(fot. itakdalee / iStockphoto.com)

społeczeństwo

Wychowanie do życia w rodzinie w polskiej szkole: nauczyciele mówią o wartościach, a młodzież uprawia seks

Z nowej podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie wynika, że Polacy uprawiają seks tylko po ślubie i wszyscy żyją w rodzinach złożonych z mamy, taty i dzieci. Dla innego życiowego scenariusza w polskiej szkole nie ma miejsca. Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są nieobowiązkowe i bliższe raczej idei lekcji wychowawczych czy katechezy niż edukacji o seksualności.

Na rzetelną, wyczerpującą edukację seksualną polscy uczniowie w zasadzie nigdy nie mogli liczyć. Walczył o nią już Zbigniew Lew-Starowicz  i - jak sam twierdzi - tej wojny nie wygrał. W autobiograficznej książce "Pan od seksu", która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak, opowiada o kilkudziesięcioletnich żmudnych zabiegach, by wprowadzić sensowną edukację seksualną do szkół. W bezskutecznej bitwie nie mógł liczyć na wsparcie polityków - ani tych z prawa, ani z lewa. Dla wszystkich temat był niewygodny.

Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Dzisiaj w to, że dzieci zdobędą wiedzę o własnej seksualności w szkole, nie wierzy już chyba nikt - ani rodzice, ani nauczyciele, ani uczniowie. W szkołach przedmiot wychowanie do życia w rodzinie zaplanowany jest od 5. klasy podstawówki. Na realizację programu przeznaczono 14 godzin w roku.

Nową podstawę programową wychowania do życia w rodzinie stworzyła Urszula Dudziak, która deklaruje, że wiedzę o współczesnym świecie czerpie z TV Trwam oraz "Naszego Dziennika". Ta radiomaryjna specjalistka ma wielu wrogów - walczy z masturbacją, pettingiem, współżyciem przed ślubem oraz antykoncepcją. Twierdzi, że kobiety są powołane do macierzyństwa lub dziewictwa, promuje czystość przedmałżeńską i dozgonną wierność jednemu, poślubionemu partnerowi, jest przeciwniczką metody in vitro. Te kobiety, które stosują antykoncepcję, określa mianem "permisywnych". Jednak najsłynniejsza jej wypowiedź na temat antykoncepcji pochodzi z wykładu wygłoszonego w Legnicy w 2014 roku: "Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody. Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje".

Źródłem śmiechu przez łzy bywają także dopuszczone przez MEN podręczniki "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie" pod redakcją Teresy Król, które mają wspierać nauczycieli. Trudno nie kpić z ich treści, skoro do młodych kobiet kierują informacje, że "ginekolog to nie dentysta - regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna". Albo przekonują chłopców, żeby wobec dziewcząt byli wyrozumiali: "Jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta". Podręcznik ten został dopuszczony przez MEN już w 2009 roku. Protestowała przeciwko niemu Kampania Przeciw Homofobii, krytykowali go specjaliści - w tym Zbigniew Lew-Starowicz.

Twórcy podstawy programowej i podręczników do wychowania do życia w rodzinie przemawiają do młodych językiem, który do nich nie trafia, nie opisuje ich rzeczywistości, ani nie odpowiada na potrzeby nastolatków. - Oni uprawiają seks, czy to się dorosłym podoba, czy nie - mówi Aleksandra Józefowska, koordynatorka Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. Ten kluczowy fakt twórcy podstawy programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie zdają się lekceważyć. Józefowska od kilkunastu lat pracuje z nastolatkami, również w telefonie zaufania, do którego dzwonią młodzi ludzie, z roku na rok coraz bardziej pogubieni.

- Przez lata działalności Pontonu wielokrotnie sygnalizowaliśmy w Ministerstwie Edukacji Narodowej, jak poważne problemy mają współczesne nastolatki - mówi Józefowska. -  Najczęściej  w odpowiedzi sugerowano, że dzwonią do nas specyficzne, nietypowe dzieci. Że ich problemy są patologiczne.

Tym "patologicznym problemem" okazuje się być brak elementarnej wiedzy. W XXI wieku wciąż w telefonie zaufania padają pytania, o których już powinniśmy dawno zapomnieć. Aleksandra Józefowska je wymienia: - "Wytarłam się ręcznikiem brata, czy mogę być w ciąży?","Skorzystałam z publicznej toalety, czy mogę być w ciąży?". I dodaje: - O mechanizmach zapłodnienia, o tym, co dzieje się z ich ciałem w wieku dojrzewania, nastolatki wiedzą niewiele, często wierzą, że sposobem uniknięcia niechcianej ciąży jest stosunek przerywany.

Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)

Brak podstawowych informacji w tym temacie potwierdzają też wielowątkowe badania na temat wiedzy o seksualności przeprowadzone wśród 18-latków przez Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku. Zaledwie 38 proc. młodych mężczyzn i 45 proc. młodych kobiet potrafi odpowiedzieć na pytania o to, jaki narząd wytwarza plemniki, jaki - komórki jajowe, w którym narządzie dochodzi do zapłodnienia, a w którym rozwija się płód. Wśród 18-latków słaba jest również znajomość tematu antykoncepcji i ochrony przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Według badań zaledwie 38 proc. młodych kobiet i 51 proc. mężczyzn zdaje sobie sprawę, że można się nimi zarazić również podczas stosunku oralnego.

Jednocześnie na współżycie seksualne decydują się coraz młodsze nastolatki.  - Coraz częściej inicjacja odbywa się w okresie gimnazjalnym - mówi Aleksandra Żyłkowska, psycholożka i edukatorka seksualna z Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. - Z sondażu Centrum Profilaktyki Społecznej wynika, że kontakty seksualne ma za sobą 69 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Jeszcze w 2014 r. było to niewiele ponad 50 proc. Co piąty pytany deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat.

Edukacja nie wyprzedza doświadczeń

Polska niechęć do mówienia młodym ludziom o seksie jest zjawiskiem w Europie dość rzadko spotykanym. Przekazywanie nastolatkom wiedzy na ten temat w większości krajów Starego Kontynentu jest standardem i nie budzi emocji. Jej zakres określony jest międzynarodowymi dokumentami, których sygnatariuszem jest także Polska - reguluje go między innymi Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Aleksandra Żyłkowska podkreśla, że edukacja seksualna to nie jest dowolnie dobrany zestaw informacji. Powinna zapewniać pełną wiedzę dostosowaną do wieku dziecka. Nie może być proponowana zbyt późno - powinna wyprzedzać doświadczenia młodzieży. Ma rzetelnie informować o antykoncepcji, w tym jej skuteczności, zaletach i wadach różnych metod, a także o AIDS i innych chorobach przenoszonych drogą płciową. Powinna również odpowiadać na potrzebę czasów, w których żyją dzisiejsi uczniowie - kształtować postawy asertywne u młodzieży, podkreślać prawo kobiety do decyzji w sprawach dotyczących seksu (również do odmowy w każdej sytuacji), a także przedstawiać kwestie związane z mobbingiem, napastowaniem seksualnym oraz gwałtem, tak by młodzież uczyła się odróżniać seksualną przemoc od zalotów.

W zasadzie żaden z tych aspektów nie jest wyczerpująco opisany w podstawie programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Niektóre zostały zupełnie pominięte - nie wyszczególniono mobbingu, asertywności, kwestii gwałtu czy prawa do odmowy. Inne - jak problem napastowania seksualnego - zostały potraktowane marginalnie. W całej podstawie o wykorzystywaniu seksualnym wspomina się raz: "Uczeń określa, na czym polega przemoc w rodzinie, w tym wykorzystywanie seksualne; rozumie, na czym polega profilaktyka i zna możliwości uzyskiwania pomocy w tym zakresie".

Rzetelne informacje na temat nowoczesnej antykoncepcji są kluczowe dla edukacji seksualnej, a polska podstawa programowa poświęca im tylko jeden punkt: "Uczeń zna metody rozpoznawania płodności, metody i środki antykoncepcji oraz sposoby ich działania i zasady doboru". Tymczasem według statystyk GUS każdego roku w Polsce kilkanaście tysięcy nastolatek rodzi dzieci.

Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)

Tylko rodzina

Nowa podstawa programowa już w założeniach odnosi się do tego, co jej twórcy uważają za najważniejsze. Pierwszym celem jest: "Pogłębianie wiedzy związanej z funkcjami rodziny, miłością, przyjaźnią, pełnieniem ról małżeńskich i rodzicielskich, seksualnością człowieka i prokreacją. Umiejętność podejmowania odpowiedzialnych decyzji dotyczących wyboru drogi życiowej, małżeństwa i rodziny".

"Rodzina" to słowo, które w podstawie programowej pojawia się bodaj najczęściej. Jest nią małżeństwo z dziećmi - innej konfiguracji, jak np. para bez dziecka, wychowanie do życia w rodzinie nie przewiduje. Uczeń po przejściu kursu wie, "na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich; rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa; określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich; rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo; ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci; (...) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie; rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka, a nawet  wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

O rodzinie młody człowiek będzie się uczył w wielu różnych aspektach. Między innymi:

"Rodzina. Role społeczne. Uczeń:

1) rozumie, na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich;

2) rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa;

3) określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich;

4) rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo;

5) ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci;

6) wskazuje różnice i podobieństwa między przyjaźnią, zakochaniem, miłością; rozumie znaczenie miłości w życiu człowieka;

7) rozumie, że lepsze zrozumienie siebie powoduje lepsze zrozumienie innych;

8) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie;

9) rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka;

10) określa, czym jest samotne rodzicielstwo;

11) omawia przebieg i higienę ciąży, rozwój prenatalny dziecka;

12) wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

- Nie dla każdego rodzina jest najważniejsza - zauważa Aleksandra Żyłkowska. - Celem edukacji seksualnej powinno być pokazywanie możliwości, ale pozostawienie wyboru drogi życiowej uczniowi. Bez nakierowania na jedyne słuszne wartości i oceniania. Żyjemy w społeczeństwie heteronormatywnym, jednak młodzi ludzie powinni w szkole zdobyć wiedzę na temat orientacji psychoseksualnych, dowiedzieć się, że są trzy: homo-, hetero-, biseksualna. Powinni rozmawiać na lekcjach na temat tożsamości płciowej, powinno się poruszać tematy korekty płci, a także mówić o tolerancyjności i o różnych życiowych ścieżkach.

Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Jest to o tyle ważne, że na etapie końca podstawówki czy szkoły średniej niektórzy uczniowie odkrywają swoją homoseksualną tożsamość i potrzebują w tym procesie wsparcia oraz wiedzy na temat tego, kim są. Podstawa programowa poświęca temu dwa punkty - żaden z nich nie odnosi się do homoseksualizmu wprost. Pierwszy brzmi nieco złowrogo: "wzmacnianie procesu identyfikacji z własna? płcią". Podstawa programowa nie precyzuje, o co chodzi. Druga informacja jest bardziej optymistyczna. Uczeń po kursie wychowanie do życia w rodzinie "jest tolerancyjny wobec odmienności kulturowych, etnicznych, religijnych, seksualnych".

Dzieci w sieci, dorośli w realu

Aleksandra Józefowska nie tylko rozmawia z młodymi ludźmi w telefonie zaufania, prowadzi również zajęcia z edukacji psychoseksualnej w szkołach. - Jestem w stałym kontakcie z nastolatkami, a i tak mam wrażenie, że nie do końca znam świat, w którym żyją - twierdzi. I dodaje, że szkoła powinna się otworzyć na to, że nastolatki żyją w innej rzeczywistości niż dorośli.

Aleksandra Józefowska z Pontonu twierdzi, że cyberprzemoc, również seksualna, to zjawiska powszechne wśród młodych Polaków. Z badania przeprowadzonego na zlecenie podległej Ministerstwu Cyfryzacji Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) wynika, że ponad 33 proc. badanych nastolatków spotkało się z rozpowszechnianiem przy pomocy internetu kompromitujących materiałów na temat swoich znajomych, a ponad 12 proc. - na swój temat. Natomiast badania przeprowadzone przez Fundację Dzieci Niczyje w 2012 roku pokazują, że ponad 21 proc. polskich nastolatków doświadczyło cyberprzemocy. To samo badanie podaje, że niemal 67 proc. nastolatków zetknęło się w sieci z pornografią. Z kolei z sondaży Centrum Profilaktyki Społecznej z 2016 roku wynika, że filmy pornograficzne ogląda 85 proc. nastolatków.

Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Podstawa programowa nie poświęca tym kwestiom żadnej uwagi. Tymczasem młodzi ludzie w sieci prowadzą życie towarzyskie, tam nawiązują kontakty, przesyłają sobie zdjęcia. Rodzice nie mają nad tym kontroli, co więcej - o "drugim", wirtualnym życiu swojej pociechy zazwyczaj nic nie wiedzą. To dlatego tak ważne jest, by w szkole młodzież dowiadywała się, jakie zagrożenie niesie ze sobą np. seksting, czyli wysyłanie komuś swoich roznegliżowanych zdjęć. - Nastolatki rozsyłają nagie fotki i filmiki swoim bliskim, często nie mając świadomości, że te zdjęcia raz upublicznione zostają na zawsze w internecie, że ktoś może je kiedyś wykorzystać przeciwko nim. Z kolei osoby, które wrzucają do sieci fotki innych bez ich zgody, często nie wiedzą, że popełniają  przestępstwo. Trzeba o tym mówić - podkreśla Józefowska.

Rodzice i nauczyciele muszą zaakceptować - choć nie jest to łatwe - fakt, że dzisiejsze nastolatki, a nawet dzieci, mają dostęp do pornografii nie tylko w komputerach, ale też w telefonach. I ogromna część z nich czerpie wiedzę na temat seksu właśnie z tych filmów.

- Oni nagminnie porównują się z aktorami i aktorkami z filmów pornograficznych - mówi Aleksandra Józefowska. - To wywołuje falę nieznanych wcześniej kompleksów i niepewności. Ciągle pojawiają się pytania: czy to normalne, że mam owłosienie łonowe? Dlaczego nie potrafię uprawiać seksu tak długo jak na filmie? Dlaczego mam takie małe piersi?

Nastolatkom mało kto tłumaczy, że seks w prawdziwym życiu jest czymś innym niż w filmie. Tu byłoby pole dla nauczycieli edukacji seksualnej. Najpierw jednak twórcy podstawy programowej musieliby przyznać, że młodzież ma dostęp do pornografii i że uprawia seks. Te fakty są jednak pomijane, a młodym ludziom serwowana jest wiedza o macierzyństwie i ojcostwie, czyli sprawach, które będą ich dotyczyć najwcześniej za 10 lat. Jeśli rodzice nie będą mieli odpowiedniej wiedzy lub nie będą potrafili rozmawiać z dziećmi na niełatwe tematy, nastolatki pozostaną same z trudnymi problemami i dostępem do internetu, w którym mogą znaleźć wszystko.

Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Aleksandra Józefowska dodaje, że popkultura dyktuje wzorzec, zgodnie z którym seks jest niezbędnym elementem każdej relacji. Już nie tylko dziewczynki, ale coraz częściej bywa, że również chłopcy opowiadają nam, że na intymne kontakty decydują się pod presją. W szkole nastolatek powinien się dowiedzieć, że nie musi tego robić.


Dominika Buczak.
Dziennikarka, współautorka książek "Gejdar" oraz "Pan od seksu". Publikuje między innymi w "Wysokich Obcasach", "Ja My Oni", "Urodzie życia". Specjalizuje się w wywiadach i reportażach. Najbardziej interesują ją historie wykluczonych, słabszych, bardziej kruchych. Im chce dać głos.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Na Wasze listy czekamy pod adresem listydoredakcji@gazeta.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do niepublikowania wszystkich listów.

Komentarze (278)
Zaloguj się
  • jan.u

    Oceniono 28 razy -24

    Macierzyństwo i ojcostwo wiążą się z seksem. Jesli autorka twierdzi, że seks teraz a rodzicielstwo za 10 lat, to jest to cokolwiek schizofreniczne. Nie widzę powodów by zmieniać ten sposób edukacji.

  • jacek.boczkowski

    Oceniono 16 razy -16

    Prezerwatywy nawet te najwyższej jakości są zawodne. Aby rzeczywiście przeciwdziałać niepożądanej ciąży trzeba mieć środek działający z pewnością 99,9 % a to daje tylko antykoncepcja hormonalna albo stosunek odbywany bez immisji. Przy zachowaniu wszystkich zaleceń prezerwatywa może dać pewność 99 % czyli, że kobieta je stosująca zajdzie przynajmniej raz w roku w ciążę.

  • piotrwojciak_first

    Oceniono 25 razy -15

    Deprawatorki seksualne z Pontonu. Nie radzę, żeby zbliżały się do moich córek i syna.

  • cristiada

    Oceniono 26 razy -14

    Dzięki Bogu lewactwo zostało odsunięte od władzy i już możliwości seksualizacji polskich dzieci ma ograniczone.

    p.s. zwolennicy promowania seksu wśród najmłodszych, czyli tzw. "edukacji seksualnej": powiedzcie jak to jest, że w krajach, gdzie tą edukację wprowadzono młodzież prowadzi się gorzej, wcześniej i chętniej zaczyna życie seksualne? Powiem wam jak to jest: jesteście wilkiem w owczej skórze, opowiadacie górnolotne farmazony o potrzebie dostarczenia dzieciom rzetelnej wiedzy a tak naprawdę demoralizujecie tylko młodych ludzi, i sprawiacie, że w istocie jest jeszcze gorzej niż jest.

    Precz.

  • choir

    Oceniono 20 razy -14

    Dlaczego artykuł dot. polemiki na temat lekcji wychowania do życia w rodzinie jest opatrzony zdjęciem gejów ? (Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)) Do tego dwie, starsze kobiety nakładające prezerwatywę na ogórek ? W tym wieku już chyba powinny wiedzieć jak to się robi. Dobór zdjęć na poziomie pani katechetki prowadzącej lekcję o seksie. Pani Dominika Buczak niestety ma kiepskie pióro i w ogóle nie poruszyła istoty sprawy, tj. katolickiej indoktrynacji. Poza tym, niemożliwością jest trafić do polskiego zaścianka otwartością na wszelkie mniejszości. Najpierw trzeba prawicowców wyedukować w sprawie seksualności heterycznej, a dopiero pózniej oni sami nauczą się tolerancji. Nachalne włażenie do ich małych rozumków z informacją o LGBT robi tylko krzywdę dla obu stron.

  • szamantak

    Oceniono 15 razy -13

    W tytule artykułu jest ukryte błędne założenie: że jeśli nauczyciele zaczną mówić o seksie, to młodzież będzie uprawiać wartości. Ale to tak nie działa, wbrew nadziejom "edukatorek".

  • miroslaw.apanel

    Oceniono 17 razy -13

    Takt, kultura, anatomia, chemia, fotografia, literatura pomoże w ustaleniu tendencji seksualnych dziecka, bez rodziców wpadnie w szpony niewyobrażalnych dewiacji i ukierunkowań, które powielają filmy pornograficzne i fotografie udające prawdziwy seks. Bez podbudowania miłością to tylko ejakulacja, ruchy frykcyjne, masturbacja...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX