Sadyia

Sadyia (fot. materiały prasowe)

społeczeństwo

Uciec Boko Haram. ''Znałam kobietę, która w obozie wzbraniała się przed seksem. Widziałam potem, jak z chaty wynieśli jej ciało''

W nocy z 14 na 15 kwietnia 2014 roku komando Boko Haram uprowadziło z internatu w niewielkim mieście Chibok w Nigerii dwieście siedemdziesiąt sześć dziewcząt. Załadowali je na ciężarówki i zawieźli do lasu Sambisa, z którego większość nie wróciła do dziś. Wtedy po raz pierwszy o tej organizacji usłyszał świat zachodni. Nie był to jednak ani pierwszy, ani ostatni raz, gdy ci nigeryjscy terroryści porywali kobiety. Przypuszcza się, że dziś w niewoli Boko Haram znajduje się wiele tysięcy niewolnic. - Kobiety są naczyniami dla ich genów. Sekta chce dzieci, które można będzie ukształtować zgodnie z jej ideologią - mówi Sadiya, której wraz z córką Talatu udało się zbiec z obozu w lesie Sambisa. Ich relacja dokumentuje niewyobrażalne zbrodnie i daje wgląd w życie wewnętrzne organizacji, która w ostatnich latach zamordowała więcej ludzi niż Państwo Islamskie.

Główna kwatera (...) organizacji terrorystycznej, która zdaje się nie mieć sobie równych w okrucieństwie, kryje się na bagnach Sambisy. Świat nazywa ją Boko Haram (co interpretowano na różne sposoby: "Książki to grzech", "Zakazać zachodniej oświaty", "Nowoczesne wychowanie to grzech" albo "Zwodzenie przez przytaczanie fałszywych faktów to grzech"). Jej członkowie nazwali się Jama'atu Ahlis Sunna Lidda'Awati Wal-Jihad, co znaczy: Sunnickie Zrzeszenie na rzecz Nawracania na Islam i Dżihadu. Boko Haram walczy o utworzenie w Nigerii kalifatu i współpracuje z Al-Kaidą w Mali i Algierii. Organizacja przysięgła wierność Państwu Islamskiemu. Latem 2014 roku w ciągu zaledwie kilku miesięcy opanowała jedną piątą Nigerii. (...) Europy i Ameryki, pozornie odległych, katastrofa zwana Boko Haram jeszcze nie dotknęła. Większość obserwatorów jest jednak zgodna, że sekta pewnego dnia zaatakuje także na Zachodzie. (...)

0FILE - In this Monday April 21, 2014 file photo, four female students of government secondary school Chibok, who were abducted by gunmen and reunited with their families walk in Chibok, Nigeria. The number of kidnapped schoolgirls missing in Nigeria has risen to 276, up by more than 30 from a previous estimate, police said, adding that the actual number abducted by Islamic extremists on April 14 was more than 300. Police Commissioner Tanko Lawan said the number of girls and young women who have escaped also has risen, to 53. (AP Photo/ Haruna Umar, File)Cztery uczennice szkoły w Chibok, jedne z porwanych przez Boko Haram w 2014 roku dziewcząt - im jednak udało się uciec i wróciły do rodzin (fot. Haruna Umar / AP Photo)

SADIYA: Wchodzisz w las i robi się ciemno. Tak ciemno, że zapominasz, że jest dzień. Jestem matką Talatu. Zawieźli nas tam obie. Kierowca naszej ciężarówki musiał włączyć światła, bo nagle zrobiło się tak ciemno.

TALATU: Mam na imię Jummai, ale wszyscy nazywają mnie Talatu, bo jestem pierworodną.Zanim porwali mnie do lasu, chodziłam do dziewiątej klasy secondary school w Duhu.

Pierwszy raz spotykamy trzydziestoośmioletnią Sadiyę i jej czternastoletnią córkę Talatu w niewielkim domu w centrum Yoli, stolicy stanu Adamawa. Jest połowa lipca 2015 roku. Obie, matka i córka, zostały porwane ze swojej wsi w sierpniu 2014. W czerwcu 2015 udało im się uciec. Leżymy na dywanie, bo Sadiya i Talatu czują się niepewnie na kanapach i fotelach. Tam, skąd pochodzą, tylko dostojnicy siadają w fotelach. (...) Sadiya jest w szóstym miesiącu ciąży. Jej brzuch wyraźnie się wysklepia. To dziecko gwałciciela. (...)

SADIYA: Tego dnia, gdy zjawiła się Boko Haram, wstałam o trzeciej nad ranem. To był piątek. Ugotowałam ryż i zaniosłam do kobiety, która miała łuszczarkę, wysuszyłam go, żeby później sprzedać na targu. Co rano, kiedy już wyszykowałam dzieci do szkoły, smażyłam kosai [placki z fasoli - przyp. red.]. Każdego popołudnia szłam na przystanek, żeby je sprzedawać. Do jedenastej w nocy. Całkiem nieźle z tego żyliśmy, nawet bez mężczyzny. Kiedy tego dnia wróciłam po południu do domu, byłam zmęczona i położyłam się na macie.

TALATU: Poszłam do szkoły jak zawsze, wróciłam do domu, zdjęłam mundurek. Ugotowałam sobie zupę ryżową, a potem poszłam do babci po czerwoną fasolę na zupę. Babcia powiedziała, że właśnie widziała poranionych żołnierzy, jak biegli przez wieś. Poprzedniego dnia Boko Haram doszła do Gulaku. "Musicie uciekać - powiedziała. - Boko Haram poluje na młode dziewczyny, takie jak ty".

Talatu. Porwana przez Boko Haram jako trzynastolatka (fot. materiały prasowe)Talatu. Porwana przez Boko Haram jako trzynastolatka (fot. materiały prasowe)

SADIYA: Obudził mnie Buba, mój najmłodszy syn, nie mógł złapać tchu. "Boko Haram idzie, żołnierze uciekają!" "Kłamiesz", powiedziałam i nie ruszyłam się z maty. Przecież wojsko niedawno wkroczyło do wsi, mieli czołgi. Ale wtedy nadbiegła Talatu, mówiła to samo. Więc wyszłam przed drzwi. Stamtąd widać było główną drogę. Czołgi wyjeżdżały. Za jednym biegł żołnierz z butami w ręku, usiłował się na niego wdrapać. Jeden czołg utknął w rowie. Załoga po prostu go zostawiła i uciekła. Zawołałam dzieci, kazałam im schować w spiżarce worki z fasolą i wszystkie garnki, całą żywność. Zamknęłam zapasy. Prawie nic nie wzięliśmy, żadnych ubrań poza tym, co mieliśmy na sobie. Wybiegłam z naszego kwartału, trzymałam Bubę za rękę. Za plecami słyszałam okrzyki "Allahu Akbar". To one nas popędzały. Bojownicy wchodzili do wsi. Widziałam, jak ze wszystkich domów wybiegają ludzie. Wszyscy uciekali. Po prostu do nich dołączyliśmy, do tej wielkiej ludzkiej rzeki. Widziałam uciekinierów z Gulaku i z innych wsi z okolicy. Wiele twarzy znałam. Biegliśmy.

TALATU: Biegliśmy do buszu, jak najdalej od głównej drogi, którą nadchodzili mężczyźni z Boko Haram. Nie gonili nas. Wieczorem dotarliśmy do wsi w górach, nazywa się Pallam. Babcia, która z nami uciekała, miała tam kuzyna. Chrześcijanina. Noc przespaliśmy u niego na podwórzu. Ale powiedział, że rano musimy odejść. W Pallam mieszkają prawie sami chrześcijanie. Teraz nas nienawidzą, bo Boko Haram zabija tylu chrześcijan, a my, muzułmanie, wszyscy podobno jesteśmy Boko Haram. Wcześnie rano ruszyliśmy wyżej, do wsi Zuyil, która jest muzułmańska i zbudowana na skałach. Tam spaliśmy pod drzewem. Setki ludzi uciekły w góry.

SADIYA: W górach przez jakiś czas byliśmy bezpieczni. Ale chłopak ze wsi, który znał ścieżki i stare drogi ucieczki ludzi z Duhu, doprowadził do nas Boko Haram. Ten chłopak nazywa się Ibrahim. Ma jakieś czternaście lat. Sierota, dorastał bez rodziców.

TALATU: Lubiłam go. Był śmieszny. Stoisko jego wuja sąsiadowało na przystanku z naszym. Ibrahim i jego wuj handlowali wołowiną. Teraz nas wszystkich zdradził. Ludzie z Boko Haram wmówili mu, że ci, którzy uciekają, to niewierni. Podobno dali mu też pieniądze. Słyszałam, że później wzięli go do Sambisy na szkolenie.

Po lewej - bojownicy Boko Haram. Po prawej - nigeryjskie wojska po ataku na obóz w Sambisie stoją nad martwym terrorystą (fot. kadr z filmu opublikowanego w Internecie przez Boko Haram / Idriss Fall / Wikimedia.org / Domena publiczna)Po lewej - bojownicy Boko Haram. Po prawej - nigeryjskie wojska po ataku na obóz w Sambisie stoją nad martwym terrorystą (fot. kadr z filmu opublikowanego w Internecie przez Boko Haram / Idriss Fall / Wikimedia.org / Domena publiczna)

SADIYA: Przyszli w góry z łukami. Wspięli się na skały. Wołali, że jesteśmy muzułmanami, więc nie musimy się bać. Co mieliśmy robić?! Zresztą kończyły nam się zapasy. (...) Pognali nas z powrotem w dolinę, setki kobiet i dzieci. Następnego ranka zebrali nas na placu przed meczetem. Tam wszystkich zmusili do nawrócenia się na islam, także tych, którzy byli muzułmanami. Wasz islam nie jest naszym islamem, ogłosił jeden z emirów. "Emir", tak mówili do swoich przywódców. Przez wiele dni więzili nas w naszej własnej wsi. Wolno nam było chodzić do domów, ale nie na pola. Większość mężczyzn już wcześniej uciekła do buszu, nie czekali na powolniejsze kobiety. Uciekli, bo ludzie mówią, że Boko Haram mężczyzn zabija bez litości.

TALATU: Bojownicy wprowadzili się do naszych domów z kobietami, które ze sobą przywieźli. Po miesiącu zaczęli się żenić z dziewczynami ze wsi. Każda kobieta, której mąż nie zjawi się w ciągu miesiąca, musi wziąć nowy ślub, ogłosili. (...) "Módlcie się!", kazali. I modliliśmy się na placu przed meczetem. Setki ludzi. "Źle się modlicie!", krzyczeli. Mówili, że jak człowiek się kłania, to nie tylko trochę, ale tak, żeby cały tułów dotykał ziemi. Mówili, że dotychczas nie byliśmy prawdziwymi muzułmanami. Drugiego dnia na naszych oczach ścięli dwóch mężczyzn. Jeden był rolnikiem, drugi kowalem. Obaj nie chcieli przejść na islam. Kowal wołał: "Jest tylko jeden Bóg! Nasz Bóg jest waszym Bogiem!". Skrępowali mu ręce plastikowymi paskami, położyli go na ziemi i zaczęli odcinać mu głowę od karku. Krzyczał: "Jezu! Uratuj mnie!". Odcięli im głowy wielkim nożem. Podnieśli je za uszy i położyli zabitym na plecach. Tyle krwi. (...)

SADIYA: Matki uradziły, że następnej nocy znowu spróbujemy uciec. Żeby chronić nasze dziewczynki. Udało nam się dotrzeć do Pallam, na przedgórze. Ale chrześcijanie zabarykadowali wejścia do wsi. Mieli starą broń myśliwską i dużo dzid. Powiedzieli, że nas zabiją, jak będziemy się chciały dostać do wsi. W Pallam Boko Haram zamordowała już dużo ludzi. Inny kierunek ucieczki też był zablokowany przez chrześcijan. Słyszałyśmy, że czatują na uciekających muzułmanów i topią ich w rzece. Nie miałyśmy wyboru. Wróciłyśmy do wsi, do Boko Haram.

Boko Haram insurgency map.svg Mapa Nigerii, na czerwono zaznaczono miejsca nasilonej działalności Boko Haram (fot. Ali Zifan / Wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0)

TALATU: Bojownicy nie zauważyli naszej ucieczki, nikt nie widział, jak wracałyśmy. Ale znów zostałyśmy zdradzone. Znów mieli szpiega. Tym razem to był Ahmed. Ma trzynaście lat, ale nie chodzi do szkoły. Żyje jak kundel. Bije mniejsze dzieci i zabiera im pieniądze. Dręczy tylko maluchy. Jego ojciec sprzedawał na targu czerwony pieprz. Ale Ahmed nie mieszkał z rodzicami, tylko z babcią. A ona była już bardzo stara i nie dawała rady go kontrolować. Był przyjacielem Ibrahima, tego chłopaka, który zdradził nas za pierwszym razem. Następnego ranka po ucieczce bojownicy zebrali nas na placu i ogłosili, że ten chłopak, Ahmed, wspiera ich w pracy dla Boga. Powiedzieli: "Poinformował nas, że chciałyście uciec". Od tamtej pory był nietykalny. Miał władzę, chociaż nie nosił broni. Chodził dumny po wsi, mógł wejść wszędzie i każdy bał się go zatrzymać. Donosił o wszystkim. Powiedział do nas, dziewczyn: "Już się nie boję wojska. Pracuję teraz dla Boga". Kontrolował przestrzeganie nowych zasad. Czy nosimy hidżaby. Czy nie wychodzimy z domu bez nikabów. Kiedy widział którąś bez zasłony, nic nie mówił, szedł po prostu dalej, ale następnego dnia podczas lekcji Koranu ta dziewczyna była bita. Karę wymierzali w ten sposób: Jeśli złamiesz zasadę pierwszy raz, zostajesz tylko napomniana. Za drugim razem też jeszcze nie biją. Za trzecim dostajesz trzy uderzenia. Za czwartym znów nie biją. Ani za piątym. Jak złapią cię na przewinieniu za szóstym, wymierzają sześć razów. I tak liczą dalej. Tego ranka, po tym jak wróciłyśmy do wsi i Ahmed nas zdradził, każda dziewczyna w moim wieku dostała dziesięć razów. Kobiety w wieku mojej mamy po piętnaście. Dzieci młodsze niż ja po pięć. Dzieci poniżej czterech lat nie bili. Takie mają prawo w Boko Haram. (...)

Nie jest jasne, na czym Boko Haram chce oprzeć stworzony za pomocą miecza kalifat. Jej wizja najbardziej czytelna jest tam, gdzie organizacji udaje się utrzymać wsie przez dłuższy czas. Prawie zawsze rządy rozpoczynają się od zabójstw. Bojownicy mordują tych, którzy mogliby być niebezpieczni: młodych mężczyzn, którzy pracowali dla służb bezpieczeństwa albo wzbraniają się dołączyć do sekty, duchownych sprzeciwiających się ich interpretacji Koranu. Tuż po zdobyciu miejscowości ustanowiony zostaje emir mający sprawować władzę w okolicy - w większości przypadków pochodzi on z danej wsi. Stopień ingerencji emirów w codzienność wsi jest różny. Niektórzy troszczą się wyłącznie o zaopatrzenie dla bojowników, zostawiając cywilów w spokoju. Kiedy indziej tworzą sądy, które rozstrzygają spory, wprowadzają szariat, rozdzielają żywność i medykamenty. (...) Ponieważ kobietom nie wolno pracować ani też praktycznie opuszczać domów, a niemal wszyscy mężczyźni (o ile nie uciekli) zostają włączeni do oddziałów, w królestwie Boko Haram większość prac wykonują dzieci. Zbierają plony z pól i drewno na opał. Niewolnictwo to fundament, na którym Boko Haram opiera swoje panowanie. (...) Organizacja stworzyła we wsiach siatkę obozów zbornych, w których przetrzymuje się często setki kobiet i gdzie odbywają się masowe gwałty. Zwykle, choć nie zawsze, obozy tworzone są od razu na terenie miejscowości, z których pochodzą schwytane. (...) Emirowie decydują, komu i z kim wolno się rozmnażać. Kobiety są tylko naczyniami dla genów. Sekta chce dzieci, które można będzie ukształtować zgodnie z jej ideologią. (...)

SADIYA: Przyjechali do wsi w dziesięć ciężarówek, zaparkowali je na placu. Emir rozkazał nam wsiąść na paki. Wszystkim młodszym kobietom z Duhu. Tylko starszym pozwolił zostać. Nazywał się Man Bakura, był Kanurim z Maiduguri [lud zamieszkujący północno-wschodnią Nigerię, częściowo Niger i okolice jeziora Czad - przyp. red.]. Tłusty, wielki mężczyzna. Nigdy nie bił sam, wyręczał się innymi. To on wydał rozkaz zabicia tamtych dwóch chrześcijan. Błagałyśmy, żeby nas zostawili, obiecywałyśmy, że nigdy już nie spróbujemy uciec, że zawsze będziemy tu czekać. Większość kobiet płakała. Wokół stali mężczyźni z pejczami. Bili te, które się opierały, strzelali w powietrze. Gdy zaczęli strzelać, wsiadłyśmy. Ciężarówki jedna po drugiej odjechały. Ja i Talatu wylądowałyśmy na trzeciej pace. Nie powiedzieli nam, dokąd jedziemy, ale i tak wiedziałyśmy. Do lasu. Najpierw zawieźli nas do miasta w pobliżu Sambisy, do Gwozy. Tam spędziłyśmy noc. Zamknęli nas w jakimś domu, wreszcie dali coś do jedzenia. Nogi bolały, bardzo chciało się pić. Przynieśli nam maty znalezione w opuszczonych domach, ale nie starczyło ich dla wszystkich, nie miałyśmy też koców. Wtedy jedna kobieta się poskarżyła. Była z Gulaku i jako jedyna się stawiała. Nie umiała trzymać języka za zębami, często narzekała. Teraz z powodu koców. Któryś z bojowników strzelił jej w piszczel. Z krzykiem upadła na ziemię, zaczęła krwawić. Cała podłoga była we krwi. Kilka kobiet jej pomogło, przewiązały ranę. Następnego dnia zabrali ją do doktora. To znaczy tak powiedzieli. Więcej już jej nie widziałam. Nie wiem, czy rzeczywiście pojechała do lekarza. Potem znowu załadowali nas na ciężarówki. (.) Gdy wjeżdżałyśmy do lasu, chłostały nas gałęzie. Ciężarówka zniszczyła gniazdo dzikich os, rozwścieczone atakowały nas i żądliły. Samochód zatrzymał się w miejscu, gdzie droga zwężała się w ścieżkę. Musiałyśmy zsiąść. Godzinę szłyśmy w długiej kolumnie.

TALATU: Dotarłyśmy do grupy starych drzew. Zobaczyłyśmy obozowisko kobiet i dzieci. Ten obóz nazywają Brama 1. (...) Mamie i mnie przydzielili drzewo. Drzewo w obozie jest jak dom. Wokół pnia rosło wiele młodych pędów, więc zawsze było zimno i wilgotno. Leżałyśmy jak w jamie. Myślę, że to tam nabawiłyśmy się tego okropnego kaszlu. (...) Często nie mogłam zasnąć. Nocą słyszałam monotonny śpiew małych chłopców. Mieli nas pilnować. Całe noce czytali Koran. Ci chłopcy mieli po osiem, dziesięć lat. Musieli czytać na głos. Bojownicy ich do tego zmuszali. Chcieli, żeby szybko nauczyli się Koranu, żeby można ich było wysłać do walki. Czytali od początku do końca. Jak skończyli, dostawali do ręki broń. W nocy w obozie było tyle dziwnych odgłosów. Zawodzenie, wrzaski i głośne piski. Straszne było takie "hihihi". Jak rżenie konia.

Boko Haram podzieliła obóz w lesie na dwie części. W przedniej spały porwane kobiety i ich dzieci. Pilnowali ich najmłodsi bojownicy, wielu z nich nie miało więcej niż trzynaście lat. W tylnej części mieszkały kobiety, które dołączyły do organizacji dobrowolnie. Tam, na skraju obozu, stał też jedyny budynek: kwatera Abubakara Shekaua. Dach i ściany z połyskującej w półmroku lasu blachy falistej. Shekau, nowy przywódca Boko Haram, był jeszcze radykalniejszy niż jego mentor Mohammed Yusuf. To pod wodzą Shekaua, brodatego mężczyzny, który w swoich przekazach wideo często występuje w szpiczastej wełnianej czapce, zaczął się terrorystyczny reżim sekty. (...) Żadna z kobiet, z którymi rozmawialiśmy, nigdy go nie widziała. W srebrzystej chacie mieszka tylko podczas wizyt w obozie. Prawdziwa kryjówka znajduje się w głębi lasu. Od 2009 roku nigeryjska armia kilka razy ogłaszała jego śmierć. I rzeczywiście nie wiadomo, czy jeszcze żyje, czy też jego rolę odgrywają teraz inni, podobni do niego mężczyźni. (...)

SADIYA: Drugiego dnia w obozie wydano mnie za jednego z bojowników. Zastępca Shekaua przyprowadził obcego mężczyznę. Pokazał na mnie i powiedział: "To kobieta, którą poślubisz". Obydwaj się uśmiechali, ale ja strasznie się bałam! Milczałam. Mężczyźni odprawili w obozowym meczecie ceremonię, ale nie byłam przy tym. Opowiadał o niej bojownik, który dał mi pieniądze posagowe. Dwa tysiące nair [około sześciu euro]. Mężczyzna, którego musiałam poślubić, miał na imię Ali. Był mniej więcej w moim wieku. Mówił językiem kanuri. Później opowiadał, że przed wojną był uczniem szkoły koranicznej, jednym z tych, którzy muszą żebrać na ulicy. Czasem rozmawialiśmy całkiem normalnie, a potem czułam do niego tylko nienawiść. Wprowadził się pod nasze drzewo. Robiłam wszystko, czego zażądał. Jak nie chcesz z nimi spać, donoszą emirowi. Często udawałam, że jestem chora, żeby nie musieć z nim obcować. W pierwszych tygodniach w ogóle z nim nie rozmawiałam, nie chciałam się nawet uśmiechnąć, więc kazał swoim kolegom wychłostać mnie. Dostałam piętnaście razów kablem. Potem próbowałam nie być dla niego taka nieuprzejma. Znałam kobietę, która wzbraniała się przed seksem. Powiedziała, że chce prawdziwego wesela, a nie tego nędznego rytuału w lesie. Widziałam, jak zaprowadzili ją do chaty Shekaua. I jak chwilę później wynieśli stamtąd jej ciało. (...)

AQMI Flag asymmetric.svg Flaga Państwa Islamskiego używana również przez Boko Haram (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

TALATU: Wydano mnie za pomocnika nauczyciela. Emir Abu Zahra przyszedł i powiedział, że jestem już wystarczająco duża na zamążpójście. "Jak się będziesz bronić, zaprowadzimy cię do dziewczyn z Chiboku, a one cię zabiją". Nie wiem, kiedy dokładnie wydano mnie za mąż. Pomocnik nauczyciela bił na lekcjach szczególnie mocno. Odprawili w meczecie ceremonię, beze mnie. Oddzielili mnie od mamy i zaprowadzili do Bramy 2. To był obóz głębiej w lesie, drzewa rosły tu jeszcze gęściej. Bardzo tęskniłam za mamą. Nie mogę sobie przypomnieć, jak wyglądał mężczyzna, który był moim mężem. Już nie wiem. Już prawie wszystko zapomniałam. (Długie milczenie). Miałam szczęście. Nie mógł mi nic zrobić.

Talatu nie chce pamiętać, a my nie dopytujemy. Być może pamięta, ale milczy. W tym regionie tradycyjnie unika się kobiet zgwałconych, uważa się, że są pozbawione honoru, uchodzą za zbrukane, trędowate. Te, o których wiadomo, że zostały wykorzystane, nie znajdują męża, co zapewniłoby im egzystencję, żyją na marginesie społeczeństwa.

***

W czerwcu 2015 r. Sadiyi i Talatu w końcu udaje się uciec podczas ataku nigeryjskiego wojska.

Książka Wolfganga Bauera ''Porawne. Boko Haram i terror w sercu Afryki'' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. materiały prasowe / Schelm / Wikimedia.org /  CC-BY-SA-4.0)Książka Wolfganga Bauera ''Porawne. Boko Haram i terror w sercu Afryki'' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. materiały prasowe / Schelm / Wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0)

*Fragment książki Wolfganga Bauera "Porwane. Boko Haram i terror w sercu Afryki" w przekładzie Elżbiety Kalinowskiej. Książki tego autora w promocyjnych cenach można kupić w Publio.pl>>>


Wolfgang Bauer.
Ur. 1970. Dziennikarz, korespondent wojenny i reporter "Die Zeit". Studiował islamistykę, geografię i historię. Pracował między innymi w niemieckim magazynie "Focus", "Zeit Dossier", "Neon/Nido", "Greenpeace Magazin", "Geo" oraz "National Geographic". Był korespondentem wojennym w Afganistanie. W Polsce ukazała się jego książka "Przez morze. Z Syryjczykami do Europy".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (85)
Zaloguj się
  • Andrzej Duxa

    Oceniono 16 razy 12

    fanatycy zawsze byli najbardziej niebezpieczni, bezwzgledni i brutalni a najgorsi z nich byli fanatycy religijni - szczególnie aktywni i z gebami wypchanymi wznioslymi frazesami

  • korgan123

    Oceniono 25 razy 7

    Bardzo się dziwie. Przecież islam to religia pokoju. Z pewnością Europa sama się o tym przekona kiedy islamiści będą stanowić, powiedzmy 20-30% jej populacji

  • do100jnik

    Oceniono 5 razy 5

    skąd takie głupie nazwy "bojownicy", to nie są żadni bojownicy, to są po prostu bandyci i zbrodniarze

  • korgan123

    Oceniono 6 razy 4

    euroislam.pl/dzihadysta-na-zasilku/

  • dyktator_bolandy

    Oceniono 9 razy 3

    Większość obserwatorów jest jednak zgodna, że sekta pewnego dnia zaatakuje także na Zachodzie."
    a jak sie przed tym uchronić? może uszczelnić granice wzorem Trumpa?

  • klamczuchosiedlowy

    Oceniono 11 razy 3

    Nie rozumiem dlaczego uzywacie terminu "sekta" - skoro to właśnie prawowierny islam taki jaki jest islam - kto nie jest z Boko Haram ten zwyczajnie nie jest żadnym muzułmaninem i jak sami opisujecie każą mu się nawrócić na islam.

  • karasek432

    Oceniono 4 razy 2

    Pchają się do Boko Haram bo w większości to nieroby złodzieje bez wykształcenia dają mu kałacha i jest ważny w grupie i niczego się nie boi dalej może kraść zabijać zgodnie z ich prawem.

  • korgan123

    Oceniono 12 razy 2

    ndie.pl/szwedzka-minister-chcialaby-rozdawac-mieszkania-dzhadystom-mialoby-pomoc-integracji/

  • chrupek.kukurydziany

    Oceniono 24 razy 2

    Wszystkie badania naukowe potwierdzaja, że najniższe IQ mają czarni, mulaci, arabowie, najwyższe azjaci i biali. To tłumaczy wiele, dlaczego w jednych społecznościach pewne rzeczy się nie zdarzają a w innych tak. Ale obecna politpoprawna religia zabrania o tym mówić....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX