Premier Wielkiej Brytanii Theresa May

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May (fot. Alastair Grant/AP)

wywiad gazeta.pl

Edward Lucas: Wybory to ostatnia szansa na zatrzymanie, spowolnienie lub zmiękczenie Brexitu

Zwycięstwo w przedterminowych wyborach da Theresie May silny mandat do przeprowadzenia Brexitu. Ale są sygnały, że może czekać ją niespodzianka. I to nieprzyjemna - mówi wiceszef CEPA i redaktor "The Economist", Edward Lucas.

"Brexit wyreżyserował Hitchcock: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie" - napisał na Twitterze Donald Tusk.

Szef Rady Europejskiej skomentował w ten sposób nagły zwrot w polityce brytyjskiej: premier Theresa May ogłosiła przyspieszone wybory 8 czerwca. O tym, czy rzeczywiście się odbędą, zdecyduje głosowanie brytyjskiego parlamentu. Czy opozycja ma szansę wygrać te wybory? A jeśli tak - to co z Brexitem? Zapytaliśmy eksperta.

Michał Gostkiewicz: Czy ruch premier Theresy May to dobre posunięcie taktyczne?

Edward Lucas: - Ma sens polityczny. Ale nie poprawi jej reputacji jeśli chodzi o bycie konsekwentnym politykiem. Przedterminowe wybory, jeśli premier May je wygra, ułatwią jej życie. Ułatwią jej też wszelkie działania w ramach procesu Brexitu. Ale rozpisanie teraz wyborów rodzi również poważne trudności.

Jakie?

- Pierwszym problemem jest to, że w okresie od teraz do połowy czerwca wahadło opinii publicznej może przechylić na przeciwną rządowi stronę. Choć pozycja Partii Pracy jest obecnie bardzo słaba, to nieźle mają się inne opozycyjne ugrupowania - jak Liberalni Demokraci. Panią premier May mogą zatem czekać niespodzianki, i to niekoniecznie dla niej korzystne.

Britain's Prime Minister Theresa May arrives to speak to the media outside her official residence of 10 Downing Street in London, Tuesday April 18, 2017. British Prime Minister Theresa May announced she will seek early election on June 8 (AP Photo/Alastair Grant)Theresa May (AP Photo/Alastair Grant)

Czy możemy traktować te wybory jako ostatnią szansę na ewentualne spowolnienie, osłabienie efektów bądź zamrożenie procesu Brexitu, w przypadku, gdyby wynik wyborów okazał się zły dla konserwatystów?

- To zdecydowanie jest ostatnia szansa na zatrzymanie, spowolnienie lub zmiękczenie Brexitu. Nie wiem, czy da się go zatrzymać, ale z całą pewnością zły dla Theresy May i sił pro-Brexitowych wynik tych wyborów może dużo zmienić. Szanse są niewielkie, ale są pewne sygnały pozwalające na pewien optymizm.

Na przykład?

- Dobre wyniki Liberalnych Demokratów w wyborach uzupełniających. Pokazują, że ich kiepskie notowania sondażowe w skali kraju nie przekładają się na rezultaty lokalne - gdy wyjdą do ludzi ze swoją kampanią - to po pierwsze.

Po drugie - uważam, że niezadowolenie wśród wyborców wobec Partii Konserwatywnej za jej działania ws. Brexitu jest bardzo silne. Wielu posłów czuje, że nie może dyskutować z rezultatami referendum, ponieważ obiecali swoim wyborcom uszanowanie jego wyników.

Jednak nowe wybory otwierają możliwość powiedzenia wyborcom: nie podoba mi się Brexit i zrobię wszystko, żeby go spowolnić, zmiękczyć lub nawet powstrzymać. I jeżeli zostaną wybrani z takim przekazem, mogą powiedzieć tak: "ok., referendum to jedno, ale wybory to drugie, moi wyborcy powierzyli mi mandat, więc skoro miałem taki przekaz, to chcą ode mnie czego innego".

Szanse nie są więc ogromne, ale istnieją. Elity polityczne w Wielkiej Brytanii są chwiejne - bardziej niż przez ostatnie sto lat. Jest też wielu konserwatywnych wyborców, których Brexit przeraża i którzy będą chcieli oddać głos protestu. Moim zdaniem zatem sukces przeciwników Brexitu nie jest pewny, ale jest możliwy.

Edward Lucas (fot. Robert Kowalewski/AG)Edward Lucas (fot. Robert Kowalewski/AG)

Jak pan skomentuje całą sekwencję zdarzeń: konserwatywny rząd najpierw doprowadza do referendum, przegrywa je, premier ustępuje, nowa premier uruchamia procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, a kilka tygodni później ogłasza wybory?

- Wynik wyborów - jeśli będzie dla niej korzystny - daje Theresie May większą swobodę. Jeśli wygra, otrzyma osobiście mandat od wyborców. Nie miała go wcześniej, jej pozycja była przez to słabsza. A teraz może wyjść do wyborców, spojrzeć im prosto w twarz i powiedzieć: jeżeli zdecydujecie, żeby pozostawić mnie na Downing Street, wiecie, co zrobię.

To gra o wielką stawkę. Jest pan zaskoczony jej decyzją?

- Jak wspomniałem, nie pierwszy raz pokazała brak konsekwencji w swojej polityce. Mówiła już, że szkockie referendum nie powinno się odbyć, zanim nie będzie jasne, na jakich zasadach odbędzie się Brexit. A teraz sama zarządziła jeszcze większy plebiscyt wśród wyborców - w całej Wielkiej Brytanii. I to zanim negocjacje ws. Brexitu w ogóle się zaczęły. Z drugiej strony - jest premierem, ma prawo podejmować decyzje, a jeśli wyborcom się one nie spodobają, mają prawo ją ukarać. Ale trudno o alternatywę dla konserwatystów. Od lat 30. XX wieku nie było takiej słabej opozycji w Wielkiej Brytanii. I to znacznie przechyla szanse w wyborach na korzyść pani May.

Britain's Prime Minister Theresa May walks back into her official residence of 10 Downing Street in London, after speaking to the media on Tuesday April 18, 2017. British Prime Minister Theresa May announced she will seek early election on June 8 (AP Photo/Alastair Grant)Alastair Grant (AP Photo/Alastair Grant)

Edward Lucas. Wiceprzewodniczący think-tanku Center for European Policy Analysis (CEPA), starszy redaktor w magazynie "The Economist". Od 1986 r. pisze o sprawach Europy Wschodniej, w tym Polski. Opisywał upadek Związku Radzieckiego. W latach 1998-2002 był dyrektorem biura moskiewskiego "The Economist", był też korespondentem w Berlinie i Wiedniu. Po powrocie ze stolicy Rosji, w 2008 r., napisał książkę "Nowa zimna wojna: Putinowska Rosja i zagrożenie dla Zachodu". Jest też uznanym ekspertem ws. wywiadu i szpiegostwa, bezpieczeństwa energetycznego i wojny informacyjnej, autorem m.in. "Operacji: Snowden" (2014) i "Cyberfobii" (2015).

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (41)
Zaloguj się
  • pavise

    Oceniono 19 razy 9

    Odkad ogłoszono brexit ceny podskoczyly do góry o kilka do kilkudziesięciu %. Ceny żywności ok 10% średnio. Inflacja , która oficjalnie ma kilka % nie oddaje obrazu tego co się dzieje w UK. Daleko nie szukając przez kilka lat mój syn szalał na punkcie kart matchattack premier league. Były w cenie 1£ za 10szt, po brexicie cena ta sama ale kart już 9 w boosterze. Funt poleciał na łeb w dół, a inwestorzy zza granicy nie oczekują mniejszych zysków w $, toteż wszystkie ceny skaczą w górę. A ambitny plan konserwatystów podnoszenia minimalnej stawki do ponad 9£ za h jeszcze bardziej pogłębia dramat gospodarki.

  • asperamanka

    Oceniono 6 razy 6

    May zmieniła zdanie w kwestii wyborów i robi ucieczkę do przodu, bo po prostu nie ma innego wyjścia.

    Brukselska biurokracja postanowiła grać twardo, i odmawia negocjacji pobrexitowych umów handlowych zanim UK nie wyjdzie formalnie z UE za dwa lata, i uzależnia rozmowy od pokrycia przez UK "kosztów rozwodu" obliczanych na 60 miliardów euro. Do tego już zapowiedziano, że instytucje unijne z Londynu, w tym zwłaszcza prestiżowy nadzór finansowy i nadzór medyczny UE zabierze jeszcze w tym roku.

    To wszystko, choćby nie miało na razie faktycznego znaczenia dla warunków prowadzenia biznesu w UK i inwestowania przez zagranicę, pogłębia niepewność, a zatem na kurs funta, ceny wewnętrzne, i nastoje na Wyspach się przełoży. Lepiej zrobić wybory szybko, kiedy są szanse wygranej, niż ryzykować ich przegranie za rok na fali pogarszających się nastrojów.

  • sselrats

    Oceniono 17 razy 3

    A po co? Cos niezrozumialego bylo w referendum?

  • jmb2

    Oceniono 5 razy 1

    Premier Teresa May widać, że wyraźnie zwątpiła, zdała sobie sprawę z ryzyka jakie bierze na siebie i zapewne nie chce być osobą, która w historii będzie wskazywana jako Ta - która wyprowadziła UK z UE - co może na długo pogrążyć gospodarkę UK w izolacji i stagnacji. Dla mnie to polityka ... "kluczenia przestraszonego zająca".

    Widać, że ostatnie rządy w UK nie potrafiły sprostać nadarzającym się okazjom i szansom i nie umiały przekuć je w swój sukces. Tym bardziej, że prawie za darmo UK w krótkim czasie po 2004 roku dostało wielki SKARB jakim stał się zmotywowany do pracy, zdrowy i przeważnie młody ... polski robotnik, czyli siła robocza, dzięki której gospodarka UK stanęła z powrotem na nogi po kryzysie w 2008 roku. I zamiast wykorzystać to pozytywnie i na tej okazji budować dobre relacje z Polakami - Brytyjczycy poddali się presji tych, którym ta konkurencja się nie spodobała a były i są to osoby zwykle niezdolne do ciężkiej pracy, nadużywające alkoholu i narkotyków. A jak wiemy to nie jest materiał na dobrego pracownika, dlatego w minionych 10 latach wiele firm angielskich z takich pracowników zrezygnowało a rząd Konserwatywny, który doszedł do władzy w 2009 poobcinał wszystkim benefits...

    Niezadowolenie tego typu rodzimej siły roboczej UK, niekorzystny obrót sprawy oraz złe nastroje wśród robotników - wykorzystała w pierwszej kolejności partia UKiP z Nigelem Farage na czele a ... Konserwatyści którzy na tej fali doszli do władzy po 2008 dali się przez Nigela Farage wprowadzić w ślepą uliczkę, której teraz świadkami wciąż jesteśmy...

    Jest takie powiedzenie: Trudności są po to, by poprzez nie, każdy z Nas nauczył się je pokonywać.

    Dla mnie BREXIT - jest typową ucieczką z tonącego okrętu oraz akurat przewrotnie ... przed chęcią i umiejętnością pokonywania piętrzących się trudności, kraju który chce zaliczać się do światowej czołówki..

    Coraz bardziej widać, że Brytyjczycy byli i wciąż są aktualnie - słabi - w rozwiązywaniu trudności.
    Trudności ich przerastają. Zycie na wyspie, tak jak u "pana Boga za piecem" i tylko szpanowanie Armią czy bronią atomową nie wystarczy a to chyba poważnie uśpiło ich własne aktywne zdolności do podejmowania nowych wyzwań na miarę XXI wieku w ramach UE...
    Zasłanianie się przepisami UE to dla mnie tylko wymówka, każdy kraj UE ma prawo robić też coś w ramach własnych możliwości i nie zganiać wszystkiego na UE.

    Na przykład narzekali w UK na imigrantów z UE ale statystyki pokazywały, że rocznie do UK przybywało tyle samo Emigrantów, z UE co z poza na co już sami Brytyjczycy mieli wpływ ale widocznie tego robić nie chcieli - chcieli tylko sobie ponarzekać. Jak kończy się skupianie na narzekaniu a nie na rozwiązywaniu problemów pokazuje sam Brexit.

  • wszyscyklamiecie

    Oceniono 35 razy 1

    ....nie znamy wszystkich faktow....ale jednym pewnym faktem jest....ze oficjalna nota o opuszczenie EU wplynela do EU ze strony GB....wiec Brexit jest faktem....fakty nieznane, to ewentualne opuszczenie GB przez Szkocje na skutek Brexitu....a to jest dla GB wiekszy problem jak opuszczenie EU....wiec po co pismaki mieszacie ludziom w glowach....zeby potegowac napiecie....aby was jeszcze ktokolwiek czytal....tak wam brak tych dotacji ktore otrzymywaliscie za czasow rzadow Platfusow....ze poziom dziennikarski spadl do "0"....

  • smiki48

    Oceniono 49 razy 1

    typowe chciejstwo GW. Przypomnę tylko, ze Trump według GW nie miał najmniejszych szans na wygranie. To samo było z Brexitem. GW uprawia propagandę zamiast informowania.

  • Agnieszka M Werpachowska

    0

    Zal czytac, tak malo wiecie o polityce UK. Bedzie Brexit. Potrzebny jest nowy rzad, zeby sprawnie go przeprowadzic i nowy manifest PM (ten Camerona wiaze Teresie May w roznych kwestiach rece). Labour jest aktualnie w rozsypce, wiec to idealny moment dla Torysow.

  • wojtekgoo

    Oceniono 1 raz -1

    To ma byc demokracja wg. EU i GW? Glosowania dopoki wynik nie bedzie po naszej mysli?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX