(fot. pixabay.com)

wywiad Gazeta.pl

Jak być szczęśliwym? Psycholog: Trzeba wprowadzić pozytywne emocje do codzienności

Ktoś, kto liczył na wyższą emeryturę i możliwości podróżowania, a teraz go na to nie stać, może postawić na inne wartości. Może na przykład spędzać czas z rodziną, w domu na wsi, zająć się ogrodem i w końcu nigdzie nie gonić. Taka perspektywa daje również szansę na satysfakcję - mówi prof. Ewa Trzebińska, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Artykuł opublikowany został w marcu 2017 r.

Żyjemy w niepewnych czasach.

- Nasi dziadkowie i rodzice w większości też twierdzą, że ich młodość przypadła na niepewne czasy. Zawsze są jakieś problemy i obawy dotyczące przyszłości, ale tylko wojny czy inne duże kryzysy w bardzo wyraźny sposób zmieniają sytuację.

Poza tym jedni są niezadowoleni z zachodzących w kraju czy na świecie zmian, a inni uważają, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ludzie też różnią się między sobą odpornością na czynniki zewnętrzne oraz tolerancją na zmiany.

Okoliczności zewnętrzne mogą negatywnie wpływać na nasze samopoczucie, ale każdy z nas jest w stanie uporać się z rozczarowaniami (fot. pixabay.com)Okoliczności zewnętrzne mogą negatywnie wpływać na nasze samopoczucie, ale każdy z nas jest w stanie uporać się z rozczarowaniami (fot. pixabay.com)

W jakim stopniu nasz dobrostan zależy od nas, a w jakim od czynników zewnętrznych?

- Warunki życia, ekonomiczne, społeczne, mają jakiś wpływ na poczucie bezpieczeństwa każdego człowieka, sytuację zawodową, materialną czy rodzinną. Ale badania pokazują, że nasz dobrostan w większym stopniu zależy od nas samych. Okoliczności zewnętrzne mogą wywoływać przejściowe stany pozytywne lub negatywne, ale rzadko trwale zmieniają poziom satysfakcji z życia.

Jeśli ktoś liczył, że na emeryturze będzie zwiedzał świat, a tu się okazuje, że ledwo starczy mu na utrzymanie, to raczej nie ma się z czego cieszyć.

- Jesteśmy wyposażeni w różne sposoby radzenia sobie z rozczarowaniami. Możemy zmienić plany, oczekiwania, przewartościowywać cele, do których dążymy. Ktoś, kto liczył na wyższą emeryturę i możliwości podróżowania, skoro go na to nie stać, może postawić na inne wartości. Myśli sobie na przykład, że fajnie będzie spędzać czas z rodziną, w domu na wsi, zająć się ogrodem i w końcu nigdzie nie gonić. Taka perspektywa również może nieść satysfakcję.

Poza tym każdy człowiek w naturalny sposób dąży do maksymalizacji pozytywnych emocji z jednej strony, a z drugiej do minimalizacji negatywnych. Bierzemy to pod uwagę, wybierając kierunek studiów, partnera, miejsce zamieszkania. Ale dotyczy to też bardzo drobnych rzeczy, jak chociażby sposób spędzenia dzisiejszego wieczoru.

Świadome dążenie do przeżywania pozytywnych emocji może sprawić, że bardziej optymistycznie będziemy podchodzić do życia (fot. pixabay.com)Świadome dążenie do przeżywania pozytywnych emocji może sprawić, że bardziej optymistycznie będziemy podchodzić do życia (fot. pixabay.com)

Wszyscy jesteśmy wyposażeni w mechanizmy, które pozwalają nam przetrwać trudne chwile i czuć się szczęśliwymi. Ale niektórzy przyszłość widzą w ciemniejszych barwach niż inni.

- Odpowiadają za to i geny, i wrodzone predyspozycje, i doświadczenia życiowe. Człowiek, który ma biologicznie niski próg wrażliwości na niekorzystne bodźce albo przeżył poważną katastrofę życiową, może być bardziej podatny na sygnały zagrożenia i w związku z tym przeceniać trudności czy przykrości. Inni z kolei są przekonani, że mimo pewnych przeciwności jednak wszystko zmierza w dobrym kierunku, mają skłonność do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Poza wrodzonymi lub nabytymi predyspozycjami nasze samopoczucie zależy też od tego, co robimy dla osiągnięcia dobrostanu.

Co możemy zrobić, żeby czuć więcej satysfakcji i radości, pomimo nie zawsze sprzyjających okoliczności.

- Wbrew pozorom bardzo wiele. Przede wszystkim pracować nad nastawieniem do życia; robić rzeczy, które niosą dobre doświadczenia. W psychologii nazywamy to priorytetyzacją pozytywności, czyli świadomym dążeniem do przeżywania pozytywnych emocji; stawianiem sytuacji, które dają takie możliwości, wysoko w hierarchii ważności.

W jaki więc sposób priorytetyzować pozytywność?

- Wprowadzić pozytywne emocje do codzienności, do nawet najbardziej prozaicznych jej obszarów. Mamy do wykorzystania olbrzymią gamę takich emocji: uniesienie, podziw, zachwyt, ciekawość, radość, duma i wiele innych.

Radość warto czerpać nawet z tak prozaicznych czynności jak włożenie ulubionego ubrania (fot. g-stockstudio / iStockphoto.com)Radość warto czerpać nawet z tak prozaicznych czynności jak włożenie ulubionego ubrania (fot. g-stockstudio / iStockphoto.com)

Na przykład codziennie decydujemy, co na siebie włożymy. Można się ubrać tak, żeby było ciepło, ale można też włożyć dodatkowo coś ładnego, co pozwoli czuć się atrakcyjnie. Możemy zjeść byle co i byle jak, na szybko, albo możemy przyrządzić smaczną potrawę i ładnie ją podać. Jeśli przyjmiemy, że szczęście jest naszym priorytetem, to istnieje wiele sytuacji, w których mamy pole do działania, żeby poczuć się dobrze.

Czy to jest naprawdę tak proste, że wkładamy coś ładnego albo przyrządzamy smaczną potrawę i czujemy się szczęśliwi?

- Na poczucie szczęścia składają się różne czynniki, ale emocje to jeden z tych bardzo ważnych. Wielkich, życiowych wyborów dokonujemy stosunkowo rzadko, nieczęsto też przeżywamy przełomowe, doniosłe chwile. Na nasze życie emocjonalne w przeważającej mierze składają się uczucia związane z codziennością. Badania pokazują, że ludzie, którzy priorytetyzują pozytywność, naprawdę są szczęśliwsi niż ci, którzy niczego w tym kierunku nie robią.

Aby dostarczać sobie przyjemności, trzeba siebie znać: jedni czują się dobrze, kiedy ładnie wyglądają, innym radość niosą spotkania z przyjaciółmi, wykwintne jedzenie, rozmowa z kimś bliskim, czytanie książki, spacer, sport itd. Żeby wiedzieć o sobie, jakie pozytywne emocje można przeżywać i jak sobie je zapewnić, trzeba takich emocji doświadczać w różnych sytuacjach. Nie wszyscy taką wiedzę na swój temat posiadają.

Szczęśliwe dzieciństwo jest bardzo ważne w kształtowaniu się pozytywnego podejścia do świata i ludzi (fot. shironosov / iStockphoto.com)Szczęśliwe dzieciństwo jest bardzo ważne w kształtowaniu się pozytywnego podejścia do świata i ludzi (fot. shironosov / iStockphoto.com)

Od czego to zależy?

- W dużej mierze od wychowania. Jeśli w domu rodzinnym jedzenie podawało się nie tylko po to, aby się odżywiać, ale też aby przeżyć coś przyjemnego - był pięknie nakryty stół, cała rodzina zasiadała do wspólnego posiłku, przy stole toczyła się miła rozmowa - to czerpanie zadowolenia z jedzenia stało się nawykiem. Podobnie w drugą stronę, jeśli w domu jadło się byle jak, to istnieje ryzyko "dziedziczenia" takiego sposobu życia i wtedy posiłki nie będą brane pod uwagę jako potencjalne źródło radości.

W niektórych metodach wychowawczych pozytywne emocje nie tylko się bagatelizuje, ale wręcz deprecjonuje. Dziecko nie jest chwalone za dobrą ocenę, ale ganione za złą. Słyszy: Nie ciesz się tak z piątki z polskiego, lepiej popraw słabe stopnie z fizyki. Albo kiedy opowiada o jakimś sukcesie, jest besztane za przechwalanie się i brak skromności. Rodzice mogą upominać córkę czy syna za "strojenie się przed lustrem", bo przecież w życiu są ważniejsze sprawy niż wygląd. Na różne sposoby dziecko może być zniechęcane do przeżywania pozytywnych emocji.

Jak to wpłynie na nie w przyszłości?

- W życiu dorosłym takiej osobie trudno jest myśleć o własnych przyjemnościach, raczej im zaprzecza i unika ich na zasadzie: "Po co jechać na urlop, od leżenia na plaży pieniędzy nie przybędzie" czy "Mam w domu bałagan, więc nie mogę iść na wiosenny spacer" albo "Nie mogę podzielić się swoimi sukcesami, bo nieładnie jest się chwalić". Łatwiej jest osiągnąć szczęście tym, którzy byli wychowywani w domu, gdzie pozytywne emocje były doceniane i wzmacniane, np. sukcesy były przeżywane wspólnie.

Ludzie, którzy w dzieciństwie nie nauczyli się przeżywania pozytywnych emocji, mogą nadrobić to w dorosłym życiu (fot. ulkas / iStockphoto.com)Ludzie, którzy w dzieciństwie nie nauczyli się przeżywania pozytywnych emocji, mogą nadrobić to w dorosłym życiu (fot. ulkas / iStockphoto.com)

A jeśli ktoś celebrowania miłych chwil nie wyniósł z domu, z natury jest pesymistą, to czy bycia szczęśliwym może się nauczyć?

- Słyszę to pytanie od około 20 lat, czyli od kiedy pojawiła się psychologia pozytywna. Zawsze odpowiadam, że tak, ale skoro ono wciąż wraca, to znaczy, że nadal trudno w to uwierzyć. Nie tylko możemy się uczyć bycia szczęśliwymi, co więcej, uczymy się tego spontanicznie. Wyniki badań pokazują, że ludzie z wiekiem stają się coraz szczęśliwsi, np. dlatego, że rozwijają mądrość.

Jak to rozumieć?

- Pod pojęciem mądrości kryją się szczególne kompetencje poznawcze, które pozwalają widzieć zdarzenia w całej ich złożoności. Dochodzimy do nich dzięki drążeniu różnych życiowych spraw, czyli próbom zrozumienia tego, co się dzieje i przeanalizowania konsekwencji ze wszystkich możliwych stron.

Im człowiek starszy, tym mądrzejszy?

- Kompetencje intelektualne rozwijamy przez całe życie. Poziom ich zaawansowania wzrasta z wiekiem i doświadczeniem, ale badania pokazują, że nie odbywa się to liniowo. W okresach, które wymagają większego zaangażowania intelektualnego, jak życiowe zwroty, momenty przełomowe czy kryzysy, może nastąpić skokowy wzrost mądrości, a potem, w czasie względnego spokoju, przejściowa stabilizacja już osiągniętego poziomu.

Im więcej mamy lat, tym bardziej jesteśmy... szczęśliwi (fot. laflor / iStockphoto.com)Im więcej mamy lat, tym bardziej jesteśmy... szczęśliwi (fot. laflor / iStockphoto.com)

Dzisiaj mamy kult młodości. Starość nie jest postrzegana jako szczęśliwy okres w życiu.

- A jednak ludzie z wiekiem są coraz mądrzejsi i coraz szczęśliwsi. Z czasem uczą się tak rozumieć życie i gospodarować swoimi możliwościami, żeby czerpać z niego jak najwięcej dobrych doświadczeń. Lepiej znają siebie: wiedzą, czego unikać, a do czego dążyć, jak organizować relacje ze światem i innymi ludźmi, żeby niosło to jak najwięcej satysfakcji.

Inna interpretacja mówi, że ludzie starsi mają mniej obowiązków, więc są mniej obciążeni problemami. Pewne cele zostały osiągnięte, a to czego, nie udało się zrealizować, już im nie spędza snu z powiek. W naturalny sposób proporcja pozytywnych i negatywnych emocji przesuwa się na stronę pozytywnych.

Czy mądrość możemy nabywać tylko poprzez doświadczenie?

- Istnieją specjalne programy stymulujące rozwój mądrości od wczesnych lat życia, na przykład edukacyjny program "Nauczanie dla mądrości". Polega na zachęcaniu dzieci do zaangażowania intelektualnego w to, czego uczą się w ramach różnych szkolnych przedmiotów. Można więc w sposób świadomy zadbać o rozwój mądrości. To, na ile człowiek jest mądry w wieku dojrzałym, w pewnej mierze zależy od tego, jak jego intelekt rozwijał się od dzieciństwa.

Prof. Ewa Trzebińska (fot. materiały prasowe SWPS)Prof. Ewa Trzebińska (fot. materiały prasowe SWPS)

Rozumienie siebie, innych ludzi i świata to niejedyna droga do szczęścia. Na przykład na każdym etapie życia warto gromadzić dobre wspomnienia. Wiążą się z przeżywaniem szczególnie korzystnej emocji - nostalgii. To przyjemnie zabarwiona tęsknota za czymś bezpowrotnie utraconym. Długo miała złą sławę, jako skutecznie odwracająca uwagę od chwili obecnej, była nawet początkowo uważana za chorobę psychiczną. Jeszcze podczas I wojny światowej żołnierzy, którzy oddawali się nostalgicznym wspomnieniom, odsyłano do domu z powodu, jak mniemano, utraty zdolności bojowych. Dopiero pod koniec XX wieku nostalgia została zrehabilitowana jako korzystna emocja. W wielu badaniach stwierdzono jej dobroczynne skutki.

Na czym one polegają?

- Dziś wiemy, że używanie perspektywy czasowej do poprawiania samopoczucia może być bardzo skuteczne. Kiedy teraźniejszość doskwiera, korzystnie jest powrócić myślami do przyjemnych chwil z przeszłości. Także wybieganie w przyszłość pomaga radzić sobie z teraźniejszością, pod warunkiem oczywiście, że patrzymy na nią z optymizmem. Nadzieja to potężna siła.


Prof. Ewa Trzebińska.
Zajmuje się psychologią kliniczną (psychoterapią, zdrowiem psychicznym) oraz psychologią pozytywną. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia na temat psychoterapii, psychologii pozytywnej, zaburzeń osobowości oraz klinicznej diagnozy osobowości. Kieruje Katedrą Psychologii Pozytywnej.

Monika Stelmach. Dziennikarka. Publikuje w "Dwutygodniku", "Wysokich Obcasach" i tygodniku "Polityka". Stypendystka "Młodej Polski" MKiDN. Specjalizuje się w wywiadzie i reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (52)
Zaloguj się
  • fasolka3

    Oceniono 14 razy 10

    Moja mama zlikwidowala mieszkanie w miescie i kupila za grosze rudere na wsi. Mieli przez kilka lat z mezem kupe roboty (ale tez zajecie), ale teraz maja fajny maly domek. I co? I nie sa szczesliwi. Dzieci zostaly w miescie (ponad 100 km), Za daleko na codzienna kawke i spacery z wnukami po parku. Lekarze daleko,a coraz bardziej potrzebni, miejscowa ludnosc zamknieta i ich nie przyjela. No i nudno jakos. Dwa sklepy na krzyz i dla ludzi z miasta po prostu nic dobrego. Z takimi zmianami na starosc to tez sie trzeba zastanowic. W tej chwili moja mama planuje sprzedac dom, ktory w tej chwili jest w dobrym stanie i kupic male mieszkanie w miescie. :)

  • prosty.polak

    Oceniono 9 razy 9

    "każdy człowiek w naturalny sposób dąży do maksymalizacji pozytywnych emocji z jednej strony, a z drugiej do minimalizacji negatywnych"
    a jak traktować tych, którzy jak Kaczyński i jego banda, dążą do przeciwnych celów, czyli maksymalizacji negatywnych i minimalizacji pozytywnych???
    JAK TRAKTOWAĆ TAKICH SOCJO- i PSYCHOPATÓW?
    i jak żyć w takich czasach, gdy takie mendy celowo budzą w nas nagatywne uczucia?
    Niemcy, zanim dobili do Norymbegii, przeszli ponad 20-letnią gehennę i zgotowali piekło światu.
    Czy i nas to czeka?

  • n29a

    Oceniono 6 razy 6

    "Jestem szczęśliwy, ale nie zawsze o tym pamiętam." - ja. Ale może ktoś kiedyś już to pomyślał.

  • sir_fred

    Oceniono 4 razy 4

    Recepta na szczęście: nie oglądać reklam, mieć w dudzie tzw. społeczeństwo i "co pomyślą inni", pogodzić się z tym, że życie nie ma sensu - ono po prostu jest, robić to, co sprawia nam przyjemność a inne czynności konieczne do bytowania ograniczyć do niezbędnego minimum.

  • yslsl

    Oceniono 2 razy 2

    Ludziom chyba się nieco w d.. poprzewracało. I mając w pamięci życiorysy znanych, sławnych i obrzydliwie bogatych, którzy mówiąc kolokwialnie palnęli sobie w głowę. Pieniądze faktycznie szczęścia nie dają. Zna się też szczęśliwych bezdomnych. Może jednak szczęście to kwestia wyboru i podejścia? Kilku najszczęśliwszych ludzi których znałam - żadne z nich nie było bogate, były wręcz bardzo biedne. Ale z wdzięcznością witały każdy dzień, cieszyły się z drobiazgów i miały takie lekko buddyjskie podejście bycia tu i teraz. Nadmierna ambicja i porównywanie się do innych szkodzi, a na łożu śmierci nie pamięta się jakoś samochodu i telewizora, ale jednak takie małe i strasznie zwyczajne chwile. Jak spacer z ojcem przy rzece i znalezienie dzikiej jabłonki, spotkanie ukochanej pierwszy raz, pierwszy uśmiech dziecka... Serio to nawet było badane. A takich chwil się bardzo często nie docenia w pogoni za dobrami.

  • horatio_valor

    Oceniono 4 razy 2

    Zaczyna mnie zdumiewać, co za idiota z uporem maniaka kasuje nieprzychylne komentarze pod tym tekstem.

    W poprzednich dwóch postach, które skasowaliście, krytykowałem Was za bezmyślne używanie zdjęć sztokowych w artykułach. Sztoki to jest to obrzydliwy zwyczaj, odstraszający inteligentnych czytelników, bo ich zwyczajnie obraża. Nic nie ilustruje, nie dodaje żadnej treści. Sztoków się NIE UŻYWA!!!

    A na drugi raz sugeruję skasować ten sztokowy szajs z tekstu, a nie mój post, który Wam wytyka amatorszczyznę. To cecha ludzi głupich - obrażać się na rady ludzi, od których sami możemy się czegoś nauczyć, po czym zaprzeć się jak osioł i robić po swojemu. Marne to kompetencje na doradzacza w sprawach psychologii, prawda?

  • themaskator.pl

    Oceniono 10 razy 2

    Cała współczesna psychologia zajmuje się siłowym podtrzymaniem sensu życia w obliczu faktu, że z perspektywy jednostki jest ono bezsensowne. Jedyną naszą rolą wyznaczoną przez naturę, jest wydanie zmodyfikowanego genetycznie potomstwa i temu celowi podporządkowane jest wszystko inne. Odpowiedź jak chwilami poczuć spełnienie jest prosta - dbać o wysokie SMV i kręcić się w karuzeli seksualnej tak długo jak się da. Cała reszta to akty hiperkompensacyjne, narkotyki, zwykłe dragi mające na celu wyrzucić dopaminę, przy czym im więcej jej dostarczamy do mózgu, tym więcej jej potrzebujemy. Identycznie jest z opiatami. Racjonalizacja polegająca na wmówieniu sobie, że coś jest piękne działa tylko wtedy, gdy nie istnieje porównanie, a w świecie masowej wymiany informacji bez porównania nie daje się żyć - jest to jeden z powodów dlaczego ludzie dawniej byli relatywnie bardziej szczęśliwi niż dziś. Mówienie emerytowi, żeby skopał ogródek podczas gdy obiecywano mu wakacje pod palmami jest zwykłym przykładem racjonalizacji. Mechanizm jest słuszny bo poza czymś co zwiemy rzeczywistością nie mamy niczego więcej, więc albo staramy się w ramach tego co mamy zoptymalizować własne życia, albo trzeba sobie wyłączyć światło. Każda droga pośrednia prowadzi do depresji.

  • adam3407

    Oceniono 12 razy 2

    Nostalgia i tesknota to rzeczy decydujace o szczesciu? Czy pani psycholog czuje sie szczesliwa rozmyslajac o zmarlym mezu albo dziecku? O niespelnionej milosci?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX