(fot. itakdalee / iStockphoto.com)

społeczeństwo

Wychowanie do życia w rodzinie w polskiej szkole: nauczyciele mówią o wartościach, a młodzież uprawia seks

Z nowej podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie wynika, że Polacy uprawiają seks tylko po ślubie i wszyscy żyją w rodzinach złożonych z mamy, taty i dzieci. Dla innego życiowego scenariusza w polskiej szkole nie ma miejsca. Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są nieobowiązkowe i bliższe raczej idei lekcji wychowawczych czy katechezy niż edukacji o seksualności.

Na rzetelną, wyczerpującą edukację seksualną polscy uczniowie w zasadzie nigdy nie mogli liczyć. Walczył o nią już Zbigniew Lew-Starowicz  i - jak sam twierdzi - tej wojny nie wygrał. W autobiograficznej książce "Pan od seksu", która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak, opowiada o kilkudziesięcioletnich żmudnych zabiegach, by wprowadzić sensowną edukację seksualną do szkół. W bezskutecznej bitwie nie mógł liczyć na wsparcie polityków - ani tych z prawa, ani z lewa. Dla wszystkich temat był niewygodny.

Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Dzisiaj w to, że dzieci zdobędą wiedzę o własnej seksualności w szkole, nie wierzy już chyba nikt - ani rodzice, ani nauczyciele, ani uczniowie. W szkołach przedmiot wychowanie do życia w rodzinie zaplanowany jest od 5. klasy podstawówki. Na realizację programu przeznaczono 14 godzin w roku.

Nową podstawę programową wychowania do życia w rodzinie stworzyła Urszula Dudziak, która deklaruje, że wiedzę o współczesnym świecie czerpie z TV Trwam oraz "Naszego Dziennika". Ta radiomaryjna specjalistka ma wielu wrogów - walczy z masturbacją, pettingiem, współżyciem przed ślubem oraz antykoncepcją. Twierdzi, że kobiety są powołane do macierzyństwa lub dziewictwa, promuje czystość przedmałżeńską i dozgonną wierność jednemu, poślubionemu partnerowi, jest przeciwniczką metody in vitro. Te kobiety, które stosują antykoncepcję, określa mianem "permisywnych". Jednak najsłynniejsza jej wypowiedź na temat antykoncepcji pochodzi z wykładu wygłoszonego w Legnicy w 2014 roku: "Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody. Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje".

Źródłem śmiechu przez łzy bywają także dopuszczone przez MEN podręczniki "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie" pod redakcją Teresy Król, które mają wspierać nauczycieli. Trudno nie kpić z ich treści, skoro do młodych kobiet kierują informacje, że "ginekolog to nie dentysta - regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna". Albo przekonują chłopców, żeby wobec dziewcząt byli wyrozumiali: "Jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta". Podręcznik ten został dopuszczony przez MEN już w 2009 roku. Protestowała przeciwko niemu Kampania Przeciw Homofobii, krytykowali go specjaliści - w tym Zbigniew Lew-Starowicz.

Twórcy podstawy programowej i podręczników do wychowania do życia w rodzinie przemawiają do młodych językiem, który do nich nie trafia, nie opisuje ich rzeczywistości, ani nie odpowiada na potrzeby nastolatków. - Oni uprawiają seks, czy to się dorosłym podoba, czy nie - mówi Aleksandra Józefowska, koordynatorka Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. Ten kluczowy fakt twórcy podstawy programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie zdają się lekceważyć. Józefowska od kilkunastu lat pracuje z nastolatkami, również w telefonie zaufania, do którego dzwonią młodzi ludzie, z roku na rok coraz bardziej pogubieni.

- Przez lata działalności Pontonu wielokrotnie sygnalizowaliśmy w Ministerstwie Edukacji Narodowej, jak poważne problemy mają współczesne nastolatki - mówi Józefowska. -  Najczęściej  w odpowiedzi sugerowano, że dzwonią do nas specyficzne, nietypowe dzieci. Że ich problemy są patologiczne.

Tym "patologicznym problemem" okazuje się być brak elementarnej wiedzy. W XXI wieku wciąż w telefonie zaufania padają pytania, o których już powinniśmy dawno zapomnieć. Aleksandra Józefowska je wymienia: - "Wytarłam się ręcznikiem brata, czy mogę być w ciąży?","Skorzystałam z publicznej toalety, czy mogę być w ciąży?". I dodaje: - O mechanizmach zapłodnienia, o tym, co dzieje się z ich ciałem w wieku dojrzewania, nastolatki wiedzą niewiele, często wierzą, że sposobem uniknięcia niechcianej ciąży jest stosunek przerywany.

Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)

Brak podstawowych informacji w tym temacie potwierdzają też wielowątkowe badania na temat wiedzy o seksualności przeprowadzone wśród 18-latków przez Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku. Zaledwie 38 proc. młodych mężczyzn i 45 proc. młodych kobiet potrafi odpowiedzieć na pytania o to, jaki narząd wytwarza plemniki, jaki - komórki jajowe, w którym narządzie dochodzi do zapłodnienia, a w którym rozwija się płód. Wśród 18-latków słaba jest również znajomość tematu antykoncepcji i ochrony przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Według badań zaledwie 38 proc. młodych kobiet i 51 proc. mężczyzn zdaje sobie sprawę, że można się nimi zarazić również podczas stosunku oralnego.

Jednocześnie na współżycie seksualne decydują się coraz młodsze nastolatki.  - Coraz częściej inicjacja odbywa się w okresie gimnazjalnym - mówi Aleksandra Żyłkowska, psycholożka i edukatorka seksualna z Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. - Z sondażu Centrum Profilaktyki Społecznej wynika, że kontakty seksualne ma za sobą 69 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Jeszcze w 2014 r. było to niewiele ponad 50 proc. Co piąty pytany deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat.

Edukacja nie wyprzedza doświadczeń

Polska niechęć do mówienia młodym ludziom o seksie jest zjawiskiem w Europie dość rzadko spotykanym. Przekazywanie nastolatkom wiedzy na ten temat w większości krajów Starego Kontynentu jest standardem i nie budzi emocji. Jej zakres określony jest międzynarodowymi dokumentami, których sygnatariuszem jest także Polska - reguluje go między innymi Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Aleksandra Żyłkowska podkreśla, że edukacja seksualna to nie jest dowolnie dobrany zestaw informacji. Powinna zapewniać pełną wiedzę dostosowaną do wieku dziecka. Nie może być proponowana zbyt późno - powinna wyprzedzać doświadczenia młodzieży. Ma rzetelnie informować o antykoncepcji, w tym jej skuteczności, zaletach i wadach różnych metod, a także o AIDS i innych chorobach przenoszonych drogą płciową. Powinna również odpowiadać na potrzebę czasów, w których żyją dzisiejsi uczniowie - kształtować postawy asertywne u młodzieży, podkreślać prawo kobiety do decyzji w sprawach dotyczących seksu (również do odmowy w każdej sytuacji), a także przedstawiać kwestie związane z mobbingiem, napastowaniem seksualnym oraz gwałtem, tak by młodzież uczyła się odróżniać seksualną przemoc od zalotów.

W zasadzie żaden z tych aspektów nie jest wyczerpująco opisany w podstawie programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Niektóre zostały zupełnie pominięte - nie wyszczególniono mobbingu, asertywności, kwestii gwałtu czy prawa do odmowy. Inne - jak problem napastowania seksualnego - zostały potraktowane marginalnie. W całej podstawie o wykorzystywaniu seksualnym wspomina się raz: "Uczeń określa, na czym polega przemoc w rodzinie, w tym wykorzystywanie seksualne; rozumie, na czym polega profilaktyka i zna możliwości uzyskiwania pomocy w tym zakresie".

Rzetelne informacje na temat nowoczesnej antykoncepcji są kluczowe dla edukacji seksualnej, a polska podstawa programowa poświęca im tylko jeden punkt: "Uczeń zna metody rozpoznawania płodności, metody i środki antykoncepcji oraz sposoby ich działania i zasady doboru". Tymczasem według statystyk GUS każdego roku w Polsce kilkanaście tysięcy nastolatek rodzi dzieci.

Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)

Tylko rodzina

Nowa podstawa programowa już w założeniach odnosi się do tego, co jej twórcy uważają za najważniejsze. Pierwszym celem jest: "Pogłębianie wiedzy związanej z funkcjami rodziny, miłością, przyjaźnią, pełnieniem ról małżeńskich i rodzicielskich, seksualnością człowieka i prokreacją. Umiejętność podejmowania odpowiedzialnych decyzji dotyczących wyboru drogi życiowej, małżeństwa i rodziny".

"Rodzina" to słowo, które w podstawie programowej pojawia się bodaj najczęściej. Jest nią małżeństwo z dziećmi - innej konfiguracji, jak np. para bez dziecka, wychowanie do życia w rodzinie nie przewiduje. Uczeń po przejściu kursu wie, "na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich; rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa; określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich; rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo; ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci; (...) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie; rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka, a nawet  wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

O rodzinie młody człowiek będzie się uczył w wielu różnych aspektach. Między innymi:

"Rodzina. Role społeczne. Uczeń:

1) rozumie, na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich;

2) rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa;

3) określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich;

4) rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo;

5) ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci;

6) wskazuje różnice i podobieństwa między przyjaźnią, zakochaniem, miłością; rozumie znaczenie miłości w życiu człowieka;

7) rozumie, że lepsze zrozumienie siebie powoduje lepsze zrozumienie innych;

8) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie;

9) rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka;

10) określa, czym jest samotne rodzicielstwo;

11) omawia przebieg i higienę ciąży, rozwój prenatalny dziecka;

12) wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

- Nie dla każdego rodzina jest najważniejsza - zauważa Aleksandra Żyłkowska. - Celem edukacji seksualnej powinno być pokazywanie możliwości, ale pozostawienie wyboru drogi życiowej uczniowi. Bez nakierowania na jedyne słuszne wartości i oceniania. Żyjemy w społeczeństwie heteronormatywnym, jednak młodzi ludzie powinni w szkole zdobyć wiedzę na temat orientacji psychoseksualnych, dowiedzieć się, że są trzy: homo-, hetero-, biseksualna. Powinni rozmawiać na lekcjach na temat tożsamości płciowej, powinno się poruszać tematy korekty płci, a także mówić o tolerancyjności i o różnych życiowych ścieżkach.

Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Jest to o tyle ważne, że na etapie końca podstawówki czy szkoły średniej niektórzy uczniowie odkrywają swoją homoseksualną tożsamość i potrzebują w tym procesie wsparcia oraz wiedzy na temat tego, kim są. Podstawa programowa poświęca temu dwa punkty - żaden z nich nie odnosi się do homoseksualizmu wprost. Pierwszy brzmi nieco złowrogo: "wzmacnianie procesu identyfikacji z własna? płcią". Podstawa programowa nie precyzuje, o co chodzi. Druga informacja jest bardziej optymistyczna. Uczeń po kursie wychowanie do życia w rodzinie "jest tolerancyjny wobec odmienności kulturowych, etnicznych, religijnych, seksualnych".

Dzieci w sieci, dorośli w realu

Aleksandra Józefowska nie tylko rozmawia z młodymi ludźmi w telefonie zaufania, prowadzi również zajęcia z edukacji psychoseksualnej w szkołach. - Jestem w stałym kontakcie z nastolatkami, a i tak mam wrażenie, że nie do końca znam świat, w którym żyją - twierdzi. I dodaje, że szkoła powinna się otworzyć na to, że nastolatki żyją w innej rzeczywistości niż dorośli.

Aleksandra Józefowska z Pontonu twierdzi, że cyberprzemoc, również seksualna, to zjawiska powszechne wśród młodych Polaków. Z badania przeprowadzonego na zlecenie podległej Ministerstwu Cyfryzacji Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) wynika, że ponad 33 proc. badanych nastolatków spotkało się z rozpowszechnianiem przy pomocy internetu kompromitujących materiałów na temat swoich znajomych, a ponad 12 proc. - na swój temat. Natomiast badania przeprowadzone przez Fundację Dzieci Niczyje w 2012 roku pokazują, że ponad 21 proc. polskich nastolatków doświadczyło cyberprzemocy. To samo badanie podaje, że niemal 67 proc. nastolatków zetknęło się w sieci z pornografią. Z kolei z sondaży Centrum Profilaktyki Społecznej z 2016 roku wynika, że filmy pornograficzne ogląda 85 proc. nastolatków.

Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Podstawa programowa nie poświęca tym kwestiom żadnej uwagi. Tymczasem młodzi ludzie w sieci prowadzą życie towarzyskie, tam nawiązują kontakty, przesyłają sobie zdjęcia. Rodzice nie mają nad tym kontroli, co więcej - o "drugim", wirtualnym życiu swojej pociechy zazwyczaj nic nie wiedzą. To dlatego tak ważne jest, by w szkole młodzież dowiadywała się, jakie zagrożenie niesie ze sobą np. seksting, czyli wysyłanie komuś swoich roznegliżowanych zdjęć. - Nastolatki rozsyłają nagie fotki i filmiki swoim bliskim, często nie mając świadomości, że te zdjęcia raz upublicznione zostają na zawsze w internecie, że ktoś może je kiedyś wykorzystać przeciwko nim. Z kolei osoby, które wrzucają do sieci fotki innych bez ich zgody, często nie wiedzą, że popełniają  przestępstwo. Trzeba o tym mówić - podkreśla Józefowska.

Rodzice i nauczyciele muszą zaakceptować - choć nie jest to łatwe - fakt, że dzisiejsze nastolatki, a nawet dzieci, mają dostęp do pornografii nie tylko w komputerach, ale też w telefonach. I ogromna część z nich czerpie wiedzę na temat seksu właśnie z tych filmów.

- Oni nagminnie porównują się z aktorami i aktorkami z filmów pornograficznych - mówi Aleksandra Józefowska. - To wywołuje falę nieznanych wcześniej kompleksów i niepewności. Ciągle pojawiają się pytania: czy to normalne, że mam owłosienie łonowe? Dlaczego nie potrafię uprawiać seksu tak długo jak na filmie? Dlaczego mam takie małe piersi?

Nastolatkom mało kto tłumaczy, że seks w prawdziwym życiu jest czymś innym niż w filmie. Tu byłoby pole dla nauczycieli edukacji seksualnej. Najpierw jednak twórcy podstawy programowej musieliby przyznać, że młodzież ma dostęp do pornografii i że uprawia seks. Te fakty są jednak pomijane, a młodym ludziom serwowana jest wiedza o macierzyństwie i ojcostwie, czyli sprawach, które będą ich dotyczyć najwcześniej za 10 lat. Jeśli rodzice nie będą mieli odpowiedniej wiedzy lub nie będą potrafili rozmawiać z dziećmi na niełatwe tematy, nastolatki pozostaną same z trudnymi problemami i dostępem do internetu, w którym mogą znaleźć wszystko.

Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Aleksandra Józefowska dodaje, że popkultura dyktuje wzorzec, zgodnie z którym seks jest niezbędnym elementem każdej relacji. Już nie tylko dziewczynki, ale coraz częściej bywa, że również chłopcy opowiadają nam, że na intymne kontakty decydują się pod presją. W szkole nastolatek powinien się dowiedzieć, że nie musi tego robić.


Dominika Buczak.
Dziennikarka, współautorka książek "Gejdar" oraz "Pan od seksu". Publikuje między innymi w "Wysokich Obcasach", "Ja My Oni", "Urodzie życia". Specjalizuje się w wywiadach i reportażach. Najbardziej interesują ją historie wykluczonych, słabszych, bardziej kruchych. Im chce dać głos.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Na Wasze listy czekamy pod adresem listydoredakcji@gazeta.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do niepublikowania wszystkich listów.

Komentarze (278)
Zaloguj się
  • opio1

    Oceniono 3 razy -1

    Jak ktoś uważa że pruderia i brak wstydu zahamowań w sexie to oświecenie i nowoczesność. a młodzi ludzie tego nie dowiedzą się w szkole to ciemnogród. To upadek edukacji. Są ważniejsze sprawy do przekazania młodym ludzką a jedna z nich to odpowiedzialność za swoje czyny i pieniądze nie spadaj z nieba a wszelkie dotacje demoralizują te z UE jak i 500+

  • stanislaw.sk

    0

    Cyt.:
    „Średniowiecze - pomimo tego, iż żadna z epok nie zrywa całkowicie z tym, co przed nią lub po niej - wydaje się być okresem mrocznym, pozbawionym wszelkiej więzi ze starożytnością, okresem, w którym wszechobecna religia mogła jedynie potępić jako grzeszne przyjemność lub miłość i w którym ubóstwo i praca były wartościami najistotniejszymi. Czy w takich okolicznościach choćby i samo pojęcie przyjemności mogło mieć rację bytu? Czy przyjemność można było jeśli nie przeżyć, to przynajmniej ją sobie wyobrazić? Skoro jednak przyjemność - owo „doznanie lub miłe uczucie płynące z zaspokojenia potrzeby lub skłonności i związane z harmonijnym spełnianiem czynności życiowych”, jak głosi definicja w słowniku Roberta - jest czymś, ku czemu każdy dąży, to dlaczego miałby jej być pozbawiony człowiek średniowieczny? Wprawdzie przyjemność spontanicznie kojarzy się nam najpierw z rozkoszami zmysłowymi, a zwłaszcza seksualnymi, to jednak ówczesny człowiek wiedział przecież, jak zadbać o przetrwanie gatunku. Wydaje się, że dalekie od stereotypu będzie stwierdzenie, iż charakterystycznym zjawiskiem w epoce średniowiecza jest wszechmoc religii, wielką zaś nowością - powiązanie grzechu z ciałem. Czy w takim kontekście przyjemność może być czymś więcej aniżeli bezmyślnie przeżywanym stanem, czymś więcej niż zwykłą dyspozycją? Tak, jest czymś więcej, wymaga bowiem namysłu i aprobaty dla pewnego typu zachowań. Religia wydaje się narzucać dość szczególną, właściwą średniowieczu koncepcję przyjemności: wiążąc tę przyjemność w istotny sposób z cielesnością, z wysublimowanym rozumem i wrażliwością estetyczną, podporządkowuje ją Bogu.”
    =================================
    Jean Verdon „Przyjemności średniowiecza”

  • aw34

    Oceniono 2 razy 2

    W klasie 7 dzieci bo to jeszcze dzieci mają się dowiedzieć o odpowiedzialnym macierzyństwie i ojcostwie, porodzie, szkole rodzenia, karmieniu piersią. jednocześnie ani słowa o przedwczesnej inicjacji. presji seksualnej, umiejętności odmawiania. Ani słowa o pornografii i jej wpływie na młodego człowieka. To było w programie gimnazjum. teraz zniknęło. Faktycznie były jakieś bzdety o braku konieczności wizyty u ginekologa ale ja prowadząc dział o dojrzewaniu zawsze przygotowywałam dziewczyny do wizyty. To zmniejsza lęk a jednocześnie wskazuje na co zwrócić uwagę obsewrwując swój organizm, prosiłam by spytały swoje matki czy regularnie się badają i wykonują mammografię. Kiedy tylko była taka sposobność szłyśmy na zajęcia w poradni, które prowadziła położna. Takie lekcje są bardzo potrzebne ale obawiam się, że wielu rodziców po takich doniesieniach wypisze dzieci z zajęć. Niestety w dalszym ciągu rodzice nie będą rozmawiać z dziećmi na takie tematy.

  • darren.p

    Oceniono 2 razy -2

    Krew nie woda. Jak przyjdzie ochota to zrobią nastolatki i nastoletni to co trzeba. Pisowska szkoła im nie potrzebna. Mają na szczęście (jeszcze) internet. I chyba wiedzą jak się zabezpieczyć przed ...

  • wd87457

    Oceniono 1 raz -1

    Pani Buczek. Proszę się puknąć w czoło. Bo niby rodzina to co innego niz tata, mama i dzieci ?!!! A seks przed małżeński to co wyzwala ?! i z czego ??? czy raczej zniewala ? Z tymi pontonowcami to higway to hell! bo dla gorszycieli jest ono przygotowane

  • hefajstos1

    Oceniono 3 razy -1

    Polski kołtun ma się świetnie pod panowaniem PiS i klechów.

  • darren.p

    Oceniono 4 razy 0

    Prezes, naczelnik Polski raczej nigdy nie zaznał seksu. I jak w tym przypadku można się dziwić czemukolwiek? On chciałby aby cały naród był na wzór i podobieństwo tchórza pod pierzynką.

  • australopitekantropusik

    Oceniono 4 razy 0

    "... a rodzina to mama, tata i dzieci - tego uczniowie dowiedzą się w szkole po reformie PiS.

    Nie. Rodzina to dwóch tatusiów zapinających się w kakao na oczach adoptowanego dzidziusia.

  • literyicyfry123

    Oceniono 1 raz -1

    Parafrazując stare chińskie powiedzenie, że unikając jednego problemu unikasz dziesięciu; Synu, nie wal byle paszteta (, który chce się bzykać dla poprawienia samooceny, ) tylko taką dupę, że jak zapłodnisz to nie tylko nie będziesz żałował, ale wręcz będziesz szczęśliwy. Wiem, takich jest dużo mniej, bo tak jak Ty, są wyjątkowe.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX