(fot. shutterstock.com)

Masturbacja, seks międzygatunkowy i homoseksualizm. Witajcie w intymnym świecie zwierząt

Myli się ten, kto uważa, że u zwierząt seks ma prowadzić tylko do prokreacji. Ich życie seksualne jest dużo bardziej skomplikowane, niż się nam, ludziom, wydaje.

Seks z samym sobą

Różne grupy, w tym szympansy, bonobo, pawiany, orangutany i makaki, stosują całą gamę technik masturbacyjnych: od prostego pobudzania genitaliów dłonią po korzystanie z gałązek, liści, źdźbeł trawy itp. Masturbują się zarówno samce, jak i samice. U samic zaobserwowano stymulowanie zewnętrznych narządów płciowych (łechtaczki) palcami lub różnymi przedmiotami, a także wkładanie różnych przyborów bezpośrednio do pochwy. Samce naczelnych najczęściej używają do stymulacji dłoni, chociaż obserwowano też u nich wykorzystywanie w tym celu przedmiotów lub powierzchni. W jednym z popisów seksualnej pomysłowości samiec orangutana (rodzaj Pongo) skonstruował własną "zabawkę seksualną" z dużego liścia, w którym zrobił palcem dziurkę. Następnie zaczął przez tę dziurkę przepychać swój wzwiedziony penis dla dodatkowej stymulacji. (...)

Orangutan (Pongo abelii) w zoo w Cincinnati (fot. Kabir Bakie / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)Orangutan (Pongo abelii) w zoo w Cincinnati (fot. Kabir Bakie / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)

Istnienie masturbacji w męskiej fizjologii tłumaczy hipoteza świeżego ejakulatu. (...) Najlepsze, co może zrobić samiec, aby utrzymać swoje nasienie w doskonałej formie, to masturbacja i pozbycie się plemników, które już się zestarzały. (...) Są także inne dobrze uzasadnione hipotezy tłumaczące istnienie samozaspokajania, takie jak hipoteza podniecenia seksualnego, ukuta, aby wyjaśnić występowanie masturbacji u wolno żyjącej populacji makaków królewskich, zwanych też rezusami (Macaca mulatta). Te naczelne mają złożony system społeczny, w którym samce zajmują różne szczeble w hierarchii. Osobniki znajdujące się wysoko na społecznej drabinie kontrolują większość aktywności seksualnych w grupie i zazwyczaj to im trafia się najwięcej okazji do seksu. (...) Według hipotezy podniecenia seksualnego samce stojące nisko w hierarchii społecznej utrzymują się w stanie stałego podniecenia, żeby być w gotowości do pokrycia samicy, kiedy tylko pojawi się ku temu okazja. Ponieważ na ogół ich wyżej postawieni rywale nie dopuszczają ich do seksu, samcom z dołu drabiny opłaca się zrobić wszystko, co w ich mocy, żeby zminimalizować czas potrzebny na ejakulację podczas stosunku z samicą.

Podobną sytuację obserwujemy u samców legwana morskiego (Amblyrhynchus cristatus) z archipelagu Galapagos. Między dojrzałymi płciowo samcami tego gatunku istnieją duże różnice w wielkości. Największe legwany są najbardziej agresywne i to właśnie one panują nad terytorium, na którym kopulują, gniazdują i żerują samice. Aby zdobyć dostęp do samicy, mniejsze samce muszą zakradać się na terytoria większych i kopulować wtedy, gdy dominujące samce są zajęte czymś innym. (...) Często się zdarza, że zanim zdążą ejakulować, zostają siłą oddzielone od wybranej samicy przez dominującego samca i usunięte z jego terytorium. A zatem żeby zwiększyć swój sukces reprodukcyjny, małe samce masturbują się przed seksem i magazynują przygotowany ejakulat w niewielkich kieszonkach obok penisa. Mogą następnie wtłoczyć ten ejakulat do dróg rodnych samicy od razu, kiedy zdołają jej "dosiąść", a dzięki tej strategii zwiększają swój sukces reprodukcyjny aż o 41 procent. (...)

Legwan morski na jednej z wysp archipelagu Galapagos (fot. Diego Delso / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)Legwan morski na jednej z wysp archipelagu Galapagos (fot. Diego Delso / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)

Zoofilia i inne bestialstwa

Temat z mrocznej pornografii, coś, o czym się słyszało historie, mieszanka erotyzmu i szaleństwa, absolutnie odrażająca, ale jednocześnie budząca ciekawość. Zoofilia. Seks międzygatunkowy. W królestwie zwierząt zdarza się całkiem często - i nie, nie chodzi o seks między homo sapiens a koniem lub psem. Przykładem mogą być przypadki dojrzałych płciowo samców uchatek antarktycznych (Arctocephalus gazella) wielokrotnie usiłujących kopulować z dorosłymi pingwinami królewskimi (Aptenodytes patagonicus) na Antarktydzie.

Kilka lat temu pojawiły się doniesienia o incydencie, kiedy to samiec uchatki, ważący ponad sto kilo, zdominował pingwina (najwyżej dwadzieścia kilo) i na zmianę to opierał się swoim ciężarem na jego drobnym ciele, to próbował wepchnąć swój penis we wzwodzie do jego kloaki. Pingwin był po tym ataku kompletnie oszołomiony, ale fizycznie wyszedł z niego bez szwanku.

Ostatnio udokumentowano trzy inne akty wymuszenia seksualnego dokonane przez uchatki na pingwinach królewskich - wszystkie opierają się na podobnym schemacie. Najpierw samiec uchatki goni pingwina, następnie go dopada i usiłuje z nim kopulować. Kilka razy wpycha mu penis do kloaki, odpoczywając między poszczególnymi próbami (pingwin przez cały czas pozostaje przygwożdżony ciężarem uchatki). (...)

Stado uchatek grzywiastych na wyspie Moneron (fot. Victor Morozov / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)Stado uchatek grzywiastych na wyspie Moneron (fot. Victor Morozov / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)

Chociaż dokładny powód tego międzygatunkowego zachowania seksualnego nie jest znany, naukowcy stawiają hipotezę, że wynika ono z nadmiaru samców w danych populacjach uchatek. Te, które nie mogą znaleźć partnerki, ogarnia frustracja seksualna, więc ją wyładowują na niczego niepodejrzewających samcach pingwinów. (...)

Jednak ogólnie rzecz biorąc, seks międzygatunkowy w królestwie zwierząt nie wygląda aż tak dramatycznie jak w powyższych przykładach. U wielu bezkręgowców, ryb i płazów dochodzi do niego z wielu różnych powodów, chociażby w wyniku złego rozpoznania. (...)

Gody w rozrodzie eksplozywnym [rodzaj godów trwających krótko, zwykle kilka dni - przyp. red.] to okres, w którym samce wielu gatunków płazów bezogonowych (żab i ropuch) są absolutnie zdesperowane. Bywa, że jest to ich jedyna szansa na przekazanie swoich genów - a tak zacięta rywalizacja w krótkim okresie bez wątpienia może prowadzić do pomyłek w zalotach. Tak się zdarza u kilku gatunków żab, u których występuje zarówno rozród eksplozywny, jak i ampleksus - forma pilnowania partnerki przez samca, który siedząc na jej grzbiecie, mocno trzyma ją wszystkimi łapami, by nie mogła uprawiać seksu z innymi. Samce w stanie ampleksusu często przywierają do samic niewłaściwego gatunku, a więc kierują zaloty pod niewłaściwy adres, co uniemożliwia zarówno samcom, jak i samicom osiągnięcie sukcesu biologicznego. Wiadomo też, że samce żab pomyłkowo chwytają martwe samice, salamandry, unoszące się na wodzie przedmioty czy nawet dłonie człowieka, który próbuje obserwować żabie gody.

Żaby trawne gromadzące się podczas rozrodu w Veluwe w Holandii. Dobrze widoczne podgardla samców (fot. Piet Spaans / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)Żaby trawne gromadzące się podczas rozrodu w Veluwe w Holandii. Dobrze widoczne podgardla samców (fot. Piet Spaans / Wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)

Można znaleźć w przyrodzie kilka przykładów na to, jak zaloty skierowane do niewłaściwego obiektu mają poważniejsze konsekwencje niż zmniejszenie sukcesu reprodukcyjnego kilku osobników. Kiedy gatunek inwazyjny zagraża istnieniu gatunków rodzimych, seks międzygatunkowy (zwany też ingerencją reprodukcyjną) miewa katastrofalne skutki. (...) samice inwazyjnego gatunku modliszek Miomantis caffra z Afryki Południowej imitują sygnały feromonowe samic rodzimego nowozelandzkiego gatunku Orthodera novaezealandiae, przywabiając niczego niepodejrzewające samce ku śmierci. (...)

Fauna queer

Prawda jest taka - słowo biologa - że trudno byłoby znaleźć na tej planecie gatunek, który nie przejawia żadnych zachowań homoseksualnych. (...)

Hipoteza kleju społecznego sugeruje, że zachowanie homoseksualne sprzyja tworzeniu więzi i sojuszy międzyosobniczych, co może zmniejszyć ogólne napięcie i przeciwdziałać przyszłym konfliktom. Na przykład u butlonosów, rodzaju ssaków z rodziny delfinowatych (Tursiops), tworzenie koalicji między samcami jest niezwykle istotną częścią procesu godowego. Dobierają się albo w dwójki, albo w trójki i współpracują, aby objąć określoną samicę wyłączną kontrolą na pewien okres (zwykle od jednego do sześciu tygodni). Chronią ją przed innymi samcami i na zmianę z nią kopulują. Te męskie koalicje (angielski termin to consortship - partnerstwo) często utrzymują się przez wiele lat. Samce z takich kilku różnych partnerstw mogą połączyć się w sojusz, aby pomagać sobie wzajemnie w zachowaniu kontroli nad swoimi samicami. Od czasu do czasu tworzą się supersojusze liczące do czternastu osobników - mają zapewnić "ekipę chłopaków", których dany butlonos ma po swojej stronie i którzy pomagają mu bronić jego praw reprodukcyjnych do określonej samicy. Taka strategia godowa oznacza, że dla samców niezwykle istotne jest utworzenie silnych więzi społecznych, a podejmowanie aktywności seksualnej ze sobą wzajemnie to logiczny sposób, aby to osiągnąć. Przypadki zachowań homoseksualnych między samcami są znacznie częstsze niż między samicami, chociaż zarówno samce, jak i samice butlonosów uprawiają homoseksualny seks bardzo często w porównaniu z innymi ssakami. W istocie młodociane samce butlonosów odbywają więcej stosunków homoseksualnych niż heteroseksualnych. (...)

Przedstawiciel rodzaju - butlonos zwyczajny (T. truncatus) (fot. NASAs / Wikimedia.org / Domena publiczna)Przedstawiciel rodzaju - butlonos zwyczajny (T. truncatus) (fot. NASAs / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Z kolei homoseksualne interakcje między samcami papug wskazują na inną formę kleju społecznego. Tutaj samce wykorzystują te bliskie spotkania do oceny kondycji fizycznej partnerów i porównania jej z własną. Innymi słowy, seks homoseksualny ma umocnić pozycje społeczne w grupie i umożliwia samcom zdecydowanie, za kim pójść, to znaczy - kto stanie się przywódcą. Samce wybrane na liderów mogą mieć lepsze umiejętności w zakresie znajdowania pożywienia lub oceny ryzyka, więc mają większe szanse, że pociągną za sobą inne samce po homoseksualnym kontakcie.

Hipoteza kleju społecznego sugeruje także, że seks homoseksualny może ułatwiać pogodzenie się skonfliktowanym osobnikom. Z pewnością tak to właśnie wygląda u jednego z naszych najbliższych krewniaków wśród naczelnych, szympansów karłowatych, czyli bonobo (Pan paniscus). (...) Kontakty homoseksualne między samcami bonobo obejmują całowanie, fellatio i masowanie genitaliów, natomiast między samicami - całowanie i ocieranie się genitaliami. Kiedy do ustalonej już grupy migrują nowe samice, często dochodzi do ich kontaktów homoseksualnych - uważanych za sposób na zredukowanie niepokoju i frustracji związanych z imigracją - z samicami rezydentkami. (...)

Warto pamiętać, że wszechobecność seksu homoseksualnego w przyrodzie oznacza, iż jego istnienie prawdopodobnie ma różne wyjaśnienia w różnych sytuacjach. (...) Hipoteza konfliktu wewnątrzpłciowego sugeruje, że kopulacje homoseksualne to efekt uboczny konkurencji między samcami. (...) Uważa się, że samce wielu gatunków owadów podejmują aktywność homoseksualną, aby zmniejszyć dostosowanie biologiczne swoich kochanków. Może w pierwszej chwili brzmi to zawile, ale jest logiczne w kontekście konkurencji między samcami. Zawsze kiedy samce uprawiają seks, w grę wchodzą dwie role: dawcy (tego, który wspina się na partnera i dokonuje penetracji) i biorcy (tego, który jest penetrowany). Samce biorcy mogą modyfikować swoje zachowanie i wygląd, aby taką manipulacją skłonić inne samce do parzenia się z nimi - najczęściej poprzez upodabnianie się do samic. Takie pseudożeńskie zachowanie zaobserwowano u różnych grup owadów, między innymi u termitów (rząd Isoptera) oraz muszek owocówek (Drosophila), i może ono przyjmować formę wydzielania przez samce żeńskich feromonów płciowych, aby przyciągnąć inne samce. U kilku gatunków jaszczurek z rodzaju Anolis niedominujące (małe) samce udają samice, żeby się zakraść na terytorium samca dominującego i zbliżyć do żyjących tam samic. Te samce "transwestyci" przyjmują także kopulacje od samców dominujących.

Termity (fot. Scott Bauer / Wikimedia.org / Domena publiczna)Termity (fot. Scott Bauer / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Nasuwa się tu logiczne pytanie: dlaczego jeden samiec skłania podstępem drugiego samca do uprawiania z nim seksu. Odpowiedź ma głęboki sens z biologicznego punktu widzenia. Taka homoseksualna uległość poza tym, że redukuje skłonności samców dominujących do agresji, odwraca uwagę agresywnych dawców od parzenia się z samicami (co może stwarzać więcej możliwości kopulacji z samicami dla samców biorców, jeśli samce dominujące chwilowo wyczerpią zapasy sił i nasienia). Krótko mówiąc, słabsze samce mogą podstępnie skłonić samca dominującego do zmarnowania plemników - bo przekaże je im, a nie receptywnej samicy. (...)

Innym powodem zachowań homoseksualnych bywa zdobycie praktyki. Samce wielu gatunków początkowo nie mają ani statusu społecznego, ani umiejętności seksualnych, aby zdobyć względy samicy, a często taki homoseksualny trening bardzo pomaga w osiągnięciu tych rzeczy.

Samce wołowatych tak często odbywają homoseksualne krycie, że w hodowli bydła uważa się to za sporą uciążliwość. Homoseksualna aktywność samców bizonów (rodzaj Bison) przemawia za hipotezą treningu seksualnego, gdyż do większości interakcji dochodzi poza sezonem rozrodczym. W dodatku częściej uczestniczą w niej młode osobniki, a czynności seksualne wiążą się także z zachowaniami zabawowymi. Można powiedzieć, że to taka zwierzęca - i nieco rozbudowana - wersja zabawy w doktora. (...)

Bizon amerykański (fot. Jack Dykinga / Wikimedia.org / Domena publiczna)Bizon amerykański (fot. Jack Dykinga / Wikimedia.org / Domena publiczna)

A co z seksem dla samego seksu? (...) Owszem, występuje. Samce goryli górskich (Gorilla beringei beringei) przejawiają różne zachowania homoseksualne, takie jak pobudzanie genitaliów, pchnięcia miednicą i ejakulacja. Co ciekawe, takie zachowanie u goryli klasyfikuje się po prostu jako seksualne, nie społeczno-seksualne (jak w większości opisanych tu przykładów), bo nie ma żadnych społecznych powodów jego istnienia. To seks dla samego seksu. Dojrzałe samce, zwane srebrzystogrzbietymi, podejmują kontakty homoseksualne z samcami podporządkowanymi i niedojrzałymi, a inicjują je kopulacyjnymi wokalizacjami. Srebrzystogrzbiete samce często dochodzą podczas tych interakcji do wytrysku, często także dany osobnik ma w swojej grupie preferowanych "kochanków", którzy uprawiają seks tylko z nim. Dojrzałe samce mogą również walczyć ze sobą o dostęp do konkretnych kochanków spośród samców niedominujących, odnosząc przy tym poważne obrażenia.

To może coś mniej brutalnego: samice makaków japońskich (Macaca fuscata) bardzo często uprawiają seks homoseksualny po prostu dla zabawy. Wielokrotnie "dosiadają" preferowanych partnerek, z którymi się zmieniają, stosując kilka różnych pozycji, a także pocierają sobie genitalia, obmacują się, kiwają głowami i z natężeniem patrzą sobie w oczy.

Książka ''Dziki seks'' dr Carin Bondar ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)Książka ''Dziki seks'' dr Carin Bondar ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)

Dane z obserwacji behawioralnych makaków japońskich nie potwierdzają żadnej ze społeczno-seksualnych hipotez opisanych powyżej, sugerują natomiast, że damsko-damskie zaloty i seks pasują do wzorca czysto seksualnego zachowania i wzajemnego przyciągania między partnerkami. Innymi słowy, niektóre samice makaków japońskich są po prostu lesbijkami.

*Fragment książki "Dziki seks. Sztuka kochania w królestwie zwierząt" dr Carin Bondar w przekładzie Agnieszki Sobolewskiej.


Carin Bondar.
Doktor biologii, pisarka i naukowy geek. Doktorat uzyskała na University of British Columbia, obecnie jest adiunktem na wydziale biologii University of the Fraser Valley. Była jednym z gospodarzy serialu ''Przyszłość według Hawkinga''. W Polsce właśnie ukazuje się jej pierwsza książka ''Dziki seks''.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (25)
Zaloguj się
  • jan.go

    Oceniono 8 razy 8

    Pani Bondar A człowiek to kto roślina ? Należymy do tego świata A niektórzy z tych zwierząt to nasi bliscy kuzyni Chociaż my małpy powinniśmy sie trzymać razem ,tak na początek

  • crotalus1

    Oceniono 3 razy 3

    A Kaczka.

  • drapetomaniak

    Oceniono 3 razy -1

    Warto jeszcze zadać pytanie, czy samce "niedominujące" podporządkowywałyby się samcom alfa, gdyby wiedziały, że żyjąc z kilkoma samicami zaledwie kilkanaście kilometrów dalej, mogłyby funkcjonować zupełnie inaczej. Człowiek jest inteligentniejszy od goryla, i w warunkach pierwotnych z pewnością częsty dylemat polegał na wyborze między oddzieleniem się od grupy, a znoszeniem zachowań najsilniejszych osobników. Siłą rzeczy do takich podziałów musiało dochodzić i tak, i tak, co dziś już wydarzyć się nie może, bo Ziemia jest zaludniona, i wszyscy muszą siedzieć "na kupie". Przede wszystkim chodzi mi jednak o to, że każda małpka Homo sapiens będzie starać się unikać przykrych bodźców, a rozumując w kontekście wyższych poziomów intencjonalności, będzie przeprowadzać analizę konsekwencji, i jest to układ odniesienia, o który mi chodziło poniżej, nie zaś, jak zapewne wielu apologetów rozmaitych systemów religijnych chciałoby zinterpretować moją wypowiedź, czyli "prawo silniejszego". W warunkach naturalnych empatia regulowała problem agresji wewnątrzgatunkowej, co po przekroczeniu liczby Dunbara nie jest już możliwe, stąd konieczność stworzenia prawa, a do tego dochodzi możliwość oddzielenia się od stada, którą dzisiaj nikt z nas nie dysponuje. Sama świadomość tego, że żyjemy na jednej planecie, już prowokuje do ekstrapolowania instynktu terytorialnego na dużo więcej, niż nasze błąkające się po czterech wymiarach mózgi są w stanie pojąć, dlatego często "świat to za mało". A przecież każde prawo powinno być próbą logicznego rozwinięcia pewnych zasad w kontekście spektrum możliwości Homo sapiens, tak naprawdę wprost z sawanny, a nie na przykład zjawisk elektromagnetycznych, kosmicznej równowagi, czy rytuałów godowych flamingów - żadna małpka nie lubi być gwałcona, bita, wykorzystywana, głodna, śpiąca, i tak dalej. Inspirowanie się wtórnościami, traktowanymi jako punkt wyjścia, to ciekawy problem, wart rozważenia, i zachęcam do refleksji na temat światełka, które stymulowało pieska Pawłowa do myślenia o posiłku, światełka, którym dla nas może być religia, popularność, sława, zbytek, szpan, pozorny sukces w obszarze zastępczym i uwikłanie w gry społeczne, jakież to wszystko straszne. Po co więc czekać na błędne ogniki, zamiast przejść do meritum, zjeść wieśmaka i pójść spać.

  • drapetomaniak

    Oceniono 8 razy -2

    Spektrum zachowań przedstawicieli danego gatunku w środowisku, do którego nie jest przystosowany, to ciekawe. Właśnie tak funkcjonuje człowiek, ale i tak podczas formułowania wszystkich teorii społecznych, jedynym układem odniesienia powinno być środowisko naturalne dla naszego gatunku, czyli afrykańska sawanna sprzed stu tysięcy lat - ciągle rodzimy się przystosowani do tamtych warunków, a kultura powstała jako narzędzie, pozwalające przetrwać w warunkach innych, niż naturalne (społeczność, której liczebność jest wyższa od liczby Dunbara, to też środowisko inne, niż naturalne, środowisko modyfikowane już tylko liczbą przedstawicieli naszego gatunku, nie mówiąc o efektach wpływu człowieka na to środowisko). Z jednej więc strony ciągle nie wiemy, jaka jest naturalna reakcja Homo sapiens na dynamicznie zmieniające się warunki, nie wiemy, jakie procesy społeczne zajdą, gdy populacja naszego gatunku na Ziemi przekroczy kilkadziesiąt miliardów osobników, z drugiej strony wciąż musimy rewidować przekaz o doraźnych rozwiązaniach zastosowanych w przeszłości, które potem uznano za jakieś uniwersalne reguły mające zastosowanie zawsze i wszędzie. Trzeba to zrozumieć i zaakceptować, a dopiero wtedy będzie można to kontrolować i świadomie kształtować, minimalizując ryzyko zjawisk o gwałtownym przebiegu, będących przyczyną cierpienia milionów ludzi.

    W tym wszystkim seks jest na pewno bardzo istotny, to podstawowa potrzeba fizjologiczna, której powszechna deprywacja, wynikająca z tabu kulturowego, determinuje, jak się zdaje, zbyt wiele. Jeśli na przykład założymy, że milion żyjących w celibacie katolickich duchownych obu płci podejmuje aktywność społeczną w mechanizmie sublimacji potrzeby seksualnej, pomyślcie sami, jak wyglądałaby nasza codzienność, gdyby ci wszyscy ludzie mieli prawo sobie ulżyć.

    Temat jest szeroki, jak rzeka, ale ponieważ artykuł pojawił się na gazeta.pl, zakładam, że chodzi o wykazanie naturalności zjawiska homoseksualizmu, i powołanie się na zdanie uznanych naukowców. To prawda, jakaś część zachowań homoseksualnych wynika z uwarunkowań genetycznych, w innych przypadkach na pewno są to zachowania wyuczone, a czasami nawet trzeba je traktować jako objawy zaburzeń psychicznych, moje konkluzje są takie, że w kulturze popularnej powinien funkcjonować model, wzór, dzięki któremu młode osoby homoseksualne będą socjalizować potrzebę seksualną, zamiast schodzić z nią do podziemia. Dobrze by było rozpoczynać edukację seksualną w wieku przedszkolnym tłumacząc na wstępie, że część osobników podejmuje aktywność homoseksualną, a w okresie tzw. pokwitania młody człowiek powinien słuchać własnego ciała, bo to jedyny wyznacznik, i tylko na tym należy się opierać, co odpowiada fazie konkretyzacji w rozwoju potrzeby seksualnej. Jeśli w tym czasie młody człowiek już wie, że osoby podejmujące aktywność homoseksualną, to nie ci wszyscy uśmiechnięci ludzie, tylko drag queen z turpistycznej bohemy, posługująca się abstrakcyjnym szyfrem złożonym z neologizmów, aby zaspokoić potrzebę seksualną, zacznie taką osobę odruchowo naśladować. Wzór "normalnego" homoseksualisty, "kompatybilnego" ze społeczeństwem, zaspokajającego potrzeby seksualne w ramach jakiegoś tam obszaru normy, to bardzo ważna rzecz. Dziś niestety jest tak, że osoba homoseksualna, żyjąc w świadomości tak powszechnego ostracyzmu, nie ma prawa być "normalna", musi cierpieć z powodu reaktywnych zaburzeń psychicznych, i z założenia, po uświadomieniu sobie własnej orientacji, powinna pozostawać pod opieka psychologa, lecząc oczywiście nie homoseksualizm, a zaburzenia spowodowane odrzuceniem i prześladowaniem w tych wymiarach życia społecznego, w których seksualność nie ma znaczenia. Takie smutne wnioski niestety są oczywiste.

    Tak na marginesie, z tymi uchatkami i pingwinami, to po prostu chyba chodzi o odchody fok, po których chodzą pingwiny, i ten zapach przyciąga amatorów seksu międzygatunkowego?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX