Kapitol w Waszyngtonie

Kapitol w Waszyngtonie (fot. Patrick Semansky/AP)

polityka

Gdyby dziś zginął Trump i jego rząd, to on przejąłby władzę w USA. Kim jest ''designated survivor''?

Jego ochrona będzie równa prezydenckiej. Jego miejsce pobytu - tajne. Jego tożsamość znają tylko najwyższe władze i agenci Secret Service. Jego odpowiedzialność, gdy stanie się najgorsze, będzie olbrzymia. Jego misja to przeżyć. A potem uratować Amerykę. Naprawdę.

Donald Trump w obecności wszystkich członków rządu wygłosi dziś ze schodów Kapitolu swoje pierwsze słowa do milionów Amerykanów jako prezydent. Jest jednak pewien człowiek, który - czy chce, czy nie - nie będzie mógł na żywo obejrzeć wystąpienia 45. prezydenta USA. Choć, jako członek gabinetu Trumpa miałby do tego pełne prawo.

Ta osoba to tzw. designated survivor (dosł. ang. "wyznaczony do przeżycia" - przyp. red.). Wyznacza go osobiście prezydent i najważniejsi doradcy. Dzień zaprzysiężenia spędzi w odległym od Waszyngtonu, zabezpieczonym przez amerykańskie służby miejscu. I pod ciągłą ochroną Secret Service "na poziomie prezydenckim". W praktyce oznacza to, że designated survivor będzie dzisiaj drugim najlepiej strzeżonym obywatelem USA.

(fot. Evan Vucci/AP)(fot. Evan Vucci/AP)

Relikt zimnej wojny czy niezbędny w dobie terroryzmu?

Funkcję designated survivora wymyślono w latach zimnej wojny. Wówczas groźba ataku nuklearnego na USA nie była postrzegana jako political fiction, ale realne zagrożenie. Od tego czasu jego misja się nie zmieniła - ma przeżyć i przejąć rządy w kraju, gdy w wyniku wypadku lub zamachu zabraknie po kolei: wiceprezydenta, spikera Izby Reprezentantów, przewodniczącego pro tempore Senatu Stanów Zjednoczonych (czyli tymczasowego, stałym jest z urzędu wiceprezydent), sekretarza stanu, skarbu, obrony, prokuratora generalnego, sekretarza zasobów wewnętrznych i dziesięciorga kolejnych członków rządu w randze sekretarza (amerykański odpowiednik polskiego ministra - przyp. red.). Przebywający w bezpiecznym miejscu designated survivor będzie ostatnim pozostałym przy życiu członkiem rządu wysokiej rangi.

Kiedy jest wyznaczany? Głównie w dwóch przypadkach - zaprzysiężenia nowego prezydenta oraz dorocznego przemówienia prezydenta do połączonych izb Kongresu, czyli State of the Union. Designated survivor to z reguły członek gabinetu. Na przykład sekretarz obrony, prokurator generalny, sekretarz zasobów wewnętrznych czy bezpieczeństwa krajowego. Wśród ludzi, którzy zostali wyznaczeni do tego zadania, byli w przeszłości m.in. Dick Cheney (później wiceprezydent USA), Alberto Gonzalez i Eric Holder (prokuratorzy generalni) czy sekretarz obrony Robert Gates. Gdyby podczas ostatniego State of the Union doszło do tragedii, to właśnie Gates zostałby "pełniącym obowiązki Prezydenta Stanów Zjednoczonych" - jak stanowi 25. poprawka do konstytucji USA.

Sierżant U.S. Army Greg Lowery wciela się w rolę Donalda Trumpa podczas prób ceremonii zaprzysiężenia prezydenta USA (fot. J. David Ake/AP)Sierżant U.S. Army Greg Lowery wciela się w rolę Donalda Trumpa podczas prób ceremonii zaprzysiężenia prezydenta USA (fot. J. David Ake/AP)

Wyznaczony, by przeżyć i rządzić

To, co czytacie między wierszami powyższych zdań, to oczywiście sytuacja, której w najczarniejszych prognozach nie chciałby widzieć żaden Amerykanin. Ani chyba żaden człowiek. To sytuacja tak tragiczna, że aż trudna do wyobrażenia - choć akurat my, Polacy, musieliśmy się z nią zmierzyć w 2010 roku. Śmierć prezydenta i wszystkich jego bezpośrednich zastępców. Utrata niemal całego aparatu władzy.

Jak trudne miałby zadanie "wyznaczony do przeżycia", pokazuje zwiastun serialu "Designated Survivor" z Kieferem Sutherlandem w roli tytułowej:

Ten krótki fragment dobrze obrazuje hipotetyczny przebieg wydarzeń. W świetle jupiterów staje polityk choć ważny, to jednak nie szykowany na lidera. I nie mający za sobą siły, jaką jest poparcie milionów wyrażone w demokratycznych wyborach. A musi nagle być przywódcą. Musi podejmować decyzje, gdy wszystkich do tego wybranych zabraknie.

Co musi zrobić człowiek, który ma uratować kraj?

Do głównych zadań "wyznaczonego do przeżycia" należy opanowanie wewnętrznego i międzynarodowego chaosu, który z pewnością zapanowałby, gdyby na Kapitolu nastąpił np. zamach. Designated survivor musi też udowodnić, że - choć nie został wybrany - jest przywódcą, umie podjąć trudne decyzje i zapewnić sobie posłuch podwładnych.

Żeby zostać wybranym na tę funkcję, trzeba spełnić takie same warunki, jak kandydat na prezydenta USA. Czyli być urodzonym na amerykańskiej ziemi, co najmniej 14 lat mieszkać w USA i mieć powyżej 35 lat. Dlatego na przykład żelazna dama amerykańskiej polityki, sekretarz stanu Madeleine Albright, nie mogła być wyznaczona - urodziła się w Czechosłowacji.

Jak wygląda dzień wyznaczonego do przeżycia? Przed 2001 rokiem był zaskakująco normalny. Opowiadał o tym w rozmowie z CBS Dan Glickman, sekretarz ds. rolnictwa w administracji Billa Clintona, który w 1997 roku został "wyznaczony". W dniu przemówienia Clintona do połączonych izb Kongresu, Glickman postanowił odwiedzić córkę.

Dotarł do niej w nieco inny sposób niż zwykle - rządowy samolot zabrał go do Nowego Jorku, a potem w asyście Secret Service, pod dom córki odwiozła go rządowa limuzyna. Nie dostał żadnych instrukcji na wypadek, gdyby musiał przejąć władzę - nic dziwnego, trudno przewidywać rozwój wydarzeń w takich okolicznościach. Na szczęście prezydent Clinton wygłosił wówczas orędzie bez przeszkód, a Glickman dostał telefon z informacją o końcu misji.

Wszystko zmieniło się po zamachu al-Kaidy 11 września 2001 roku. Od tego czasu "wyznaczeni" nie mogą już wybierać dowolnie miejsca pobytu w dzień tej nietypowej służby. Designated survivor przebywa w specjalnej rządowej placówce, odległej od Waszyngtonu. Członkowie administracji, o których wiadomo, że pełnili tę rolę, nie opowiadają już zbyt chętnie o szczegółach. Opisanie jakichkolwiek detali całej operacji jest już złamaniem zasad bezpieczeństwa - podsumowuje "Washington Post".

A zasady bezpieczeństwa są świętością, bo potencjalnemu następcy prezydenta towarzyszy cały czas człowiek, który nosi tzw. nuklearną piłkę ("nuclear football"). To słynna walizka z kodami do głowic nuklearnych. Zwana też czarną skrzynką lub "guzikiem".

Walizka z kodami nuklearnymi USA (fot. Smithsonian Insititute/Jamie Chung/public domainWalizka z kodami nuklearnymi USA (fot. Smithsonian Insititute/Jamie Chung/public domain)

W środku tej skórzanej powłoki kryje się metalowa walizka firmy Zero Halliburton ze wszystkim, co jest niezbędne prezydentowi do autoryzowania ataku nuklearnego spoza Gabinetu Owalnego Białego Domu. A skoro nasz "wyznaczony" przejmuje całość obowiązków prezydenta, to także i ten.

Powinno być tak, że na piątkową uroczystość zaprzysiężenia Donalda Trumpa jego zastępca na wypadek zamachu powinien być już wyznaczony. Jak jednak informuje CNN, gdyby 20 stycznia 2017 roku na Kapitolu wydarzyło się nieszczęście, pełniącym obowiązki prezydenta zostałby ktoś z... odchodzącej administracji Baracka Obamy. A wszystko dlatego, że żaden z urzędników desygnowanych na stanowiska sekretarzy stanu w administracji Donalda Trumpa nie został jeszcze oficjalnie mianowany.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Na Wasze listy czekamy pod adresem listydoredakcji@gazeta.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do niepublikowania wszystkich listów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (96)
Zaloguj się
  • dejtrejder

    Oceniono 22 razy 10

    Czyli w Wolsce jak jarkowi by się coś stało to mamy kota na czele państwa...

  • czesio48

    Oceniono 17 razy 9

    TYytuł godny wyborczej

  • AJ Raben

    Oceniono 12 razy 6

    Trump powiedzial dzisiaj w prostych slowach: "Ok. Czas na USA. Nieslismy reszte swiata na grzbiecie przez dekady. Koniec okradania Ameryki i jej mieszkancow. Konie rozdawania kasy pseudo sojusznikom. Skonczylo sie. Od dzisiaj sobie radzicie sami.

  • krypthos

    Oceniono 14 razy 6

    Gazeta.pl namawia do zabicia Trumpa.

  • pigol07

    Oceniono 8 razy 6

    to może być tylko Snowden, albo jarek odnowciel

  • tom_aszek

    Oceniono 6 razy 6

    Coś mi się nie zgadza. Najpierw:
    "Jego miejsce pobytu - tajne. Jego tożsamość znają tylko najwyższe władze i agenci Secret Service. (...) Dzień zaprzysiężenia spędzi w odległym od Waszyngtonu"
    A dalej:
    "Designated survivor to z reguły członek gabinetu. Na przykład sekretarz obrony, prokurator generalny, sekretarz zasobów wewnętrznych czy bezpieczeństwa krajowego. "

    Czyli wystarczy popatrzeć kogo NIE BYŁO na zaprzysiężeniu (choć z racji swojego urzędu powinien) i wszystko jasne. :)

  • bratjolki

    Oceniono 16 razy 6

    Jestecie jednak tylko wschodnioeuropejską filią CNN. Tej jej durniejszej wersji na pewno.
    Blitzer juz do was jedzie >
    I NIGDY nie zapominajcie - To wszyyystko jest przez Putina!

  • jagopa

    Oceniono 7 razy 5

    Trump swoim dzisiejszym przemowieniem pokazal klase wielkiego przywodcy, nie tylko Amerykanow, ale calego postepoqqwego swiata, do ktorego nam, niestety bardzo daleko....

  • elenem

    Oceniono 5 razy 5

    Ciekawa "funkcja". Moze to i dobry pomysł.... moze w kazdym państwie powinien byc ktoś taki, w przypadku nadzwyczajnych okoliczności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX