeli nie zacznie po prostu wykonywać prawa, czyli przyjmować uchodźców - KE wniesie skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Mamy szansę wygrać?

- Nie. Nie mamy. Nawet, jeśli doszłoby do uchylenia bądź zmiany samej decyzji o relokacji - a została zaskarżona przez Słowację i Węgry - to tak długo, jak akt prawa unijnego jest wiążący, obowiązkiem państwa członkowskiego jest wykonać działania wynikające z tego aktu. Trybunał wobec Polski rozpatrywałby stan z chwili składania umotywowanej opinii - czyli teraz.

Czyli przegramy?

- Przegramy.

I wtedy Trybunał zasądzi sankcje finansowe wobec Polski?

- Trybunał ocenia czas trwania naruszenia prawa i powagę tego naruszenia. A potem, tak, zasądza odpowiednie do przewinienia sankcje.

Obóz dla uchodźców w Grecji na wyspie Chios (fot. Petros Giannakouris/AP)Obóz dla uchodźców w Grecji na wyspie Chios (fot. Petros Giannakouris/AP)

Ile możemy zapłacić?

- Historycznie - za różnego rodzaju przewinienia - Trybunał nakładał sankcje na Włochy, Grecję, Francję, Portugalię czy Hiszpanię. To były kary od 300 tysięcy do ok dwóch milionów euro - jako kara ryczałtowa. Przy czym dodać należy, że jeśli Trybunał ustanowiłby dodatkowo stawkę dzienną kary, to płacilibyśmy za każdy dzień naruszenia. Czyli całkiem sporo. Ile dokładnie? Trudno ocenić, ale na pewno należy wziąć pod uwagę dzienne "kieszonkowe", czyli dzienne koszty utrzymania uchodźcy w państwie UE. Polska płaci im ok 1400 zł miesięcznie, w tym są ubezpieczenia i m.in. kieszonkowe ok. 120 zł. Na Zachodzie jest to więcej. Ta stawka dzienna mogłaby być podstawą do wyliczenia wysokości sankcji. A my mamy do przyjęcia ponad 6 tysięcy osób. Wychodzi sporo, choć ostateczna decyzja należeć będzie do Trybunału. Trudno ocenić ile zatem - ale są to stawki od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy euro dziennie.

A co, jeśli Polska nie zapłaci zasądzonej sankcji?

- Tak się dotąd nie zdarzało. Państwa płacą, jeśli mają wydany wyrok zasądzający od Trybunału w Luksemburgu, który jest tytułem egzekucyjnym - czyli musi zostać wykonany jak najszybciej.

Czuję, że możemy ustanowić niechlubny precedens.

- To wtedy urośnie nam dług. Który zapłaci kolejny rząd. Ale sądzę, że w Brukseli zaczęto by się wtedy zastanawiać, z jakich aktywów, które Polska posiada w UE, można byłoby te pieniądze ściągnąć.

Czyżby UE posiadała możliwość ściągnięcia od Polski jakichś funduszy bez konieczności decyzji w tej sprawie polskich władz?

- Z taką sytuacją mielibyśmy do czynienia, jeżeli Skarb Państwa nie będzie płacić. Póki co jesteśmy państwem prawa i płacimy. Ale gdybyśmy nie chcieli wykonać tego wyroku, to komornika Komisja raczej na nas nie naśle, ale może potrącić określone sumy z funduszy, które już nam przyznała - tych, które w przyszłości miałby dostać Skarb Państwa. Takiej sytuacji jeszcze w historii nie było, ale jest ona możliwa. Unia nie zabierze pieniędzy już wypłaconych Polsce na różne projekty, ale możemy np. usłyszeć, że z pozostałej puli w obecnym budżecie unijnym dostaniemy mniej. Dajmy na to, że mamy przyznane dwa miliardy euro. Wykorzystaliśmy miliard. Z tego drugiego miliarda Bruksela nam potrąci, jeśli nie będziemy płacić zasądzonych sankcji.

W efekcie koszty odczujemy oczywiście my - obywatele. Ale pamiętajmy, że są też inne koszty odmowy realizacji decyzji UE.

Polityczne.

- UE to organizm, w którym na każdym szczeblu, na każdym etapie się negocjuje. Państwo, które nie wykonuje prawa unijnego, które potem nie płaci kary za to niewykonywanie prawa, to jest państwo, które nie jest solidarne ze wspólnotą. Przy kolejnych negocjacjach, w jakiejkolwiek sprawie, jesteśmy kompletnie niewiarygodni, ponieważ nasi kontrahenci wiedzą, że potrafimy nie dotrzymywać zobowiązań. Nie będziemy uważani za partnera do rozmowy, a nasz głos będzie przyjmowany do wiadomości, po czym pomijany. Z doświadczenia wiem, że czy to będzie kwestia bezpieczeństwa energetycznego, czy partnerstwa wschodniego, na których nam zależy - będzie tak samo. Nasza pozycja negocjacyjna będzie słabsza lub wręcz żadna.

Jak wygląda naliczanie kar wobec państw członkowskich, pokazuje poniższe wyliczenie:

Kiedy Komisja kieruje sprawę do Trybunału na podstawie art. 260 ust. 2 TFUE, wnosi o nałożenie na państwo członkowskie kary pieniężnej w postaci ryczałtu (obliczonego jednorazowo) lub/i okresowej kary pieniężnej (obliczonej za każdy dzień naruszenia).

Przy obliczaniu wysokości kary pieniężnej uwzględnia się:

stałą stawkę dzienną (obecnie dla okresowej kary pieniężnej 680 euro)

czynnik powagi naruszenia (1-3)

czas trwania uchybienia (1-20)

czynnik "n" uwzględnia zdolność danego państwa członkowskiego do zapłaty (tj. produkt krajowy brutto oraz liczbę głosów, jaką posiada ono w Radzie).

Współczynnik "n" dla Polski w 2014 r. wynosił 7, 53. TS nie jest związany wnioskiem Komisji. Może nie nakładać kary lub zmienić jej rodzaj i wysokość.

Przykład sprawy C-304/02 Komisja p. Francji za nieimplementowanie dyrektywy dotyczącej ochrony morskich zasobów biologicznych:, 500 euro X 10 X 3 X 21.1 = 316 500 euro które Francja musi płacić dziennie do czasu usunięcia naruszenia.

Przykład sprawy C-278/01 Komisja p. Hiszpanii za nieimplementowanie dyrektywy o wodzie w kąpieliskach: 500 euro X 4 X 1.5 X 11.4 = 34 200 euro = 12 483 000 euro rocznie/ 20 (gdyż tylko 20% kąpielisk nie spełniało warunków wynikających z dyrektywy = 624 150 euro rocznie.

Prof. dr hab. Robert Grzeszczak. Związany z Uniwersytetem Warszawskim (od 2008), a wcześniej z Uniwersytetem Wrocławskim (2001-2008). Wykładał na Uniwersytecie Philipsa w Marburgu i w Poczdamie. Specjalizuje się w europejskim prawie instytucjonalnym i materialnym, zwłaszcza w prawie rynku wewnętrznego UE, w prawie międzynarodowym oraz porównawczym prawie ustrojowym. Był stypendystą Uniwersytetu im. Humboldta w Berlinie (2000-2001), studiował na Uniwersytecie w Perugii (2002-2003). Jest autorem kilkudziesięciu artykułów naukowych, publikowanych w Polsce, Europie i obu Amerykach. Występował jako ekspert m.in. dla Kancelarii Sejmu RP, Senatu RP oraz ministerstw. Prowadzi wykłady w Krajowej Szkole Administracji Publicznej.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl,dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (548)
Zaloguj się
  • kapitan.kirk

    Oceniono 63 razy 33

    <<<Komisja Europejska planuje wszcząć wobec Polski, Czech, Węgier i Słowacji specjalne postępowanie, które może zakończyć się sankcjami finansowymi. Cała czwórka nie chce przyjąć uchodźców objętych unijnym programem relokacji (z Włoch, Grecji i Węgier).>>>

    Jak widać, szczególną podłością odznaczają się Węgry, kategorycznie odmawiając przyjęcia uchodźców z Węgier.

    <<<Pojawiłoby się prawie 12 tysięcy (uchodźców - przyp. red.), bo na tyle zgodziły się Ewa Kopacz i Teresa Piotrowska- Po kilku latach w tej społeczności byłoby kilkadziesiąt tysięcy, potem kilkaset tysięcy, a potem kilka milionów. Te społeczności tworzą zamknięte enklawy, które są naturalnym zapleczem dla terrorystów.
    Skąd Błaszczak wziął te liczby - dobre pytanie. >>>

    Nie jestem wprawdzie Błaszczakiem, ale odpowiedź wydaje mi się oczywista: z obserwacji rzeczywistości w Europie Zachodniej. We wszystkich tamtejszych krajach zaczynał się od przyjęcia "małych grupek" imigrantów, no bo przecież nic się złego od tego stać nie może, a może się np. przydadzą do cięższych prac. Po czym grupki te rosły i rosły, i ani się ludzie obejrzeli, a już liczyły się w miliony i zajmowały całe dzielnice, a nawet miasta... Od tej zasady nie było dotąd ANI JEDNEGO wyjątku - chyba, że coś przeoczyłem, a w takim razie proszę o wyprowadzenie mnie z błędu.

  • euthanasiator

    Oceniono 46 razy 24

    To i tak taniej wyjdzie niż w dluzszej perspektywie utrzymanie tej dziczy.

  • zdziwiony6

    Oceniono 54 razy 24

    Wielu Ślązaków, którzy wyemigrowali do Niemiec w czasach Gierka w ramach łączenia rodzin poważnie myśli o powrocie do Polski na emeryturę, bo ogromna ilość tzw. "uchodźców" powoli zamienia ich życie w Nadrenii-Westfalii w piekło. Ich urodzone w Niemczech dzieci też zaczynają patrzeć na Polskę z zainteresowaniem.

  • brejwik

    Oceniono 29 razy 23

    Dlaczego na zdjęciu ilustrującym ten artykuł są imigranci a nie uchodźcy ?

  • gr_ub_y

    Oceniono 43 razy 23

    Jakakolwiek, choćby najmniejsza sankcja wobec Polski, Czech, Węgier i Słowacji to koniec Eurokołchozu. Odtąd rozpocznie się już ostatni etap egzystencji UE polegający na samoistnym i niemożliwym do powstrzymania rozpadzie.

    Straszenie dzisiaj Polski i Polaków, a także innych państwa, sankcjami jest całkowicie bezcelowe i długofalowo nieskuteczne. Nawet jeżeli PiS zapłaci cenę utraty władzy, a do Polski napłyną nachodźccy, to i tak nastąpi gwałtowna i niemożliwa do odbudowania erozja zaufania do UE. UE nigdy już nie będzie taktowana nie jako konglomerat równorzędnych państw, ale okupant ze stolicą w Berlinie.

  • g.m.jackie

    Oceniono 43 razy 23

    Przecież nasz głos nigdy w Unii się nie liczył. Powstał nord Stream, powstaje NS II, unia energetyczna to mit. Niemcy robią co chcą, ale im widać wolno.

  • jake210

    Oceniono 37 razy 21

    Jeśli euro i pseudo "prestiż" ma być ceną za bezpieczeństwo Polski - to tak, zapłaćmy ten haracz dla eurokołchozu i miejmy spokój.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX