Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

reportaż

Jak Pabianice i ONR Wyklętych świętowali. Dzień Pamięci w małym mieście

Najpierw apel oficjalny, potem apel ONR-u. Oficjalne władze czczą tych samych ludzi, co narodowa prawica. A spędzani na akademię "ku czci" uczniowie nie bardzo wiedzą, o co chodzi. Tak wygląda Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w małym mieście.

Przed urzędem miasta stoi ONR.

Trzej dobrze zbudowani mężczyźni w skórzanych kurtkach z promiennym uśmiechem zapraszają przechodniów na popołudniowy apel pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na ulotkach trzej z nich związani z Pabianicami - Aleksander "Maj" Arkuszyński, Adam "Gaj" Trybus, Leszek Maciaszek.

I informacja, że "po latach wytężonych działań środowisk patriotycznych i kibicowskich udało się wyciągnąć z cienia wielkich bohaterów Ojczyzny. W Pabianicach obchody tego niezwykle istotnego święta zostały zainicjowane przez działaczy ONR w 2012 roku (...)

Ale wcześniej rano, przed ONR-em, była uroczystość oficjalna.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

"Przyszliśmy, żeby szybciej urwać się z lekcji. O Wyklętych nic nie wiemy"

- Przyszliśmy, żeby szybciej urwać się z lekcji. O Wyklętych nic nie wiemy. Na historii mieliśmy tylko trzy godziny wszystkiego, co działo się po drugiej wojnie światowej - mówi uśmiechnięta blondynka.

Przed wejściem na cmentarz w Pabianicach grupki licealistów znudzonym wzrokiem szukają nauczycielki. Nikt nie zna ani jednego żołnierza wyklętego, choć za chwilę wszyscy będą stali na apelu ku ich pamięci.

Przewodniczący rady powiatu Florian Wlaźlak przyszedł z potrzeby serca. W pabianickiej polityce jest od lat 90-tych. Dziś należy do prawicowego Bloku Samorządowego Razem, któremu daleko jednak do PiS. - Pierwszy raz usłyszałem o Wyklętych, jak miałem 14 lat. W mojej młodości mówiono o nich "bandyci". A to byli ludzie głęboko wierzący. Bóg i Ojczyzna to były ich ideały.

Wlaźlak mówi mi o podpułkowniku Cieplińskim, jednym z siedmiu członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. To na pamiątkę ich śmierci obchodzimy w Pabianicach dzień pamięci Żołnierzy Wyklętych.

A jak mówić o trudnej historii, pacyfikowaniu wsi, postaciach takich jak Romuald Rajs "Bury" czy Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"?

- Jeżeli nawet gdzieś się zdarzyło coś niewłaściwego, to pamiętajmy o kontekście. Ludzie byli bici, torturowani, ukrywali się - kwituje radny Wlaźlak.

Pytam, co to ma wspólnego z pacyfikowaniem wsi.

- No tak, ja mówię na podstawie wiedzy, którą dzisiaj się posługujemy. Jeżeli oczywiście ta wina zostanie udowodniona, to jest to potężna skaza i przestępstwo, ale z drugiej strony spójrzmy na realia walki partyzanckiej. To nie jest łatwe do oceny.

Przewodniczący być może nie pamięta, że zarówno o Łupaszce, jak i o Burym wypowiedzieli się już historycy z IPN. Łupaszce przypisywana jest odpowiedzialność za mord w Dubinkach. Działania Burego we wsi Zaleszany nazywane są ludobójstwem.

- Czy nie martwi pana, że pamięć o żołnierzach wyklętych zagarniają teraz skrajnie prawicowe grupy, jak Obóz Narodowo-Radykalny? - dociskam.

- Tylko co to znaczy skrajnie prawicowe? Co oni robią złego? - dopytuje radny Wlaźlak. - Nie słyszałem o niczym, co można by nazwać działalnością złą. W stosunku do czego są radykalni? Nie spotkałem się z żadnymi burdami, złymi zachowaniami. Składamy razem kwiaty 11 listopada, trzeciego maja. Oni stoją obok radnych, krzyczą "chwała bohaterom". Nie widzę w tym nic złego.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

Wokół pomnika wojska konspiracyjnego ustawiają się szkolne poczty sztandarowe, prezydent miasta, radni, senator PiS Maciej Łuczak. Oprócz uczniów i oficjeli nie ma innych osób. Sekretarz miasta wita polityków i członków AK. Zapomina o uczniach. Pozdrawia ich za to profesor Jan Berner, członek AK i WiN, były prezydent miasta. Mówi o dzielnych żołnierzach, którzy walczyli do końca. Potem jeszcze minuta ciszy, złożenie kwiatów i wszyscy rozchodzą się do domów. Uroczystość trwa 15 minut.

Sandra z Gimnazjum nr 3 stała w poczcie sztandarowym. Coś tam o wyklętych wie. - Kojarzą mi się z wojną o Polskę, z obroną kraju. Dużo czytam, lubię historię. Mieliśmy test z wiedzy o Wyklętych. Chciałam wziąć w nim udział, ale było za dużo materiału, osiem stron samych nazwisk i dat. Nie wyrobiłam się - mówi.

Pytam profesora Bernera, jak rozmawiać o trudnej historii. - Łupaszka to świetny przykład. Likwidowano wtedy wielu, część się poddała. Łupaszka nie poddał się nigdy. To kwestia nastawienia, charakteru! - chwali profesor. - Świat widział, że jesteśmy nieustępliwi.

A co z mordowaniem ludności cywilnej?

- Niewinni ginęli również, to jest jakiś koszt wojny. Niewinni giną przez nieporozumienia. Morderstwo - to się może zawsze zdarzyć w walce, która nie jest jakoś bardzo kontrolowana. Ale to nie znaczy, że ta działalność była zła - tłumaczy profesor.

IPN dowodzi, że ludzie "Łupaszki" w dniach 22-24 czerwca 1944 roku zamordowali 67 Litwinów, w większości cywilów. Najmłodsza ofiara miała dwa miesiące. Osiemdziesiąt procent procent to kobiety i dzieci. Czy o tym też uczyć młodzież?

- Prawda jest zawsze najważniejsza - dodaje profesor. - Młodzieży trzeba to odpowiednio przekazać. Trzeba mówić, że w walce o niepodległość były błędy. W leśnej partyzantce takie rzeczy też mogą mieć miejsce.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

Lekcja historii. "Uczę ich wszystkiego, byli zaskoczeni, gdy powiedziałam o zbrodniach"

Młodzież chce uczyć senator Maciej Łuczak z PiS. W szkołach ponadgimnazjalnych zorganizował konkurs wiedzy o Wyklętych. Pytania? Na razie tajne, eliminacje trwają. Czy konkurs organizowany przez polityka nie godzi w apolityczność szkoły?

- Niby dlaczego? - dziwi się dyrektor Zespołu Szkół nr 2 Henryk Kucharski. - Konkursy robili tu politycy także poprzedniej kadencji. Pomysł nie wzbudza kontrowersji. Jak mi uczniowie chcieli wieszać plakaty Korwina, to wtedy była polityka. Ale nie pozwoliłem.

Uczniowie do konkursu senatorskiego uczą się od listopada. Do eliminacji przeszło pięciu, do finału wojewódzkiego - jeden. Agnieszka Błoch, nauczycielka historii, sama znajduje materiały do nauki. Ostatnio wygrzebała książkę o Wyklętych w Empiku.

- Ale większość wie bardzo mało. Tyle, co zobaczą na Facebooku albo w telewizji. Powtarzają to, co usłyszą w domu. A im mniej wiemy, tym mniej umiemy oceniać - mówi.

W programie nauczania Wyklętych nie ma. Przynajmniej na razie, bo nie wiadomo, jak zmieni się podstawa od września. Nauczycielka daje mi test znaleziony w internecie. A tam pytania o to, w której brygadzie służyła Inka, albo: Na ilukrotną karę śmierci został skazany Wiktor Stryjewski ps. "Cacko". Jest też pytanie, ile osób zginęło w czasie pacyfikacji wsi Końcowizna, przeprowadzonej przez pluton "Leszka" (wchodził w skład 3 Brygady Wileńskiej NZW dowodzonej przez "Burego").

- Uczę ich wszystkiego, nie ukrywam faktów. Jak mówiłam o pacyfikacji wsi, kilka osób się dziwiło. Nie słyszeli o tym nigdy, dochodziła do nich tylko gloryfikacja Wyklętych. Większości to nie obchodzi, choć miałam w klasie chłopaka z ONR. Roznosił w klasie ulotki o turnieju piłki nożnej, który organizowali. Pozwoliłam mu. To sport, więc nic szkodliwego - mówi Agnieszka Błoch.

Chce, żeby uczniowie krytycznie patrzyli na historię. - Graniczny będzie moment, kiedy okaże się, że nie mogę tego robić. Że mam nauczać jedynie słusznej historii. Wtedy poszukam nowej pracy - dodaje.

"Znam kilka osób z ONR, które szanuję za głęboki patriotyzm"

Prezydent Pabianic Grzegorz Mackiewicz, który składał kwiaty pod pomnikiem na cmentarzu, ma już dość kłótni, kogo mamy czcić, a kogo nie. Bohaterów powinni wskazywać historycy, a nie politycy.

- Znam historię, czytałem o bohaterskiej postawie żołnierzy skazanych 1 marca. Cała siódemka zginęła bohaterską śmiercią. Kompletnie nie wnikam w to, którzy z nich to żołnierze wyklęci.

- Może warto? - dopytuję. Ale prezydent uważa, że dla utrzymania pewnej idei, charyzmy Polski, powinniśmy te rzeczy zostawić historykom. - Jeżeli oni uznali, że to jest prawda jednoznaczna, to wtedy świętujemy. Rozgrzebywanie tego nie do końca służy interesom Polski. Jest święto i powinniśmy je czcić - mówi.

Mackiewicz, podobnie jak Berner i szef rady powiatu Florian Wlaźlak, wywodzi się z Bloku Samorządowego Razem. W radzie miejskiej wojuje z lokalnym PiS-em. Nie jest mu za to obcy ONR. W wakacje 2015 roku urząd miejski objął patronat nad Festynem Patriotyczno - Rodzinnym, organizowanym przez ONR i Klub Gazety Polskiej. Prezydent twierdzi, że o tym, że ONR jest współorganizatorem, urząd dowiedział się chwilę przed piknikiem.

- Każdy patronat będzie przez nas indywidualnie rozpatrywany. Za każdym razem musimy zobaczyć, co będzie we wniosku - jaki cel, co ma się odbywać. Poza tym, ja nie odżegnuję się od ONR- u. Każda organizacja ma w swoich szeregach różnych ludzi. Ja znam kilka osób z ONR, które szanuję za głęboki patriotyzm - mówi prezydent Pabianic.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

Pani Halina śpieszy się do kościoła na koronkę różańca, ale ulotkę ONRowców wzięła. To ważne, żeby pamiętać o tych chłopcach. Jej tatuś też opowiadał, jak Ruscy wywozili Polaków, mordowali, zakopywali w lesie. Teraz można o nich pamiętać, a modlitwa za nich to nasz obowiązek. - A że Polacy też zabijali? No co też Pan mówi! A gdzie tam! To ruscy byli największą zarazą! - denerwuje się.

Na apel ONR chętnie poszliby też 26- letnia Martyna i 38- letni Marcin. Ale nie przyjdą, bo muszą posprzątać dom. Będą się wyprowadzać, a poza tym rano wstają do pracy. O czwartej przyjeżdża autobus, który zawozi ich do fabryki Hutchinsona w Łodzi. O Niezłomnych, owszem, słyszeli w telewizji - że to bohaterowie, co nie dali się Rosjanom.

Wiec ONR. "My będziemy pamiętać"

O 17 w tym samym miejscu, co urzędnicy, pojawiają się młodzi ONR-owcy z flagami Falangi na sztandarach. Są też urzędnicy miejscy, radni, jest szef lokalnej "Solidarności" i telewizja miejska. Do tego ubrani w pełny mundur członkowie grupy strzeleckiej i starsi mężczyźni z flagami Polski.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

Pytam rzecznika łódzkiego ONR Krzysztofa Szałeckiego, jak rozmawiać o trudnej historii. - Nie można przykładać moralności czasu pokoju do moralności czasów wojny. Poza tym były też komunistyczne prowokacje. A jak było dokładnie - to jeszcze historycy rozsądzą. Ale pojedynczych aktów przemocy dokonanej przez zbirów nie równajmy do ruchu oporu - wyjaśnia.

Na apelu Szałecki dziękuje za przybycie Leszkowi Maciaszkowi, ostatniemu z żyjących pabianickich Żołnierzy Wyklętych. Odczytuje nazwiska Wyklętych godnych upamiętnienia. W potoku nazwisk znajdą się i gen. Fieldorf "Nil", i rotmistrz Pilecki, Inka i Zagończyk, "Łupaszka" i Józef Kuraś "Ogień". Przypomina, że jeden z poległych został skazany przez żydowskiego sędziego.

- Możemy powiedzieć - udało się! Udało nam się przywrócić pamięć o żołnierzach wyklętych, wbrew kłamliwej propagandzie niektórych mediów - dodaje Szałecki.

Pyta, kto chce zabrać głos. Wychodzi starsza pani. - Mój ojciec zakładał AK w Pabianicach. Nas z mamusią wywieźli na Sybir, mieszkaliśmy w ziemiance. Mama tego nie przeżyła. Po powrocie ojca aresztowali, dziesięć lat spędził w więzieniu. Mam żal do Pabianic, że nikt o nim nie pamiętał - mówi.

A rzecznik ONR odpowiada: - Obiecujemy pani, my będziemy pamiętać.

Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Pabianicach (fot. Bartosz Józefiak)

Bartosz Józefiak. Mieszka w Łodzi. Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracował z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Jest absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (240)
Zaloguj się
  • antonikarcz

    Oceniono 41 razy 31

    Marna ta PISowska impreza, nawet apelu smoleńskiego nie było, PISowski beton partyjny, łyse bydło i kilku zastraszonych uczniaków

  • popijajac_piwo

    Oceniono 46 razy 30

    Zawsze jak widzę tych z onr to się zastanawiam kto ich w dzieciństwie molestował: ktoś z rodziny, proboszcz, drużynowy?...

  • kater-11

    Oceniono 38 razy 28

    ONR to organizacja która skwapliwie współpracowała z Gestapo - Hubert Jura , Organizacja Toma . Przywódcy ONR współpracowali ochoczo z UB i SB . Organizacja skupia ,,patriotów spod znaku SB, UB i PZPR . ONR to kontynuacja Hitlerjugend i tak jak oni ,,czynili samo dobro '' tak ONR również ,,czyni samo dobro'' aż po obozy koncentracyjne.

  • Piotr F

    Oceniono 43 razy 25

    "Ci ludzie byli głęboko wierzący" (bandyci przeklęci)- a kto niby mógł dokonać takich podłych czynów, jak nie głęboko wierzący katolicy?

  • antonikarcz

    Oceniono 33 razy 23

    A Międlara nie było, bo rzucał mięsem w niszowym serialu rozpoczynając karierę aktorską.

  • adamwie0385

    Oceniono 31 razy 21

    Pytani zasadnicze - o co ci "bohaterowie" walczyli? O zabranie chłopom ziemi z reformy rolnej, o płatne szkolnictwo, o bezrobocie i przedwojenną biedę. Na cmentarzu mojej rodzinnej parafii pochowani są dwaj "bohaterowie" - "Fajka" i "Okoń", którzy zostali zastrzeleni po napadzie na kasę spółdzielni mleczarskiej rabując pieniądze przeznaczone na wypłaty dla pracowników. Zatrzymani przez dwóch milicjantów po komendzie "rzuć broń ręce do góry' wyklęci zaczęli strzelać(był jeszcze trzeci), dwa strzały milicjantów i fajka z okoniem zabici, trzeci się poddał. Po tym fakcie dowodzący: okręgu - "wilk", oddziału wioskowego - "Mucha' pozostali nietknięci, pierwszy nadal był kierownikiem szkoły, a w 1955 r. został powiatowym inspektorem szkolnym, drugi skończył studia i w 1956 r. został wicedyrektorem przedsiębiorstwa państwowego "Las" w Poznaniu, młodzi 17-letni chłopcy poszli do więzienia. Matka 17-letniego "Okonia" powiedziała "wilkowi", że z jej syna zrobił złodzieja i bandytę i że to on go zamordował swoją głupotą. Dzisiejszy cyrk przypomina mi cyrk stalinowski, kiedy czczono stalinowców. Dlaczego Polacy (wśród nich profesorowie) to taki infantylny naród, wyciągający do czczenia próchno a nie zdrowe jednostki narodu, które nie porywały się z motyką na słońce a systematycznie wypracowywały narodową bazę codziennej egzystencji. My Polacy nie potrafimy wyciągnąć praktycznych wniosków z naszej historii, lecz ciągle bawimy się jak dzieci w policjantów i złodziei.

  • dadelog

    Oceniono 35 razy 19

    Cóż za podłe czasy nastały w Polsce, skoro zbrodniarzy czci się jako bohaterów...

  • rozterka47

    Oceniono 33 razy 17

    ciekawe czy te dzieci wiedzą , że ci żołnierze z premedytacją zabijali dzieci ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX