Leszek Jażdżewski

Leszek Jażdżewski (fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

felieton

Leszek Jażdżewski: Czy każdy, kto idzie do polityki "zrobić karierę", jest automatycznie Misiewiczem bis?

Model selekcji w naszej polityce jest mocno "teczkowy" - liczy się z kim trzymasz i jakie koło pompujesz. Polityka faktycznie oferuje drogę na skróty. Nie trzeba latami wyrąbywać sobie drogi. Można, jeśli się dobrze obstawi, wskoczyć naprawdę wysoko.

Janis Joplin, Jimi Hendrix, Jim Morrison, Kurt Cobain, Amy Winehouse, Bartłomiej Misiewicz. Co ich łączy? Wszyscy stali się ikonami przed ukończeniem 27. roku życia, Bartek osiągnął ten sam status co członkowie prestiżowego Klubu 27 nie umierając. Punkt dla niego. Za to pechowo wyleciał z ukochanej partii, nie powąchawszy nawet pięciocyfrowej pensji, a specjalna komisja orzekła jego trwałą niemożność obejmowania jakichkolwiek stanowisk publicznych. Teraz i zawsze, i na wieki wieków. Swoją drogą - rzadki przypadek partyjnej szczerości. I oryginalna strategia rekrutacyjna pod hasłem "promujemy miernoty". Jestem pewien, że po "sprawie Misiewicza" (Francja miała sprawę Dreyfussa, my Misiewicza, dobrze, że przynajmniej uczyliśmy ich jeść widelcem) PiS został zalany CV-kami.

Każdą kampanię społecznego oburzenia, nawet w najsłuszniejszej sprawie, należy uznać z góry za podejrzaną. Trudno w nich, jak Kopciuszkowi, oddzielić szczere ziarno dbałości o publiczną moralność od popiołu niskich pobudek, poczucia wyższości, a nawet głęboko zakorzenionej w naszej psyche potrzeby linczu. Przyznam, że stałem się ofiarą szczerego zmęczenia ciągłym oburzaniem, odczuwam nieodpartą Misiewicz fatigue. Dlatego biorę na chwilę w nawias postać nowej ikony popkultury, żeby zastanowić się, jakie dziecko wylaliśmy z brudną kąpielą po Bartku?

Bartłomiej Misiewicz opuszcza siedzibę PiS (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Bartłomiej Misiewicz opuszcza siedzibę PiS (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Czy każdy, kto idzie do polityki "zrobić karierę", jest automatycznie Misiewiczem bis? Styl i fantazję Miś ma, trzeba przyznać, nietuzinkowe. Wielu, choć nie tak spektakularnie, próbuje iść jego tropem. Model selekcji w naszej polityce jest mocno "teczkowy" - liczy się z kim trzymasz i jakie koło pompujesz. Polityka faktycznie oferuje drogę na skróty. Nie trzeba latami wyrąbywać sobie drogi. Można, jeśli się dobrze obstawi, wskoczyć naprawdę wysoko.

Jednocześnie czy uznamy, że jest coś złego w posiadaniu ambicji? W fakcie, że chce się część swojego życia poświęcić na sprawy publiczne czy politykę? To nie jest wcale droga usłana różami. Problem z Misiewiczem i jego kolegami polega na tym, że polityka dziś niewiele oferuje młodym zdolnym, na pewno nie prestiż, raczej środowiskowy ostracyzm. Polityka partyjna z bliska wygląda nieciekawie, żyje w rytmie jednodniowego spinu, frakcyjnych gier o nic, prób dotarcia do lidera i jego dworu, zajętych przebijaniem się ze swoją narracją w medialnym cyklu, dla którego struktury partyjne stanowią raczej obciążenie niż są inwestycją w kapitał ludzki.

Mariusz Kamiński, Joachim Brudziński, Marek Suski i Karol Karski podczas konferencji prasowa po posiedzeniu komisji partyjnej w sprawie Misiewicza  (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Mariusz Kamiński, Joachim Brudziński, Marek Suski i Karol Karski podczas konferencji prasowa po posiedzeniu komisji partyjnej w sprawie Misiewicza (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jest bardzo wielu, zdolnych, wciąż nie zepsutych dwudziesto-, trzydziestolatków, którzy stanowiliby świetne kadry dla elit - w administracji, w mediach publicznych, w samorządach. Ich potencjał rozmienia się na drobne w pismach idei, NGOsach, czy - jeszcze gorzej - w zarządach dzielnicowych kół tej czy innej partii. Najlepiej radzą sobie ci, którzy nie są bezpośrednio w polityce, ale robią coś konkretnego: w instytucjach samorządowych, w biznesie, w kulturze, łącząc to z zaangażowanym działaniem. Mogą na zawsze utknąć na średnim szczeblu, rozczarowani i niespełnieni, zamknąć się w komforcie prywatności, seriali i podróży. Znajdźmy strukturalny sposób na wykorzystanie ich potencjału, jeśli nie chcemy, żeby przebili się w nim tylko najbardziej pozbawieni skrupułów Misiewicze. Nie stać nas na zmarnowanie potencjału całego pokolenia.

Jaka jest twarda lekcja życia z ostatnich kilkunastu lat? Musicie zrobić to sami, nikt nie czeka, żeby dać wam tę szansę.

Smells like revolution?

Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny pisma ''LIBERTÉ!''. Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica. Publicysta, m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Polityki". Publiczny mówca, polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców "Idzie antykomuna" i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi blogatwittuje.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (59)
Zaloguj się
  • ka67

    Oceniono 1 raz 1

    Jeśli Misiewicz ma jakiś talent to niech zostanie np.gwiazdą muzyki lub porno. Na polityka , panie redaktorze , to on się nie nadaje.Przykro mi.

  • franek-janek

    Oceniono 4 razy 0

    Polityka Polska to nie jest poswiecenie! To jest szansa dla bardzo pospolitych ludzi, W wiekszosci sa to oportunisci ktorzy ida po latwa kase. Jakosc tych "politykow" potwierdza moja opinie. Sa to czesto typy w stylu Misiewicza, bez wyksztacenia z kiepskim CV czesto, aroganccy, bez zadnych zahamowan z duza doza bezczelnosci ludzie. Przyklady to potwierdzaj mozna je mnozyc!

  • antey

    Oceniono 1 raz 1

    Młodzi, zdolni albo przynajmniej pracowici niedługo wrócią z Londynu i Paryża. Po resztę rzeczy :D :D

  • pumpernik

    Oceniono 4 razy 2

    To nie Misiewicze są problemem, ale te mobilne stojaki do mikrofonów (patrz foto), co im w d.pę włażą.

  • pat1952

    Oceniono 4 razy 0

    Panie Jażdżewski, jak widać z tego artykułu pan dalej nie rozumie o co chodzi,i wszelkie tłumaczenia, że tzw. faworyci, czyli przudupasy możnych i władców tego świata są,ale nie muszą startować od razu na tak ważnych stanowiskach. Krew człowieka zalewa kiedy taki chłoptaś, może i usłużny, bo taka rola faworyta, ustawia na baczność i żąda oddawania honorów od generałów WP. Ma dostep do tajemnic państwowycy,a potem jedzie zabawić sie do knajpy samochodem słuzbowym.

  • kotecka1

    Oceniono 6 razy 4

    Nie Panie Jażdżewski, nie każdy idący do polityki jest Misiewiczem bis, bo nie każdy ma takie możliwości, i bez popychacza, który zagwarantuje mu dobrze płatne stanowisko do polityki się nie dostanie.

  • stemi48

    Oceniono 4 razy 2

    Porównywanie afery Dreyfussa z aferą Misiewicza to chyba jakiś żart. W Polsce było wiele afer, we Francji też, ale porównywanie tych dwu akurat ...

  • Oceniono 3 razy 1

    Oczywiście, że nie. Nie każdy jest Misiewiczem. Ale Misiewicze muszą wiedzieć, że nie wystarczy być wiernym. Nie mamy zamiaru opłacać (sowicie) naszymi podatkami miernot. Misiewiczów będziemy tropić i obnażać. I obrażać.

  • 24iwona

    Oceniono 3 razy 1

    i to są właśnie ci młodzi, zdolni, ten nasz potencjał narodowy! Po liceum (inteligencja), bez żadnych doświadczeń (nie zmanierowany), brak ścieżki zawodowej (nie zepsuty), od razu dostał wysokie stanowisko ( jaki zdolny) to czegóż chcemy, czego się czepiamy?????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX