Paulina Wilk

Paulina Wilk (fot. Marcin Łobaczewski)

patrzenie wilkiem

Paulina Wilk: Można wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, ale raczej nie uda się wyprowadzić Europy z Polaków

Z pewnym zażenowaniem obserwuję wysiłki polskiego rządu skierowane na spaskudzanie Polakom Europy i odwrotnie. Jest to ten sam rodzaj uczucia, jaki towarzyszy mi przy oglądaniu festiwalu piosenki w Opolu, gdy na scenie jakiś artysta bardzo stara się wokalnie dojechać do ligi światowej, lecz całe jego emploi i entourage uparcie tkwią w rodzimym powiecie.

Polska reprezentowana wśród przywódców europejskich przez Beatę Szydło z utworem "Powstańcie z kolan, którzy na nich klęczycie (a jeśli nie klęczycie, to niezwłocznie połóżcie się krzyżem)" nie wejdzie na żaden szczyt, chyba że obciachu. Zdolność do wstydu jest niezmiernie rzadka u tych, którzy ją posiadać powinni, za to nazbyt często widoczna u świadków wydarzeń. I teraz ja się wstydzę. Nie wiem za co bardziej: zakompleksioną melodię, fałszywe tony czy grafomańskie zwrotki, rozdęte dumnie, aż świszczało.

28.02.2017 Warszawa , KPRM . Premier Beata Szydlo podczas posiedzenia rzadu .
Fot. Jacek Marczewski / Agencja GazetaBeata Szydło (fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

Po imponującej klęsce, która została doceniona od Berlina po Londyn, nasz obóz rządzący krąży wokół wymęczonego kota, żeby go jeszcze bardziej odwrócić ogonem. I zapewnia, że Miss Szydlo (jak podało BBC) dała na światowej estradzie popis obliczony na guściki i pretensje publiczności lokalnej, głęboko na Europę obrażonej i wszystkiemu co niepolskie niechętnej. Skoro tak, to bardzo proszę, by w przyszłości wszelkie tego sortu występy odbywały się w remizach i na festynach, gdzie i scenografia adekwatna, i sala zaklaszcze.

Choć tego drugiego nie byłabym wcale taka pewna, bo Europa jednak dotarła do wielu polskich zakamarków i niejeden rolnik, gdy już wrócił z niedzielnej mszy, odpoczywał dotąd jako tako spokojny o los swej kapusty rosnącej na unijnych dopłatach. Teraz ma powody, żeby się martwić na zapas. O tym, jak bardzo Europa mogłaby nie zjawić się w polskich miastach i wsiach, można się przekonać, jadąc na przykład do Bułgarii, gdzie przeszłość socjalistyczna się nie skończyła, a przyszłość europejska nie nastąpiła. Nie zjawiła się tam pod postacią nowych przystanków autobusowych, kostki Bauma, biblioteki z kursami komputerowymi dla emerytów, obowiązkowych parametrów marchwi ani nawet sieci dyskontów, tak podobno antypolskich, a tak tłumnie odwiedzanych. W Bułgarii jeszcze Europy nie nienawidzą, bo naprawdę nie mają za co. Wdzięczność - to druga szalenie rzadko spotykana u nas cecha. A gdy w sercu zakiełkuje, to się ją zaraz tłamsi tradycyjną nienawiścią i samopoczucie wraca do normy. Bynajmniej nie unijnej.

24.01.2017 Warszawa . Premier Beata Szydlo w ramach przegladu resortow spotkala sie z ministrem MSZ Witoldem Waszczykowskim . Witold Waszczykowski
Fot. Jacek Marczewski / Agencja GazetaSzef MSZ, Witold Waszczykowski podczas konferencji (fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

Obserwuję więc te wysiłki obliczone na podyktowanie wszechpolskiego stylu życia i myślenia, a im dłużej patrzę, tym bardziej jestem odprężona. Można wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, ale raczej nie uda się wyprowadzić Europy z Polaków. Ja w każdym razie zostaję. Zostaję w Europie i zamierzam jej przestrzeń symboliczną nadal sobą okupować.

To, co w latach 90. nazywaliśmy aspiracjami Polski do obecności w świecie, nigdy się w pełni nie ziściło. Podważanie i obrzydzanie europejskości nie byłoby dziś tak ochoczo podchwytywane, gdybyśmy mieli czas się w niej zakorzenić. Nie tylko powierzchownie i pragmatycznie, pomiędzy autostradą a dotowaną rewitalizacją, ale poprzez uprawianie otwartości spotykanej tylko w dojrzałych społeczeństwach obywatelskich.

Dopóki kierowca autobusu nie czeka na biegnącego ku niemu pasażera, dopóki jeździmy bez biletów, nie sprzątamy po psach, gratulujemy sobie przy wódce unikania podatków, dopóki nie przekazujemy choćby małej części dochodu na pomaganie innym, nie uśmiechamy się do nieznajomych, a po chodniku suniemy z naostrzonymi łokciami, nie mieszkamy w Europie, ku której szliśmy. I nie zwalajmy na nią, że zawiodła, rozpadła się, przestała istnieć.

European Council President Donald Tusk speaks during a media conference at the end of an EU summit in Brussels on Friday, March 10, 2017. EU leaders are debating the future of their bloc as Britain eyes the exit door and far-right parties look to get strong results in upcoming elections. (AP Photo/Virginia Mayo)Przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk (fot. AP Photo / Virginia Mayo)

Po pierwsze, nie wolno mylić spękanej Unii Europejskiej z Europą jako kulturowym uniwersum. Po drugie, każda podróż do Amsterdamu, Rzymu czy Madrytu to wciąż znad Wisły droga daleka - przede wszystkim w sferze umiejętności wspólnego życia i wzajemnego zaufania. Tam nas jeszcze nie ma. Na wejście do Europy upragnionej trzeba znacznie więcej czasu. Jak każdy ideał, ona leży za siedmioma górami i siedmioma lasami. Na razie jesteśmy w lesie, a las ten roi się od mogił niepokornych i wyklętych.

Ja wolę przestronne miejskie skwery i place, na których możemy na siebie popatrzeć, pożyć i poćwiczyć życzliwość. Nie porzucę niedoskonałej Polski dla wyśnionej Europy, ale nawet końmi nie dam z siebie wyrwać Europy codziennej, o której wciąż marzę. Nie pójdę w tej sprawie na żadną demonstrację. Po prostu sobie posiedzę. Spojrzę obcemu w oczy, zaryzykuję uśmiech do policjanta, podniosę papierek, który ktoś bezmyślnie rzucił na chodnik. Poczekam. Korona Polski mi z głowy nie spadnie, a Europa się we mnie rozsiądzie.

Książki Pauliny Wilk w promocyjnych cenach można kupić w Publio.pl>>>


Paulina Wilk.
Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii" , "Znaki szczególne" o dorastaniu w czasie polskiej transformacji, a także serii bajek dla dzieci o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Stale współpracuje z tygodnikiem "Polityka", a także z "National Geographic Traveler", "Przekrojem" oraz magazynem "Kontynenty". Jest współtwórczynią Big Book Festival - międzynarodowego festiwalu czytania odbywającego się w Warszawie od 2013 r. Pracuje nad książką poświęconą miastom przyszłości.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (201)
Zaloguj się
  • agnrodis

    Oceniono 58 razy 44

    Super! Swietne! Tak inteligentnie napisanego felietonu dawo nie czytalem. Tylko nie rozumiem, po co zazarci katolicy i zwolennicy PiSu go czytaja, przeciez oni nie sa w stanie zrozumiec ani faktow, ani gry slow?.... to, jak przyslowiowe, rzucanie perel miedzy wieprze!

  • awk52

    Oceniono 49 razy 35

    Trafione w punkt świetnym piórem; i zaraz zapewne wybije szambo pisowskiego hejtu...

  • realistas

    Oceniono 42 razy 34

    Jak chłopi nie dostaną dopłat to powieszą Kaczora razem z kotem. Na jego miejscu nie klepałbym tak ochoczo o złej UE.

  • zacisze16

    Oceniono 42 razy 30

    Trzeba się w ten tekst wczytać a najlepiej dwa razy szanowni hejterzy to może zrozumiecie co w trawie piszczy...

  • kiks11

    Oceniono 29 razy 27

    Pani może sobie czekać jak się 37 lat, ja ma 60 i nie mam już wiele czasu, a ostatnie 28 lat mojego najaktywniejszego zycia został zniszczone i wdeptane w glebę, bo jestem komunistą, złodziejem itd itp. Żal, że byc może nie zobaczę już prawdziwie wolnej Polski.

  • parafiraza

    Oceniono 27 razy 25

    Naprawa Polski wciąż w toku. Tylko czemu jest tak, że miast merytorycznej rozmowy wszech stron - zwyczajowo wygląda to tak : a wy ..a wtedy..a wyście , a wy jeszcze gorzej.
    Ulewa mi się kiedy widzę, jak politycy nie skupiają się na zadaniu - ot mamy do zbudowania odcinek od A do B - cokolwiek by to nie było - zaraz zaczyna się wyciąganie a to że wyście wtedy jak myśmy chcieli, to my teraz wam takiego wała..
    A problem odcinka od A do B sobie leży i kwiczy. Reszta bierze się za łby na wizji czy fonii, potem idą na wspólną wódkę.
    Odcinek nawet nie tknięty.
    Ale za to jak bardzo buchnęło wszelakimi inwektywami !!!
    Pewnie Wy też macie takie samo pragnienie oglądając czy słuchając debat nad " od A do B " - a weźcie załatwcie to po "męsku " Przypier#ol jeden drugiemu, niech polecą zęby, niech błyśnie kosa w żebrach, ale w końcu może kiedyś po upuszczeniu tego jadu ktoś się weźmie do roboty i wreszcie powie ludziom : oto odcinek od A do B, proszę !
    Nas naprawdę mało obchodzi kto czyim dziadkiem był, kto kogo reprezentuje, nas obchodzi odcinek od A do B.
    A tak naprawdę do Z.
    Dorabianie ideologii do wszystkiego, to tylko po to, by społeczeństwo miało świadomość ile krwi kosztowało to wszystkich.
    Pytanie tylko - po jaką cholerę ???

  • srv14

    Oceniono 33 razy 23

    Ciekawe ile hejtu wyleje się pod tym tekstem

  • krusti

    Oceniono 23 razy 21

    Nie rozumiem czemu rządzący tak gardzą Unią Europejską mówiąc "oni". Przecież UE to również Polska. Jeśli rządzącym Polską nie podoba się UE to niech ją zaczną zmieniać aktywnie. Strategia mówienia "oni są źli" a z drugiej strony "daj", może nas doprowadzić do tego, że rzeczywiście będziemy "my i oni" ale wtenczas na pewno nie będzie nam lepiej.

  • 55kris

    Oceniono 24 razy 20

    Do ludzi partii o kłamliwej nazwie argumenty racjonalne nie docierają. Niestety.
    Wystarczy spojrzeć w ich jarzące się miłością bliźniego ślepia!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX