(fot. VIPDesignUSA / iStockphoto.com)

Smalec na odchudzanie. ''Bardzo często osoby stosujące wymyślne diety zamieniają się w ich wyznawców''

Diety oparte na dużych ilościach tłuszczu dziś znów są trendy. Ponoć odchudzają i świetnie wpływają na zdrowie. Czy na pewno? Pytamy o to prof. Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Niedawno moja koleżanka pochwaliła się, że rozpoczęła dietę ketogenną i szybko gubi zbędne kilogramy. Czy to nowa dieta cud? Ponoć pozwala jeść dużo tłuszczu.

- Nie tylko pozwala, ale wręcz nakazuje. Dieta ketogenna to nie jest wynalazek naszych czasów, w dodatku dziś mamy do czynienia z drugą falą mody na nią. Tyle że to dieta nie odchudzająca, ale lecznicza i dla takich celów ją wymyślono. Eliminuje ona całkowicie węglowodany, a dominuje w niej tłuszcz i białko, bo wskutek spożywania wyłącznie tych dwóch grup składników w organizmie powstają duże ilości tak zwanych ciał ketonowych. One z kolei oddziałują na centralny układ nerwowy, mając na niego leczniczy wpływ, ale tylko w ściśle określonych sytuacjach: w niektórych schorzeniach mózgu, na przykład padaczki lekoopornej u dzieci.

Diety bazujące na tłuszczach często pozwalają stracić kilka kilogramów, ale nie zawsze są korzystne dla zdrowia (fot. zeljkosantrac / iStockphoto.com)Diety bazujące na tłuszczach często pozwalają stracić kilka kilogramów, ale nie zawsze są korzystne dla zdrowia (fot. zeljkosantrac / iStockphoto.com)

Ale skoro jednocześnie ona odchudza, to może warto oficjalnie poszerzyć jej zastosowania?

- Traktowanie tej diety jako odchudzającej jest błędne. W ogóle wszystkie diety, które wykluczają jakąś grupę produktów, są szkodliwe z założenia, bo tylko różnorodność służy naszemu organizmowi. Przez żywienie musimy dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników. Wyizolowanych z różnych pokarmów znamy dzisiaj ponad 400, z czego udowodniono, że 60 to komponenty niezbędne, czyli takie, których organizm w żaden sposób nie potrafi sam wytworzyć. Należą do nich między innymi witaminy, które są konieczne do przemian zachodzących w każdej komórce naszego ciała. Nie wszystkie z tych składników znajdują się wyłącznie w białkach i tłuszczach.

Dlaczego w takim razie ludzie na diecie ketogennej mówią, że chudną i czują się o wiele lepiej?

- Tylko do pewnego czasu. Wiemy dobrze - jest już dużo badań na ten temat - jak organizm reaguje długofalowo na diety wysokotłuszczowe. Jeżeli człowiek obcina radykalnie podaż węglowodanów, to musi skądś brać energię, którą jego organizm nieustannie zużywa. Rzeczywiście, początkowo pobiera on energię z zapasów tkanki tłuszczowej. Ale jednocześnie musi gdzieś magazynować nadmiary tłuszczu z pożywienia. I te ciała ketogenne, produkty przemiany tłuszczowej krążące we krwi, jednocześnie zaczynają odkładać się w naczyniach krwionośnych. Dlatego to tak niebezpieczne, bo owszem, można na tej diecie zeszczupleć, ale co z tego, skoro zachorujemy na zawał?

Tylko różnorodne i zbilansowane żywienie pozwoli nam zachować zdrowie i dobrą kondycję (fot. Okea / iStockphoto.com)Tylko różnorodne i zbilansowane żywienie pozwoli nam zachować zdrowie i dobrą kondycję (fot. Okea / iStockphoto.com)

Nie brzmi to zachęcająco... Wszyscy na dietach wysokotłuszczowych tak kończą?

- Nie wszyscy, ale problem w tym, że nigdy nie wiadomo, na kogo padnie. Trudno jest ustalić, czy i w którym momencie u danej osoby dojdzie do odkładania się nadmiaru tłuszczu w tętnicach. Dlatego uznajemy, że zagrożenie dotyczy wszystkich spożywających go w dużych ilościach. Ale to niejedyny problem. Te ogromne ilości tłuszczu krążące w organizmie są przyczyną stanów zapalnych. Nie tych podobnych do wirusowych czy bakteryjnych, ale wywoływanych przez nasz organizm i leżących u podłoża chorób miażdżycowych oraz nowotworowych.

A wątroba, nerki? Czy im też nadmiar tłuszczu szkodzi?

- Oczywiście. Cały organizm chce wydalić z siebie nadmiar jednego składnika odżywczego, bo fizjologicznie nasze ciało nie lubi gromadzić czegoś, co mu nie służy. Nie lubi również gromadzić tłuszczu. Przy dietach wysokobiałkowych na przykład bardzo mocno obciążony jest układ moczowy i nerki.

Ta słynna dieta Dukana...

- Otóż to. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj już niewiele osób ją stosuje. Początkowo wszyscy się na nią rzucili, bo też spektakularnie się na niej chudło. Potem dopiero ludzie się przestraszyli, bo pojawił się wysyp chorych z niewydolnością nerek właśnie wskutek stosowania tej diety.

Najważniejszą zasadą diety Dukana jest ograniczenie spożywania tłuszczów i węglowodanów na rzecz produktów wysokobiałkowych (fot. Thomas_EyeDesign / iStockphoto.com)Najważniejszą zasadą diety Dukana jest ograniczenie spożywania tłuszczów i węglowodanów na rzecz produktów wysokobiałkowych (fot. Thomas_EyeDesign / iStockphoto.com)

Z dietą ketogenną może być podobnie?

- W przypadku tej diety, podobnie jak innych diet tłuszczowych, cierpi przede wszystkim wątroba. Dochodzi do jej stłuszczenia, które wywołuje stan zapalny. Przy klasycznym odchudzaniu jest tak, że kiedy człowiek pozbywa się nadmiaru tkanki tłuszczowej, stłuszczenie wątroby też się cofa. Niestety, u osób na dietach wysokotłuszczowych jest inaczej - człowiek chudnie, a stłuszczenie wątroby postępuje, doprowadzając do jej niewydolności.

Wątroba nie daje rady przetworzyć tego nadmiaru?

- Tak. Dodatkowo dieta ketogenna jest niezwykle obciążająca dla pewnej grupy enzymów. Aby doszło do strawienia pokarmów, musi zajść odpowiednia stymulacja wydzielania soków trawiennych i enzymów. Do strawienia węglowodanów potrzebne są nam amylazy, pochodzące ze śliny i z trzustki. Aby strawić białko, potrzebny jest nam kwas solny z żołądka, a następnie proteazy wydzielane przez trzustkę. Tłuszcz w procesie trawienia potrzebuje żółci. Jest ona niezbędna w początkowym etapie trawienia, emulguje tłuszcz, żeby potem mogły rozłożyć go lipazy.

Pewnie przy diecie wysokotłuszczowej potrzeba jej więcej?

- Oczywiście, jeżeli stale dostarczamy tłuszcz w dużej ilości, wątroba wytwarza żółć dwa, trzy razy intensywniej niż normalnie. Problem w tym, że w tym samym czasie ilość lipazy wytwarzanej przez trzustkę niewiele się zmienia. Dochodzi więc do sytuacji, w której w naszym organizmie krążą częściowo strawione tłuszcze, których nie możemy wykorzystać. To w oczywisty sposób nie jest dla nas korzystne - zaburza równowagę organizmu, nie wspominając już o niedoborach witamin, z których przecież tylko część jest rozpuszczalna w tłuszczach.

Jedną z idealnych dietetycznych propozycji w diecie Kwaśniewskiego jest... tort makowy z kremem (fot. NoirChocolate  / iStockphoto.com)Jedną z idealnych dietetycznych propozycji w diecie Kwaśniewskiego jest... tort makowy z kremem (fot. NoirChocolate / iStockphoto.com)

Ale skoro dieta odchudza, to ludzie pewnie nie chcą słuchać tych argumentów?

- Nie chcą. Co gorsza, bardzo często osoby stosujące te wymyślne diety zamieniają się w ich wyznawców, bardzo restrykcyjnie i fundamentalistycznie podchodzących do przestrzegania reżimu i nie pozwalają sobie na jakiekolwiek odstępstwo od niego.

Tak było chyba w przypadku pierwszej słynnej diety wysokotłuszczowej - diety dr. Kwaśniewskiego?

- Szaleństwo z dietami tłuszczowymi zaczęło się jeszcze wcześniej, od diety dr. Atkinsa. Jako lekarz wojskowy stworzył ją dla żołnierzy. Miała dać im siłę do walki, nie tucząc jednocześnie. Zawartość tłuszczu w dziennej racji żywieniowej wynosiła 45-46 proc. Owszem, dieta pomagała też utrzymać linię, ale kiedy zrobiono badania osobom będącym na niej przez długi czas, okazało się, że wszystkie mają podwyższone wskaźniki miażdżycy.

Dr Kwaśniewski zapewniał, że jego dieta to lekarstwo na choroby cywilizacyjne... Jakie były jej założenia?

- On też był, co ciekawe, lekarzem wojskowym i też doszedł do wniosku, że trzeba polskie wojsko natłuścić. I wymyślił dietę, w której aż 60 proc. dziennej energii miało pochodzić z tłuszczu. Na przykład smalcu Kwaśniewski kazał ludziom jeść 12 łyżek dziennie, pić pół litra oleju, jeść masło całymi kostkami. I w pewnym momencie powstała niezwykła moda na tę dietę. Wiara w nią przypominała dosłownie ruch sekciarski, niedopuszczający żadnych racjonalnych argumentów. Ludzie tym bardziej Kwaśniewskiemu wierzyli, że faktycznie na tej diecie szybko tracili wagę.

Według Atkinsa przyczyną nadwagi są przede wszystkim węglowodany (fot. alle12 / iStockphoto.com)Według Atkinsa przyczyną nadwagi są przede wszystkim węglowodany (fot. alle12 / iStockphoto.com)

Jak to możliwe?!

- Już tłumaczę. Weźmy na przykład fabryki słodyczy. Ich pracowników zazwyczaj nie obowiązują żadne restrykcje, jeżeli chodzi o podjadanie cukierków czy czekolady. Ale oni i tak ich nie jedzą. Co więcej, po pierwszych kilku dniach pracy i napychania się cukierkami potem wprost nie mogą na słodycze patrzeć. To jest znany naturalny mechanizm: jeśli każemy ludziom jeść tylko jeden rodzaj pokarmu przez dłuższy czas, choćby było to coś, za czym przepadali, po krótkim czasie nie mogą już na to patrzeć.

I tak było z dietą Kwaśniewskiego?

- Dokładnie. Kto da radę na dłuższą metę wypijać pół litra oleju dziennie? Okazało się, że osoby będące na tej diecie zaczęły same ograniczać ilość zjadanych tłuszczów, bo nie dawały rady pochłaniać zalecanych ilości. Okazało się, że dieta Kwaśniewskiego była dietą niskokaloryczną! Owszem, ludzie jedli cały czas zalecaną przez niego jajecznicę. Tylko że z początkowych 12 jaj po jakimś czasie schodzili do jednego. I dieta, która - jak wyliczył Kwaśniewski - miała dostarczać 3-5 tys. kalorii, w rzeczywistości zaczynała dostarczać poniżej tysiąca. A to już wystarczająco mało, aby zacząć szybko chudnąć. W Polsce robiliśmy badania, które potwierdziły, że ludzie na diecie tłuszczowej samoograniczają się w spożywaniu kalorii.

A jak jest z ich zdrowiem?

- Nie wiemy. Dr Kwaśniewski nie pozwalał zbliżyć się do siebie naukowcom, osoby będące na jego diecie także nie zgadzały się na badania. Ale spodziewam się, że jej efekty były podobne jak diety Atkinsa czy diety ketogennej.

Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska (fot. archiwum prywatne)Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska (fot. archiwum prywatne)

Czyli wyjścia nie ma, trzeba ograniczać tłuszcze?

- Tak. Ich dzienna porcja jest dokładnie wyliczona - osoba na normalnej diecie, na przykład ok. 2000 kcal, powinna spożywać ich około 60 gramów dziennie. Ale w to oczywiście wliczamy nie tylko tłuszcze w czystej postaci, czyli oleje czy masła, ale także te zawarte w różnych potrawach, od mleka po awokado. I pamiętajmy o różnorodności. Warto ograniczać tłuszcze nasycone, a dbać o spożycie wielo- i jednonienasyconych, czyli spożywać  ryby morskie, oliwę z oliwek, oleje, orzechy, nasiona. Mało, ale doskonałej jakości - to dewiza, która w przypadku tłuszczów sprawdza się najlepiej.


Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska. Kieruje Zakładem Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Od wielu lat upowszechnia wiedzę na temat zdrowego odżywiania i profilaktyki chorób cywilizacyjnych. Przewodnicząca i inicjatorka powstania Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka. Jest gastroenterologiem, równolegle z działalnością naukową prowadzi praktykę lekarską.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (106)
Zaloguj się
  • malgon70

    0

    Widze, ze duzo tu 'wyznawcow'

  • toja02

    Oceniono 2 razy 0

    Pani profesor nawet pobieżnie nie zapoznała się z zasadami diety Kwaśniewskiego. Nie wiem czy dr. Kwaśniewski ma rację czy nie, ale w żadnym miejscu nie widziałem zachęt do picia oleju, czy dogmatycznego spożywania określonej ilości jaj. Stek bzdur. Nawet pobieżne przejrzenie jego książki kucharskiej pozwala dostrzec ogromną różnorodność potraw jakie preferuje, i pozwala poznać ogólne zasady jego diety. Ludziom z tytułami ogrom wiedzy tak pompuje ich ego, że wszystko wiedzą najlepiej i nawet nie zapoznają się dokładnie z problemem, który rozstrzygają. Efekt wybitni specjaliści na podstawie tych samych danych dochodzą do skrajnie odmiennych wniosków.

  • Stat 4u

    Oceniono 3 razy 1

    Nie ma sensu ta dyskusja. Chcecie żreć te węgle to smacznego. W Polsce ta dieta nie ma szans na upowszechnienie ponieważ już lampka wina wyrzuca z ketozy a co dopiero dawki przyjmowane codziennie przez większość społeczeństwa. Poczytajcie sobie prace o metabolizmie komórek nowotworowych, wolnych rodnikach ketony vs glukoza, oporności insulinowej, epigenetyce, zyciu ludzi przed rolnictwem , to tak na początek. Jak poczytacie to potem będziecie mieć wybór.

  • coelka

    Oceniono 5 razy 1

    ludzie sie naczytaja wierza i nikt im nie wytłumaczy, oni jedli w/g diety i było dobrze tak samo jest z antyszczepionkowcami, niektórych nie da sie wychowac, bo oni wiedzą i wierza w mioty, jezeli dieta kazdy robi sam sobie krzywde czy głodówka mo ma zlasowany mozg o tyle ze szczepionkami jest inna bajka i kary walic, głupota ludzka jednak jest wielka

  • Stat 4u

    Oceniono 6 razy -2

    Jestem rozczarowany argumentacja Pani profesor. Jak się nie ma argumentów to się używa chwytów poniżej pasa. W diecie keto spożywa się około 300g tłuszczu dziennie, nie wolno zjeść więcej niż 30g węglowodanów i około 1g białka na kilogram ciała. Nikt nie zabrania jeść warzyw byle się zmieścić w limitach węglowodanów. Poczytajcie sobie o głodówkach i procesach jakie wtedy zachodzą w organizmie. Na diecie keto jesteś jakby na głodzie jednocześnie dostarczając organizmowi wszystkiego o potrzeba. Ja jestem na keto nie po to żeby chudnąć tyko nie niszczyć sobie organizmu przez spalanie glukozy, który to proces nas powoli zabija niszcząc po kolei wszystkie organy. Wystarczy porównać ile wolnych rodników powstaje przy metabolizmie glukozy a ile ketonów.

  • stukostrach-jeden

    Oceniono 4 razy -2

    Ciała ketogeniczne co odkładają się w naczyniach, co ten stażysta sobie nawymyślał w tym niby sprostowaniu "artykułu".

  • hefajstos-q

    Oceniono 1 raz 1

    Stosowałem dietę dr. Kwaśniewskiego przez 5 lat w celu obniżenia ciśnienia tętniczego. Czułem się bardzo dobrze, ciśnienie się uregulowało, wątroby nie czułem. Przestałem ją stosować, gdyż obawiałem się, że dostępne w handlu tłuszcze zwierzęce (smalec, słonina) pochodzą z ferm przemysłowych i zawierają trucizny. Poza tym dieta ta jest smakowo nudna. Po zaprzestaniu stosowania tej diety powrócił problem z nadciśnieniem oraz dokuczliwość wątroby (występowała także przed stosowaniem diety tłustej) zwłaszcza, jak zjem zalecane zdrowotnie warzywa. Myślę czasem, aby powrócić do zdrowej dla mnie diety tłustej (optymalnej), ale wydaje mi się, że samemu trzeba byłoby wyhodować sobie zdrowe zwierzęta (świnie).

  • kieszonkowiec12

    Oceniono 3 razy 1

    Przecież to już brzmi ohydnie: 12 łyżek smalcu dziennie i pół litra oleju, po którym się dostaje rozwolnienia i nie opuszcza kibla. Kto normalny taką dietę wymyśla i kto się do niej stosuje? Tylko cymbał.

  • babyjaga10

    Oceniono 2 razy 0

    Z tego co ja wiem, to ketony są produktem metabolizmu białka a nie tłuszczu. Nie wiem też jak organizm przyswaja niestrawione tłuszcze. Miernikiem stanu trzustki są między innymi tłuszczowe stolce (tłusta sraczka), które mówią, że trzustka wydziela zbyt mało lipazy. Skoro niestrawiony tłuszcz wydalany jest z kałem, to jak krąży w organizmie.
    Jakie niby wskaźniki miażdżycy badają? Poziom cholesterolu? Od dawna wiadomo, że poziom cholesterolu nie ma związku z miażdżycą, no chyba że ktoś rzeczywiście ma stan chorobliwy, dużo powyżej 600, co zagęszcza krew i może zatykać naczynia włosowate, ale to też nie miażdżyca.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX