(fot. Bartosz Józefiak)

reportaż

Biblioteka, spożywczak, magazyn okien. Drugie życie synagog niewiele ma wspólnego z duchowością

Freski po hebrajsku obok papieru toaletowego. Przy ścianach ze śladami po kulach regały z książkami dla dzieci. Magazyn okien w miejscu, gdzie kiedyś studiowano Torę i Talmud. Odwiedziliśmy synagogi w Inowłodzu, Piotrkowie Trybunalskim i Opocznie.

Choć biały budynek stoi przy głównej ulicy, schowany jest za drzewami, nieopodal mostu i rzeki Pilicy, która płynie przez Inowłódz. By go ujrzeć, trzeba zejść schodkami w dół. Jest dwupiętrowy, z wysokimi oknami, starymi drewnianymi drzwiami i trójkątnym dachem. Wysoko nad wejściem zawieszony jest napis: sklep spożywczy i przemysłowy. Przed budynkiem stoliki i ławki. Dwóch gości spokojnie dopija piwo, obok wędkarze łapią pierwsze w tym roku ryby. Marek opowiada: - Latem dopiero jest ładnie! Parasolki przy stolikach, mnóstwo turystów, którzy przyjechali zwiedzać zamek i kościół. Tylko tak trochę głupio kupować tu piwo. No bo jakby to było, gdyby nasz kościół zamienili w sklep?

Inowłódz. Synagoga zamieniona na sklep (fot. Bartosz Józefiak)Inowłódz. Synagoga zamieniona na sklep (fot. Bartosz Józefiak)

Synagoga w Inowłodzu powstała na początku XIX wieku. Żydzi stanowili wtedy 1/3 mieszkańców wsi. Wśród Żydów z Warszawy czy Łodzi Inowłódz był popularnym miejscem wypoczynku. Przyjeżdżał tu m.in. Julian Tuwim. W 1941 roku Niemcy utworzyli w Inowłodzu getto. Rok później wywieźli stąd 600 osób. Po wojnie synagoga była magazynem i biblioteką. Sklepem stała się 12 lat temu.

W spożywczym faktycznie wystrój jest nietypowy. Nad regałami z papierem toaletowym, piwem i  maszyną do krojenia mięsa malowidła z napisami w języku hebrajskim i rosyjskim. A pod sufitem ogromny żyrandol. To chyba najdziwniejszy sklep spożywczy w Polsce. Jest zabytkiem chronionym przez konserwatora. Gmina chwali się nim na tabliczce przy wjeździe do wsi. Turysta nowiutkim chodnikiem może przejść wzdłuż rzeki i zobaczyć atrakcje Inowłodza: romański kościół, zamek z czasów Kazimierza Wielkiego i właśnie synagogę, czyli sklep.

Wacław Pietrzak, który obok sklepu łowi ryby, pamięta, że kiedyś był tu magazyn zboża. Więc teraz już chyba nie jest źle? Co prawda dawno temu modlili się tu Żydzi, ale co z tego? - Na Zachodzie nasze kościoły przerabiają na dyskoteki. Komu to przeszkadza? I tak nikt do nich nie przychodzi. Tak samo tutaj. Żydzi już tu nie przyjadą - opowiada.

Inowłódz. Synagoga zamieniona na sklep (fot. Bartosz Józefiak)Inowłódz. Synagoga zamieniona na sklep (fot. Bartosz Józefiak)

Sprzedawczyni mówi, że Żydzi jednak, owszem, zaglądają. Rzadko, raz na parę lat, zatrzyma się wycieczka. Jedni kiwają głową z niezadowoleniem, inni wzruszają ramionami.

- Zresztą wielu chrześcijan też to oburza. I ja to rozumiem, bo co to za moda świątynię przerabiać? - mówi ekspedientka. A w kolejnej wypowiedzi dodaje: - Ale śmieszna historia jest taka, że ten budynek sama gmina żydowska sprzedała. Wiedzieli dobrze, co tu będzie. Więc jak sprzedali, to chyba nie mają z tym problemu? A szef tu mnóstwo zainwestował. Posadzkę zrobił od zera, pomalował ściany, tylko zostawił malowidła. Przyjeżdżają turyści, studenci. Podziwiają. A my? My po prostu pracujemy. Tak prawdę mówiąc, to przestałyśmy już doceniać to piękno - stwierdza, zanosząc soki Trzy Cytryny na półpiętro, gdzie kiedyś był babiniec, czyli część synagogi wydzielona dla kobiet.

Żydzi zabiorą bibliotekę

Synagoga w Piotrkowie Trybunalskim to ogromny budynek, z wysoką fasadą zakończoną wieżyczkami. Góruje nad jednopiętrowymi domkami w okolicy. Obok klepisko oraz polana, na której właśnie rozkłada się cyrk.

Wielka Synagoga w Piotrkowie Trybunalskim (fot. Bartosz Józefiak)Wielka Synagoga w Piotrkowie Trybunalskim (fot. Bartosz Józefiak)

Powiedzieć, że budowla przetrwała wojnę, to jednak przesada. - Przecież tu były ruiny! - wspomina pani Anna. Oglądała je jako dziecko. Dach zburzony, okna wybite, ściany ledwo się trzymały. Długo tak straszyły, aż w latach 60. władza wszystko odbudowała. I dziś jest biblioteka, z czego pani Anna bardzo się cieszy. W okolicy są jeszcze dwie, ale malutkie, a ta ma dużą czytelnię i szeroki wybór audiobooków. Pani Anna idzie właśnie do biblioteki oddać "Odyseję" i "Córkę Stalina" Elwiry Watały. Czy mieszkańcy pamiętają, że była tu synagoga? No, wszyscy to wiedzą. Są tu nawet jakieś odczyty na ten temat, ale ona nie chodzi, nie ma czasu. A czy dobrze, że teraz jest biblioteka? - Oczywiście, bardzo dobrze. Chyba Żydki nie mają nic przeciwko? - zastanawia się.

Witold, który mieszka obok biblioteki, słyszał z kolei, że jednak coś tam przeciwko mają. Ponoć chcą budynek odebrać. I dlatego obok buduje się już nowa biblioteka. Niedługo pewnie trzeba będzie przenosić zbiory.

Kamień upamiętniający stary cmentarz żydowski w Piotrkowie Trybunalskim (fot. Bartosz Józefiak)Kamień upamiętniający stary cmentarz żydowski w Piotrkowie Trybunalskim (fot. Bartosz Józefiak)

W Piotrkowie niewiele po Żydach zostało. Cmentarz niedaleko i kamienice w centrum. Za biblioteką jest też kamień upamiętniający stary cmentarz żydowski. Na nim tablica: "Pamięci pokoleń żydów piotrkowskich żyjących w tym miejscu od XVI wieku. Położyli ten kamień w 2008 roku ci, co pamiętają".

Gmina Żydowska powstała w Piotrkowie w XVII wieku. W dwudziestoleciu międzywojennym Żydzi stanowili 1/4 mieszkańców. Zajmowali się handlem i rzemiosłem. Mieli swój browar, destylarnię i fabrykę cegieł. To tutaj powstało pierwsze w okupowanej Polsce getto. Niemcy założyli je w październiku 1939 roku. Mieszkało w nim 12 tysięcy Żydów z Piotrkowa. Później pojawiły się kolejne grupy z pobliskich miejscowości: Sulejowa, Pabianic, Tuszyna czy Łodzi. Getto zlikwidowane zostało w październiku 1942 roku. Niemcy wywieźli w sumie ponad 20 tysięcy osób do obozu w Treblince.

Nie wszyscy wiedzą, co w bibliotece kiedyś było. Dziewczyna z dwuletnią córką, którą spotykam pod synagogą, mówi, że chyba kościół. Starsza pani rzuca: - Nie interesuję się! Obok synagogi spaceruje młoda para. - Przecież to nawet wygląda jak synagoga. Poza tym są tablice pamiątkowe. Jak można tego nie widzieć? - dziwi się Kasia, która mieszka niedaleko. - Zamiast biblioteki mogłoby być muzeum żydowskie. I żeby było coś o sztuce żydowskiej. Tego mało jest w Piotrkowie. A chciałabym bardziej poznać sztukę żydowską, kulturę. Przecież to było żydowskie miasto.

Wystawa poświęcona zagładzie piotrkowskich Żydów w miejscowej bibliotece (fot. Bartosz Józefiak)Wystawa poświęcona zagładzie piotrkowskich Żydów w miejscowej bibliotece (fot. Bartosz Józefiak)

Towarzyszący Kasi Krzysztof dodaje: - Ten budynek jest w ulotce z zabytkami Piotrkowa. I jest dużo ciekawszy niż kolejny nudny kościół. Poza tym kultura żydowska jest związana z polską od setek lat. Żydzi żyli wśród nas, byli bardzo przedsiębiorczy, otwierali banki, młyny. A dzisiaj wszystko to jest zapomniane. Szkoda.

Pytam Kasię, czy widziała kiedyś w swoim mieście Żyda. - Nigdy. Ani jednego - mówi.

Pytam w bibliotece, jak to jest z tym oddaniem synagogi. Bibliotekarki machają rękami. - Bzdura. Faktycznie, powstaje drugi budynek, ale dlatego, że tutaj już się nie mieścimy. Synagoga jest własnością miasta od lat 60. A ludzie lubią dopowiadać sobie różne rzeczy - mówi bibliotekarka Ewa Braun. I nie zgadza się z twierdzeniem, że Żydzi nie odwiedzają Piotrkowa. Wręcz przeciwnie - przyjeżdżają, i to z całego świata. Dwa dni temu była dwudziestoosobowa grupa z Izraela. A raz na dwa lata organizują tu Szabaton. To festiwal i święto. Żydzi modlą się w bibliotece od piątku do soboty. W niedzielę jest święto Hawdala, koncerty z muzyką żydowską. Są odczyty, spotkania. Żydzi zdają się być z miastem bardzo związani. - W USA przez lata ukazywało się czasopismo "Głos Żydów Piotrkowskich". Mamy wszystkie egzemplarze - dodaje bibliotekarka.

Malowidło z tablicami Przymierza w piotrkowskiej bibliotece (fot. Bartosz Józefiak)Malowidło z tablicami Przymierza w piotrkowskiej bibliotece (fot. Bartosz Józefiak)

W bibliotece są też odczyty o żydowskiej kulturze, a na parterze - pamiątkowa tablica i wystawa starych zdjęć. Najciekawszą pozostałość po Żydach odnaleźć można jednak na ścianie biblioteki dla dzieci. Kiedyś był tam bet midrasz [hebrajski dom nauki - przyp. red.]. Między regałami z Terrym Pratchettem i książeczkami o Hefalumpach widać malowidło z tablicami Przymierza. Podziurawione kulami. Przypomina o tym, że w budynku Niemcy rozstrzeliwali Żydów.

Teraz między półkami buszuje siedmiolatka razem z mamą. Pytam, czy mała wie, co to za miejsce. - Proszę pana, my tu tylko wpadamy po książki. Zaraz wychodzimy. Nie zwracam uwagi na takie rzeczy - słyszę.

Budynek jak każdy. Tutaj się pracuje

Do synagogi w Opocznie niełatwo się dostać. Od strony ulicy Janasa i zajezdni PKS widać tył budynku ogrodzony płotem. Różowe ściany, wysokie okna, nad nimi okrągłe zdobienia. Ale wejścia nie ma. Lepiej na budowlę patrzeć od mostu nad rzeką Węglanką. Na dachu znajduje się ogromny napis OKNA. W sumie nie wiadomo, do kogo kierowany, bo od frontu dojścia też nie ma. Synagoga stoi przodem do polany i rzeki.

Synagoga w Opocznie. Dziś fabryka okien (fot. Bartosz Józefiak)Synagoga w Opocznie. Dziś fabryka okien (fot. Bartosz Józefiak)

Jeszcze w latach 90. było tu kino Tęcza. Zaczepiony przeze mnie Darek pamięta, jak w młodości przychodził tu oglądać filmy o Godzilli. Kolejki był takie, że brakowało miejsc. Nic dziwnego, pierwsze kino w mieście. Młodzi mieli tu punkt spotkań. A dziś już nawet kina w Opocznie nie ma. I żadnych młodych. Starych w sumie też. Siedzą w Krakowie, Łodzi, Warszawie.

Bożena, która przechodzi obok, dodaje, że bożnica to jedyne, co zostało po Żydach w Opocznie. Jeszcze jest taka polana. Kiedyś mówiło się na nią: kierkut. Podobno był tam cmentarz. Ale dziś nie ma po nim żadnych pamiątek. A że teraz w synagodze jest fabryka okien? A komu to szkodzi? Młodym Żydom to chyba nie przeszkadza, a starych już nie ma. Zresztą w ogóle nie ma Żydów w Opocznie.

Żydzi w Opocznie pojawili się w XVII wieku. W dwudziestoleciu międzywojennym miejski handel był prawie w całości w ich rękach. Stanowili prawie połowę ludności. Mieli kamieniołomy, zakłady metalowe, udziały w banku ludowym. Getto powstało w 1940 roku. Blisko 7 tysięcy osób wywieziono stąd do obozów, głównie do Treblinki.

Synagoga w Opocznie. Dziś fabryka okien (fot. Bartosz Józefiak)Synagoga w Opocznie. Dziś fabryka okien (fot. Bartosz Józefiak)

W końcu znajduję wejście na teren dawnej synagogi od bocznej szutrowej drogi. Na podwórku zaparkowany dostawczak. Dwie dziewczyny wynoszą z niego zafoliowane drzwi i listwy. W pośpiechu, bo już w kolejce czeka następny transport. - To nasze drzwi? A te? A co z tymi Hermesami? Też przyjechały? I jeszcze zawiasy. Jakąś nową technologię pan stosuje? - jedna z dziewczyn zasypuje dostawcę pytaniami. Nowa stolarka ląduje w budynku. To dziś magazyn wyładowany po brzegi  m.in. drzwiami zewnętrznymi Neapol za 549 zł i Bolonią za 849 zł.

Lepiej się z szefem kontaktować - odpowiada dziewczyna, którą zagaduję o synagogę. Pracuje tu od dwóch lat. - Nie myślę o tym, co tu kiedyś było. Kiedyś było coś, a teraz jest coś innego. Teraz jest magazyn i tu trzeba pracować - komentuje. Cieszy się, że w ogóle ma zajęcie. Dzięki temu nie musiała wyjeżdżać. W Opocznie jest tak, że albo ktoś komuś pracę załatwi, albo ktoś za kimś wyjedzie z miasta. - A budynek jak budynek - dodaje.

Polichromie w magazynie

Maciej Kronenberg, regionalista i przewodnik, wymienia byłe synagogi wokół Łodzi: Grabów koło Łęczycy (dziś magazyn mebli), Osjaków pod Wieluniem (pustostan), Lututów (obecnie zakład produkcyjny) oraz Żychlin koło Kutna (dziś ruina).

Biblioteka w piotrkowskiej synagodze (fot. Bartosz Józefiak)Biblioteka w piotrkowskiej synagodze (fot. Bartosz Józefiak)

Synagogi w regionie łódzkim w większości pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Architektonicznie wyróżnia się Piotrków, to olbrzymi budynek. Polichromie we wnętrzu zachowane w Inowłodzu są po hebrajsku i po rosyjsku, co jest rzadko spotykane. To pokazuje, że społeczność żydowska chciała się przypodobać władzy, mieć spokój. W tych miastach społeczność żydowska stanowiła od 30 do 50 proc. ludności - opowiada.

Budynki w Inowłodzu i Piotrkowie miały szczęście. Większość synagog nie przetrwała wojny - w Łodzi z 50 została raptem jedna. W latach 1939-1945 wykorzystywane były jako magazyny. Wiele ograbiono i zniszczono już po wojnie. W PRL-u często adaptowane były na kina, biblioteki czy inne obiekty kulturalne.

Zmiana funkcji synagog nie jest specjalnością Łodzi i jej okolic. W Krakowie na Kazimierzu synagoga Chewra Thilim została zamieniona w klub muzyczny. W Wojsławicach na Lubelszczyźnie budynek synagogi służy mieszkańcom jako biblioteka. Mniej szczęścia miała ta w Bychawie, ozdobiona imponującymi hebrajskimi polichromiami. Była warsztatem samochodowym i magazynem. Dziś to ruina. W Kraśniku zaś miała stać się centrum kultury. Prace nie ruszyły, bo gmina nie ma pieniędzy.

Zabytkowe freski w synagodze w Inowłodzu (fot. Bartosz Józefiak)Zabytkowe freski w synagodze w Inowłodzu (fot. Bartosz Józefiak)

W judaizmie synagoga nie jest świątynią. Żydzi mieli jedną świątynię - w Jerozolimie. Synagoga to miejsce, gdzie przechowywano Torę, modlono się, ale synagoga była też miejscem spotkań. Więc profanacji świętego miejsca tutaj nie ma. Dla mnie cenne jest, gdy obiekt jest zagospodarowany, ogrzewany, nie ulega degradacji, i - jak w przypadku Inowłodza - jest dostępny dla zwiedzających - dodaje Maciej Kronenberg.

Synagogi to miejsca spotkań i modlitwy. Muszą być w nich ludzie. Jeśli stoją puste, nie ma w nich społeczności, mają tylko wartość sentymentalną. Ale już nie duchową - dodaje Józef Weininger z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi. - Prawda jest taka, że gminy żydowskie często nie mają pieniędzy na ich utrzymanie. I tak powierzono im odpowiedzialność za żydowskie cmentarze. W innych krajach utrzymują je samorządy.

Weininger przyznaje, że gmina chętnie odzyskałaby jedną synagogę - tę w Inowłodzu. - Została sprzedana lata temu przez poprzedni zarząd. A są tam zabytkowe freski w języku rosyjskim. Chcielibyśmy ją odrestaurować, ale jako zabytek, nie świątynię - mówi.

W tych miejscach w województwie łódzkim znajdują się byłe synagogi (fot. Piotr Urbański)W tych miejscach w województwie łódzkim znajdują się byłe synagogi (fot. Piotr Urbański)

Kiedyś kościół, dzisiaj Tesco

U nas synagogi, a w zachodniej Europie opuszczone kościoły coraz częściej zmieniają przeznaczenie. W Maastricht XIII-wieczna świątynia katolicka zamieniła się w najpiękniejszą na świecie księgarnię. Udało się to zrobić, nie naruszając oryginalnej architektury i zdobień budynku. Wcześniej były tu m.in. szkoła, galeria sztuki czy parking dla rowerów.

Księgarnia powstała też w XV-wiecznym kościele w holenderskim Zwolle. W Brukseli pochodząca z XVII wieku kaplica Chapel of Birgittiness stała się centrum sztuki współczesnej. Wcześniej bywała też księgarnią, magazynem broni, apteką i rzeźnią. W Arnhem, również w Holandii, zrujnowany kościół stał się skateparkiem. Zamiast ołtarza i ławek dla wiernych ustawiono rampy i podjazdy. Budynku nie przemalowywano, więc na deskorolkarzy spogląda dwunastu apostołów z Jezusem pośrodku. A w belgijskim Mechelen w budynku kościoła powstał hotel Martin's Petershop. Goście zamiast przez okna wyglądają przez kolorowe witraże. Z kolei w Westbourne w Wielkiej Brytanii kościół metodystów przerobiono na... sklep Tesco Express.

Tesco Express w kościele w Westbourne (fot. Flickr.com / Alwyn Ladell / CC BY-NC-ND 2.0)Tesco Express w kościele w Westbourne (fot. Flickr.com / Alwyn Ladell / CC BY-NC-ND 2.0)

Również w Polsce zdarza się, że kościół przestaje pełnić swoją rolę. Słynny był przykład świątyni we wsi Wieldządz na Kujawach. W budynku zaczęła działać dyskoteka Rink-Weis. DJ grał w miejscu po ołtarzu, a goście zostawiali kurtki w zakrystii. Obecnie budynek świeci pustkami. Można go kupić za 220 tysięcy złotych.

Jednak różnica między kościołem a synagogą jest taka, że synagogi to dziś często jedyne ślady po kulturze żydowskiej. Samorządy rzadko kiedy czują potrzebę upamiętnienia żydowskiej przeszłości miasta czy gminy. Na budynkach synagog brakuje informacji o funkcji, jaką pełniły w przeszłości. Nie są wpisywane też na listy zabytków. W fatalnym stanie są często żydowskie cmentarze - zdewastowane, przypominające wysypiska.  Zwykle - jeśli nie znajdzie się lokalny pasjonat - historia żydowska popada w zapomnienie.


Korzystałem ze źródeł:
Wirtualny Sztetl, Trybunalscy.pl, Świętokrzyski Sztetl, Schondorf.pl.


Bartosz Józefiak. Mieszka w Łodzi. Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracował z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Jest absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (209)
Zaloguj się
  • jokanda102

    Oceniono 43 razy 27

    Rozumiem, ze ludzie używający słowa "Żydki", nie mają nic przeciwko określaniu ich samych słowem "Polaczki"?

  • Piotr Dudzik

    Oceniono 28 razy 22

    Przeczytałem pierwsze pięć komentarzy i widzę, że żadna z piszących osób nie zadała sobie trudu doczytania do końca. Artykuł jest naprawdę dobry, prezentuje postawy wszystkich stron, jak widać nawet Żydzi nie mają pretensji o dzisiejsze zastosowanie synagog. @quaga - nie ma żadnego problemu, jest zjawisko, które zostało szeroko i obiektywnie przedstawione. To chyba dobrze?

  • rororo123

    Oceniono 27 razy 17

    Na zachodzie to samo dzieje się z kościołami. W Polsce pewnie za paręnaście może dziesiąt lat będzie to samo...

  • julia1597

    Oceniono 18 razy 16

    Świetny artykuł,choć autor zapomniał o synagodze w Przemyślu .
    Widziałam stareńką synagogę w Coimbrze w Portugalii ,w której jest knajpka i koncerty fado.Cudo !Niesamowita atmosfera!
    Wiem,ze był tam kiedyś szpital dla pątników ,kierujących się szlakiem św Jakuba,na północ.
    PS
    Jestem oburzona tonem niektótych komentarzy .!

  • quaga

    Oceniono 29 razy 15

    Ale w czym problem? Budynki są wyremontowane i dobrze utrzymane. Działalność w nich prowadzona nie obraża nikogo. Żydzi mogliby je odkupić gdyby naprawdę chcieli. Ale co potem? Jeśli mieliby się nimi tak opiekować jak cmentarzami gdzie leżą ich przodkowie to budowle te szybko popadną w ruinę.

  • tomaszw20

    Oceniono 16 razy 12

    "nie zwracam uwagi na takie rzeczy"
    a szkoda!
    samo zwracanie uwagi nie jest lekarstwem na zło, ale nieco uśmierza ból
    dzięki Gazeto, za zwracanie uwagi!

  • coelka

    Oceniono 7 razy 7

    W Holandii pełno jest kosciołów przerobionych na centra handlowe, na koscioły widocznie takiego popytu nie ma a na centra handlowe jak najbardziej i nikogo to tam nie razi.

  • apparent

    Oceniono 15 razy 7

    Wszystkie Świątynie są cząstką historii naszej Ojczyzny. Ojczyzna (patria) jest terminiem geograficznym. Patriotami są wszyscy pracujący dla dobra wspólnego danej ziemi bez względu na narodowość. Naród (nacja) ma inny pojęciowy zakres logiczny. Tego nie mogą zrozumieć tępi nacjonaliści.

  • 7rewrer7

    Oceniono 8 razy 6

    Doczekamy się tych czasów ,że w kościołach w Polsce będą dyskoteki i inne rozrywki.Chcesz być prawdziwym katolikiem to przeczytaj dokładnie, Piśmo Swięte.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX