Marine Le Pen

Marine Le Pen (fot. KAMIL ZIHNIOGLU/AP)

wywiad Gazeta.pl

Ekspert o wyborach we Francji: Kogo powinniśmy sobie nie życzyć? Le Pen, bo jest antyunijna i prorosyjska

- Wyjście Francji to nie byłby Brexit. To byłby po prostu koniec Unii w takim kształcie, jaki znamy - uważa dr hab. Andrzej Szeptycki z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW.

Według najnowszego sondażu do II tury wyborów we Francji powinni dostać się Emmanuel Macron (23 proc. ) i Marine Le Pen (22,5 proc.). Kolejne miejsca zajmą Francois Fillon (19,5 proc.) i Jean-Luc Melenchon (19 proc.). Różnice są jednak tak małe, że wszystko może się zdarzyć.

- Na tym właśnie polega specyfika tych wyborów, że tak naprawdę nie ma wiodącej dwójki. Do tej pory francuska scena polityczna funkcjonowała tak, że było dwóch kandydatów - jeden z centroprawicy, drugi z Partii Socjalistycznej. I zwykle wybory rozstrzygały się między nimi. W tym roku widzimy bardzo wyraźnie załamanie się Partii Socjalistycznej, zresztą urzędujący prezydent z tej formacji nawet nie ubiega się o reelekcję.

Kto więc pana zdaniem może przejść do drugiej tury?

- Najbardziej oczywisty scenariusz jest taki, że do drugiej tury wchodzi Marine Le Pen z Frontu Narodowego i wtedy z dużym prawdopodobieństwem większość pozostałych kandydatów wesprze jej przeciwnika, by nie dopuścić do jej zwycięstwa. Co daje nadzieję, że Le Pen jednak prezydentem Francji nie zostanie.

Emmanuel Macron (David Vincent/AP)Emmanuel Macron (David Vincent/AP)

Gdyby Le Pen nie weszła do drugiej tury, bo jednak jej przewaga ostatnio trochę w sondażach spada, zostają centrysta Macron, republikanin Fillon i skrajnie lewicowy Melenchon. Jeżeli byłby to układ Fillon czy Macron kontra Melenchon, to sytuacja jest dość jasna. Centroprawica przeciwko skrajnej lewicy, czyli politycznie dość łatwe do rozegrania. Myślę, że wtedy wygrałby któryś z kandydatów prawicy.

Co byłoby zaskoczeniem?

- Dramatyczny byłby wybór między dwoma ekstremami: Le Pen i Melenchonem. Dla wyborców trudna byłaby też sytuacja, gdyby pojedynek rozegrał się między Fillonem i Macronem. Byłoby trochę jak w Polsce w 2005 roku, gdy wybieraliśmy między PO i PiS. Wydawało się wtedy, że to dwie prawie identyczne formacje polityczne i wiele osób nie bardzo wiedziało, co ma zrobić.

Oczywiście od tamtej pory wiele się w Polsce zmieniło, ale to sytuacja dość niezdrowa, kiedy scena polityczna się załamuje i jako główni konkurenci pojawiają się stosunkowo nieodległe sobie ideowo postaci. To bardzo utrudnia rzeczową debatę polityczną.

Francois Fillon (fot. Bob Edme/AP)Francois Fillon (fot. Bob Edme/AP)

A czy pan w ogóle wierzy w sondaże wyborcze? Ankietowani nie do końca mówią prawdę.

- To rzeczywiście zjawisko ostatnio dość częste, chociażby w Polsce czy Stanach Zjednoczonych. Ale do tej pory nic lepszego nie wymyśliliśmy, więc trzeba korzystać z sondaży, choć z pewną ostrożnością. Pamiętając o tym, że często swoich poglądów nie ujawniają sympatycy ugrupowań skrajnych czy pozasystemowych.

Idąc tym tropem - nie obawia się pan, że mimo spadających wyników sondaży, wygra właśnie Le Pen?

- Staram się być dość ostrożny w prognozach, właśnie dlatego, że w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z co najmniej z kilkoma wydarzeniami, których niewiele osób się spodziewało.

Jean-Luc Melenchon (fot. Thibault Camus/AP)Jean-Luc Melenchon (fot. Thibault Camus/AP)

Ma pan na myśli zwycięstwo Donalda Trumpa?

- Myślę, że warto wskazać na różnice pomiędzy Le Pen a Trumpem. Trump jest wydarzeniem jednostkowym, ekstrawaganckim biznesmenem, który postanowił się zająć polityką, wykorzystując radykalny antysystemowy dyskurs. Nie jestem pewny, na ile w niego wierzy, a na ile wykorzystuje bardzo cynicznie, co pokazała chociażby sprawa budowy muru przy granicy z Meksykiem.

Le Pen i Front Narodowy to ugrupowanie antysystemowe, ale również dla dużej części francuskich elit politycznych i części społeczeństwa antyteza wartości republikańskich, na których Francja się opiera. Myślę więc, że zwycięstwo Le Pen byłoby dużo większym szokiem dla Francji niż Trumpa w Stanach. Dlatego wydaje mi się mało prawdopodobne, choć oczywiście wykluczyć tego nie można.

Kogo my, Polacy, powinniśmy sobie życzyć w fotelu prezydenta Francji?

- Łatwiej powiedzieć, kogo powinniśmy sobie nie życzyć. I to jest Le Pen, bo jest antyunijna i prorosyjska. Jej niedawna wizyta u Putina czy hasła o referendum w sprawie wyjścia Francji z Unii są dla Polski bardzo niekorzystne. Wyjście Francji to nie byłby Brexit. To byłby po prostu koniec Unii w takim kształcie, jaki znamy.

Marine Le Pen (fot. Michel Euler/AP)Marine Le Pen (fot. Michel Euler/AP)

A inni kandydaci?

- Melenchon jest z kolei bardzo lewicowy, więc francuskiej gospodarki nie uzdrowi, a słaba Francja to słabsza Unia. Poza tym Melenchon, o czym się w Polsce nie mówi, też ma bardzo prorosyjskie poglądy.

Fillon na płaszczyźnie gospodarczej i europejskiej ma poglądy dość rozsądne, ale znów dość duże sympatie prorosyjskie, co niekoniecznie Polsce odpowiada. Natomiast o Macronie w kontekście Polski właściwie najtrudniej jest coś powiedzieć. Co najwyżej można by zrobić analogię między Macronem a Ryszardem Petru. Obaj mają kompetencje w sferze ekonomii, ale ich oglądy pozapolityczne pozostają zagadką. Trudno jest więc sformułować prognozy jeśli chodzi o Marcona i o Polskę.

Do którego z polskich polityków porównałby pan Le Pen? Do Jarosława Kaczyńskiego?

- To pani powiedziała. PiS jest partią prawicową, po części antyeuropejską, co do tego nie ma wątpliwości. Jednak my w Polsce, na całe szczęście, nie dysponujemy w tej chwili zwartą i wpływową partią nacjonalistyczną, skrajnie prawicową.

 

Andrzej Szeptycki. Doktor habilitowany, adiunkt w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UW. Wykładał m.in. na uniwersytetach w Kijowie i w Paryżu. Członek zarządu Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Studiów Międzynarodowych oraz wiceprezes Fundacji Rodu Szeptyckich.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (152)
Zaloguj się
  • herbb

    Oceniono 43 razy 9

    Niech mi ktoś wyjaśni pewną rzecz. Jeśli tylko Le Pen jest w stanie obronić Francję przed terrorystami, jeśli terroryści boją się wygranej Le Pen jak ognia, to dlaczego ze wszystkich sił starają się podarować jej fotel prezydenta?
    A może ten ostatni zamach w Paryżu został przeprowadzony ze strachu przed wygraną Le Pen? Cui bono?

  • karasek432

    Oceniono 13 razy 5

    Jak można mówić że PIS jest antyunijny po prostu nie muszą się zgadzać że wszystkim co nam UNIA narzuca bo to nie jest solidarność unijna tylko dyktatura.

  • psychiatra_po

    Oceniono 41 razy 5

    Nie mam pojęcia, co się dzieje we Francji, znam tylko przekaz medialny. Nie znam kandydatów na prezydenta, znam tylko ich wizerunek medialny. Najnowsza historia pokazuje, że Francuzi są pragmatycznym narodem. Chociaż nie jestem pewien, co słowo 'naród' w tym przypadku konkretnie oznacza...

  • kali555

    Oceniono 10 razy 4

    Przyssani do brukselskiego cyca trzymają kciuki za protegowanego prezydenta Hollande'a. Gwarantuje to dalsze trwanie w eurokołchozie, tworzenie bzdurnych dyrektyw regulujących wolny rynek i zapewniających swobodny przepływ ludzi - ludzi spoza UE, doprecyzujmy.
    Ewentualne zwycięstwo liderki Frontu Narodowego, populistki (populus - wywodzący się z ludu, wsłuchany w głos ludu) sponsorowanej przez Kreml (jakieś dowody, rachunki, czy jedynie bezpodstawne kalumnie?) Marine Le Pen oznacza Frexit i definitywny koniec UE. Gdzie wtedy podzieje się nasz Krul Europy? W tym wieku trochę nie wypada prowadzić z córką bloga o modzie i dodatkach...

  • antey

    Oceniono 12 razy 4

    Więc proszę o podanie JEDNEJ ANTYrosyjskiej czy - dla normalnych ludzi - NIE PROROSYJSKIEJ formacji w UE. JEDNEJ.

    UE miała być konkurencją dla USA, nie jest, więc szuka innego ośrodka władzy. Dlaczego to ma być Moskwa - nie np. Pekin - pojęcia nie mam.

  • mydeer

    Oceniono 12 razy 4

    Koniec UE w takim kształcie jaki znamy byłby bardzo dobry i pożądany. Wśród europejskiego establishmentu panuje samozadowolenie i doktryna "więcej tego samego" połączone z permanentnym niedostrzeganiem problemów trapiących Europę. Jeśli wyjście Francji miałoby być przyczynkiem do gruntownej reformy, należy temu kibicować.

  • mydeer

    Oceniono 19 razy 3

    Petru ma takie kompetencje w sferze ekonomii, że aż nie wie, który kraj używa funta szterlinga.

    Proszę mnie nie rozśmieszać, jedyne jego "kompetencje" dotyczyły noszenia teczki Leszka Balcerowicza.

  • augenthaler

    Oceniono 27 razy 3

    Jakim specyficznym Polakiem trzeba by być, aby życzyć UE rozpadu? Naprawdę jest jakiś Polak, który wyobraża sobie korzyści dla Polski z takiego scenariusza płynące?

  • wojtek2784

    Oceniono 6 razy 2

    Szeptycki jest idiota . Wybór Le Pen nikomu nie zagraża . Unia pozostanie .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX