Para starszych państwa

Para starszych państwa (fot. pexels.com)

społeczeństwo

Polskie prywatne domy opieki czekają na Niemców i liczą na ich emerytury

W Polsce jest już kilkanaście prywatnych placówek dla niemieckich seniorów. Jeśli zdołają przyciągnąć klientów, mają szansę na dobry biznes, bo koszt opieki nad emerytem w polskim ośrodku jest o wiele niższy niż w Niemczech.

Pani Ursula Mueller od kwietnia 2016 roku mieszka w Polsce i bardzo sobie to chwali. Mówi odrobinę po polsku, bo urodziła się w przedwojennym, wielonarodowościowym wówczas Rawiczu w Wielkopolsce i do Niemiec wyjechała z rodziną dopiero po II wojnie światowej. Dlaczego wróciła?

94-letnia niemiecka emerytka jest najstarszą pensjonariuszką ośrodka opieki dla osób starszych "Erania" w Malechowie, miejscowości położonej między Ustroniem Morskim a Kołobrzegiem. Firma Carefinder - operator miejsc pobytu dla osób starszych z Unii Europejskiej w polskich domach opieki, polecił Niemce jeszcze dwa inne miejsca - prywatny dom seniora w Kościerzynie na Kaszubach oraz w Grzybowie w Wielkopolsce. Dlaczego wszystkie w Polsce, a nie w Niemczech?

Ursula Mueller (fot. Alexandra Jarecka/Deutsche Welle)Ursula Mueller (fot. Alexandra Jarecka/Deutsche Welle)

Co drugi Niemiec może sobie wyobrazić, że jego rodzice wymagający stałej opieki ipielęgnacji korzystaliby z niej w domach opieki za granicą. A Polska kusi bogatą ofertą za korzystną cenę.

Decyzję o pozostaniu w "Eranii" pani Ursula podjęła po wcześniejszym krótkim pobycie w ośrodku na próbę. Starszą panią zachwyciła zarówno niewielka odległość do Morza Bałtyckiego, jak i poziom usług opiekuńczych - porównywalny z tym w Niemczech. Nie bez znaczenia była też strona finansowa.

- Wiemy od naszych pensjonariuszy oraz ich rodzin, że pobyt w ośrodkach o podobnym standardzie po niemieckiej stronie Odry kosztuje od 3,5 - 4 tys. euro, podczas gdy u nas między 1000 - 1600 euro miesięcznie. W cenie jest całodobowa opieka, wyżywienie, sprzątanie, wizyty lekarskie, podstawowa rehabilitacja oraz terapia zajęciowa - mówi Jakub Granat, szef Proaltum - firmy, do której należy "Erania".

"Starych drzew się nie przesadza"

Codzienne spacery, gimnastyka rozruchowa po śniadaniu lub zabiegi rehabilitacyjne na basenie, zajęcia plastyczne, muzyczne, gry planszowe, gry w karty, zajęcia stymulujące pamięć - pani Ursula nie narzeka na nudę.

Seniorka mówi, że w Polsce czuje się bardzo dobrze. Śmieje się też z popularnego powiedzenia, które żadną miarą do niej nie pasuje, że "starych drzew się nie przesadza". W chwilach wolnych od zajęć najczęściej można ją zastać w jej pokoju przed komputerem, bo regularnie koresponduje z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo ceni sobie sprawną i życzliwą obsługę w ośrodku. Jeśli planuje zakupy w Kołobrzegu czy Ustroniu Morskim, zawozi ją tam kierowca ośrodka, pan Tadzio.

W domu opieki (fot. Alexandra Jarecka/Deutsche Welle)W domu opieki (fot. Alexandra Jarecka/Deutsche Welle)

Jako pierwsze do ośrodka w Malechowie przyjechały polska emerytka Zofia Gałyga oraz Niemka Juta Mlotek. Dzisiaj w przewidzianej dla 200 osób "Eranii" przebywa około 50 pensjonariuszy, pochodzących w głównej mierze z Niemiec. Przeciętna wieku wynosi 70 plus. Ich stan zdrowia jest bardzo różny - są też osoby w stanie otępienia, z demencją, albo prosto ze szpitala, po udarze, wylewie czy innych chorobach prowadzących do motorycznych upośledzeń. Dlatego jednym z warunków zatrudnienia jest znajomość niemieckiego i doświadczenie w pracy z osobami starszymi.

Pani Ola przepracowała w Niemczech jako prywatna opiekunka osób starszych 10 lat. - W Niemczech pracowałam w prywatnych domach i automatycznie dochodziło do większej zażyłości z osobami, którymi się opiekowałam - opowiada. Jest bardzo bezpośrednia i ma poczucie humoru. To się przydaje, bo w "Eranii" rzeczywistość wygląda inaczej niż w prywatnych domach. Pani Ola stara się każdemu podopiecznemu poświęcić tyle uwagi, ile on potrzebuje i na ile jej czas pozwoli. Jednak czasem bywa z tym różnie, szczególnie, "kiedy nagle rozlegają się dzwonki z trzech pokoi równocześnie".

Polska spełnia warunki

W 2016 r. 2,8 mln Niemców wymagało stałej opieki - podaje "Die Welt". Wg szacunków za kilka lat będzie ich ponad 3 miliony. 70 proc. osób ma zapewnioną stałą opiekę we własnym domu. Tylko 30 proc. przebywa w ośrodkach stacjonarnych. Starzejące się niemieckie społeczeństwo to woda na młyn dla przedsiębiorczych Polaków, którzy zwietrzyli świetny biznes. W dodatku z ankiety przeprowadzonej przez agencję doradczą PricewaterhouseCoopers AG z Frankurtu nad Menem wynika, że ze względu na niższe koszty co drugi Niemiec byłby gotów wysłać rodziców wymagających stałej opieki do domów seniora za granicę.

Ale czy rzeczywiście polskie ośrodki powinny się spodziewać tłumów? Sondaż to jedno, a realna decyzja wysłania rodziców lub najbliższych krewnych do polskich domów opieki nie jest łatwa i wymaga determinacji. Jest ona bowiem też negatywnie oceniana przez niemiecką opinię publiczną. Niepochlebnie o nowym trendzie wypowiadają się także niemieckie organizacje lobbystyczne z branży opiekuńczej, obawiające się polskiej konkurencji.

Tymczasem prywatne ośrodki w Polsce, w opinii Michaela Burkharta, szefa działu agencji Healthcare & Pharma we Frankfurcie, "spełniają warunki i zdają się być dobrą alternatywą dla niemieckiego systemu opieki".

- Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie zaoferować niemieckim klientom w Polsce taki sam wysoki standard, bądź nawet lepszy niż w Niemczech. A to ze względu na niższe koszty życia w Polsce, zasoby ludzkie w postaci pielęgniarek oraz opiekunek, które pracowały w Niemczech i zdobywały tam doświadczenia zawodowe, uczyły się mówić po niemiecku i są cenione przez niemieckich klientów - wyjaśnia Jakub Granat z "Eranii". I nie jest jedynym, który myśli podobnie. W Polsce działa już kilkanaście prywatnych ośrodków dla niemieckich seniorów m.in. w Zabełkowie na Śląsku, w Karpaczu i Szklarskiej Porębie, w Rokitnie na Ziemi Lubuskiej czy w Świnoujściu. W trakcie budowy są kolejne.

Dzięki pomocy w wyspecjalizowanych ośrodkach osoby starsze mogą cieszyć się aktywnym trybem życia przez wiele lat (fot. pexels.com)Dzięki pomocy w wyspecjalizowanych ośrodkach osoby starsze mogą cieszyć się aktywnym trybem życia przez wiele lat (fot. pexels.com)

Alexandra Jarecka jest dziennikarką Deutsche Welle. Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (5)
Zaloguj się
  • joankb

    Oceniono 1 raz 1

    I to jest naprawdę tragiczna informacja.
    Lekarzy jest ilu jest, pielęgniarek, opiekunek.
    Polscy seniorzy zostają na czystym lodzie.

  • amorvertical

    0

    Czyli lekarzy, pielęgniarek i opiekunek będzie jeszcze mniej niż obecnie. Chyba że polski emeryt dostanie 2000 euro emerytury

  • nieudonek

    Oceniono 2 razy 0

    ...i na kosztowności naszych przodków.

  • archieil

    Oceniono 2 razy -2

    To te same osoby co walą tekstami, że przecież młodzi niemcy nijak nie są odpowiedzialni za rozbiory, wojny, okupacje, rzezie i mordowanie masowe?

    :-) jacy prawdziwi katolicy... czapki z głów spadają na ich widok...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX