(fot. itakdalee / iStockphoto.com)

społeczeństwo

Wychowanie do życia w rodzinie w polskiej szkole: nauczyciele mówią o wartościach, a młodzież uprawia seks

Z nowej podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie wynika, że Polacy uprawiają seks tylko po ślubie i wszyscy żyją w rodzinach złożonych z mamy, taty i dzieci. Dla innego życiowego scenariusza w polskiej szkole nie ma miejsca. Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie są nieobowiązkowe i bliższe raczej idei lekcji wychowawczych czy katechezy niż edukacji o seksualności.

Na rzetelną, wyczerpującą edukację seksualną polscy uczniowie w zasadzie nigdy nie mogli liczyć. Walczył o nią już Zbigniew Lew-Starowicz  i - jak sam twierdzi - tej wojny nie wygrał. W autobiograficznej książce "Pan od seksu", która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak, opowiada o kilkudziesięcioletnich żmudnych zabiegach, by wprowadzić sensowną edukację seksualną do szkół. W bezskutecznej bitwie nie mógł liczyć na wsparcie polityków - ani tych z prawa, ani z lewa. Dla wszystkich temat był niewygodny.

Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Pikieta przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w przedszkolach i szkołach, maj 2013 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Dzisiaj w to, że dzieci zdobędą wiedzę o własnej seksualności w szkole, nie wierzy już chyba nikt - ani rodzice, ani nauczyciele, ani uczniowie. W szkołach przedmiot wychowanie do życia w rodzinie zaplanowany jest od 5. klasy podstawówki. Na realizację programu przeznaczono 14 godzin w roku.

Nową podstawę programową wychowania do życia w rodzinie stworzyła Urszula Dudziak, która deklaruje, że wiedzę o współczesnym świecie czerpie z TV Trwam oraz "Naszego Dziennika". Ta radiomaryjna specjalistka ma wielu wrogów - walczy z masturbacją, pettingiem, współżyciem przed ślubem oraz antykoncepcją. Twierdzi, że kobiety są powołane do macierzyństwa lub dziewictwa, promuje czystość przedmałżeńską i dozgonną wierność jednemu, poślubionemu partnerowi, jest przeciwniczką metody in vitro. Te kobiety, które stosują antykoncepcję, określa mianem "permisywnych". Jednak najsłynniejsza jej wypowiedź na temat antykoncepcji pochodzi z wykładu wygłoszonego w Legnicy w 2014 roku: "Następstwem antykoncepcji są zdrady i rozwody. Stosowanie prezerwatywy i stosunek przerywany powoduje raka piersi, a kobieta pozbawiona dobroczynnego wpływu nasienia choruje".

Źródłem śmiechu przez łzy bywają także dopuszczone przez MEN podręczniki "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie" pod redakcją Teresy Król, które mają wspierać nauczycieli. Trudno nie kpić z ich treści, skoro do młodych kobiet kierują informacje, że "ginekolog to nie dentysta - regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna". Albo przekonują chłopców, żeby wobec dziewcząt byli wyrozumiali: "Jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta". Podręcznik ten został dopuszczony przez MEN już w 2009 roku. Protestowała przeciwko niemu Kampania Przeciw Homofobii, krytykowali go specjaliści - w tym Zbigniew Lew-Starowicz.

Twórcy podstawy programowej i podręczników do wychowania do życia w rodzinie przemawiają do młodych językiem, który do nich nie trafia, nie opisuje ich rzeczywistości, ani nie odpowiada na potrzeby nastolatków. - Oni uprawiają seks, czy to się dorosłym podoba, czy nie - mówi Aleksandra Józefowska, koordynatorka Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. Ten kluczowy fakt twórcy podstawy programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie zdają się lekceważyć. Józefowska od kilkunastu lat pracuje z nastolatkami, również w telefonie zaufania, do którego dzwonią młodzi ludzie, z roku na rok coraz bardziej pogubieni.

- Przez lata działalności Pontonu wielokrotnie sygnalizowaliśmy w Ministerstwie Edukacji Narodowej, jak poważne problemy mają współczesne nastolatki - mówi Józefowska. -  Najczęściej  w odpowiedzi sugerowano, że dzwonią do nas specyficzne, nietypowe dzieci. Że ich problemy są patologiczne.

Tym "patologicznym problemem" okazuje się być brak elementarnej wiedzy. W XXI wieku wciąż w telefonie zaufania padają pytania, o których już powinniśmy dawno zapomnieć. Aleksandra Józefowska je wymienia: - "Wytarłam się ręcznikiem brata, czy mogę być w ciąży?","Skorzystałam z publicznej toalety, czy mogę być w ciąży?". I dodaje: - O mechanizmach zapłodnienia, o tym, co dzieje się z ich ciałem w wieku dojrzewania, nastolatki wiedzą niewiele, często wierzą, że sposobem uniknięcia niechcianej ciąży jest stosunek przerywany.

Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)Współczesnym nastolatkom często brak elementarnej wiedzy na temat seksu i antykoncepcji (fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta)

Brak podstawowych informacji w tym temacie potwierdzają też wielowątkowe badania na temat wiedzy o seksualności przeprowadzone wśród 18-latków przez Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku. Zaledwie 38 proc. młodych mężczyzn i 45 proc. młodych kobiet potrafi odpowiedzieć na pytania o to, jaki narząd wytwarza plemniki, jaki - komórki jajowe, w którym narządzie dochodzi do zapłodnienia, a w którym rozwija się płód. Wśród 18-latków słaba jest również znajomość tematu antykoncepcji i ochrony przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Według badań zaledwie 38 proc. młodych kobiet i 51 proc. mężczyzn zdaje sobie sprawę, że można się nimi zarazić również podczas stosunku oralnego.

Jednocześnie na współżycie seksualne decydują się coraz młodsze nastolatki.  - Coraz częściej inicjacja odbywa się w okresie gimnazjalnym - mówi Aleksandra Żyłkowska, psycholożka i edukatorka seksualna z Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. - Z sondażu Centrum Profilaktyki Społecznej wynika, że kontakty seksualne ma za sobą 69 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Jeszcze w 2014 r. było to niewiele ponad 50 proc. Co piąty pytany deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat.

Edukacja nie wyprzedza doświadczeń

Polska niechęć do mówienia młodym ludziom o seksie jest zjawiskiem w Europie dość rzadko spotykanym. Przekazywanie nastolatkom wiedzy na ten temat w większości krajów Starego Kontynentu jest standardem i nie budzi emocji. Jej zakres określony jest międzynarodowymi dokumentami, których sygnatariuszem jest także Polska - reguluje go między innymi Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Edukatorka podcza lekcji wychowania seksualnego w jednym z łódzkich gimnazjów (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Aleksandra Żyłkowska podkreśla, że edukacja seksualna to nie jest dowolnie dobrany zestaw informacji. Powinna zapewniać pełną wiedzę dostosowaną do wieku dziecka. Nie może być proponowana zbyt późno - powinna wyprzedzać doświadczenia młodzieży. Ma rzetelnie informować o antykoncepcji, w tym jej skuteczności, zaletach i wadach różnych metod, a także o AIDS i innych chorobach przenoszonych drogą płciową. Powinna również odpowiadać na potrzebę czasów, w których żyją dzisiejsi uczniowie - kształtować postawy asertywne u młodzieży, podkreślać prawo kobiety do decyzji w sprawach dotyczących seksu (również do odmowy w każdej sytuacji), a także przedstawiać kwestie związane z mobbingiem, napastowaniem seksualnym oraz gwałtem, tak by młodzież uczyła się odróżniać seksualną przemoc od zalotów.

W zasadzie żaden z tych aspektów nie jest wyczerpująco opisany w podstawie programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Niektóre zostały zupełnie pominięte - nie wyszczególniono mobbingu, asertywności, kwestii gwałtu czy prawa do odmowy. Inne - jak problem napastowania seksualnego - zostały potraktowane marginalnie. W całej podstawie o wykorzystywaniu seksualnym wspomina się raz: "Uczeń określa, na czym polega przemoc w rodzinie, w tym wykorzystywanie seksualne; rozumie, na czym polega profilaktyka i zna możliwości uzyskiwania pomocy w tym zakresie".

Rzetelne informacje na temat nowoczesnej antykoncepcji są kluczowe dla edukacji seksualnej, a polska podstawa programowa poświęca im tylko jeden punkt: "Uczeń zna metody rozpoznawania płodności, metody i środki antykoncepcji oraz sposoby ich działania i zasady doboru". Tymczasem według statystyk GUS każdego roku w Polsce kilkanaście tysięcy nastolatek rodzi dzieci.

Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)Manifestacja środowisk lewicowych w Olsztynie, odbywająca się pod hasłem: 'Wychowanie seksualne - twoje prawo naturalne ' (fot . Robert Robaszewski / Agencja Gazeta)

Tylko rodzina

Nowa podstawa programowa już w założeniach odnosi się do tego, co jej twórcy uważają za najważniejsze. Pierwszym celem jest: "Pogłębianie wiedzy związanej z funkcjami rodziny, miłością, przyjaźnią, pełnieniem ról małżeńskich i rodzicielskich, seksualnością człowieka i prokreacją. Umiejętność podejmowania odpowiedzialnych decyzji dotyczących wyboru drogi życiowej, małżeństwa i rodziny".

"Rodzina" to słowo, które w podstawie programowej pojawia się bodaj najczęściej. Jest nią małżeństwo z dziećmi - innej konfiguracji, jak np. para bez dziecka, wychowanie do życia w rodzinie nie przewiduje. Uczeń po przejściu kursu wie, "na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich; rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa; określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich; rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo; ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci; (...) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie; rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka, a nawet  wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

O rodzinie młody człowiek będzie się uczył w wielu różnych aspektach. Między innymi:

"Rodzina. Role społeczne. Uczeń:

1) rozumie, na czym polega wierność, zaufanie i dialog w relacjach międzyludzkich;

2) rozumie, czym jest małżeństwo i jego fazy; zna trudności i konflikty oraz sposoby ich rozwiązywania; zna wartość małżeństwa;

3) określa, czym jest macierzyństwo i ojcostwo, i wie, jak należy przygotować się do pełnienia ról rodzicielskich;

4) rozumie, na czym polega odpowiedzialne macierzyństwo;

5) ma świadomość roli autentyczności rodziców w życiu dzieci;

6) wskazuje różnice i podobieństwa między przyjaźnią, zakochaniem, miłością; rozumie znaczenie miłości w życiu człowieka;

7) rozumie, że lepsze zrozumienie siebie powoduje lepsze zrozumienie innych;

8) wskazuje funkcje rodziny ze szczególnym uwzględnieniem wychowania dzieci w rodzinie;

9) rozumie znaczenie prawidłowych postaw rodzicielskich dla rozwoju dziecka;

10) określa, czym jest samotne rodzicielstwo;

11) omawia przebieg i higienę ciąży, rozwój prenatalny dziecka;

12) wie, czym jest szkoła rodzenia i rozumie, jakie pełni funkcje".

- Nie dla każdego rodzina jest najważniejsza - zauważa Aleksandra Żyłkowska. - Celem edukacji seksualnej powinno być pokazywanie możliwości, ale pozostawienie wyboru drogi życiowej uczniowi. Bez nakierowania na jedyne słuszne wartości i oceniania. Żyjemy w społeczeństwie heteronormatywnym, jednak młodzi ludzie powinni w szkole zdobyć wiedzę na temat orientacji psychoseksualnych, dowiedzieć się, że są trzy: homo-, hetero-, biseksualna. Powinni rozmawiać na lekcjach na temat tożsamości płciowej, powinno się poruszać tematy korekty płci, a także mówić o tolerancyjności i o różnych życiowych ścieżkach.

Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)Aleksandra Dulas i Anna Jurek - edukatorki seksualne na co dzień pracujące z młodzieżą podczas zajęć (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Jest to o tyle ważne, że na etapie końca podstawówki czy szkoły średniej niektórzy uczniowie odkrywają swoją homoseksualną tożsamość i potrzebują w tym procesie wsparcia oraz wiedzy na temat tego, kim są. Podstawa programowa poświęca temu dwa punkty - żaden z nich nie odnosi się do homoseksualizmu wprost. Pierwszy brzmi nieco złowrogo: "wzmacnianie procesu identyfikacji z własna? płcią". Podstawa programowa nie precyzuje, o co chodzi. Druga informacja jest bardziej optymistyczna. Uczeń po kursie wychowanie do życia w rodzinie "jest tolerancyjny wobec odmienności kulturowych, etnicznych, religijnych, seksualnych".

Dzieci w sieci, dorośli w realu

Aleksandra Józefowska nie tylko rozmawia z młodymi ludźmi w telefonie zaufania, prowadzi również zajęcia z edukacji psychoseksualnej w szkołach. - Jestem w stałym kontakcie z nastolatkami, a i tak mam wrażenie, że nie do końca znam świat, w którym żyją - twierdzi. I dodaje, że szkoła powinna się otworzyć na to, że nastolatki żyją w innej rzeczywistości niż dorośli.

Aleksandra Józefowska z Pontonu twierdzi, że cyberprzemoc, również seksualna, to zjawiska powszechne wśród młodych Polaków. Z badania przeprowadzonego na zlecenie podległej Ministerstwu Cyfryzacji Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) wynika, że ponad 33 proc. badanych nastolatków spotkało się z rozpowszechnianiem przy pomocy internetu kompromitujących materiałów na temat swoich znajomych, a ponad 12 proc. - na swój temat. Natomiast badania przeprowadzone przez Fundację Dzieci Niczyje w 2012 roku pokazują, że ponad 21 proc. polskich nastolatków doświadczyło cyberprzemocy. To samo badanie podaje, że niemal 67 proc. nastolatków zetknęło się w sieci z pornografią. Z kolei z sondaży Centrum Profilaktyki Społecznej z 2016 roku wynika, że filmy pornograficzne ogląda 85 proc. nastolatków.

Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)Co piąty uczeń szkoł ponadgimnajzalnych deklaruje, że pierwszy kontakt intymny nawiązał w wieku 15-16 lat (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Podstawa programowa nie poświęca tym kwestiom żadnej uwagi. Tymczasem młodzi ludzie w sieci prowadzą życie towarzyskie, tam nawiązują kontakty, przesyłają sobie zdjęcia. Rodzice nie mają nad tym kontroli, co więcej - o "drugim", wirtualnym życiu swojej pociechy zazwyczaj nic nie wiedzą. To dlatego tak ważne jest, by w szkole młodzież dowiadywała się, jakie zagrożenie niesie ze sobą np. seksting, czyli wysyłanie komuś swoich roznegliżowanych zdjęć. - Nastolatki rozsyłają nagie fotki i filmiki swoim bliskim, często nie mając świadomości, że te zdjęcia raz upublicznione zostają na zawsze w internecie, że ktoś może je kiedyś wykorzystać przeciwko nim. Z kolei osoby, które wrzucają do sieci fotki innych bez ich zgody, często nie wiedzą, że popełniają  przestępstwo. Trzeba o tym mówić - podkreśla Józefowska.

Rodzice i nauczyciele muszą zaakceptować - choć nie jest to łatwe - fakt, że dzisiejsze nastolatki, a nawet dzieci, mają dostęp do pornografii nie tylko w komputerach, ale też w telefonach. I ogromna część z nich czerpie wiedzę na temat seksu właśnie z tych filmów.

- Oni nagminnie porównują się z aktorami i aktorkami z filmów pornograficznych - mówi Aleksandra Józefowska. - To wywołuje falę nieznanych wcześniej kompleksów i niepewności. Ciągle pojawiają się pytania: czy to normalne, że mam owłosienie łonowe? Dlaczego nie potrafię uprawiać seksu tak długo jak na filmie? Dlaczego mam takie małe piersi?

Nastolatkom mało kto tłumaczy, że seks w prawdziwym życiu jest czymś innym niż w filmie. Tu byłoby pole dla nauczycieli edukacji seksualnej. Najpierw jednak twórcy podstawy programowej musieliby przyznać, że młodzież ma dostęp do pornografii i że uprawia seks. Te fakty są jednak pomijane, a młodym ludziom serwowana jest wiedza o macierzyństwie i ojcostwie, czyli sprawach, które będą ich dotyczyć najwcześniej za 10 lat. Jeśli rodzice nie będą mieli odpowiedniej wiedzy lub nie będą potrafili rozmawiać z dziećmi na niełatwe tematy, nastolatki pozostaną same z trudnymi problemami i dostępem do internetu, w którym mogą znaleźć wszystko.

Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)Po lewej Aleksandra Józefowska. Po prawej akcja uliczna Fundacji Ponton ''Zdrowa młodzież - zdrowa przyszłość'' dotycząca edukacji seksualnej młodzieży (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Aleksandra Józefowska dodaje, że popkultura dyktuje wzorzec, zgodnie z którym seks jest niezbędnym elementem każdej relacji. Już nie tylko dziewczynki, ale coraz częściej bywa, że również chłopcy opowiadają nam, że na intymne kontakty decydują się pod presją. W szkole nastolatek powinien się dowiedzieć, że nie musi tego robić.


Dominika Buczak.
Dziennikarka, współautorka książek "Gejdar" oraz "Pan od seksu". Publikuje między innymi w "Wysokich Obcasach", "Ja My Oni", "Urodzie życia". Specjalizuje się w wywiadach i reportażach. Najbardziej interesują ją historie wykluczonych, słabszych, bardziej kruchych. Im chce dać głos.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Na Wasze listy czekamy pod adresem listydoredakcji@gazeta.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do niepublikowania wszystkich listów.

Zobacz także
Komentarze (278)
Zaloguj się
  • hanusinamama

    Oceniono 38 razy 34

    Bo nadal wielu rodziców uwaza, ze jak sie z dzieckiem o seksie nie rozmawia to ono nie bedzie go uprawiać. A poza tym mamy jakis problem z seksem. Chyba nam zostało od czasów srendiowiecza kiedy było to samo zło. Uwazam ze 16 lat to za wczesnie...ale to nie ja decyduje. Trzeba nawkłądać dzieciakom do głowy wartości ale tez prawdziwe informacje. Bo gadanie ze sex jest zły nic im nie mowi. Jak juz sie zdecyują to muszą wiedzieć z czym to sie wiąże. Ale tez nie mozna mowić ze sex to samo zło: choroby, grzech i niechciane ciąże. Bo jak tak mowimy to młodzież nie słucha. To nie ejst gorzki syrop ktory jest nieprzyjemny. To jest wielka przyjemność, ważny element życia. Demonizowanie nie powoduje, ze dzieciaki odłożą t na później,.

  • asperamanka

    Oceniono 37 razy 25

    Od czasów transformacji ustrojowej, czyli już 27 lat, trwa dyskusja na temat wychowania seksualnego w szkołach, i niezależnie od tego która opcja rządzi, i tak w tej kwestii rządzi Kościół i jego obsesja seksualna, a podstawy programowe piszą takie właśnie osoby jak opisana w tekście pani "profesor", na widok której nawet ruski wibrator straci erekcję. To jest zupełnie niepojęte.

    Za zamierzchłej komuny były w Warszawie dwa znane źeńskie katolickie licea ogólnokształcące prowadzone przez siostry. Dziewczyny z tych liceów chętnie zapraszało się na różne imprezy, bo one się bzykały chętniej i szybciej od naszych własnych koleżanek ze szkoły, które też zresztą w większości święte nie były. Dziś, jak to można przeczytać wyżej, wiek inicjacji przesunął się na gimnazja, bo już ta młodzież będąc w gimnazjach uważa że już jest dorosła.

    A nasza hierarchia kościelna, i jej cywilne przydupasy, wciąż walczy z wiatrakami. Ja jednak dochodzę do wniosku że trzeba ich obłożyć podatkiem od bezdzietności na poziomie 150% majątku, to może w końcu pójdą po rozum do głowy ;-)

  • herbb

    Oceniono 37 razy 25

    Niestety gdyby od większości Polaków zależało czy ich dziecko rozpocznie życie seksualne wcześnie aczkolwiek świadomie, odpowiedzialnie, a nie daj Boże z satysfakcją, to i tak wybiorą opcję jak najpóźniej, nawet kosztem zyebanego życia swoich dzieci

  • trv

    Oceniono 46 razy 24

    Edukacja seksualna w społeczeństwie w którym nawet partnerzy często boją się lub wstydzą się rozmawiać o seksie i swoich potrzebach jest z góry skazana na porażkę.

  • ochujek

    Oceniono 36 razy 22

    Według rządzących i klechów, najlepsza jest ciemnota i niewiedza. Skutki widać na śmietnikach i w Sejmie.

  • antrop

    Oceniono 34 razy 18

    Ostatnio, po raz kolejny po 40 latach, przeczytałem Sztukę kochani Wisłockiej. Rozczarowałem się tym że nikt treści nie unowocześnił, wydano ją przed rokiem ,80 i tak zostało. W obecnej postaci jest bardzo katolicka - i też takim paniom jak Sobecka i Dudziak nie odpowiada? Te panie i Radziwiłła powinno się LECZYĆ! Zamiast pomników Lechowi powinno się wystawić pomnik Wisłockiej za wkład w podstawy. XXI wiek a nasze społeczeństwo nadal w Średniowieczu.

  • ochujek

    Oceniono 28 razy 18

    Najgorzej gdy ksiądz bierze się za praktyczne nauczanie dzieci seksu. Hierarchowie takich chronią.

  • klikon55

    Oceniono 26 razy 16

    Szkoła ma tylko wychować przyszłych wyborców pis. Poziom wiedzy najlepiej znikomy, o rzetelnej edukacji zapomnijcie.

  • jakub13579

    Oceniono 20 razy 16

    W internecie krążą wykłady pani dudziak które również zbudziły moją wesołość. Jednak gdy dokładniej przeanalizowałem jej myśli doszedłem do wniosku, że nie powinno się z niej śmiać.
    Uważam bowiem, że kobieta ma znaczne ograniczenia umysłowe, które powodują różne komiczne sprzeczności, paradoksy i zwykłe głupoty spowodowane katolickimi obsesjami i religijnym obskurantyzmem..
    dudziak zostawmy w spokoju, jednak za wszelką cenę nie dopuszczajmy do niej i jej podobnym naszych dzieci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX