Szef Rady Europejskiej Donald Tusk

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk (fot. Ins Kalnins/Reuters)

polityka

Donald Tusk napisał list do 27 państw UE. Mówi już o nim cały świat. A Polska krytykuje

Przed UE stoją wyzwania groźniejsze niż kiedykolwiek. Europa mierzy się z trzema zagrożeniami o dużej skali - alarmuje w liście do 27 państw UE Donald Tusk. I podkreśla, że Europa nie może być już pewna wsparcia USA. Publikujemy list szefa Rady Europejskiej w całości.

O tym liście już się dużo mówi. "Tusk widzi Trumpa jako zagrożenie dla Europy" - komentuje BBC. "To atak na najważniejszego sojusznika i gwaranta bezpieczeństwa wojskowego Europy" - grzmi wiceszef konserwatywnej amerykańskiej telewizji Fox News. "Donald kontra Donald: Tusk przeciw Trumpowi" - to "Foreign Policy". "Tusk potępia 'niepokojące deklaracje' administracji amerykańskiej" - to już "Politico".

Krytyka przyszła też... z Polski. "Nie zgadzam się z tym, o czym pisze na temat USA Donald Tusk w liście do przywódców europejskich - powiedziała premier Beata Szydło. "Uważamy takie apele za niepotrzebne, nie na miejscu. (...) Jesteśmy troszkę zaniepokojeni" - skwitował szef MSZ Witold Waszczykowski.

Skrajne reakcje nie dziwią. Treść apelu szefa Rady Europejskiej niesie niezwykle mocne polityczne przesłanie. I ze względu na pozycję Tuska w UE uważnie przeczytał je cały świat. Jego kontekst polityczny jest jasny - to najbliższy szczyt Rady Europejskiej na Malcie, gdzie Europa będzie próbowała zareagować na stawiane jej przez świat wyzwania. Publikujemy tekst listu Tuska w całości.

Donald Tusk na konferencji w Tallinie (fot. Ints Kalnins/Reuters)Donald Tusk na konferencji w Tallinie (fot. Ints Kalnins/Reuters)

Szanowni Państwo!

Abyśmy byli jak najlepiej przygotowani do naszych dyskusji na Malcie o przyszłości Unii Europejskiej mającej się składać z 27 państw członkowskich i wziąwszy pod uwagę rozmowy przeprowadzone z niektórymi z Państwa, chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami, które - jak sądzę - większość z nas podziela.

Wyzwania, wobec których stoi obecnie Unia Europejska są groźniejsze niż kiedykolwiek od czasu podpisania Traktatów Rzymskich. Mamy dziś bowiem do czynienia z trzema zagrożeniami, które wcześniej - przynajmniej w takiej skali - nie występowały.

Pierwsze, zewnętrzne, związane jest z nową sytuacją geopolityczną na świecie i wokół Europy. Coraz bardziej, nazwijmy to, asertywne Chiny, szczególnie na morzach, agresywna polityka Rosji wobec Ukrainy i jej sąsiadów, wojny, terror i anarchia na Bliskim Wschodzie i w Afryce - w tym istotna rola radykalnego islamu - oraz niepokojące deklaracje nowej administracji amerykańskiej czynią naszą przyszłość w wysokim stopniu nieprzewidywalną. Po raz pierwszy w naszej historii coraz bardziej wielobiegunowy świat zewnętrzny staje się jawnie antyeuropejski lub, w najlepszym przypadku, eurosceptyczny. Szczególnie zmiana w Waszyngtonie stawia Unię Europejską w trudnej sytuacji; nowa administracja zdaje się kwestionować ostatnich 70 lat amerykańskiej polityki zagranicznej.

Drugie zagrożenie, wewnętrzne, wiąże się ze wzrostem nastrojów antyunijnych, nacjonalistycznych, coraz częściej ksenofobicznych, w samej Unii. Egoizm narodowy staje się dla wielu atrakcyjną alternatywą dla integracji, a tendencje odśrodkowe dodatkowo żywią się błędami tych, dla których ideologia i instytucje stały się ważniejsze niż interesy i emocje ludzi.

Trzecie zagrożenie to stan ducha proeuropejskich elit. Zanik wiary w sens politycznej integracji, uległość wobec populistycznych argumentów i zwątpienie w fundamentalne wartości liberalnej demokracji stają się coraz bardziej widoczne.

W świecie pełnym napięć i konfrontacji potrzebne są odwaga i determinacja i polityczna solidarność Europejczyków. Bez nich nie przetrwamy. Jeśli sami nie uwierzymy w siebie, w głęboki sens integracji, dlaczego inni mają w to uwierzyć? W Rzymie odnowić powinniśmy tę deklarację wiary. W dzisiejszym świecie państw-kontynentów z setkami milionów mieszkańców, każdy kraj europejski z osobna waży niewiele. Ale UE ma potencjał ludnościowy i gospodarczy, który czyni z niej równorzędnego partnera największych potęg. Dlatego najważniejszym sygnałem, jaki powinien popłynąć z Rzymu, jest gotowość 27 do bycia razem. Sygnał, że nie tylko musimy, ale i chcemy być razem.

Pokażmy naszą europejską dumę. Jeśli będziemy udawać, że nie słyszymy słów i nie dostrzegamy decyzji wymierzonych w UE i naszą przyszłość, ludzie przestaną traktować Europę jako swoją większą Ojczyznę. Co równie groźne, przestaną nas szanować globalni partnerzy. Obiektywnie nie ma żadnego powodu, aby Europa i jej liderzy przypochlebiali się mocarstwom zewnętrznym i ich przywódcom. Wiem, nie należy nadużywać argumentu godności w polityce, to często budzi konflikty i złe emocje. Ale dziś musimy upomnieć się mocno o naszą godność, godność zjednoczonej Europy. Niezależnie od tego, czy rozmawiamy z Rosją, Chinami, USA czy Turcją. Miejmy zatem odwagę być dumnymi z własnych osiągnięć, które uczyniły nasz kontynent najlepszym miejscem na Ziemi. Miejmy odwagę przeciwstawić się retoryce demagogów, którzy głoszą, że integracja europejska jest korzystna wyłącznie dla elit, że prości ludzie tylko na niej stracili i że każdy kraj z osobna poradzi sobie lepiej niż wszystkie razem.

Musimy patrzeć w przyszłość. To najczęściej powtarzane przez Was zalecenie w czasie naszych konsultacji w ostatnich miesiącach. Każdy zgodzić się musi z tym postulatem. Ale nie powinniśmy w żadnym wypadku zapomnieć o najważniejszych powodach, dla których 60 lat temu postanowiliśmy jednoczyć Europę. Słyszymy często argument, że pamięć o tragediach podzielonej Europy nie jest już argumentem, że nowe pokolenia nie pamiętają źródeł naszych inspiracji. Ale zanik pamięci nie unieważnia tych inspiracji i nie zwalnia nas z obowiązku nieustannego przypominania tragicznej lekcji z historii podzielonej Europy. Powinniśmy w Rzymie powtórzyć mocno te dwie oczywiste, choć zapomniane dziś prawdy: po pierwsze, zjednoczyliśmy się po to, by uniknąć kolejnej dziejowej katastrofy, a po drugie, że czas zjednoczonej Europy był najlepszym okresem w całej wielowiekowej historii Europy. Należy wyraźnie podkreślić, że rozpad UE nie doprowadziłby do przywrócenia mitycznej, pełnej suwerenności jej krajów członkowskich, ale do realnego uzależnienia każdego z nich od wielkich potęg światowych: Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin. Niezależni możemy być tylko razem.

Musimy zatem podjąć stanowcze i spektakularne kroki, które by zmieniły zbiorowe emocje i ożywiły dążenie do podniesienia integracji europejskiej na wyższy poziom. W tym celu musimy przywrócić obywatelom Unii poczucie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz dobrobyt społeczno-ekonomiczny. Wymaga to definitywnego uszczelnienia granic zewnętrznych Unii; usprawnienia współpracy służb odpowiedzialnych za zwalczanie terroryzmu oraz za utrzymanie porządku i spokoju na obszarze bez granic wewnętrznych; zwiększenia wydatków na obronę; wzmocnienia polityki zagranicznej Unii jako całości oraz lepszego koordynowania polityki zagranicznej poszczególnych państw; a także - co nie mniej ważne - sprzyjania inwestycjom, włączeniu społecznemu, wzrostowi, zatrudnieniu oraz korzystania ze zmian technologicznych i konwergencji zarówno w strefie euro, jak i w całej Europie.

Zmianę handlowej strategii USA wykorzystajmy intensyfikując rozmowy z zainteresowanymi partnerami, pilnując przy tym naszych interesów. Unia nie powinna rezygnować z roli handlowego supermocarstwa, otwartego na innych i równocześnie skutecznie chroniącego własnych obywateli i własne przedsiębiorstwa oraz pamiętającego, że wolny handel to uczciwy handel. Twardo powinniśmy także bronić ładu międzynarodowego opartego na regułach i prawie. Nie możemy też poddać się tym, którzy chcą osłabić lub unieważnić transatlantycką oś, bez której globalny porządek i pokój mogą nie przetrwać. Naszym amerykańskim przyjaciołom powinniśmy przypomnieć ich własne hasło: United we stand, divided we fall.

Sesja plenarna Rady Europejskiej (fot. The European Union)Sesja plenarna Rady Europejskiej (fot. The European Union)

Donald Tusk. Poseł na Sejm I kadencji, IV, V, VI i VII kadencji (2001-2014), w latach 1997-2001 senator i wicemarszałek Senatu, w latach 2001-2005 wicemarszałek Sejmu. Współzałożyciel Platformy Obywateskiej i jej przewodniczący w latach 2003-2014, w latach 2007-2014 prezes Rady Ministrów. Od 2014 przewodniczący Rady Europejskiej.

List Tuska można również przeczytać na stronie Rady Europejskiej.

Rozwiąż nasz wielki quiz europejski. Pytania ułożyliśmy razem z Jerzym Buzkiem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (999)
Zaloguj się
  • laszlo4

    Oceniono 234 razy 200

    Nie Polska krytykuje tylko banda zakompleksionych degeneratów, Misiewiczów i pospolitych szumowin i złodziei, ktora dorwala sie do wladzy dzięki otępiałej, skretyniałej młodzieży (żolnierze wyklęci w odzieży patriotycznej, spędzaący z rodzicami wakacje all-ekslusiv w Egipcie), klero-pedofili i faszystów.

  • romanthorne

    Oceniono 176 razy 146

    Popieram w pełni,takie są realia.Jedyna demokracja,jaka ma szansę się obronić,to UE.

  • ewa5.0

    Oceniono 145 razy 127

    Nie Polska krytykuje ten bardzo trafny list Premiera Tuska,tylko matoły i dyplomatoły z polskiego ,,rządu,,!

  • vito60

    Oceniono 130 razy 118

    Nie piszcie, że krytykowała Polska, to tylko sołtysowa, odkrywca San Escobar i pewien konus przesiąknięty nienawiścią.

  • Pierre Dolpis

    Oceniono 113 razy 105

    Broszka z Brzeszcz list krytykuje bo nie posiadła jeszcze umiejętności czytania ze zrozumieniem.
    ja jej się nie dziwię. stanowisko Sołtysowej to co najwyżej liga okręgówka a Tusk to LM.
    nie napinaj się tak Becia, bo ci gumka strzeli w majtach.

  • ryslew2061

    Oceniono 111 razy 99

    List Tuska pisiorstwo krytykuje nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że napisał go Tusk. Goniec z Nowogrodzkiej poleciał z przekazem dnia i wszyściutkie bezmyślne pisiory wygłaszają po przekaziorach tak samo brzmiące komunikaty.
    Niedawno w info bełkotała Witek, wygłaszając idiotyzm, że to Amerykanie wybrali Trumpa i nikt poza nimi nie ma prawa go krytykować. Idiotyzm kliniczny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX