Paulina Wilk

Paulina Wilk (fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

patrzenie wilkiem

Paulina Wilk: Telewizja kłamie i nie jest nawet śmieszna, dlatego nie chcę i nie będę płacić za nią abonamentu

Prezes (i ten z Woronicza, i ten z Nowogrodzkiej) dotrze do naszych kieszeni i wyłowi z nich ratunek dla deficytowej telewizji partyjnej, w której można emitować sześciokrotnie ten sam film (w reżyserii własnej prezesa), podać fałszywe dane, straszyć podłymi, ksenofobicznymi stereotypami albo snuć insynuacje w peerelowskim stylu. Ale nie można w niej obejrzeć ani wiarygodnej informacji, ani nawet Maryli śpiewającej w Opolu.

W budynku, w którym mieszkam, trwa remont. Na skutek wypruwania kabli elektrycznych przecięciu uległy łącza telefoniczne i telewizyjne. Chwilowo nie można do mnie ani zadzwonić, by zareklamować mi garnki (posiadam - z powodów sentymentalnych - telefon stacjonarny szturmowany przez zastępy wyznawców zwietrzałej ideologii sprzedawania kitu), ani zhakować mi pełnego bezcennych zdjęć z wakacji komputera (brak internetu), ani tym bardziej wyemitować do kolacji propagandowych komunikatów na małym ekranie (od dwóch tygodni telewizor tylko śnieży bezdźwięcznie).

17.05.2015 Warszawa , Telewizja Publiczna , ul. Woronicza 17 . Pierwsza debata telewizyjna , po pierwszej turze wyborow na prezydenta RP. Zmierza sie obecny prezydent Bronislaw Komorowski i kandydat PIS Andrzej Duda .
Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaTelewizja Polska dramatycznie potrzebuje pieniędzy. W 2016 r. miała 180 mln zł straty. Dzięki uszczelnieniu ściągalności abonamentu RTV, publiczne media mają dostać 620 mln zł rocznie więcej (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Trwa blokada informacyjna. Najpierw zamierzałam się zdenerwować, ale szybko dotarły do mnie zalety tej sytuacji. Postanowiłam więc rozkoszować się wolnością. Co za czasy! Człowiek wolny jest tylko, gdy trwa zaaresztowany, bez kontaktu ze światem. W XXI wieku homo sapiens nie potrafi już dokonać odłączenia dobrowolnie. Okablowanie i usieciowienie to coś więcej niż nałóg. To niezbywalne zasilanie w rzeczywistości pomieszanej z medialną iluzją oraz wirtualnymi awatarami ludzi i zdarzeń. Życie poza promieniowaniem medioaktywnym jest podobno wciąż możliwe, ale występuje jako rzadka postawa wśród filozofów i antropologów badających nasz gatunek niczym przestymulowane bodźcami myszy. Zwykły człowiek woli wiedzieć, co w trawie piszczy. I na ogół za bardzo boi się, że coś go ominie, by wyciągnąć wtyczkę. Ja też się bałam - niesłusznie!

Dlatego zachęcam do odłączania, a wręcz wyrywania kabli ze ścian i futryn, na wszelki wypadek wyrzucania telewizorów przez okna, koniecznie przy świadkach. Taka radykalna metoda ma plusy. Plus pierwszy to nieodwracalność czynu. Kabel wyrwany to więcej niż chwilowa dezaktywacja konta na Facebooku w celu udowodnienia sobie newsfeedowej abstynencji. To konieczność wzywania ekipy i płacenia za naprawę. Trwa i kosztuje tyle, że się w tym czasie odechce, a życie bez telewizora okaże się lepsze, zdrowsze, piękniejsze.

Plus drugi ma naturę wizerunkową - nieposiadanie odbiornika jest w modzie i można je prezentować jako dowód przynależności do odważnych kontestatorów, postępowych minimalistów lub jako akt obywatelskiego oporu.

Plus trzeci jest finansowy. Otóż kabel wydarty ze ściany, a najlepiej posiekany w drobny mak, to jedyny sposób, by uwolnić się od planowanego przez PiS przymusu abonamentowego. Bo projekt nowej ustawy właściwie nie daje dróg ucieczki przed tym przykrym obowiązkiem - jedyny sposób, to udowodnić, że się telewizora nie ma i nie używa.

27.04.2016  Warszawa. Prezes TVP Jacek Kurski podczas konferencji podsumowujacej pierwszy kwartal 2016 r. 
Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
telewizja /FR/
ZDJĘCIE DO WKŁADKI:
DGWRP Gazeta WyborczaKrajPrezes TVP Jacek Kurski (fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Kto ma w domu kabel, to choćby i nie oglądał, według ustawy płacić będzie, a na dodatek jego dane zostaną przekazane przez prywatnego operatora w opiekuńcze ramiona państwa polskiego oraz poczty narodowej, które namierzą delikwenta, po czym - z pogwałceniem konstytucji - przymuszą do płacenia 22,70 PLN miesięcznie. Jak mówi strategia Jacka Kurskiego - po kablu do kłębka. Prezes (i ten z Woronicza, i ten z Nowogrodzkiej) dotrze do naszych kieszeni i wyłowi z nich ratunek dla deficytowej telewizji partyjnej, w której można emitować sześciokrotnie ten sam film (w reżyserii własnej prezesa), podać fałszywe dane, straszyć podłymi, ksenofobicznymi stereotypami albo snuć insynuacje w peerelowskim stylu. Ale nie można w niej obejrzeć ani wiarygodnej informacji, ani nawet Maryli śpiewającej w Opolu.

W zamian za jedyne 22,70 PLN miesięcznie TVPiS oferuje Danutę Holecką przez całą dobę. A od święta - gale disco polo. Czekam z niepokojem na dzień, w którym do Sejmu wpłynie wniosek wiernych telewidzów o zmianę hymnu z Mazurka Dąbrowskiego na "Jesteś szalona", co akurat w Polsce A.D. 2017, gdzie polityczna normalność znalazła się w defensywie, nie byłoby tak całkiem od rzeczy.

Telewizja kłamie i nie jest nawet śmieszna, dlatego nie chcę i nie będę - żebym ostatni kabel miała doszczętnie spruć - płacić za nią abonamentu. A mówię to z żalem, bo jestem legalistką, entuzjastką silnych i niezależnych mediów publicznych, a także córką telewizji. Wychowanką najnudniejszego w świecie programu "Agrorynek" podającego ceny pasz i zbóż. Dziewczyną dorastającą jako nałogowa stay-tuned-fanka MTV i kobietą uwielbiającą programy przyrodnicze zdobione głosem Krystyny Czubówny. Lubię telewizję i nigdy nie uważałam jej za groźną. Mały ekran był dla mnie fascynującym barometrem społecznym. Do teraz. Bo telewizja narodowa jest tylko krzywym zwierciadłem i narzędziem propagandowym. Nawet nie ideologicznym, bo do tego trzeba by mieć ideologię. A prezesi mają wyłącznie topornie nakreślony cel - ogłupianie i oszukiwanie. Tym łatwiejsze, że aby być dziś człowiekiem właściwie poinformowanym, nie wystarczy umieć czytać i pisać. Trzeba jeszcze wprawy w nawigowaniu między pseudowiadomościami, kryptoreklamą i faktami alternatywnymi. Dawniej dostęp do informacji był ograniczony, dziś jest bezgranicznie skomplikowany.


A TVP oferuje ulgę - teorie, od których świat zaraz robi się prosty i płaski jak stół.
Strategia schlebiania gustom jarmarcznym mówi, że tak snuta wizja reprezentuje autentyczne preferencje (autentycznych?) Polaków. W domyśle: TVP nie jest od puszczania ludowi Chopina, bo lud nie zrozumie i się pogniewa. Błąd! Otóż największym sukcesem TVP ostatnich lat był Konkurs Chopinowski oglądany tak chętnie i powszechnie, że strach było wsiąść do taksówki. Jeszcze drzwiami nie trzasnęłam, a facet za kółkiem już pytał, za kim jestem i zamiast patrzeć na drogę, łypał na zatkniętego na masce rozdzielczej iPada emitującego popisy pianistów na żywo.

Przez kilkanaście dni kraj kibicował wysokiej kulturze, z emocjami iście sportowymi i bez kompleksów. Udało się stworzyć połączenie jakości "Wielkiej gry" z widowiskowością "X-Factora". Telewizja wypełniła kwintesencję misji, a nam dała wspólne i unikalne przeżycie.

Prezesi walczą jednak o sprawę straconą - telewizję typu reżimowego. O prymat siermiężnej machiny dyktującej ludziom, o której mają zasiąść, by otrzymać porcję waty szklanej. Dwaj błędni jeźdźcy przeterminowanej husarii zapomnieli, że ludzie mają wybór. Szarżują więc objuczeni patriotyczno-muzealnymi pukawkami w epoce, w której nowy konsument-obywatel sam decyduje, co, o której i za ile ogląda we własnym telefonie.

Prujmy więc śmiało kable, bo te stacje, które oglądać warto, można śledzić on-line w promocyjnych cenach. Na nasze smartfony i tablety prezesi też się zasadzają, ale grzebanie w intymnych urządzeniach, które nauczyliśmy się traktować jak skrzyżowanie portfela z pamiętnikiem, skończy się polityczną katastrofą. Gdyby prezes (ten z Nowogrodzkiej) zamiast powtórek z "Czterech pancernych" oglądał "House of cards", dobrze by o tym wiedział.

20.05.2016  Warszawa , Sejm . Jaroslaw Kaczynski  podczas debaty po wygloszeniu przez premier Beate Szydlo informacji rzadu ws. komunikatu Komisji Europejskiej dotyczacego sytuacji w Polsce. 
Fot. Kuba Atys / Agencja GazetaPrezes PIS Jarosław Kaczyński (fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Książki Pauliny Wilk w promocyjnych cenach można kupić w Publio.pl>>>


Paulina Wilk.
Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" o dorastaniu w czasie polskiej transformacji, a także serii bajek dla dzieci o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Stale współpracuje z tygodnikiem "Polityka", a także z "National Geographic Traveler", "Przekrojem" oraz magazynem "Kontynenty". Jest współtwórczynią Big Book Festival - międzynarodowego festiwalu czytania odbywającego się w Warszawie od 2013 r. Pracuje nad książką poświęconą miastom przyszłości.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (169)
Zaloguj się
  • mniklasp

    Oceniono 28 razy -20

    pani Wilk jest tak glupia ze nawet Urban by ja nie ogladal na erotycznych kanalach

  • newpatric

    Oceniono 23 razy -7

    Nie tylko nie płacić, ale bojkotowac reklamodawców w TVP :)

    Nie płac za nienawiśc, kłamstwo i szczucie!

    Nie wspieraj pisowskiej propagandy!

  • zocha688

    Oceniono 22 razy -6

    Mam jeszcze tok umowy na kablowke, nie mogę jej zerwać bez powodu. Jestem w ciemnej dupie.

  • czegotychcesz

    Oceniono 15 razy -5

    Płaci się za POSIADANIE TELEWIZORA !!! nie chcesz płacić, to go wyrzuć !!!

  • gangut

    Oceniono 9 razy -5

    Wasi ulubieńcy z PO mieli osiem!!! lat na likwidację państwowej telewizji i na zniesienie abonamentu. Ale uważali, że taka propagandowa tuba jednak się przydaje. Do kogo teraz pretensje?

  • ar.co

    Oceniono 14 razy -4

    Przypominam, że z abonamentu zwolnione są nie tylko osoby po 75 roku życia, ale również wszyscy, którzy ukończyli 60 lat i mają prawa do emerytury (czyli od października wszystkie pracujące kobiety), a których wyliczona emerytura nie przekracza 50% średniego wynagrodzenia w gospodarce krajowej. Nawet jeśli nadal pracują.

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 18 razy -4

    Ja nie będę płacił na TVP bo mam glejt od Poczty Polskiej, ktory wywalczyłem z nimi w trakcie poprzedniej łapanki, kablówkę mam tylko dla tego że mój operator wciska ją na siłę jako dodatek do internetu, nie ma opcji internetu bez TV, a telewizor służy mi jako monitor do laptopa i terminal do internetu na którym oglądam iple, showmax i youtube.

    I niech teraz Prezes Kurski udowodni mi przed sądem, że jest inaczej, albo niech od razu pocałuje mnie w herb.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX