(fot. materiały prasowe)

''Casting na JonBenét''. Prawdziwa historia niczym z ''Miasteczka Twin Peaks''

Ta historia rozpala wyobraźnię Amerykanów od ponad dwudziestu lat. W nocy z 25 na 26 grudnia 1996 r. 6-letnia JonBenét Ramsey, wielokrotna uczestniczka konkursów piękności, została zamordowana w piwnicy swojego domu w miasteczku Boulder w stanie Kolorado. Ciało dziewczynki odkrył jej ojciec osiem godzin po zgłoszeniu zaginięcia. Mordercy nigdy nie odnaleziono.

Nierozwiązana zagadka śmierci małoletniej miss stała się wodą na młyn samozwańczych ekspertów i przedmiotem niezliczonych artykułów w tabloidach, a także bestsellerowych książek i filmów. Przez długi czas jednymi z głównych podejrzanych byli matka dziewczynki, Patsy Ramsey, oraz jej wówczas 9-letni brat Burke. Chłopca podejrzewano o psychopatyczne skłonności i jedna z teorii głosi, że Burke miał śmiertelnie pobić siostrę po tym, jak zjadła jego porcję ananasa, a rodzice sfabrykowali dowody, które miałyby odwrócić podejrzenia od syna.

Burke, Patsy i JonBenet Ramsey (fot. Lwp Kommunikáció / Flickr.com / CC BY 2.0)Burke, Patsy i JonBenet Ramsey (fot. Lwp Kommunikáció / Flickr.com / CC BY 2.0)

Patsy Ramsey zgłosiła zaginięcie córki wczesnym rankiem 26 grudnia. Twierdziła, że JonBenét została uprowadzona z domu w środku nocy. Matka znalazła ponaddwustronicowy list od porywacza, w którym w zamian za bezpieczny powrót dziewczynki do domu żądał 118 tysięcy dolarów. Przez cały dzień dom Ramseyów odwiedzali bliscy i przyjaciele, którzy przyszli, by okazać wsparcie zrozpaczonym rodzicom. Posiadłość przeszukała także policja. Jednak osiem godzin po zgłoszeniu zaginięcia ojciec JonBenét, John, znalazł ciało córki w piwnicy.

Dziewczynka miała ślady uduszenia, obrażenia głowy i prawdopodobnie była wykorzystywana seksualnie. W domu nie znaleziono żadnych śladów włamania. Posiadłość była na tyle duża, że tylko ktoś, kto znał dobrze jej zakamarki, mógł w środku nocy trafić bezszelestnie do pokoju dziewczynki.

Zabójstwo JonBenét dziś jest uznawane za jedno z najsłynniejszych niewyjaśnionych morderstw w historii. 28 kwietnia na Netfliksie miał premierę eksperymentalny dokument Kitty Green "Casting na JonBenét", w którym reżyserka powraca do sprawy, oddając głos mieszkańcom miasteczka Boulder. Organizując fikcyjny casting do filmu o JonBenét, dokumentalistka zbadała, jak morderstwo 6-letniej gwiazdeczki dziecięcych konkursów piękności wpłynęło na życie jej sąsiadów i znajomych, jak otaczająca je tajemnica została przekuta w mit oraz jak niszczycielską siłą może być plotka.

Małgorzata Steciak: Na ile sprawa morderstwa JonBenét wciąż jest gorącym tematem w Stanach Zjednoczonych? W Polsce jest praktycznie nieznana.

Kitty Green: Minęło już ponad 20 lat, a ta historia wciąż rozpala wyobraźnię opinii publicznej. Co kilka miesięcy nazwisko JonBenét Ramsey pojawia się na okładkach tabloidów. Każdy zna twarz tej małej dziewczynki i każdy ma swoje wyobrażenie na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w noc Bożego Narodzenia 1996 roku. Ludzie powtarzają plotki, wierzą, że ciało JonBenét zostało pochowane bez głowy, snują domysły na podstawie tego, że w przewodzie pokarmowym dziewczynki znaleziono fragmenty ananasa. Wierzą, że zabiła ją matka zazdrosna o jej urodę, że zrobił to psychopatyczny brat albo mężczyzna w przebraniu świętego Mikołaja. Jedna z najgłupszych teorii spiskowych, jakie usłyszałam na temat tej sprawy, to sugestia, że dziewczynka tak naprawdę nie zginęła, tylko ukrywała się przez lata i dzisiaj znamy ją jako Katy Perry. Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś usiłował mnie przekonać, że porwali ją kosmici.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

Sprawa morderstwa 6-letniej miss konkursów piękności łatwo stała się pożywką dla tabloidów.

- Skalę masowej histerii, jaką wywołało to morderstwo, można porównać jedynie do sprawy O.J. Simpsona, która miała miejsce zaledwie dwa lata wcześniej. To była połowa lat 90., początki całodobowych kanałów informacyjnych, które z ogromną pieczołowitością relacjonowały najdrobniejsze przełomy w śledztwie. Warto zaznaczyć, że rodzice JonBenét, zanim zgłosili zaginięcie córki na policji, uderzyli właśnie do mediów, niejako na własne życzenie nakręcając cały ten medialny cyrk, jakim stała się sprawa śmierci ich dziecka. Dziś wszyscy mają dość tej sprawy, ale jednocześnie nie potrafią o niej zapomnieć.

Konkursy piękności, bogacze żyjący na amerykańskiej prowincji, tajemniczy święty Mikołaj. To wszystko brzmi jak z filmów Davida Lyncha.

- Ta historia, oprócz niezaprzeczalnego tragicznego wymiaru, ma w sobie coś niesłychanie kiczowatego. Brzmi jak opowieść rodem z "Miasteczka Twin Peaks", w którym Laura Palmer miała 6 lat, była królową lokalnych konkursów piękności i została zamordowana w noc Bożego Narodzenia, a jednym z głównych podejrzanych został sąsiad, który paradował po okolicy w przebraniu świętego Mikołaja. Mnie atmosfera towarzysząca temu śledztwu kojarzy się też z "Fargo" braci Coen; to kwintesencja amerykańskiej prowincji z całą jej fasadowością i mrokiem, który kryje się tuż za drzwiami pięknie pomalowanych domów.

Plan zdjęciowy filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Plan zdjęciowy filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

Pamiętasz, kiedy sama po raz pierwszy usłyszałaś o JonBenét Ramsey?

- Odkąd pamiętam, miałam delikatną obsesję na punkcie tej sprawy. Byłam małą dziewczynką, kiedy JonBenét została zamordowana i jak przez mgłę pamiętam telewizyjne reportaże relacjonujące poszukiwania sprawcy. Podczas świąt Bożego Narodzenia w 1996 roku oglądałam bez przerwy te wszystkie kolorowe zdjęcia dziewczynek biorących udział w konkursach piękności i byłam oszołomiona. "Czy tak wygląda Ameryka?", zastanawiałam się. To wszystko wydawało mi się bardzo obce, egzotyczne, ale też niebywale fascynujące. Sprawę wciąż miałam gdzieś z tyłu głowy. Byłam nią zaintrygowana do tego stopnia, że kiedy spotykałam kogoś, kto przedstawiał się jako mieszkaniec Kolorado, potrafiłam na dzień dobry zapytać: "Kto zabił JonBenét Ramsey!?".

Jak narodził się pomysł na formułę "Castingu na JonBenét"?

- Kilka lat wcześniej nakręciłam krótkometrażowy film "Twarz Ukrainy - casting na Oksanę Bajul". Opowiada on o konflikcie na Ukrainie, a składa się wyłącznie ze scen castingu do ról w filmie o łyżwiarce figurowej Oksanie Bajul. Formuła "zdjęć próbnych" wydała mi się idealna do prezentowania różnych punktów widzenia, bez konieczności wikłania się w tradycyjną strukturę narracyjną. Pełnometrażowy dokument o JonBenét stał się po prostu rozwinięciem tego pomysłu, uzupełnionym o wypowiedzi kandydatów do ról. Cała ta historia, z zaborczą matką, nieobecnym ojcem, świętym Mikołajem jako głównym podejrzanym i konkursami piękności w tle, była świetnym materiałem na takie formalne eksperymenty. Gdybym spróbowała opowiedzieć o zabójstwie w tradycyjny sposób, ten film wiele by stracił.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

W twoim filmie nie pojawia się ani jedno ujęcie archiwalne. Nie widzimy ani razu prawdziwej JonBenét ani jej rodziny. Dlaczego?

- To była świadoma decyzja. Uważam, że epatowanie zdjęciami archiwalnymi rodziny Ramsey na tym etapie byłoby wyłącznie żerowaniem na najniższych instynktach widzów. Pomyślałam o tym jak o wyzwaniu - jak opowiedzieć tę historię bez pokazywania ani jednego ujęcia archiwalnego? Jak wprowadzić widza w kontekst bez znajomości faktów na temat tego tragicznego bożonarodzeniowego wieczoru? Formuła castingu okazała się strzałem w dziesiątkę, częściowo dzięki aktorom, którzy w ramach zdjęć próbnych czytają fragmenty listu porywacza albo raport z autopsji. Nie podajemy informacji na tacy, ale widz stopniowo zdobywa wszystkie elementy filmowej układanki.

Rodzinne miasto dziewczynki, Boulder, to miejsce, o którym mieszkańcy mówią, że "nic się w nim nie dzieje". Morderstwo 6-letniej królowej konkursów piękności zostawiło na wizerunku miasteczka rysę.

- Jedna z wielu książek, jakie powstały o JonBenét, nosi tytuł "Doskonała zbrodnia w doskonałym mieście". Boulder faktycznie sprawia wrażenie idylli - jest położone w górskim regionie, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Ludzie jeżdżą tu na nartach, uprawiają wspinaczkę górską, żyją zdrowo. Faktycznie niewiele się tu dzieje. To chyba zresztą jeden z powodów, dla których morderstwo JonBenét stało się tak głośne - nikt nie spodziewał się takiej okrutnej zbrodni w tym idealnym, nudnym miasteczku.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

W swoim filmie unikasz szukania jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: "kto zabił JonBenét?". Zamiast tego oddajesz głos sąsiadom rodziny Ramsey, mieszkańcom Boulder, którzy opowiadają, jak ta sprawa wpłynęła na ich życie.

- Nie jestem fanką produkcji "true crimes". W ostatnich latach takie programy wręcz wylewają się z każdego kanału telewizyjnego i mam wrażenie, że wszyscy mają ich już dość. Nie wierzyłam też, że jestem w stanie dowiedzieć się, kto zabił JonBenét. I nie chciałam rozsiewać kolejnych plotek na temat jej rodziny. Dlatego postanowiłam podejść do sprawy w nieco inny sposób i poprzez historię morderstwa opowiedzieć o lokalnej społeczności i tym, jak ta zbrodnia wpłynęła na jej życie.

Kiedyś na wyciągu narciarskim w Japonii poznałam chłopaka z Boulder, który, zapytany o JonBenét Ramsey, opowiedział mi dziwną historię o grupie przemytników narkotyków, która miała być zamieszana w morderstwo. Nie wiem, czy miało to jakikolwiek związek z prawdą, ale pamiętam, że pomyślałam wtedy, że sąsiedzi często wiedzą dużo więcej, niż może nam się na pierwszy rzut oka wydawać. Fascynują mnie mechanizmy funkcjonowania plotki. Kusiło mnie też, żeby przekonać się, jak wygląda codzienność ludzi, na których ta zbrodnia odcisnęła tak ogromne piętno.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

Jak wiele czasu spędzałaś ze swoimi rozmówcami? Podczas seansu odnosi się wrażenie, że czują się bardzo swobodnie w obecności kamery.

- Przeprowadzaliśmy castingi w Boulder. Większość przesłuchanych przez nas bohaterów była powiązana z tym regionem. Nie chciałam angażować w produkcję profesjonalnych aktorów, zależało mi, by to byli naturszczycy, którzy oddaliby na ekranie doświadczenie przeciętnych mieszkańców miasteczka dotkniętego tragedią. Z każdym z kandydatów spędziliśmy około 45 minut przed rozpoczęciem zdjęć. Tłumaczyliśmy im koncepcję formalną filmu, wprowadzaliśmy w omawianą scenę i włączaliśmy kamerę.

Kiedy w rodzinnym mieście JonBenét wspomina się jej nazwisko, ludzie przewracają oczami. Dlatego na początku było nam bardzo trudno przekonać do siebie mieszkańców. Uznawali, że jesteśmy kolejną ekipą, która chce odgrzać po raz tysięczny ten sam kotlet. Ale z czasem największym zaskoczeniem stało się dla mnie, z jaką otwartością ludzie podeszli do mojego pomysłu. Wszyscy moi rozmówcy byli bezwzględnie szczerzy. Ci ludzie mieli w sobie ogromną potrzebę rozmowy o sprawie JonBenét. Każdy z nich miał swoją wersję wydarzeń, którą chciał się podzielić.

Plan zdjęciowy filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Plan zdjęciowy filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

Odnosząc się do morderstwa, opowiadają ci tak naprawdę historie swojego życia.

- Każdy z bohaterów filtrował tę opowieść przez swoją własną wrażliwość i doświadczenia związane z traumą, śmiercią i żałobą. Ludzie zaczęli mi opowiadać o radzeniu sobie z odchodzeniem bliskich, o chorobach i nieszczęściach, jakie ich dotknęły.

Jeden z mężczyzn ubiegających się o rolę ojca JonBenét powiedział nam, że pewnego dnia jego dziewczyna niespodziewanie zmarła we śnie i że mógłby to doświadczenie wykorzystać w roli. Inna kobieta przyznała, że zachowanie Patsy przypomina jej uzależnioną od alkoholu i zmagającą się z chorobą psychiczną matkę. Te połączenia między sprawą morderstwa a ich prywatnymi doświadczeniami rysowały się już od pierwszych minut rozmowy.

JonBenet Ramsey na krótko przed śmiercią (fot. Lwp Kommunikáció / Flickr.com / CC BY 2.0)JonBenet Ramsey na krótko przed śmiercią (fot. Lwp Kommunikáció / Flickr.com / CC BY 2.0)

Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie, jak wiele osób bez wahania wskazywało, że winna jest matka dziewczynki. Skąd w ludziach przekonanie, że Patsy byłaby zdolna zamordować własną córkę?

- Też mnie to uderzyło. Każdy, kto siadał przed naszą kamerą, miał do powiedzenia coś krytycznego o Patsy Ramsey. Jest coś przerażającego w tym, jak łatwo oceniamy innych i z najbardziej błahych przesłanek wyciągamy zaskakująco krzywdzące wnioski. Nie znamy tej kobiety, nie mamy pojęcia, jakim jest człowiekiem, przez co przeszła i w jaki sposób wychowywała swoje dzieci. Łatwo przypiąć jej łatkę czarnego charakteru w tej historii. Niektórzy z moich rozmówców wierzyli, że Patsy była złą matką, bo pozwalała brać swojej córce udział w konkursach piękności. Kiedy dziewczynka zaczęła sprawiać problemy, zabiła ją z zazdrości. To jakiś absurd.

Zupełnie inaczej było w przypadku aktorów wcielających się w Johna Ramsaya, którzy w zdecydowanej większości byli przekonani o jego niewinności. Ich argumenty były zaskakujące - niektórzy z nich uważali, że skoro ojciec dziewczynki jest bogaty i posiada prywatny odrzutowiec, nie mógłby zabić własnego dziecka. Szukali najróżniejszych sposobów, by go usprawiedliwić.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

Co nas pociąga w plotkowaniu? Dlaczego tak bardzo lubimy rozmawiać o prywatnych sprawach innych ludzi?

- Wydaje mi się, że opowiadanie historii pomaga nam uporządkować świat, który nas otacza. Bohaterowie dokumentu szukają swojej wersji opowieści o JonBenét, bo wiara, że oto znaleźli klucz do rozwiązania tej koszmarnej zagadki sprzed lat, pozwala im odzyskać spokój. Nadanie znaczenia czemuś, co wydaje nam się niezrozumiałe, przerażające, to sposób na poradzenie sobie ze stratą, z czymś, co nas przerasta. Mówienie o morderstwie JonBenét było dla mieszkańców Boulder doświadczeniem nieomal terapeutycznym. Kamera nadała ich zwierzeniom sens, pomogła ubrać je w narrację i sprawiła, że stały się istotne.

Oprócz tego wydaje mi się, że paradoksalnie łatwiej jest szukać winnych w bliskim otoczeniu dziewczynki, niż uwierzyć, że mógłby to zrobić ktoś spoza rodziny. Wtedy mieszkańcy musieliby oswoić się z myślą, że morderca w dalszym ciągu może być wśród nich.

Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Casting na JonBenet'' (fot. materiały prasowe)

A ty masz swoją teorię na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w nocy, kiedy JonBenét została zamordowana?

- Obawiam się, że na tym etapie nie ma już możliwości, by dotrzeć do prawdy. Minęło ponad dwadzieścia lat, a w sprawie JonBenét wciąż mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Nie wierzę, że jest jeszcze szansa na znalezienie winnego. Ale po pierwszym pokazie filmu jeden z widzów podszedł do mnie wyraźnie wzruszony i powiedział, że zna tę sprawę na wylot, przeczytał wszystkie książki, obejrzał filmy, ale podczas seansu mojego dokumentu po raz pierwszy poczuł współczucie dla rodziny JonBenét. Opowieści o testach DNA, świętym Mikołaju i szukaniu winowajcy pochłonęły go do tego stopnia, że nigdy nie zastanowił się, jak musieli się czuć rodzice, którzy stracili dziecko. Chciałabym, by "Casting na JonBenét" uzmysłowił widzom, że pokusa wskazywania palcem winnych i droga na skróty przy ocenie drugiego człowieka to pułapka, w jaką wszyscy wpadamy Może po seansie filmu dwa razy zastanowimy się, zanim wyrazimy opinię na temat naszych sąsiadów? Bardzo bym tego chciała.

***

Patsy Ramsey zmarła 24 czerwca 2006 roku w wieku 49 lat na raka jajnika. Jej mąż John wyprowadził się z Boulder do Charlevoix w stanie Michigan, gdzie obecnie mieszka ze swoją drugą żoną, projektantką mody Jan Rousseaux. Burke Ramsey ma obecnie 30 lat i pracuje jako programista.

Dokumentalny serial ''Casting na JonBenet'' Kitty Green można oglądać w Netflixie (fot. materiały prasowe)Dokumentalny serial ''Casting na JonBenet'' Kitty Green można oglądać w Netflixie (fot. materiały prasowe)

Marzysz o swoim pierwszym filmie? Jeśli uczysz się w szkole średniej lub studiujesz, zgłoś się do Przedszkola Filmowego - programu Szkoły Wajdy przeznaczonego dla osób, które chcą zrealizować swój pierwszy film dokumentalny pod okiem profesjonalistów. Nabór na kurs Przedszkole Filmowe 2017 trwa do 15 maja! Dzięki wsparciu Fundacji Agory i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej udział w programie Przedszkole Filmowe jest bezpłatny. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ

Kitty Green. Australijska reżyserka filmów dokumentalnych, zadebiutowała filmem o ukraińskiej grupie feministycznej Femen "Ukraina to nie burdel". Za swój krótkometrażowy film "Twarz Ukrainy - casting na Oksanę Bajul" otrzymała nagrodę na festiwalu Sundance. Od 28 kwietnia jej najnowszy dokument "Casting na JonBenét" można oglądać na platformie Netflix.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (69)
Zaloguj się
  • mallerco

    Oceniono 22 razy 8

    "wierzyli, że Patsy była złą matką, bo pozwalała brać swojej córce udział w konkursach piękności"
    Czy tylko pozwalała ?
    Podobne konkursy odbywały się w krajach Beneluxu w latach osiemdziesiątych, przecież to jest chore.

  • znafca_materii

    Oceniono 12 razy 6

    Co niby ma znaczyć, że PRAWDOPODOBNIE była wykorzystana seksualnie??? Albo została zgwałcona albo nie, na 6 letnim dziecku to widać od razu.

  • kalinowski11

    Oceniono 11 razy 5

    Policja przeszukała posiadłość... a piwnice
    pominęli ? Albo zapomnieli albo dziewczynka wróciła tam po śmierci...

  • sapere-auso

    Oceniono 5 razy 3

    Minęło już ponad 20 lat, a ta historia wciąż rozpala wyobraźnię opinii publicznej. Co kilka miesięcy nazwisko JonBenét Ramsey pojawia się na okładkach tabloidów.

    I niech to będzie ostrzeżenie - od głodu, powietrza, wojny i tabloidów....

  • kukunapniu

    Oceniono 6 razy 2

    "Boulder faktycznie sprawia wrażenie idylli - jest położone w górskim regionie, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Ludzie jeżdżą tu na nartach, uprawiają wspinaczkę górską, żyją zdrowo. Faktycznie niewiele się tu dzieje."

    To musiał pisać ktoś kto nigdy nie był w Boulder, to 100 tys. miasteczko 30 min od Denver, w sezonie jest tam jak w Zakopanym, poza sezonem mieszka tam 20 tyś studentów.

  • 123waz

    Oceniono 6 razy 2

    mordercą był ojciec, bo jeżeli było to też seksualne podłoże, to musiał to być facet, który ją zamordował. zawsze winny jest ktoś z najbliższego otoczenia , w wiekszości tak jest.

  • felicja1993

    Oceniono 1 raz 1

    Brak postępów w śledztwie wynikał w głównej mierze z celowego działania rodziców zamordowanej dziewczynki: braku chęci współpracy z policją, braku oddzielnego przesłuchania przez policję rodziców, zacierania śladów na miejscu zbrodni przez ojca, niedopuszczenie do zaangażowania się w śledztwo specjalistów medycyny sądowej z dużymi osiągnięciami w tego typu zbrodniach. Stąd tyle niewidomych i stąd tyle oskarżeń wobec najbliższej rodziny; ich zachowanie po prostu od samego początku było bardzo podejrzane.

  • ffamousffatman

    Oceniono 1 raz 1

    I to jest prawdziwa historia o smoczycy i jej dzieciach, a nie te "chińskie" popie.r.dółki, które kupujecie na stoisku "książka za złotówkę".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX