Agnieszka Holland

Agnieszka Holland (fot. materiały prasowe)

wywiad Gazeta.pl

Agnieszka Holland o "Pokocie": To film o wrażliwości sprzecznej z mentalnością tzw. ''dobrej zmiany''

Wymowa "Pokotu" staje się szalenie polityczna w momencie, kiedy do władzy zaczynają dochodzić agresywni populiści. Ludzie, którzy uważają, że są królami stworzenia, którzy wierzą, że od ich kaprysów zależy, czy rzeczywistość będzie taka, czy inna. To jest bardzo niebezpieczna postawa, bo zawiera się w niej absolutny brak pokory wobec nauki, ale i wobec innych - ludzi i stworzeń. Takie myślenie może nas doprowadzić do zagłady - mówi Agnieszka Holland, która wyreżyserowała "Pokot". Film właśnie otrzymał nagrodę na Berlinale 2017.

Główną bohaterką "Pokotu", ekranizacji książki "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk, jest Janina Duszejko (w tej roli Agnieszka Mandat), emerytowana inżynier, nauczycielka angielskiego w wiejskiej szkole, która czyta w gwiazdach i rozmawia ze zwierzętami. Pewnej śnieżnej nocy Duszejko odnajduje ciało sąsiada kłusownika. Jedyne ślady wokół jego domu to tropy saren... Kobieta postanawia rozpocząć własne, niekonwencjonalne śledztwo.

Na Berlinale 2017 Holland została nagrodzona statuetką im. Alfreda Bauera, przyznawaną filmom, które pokazują "nowe perspektywy".

Wierzy pani w horoskopy?

- Nie przywiązuję do nich szczególnej wagi. Mam do horoskopów stosunek ludyczny, traktuję je jako rodzaj zabawy. Raz czy dwa razy w życiu wystawiłam sobie zawodowy horoskop przygotowywany przy pomocy narzędzi astrologicznych.

Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Okazał się pomocny?

- Dał mi trochę do myślenia, ale... nie, nie mogę powiedzieć, że wierzę w horoskopy.

Kiedy byłam asystentką Krzysztofa Zanussiego przy filmie "Iluminacja", jednym z moich zadań było przygotowanie dokumentacji. Szukałam kontaktu z osobami związanymi z paranauką i w ten sposób spotkałam się m.in. z chiromantką, parapsychologami, astrologami. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Weszłam w logikę ludzi, którzy bardzo głęboko wierzyli w prawdziwość tego typu dziedzin i żyli według ich zasad.

Co pani dało to doświadczenie?

- Najbardziej pouczające okazało się dla mnie spotkanie z Władysławem Smólskim, pisarzem, astrologiem, który w czasie wojny działał w ruchu oporu i pracował dla Żegoty. Zapytałam go kiedyś, czy się nie bał. Odpowiedział mi: "Nie, ponieważ jestem Lwem w ascendencie Słońce i wiedziałem, że nic tragicznego nie może mnie spotkać". I rzeczywiście przeżył wojnę, dokonując rzeczy niebywale brawurowych i heroicznych.

Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Opowiedział mi też, że kiedy trzeba było podjąć decyzję, czy wydać duże środki finansowe na ratowanie jakiejś osoby, na przykład wyciągnięcie jej z Pawiaka, radzono się jasnowidzki. Kiedy ona po zetknięciu się ze zdjęciem albo przedmiotem należącym do danej osoby widziała przed nią przyszłość, próbowano ją ratować. Jeśli nie, przeznaczano te środki na inny cel, na coś, co budziło większe nadzieje.

Jak pani widzi, istnieją różne natężenia wiary w astrologię. Smólski wierzył i Duszejko wierzy. A ja nie wierzę, ale mogę od czasu do czasu stanąć z otwartą buzią naprzeciwko takiej wiedzy i pomyśleć: a może?

W "Pokocie" oddaje pani głos outsiderom, ludziom wierzącym w intuicję i wyznającym ideały, które są sprzeczne z ogólnie przyjętymi zasadami. Duszejko, astrolożka z zamiłowania, wegetarianka, aktywistka, jest spychana przez społeczeństwo na margines, bo ma odwagę myśleć inaczej.

- To jest film o pewnej wrażliwości, o świadomości, że nie jesteśmy sami na tej planecie. Wrażliwości sprzecznej z ogólną mentalnością tzw. "dobrej zmiany". Nie tylko w wymiarze polskim, ale przede wszystkim globalnym - przecież jedną z pierwszych decyzji Donalda Trumpa była rezygnacja z polityki skierowanej przeciwko dewastacji planety przez człowieka.

Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Agnieszka Holland na planie filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Kiedy zdecydowałam się na ekranizację "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk ponad cztery lata temu, nie spodziewałam się, że ta historia tak zyska na aktualności. Wszystko upolitycznia się w świecie, który jest zarządzany przez pychę i brak empatii. Wymowa "Pokotu" staje się szalenie polityczna w momencie, kiedy do władzy zaczynają dochodzić agresywni populiści. Ludzie, którzy uważają, że są królami stworzenia, którzy wierzą, że od ich kaprysów zależy, czy rzeczywistość będzie taka, czy inna. To jest bardzo niebezpieczna postawa, bo zawiera się w niej absolutny brak pokory wobec nauki, ale i wobec innych - ludzi i stworzeń. Takie myślenie może nas doprowadzić do zagłady.

Wegetarianizm i obrona ekologicznych postulatów wciąż uważane są w wielu miejscach w Polsce za fanaberię.

- Wegetarianizm jest moralnym albo dietetycznym wyborem. Jego źródło leży w przekonaniu, że zwierzęta są naszymi braćmi mniejszymi, a braci się nie je. Mięsożerność była wyłącznie pewnym etapem w rozwoju ludzkości, zaś osiągając większą wiedzę na temat uczuć innych stworzeń, doszliśmy do przekonania, że nie powinniśmy ich zjadać. Miliony ludzi na całym świecie z powodów religijnych albo moralnych zdecydowały się zrezygnować z mięsa. To jest dla mnie wybór zupełnie zrozumiały i godny pochwały.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

W dużych miastach podejście do wegetarian się zmienia, ale w dalszym ciągu w wielu miejscach ostoją polskości jest schabowy. Rezygnacja z mięsa zakrawa czasami wręcz na działalność antypolską - jeśli potraktujemy poważnie słynny wywiad, którego minister Waszczykowski udzielił niemieckiej gazecie, gdzie z wielką pogardą mówił o "cyklistach i wegetarianach" jako o obcym narodowo elemencie. To daje do myślenia. Niezależnie od tego, czego mogliśmy się spodziewać, realizując "Pokot", jego wymowa została sformatowana przez naszych polskich samców alfa.

Coraz częściej myśliwskie przywileje są u nas stawiane na pierwszym miejscu.

- Obecnie przybiera to znamiona realnej siły politycznej. Szczególnie że lobby myśliwskie, które zawsze było w polskiej polityce mocne, teraz stało się dominujące i triumfujące. Prezydent Komorowski również był myśliwym i został niejako zmuszony przez bliskich mu ludzi do rezygnacji ze swojego hobby na czas kadencji. Myślę, że jego serce nadal biło w tym kierunku, ale nie było w tym takiej buńczucznej pewności siebie, którą okazują obecnie myśliwi. Tacy, którzy nie wahają się, by narzucić wszystkim innym przy pomocy ustawodawstwa supremację myśliwych nad resztą społeczeństwa.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Pani jest wegetarianką?

- Próbowałam przez pewien czas zmienić dietę, ale było to dla mnie trudne. Nie czułam się dobrze fizycznie. Staram się jednak ograniczyć spożycie mięsa do minimum i mam nadzieję, że może kiedyś uda mi się całkiem wyrzucić je z menu.

"Pokot" opowiada o serii tajemniczych morderstw dokonywanych na myśliwych. Nie ma podejrzanych, jedynym tropem są ślady zwierząt. Zastanawiała się pani kiedyś, co by się stało, gdyby zwierzęta mogły faktycznie zemścić się na ludziach za wyrządzone im krzywdy?

- Duszejko wierzy w możliwość takiej zemsty i jeśli przyjrzymy się uważnie naszej planecie, dostrzeżemy, że to się dzieje naprawdę. Wiele naszych problemów bierze się z tego, jak traktujemy zwierzęta, jak obchodzimy się z żywnością. Choroby, pandemie, problemy z zanieczyszczeniem środowiska często są pokłosiem przemysłowej hodowli.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Jeden z projektów przygotowywanych przez Ministerstwo Środowiska zakłada, że ekolodzy, którzy będą blokować decyzje urzędników, mogą trafiać do więzienia.

- Ostatnio okazuje się, że różni ludzie, którzy w Polsce walczą o to, byśmy mieli więcej wolności, mogą trafić do więzienia. "Pokot" dotyka w gruncie rzeczy bardzo uniwersalnych problemów, z jakimi mierzy się współczesny człowiek. Jaką sferę wolności przekonań zostawia się ludziom, którzy nie należą do triumfującej większości? Jakimi narzędziami dysponują skrzywdzeni, opuszczeni, wygumkowani z mainstreamu ludzie, którzy reprezentują mniejszościową wrażliwość? Na ile przyroda jest od nas zależna i jakie mamy prawo, by w nią ingerować albo odbierać życie komuś innemu, kto nie należy od naszego gatunku?

To ważne zagadnienia, o których w Polsce wciąż rzadko się dyskutuje w przestrzeni publicznej. Pani powiedziała, że spodziewa się, że ten film wywoła burzę.

- Mam nadzieję, że wywoła dyskusję. Zawarłam w nim świadomie element prowokacji, liczę się z tym, że pojawią się spolaryzowane opinie. Chciałabym skłonić widza do autorefleksji, zachęcić go, by przyjrzał się tematom, o których zwykle w Polsce się nie mówi, a jeżeli trafiają już one do dyskusji publicznej, traktowane są bardzo powierzchownie.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Wspomniała pani o prowokacji. Muszę przyznać, że "Pokot" przyprawił mnie o delikatny dyskomfort. Podczas seansu utożsamiłam się z bohaterką i jej kibicowałam, ale po wyjściu z kina zaniepokoiłam się, czy to dobrze.

- To jest dylemat, który towarzyszy nam zawsze, kiedy stykamy się z działaniami ekstremalnymi. Na ile są one usprawiedliwione? Logika opowieści często sprawia, że zaczynamy utożsamiać się z bohaterem, jednocześnie dystansując się od tego, co on robi. To jest figura, która w opowieści powtarza się bardzo często. Mieliśmy ostatnio mnóstwo seriali, w których pojawiali się właśnie tacy bohaterowie - z którymi mamy wrażenie, że nie powinniśmy się utożsamiać, ale czujemy jednak, że są nam wyjątkowo bliscy. Podejście moralizatorskie, czy nawet zwyczajnie moralne w takim przypadku nie zawsze jest podejściem jedynym możliwym.

Janina Duszejko jest takim antybohaterem jak Donald Draper z serialu "Mad Men" czy Walter White z "Breaking Bad"?

- Trochę tak (śmiech).

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Długo czekaliśmy w polskim kinie na taką bohaterkę. Dojrzałą kobietę, która rzuca wyzwanie zastanemu porządkowi bez oglądania się na konsekwencje.

- Mam wrażenie, że w polskiej sztuce takich bohaterów bardzo nam potrzeba - i chodzi mi tu o odwagę stawiania pytań, a nie o rodzaj odpowiedzi, rzecz jasna. Dość łatwo zamykamy się w tzw. kiczu werbalnego moralizatorstwa. Utrudniamy sobie penetrowanie różnych sfer świata i życia. Sztuka temu między innymi służy, przynajmniej w moim przekonaniu, żeby rzucać wyzwanie obiegowej moralności. W Polsce często udajemy, że alternatywne myślenie nie istnieje.

W "Pokocie" pokazuje pani też seksualność kobiety dojrzałej, co więcej, jest to seksualność spełniona, radosna. To w polskim kinie wciąż często temat tabu.

- Duszejko zbudowała sobie w Kotlinie Kłodzkiej swój własny świat oparty na prawdziwej przyjaźni, solidarności. To jest element baśniowy tej opowieści. W Polsce jesteśmy strasznie purytańscy. W gruncie rzeczy nie lubimy i nie szanujemy siebie. Również w odbiorze swojej cielesności, swojej tożsamości posługujemy się kiczem. Nie chcemy zobaczyć prawdy - dotyczy to zarówno naszego ciała, jak i naszej historii.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Duszejko ma burzę siwych, potarganych włosów, nie maluje się i ma nadwagę, ale kobiecości i pewności siebie mogłyby jej pozazdrościć młodsze i szczuplejsze koleżanki.

- Właśnie między innymi dlatego tak długo trwały poszukiwania aktorki, która mogłaby się wcielić w taką bohaterkę. Spotkałam się z wieloma aktorkami tego pokolenia, ale bardzo niewiele z nich miało w sobie pewną samoakceptację, jaką powinna mieć Duszejko. Agnieszka to ma.

Wszystko zresztą stało się bardzo szybko, bo Agnieszka została obsadzona na kilka tygodni przed zdjęciami. Działałyśmy bardziej intuicyjnie niż racjonalnie. Agnieszka weszła w tę postać niemal błyskawicznie. Zdecydowałyśmy, że Duszejko nie jest osobą, która dokonywałaby daleko idących zmian w swoim wyglądzie. Nie farbuje włosów, nie maluje się, nie myśli nawet o operacjach plastycznych. Żyje blisko natury. Janusz Kaleja, który był naszym charakteryzatorem, wspaniale wyczuł, jak zachować w twarzy Agnieszki naturalność bez uciekania się do makijażowych sztuczek.

"Pokot" zaskakuje, bo łączy w sobie konwencję kryminału, thrillera z lżejszymi, wręcz komediowymi akcentami.

- To było dla mnie najtrudniejsze, bo nigdy wcześniej nie uprawiałam takiej zabawy kinem gatunkowym. Moje filmy do tej pory miały dość przejrzystą konwencję i zwykle były to dramaty albo dramaty psychologiczne. Wiedziałam, że tutaj muszę użyć zupełnie innych narzędzi i przyznaję, że to mnie właśnie przyciągnęło do tej historii. Bardzo chciałam spróbować czegoś nowego, czegoś nieznanego, nie mając nawet pewności, czy potrafię to robić.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Pierwsze dni zdjęciowe to było takie mocowanie się ze swoją niewiedzą. Nawet nie byłam pewna, w jaki sposób powinnam stawiać kamerę, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Uczyłam się nowego sposobu opowiadania metodą prób i błędów, nie wiedząc, czy to się uda.

Po tylu latach, mając na koncie ponad 30 filmów i seriali realizowanych na całym świecie, jest pani w stanie przyznać, że wciąż się pani uczy?

- Tak. Nawet więcej - ja to wiem. Każdy film jest pod tym względem wyzwaniem. Zawsze jest ogromna niepewność, czy uda się coś opowiedzieć tak, żeby to było mocne, adekwatne do tego, co chce się przekazać. Na tym polega uroda robienia filmów - towarzyszy nam ciągły niepokój.

W przypadku "Pokotu" wybrałam ścieżkę, na której nie mogłam mieć absolutnie żadnej pewności, że osiągnę zamierzony cel. Znalazłam się w sytuacji twórcy, który robi pierwszy film, a jednocześnie bez tej naiwności debiutanta, wierzącego, że wszystko uda mu się ogarnąć. To było dość stresujące. Ale rzuciłam się na głęboką wodę. Chyba dlatego, że za łatwo zaczęło mi wychodzić to, co umiem.

Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Przy okazji premiery "Pokotu" bywa pani w Polsce. Co pani czuje, kiedy pani tu teraz przyjeżdża?

- Żal, że doszliśmy do sytuacji, w której dynamika życia społecznego karmi się głównie wzajemną nienawiścią.

Nie dziwi pani, jak szybko ta równowaga wypracowana przez ponad dwie dekady wolności runęła?

- To, że ona jest krucha, mogliśmy wyczuć już na początku stulecia, szczególnie kiedy PiS po raz pierwszy doszedł do władzy. Już wtedy można było dostrzec zupełnie irracjonalne, ale bardzo groźne podziały w społeczeństwie. To one zresztą wtedy, dziesięć lat temu, doprowadziły do tak szybkiej utraty władzy przez rząd Kaczyńskiego.

Wydaje mi się zresztą, że to ciągnie się w naszej tradycji od wieków. Na przestrzeni lat próbowano cywilizować te głębokie podziały w naszym społeczeństwie. Przez chwilę wydawało się, że instynkt samozachowawczy się obudził, że udało nam się wyjść z zaklętego kręgu autodestrukcji. Widocznie jednak ten gen jest w nas silniejszy. Znowu do tego wracamy, tym razem wsparci globalizacją zjawiska.

Kadry z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)Kadry z filmu ''Pokot'' (fot. materiały prasowe)

Co by pani wskazała jako największe obecnie zagrożenie, z którym nie umiemy się zmierzyć?

- Nacjonalizm pojęty jako wiara, że jesteśmy najlepsi i najważniejsi. Przekonanie, że wykluczając innych i koncentrując się na naszym narodowym egoizmie, uda nam się zachować naszą pozycję i bezpieczeństwo. Czerpanie siły z przekonania, że inni są gorsi, że nie mają prawa, by godnie żyć, w związku z czym nie budzą w nas empatii, odruchu solidarności. Do czego takie nastawienie doprowadza, już przerabialiśmy w XX wieku w sposób dramatyczny. Dość długo, przynajmniej w Europie, ta szczepionka totalitaryzmów i Holocaustu okazywała się skuteczna. Wydaje mi się, że właśnie przestała być. Grozi nam, że będziemy wchodzić znowu do tej samej rzeki. Ale w międzyczasie środki zagłady niesamowicie się rozwinęły, więc to nie będzie już do końca ta sama rzeka.

Z czego to wynika? Pokolenie, które przeżyło piekło wojny, odchodzi, a my nie chcemy pamiętać, nie wierzymy, że może być tak źle, jak kilkadziesiąt lat temu?

- Być może to jest uproszczone wytłumaczenie tego problemu. A może ludzkość ma w sobie gdzieś głęboko zapisany gen samozagłady i cyklicznie pozwala mu dochodzić do głosu, kiedy kończy się pozytywna wiara i nadzieja? Może człowiek podświadomie dąży do unicestwienia?

Pracuje pani w USA, w Polsce, na co dzień mieszkając we Francji, gdzie również nastroje nacjonalistyczne są coraz wyraźniejsze. Gdzie znaleźć miejsce wolne od nienawiści i autodestrukcji?

- Można powiedzieć, że w tym trójkącie, w którym funkcjonuję, nie ma już miejsca, co do którego mogłabym być pewna, że nie wydarzy się nic groźnego.

Jak mawiał przed drugą wojną światową pewien Żyd: dajcie mi inny globus.


Książkę Olgi Tokarczuk ''Prowadź swój pług przez kości umarłych'', na podstawie której powstał film ''Pokot'', w promocyjnej cenie można kupić w Publio.pl>>>


Agnieszka Holland.
Reżyserka filmowa i teatralna. Laureatka nagrody FIPRESCI w Cannes za swój debiut "Aktorzy prowincjonalni", trzykrotnie nominowana do Oscara (za "Gorzkie żniwa" oraz "W ciemności" w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny i za "Europa, Europa" w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany). Od 1981 roku tworzy zarówno w kraju, jak i za granicą, zrealizowała m.in. "Kobietę samotną", "Całkowite zaćmienie", "Tajemniczy ogród" oraz seriale "House of Cards", "The Killing", "Prawo ulicy". Jej najnowszy film "Pokot" jest prezentowany w Konkursie Głównym 67. MFF Berlinale.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (204)
Zaloguj się
  • grajag

    Oceniono 27 razy 11

    Obłuda pisiorów i ich wyborców jet niewyobrażalna. Na prezydencie Komorowskim psy wieszli choć porzucił polowania i przestał być myśliwym. Od kiedy dojna zmiana rządzi nie przeszkadza im, że przedstawiciele rządu, KK polują. Pewnie nawet z tego się cieszą, Głównie elektorat wiejski, który wciąż nie traktuje zwierząt należycie.

  • drapetomaniak

    Oceniono 15 razy 11

    Na pewno w filmach reżyserowanych przez Holland ta swoboda i naturalność aktorów to wyjątek w polskiej kinematografii, tacy aktorzy, jak Olbrychski czy Gajos oczywiście bronią się na własną rękę, ale większość nie wie, jak się ma zachować, są bardzo kiepsko prowadzeni, wygłaszają sztucznym głosami te komunałki, mało to wszystko atrakcyjne. Były takie filmy, jak Deja Vu Machulskiego, albo Szamanka Żuławskiego, ale to cały czas wyjątki potwierdzające regułę.

  • prawdziwek89

    Oceniono 19 razy 7

    Uwielbiam Panią Holland i serdecznie dziękuję za wybitne filmy i mądre wypowiedzi. Dziękuję za podjęcie tematu życia w poszanowaniu praw innych, najczęściej słabszych istot i przyrody. Od kilku lat praktycznie nie jem mięsa (zaczęło się od ograniczania i zastępowania mięsa strączkowymi) i wszystkim polecam przynajmniej jego ograniczenie. Organizm się oczyszcza, nie choruje, dieta zwłaszcza wegańska daje mnóstwo energii i przyjemności bez poczucia winy za cierpienia zwierząt w rzeźniach.

  • hens

    Oceniono 20 razy 6

    Kiedyś myśliwym mógł zostać milicjant, wojskowy, lub komitetowy............a Kowalski to jedynie po tatusiu lub dziadku, i to z wielkimi problemami. Temat jest aktualny do dzisiaj, tak jak i kliki wiecznie uchlanych myśliwskich mięsiarzy.

  • pedromatero

    Oceniono 18 razy 6

    Czyżby obudziła się u pani podświadomość i zaczyna robić psychologiczną projekcje swoich wad na inne osoby?! W tym wieku to dość normalne a u pani to pewnik :-)))

  • wojtek_2000

    Oceniono 20 razy 4

    dość już ciągłego przepraszania, które wymuszają osoby które nienawidzą Polski i polskości. Ich mentalni lub rodzeni przodkowie chcieli tu zrobić republikę radziecką, aż zadziwiło to samego towarzysza Stalina. A teraz wmawiają nam wszystko co najgorsze. Odrażające!

  • stanislaw.sk

    Oceniono 6 razy 4

    @gruzja08
    "Patriotyzm jest często przeciwstawiany szowinizmowi. Tłumaczy się to tym, że patriotyzm odróżnia się otwartością na inne narody, uznaniem ich prawa do suwerenności i niepodległości, a naród definiuje często jako wspólnotę kulturalną bądź obywatelską (jak w Konstytucji RP) nie zaś etniczno–rasową. Czasem bywa również przeciwstawiany nacjonalizmowi, wydaje się jednak, że bardziej trafne jest ograniczenie się przede wszystkim do szowinizmu, ponieważ oba pojęcia są związane z uczuciami (choć nie można ich ograniczać do samych uczuć) – pierwsze z miłością do własnego narodu, drugie z nienawiścią do innych. Natomiast nacjonalizm jest doktryną polityczną, mającą wiele odmian. Poza tym przedmiotem patriotyzmu, jest przywiązanie i troska o ojczyznę na którą składa się wiele elementów ukształtowanych historycznie i wewnętrznie złożonych takich jak państwowość, ziemia, język, kultura, naród, a także poszczególne regiony danego kraju z ich specyfiką (poczucie patriotyzmu lokalnego i regionalnego jest traktowane jako uzupełnienie patriotyzmu ogólnokrajowego). Natomiast według nacjonalistów najwyższym dobrem jest sam naród, często (choć nie zawsze) pojmowany w sposób etniczny."
    Ideologami narodowego socjalizmu byli: Adolf Hitler ("Mein Kampf") oraz Alfred Rosenberg i Joseph Goebbels.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX