(fot. Merydolla / iStockphoto.com)

Krótka historia bielizny: Dla kobiet przywykłych do gorsetów stanik reprezentował wolność. Dla ruchów feministycznych opresję

Zanim pojawiły się staniki, pasy wysmuklające, trenerzy osobiści, modne diety i chirurgia estetyczna, kobieta kształtowała swoje ciało za pomocą fiszbin, wypełniaczy, oczek i sznurówek. Podkreślano lub tuszowano biust, talię i pupę, w zależności od tego, co było w modzie. Narządy miażdżyły się pod gorsetami sznurowanymi tak ciasno, że kobiety ledwie były w stanie zgiąć się w pasie, nie wspominając już o oddychaniu.

Gorsety po raz pierwszy pojawiły się w Europie na początku XVI wieku i zrobione były z niepodatnej na rozciąganie tkaniny i materiałów, wśród których później znalazły się drewno, stal, trzcina lub naturalne fiszbiny, wpuszczone w szwy lub podszewkę dla jeszcze większego usztywnienia. Na początku XIX wieku przemysł gorsetowy przeżywał najlepsze lata, a prym wiodła Francja. Każda kobieta nosiła gorset. Czy się było biedną czy bogatą, kurtyzaną czy matką karmiącą - do każdej okoliczności można było dobrać odpowiedni gorset: od zwykłych beżowych, pozbawionych jakichkolwiek ozdób, jeśli kobieta mogła sobie pozwolić tylko na niezbędne minimum, po luksusowe, finezyjnie zdobione gorsety dla klienteli z wyższych sfer*.

Gorset z połowy lat 80. XIX stulecia (fot. kolekcja Musées départementaux de la Haute-Saone / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)Prosty gorset z połowy lat 80. XIX stulecia (fot. kolekcja Musées départementaux de la Haute-Saone / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Gorset dla kurtyzany**

Najbardziej wykwintne gorsety konstruowano w Paryżu, używając zachwycających jedwabi, koronek i misternych ściegów nitkowych, przeznaczonych dla bardziej wymagających klientek. Fiszbiny - długie paski kości wieloryba wszywane w materiał - dawały sztywność, kształt i elastyczność. Zapięcia typu busk, czyli haftki przymocowane do długich metalowych pasków wszywanych z przodu, pomagały spłaszczyć brzuch i poprawić posturę. "Szanujące" się kobiety nosiły bogato zdobione gorsety w subtelnych kolorach, zaś te w jaskrawych barwach zarezerwowane były dla kurtyzan.

Zamożnie fureurs de mode, niewolnice mody z całego świata, z zazdrością patrzyły na splendor i luksus corset de Paris- Wytworność była sztuką - wyjaśnia Ghislaine [Rayer, właścicielka Nuits de Satin i największej na świecie prywatnej kolekcji zabytkowej bielizny - przyp. red.]. - W tamtych czasach dobrze ubrana kobieta miała na sobie nie mniej warstw niż cebula.

Poranne ubieranie się wymagało czasu. Pod gorset, na gołe ciało, kobiety zakładały bawełniany podkoszulek. Były to czasy sprzed ery regularnych kąpieli i ekspresowych pralni chemicznych. Podkoszulek pomagał chronić gorset przed brudem, plamami i niepożądanym zapachem, podobnie jak cache-corset, cienka koszulka, którą nosiło się, aby zakryć gorset. A to była jedynie górna część ciała. Dół przykrywały liczne jupons - halki różnej grubości i jakości, które wskazywały na status społeczny kobiety: im więcej halek, tym wyższy. Francuskie wyrażenie frou-frou, którym teraz opisuje się falbanki bielizny, tak naprawdę wywodzi się od odgłosów wydawanych przez warstwy jedwabnych, tiulowych i bawełnianych halek, które razem szeleściły: froufroufroufroufrou - mówi Ghislaine.

Po lewej rysunek z 1906 r. przedstawiający gorset, który gwarantował upragnioną talię osy. Po prawej jeden ze sklepów z gorsetami przy Boulevard de Strasbourg w Paryżu (fot. Pygmalion / Saison d'Hiver 1906-1907 / str. 42 / Eug?ne Atget / Wikimedia.org / Domena publiczna)Po lewej rysunek z 1906 r. przedstawiający gorset, który gwarantował upragnioną talię osy. Po prawej jeden ze sklepów z gorsetami przy Boulevard de Strasbourg w Paryżu (fot. Pygmalion / Saison d'Hiver 1906-1907 / str. 42 / Eugene Atget / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Jak przeciąć gorset na pół?

Bielizna w swojej obecnej postaci wywodzi się z połowy XIX wieku, kiedy to cesarz Napoleon III zapoczątkował emanującą przepychem erę grande bourgeoisie. Mężczyźni z arystokratycznymi tytułami niekoniecznie zarabiali największe pieniądze, a ci, którym się powodziło, mogli korzystać z kilku arystokratycznych przywilejów - na przykład posiadania i żony, i kochanki. Takie przyjemności nie były tanie. Od żon i kochanek oczekiwano, że będą na siebie zakładać warstwy atrakcyjnych strojów, a później się ich pozbywać. Królowały wytworność i styl. Jednak dopiero kilka epok później, w czasach belle époque, czyli "pięknej epoce", powstały najbardziej wysublimowane gorsety. Ten wspaniały okres rozpoczął się we Francji pod koniec XIX stulecia i trwał do wybuchu I wojny światowej. (...)

Wraz z postępem XIX wieku rosły pragnienia kobiet o emancypacji i o swobodnym oddychaniu bez ograniczających je fiszbin. W powietrzu czuć było zmiany, a gorseciarki po obu stronach Atlantyku starały się znaleźć sposób, aby przeciąć gorset na pół. Przypominało to rozbijanie atomu. Niektórzy próbowali opatentować "podtrzymywacz biustu", inni sporządzali prototypy, a kolejni nawet kilka sprzedali. Ale tylko jednej osobie udało się z powodzeniem skomercjalizować swój pomysł.

Tą osobą była gorseciarka Herminie Cadolle. Herminie Cadolle odsłoniła swoje najnowsze dzieło: corselet-gorge, dwuczęściowy gorset, podczas Wystawy Światowej w Paryżu w 1889 roku, na której obchodzono stulecie wyzwolenia Bastylii i zaprezentowano wieżę Gustawa Eiffla, tym samym na zawsze zmieniając panoramę miasta.

Pięć najpopularniejszych rodzajów gorsetów z przełomu XIX i XX wieka (fot. Peloponnesian Folklore Foundation / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)Pięć najpopularniejszych rodzajów gorsetów z przełomu XIX i XX wieka (fot. Peloponnesian Folklore Foundation / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)

Corselet-gorge zyskał popularność, a kobiety z głośnym, zbiorowym westchnieniem ulgi raz na zawsze wyzwoliły się z gorsetów. Wraz z upływem lat corselet-gorge przeszedł wiele modyfikacji i ostatecznie zyskał sławę jako soutien-gorge, co dosłownie oznacza "podtrzymywacz gardła". To był początek współczesnego biustonosza.

W dobie narodzin stanika i podejmowania przez kobiety bardziej czynnych ról w życiu publicznym i prywatnym gorsety oraz moda na przesadne podkreślanie swoich krągłości w stylu belle epoqué zeszły na drugi plan. A po wybuchu I wojny światowej zupełnie się zdezaktualizowały. To, co dziś uznajemy za kobiecą bieliznę - biustonosz + figi + pas do pończoch - nadeszło w latach dwudziestych XX wieku, kiedy kobieca sylwetka stała się smukła i chłopięca. Żadnych krągłości, żadnych ograniczeń, żadnych warstw cebuli. Staniki typu bandeau spłaszczały piersi, a większy biust przytrzymywały sztywniejsze tkaniny. Flapperki nosiły jednoczęściowe kombinezony (podkoszulek i luźne szorty zszyte w jedno), aby zachować godność podczas szaleńczego odtańcowywania charlestona.

Gdy nadeszły lata trzydzieste, moda na płaskość odeszła w zapomnienie. Wraz z przedstawieniem przez Warnera stanikowego alfabetu uniwersalnego systemu rozmiarów od A do D - w bieliźnie pojawiły się wyraźnie zarysowane miseczki.

W dobieraniu biustonoszy do dziś stosuje się alfabet opracowany przez Warnera w latach 30. XX wieku (fot. V Christoff / Wikimedia.org / Domena publiczna / Warner's / Wikimedia.org / Domena publiczna)W dobieraniu biustonoszy do dziś stosuje się alfabet opracowany przez Warnera w latach 30. XX wieku (fot. V Christoff / Wikimedia.org / Domena publiczna / Warner's / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Nylonowa rewolucja

(...) Popyt rynkowy prowadzi do innowacji, a innowacje do większej wolności. Wynalezienie nylonu w 1938 roku sprawiło na przykład, że bielizna stała się bardziej przystępna cenowo. Dzięki nowatorskim metodom produkcji i spadkowi cen przestała być produktem luksusowym, zarezerwowanym dla elit. Nylon całkowicie zrewolucjonizował w szczególności produkcję pończoch. Kobiety ustawiły się w kolejkach po przejrzyste, nylonowe pończochy i już w pierwszym roku produkcji kupiły ich około sześćdziesięciu czterech milionów par. Wprawdzie znano już sztuczny jedwab, alternatywę dla droższego naturalnego jedwabiu, ale nylon posiadał o wiele więcej zalet: siłę, elastyczność, łatwo się prał, był niedrogi. Bez trudu dało się go też zafarbować, co umożliwiło urozmaicenie kolorystyki i opracowanie wielu nowych, wspaniałych odcieni. Nylon pomógł także spopularyzować czerń, która wcześniej sprawiała wiele problemów ze względu na trudności z utrwaleniem barwnika.

Nylon nie był jedyną technologiczną nowinką, która miała duży wpływ na przemysł. Wyobraź sobie dzisiejszą bieliznę bez włókna stretch. Jego prototypem był opracowany w 1930 roku lasteks, którego dodatek uelastycznił tkaniny. Lasteks odniósł ogromny sukces na rynku kostiumów kąpielowych, zdominowanym wcześniej przez wełnę - w stanie suchym ciężką i ciepłą tkaninę, która po przemoczeniu zmieniała się w zwalistą masę. Mocne i lekkie materiały z lasteksem wyszczuplały kobiece figury i podkreślały ich atrakcyjność, zamiast je zniekształcać, co przyczyniło się też do zapoczątkowania produkcji pasów wyszczuplających i innych akcesoriów kształtujących sylwetkę.

Ze stanikiem przez dziesięciolecia

Z upływem lat moda zmieniała się wraz z kulturą - i na odwrót. W latach pięćdziesiątych obowiązywały wyeksponowane kształty i styl pełen splendoru. Według Ghislaine, uważającej tamtą dekadę za najpiękniejszy okres w historii intymnej garderoby, który wpłynął na modę i rozprzestrzenił ją na całym świecie, bielizna była wtedy "kwintesencją kobiecości".

Esther Williams i Micheline Bernardini w kostiumach kąpielowych z połowy lat 40. XX wieku (fot. U.S. Army / Wikimedia.org / Domena publiczna / Keystone/Staff / Wikimedia.org / Fair use)Esther Williams i Micheline Bernardini w kostiumach kąpielowych z połowy lat 40. XX wieku (fot. U.S. Army / Wikimedia.org / Domena publiczna / Keystone/Staff / Wikimedia.org / Fair use)

Choć belle époque była piękna, New Look Diora zwiastował nową erę i promował sylwetkę o smukłej talii, powabnych biodrach, wąskich ramionach i podkreślonym biuście. Figura klepsydry i gorsety wróciły do łask. Wyobrazić sobie klepsydrę to jedno, ale ją uzyskać, to zupełnie co innego. Taka sylwetka byłaby nie do osiągnięcia bez eksperckiej wiedzy i savoir-faire gorseciarek. Jedną z nich była Marie-Rose Lebigot, której motto: "figura czyni kobietę, talia czyni figurę, gorset czyni talię" zainspirowało ją oraz projektanta Marcela Rochasa do stworzenia guepiere, jednoczęściowego stroju, który łączył w sobie półgorset, krótką spódniczkę i pas do pończoch. Choć przylegający guepiere nie był tak sztywny jak klasyczny gorset, nadal dawał oczekiwany efekt: taille de guepe, czyli talię osy.

Przez lata pięćdziesiąte połączone siły technologii i mody dalej tworzyły doskonałe formy. Metalowe fiszbiny i kształtki nadały stanikowi bardziej ustrukturyzowany i sztywny wygląd. Miseczki otrzymały stożkowy i usztywniony fason przypominający torpedę. Modelki z plakatów pin-up nosiły obcisłe sweterki, a ich wizerunki wisiały wszędzie, promując powojenny ideał pełnego, sterczącego biustu.

Pod koniec lat pięćdziesiątych Dupont wynalazł cudowne włókno stretch, najbardziej rozpoznawalne pod swoją rynkową marką "Lycra" niż nazwami rodzajowymi: elastan w Europie i spandeks w Ameryce Północnej. Lycra nadawała kształt właściwie wszystkiemu. Kobiety w latach sześćdziesiątych w całości odrzucały jednak fasony modelujące sylwetkę, dążąc do komfortu i wolności. Wiele postanawiało w ogóle nie nosić staników, przez co francuskie marki bieliźniarskie z trudem wiązały koniec z końcem, a wiele zbankrutowało.

Z lewej talia osy podkreślona przez dziewiętnastowieczny gorset. Po prawej współczesny guepiere (fot. Victoria and Albert Museum / Wikimedia.org / Domena publiczna / We El / Wikimedia.org / Domena publiczna)Z lewej talia osy podkreślona przez dziewiętnastowieczny gorset. Po prawej współczesny guepiere (fot. Victoria and Albert Museum / Wikimedia.org / Domena publiczna / We El / Wikimedia.org / Domena publiczna)

W latach siedemdziesiątych, podczas gdy emancypacja mody trwała w najlepsze, krzykiem mody stały się spodnie. Dominowały też uproszczone, mniej sztywne staniki. Dla nowego pokolenia kobiet wolność oznaczała szafę w stylu unisex, a nagość celebrowano na plażach oraz poprzez noszenie prześwitujących tkanin, dzięki którym staniki i figi stawały się pozornie niewidoczne. Pod koniec dekady jednak kobiety znów zaczęły interesować się bielizną, tym razem z myślą o uwodzeniu.

W latach osiemdziesiątych zuchwała, ultrakobieca francuska projektantka Chantal Thomass sprawiła, że uwodzenie znów stało się modne. Czerń weszła do mainstreamu. Kobiety nosiły mały czarny staniczek pod swoją małą czarną sukienką. Stopniowo fasony bielizny zaczęły zacierać granice między tym, co uznaje się za bieliznę erotyczną, a tym, co jeszcze nią nie jest. Dekada zakończyła się setną rocznicą narodzin stanika.

W latach dziewięćdziesiątych powróciło poczucie spokoju wraz z podejściem "mniej znaczy więcej", które przeczyło ekstrawagancji lat osiemdziesiątych. Mikrofibra i wytłaczane miseczki kokieteryjnie podkreślały naturalne kształty.

Stanik. Wolność czy opresja?

Dziś można wybierać i przebierać. Już szybki rzut oka na ofertę dużych marek odzieżowych pozwala zauważyć oszałamiającą liczbę kategorii bielizny: sportowa, seksowna, dla mam, naturalna, klasyczna i od projektantów. Można znaleźć coś dla każdego rodzaju osobowości i na każdą porę roku, a strategie marketingowe sprawiają, że klientki wracają po więcej.

Książka Kathryn Kemp-Griffin ''Francuzki noszą koronki...'' ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. facebook.com/kathryn.kempgriffin / materiały prasowe)Książka Kathryn Kemp-Griffin ''Francuzki noszą koronki...'' ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. facebook.com/kathryn.kempgriffin / materiały prasowe)

Dla kobiet, które przywykły do gorsetów, stanik reprezentował wolność, a dla wczesnych ruchów feministycznych opresję. Teraz biustonosz to najważniejszy zmysłowy zakup. Wolność, opresja, zmysłowość - można się pogubić. Przez dziesięciolecia to zaciskałyśmy, to rozluźniałyśmy naszą bieliznę i nieustannie nadawałyśmy naszym ciałom nowe kształty. Bielizna odgrywała istotną rolę w definiowaniu tożsamości i atrakcyjności kobiet, a z czasem przeszła ewolucję ku modelom łączącym funkcjonalność i estetykę. Być może teraz, w XXI wieku, wyzwaniem jest poczuć się w swoim ciele na tyle swobodnie, by bielizna stała się naturalnym przedłużeniem i wyrazem tego, kim jesteśmy, bez względu na kulturowe oczekiwania i panujące mody. Pisząc wspólnie kolejne rozdziały historii bielizny, skoncentrujmy się na tym, co bielizna oznacza dla nas - dla każdej z osobna, a nie dla grupy określonej przez płeć. Być może wolność wyboru, jaką mamy teraz, to zwyczajnie wolność do tego, by po prostu "być".

*Fragment książki Kathryn Kemp-Griffin "Francuzki noszą koronki. Jak kupować, dobierać i nosić bieliznę we francuskim stylu" w przekładzie Joanny Dziubińskiej

** Śródtytuły pochodzą od redakcji


Kathryn Kemp-Griffin.
Dziennikarka i kobieta biznesu. W przemyśle bieliźniarskim pracuje od 1990 roku. Założycielka firmy Soyelle, która specjalizuje się w akcesoriach związanych z bielizną i kosmetykach. Choć urodziła się w Kanadzie, mieszka w starym młynie na obrzeżach Paryża z mężem, piątką dzieci i gromadą zwierząt.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (10)
Zaloguj się
  • z_lasu

    Oceniono 4 razy 4

    Fiszbiny to nie kości!

  • olivkah

    Oceniono 4 razy 4

    Trudno uwierzyć, żeby kiedykolwiek "Każda kobieta nosiła gorset". Np. wieśniaczki na obrazach artysty Jean-François Milleta (1814-1875) jeśli noszą gorsety, to jakieś bardzo luźne.

  • dobrochnaa

    Oceniono 2 razy 2

    Wielkie współczucie napływa wobec tych biednych niewolnic zewnętrznego, społecznego dyktatu. To naprawdę żałosne, w jak trywialny sposób kobiety "dawały robić się w bambuko", zazwyczaj, jednak mężczyznom. Historycznymi dyktatorami mody byli prawie wyłącznie mężczyźni (czasem homoseksualni miłośnicy mega szczupłej, chłopięcej urody).
    Zniewolenie umysłu poprzez taki dyktat oznaczało zniewolenie dosłowne - w takim stroju nie jest się w stanie swobodnie żyć, pracować, w końcu być samodzielnym i niezależnym, staje się niewolnikiem.

  • theorema

    Oceniono 10 razy 0

    stanik zawsze będzie opresją. Żaden facet ni epozwoliłby sobie takiej uprzęży założyć, słusznie rozumując, że nie będzie mógł oddychać, odkształci sobie żebra i dostanie nowotworu od stałego ucisku. Kobieta robi z siebie ofiarę, po to, żeby facetowi się podobać, albo go uwodzić, albo własnie nie za bardzo. Za kompromis uważam, że noszę majtki, koronkowe zresztą - i starczy :)

  • maxthebrindle

    Oceniono 1 raz -1

    'Każda kobieta nosiła gorset'
    Tak, na pewno. Zwłaszcza chłopki, szczególnie te pańszczyźniane... Chyba, że według autorki istoty te nie były kobietami...
    Kelejny tekst pisany z perspektywy przekonań autorki a nie wiedzy historycznej. Reszty czytać mi się nie chciało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX