Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski (fot. Franciszek Mazur/AG)

wywiad Gazeta.pl

UE zamrozi fundusze dla Polski za łamanie prawa? Trzaskowski: ''To ostrzeżenie dla rządu PiS''

Berlin rozważa propozycję zamrożenia funduszy unijnych dla krajów, które nie przestrzegają zasad praworządności - podaje Politico. - Polska dyplomacja nie ma pojęcia, jak się po brukselskich korytarzach poruszać - komentuje Rafał Trzaskowski.

"Czy otrzymywanie pieniędzy z Funduszu Spójności UE może zostać połączone z przestrzeganiem podstawowych zasad praworządności" przez państwo członkowskie? Takie pytanie zadaje dokument, do którego dotarł portal Politico - oficjalny tzw. "position paper" niemieckiego rządu dotyczący przyszłych zasad budżetu UE.

Pierwszy projekt budżetu na 2018 rok został już przedstawiony. Ale trzeba pamiętać, że mowa tu nie tylko o corocznym podziale unijnej kasy, ale przede wszystkim o tym kluczowym - siedmioletnim. W tym realizowanym obecnie, czyli budżecie 2013-2020, Polsce przypadło aż 86 miliardów euro. W tym lwia część na najuboższe regiony UE - sporo z nich mieści się w Polsce i to właśnie na nie przeznaczone są cohesion funds, czyli fundusz spójności. Kolejny budżet będzie musiał wziąć pod uwagę Brexit - a Wielka Brytania była przecież płatnikiem, a nie beneficjentem unijnej kasy. Beneficjentem, i to największym, była i jeszcze jest Polska. Teraz trzeba te pieniądze jeszcze fizycznie dostać i wydać.

Tymczasem spór polskiego rządu z Komisją Europejską trwa w najlepsze od roku - czyli od obsadzenia przez PiS z naruszeniem prawa stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym. KE od ponad roku próbuje dyscyplinować w tej sprawie Warszawę. Polski rząd z kolei oskarża wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa o prowadzenie "osobistej krucjaty" przeciwko Polsce. Sprawę komentuje dla Weekend.Gazeta.pl analityk w Centrum Europejskim Natolin, wiceszef Europejskiej Partii Ludowej i były europoseł PO Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski (fot. Jan Rusek/AG)Rafał Trzaskowski (fot. Jan Rusek/AG)

Michał Gostkiewicz: Pomysł Berlina dotyczy przede wszystkim - nie ma co ukrywać - Polski.

Rafał Trzaskowski: - I ja się z tego pomysłu wcale nie cieszę. Nie chciałbym, żeby przez uzależnienie wypłacania pieniędzy z Funduszu Spójności od tego, czy dane państwo przestrzega praworządności, Polska te pieniądze straciła. Mam nadzieję, że PiS nie zdecyduje się wziąć na siebie takiej odpowiedzialności.

Stawką jest 86 mld euro. To jest stawka wręcz cywilizacyjna. Rozwój albo brak rozwoju Polski.

- Dokładnie tak. A to nie są pieniądze PiSu. To są fundusze, które służą polskim obywatelom, wywalczone przez Polskę po ciężkich negocjacjach. Natomiast pomysł, nad którym zastanawia się Berlin, wziął się stąd, że postępowanie polskiego rządu nie ma precedensu. Do tej pory wszystkie państwa, które miały problemy z przestrzeganiem praworządności, wchodziły z Komisją Europejską w poważny dialog. Proszę zauważyć, że Węgrzy są traktowani inaczej niż Polska.

Dlatego, że Viktor Orban i Fidesz mają lepszą pozycję w UE niż premier Szydło i PiS?

- Viktor Orban jest w największej frakcji parlamentarnej - Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Do tego sam ponosi odpowiedzialność za decyzje, ponieważ sam je podejmuje. Wycofuje się z niektórych najbardziej kontrowersyjnych pomysłów i przede wszystkim - rozmawia z partnerami z innych państw. Byłem na zamkniętym spotkaniach z nim na prezydium EPL w sprawie sytuacji na Węgrzech.

Premier Węgier Viktor Orban (fot. Szilard Koszticsak/MTI via AP)Premier Węgier Viktor Orban (fot. Szilard Koszticsak/MTI via AP)

Jak to wyglądało?

- Orban zawsze, ale to zawsze negocjuje i tłumaczy swoje racje. Owszem, bywa, że się upiera. Ale w wielu miejscach jest gotów ze swoich decyzji się wycofać.

Elastyczność.

- Orban jest po prostu graczem poważnym i racjonalnym, a nie dogmatycznym, który do tego nie ma zielonego pojęcia, jak się po brukselskich korytarzach poruszać. On to pojęcie ma.

Wie pan, myślę, że w relacji Polski z UE przełomowym momentem było to, co się stało podczas ponownego wyboru Tuska na szefa Rady UE. Wtedy wszyscy zobaczyli, że Unia i integracja europejska nie są priorytetami rządu PiS. Że są traktowane instrumentalnie. Zobaczyli też to, że emocje przesłaniają rządzącym polską rację stanu. Uniemożliwiają jakiekolwiek racjonalne działanie. Także stanowisko rządu PiS wobec problemu rozlokowania uchodźców też tu nie pomaga. Jeżeli sami forsujemy w jednej z kluczowych kwestii tzw. "elastyczną solidarność"...

Czyli wybiórczą co do tego, z kim i kiedy się solidaryzować...

- ...no to będziemy ją mieli. Nad czym ubolewam. Tymczasem polski rząd np. kwestionuje prerogatywy Komisji Europejskiej do tego, żeby w ogóle zajmować się sprawą praworządności. Na Radzie ds. Ogólnych, zamiast przedstawiać polskie stanowisko, nasi dyplomaci po prostu twierdzili, że Unia Europejska nie powinna się wtrącać w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa.

Pierwszy Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans (fot. Bartosz Bańka/AG)Pierwszy Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans (fot. Bartosz Bańka/AG)

Na tym opierała się polska linia obrony?

- Tak. Na tym, że UE nie powinna np. ingerować w sprawy dotyczące polskiej Konstytucji. Ten spór zaszedł już daleko i nic dziwnego, że inne państwa Unii zaczęły poszukiwać alternatywnego wyjścia z impasu. Tymczasem o wiele lepiej byśmy jako Polska na tym wyszli, gdybyśmy zaczęli traktować zastrzeżenia UE w sposób poważny. Jeżeli się należy do jednego z najważniejszych bloków politycznych na świecie, to naturalne chyba jest, że trzeba przestrzegać jego podstawowych zasad. A podstawową zasadą w UE jest właśnie przestrzeganie praworządności.

Trudno będzie Niemcom przeprowadzić ten pomysł, gdyby Berlin zacząłby go rzeczywiście forsować?

- Trudno, ponieważ decyzje dotyczące budżetu zapadają jednomyślnie. Natomiast rząd PiS musi sobie zdawać sprawę z tego, że ponosi na niwie UE konsekwencje swoich działań. A negatywne konsekwencje będą, nawet jeśli takie powiązanie nie zostanie przeforsowane.

Dlaczego?

- Dlatego, że polski rząd cały czas atakuje KE! A minister Waszczykowski zrobił sobie hobby z uderzania w Timmermansa. Nie mam pojęcia, po co. Pokazuje tylko dyletanctwo dyplomatyczne. Takich ostrych rzeczy nie mówi się w dyplomacji wprost. Tymczasem minister prowadzi personalną wojnę z Komisją - a ona oczywiście będzie wyjątkowo rygorystycznie przestrzegać zasad. Dodajmy do tego nieporadność rządu w kwestiach wydawania tych unijnych pieniędzy. Jestem przekonany, że nawet jeśli nie dojdzie do wiążącego uzależnienia wypłat od praworządności, to na pewno nikt w UE nie pójdzie rządowi PiS na rękę. Tymczasem to właśnie Komisja jest nam bardzo, bardzo potrzebna jako sojusznik. Np. po to, abyśmy mogli, gdy pojawiają się opóźnienia w realizacji projektów, negocjować wydłużenie czasu ich realizacji.

Szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski (fot. Dawid Żuchowicz/AG)Szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

Żeby nie trzeba było tych pieniędzy zwracać.

- Albo żeby można było je w wyjątkowych sytuacjach przenieść na inne projekty. Dalej - potrzebujemy sympatii Komisji, gdy pojawia się np. kwestia obowiązywania i stosowania unijnego prawa. Przykłady - choćby niekorzystne dla nas przepisy dotyczące naszych przewoźników. Albo zaostrzanie zapisów dotyczących pracowników delegowanych. Tu widać, jak rząd PiS jest osamotniony w UE - ponieważ poszedł z Komisją na wojnę.

Jak pan ocenia fakt, że ten niekorzystny dla Polski pomysł zrodził się w rządzie Niemiec, sojusznika Polski?

- Nie chcę oceniać na razie wagi tego dokumentu ani jego zapisów. Natomiast sam, po rozmowach z wieloma partnerami w krajach UE, wyraźnie wyczuwam, że cierpliwość wobec Polski się wyczerpuje. Wprowadzenie takiej zasady byłoby bardzo trudnym zadaniem, ale jest to wyjątkowo poważny sygnał ostrzegawczy.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel (fot. Daniel Karmann/AP)Kanclerz Niemiec Angela Merkel (fot. Daniel Karmann/AP)

Zagrywka mająca przestrzec Polskę: "uważajcie, opanujcie się"?

- Jeżeli rząd nie będzie traktował Unii poważnie, to poniesie poważne konsekwencje, które. Mam nadzieję, że w PiS, zamiast gniewnej reakcji, przyjdzie otrzeźwienie. Mam nadzieję, że nie będzie kolejnych ataków na UE, obliczonych na użytek wewnętrzny. Mam nadzieję, że minister Waszczykowski nie będzie znowu opluwał Komisji w mediach. Mam nadzieję, że reakcją będzie milczenie. Cisza. Namysł: jak sobie z tym poradzić.

Kiedy pojawiają się takie sprawy, jak ta, Polska powinna oficjalnie milczeć. A nieoficjalnie za kulisami negocjować, tłumaczyć swój punkt widzenia. Zamiast tego rząd krzyczy w mediach, a w Brukseli milczy, pokazując, jak bardzo polityki europejskiej nie rozumie. Powinno być dokładnie na odwrót: w mediach cicho, a w Brukseli twardo negocjować, bo takie pomysły jak ten godzą nie tylko w interesy PiS, ale także w interesy Polski i Polaków. Konsekwencje takiego zachowania rządu są niestety nad wyraz poważne. Rząd PiS może stać się odpowiedzialny za zaprzepaszczenie jednej z najważniejszych szans rozwojowych naszego kraju.

Rafał Trzaskowski na konwencji PO (fot. Jacek Marczewski/AG)Rafał Trzaskowski na konwencji PO (fot. Jacek Marczewski/AG)

Rafał Trzaskowski. Były europoseł PO, obecnie poseł na Sejm. Od 2013 do 2014 minister administracji i cyfryzacji, od 2014 do 2015 sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Absolwent Kolegium Europejskiego w Natolinie, stypendysta Oxford University (1996) oraz paryskiego Instytutu Unii Europejskiej ds. Badań nad Bezpieczeństwem. Specjalista w zakresie integracji europejskiej i stosunków międzynarodowych, analityk w Centrum Europejskim Natolin. Od 29 marca 2017 jest wiceprzewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz portalu Gazeta.pl, działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.



Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (607)
Zaloguj się
  • dewes

    Oceniono 4 razy 0

    Dzisiaj całe stada trolli z Nowogrodzkiej zasypują forum Gazety komentarzami rodem ze ścieków a moderacja śpi w najlepsze. Dziwicie się nadal, że wam czytelnictwo spada? Jak chce posłuchać żulerni to idę pod budkę z piwem. Tylko, że ja nie mam na to ochoty! Do roboty leniwe pały!

  • jerzy.n19

    Oceniono 9 razy -1

    Kaczyński z Macierewiczem swoje celowe kłamstwa i insynuacje, które miały wynieść ich do władzy, tak polubili, gdy się udało, że przyjęli je za prawdę,a w ślad za nimi - wierni akolici i rzesza zwykłych wyznawców. A jeśli tak, to dialog z oszołomionymi nie ma sensu. Można najwyżej rozmawiać z mniej oszołomionymi.
    Na szczęście są w społeczeństwie wyraźną mniejszością, choć i Kościół nie ustaje w ogłupianiu Ciemnego Ludu, bo perspektywa demokracji to dla nich odsunięcie od wpływów, pustki w dotacjach i na tacy.
    Jeżeli niezdecydowani, bezradni i bierni dostrzegą swoją szansę na normalne życie, trochę pomyślą przed wyborami, choć PiS na pewno nam je "zreformuje" i wykorzysta wszelkie możliwości oszustw, to da się naszą Polskę jeszcze naprawić.
    Jeśli nie, trzeba emigrować.
    Póki jest to jeszcze możliwe!
    Życie jest każdemu dane raz. Jeden raz.

  • inzynier.b

    Oceniono 9 razy 1

    Jak w wielu komentarzach przebija patriotyzm narcystyczny. Polska jawi się jako ofiara spisku. Nie ma spisku przeciw Polsce. W prawdziwym interesie polskich obywateli jest współpraca ze światem. Również po to aby spisku, który nam się zdarzył w historii, uniknąć w przyszłości. Współpraca jest korzystna. Różnie oceniane są z czasem hipotezy naukowe z zakresu Ekonomii wyróżnione nagrodami Nobla. Prace dotyczące „współpraca a rywalizacja” oceniane są jak do tej pory bezspornie. Choćby Aumanna. Współpraca polega na rozumieniu potrzeb i korzyści własnych i korzyści partnerów. W grze partnerów nie ma metody bycia tak sprytnym, aby wyciągnąć wszystkie korzyści i nie dać nic w zamian. W pojedynczej grze można, ale już w następnej - nie, a traci się zaufanie na kolejne rozgrywki. . Nie powinno nam chodzić o to, aby bogate Niemcy już się nie bogaciły, ale o to aby bogaciła się Polska. Nie ma innego wyjścia: Polska będzie się bogaciała na współpracy z Niemcami tylko i wyłącznie wtedy, gdy Niemcy też będą z tego coś miały. Dobra polityka zagraniczna to taka polityka, która utrzymuje dobry balans między korzyściami naszymi i partnerów oraz taka, która maksymalizuje liczbę partnerów, z którymi mamy te obopólne korzyści. Narcyzm to skupienie na sobie, a właściwie na własnym obrazie siebie w świecie. Nie ważna jest prawda, ważny jest ten obraz. Nie ważne jest, że zyskamy na współpracy z Niemcami, (Rosją czy USA) – ważne, aby Niemcy na nas nie zyskali. Zawsze jest zagrożenie, że na czele wielkich krajów takich jak Niemcy, USA czy Rosja (w Rosji to raczej pewne) staną ludzie, którzy będą przedkładali rywalizację (a w końcu konfrontację) nad współpracę. Obroną jest armia oraz a może nawet bardziej szerokie spektrum partnerów, czyli duże możliwości koalicyjne. Zawsze też, każdy z partnerów szuka w relacji maksymalizacji uzysku ze współpracy. Takie prawo Niemców i takie prawo nasze. Rozsądna polityka, negocjacje i gotowość do znajdywania nowych rozwiązań, otwartość w tym realistyczne ale twarde oczekiwania to jest sposób. Do tego potrzebni są odpowiedni poziomem ludzie, którzy umieją powiedzieć „kiedy trzeba „NIE” a kiedy trzeba: „Dobrze Pomożemy”. EU jest od lat najlepszym przykładem dobrej (co nie znaczy bezkonfliktowej) współpracy bardzo wielu krajów. Partnerzy nie akceptują upodmiotowienia, Jeśli Polscy liderzy używają UE tylko i wyłącznie do uzyskania korzyści nie oferując nic to kończy się partnerstwo. Jak kończy się partnerstwo to zaczynają się dokładne rozliczenia z każdej sprawy a Polska łamie poważnie kilka pryncypiów UE. Polska straci na tym zamieszaniu jakie wywołuje. Nigdy się nie dowiemy ile straciła. Miejmy nadzieję, ze niewiele ale szkoda bo to taka głupia strata dla mizernej narcystycznej dumy.

  • tom-mat55

    Oceniono 7 razy 1

    Wysłałbym tych wszystkich pętaków do San Eskobar Mistralem za 1dolara z tymi trzema ocalałymi w katastrofie smoleńskiej

  • olo-international

    Oceniono 8 razy 0

    Jak się przystępuje do jakiegos klubu, to trzeba przestrzegać zasad tego klubu. Jak się nie przestrzega, to sie wylatuje. I tak będzie z Polską w UE. Mam nadzieję że ten przekaz dotrze do tych co nadal popieraja PiS.

  • doberman44

    Oceniono 6 razy 0

    Za taka postawę za taka polityke UE pozbedzie sie takiego kraju bez zalu Ale za to bedzie trzeba oddać spore kwoty do budrzetu UE i wtedy bedzie standardowe zciskanie pasa Ijak zwykle szary Kowalski oberwie najbardziej

  • olo-international

    Oceniono 5 razy -1

    Trzaskowski jet doskonały. Widzialem go raz na żywo w nagraniu BBC. To doskonały kandydat na polskiego premiera po upadku PiS>.

  • Eric Cartman

    Oceniono 8 razy 2

    Kolejna kompromitacja Latryny WYborczej. Proba straszenia PiSem po 1,5 roku ciaglych sukcesow... Jakim trzeba byc bęcwałem, aby , pomimo oczywistych faktow, dalej pchac irracjonalna narracje, ze "PiS jest niebezpieczny", jednoczesnie bezczelnie twierdzac, ze "uchodzcy" sa bezpieczni...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX