(fot. Filip Springer)

historia jednego miejsca

Skromność popłaca. Zachwycająca przemiana sieradzkiej biblioteki

Takie realizacje lubię najbardziej - budynki, które nie prężą muskułów, niczego nie udają, nie starają się być czymś więcej niż są. Po prostu służą i w ten sposób stają się lekcją tego, czym naprawdę powinna być architektura. A jeśli stoją w mniejszym mieście, dowodząc, że dobra architektura wcale nie jest przypisana wielkim aglomeracjom, to już wprost wyśmienicie.

Biblioteki to dla architektów temat wdzięczny. Dlatego tych dobrych u nas przybywa. Wystarczy wspomnieć opisywaną na naszych łamach Stację Kultura w Rumi (projekt Sikora Wnętrza) czy spektakularną przebudowę Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy przy ulicy Koszykowej (proj. Bulanda/Mucha). Ikoniczne dla historii polskiej architektury są też modernistyczne budowle: Biblioteka Narodowa (proj. Stanisław Fijałkowski) i niedawno wyremontowana książnica Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (proj. Witold Milo), a także późniejsze Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego (proj. Marek Budzyński) czy rozbudowa poznańskiej Biblioteki Raczyńskich (proj. JEMS Architekci).

Biblioteka Miejska w Sieradzu (fot. Filip Springer)Biblioteka Miejska w Sieradzu (fot. Filip Springer)

Budynek sieradzkiej biblioteki, choćby ze względu na lokalizację i skalę, do historii pewnie nie przejdzie, ale bez wątpienia wysoko zawiesza poprzeczkę wszystkim, którzy zabierają się do modernizowania modernizmu. A tych będzie coraz więcej, bo czas płynie nieubłaganie, budynki powstające w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych coraz bardziej domagają się remontów.

Tak było i w tym przypadku. Sieradzką bibliotekę wybudowano w roku 1964. Jej projekt wyszedł spod ręki uznanego architekta Edmunda Romana Orlika, współprojektanta jednej z pereł łódzkiej socmoderny - Biblioteki Uniwersyteckiej (razem z Eugeniuszem Budlewskim). Orlik zaprojektował też dla Uniwersytetu Łódzkiego Kolegium Języków Obcych oraz - zmasakrowaną później modernizacją - "Wieżę Babel", czyli akademik dla obcokrajowców. W kontekście tych realizacji sieradzka biblioteka wydaje się projektem skromnym i kameralnym. Nie mogła być innym. W 1964 roku w Sieradzu mieszkało niecałe 15 tysięcy osób. Dopiero dekadę później miasto, trochę ku własnemu zaskoczeniu, miało zostać siedzibą nowego województwa i urosnąć. Dziś żyją tu 43 tysiące ludzi.

Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)

Orlik zaprojektował prosty i funkcjonalny, dwukondygnacyjny budynek z wejściem ukrytym w podcieniach. Obiekt ustawił u zbiegu ulic Żwirki i Wigury oraz prowadzącej do rynku Rycerskiej. Sąsiedztwo to niełatwe, po drugiej stronie stoi bowiem dość majestatyczny, zabytkowy gmach I Liceum Ogólnokształcącego, który zamyka perspektywę Rycerskiej i bez wątpienia dominuje w przestrzeni. Dlatego pawilon biblioteki od początku był niepozorny, konkurować z gmachem liceum bowiem nie mógł.

Zakończona w 2013 roku całościowa modernizacja biblioteki przeprowadzona przez pracownię Sałuda/Doktor wydobyła wartość budynku Orlika, ale nie starała się jej ślepo odtwarzać. Na pierwszy rzut oka największą zmianą (poza odświeżeniem elewacji, wymianą okien i zaopatrzeniem je w czarne, zewnętrzne żaluzje) było zagospodarowanie podcieni kryjących wejście do budynku. Zdarzało się bowiem wcześniej, że ci mniej miłujący literaturę mieszkańcy Sieradza wykorzystywali je jako publiczną toaletę, a w najlepszym wypadku miejsce wieczornych spotkań przy piwie. Modernizacja biblioteki zakładała wykorzystanie tej przestrzeni. Podcienia przeszklono i urządzono w nich wypożyczalnię z przyjemnym kącikiem czytelniczym. Kuszące kanapy i ustawione równo regały pełne książek zapraszają przechodniów obu ulic, przy których stoi budynek.

Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)

Ale zmian było tu więcej. W podobnie przemyślany sposób przeszklono i zagospodarowano taras na piętrze w południowej części budynku. Tylko jego niewielka część pozostała otwarta. Osłonięta pergolą może służyć czytelnikom w cieplejsze dni. W ramach przebudowy obiektu ograniczono też, na korzyść przestrzeni oddanych czytelnikom, część administracyjną. Przeorganizowano również magazyny książek.

Na zewnątrz biblioteka, zgodnie ze swoim modernistycznym rodowodem, pozostała monochromatyczna. W środku pozwolono sobie na odrobinę szaleństwa. Bez szkody dla odbioru całego założenia. Kolorowe ściany, meble i dywany ożywiają przestrzeń, budują też jej przytulność. W części przeznaczonej dla dzieci na ścianach pojawiły się rysunki zwierząt. Wszystko jednak doskonale ze sobą harmonizuje, nic nie zgrzyta.

Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)Wnętrze sieradzkiej biblioteki (fot. Filip Springer)

Cała modernizacja sieradzkiej biblioteki, uwzględniająca też wymianę instalacji i infrastruktury technicznej, kosztowała nieco ponad 2 miliony złotych, co wydaje się sumą śmiesznie niską jak na uzyskany efekt. Niestety, nie da się go podziwiać wieczorami. Choć budynek został zaopatrzony w oświetlenie zewnętrzne, które wydobywa jego walory, nie jest ono używane. Powiatowej Bibliotece w Sieradzu po raz kolejny obcięto bowiem w tym roku budżet na działanie. Pracę straciły tu aż cztery osoby. By nie zwalniać kolejnych, oszczędzać trzeba na wszystkim, także na prądzie. Ale sieradzanie i tak mogą być dumni ze swojej biblioteki, nawet jeśli po zmroku nieco znika ona z pejzażu miasta.

Biblioteka Miejska w Sieradzu (fot. Filip Springer)Biblioteka Miejska w Sieradzu (fot. Filip Springer)

Tekst powstał w ramach projektu dokumentalnego Miasto Archipelag poświęconego byłym miastom wojewódzkim. Organizatorem jest Wydawnictwo Karakter, partnerami - Trójka, Tygodnik Polityka i Instytut Reportażu. Projekt realizowany przy wsparciu BlaBlaCar Polska, Olympus Polska i Fundacji Grand Press. Więcej informacji na www.miastoarchipelag.pl oraz na Facebooku.

Książki Filipa Springera w promocyjnej cenie można kupić w Publio.pl>>


Filip Springer. Reporter, fotograf, współpracuje z "Dużym Formatem", "Polityką", "Tygodnikiem Powszechnym". Autor książek reporterskich poświęconych przestrzeni, między innymi "Zaczynu. O Zofii i Oskarze Hansenach" (Karakter) oraz "Wanny z kolumnadą. Reportaży o polskiej przestrzeni" (Czarne). Stypendysta Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (17)
Zaloguj się
  • marioglda

    Oceniono 4 razy 4

    Biblioteka sluzy nie tylko do przechowywania czy wypozyczania ksiazek oraz gazet. Ludzie przychodza skorzystac z Internetu, wydrukowac lub skopiowac, wypozyczaja filmy oraz muzyke, w wielu kanadyjskich bibliotekach mozna wypozyczac gry planszowe, ukladanki I zabawki interaktywne dla dzieci, w wydzielonych strefach mozna sie uczyc, albo udzielac korepetycji. W bibliotece glownej w Windsor jest np. stanowisko do samodzielnej nauki gry na piananie elektrycznym (ze sluchawkami oraz calym oprzyrzadowaniem). Oprocz rozmaitych wystaw urzadza sie tez warsztaty I zajecia dla Seniorow - dwa razy w tygodniu - przy kawce (za ktora sie nie placi). Wiec to nie tylko ksiazki, ktore sa juz dla wielu tzw. przezytkiem - to sa centra spolecznego I intelektualnego rozwoju - dla wszystkich grup wiekowych. Bardzo wazne, poniewaz darmowe. Jesli chcecie, aby wasze miasto mialo jakas przyszlosc - BRONCIE swoich bibliotek!

  • Michał Fuk

    Oceniono 6 razy 4

    Super! Spędziłem w różnych bibliotekach tysiące godzin i wiem, że przyjemnie się pracuje w pięknym miejscu. Szkoda, że w moim rodzinnym miasteczku biblioteka tak nie wyglądała.
    Chociaż z zadowoleniem obserwuję przemiany kolejnych bibliotek, to martwię się, że nie uwzględniają one potrzeb osób, które odwiedzają je regularnie i, zasadniczo, w nich pracują. Chyba bliski ideału jest BUW. Z jednej strony mamy otwartą przestrzeń i swobodnie możemy wędrować między regałami, ale równocześnie możemy się zaszyć w jakimś kącie z dala od ludzi. Większość bibliotek nie oferuje takiego komfortu; mamy do dyspozycji tylko open space. Tak jest na Koszykowej, tak jest w końcu w Narodowej - koszmarze wszystkich użytkowników bibliotek. Ta ostatnia najbardziej mnie przygnębia: gomułkowsko-gierkowskie brązy, restrykcyjne zakazy dotyczące wnoszenia chociażby wody, brak przyjaznej przestrzeni, gdzie można by odpocząć, zjeść, porozmawiać. Dobrze, że w końcu zrobili remont toalet, bo wyglądały gorzej niż na starym dworcu Łódź Fabryczna.

  • marioglda

    Oceniono 2 razy 2

    Biblioteka sluzy ni etylko do przechowywania I wypozyczania ksiazek oraz gazet. Ludzie przychodza sorzystac z Intenetu, wydrukowac lub skopiowac, wypozyczaj filmy oraz muzyke, w wielu kanadyjskich bibliotekach mozan wypozyczac gry planszowe, ukladanki I zabawki interaktywnedla dzieci, w wydzielonych strefach mozan sie uczyc, albo udzilac korepetycji. Sa tez warsztaty I zajecia dla Seniorow - dwa razy w tygodniu - przy kawce (za ktora sie nie placi). Wiec to nie tylko ksaizki, ktore sa tzw. przezytkiem - to sa centra spolecznego zycia - dla wszystkich grup wiekowych. JEsli chcecie aby wasze miast mialo jakasprzyszlosc - BRONCIE swoich bibliotek!

  • natemat22

    Oceniono 1 raz 1

    Dobrze że np dworce kolejowe przerabiane są na nowoczesne biblioteki -vide Rumia k.Gdańska.
    W różnych miastach powstają też multibiblioteki w centrach handlowych np w Centrum Handlowym "Manhattan" w Gdańsku .
    Warto propagować takie nietypowe lokowanie bibliotek które przyciągają miejscem i nowoczesnym wyposażeniem czytelników.

  • justas32

    Oceniono 9 razy -5

    2 miliony na remont to tanio... Serio ? Chyba Wam odbiło lub nie wiecie gdzie żyjecie ...

  • zambrowski1

    Oceniono 6 razy -6

    O tym, że biblioteki papierowe to przeżytek świadczy ilość komentarzy pod nim.

  • zambrowski1

    Oceniono 6 razy -6

    Biblioteki już dawno powinny być przeniesione do sieci. W moim mieście też wyremontowali bibliotekę. Zajrzałem z ciekawości i zobaczyłem tam pięć bibliotekarek pijących kawkę i żadnego czytelnika.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX