Były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia Jerzy Stępień

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia Jerzy Stępień (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)

Felieton

Sędzia Stępień bez złudzeń o reformie sądów: Jesteśmy już ugotowani

Od roku żyjemy w sytuacji, w której państwa prawa nie ma. Liczy się siła. I kto jest silny, tego jest na wierzchu. Dziś PiS przywraca nam model sądów z PRL - pisze w gościnnym felietonie sędzia, były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.

Byłem sędzią w latach 70. Pamiętam polskie sądy z lat 80. Sam byłem przez te sądy skazywany. Ten model jest właśnie przywracany przez PiS za pomocą projektów zmiany zasad mianowania prezesów sądów i członków KRS. To jest próba zawracania kijem Wisły, próba powrotu do status quo ante z roku 1989.

Tak właśnie było w PRLu. Minister sprawiedliwości miał pełną kontrolę nad każdym sądem, bo sam powoływał sędziów. W ramach tzw. jednolitego systemu władzy państwowej było to niejako naturalne. Władza była skupiona w jednym ręku, w jednym podmiocie - Biurze Politycznym PZPR, o którym wiadomo było, że jakoś tam funkcjonuje. Jaki system będzie teraz?

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień (fot. Kornelia Głowacka-Wolf/AG)Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień (fot. Kornelia Głowacka-Wolf/AG)

"Jeśli te zmiany przejdą, to już nie będzie trójpodziału władzy"

Otóż problem w tym, że nie wiadomo, kto tu rządzi. Czy minister sprawiedliwości jest ważniejszy od pana Jarosława Kaczyńskiego? Zwróćmy uwagę na to, że cały projekt zmiany ustroju sądów nie wchodzi do Sejmu jako rządowy, ale jako poselski. To typowe dla tej władzy - omijanie proceduralnych wymogów projektu rządowego. A w drodze projektu poselskiego hulaj dusza, piekła nie ma! To są jawne kpiny z porządku konstytucyjnego. I ogólnie z Polaków. Czy rządzący naprawdę uważają obywateli za stado baranów? Ponieważ na to właśnie wygląda. Przecież tego rodzaju zmiany, jawnie przywracające elementy ustroju PRL-u, w warunkach trójpodziału władzy po prostu nie przejdą. A może przejdą? Może ludzie się nie zorientują, o co chodzi?

A chodzi przecież o to, że jeśli te zmiany przejdą, to już nie będzie trójpodziału władzy. Władze będą oczywiście mówić, że zmiany nie dotyczą niezawisłości sędziego jako takiego, nie dotyczą sędziego, który orzeka w konkretnej sprawie. A ja wiem, jak będzie, bo wiem, jak było. Miałem w latach 70. pewnego przewodniczącego wydziału. Z nadania politycznego oczywiście. Był członkiem partii w naszym sądzie w Kielcach. Zwykle o wpół do dziewiątej wychodził z sądu, mówiąc: "gdyby ktoś o mnie pytał, to jestem w komitecie". Oczywiście komitecie miejskim miejscowego oddziału PZPR. Dzisiaj tacy prezesi sądów, którzy będą powoływani przez polityków, też będą starali się pozostawać z nimi w dobrych relacjach. To naprawdę jest powrót do przeszłości. W PRLu nie było kadencji, i, jak prezes był grzeczny, to był długo prezesem. A mógł za to dostać awans do sądu wyższej instancji, włącznie z Sądem Najwyższym. Natomiast gdy w jakikolwiek sposób okazał swoją niezależność, to lądował na marginesie. I do tego stanu właśnie znów zmierzamy.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Sławomir Kamiński/AG)Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Sławomir Kamiński/AG)

"Od roku żyjemy w sytuacji, w której państwa prawa nie ma"

Ktoś zapyta: a skąd wezmą tylu usłużnych nowych prezesów sądów? Ależ znajdą się. W Ministerstwie Sprawiedliwości wciąż pracuje stu kilkudziesięciu sędziów. I ponad 100 prokuratorów. Tak, władza sądownicza pracuje u władzy wykonawczej. To jest kpina z trójpodziału władzy. Ta kpina ma pensje wypłacane przez macierzysty sąd, choć sądzić nie może zgodnie z wyrokiem TK. Skąd się wzięli ci ludzie? Zawsze tam byli, na tzw. delegacji, pobierali też dodatkowe apanaże oprócz pensji. I żaden sąd tej anomalii nie przezwyciężył, środowisko sędziowskie też. Będzie skąd brać kadry na nowych prezesów sądów.

Dokąd nas to doprowadzi? Mam złą wiadomość - już doprowadziło. Gdzie jesteśmy? Od roku żyjemy w sytuacji, w której państwa prawa nie ma. Liczy się siła. I kto jest silny, tego jest na wierzchu. Przed rokiem atak na Trybunał i jego wyłączenie jako kontrolera konstytucyjności otworzyło władzy nieograniczone możliwości. Mogą uchwalać, co chcą i nie spotkają się z oporem. W debacie sejmowej nie liczą się argumenty, tylko to, kto ma więcej pałek. Liczy się konkretny układ sił w obozie rządzącym. Reforma sądów i Krajowej Rady Sądowniczej to jest próba zdobycia jeszcze większej liczby pałek. Jeśli znosi się w państwie trójpodział władzy - a proszę nie mieć złudzeń, on już jest zniesiony - to pozostaje tylko rozpaczliwa walka niektórych sędziów - mam nadzieję, że większości - i ludzi rozumiejących odpowiedzialność za państwo.

Tak, przełom już nastąpił. My teraz ponosimy jego konsekwencje. To tak, jakby w 1946 r. ktoś się zastanawiał, czy władza komunistyczna jest totalitarna, czy nie. W 1950 r. już wszyscy to wiedzieli. Ale przełom był w roku 1945! Teraz podobnie - przełom nastąpił w 2015 roku. A to, co w tej chwili się dzieje, to konsekwencje złamania porządku ustrojowego. Władza ma już wszystkie atuty w swoim ręku i może je dowolnie wykorzystywać w zależności od okoliczności i czasu. Nie wszystko robi za jednym zamachem, konsekwentnie zabiera się za kolejne przestrzenie, rozkłada zdobywanie kolejnych przyczółków na etapy. Żeby ludzie nie od razu zetknęli się z nową rzeczywistością. Jak w popularnej metaforze gotującej się żaby. Czyli: jak się wrzuci żabę do wrzątku, to wyskoczy, a jak będzie się powoli podgrzewać, to się ugotuje, bo nie zauważy niebezpieczeństwa.

Metafora owa jest naukowo błędna, ale celna. Nasza żaba nie dość, że jest już w wodzie - ona jest już ugotowana. My jesteśmy ugotowani. Mamy trzy opcje. Albo nastąpi taka dekompozycja w obozie władzy, że straci ona zdolność skutecznego rządzenia, albo społeczeństwo tę władzę powstrzyma, albo tego nie zrobi. A jeśli tego nie zrobi, to woda gotuje się dalej i trzeba będzie zjeść tę żabę. Problem w tym, że jedni nam tę żabę przyrządzili, a jeść będziemy musieli wszyscy.

Sędzia Jerzy Stępień podczas spotkania w ramach Klubu Obywatelskiego (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)Sędzia Jerzy Stępień podczas spotkania w ramach Klubu Obywatelskiego (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)

Jerzy Stępień. Prawnik, senator I i II kadencji, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji (1997-1999), sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, w latach 2006-2008 prezes TK. W czasach PRL członek opozycji demokratycznej, internowany, dwukrotnie aresztowany. Od 1971 do 1973 był asesorem, od 1973 sędzią Sądu Powiatowego w Kielcach, a od 1975 sędzią Sądu Rejonowego. W latach 1979-1989 wykonywał zawód radcy prawnego. W latach 80. związany z "Solidarnością". W czerwcu 1999 wybrany na sędziego TK, w 2006 r. został prezesem Trybunału.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (198)
Zaloguj się
  • bbarab

    Oceniono 51 razy 41

    Ciekawe, jakie argumenty przeciwko tym, które tu wyłożył prof. Stępień zostaną dziś podyktowane trollom na operatywce przez Biuro Polityczne PiS? Obstawiam, że coś o "świniach odrywanych od koryta", bo nic lepszego nie są w stanie wymyślić, a ich wyborcy nic innego nie potrafią zrozumieć.

  • ksks3

    Oceniono 38 razy 36

    Tak Panie sędzio, pisiory uważają społeczeństwo za stado baranów.
    I NIESTETY MAJĄ RACJĘ !

  • oloros11

    Oceniono 28 razy 28

    i maja racje
    ale to PO jest stadem baranow
    mogli postawic Ziobro przed trybunalem i nie postawili
    mogli i ch zalatwic na starcie - ale nie chcialo sie, zwis i marazm
    no to teraz ich beda wsadzac do wiezienia - a etap z sadami jest tylko koniecznym wstepem do fali aresztowan przed wyborami samorzadowymi i parlamentarnymi - to tylko o to chodzi - o wladzde ala Erdogan czy Lukaszenka

  • siwywaldi

    Oceniono 26 razy 24

    Czy rządzący naprawdę uważają obywateli za stado baranów? – pyta pan Jerzy Stępień.
    Oczywiście że tak, czemu już wiele lat temu dał wyraz Kurski mówiąc swoje słynne: „ciemny lud kupi wszystko”.
    Bo przecież dla przeciętnego niewykształconego elektoratu, sędziowie to taka banda nierobów, którzy za „nic nie robienie” dostają miesiąc w miesiąc pensje w wysokości nierzadko ich ROCZNYCH dochodów! A sam Sąd TEŻ jest im instytucją wrogą, bo jeżeli doń trafiają, to GŁÓWNIE w charakterze oskarżonych lub dłużników, a więc w ich mniemaniu osób „pokrzywdzonych”.

  • ggargi

    Oceniono 23 razy 23

    Drogi Panie ... 500+ i barany będą dalej głosować z a 500+

  • justas32

    Oceniono 24 razy 22

    Rządzący uważają obywateli za stado baranów ? Tak !!! A co gorsza - mają rację ...

  • jerry224

    Oceniono 20 razy 20

    Mam w domu 11-tu sąsiadów i wszyscy należą do stada ...
    Stada które tak chciało i dalej myśli stadnie

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 23 razy 19

    pisowski suweren to JEST stado usłużnych, sprzedajnych tępych baranów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX