(fot. dolgachov / iStockphoto.com)

reportaż

Psychozy, obsesje i hazard. Firma farmaceutyczna zatajała przed pacjentami skutki uboczne zażywania leku na parkinsona

Po pół roku stosowania Requipu Waleria wskoczyła pod pociąg. W wypadku straciła obie nogi. Didier - też brał Requip - okradał przyjaciół, rodzinę, a nawet własnego szefa. Nocami dorabiał jako męska prostytutka, choć miał żonę, dzieci i od zawsze był hetero.

Pigułka szczęścia

Po wypadku miała wpisać kwotę odszkodowania za utratę marzeń, ale zapomniała, o czym marzyła*.

- Boję się procesu z Glaxo - Waleria, 50-latka, siedzi na wózku inwalidzkim. - Obejrzałam film "Wierny ogrodnik". Jakiś koncern farmaceutyczny testuje leki i morduje główną bohaterkę.

- Może nie powinna pani oglądać takich filmów.

- Mają pieniądze, są bezwzględni.

- Filmy przerysowują rzeczywistość. Niech pani obejrzy jakąś komedię.

- Może ma pan rację...

Waleria straciła obie nogi, gdy pod wpływem Requipu wskoczyła pod jeden z wagonów metra (fot. ozgurkeser / iStockphoto.com)Waleria straciła obie nogi, gdy pod wpływem Requipu wskoczyła pod jeden z wagonów metra (fot. ozgurkeser / iStockphoto.com)

Kilka dni później odbieram telefon od zaprzyjaźnionej dziennikarki.

- Nie chciałbyś spotkać się z kimś z Glaxo?

- O czym ty mówisz?

- Wiedzą, że interesujesz się tą sprawą. Wiedzą, że się znamy, chcieliby porozmawiać.

- O czym?

- Jeśli źle potraktujesz temat, życie chorych ludzi będzie zagrożone, pigułki są naprawdę dobre.

- Pewna kobieta o mało się nie zabiła.

- Wytłumaczą ci. Spotkasz się?

Drżenie

Waleria bardzo lubiła swój ogród koło domu pod Warszawą, choć był zdziczały, bo nie miała czasu go pielęgnować. Marzyła, że się kiedyś do tego weźmie, że jej dzieci, teraz studiujące, będą tam przyjeżdżać z wnukami. Po rozwodzie z mężem siedziała w domu, w wielkiej jasnej kuchni i nocami pracowała nad "prawnymi aspektami ochrony środowiska" dla Wielkiej Międzynarodowej Korporacji Prawniczej. Nie lubiła korporacyjności, garsonek, obowiązkowo ciemnych spódnic, których nigdy już nie założy, by nie epatować protezami.

W przypadku Walerii, pierwszym objawem choroby było nieuzasadnione zmęczenie (fot. STUDIOGRANDOUEST / iStockphoto.com)W przypadku Walerii, pierwszym objawem choroby było nieuzasadnione zmęczenie (zdjęcie ilustracyjne - fot. STUDIOGRANDOUEST / iStockphoto.com)

Pokazuje mi film ze spotkania integracyjnego pracowników Korporacji Prawniczej. W sali konferencyjnej Jacek Santorski, psycholog biznesu, wyznacza zadanie: opowiedzcie, co chcielibyście zmienić w firmie. Naradzają się w grupach, jedną reprezentuje Waleria, kobieta o sympatycznej twarzy, z krótkimi ciemnymi włosami, w czerwonym sweterku, T-shircie. Trudno uwierzyć, że teraz siedzi przede mną na wózku, ze smutnymi oczami, a na filmie taka energiczna. Podchodzi do projektora, by wygłosić prelekcję. (...) Próbuje na nagraniu odpiąć mikrofon drżącą ręką.

- Widział pan? Wtedy, w 2006 roku, tylko ręka mi się trzęsła.

Zaczęło się jakoś w 2003 roku, od zmęczenia, jakby w środku dnia odcinano ją od prądu. Potem zaczęła drżeć ta ręka, więc chwytała lewą i ściskała, ale było coraz gorzej. Nie mogła pisać na komputerze, potykała się o własne nogi. Wpisała w internecie "drżenie ręki". Wyskoczyło coś o zaburzeniu trwałym lub chwilowym, emocjonalnym albo o układzie nerwowym. I jeszcze parkinson. Bez żartów, pomyślała, przecież to u starych ludzi. Wpisała "parkinson u 40-latków", odpowiedź: najsłynniejszy przykład to aktor Michael J. Fox, 39-latek.

- Mamo, chyba mam parkinsona - powiedziała matce, lekarce.

- Dziecko, przecież to u starych ludzi.

Lekarz dokładnie zbadał Walerię i potwierdził: parkinson. Po kilku miesiącach nie dawała rady uprawiać jogi, bo drżenie ręki dekoncentrowało, nie jeździła już z siostrą na rolkach, nie miała sił na pływanie. (...) Doktor Włodzimierz Kuran, neurolog, zaleca Mirapexin firmy Boehringer Ingelheim. Waleria bierze i jest cudownie. Drżenie ustaje, wszystko znów działa.

System

"W naszej firmie niesprawiedliwie nalicza się godziny pracy. System jest wadliwy" - Waleria po roku przyjmowania Mirapexinu wysyła takie maile do szefów, księgowości, informatyków. Nikt nie reaguje. Wszyscy patrzą na nią, jakby nie dostrzegali korespondencji, szepczą: "parkinson" i pukają się w czoło.

Waleria mówi matce, że system źle działa, więc matka wzywa znajomą lekarkę, która diagnozuje ostrą psychozę, paranoję i powie, że to "idea nadwartościowa". Myśl, której chory człowiek czepia się fanatycznie.

Waleria wstaje w nocy, dzwoni do koleżanki z pracy.

- Słuchaj, to ważne! Mój komputer został przejęty przez Nich. Muszę iść do pracy, pomóż mi, bo biuro to jedyne miejsce, gdzie Oni mnie nie zamordują.

- Kim są Oni?

- Chcą mnie dopaść.

Zanim wskoczyła pod wagony metra, Walerii zdarzało się zapominać kim jest, gdzie się znajduje i dokąd zmierza (fot. lolostock / iStockphoto.com)Zanim wskoczyła pod wagony metra, Walerii zdarzało się zapominać kim jest, gdzie się znajduje i dokąd zmierza (fot. lolostock / iStockphoto.com)

Kilka dni później wsiada w pociąg. Wysiada w Grodzisku. Wsiada w kolejny, chodzi po torach. Siada na schodach w jakimś bloku, ludzie pytają, kim jest. Nie jest pewna. Straż miejska zawozi ją do matki. Mieszkają razem w centrum Warszawy.

Kilka tygodni później, jesienią 2006 roku, Waleria wchodzi do kuchni, bierze nóż i bezwiednie tnie. Wraca do pokoju matki z krwawiącym nadgarstkiem.

- Nie chcę już pigułek - mówi doktorowi Kuranowi, gdy wychodzi ze szpitala psychiatrycznego. - Drżenie zabierają, a dają potwory.

Drżenie wraca. Waleria pisze sprawną ręką na komputerze, a druga, oparta na blacie stołu, wystukuje parkinsonowy rytm choroby. Wraca do pracy, ale drżenie nie daje żyć, a chciałaby być aktywna, tęskni za spotkaniami towarzyskimi, sportem. Nie chce być inwalidką, nie w tym wieku. Wchodzi do internetu, czyta o nowym leku: Requip.

- Może to? - pyta doktora Kurana.

- Dobry pomysł, jest refundowany.

- A nie dostanę znowu fisia?

Lekarz czyta ulotkę. Nie ma tam mowy o zaburzeniach psychicznych powodujących autoagresję.

Możliwe skutki uboczne według polskiej ulotki: 
Bardzo często: senność, omdlenie, mimowolne ruchy mięśni; nudności. Często: splątanie, omamy; ból brzucha, wymioty, zgaga; obrzęk nóg. Niezbyt często: zwiększenie libido; niepohamowana senność w ciągu dnia, nagłe napady snu; niedociśnienie. Bardzo rzadko: zwiększenie aktywności enzymów wątrobowych.   Lek może wpływać na zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi urządzeń mechanicznych.

Znika drżenie, potykanie, wracają siły.

Nie wiedzą, że na przykład w USA ulotka podaje co innego.

Na polskim rynku Requip dostępny jest od 2004 r. (fot. smartstock / iStockphoto.com)Na polskim rynku Requip dostępny jest od 2004 r. (fot. smartstock / iStockphoto.com)

Hazard

Didier Jambart, kierownik do spraw higieny i bezpieczeństwa w wojskowej fabryce w Nantes, we Francji, wolontariusz w klubie piłkarskim, ojciec dwójki dzieci, szanowany mąż, przychodzi w październiku 2005 roku na policję i wyznaje: kradłem pieniądze, numery kart kredytowych przyjaciół, rodziny, przegrałem wszystko, prostytuowałem się, jestem skończony, nie chcę żyć, pomóżcie mi. Zdumiony policjant widzi, że mężczyźnie trzęsie się jedna dłoń.

Jambart zauważył to dwa lata wcześniej. Był pewien, że to chwilowe, na tle nerwowym, choć powodów nie było. Układało mu się z żoną, miał szczęśliwy dom, pracę. Niewysoki szatyn, krótko obcięty, z aparycją belfra, pyta neurologa o drżenie. Diagnoza: parkinson.

Nie może pogodzić się z drżącą dłonią, ma zaburzenie równowagi, czuje się staro, niedołężnie, męczy się, nie może uprawiać sportu. Lekarz zaleca Requip.

Z ulotki załączonej do małego pudełka z różowym napisem dowiaduje się, że to lek w zasadzie bezpieczny.

Jambart łyka pigułki i wraca mu życie, mija drżenie, rozpiera go energia. Wstaje o świcie, biega kilkanaście kilometrów.

W internecie przyciągają go reklamy hazardowych gier online. Stawia kilka euro, kilkanaście, kilkaset, w końcu oszczędności życia. Brakuje mu pieniędzy, wyprzedaje dobra rodzinne, a nawet zabawki dzieci. Kradnie karty kredytowe z portfeli przyjaciół i obstawia zakłady.

Didier Jambart pod wpływem Requipu kradł bliskim numery kart kredytowych (fot. DeanDrobot / iStockphoto.com)Didier Jambart pod wpływem Requipu kradł bliskim numery kart kredytowych (zdjęcie ilustracyjne - fot. DeanDrobot / iStockphoto.com)

- Nie mogłem zwalczyć chęci grania, spędzałem całe dnie na specjalnych stronach w sieci - powie kilka lat później jednej z francuskich gazet. (...) Seks i pornografia stają się obok hazardu kolejnymi uzależnieniami, ale oglądanie nie wystarczy. Chce to przeżyć z mężczyznami. Daje ogłoszenia na gejowskich portalach, wymyka się z domu na schadzki, każe sobie płacić. To w nocy. Za dnia jest nadal kierownikiem do spraw higieny w fabryce pracującej na potrzeby wojska, gdzie także wykrada numery kart kredytowych.

- Nie radzę sobie, coś pcha mnie do tego - mówi policjantowi, który spisuje zeznania. Przyznaje się do przegrania ponad 50 tysięcy euro, próbuje popełnić samobójstwo. Sąd przydziela mu nadzór kuratora.

- Co mi się stało? - Jambart pyta kolejnych lekarzy.

- Co pan brał? - pyta jeden z nich.

- Requip.

Dowiaduje się, że już co najmniej od 2000 roku wiadomo, że ropinirol, który wchodzi w skład tego leku, może wywoływać uzależnienie od hazardu i nadpobudliwość seksualną. Sprawdza ulotkę: nie ma o tym słowa.

Spotyka Antoine'a Béguina, adwokata, który pracuje dla stowarzyszenia Rada Pomocy i Obrony Użytkowników Zdrowia.

- Znamy takie przypadki - mówi mu Béguin.

(...) Béguin uprzedza Jambarta, że proces będzie trudny, ale stają do walki. Chcą od Glaxo 100 tysięcy euro odszkodowania za ukrycie w ulotce informacji o możliwych patologiach. Proces rusza w 2008 roku.

Skok

9 października 2007 roku, pół roku po rozpoczęciu kuracji Requipem, Waleria jedzie do pracy jak zwykle metrem. Narady, przygotowanie wniosku w sprawie emisji, a po pracy wsiada do metra na stacji Marymont, wysiada na placu Wilsona. Później dowie się, że podchodzi do krawędzi peronu, odbija się lekko i skacze pod nadjeżdżający wagon kolejki. Upadając na tory, tuż przed kołami, ściska w ręce torbę z laptopem i dokumentami dotyczącymi polskiej racji stanu.

Lekarze wybudzili ją po kilku dniach, oddychała przez rurki i nie słyszała na jedno ucho. Cieszyła się jednak, że wszystko w porządku, bo skoro, jak podsłuchała, rzuciła się pod metro, to uszło jej na sucho. Czuła się dobrze, nic nie bolało.

Po kilku dniach podnosi głowę, bo boli miednica, i patrzy tam, gdzie powinny być nogi, ale ich nie ma. Patrzy w lustro i nie widzi twarzy. (...) Na początku 2008 roku, cztery miesiące po skoku, z kartą szpitalną, w której chirurg wpisał: "tryb życia fotelowy", wraca do mieszkania mamy. Nie umie sama siadać, czuje się zerem, nikim, kaleką. Dzieci straciły do niej zaufanie, nie jest dla nich autorytetem.

Z USA przychodzą sztuczne kolano, protezy, więc na nowo uczy się żyć o poranku. Najpierw jedna proteza, na nogę obciętą nad kostką, potem druga, na tę skróconą pod udem. Cud, że ocaliła ręce. Odstawiła jednak leki, więc parkinson trzęsie tym, co nieobcięte przez pociąg. (...) Nie wie, co się stało na stacji metra, nie potrafi sobie tego wyjaśnić. Ręką, która nie drży, wpisuje w Internecie: "parkinson samobójstwo". Nic. Wpisuje: "Requip samobójstwa". Nic. Wpisuje po angielsku: "Requip suicide". I czyta, że od lat środowisko naukowców wie, że ropinirol, składnik leku, może odpowiadać za psychozy, obsesje, hazard. Że w USA pacjenci robili sobie krzywdę, a we Francji toczy się wielki proces niejakiego Jambarta, który wytoczył wojnę firmie Glaxo, gdy popadł w hazardowe szaleństwo.

Londyńska siedziba Glaxo Smith Kline (fot. Maxwell Hamilton / Flickr. com / CC BY 2.0)Londyńska siedziba Glaxo Smith Kline (fot. Maxwell Hamilton / Flickr. com / CC BY 2.0)

Znajduje amerykańską ulotkę leku Requip, w której czyta, że rzadko, ale jednak możliwe są powikłania w postaci prób samobójczych. Sprawdza polską ulotkę, lecz brak w niej takiej informacji. A przecież lek ten sam. (...)

Przemilczenie

Waleria chce od GlaxoSmithKline, producenta Requipu, miliona złotych: za koszty przystosowania się do nowego życia, utratę pracy, rehabilitację, protezy, opiekę. (...) Złożyła pozew przeciwko Glaxo w sądzie w Warszawie. (...)

O tym, że Glaxo dawkuje informacje dotyczące skutków ubocznych swoich leków, przekonuję się w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym, który odpowiada za politykę lekową w Polsce. W 2008 roku Glaxo reklamowało Requip w branżowym piśmie, pomijając fakt, że może powodować nagły sen. Inspektorat uznał, że to niebezpieczne przemilczenie, ale Glaxo bagatelizowało zarzut. "Nie miało to znaczenia dla sposobu postępowania z pacjentem" - tłumaczyło w piśmie do urzędu. Inspektorat uznał, że to dziwne tłumaczenie, bo - jak napisał - nietrudno sobie wyobrazić tragedię za kierownicą, gdy ktoś nagle zasypia po wzięciu leku. Glaxo działało niezgodnie z prawem i musiało wycofać wprowadzającą w błąd reklamę.

W sprawie Requipu prawnicy Glaxo, jak napisali do sądu w odpowiedzi na pozew, uznają, że "w świetle aktualnej wiedzy naukowej nie ma podstaw, by przypisywać lekowi działanie niepożądane polegające na próbie samobójczej".

Skoro tak, to dlaczego w ulotkach amerykańskich znajduje się sformułowanie, że próby samobójcze są jednak możliwe? Pytam o to biuro prasowe Glaxo. Niejasno to tłumaczą: "W obecnych drukach informacyjnych dla lekarzy w USA znajduje się informacja o możliwych próbach samobójczych w sekcji zdarzeń niepożądanych. Jest to związane z faktem, że w przeszłości, zgodnie z wytycznymi Amerykańskiej Agencji do spraw Żywności i Leków (FDA), w przeciwieństwie do wytycznych europejskich, uwzględnienie takich informacji w drukach miało miejsce nawet wtedy, gdy nie był ustalony przynajmniej prawdopodobny związek pomiędzy próbami samobójczymi a stosowaniem ropinirolu" - pisze Justyna Czarnoba, rzeczniczka Glaxo.

Jeśli dobrze rozumiem, Glaxo wpisało próby samobójcze w USA mimo braku ich związku z lekiem? Pytam raz jeszcze. Ta sama odpowiedź. Wytłumaczenie jest chyba między wierszami tego komunikatu: koncern wykorzystuje różnicę w przepisach w różnych krajach i dawkuje informacje w zależności od wymagań urzędników. W USA musi wpisać więcej, w Unii pewne sprawy może przemilczeć. (...)

W 2012 r. Requip przyjmowało w Polsce ponad 12 tysięcy osób (fot. materiały promocyjne)W 2012 r. Requip przyjmowało w Polsce ponad 12 tysięcy osób (fot. materiały promocyjne)

Koncern wynajął kancelarię o światowej renomie, Salans, która powątpiewa w próbę samobójczą Walerii. Zakłada, że mógł to być "nieszczęśliwy wypadek", i chce wiedzieć, na co leczyła się Waleria od 2000 roku i czy brała inne leki. Prawnicy sugerują też, że Waleria źle adresuje roszczenia, bo jedna ze spółek Glaxo jest tylko "podmiotem odpowiedzialnym" w sprawie leku, a jeśli Waleria sądzi, że oznacza to pełną odpowiedzialność za lek, to "opiera się na błędnych przesłankach". (...)

Warzywa

W 2011 roku Jambart płacze przed sądem w Nantes, gdy słucha wyroku. Glaxo próbowało udowodnić, że nie uległ psychozom z powodu leku, ale własnym słabościom. Nikt nie wierzył w jego wygraną, media francuskie opisywały proces jako walkę Dawida z Goliatem.

Sąd uznał, że w ulotce leku Requip nie było nic o ryzyku wystąpienia uzależnienia od gier czy seksu, a jednak "znane to było społeczności naukowej jeszcze przed przepisaniem leku panu Jambartowi, stąd GlaxoSmithKline, nie informując o tym w ulotce leku, wypuścił na rynek produkt wadliwy".

Sąd obarczył Glaxo odpowiedzialnością "za szkodliwe konsekwencje, jakie poniósł Jambart", i zasądził dla niego ponad 100 tysięcy euro odszkodowania. Dlatego Jambart się popłakał.

Koncern się nie poddał. Złożył apelację, twierdząc, że dowodem na szkodliwe działanie leku są tylko słowa Francuza.

Sąd drugiej instancji dotkliwiej ukarał koncern. Uznał, że "istnieje stwierdzony związek przyczynowy pomiędzy wadą produktu - brakiem informacji o zaburzeniach zachowania - a szkodą poniesioną przez Jambarta", i podwyższył odszkodowanie dwukrotnie, do blisko 200 tysięcy euro. Powołał się na opinie ekspertów. (...)

W Polsce, jak informuje mnie NFZ, Requip przyjmowało w 2012 roku ponad 12 tysięcy osób, a na naszym rynku dostępny jest od 2004 roku. W 2012 roku kwota refundacji, którą budżet zapłacił Glaxo, wyniosła blisko 7 milionów złotych. W polskiej ulotce Requipu nadal nie ma informacji o możliwych próbach samobójczych. Pojawił się dopisek, by osoby z zaburzeniami psychiatrycznymi rozważyły jego przyjmowanie.

*Tekst został pierwotnie opublikowany w styczniu 2017 r. Jest fragmentem książki Marcina Kąckiego "Plaża za szafą. Polska kryminalna", którą możecie kupić w Publio.pl>>>


Marcin Kącki. Reporter, redaktor "Dużego Formatu", laureat nagrody Grand Press Dziennikarz Roku 2007. Autor książek ''Lepperiada'', ''Maestro. Historia milczenia'', ''Białystok. Biała siła, czarna pamięć''.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (106)
Zaloguj się
  • japka_putina

    Oceniono 23 razy 13

    Za zatajanie takich objawów koncern powinien zostać wyeliminowany z rynku, a jego menadżerowie powinni resztę życia spędzić w pierdlu.

  • Andrzej Duxa

    Oceniono 22 razy 12

    Koncerny kłamały, klamią i będą kłamać i kombinować, bo chciwość jest najwazniejsza. Natomiast u Pani Walerii sprawę pokpił troche lekarz-neurolog, bo objawy psychozy pojawiły się u niej już wczesniej, po innym leku o podobnym mechanizmie dzialania (Mirapexin) i dalsze leczenie powinien ustalić we wspołpracy z psychiatrą - rezygnujac z terapii lekami z tej grupy lub łącząc z innymi, o dzialaniu antypsychotycznym

  • rabin_z_czubow

    Oceniono 9 razy 5

    A ja się śmiałem ze szwagra że bierze połowę zapisanej dawki.

  • Marek Nowak

    Oceniono 13 razy 5

    W nagłówku powinna być nazwa firmy farmaceutycznej, która tak oszukuje. Mam wiedzieć od pierwszego rzutu oka ci a ci to złodzieje i oszuśći!!!!
    A tu mamy tajemniczą nazwę: firma farmaceutyczna.
    Psychozy, obsesje i hazard. Firma farmaceutyczna zatajała przed pacjentami skutki uboczne zażywania leku na parkinsona

  • zdziwiony6

    Oceniono 8 razy 4

    Zanim rozstrzelamy kierownictwo GLAXO:

    Treść ulotki dołączonej do leku musi być zatwierdzona przez odpowiedni państwowy urząd na podstawie informacji podanych przez producenta. Dlaczego treść ulotki tego samego leku była inna w USA niż w Europie? Dane każdego leku są dostępne na stronie amerykańskiego uzrędu FDA. Żaden urzędnik EU na to nie spojrzał?

  • nasza_droga_sic_gw

    Oceniono 12 razy 4

    "Kilka dni później odbieram telefon od zaprzyjaźnionej dziennikarki."
    Panie Marcinie dlaczego nie podal Pan nazwiska tej ... "zaprzyjaźnionej dziennikarki"? Przecież to jest ku...szon, a nie dziennikarka!

  • nit21

    Oceniono 3 razy 3

    A znany szampon przeciwłupieżowy (działa) reklamowany jako cudo w tv, teraz w ulotce piszą, że może powodować siwienie. Wcześniej tego nie pisali (czytam ulotki). I być może jest rozwiązanie, że się młodo wysiwiało. Chemia panie, chemia, ale szczepionki, to nie mają żadnych efektów ubocznych... eh, nie wierzę.

  • lulejko_123

    Oceniono 13 razy 3

    Za Pharmindex, możliwe działania niepożądane leku Requip:
    Bardzo często: senność, omdlenie, dyskineza (zmniejszenie dawki lewodopy może złagodzić dyskinezy), nudności. Często: OMAMY, SPLĄTANIE, zawroty głowy, zgaga, wymioty, zaparcia, ból brzucha, obrzęki obwodowe (w tym obrzęk nóg). Niezbyt często: REAKCJE PSYCHOTYCZNE, inne niż omamy (w tym MAJACZENIE, UROJENIA, PARANOJA), nagłe napady snu, niepohamowana senność w ciągu dnia, niedociśnienie ortostatyczne i niedociśnienie (rzadko ciężkie). Częstość nieznana: reakcje nadwrażliwości (w tym pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy, wysypka, świąd), reakcje wątrobowe (głównie zwiększenie aktywności enzymów wątrobowych), ZABURZENIA PANOWANAIA NAD POPĘDAMI (w tym patologiczny hazard, patologiczna aktywność seksualna oraz zwiększenie libido).
    Ulotka:
    (...)
    Częste działania niepożądane: Mogą wystąpić u nie więcej niż 1 na 10 pacjentów przyjmujących lek Requip-Modutab: OMAMY („widzenie” rzeczy, które nie są rzeczywiste)
    (...)
    Niezbyt częste działania niepożądane: Mogą wystąpić u nie więcej niż 1 na 100 pacjentów przyjmujących lek Requip-Modutab:
    bardzo silne uczucie senności podczas dnia (niepohamowana senność)
    nagłe zapadanie w sen nie poprzedzone uczuciem senności (nagłe napady snu)
    ZABURZENIA PSYCHICZNE takie jak delirium (MAJACZENIA), UROJENIA (irracjonalne myśli) lub PARANOJA (nieuzasadniona podejrzliwość)
    (...)
    Parkinson to ciężka choroba mózgu (wywołana obumieranie komórek nerwowych w mózgu). Im trudniejsza choroba, tym trudniejsze leczenie i więcej możliwych działań niepożądanych.
    Bardzo współczuje pani Walerii, ogromnie przykra sprawa i staram się rozumieć jej punkt widzenia, ale powyższy artukuł to jest (tania) sensacja dziennikarska.

  • kac

    Oceniono 2 razy 2

    W chorobie Parkinsona problemem jest poziom dopaminy i niemal wszystkie leki na tę chorobę oparte są albo na podawaniu dopaminy, substancji do niej podobnych lub jak w tym przypadku podobnie do niej działających. Problem w tym, że dopamina działa nie tylko w tych miejscach typowych dla Parkinsona a w całym mózgu i jej zażywanie potrafi wpływać na psychikę. Polecam film Awakenings (Przebudzenia) z 1990, dobrze jest to tam pokazane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX