Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová''

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

Miała 22 lata, gdy z zimną krwią zabiła osiem osób. ''Gdybym mogła, zrobiłabym to samo ponownie''

Olga Hepnarová to ostatnia kobieta, na której wykonano w Czechosłowacji karę śmierci. Została skazana za to, że 10 lipca 1973 r. z premedytacją wjechała samochodem ciężarowym w ludzi stojących na przystanku tramwajowym w praskich Holešovicach. Zabiła osiem osób, dwanaście ciężko raniła.

-  Jak to, do cholery, możliwe, że dziewczyna z dobrego domu zdobyła się na coś takiego? - pyta retorycznie Petr Kazdy, który razem z Tomásem Weinrebem wyreżyserował film "Ja, Olga Hepnarová". - Kto tutaj nawalił? Jej rodzice, którzy byli w stosunku do niej bardzo oszczędni w okazywaniu emocji, czy może społeczeństwo, które ją odrzuciło, nie tolerowało jej ekscentryzmu, inności? - zastanawia się Kazda.


13-letnia samobójczyni

Znajomi postrzegali Olgę jako dziwoląga lub rozpieszczonego bachora, któremu za dobrze się żyje. Zazdrościli jej wysoko postawionych, zamożnych rodziców. W czasach, kiedy wszystko trzeba było wystać w kolejkach, rodzina Hepnarów żyła, jakby komunizmu nie było. Ojciec był urzędnikiem bankowym. Matka - wziętą dentystką, która poza pensją przynosiła do domu łapówki: słodycze i alkohole, o jakich przeciętny człowiek mógł jedynie marzyć. Olga wolała tanie wina. - Była postrzegana jako chłopczyca. Uważała, że to oznaka siły, jeśli nie pozwolisz, by twarz wykrzywił ci obrzydliwy smak tych trunków - mówi Weinreb.

Konflikty z rodzicami doprowadziły ją do próby samobójczej. Pierwszy raz targnęła się na swoje życie w wieku ledwie 13 lat. Połknęła tabletki. - Matka powiedziała jej wtedy, że żeby się zabić, trzeba mieć silną wolę, a ona jej na pewno nie ma. To był kolejny powód, żeby nienawidzić rodzicielki, ale też siebie, bo przez takie słowa Olga czuła się osobą słabą, niewystarczająco odważną - mówi Michalina Olszańska, polska aktorka, która wcieliła się w postać Olgi.

Michalina Olszańska jako Olga Hepnarová (fot. materiały prasowe)Michalina Olszańska jako Olga Hepnarová (fot. materiały prasowe)

Mimo wszystko, kiedy córka spróbowała się zabić, świat mieszczańskiej rodziny został ruszony z posad. Czy zadecydowała empatia, niepokój o życie latorośli, czy jednak kołtuneria, lęk przed tym, co ludzie powiedzą, tego do końca nie wiadomo (- Choć Olga nie miała wątpliwości, że to drugie - twierdzi Kazda), w każdym razie podjęto działania. - Matka wykorzystała znajomości, by umieścić córkę w zakładzie zamkniętym - mówi Weinreb.

Czy pobyt tam pomógł dziewczynie? - Szpitale psychiatryczne były wtedy przygnębiające i bardziej zamknięte w porównaniu do dzisiejszych. Olga trafiła tam jako bardzo młoda dziewczyna, umieszczono ją pośród osób z poważnymi dolegliwościami psychicznymi. Wtedy nie diagnozowano jeszcze depresji, więc ona ze swoją nadwrażliwością trafiła do miejsca, w którym żyli schizofrenicy, maniacy i ludzie z zaburzeniami, także ci agresywni. Dla niej to było tragiczne doświadczenie - tłumaczy Kazda.

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

W szpitalu upewniła się, że świat to zło i patologia, a ci, którzy udają, że jest inaczej, zasługują na karę. Ta pewność przyszła, kiedy próbowała ze szpitala uciec. Złapali ją wtedy sanitariusze, którzy nafaszerowali ją lekami. Otumanioną dziewczynę przywiązano pod prysznicem i maltretowano. Została też pobita do krwi przez kilka agresywnych dziewcząt, pacjentek szpitala. Ale w jej aktach medycznych nie odnotowano choroby psychicznej. Lekarze uznali ją za zdrową, a seksuolodzy orzekli, że jej seksualność nie plasuje się ani jako homo-, ani jako heteroseksualna.

"Ludzki podnóżek"

Olga szybko wyprowadziła się z domu. Życie na własny rachunek zaczęła jeszcze jako nastolatka. Mieszkała w spartańskich warunkach w czymś na kształt przyczepy - niedogrzanej i obskurnej. Gości raczej nie przyjmowała. Wyjątkiem były kochanki, które pojawiały się w jej życiu i znikały. Nie potrafiła stworzyć trwałej relacji. - Być może powodem był zespół Aspergera, na który naszym zdaniem cierpiała. Nie rozpoznawała mimiki ani emocji innych ludzi. Wszystko brała dosłownie. Jej umiejętności komunikacyjne były poważnie upośledzone - mówi Kazda. Ludziom nie ufała, stroniła od nich. Za Jeanem-Paulem Sartre'em, którego namiętnie czytała, podobnie jak Alberta Camusa i Franza Kafkę, powtarzała, że piekło to inni.

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

Jej postawa wykraczała jednak poza modny wtedy egzystencjalizm. Nie chodziło jej wyłącznie o refleksję nad światem, który zaludniają ludzie pozbawieni dobrej woli i miłości. Chodziło o nią samą: rozpatrywała siebie w kategoriach wiecznie wykorzystywanej i uciskanej. Mówiła o sobie "ludzki podnóżek". Uważała, że jest karana za występki innych. W domu, w szkole, w społeczeństwie. W czasie procesu wielokrotnie wspominała, że rodzice traktowali ją inaczej niż jej siostrę, że zawsze była tą gorszą, niekochaną, brzydszą, dziwniejszą. Że nie dostała żadnego ciepła.

- Brak normalnych relacji społecznych, niejasna seksualność Olgi, problemy emocjonalno-psychiczne - nie da się być tym wszystkim obciążonym i jednocześnie funkcjonować wśród ludzi - mówi o Oldze Weinreb. Nie wiadomo, kiedy dziewczyna zaczęła pracować nad planem zemsty za mniej lub bardziej urojone krzywdy, które zafundowali jej ludzie. Pewne jest natomiast jedno: od początku chciała sięgnąć po rozwiązanie ostateczne. - Na początku planowała wspiąć się na którąś z wysokich budowli i strzelać do ludzi jak do kaczek. Ten plan nie mógł jednak zostać zrealizowany ze względu na skomplikowany dostęp do precyzyjnej broni, która nadawałaby się do wykonania zadania. Miała też pomysł, by doprowadzić do wykolejenia pociągu z jak największą liczbą pasażerów. Ale tego też nie dało się przecież zrealizować ot tak - dodaje Kazda.

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

Olgę Hepnarovą interesowało tylko takie rozwiązanie, które zagwarantuje jej powodzenie i miejsce w historii. Bo o tym też myślała. Nie wystarczało jej anonimowe zbiorowe morderstwo. Chciała, aby wszyscy wiedzieli, kto stoi za wykonaniem - jak go nazywała - wyroku na tych, którzy sami się o niego prosili. Napisała nawet do gazet list, żeby wytłumaczyć motywy, jakie nią kierowały: "Jestem samotnikiem. Człowiekiem zniszczonym przez ludzi. Mam wybór - zabić siebie albo innych. Wybieram zemstę. To zbyt proste, by opuścić ten świat cichym samobójstwem. (...) Mój wyrok: Olga Hepnarová zostanie ofiarą swojego własnego bestialstwa, skazaną na karę śmierci".

Z zimną krwią

O wyborze ciężarowego samochodu jako narzędzia zadecydowała przede wszystkim jej biegłość w znajomości pojazdów. - Po ukończeniu szkoły podstawowej przystąpiła do egzaminu na prawo jazdy, który zdała z łatwością. Zatrudniła się jako kierowca w stołecznych Zakładach Transportowych Poczt i Telekomunikacji. Unikała kontaktu ze współpracownikami - mówi Weinreb. - Samochód stał się właściwie jej najlepszym przyjacielem. Ludzie, którzy mieli z nią styczność, kojarzą ją przede wszystkim z nierozłącznym trabantem, którym uwielbiała jeździć po okolicy. Najczęściej sama - dodaje.

Olga z matką, kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová (fot. materiały prasowe)Olga z matką, kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová (fot. materiały prasowe)

Na desce rozdzielczej woziła ludzką czaszkę kupioną od studenta medycyny. Do środka wkładała świeczkę, którą paliła, gdy za oknem robił się mrok. Matka, choć nie kontaktowała się z nią zbyt często, pomogła jej wstawić do czaszki ludzkie zęby. Przyznała się do tego w czasie procesu.

Dzień przed feralnymi wydarzeniami, dokładnie 9 lipca 1973 roku, ukochany trabant wylądował w przepaści, zepchnięty przez Olgę ze zbocza. - Dzień później była już w posiadaniu samochodu marki Praga RN. Auto słynęło z tego, że jest trudne do opanowania. Miało niewygodny system sterowania, wymagało siły w utrzymaniu kierownicy, tak samo przy zmianie biegów. Najprawdopodobniej nie wypożyczono by go kobiecie bez doświadczenia. Olga dostała je bez problemu dzięki swoim zawodowym uprawnieniom - mówi Kazda. Dziewczyna wrzuciła napisane do redakcji listy do skrzynki i wsiadła za kierownicę wozu.

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

Kręciła się po okolicy przez kilka godzin. Prawdopodobnie szukała miejsca, gdzie będzie największy tłum. Była  cierpliwa w działaniu, nie zależało jej na szybkości, tylko na skuteczności. Dotarła do Holešovic. Przy ulicy Obrońców Pokoju dostrzegła przystanek, na którym czekało kilkadziesiąt osób - mówi Weinreb. Nie zaatakowała jednak od razu, bo przed nią jechał tramwaj. Ludzie wsiedli do niego, a przystanek opustoszał. Zrobiła jeszcze jedną rundkę autem. Przy kolejnym podejściu bez zastanowienia, z zimną krwią docisnęła gaz. Trzy osoby zginęły na miejscu, pięć w drodze do szpitala. Kolejnych dwanaście odniosło poważne obrażenia.

Zbrodnia przeciwko komunizmowi

W sądzie Olga mówiła, że bez zastanowienia powtórzyłaby swój czyn. Nie wyraziła żalu. Była przekonana, że ci, którzy ponieśli śmierć, zasłużyli na nią. Jej proces trwał pięć dni. Był jednym z najbardziej gorących tematów w stolicy Czechosłowacji, ale ogólnopaństwowe media nie relacjonowały go. Sprawa nabrała bowiem wydźwięku politycznego. - Olga tak zaciekle powtarzała, że mści się na społeczeństwie, że władza odczytała to, co zrobiła, jako gest polityczny. Brano pod uwagę możliwość, że jest związana z antykomunistyczną siatką, która próbuje pokazać słabość systemu, nieumiejącego zagwarantować społeczeństwu bezpieczeństwa. Dlatego Hepnarová trafiła do więzienia, w którym trzymano podejrzanych o kolaborację antypaństwową. A mediom zakazano pisać o sprawie - mówi Weinreb.

Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Ja, Olga Hepnarová'' (fot. materiały prasowe)

Wkrótce ten trop porzucono. Olgę skazano na karę śmierci. Ona sama zapowiedziała, że nie będzie się od wyroku odwoływać. Odwołała się za to jej matka, ale prośbę rozpatrzono negatywnie. W więzieniu Hepnarová przesiedziała ponad rok. Wykonanie wyroku co rusz odkładano. - Jednym z powodów był Rok Kobiet obchodzony w 1974. Czekano więc do kolejnego. Ostatecznie egzekucja odbyła się 12 marca 1975 roku - mówi Kazda.

Miejsce tragedii i ciężarówka, którą kierowała Olga (fot. Archiv bezpecnostnich složek / Security Services Archive, zespół archiwalny MS-VB Praha, nr nab. 1565-1588/86, pakiet nr 358: plik doch. nr. 98/102-73: Hepnarová Olga)Miejsce tragedii i ciężarówka, którą kierowała Olga (fot. Archiv bezpecnostnich složek / Security Services Archive, zespół archiwalny MS-VB Praha, nr nab. 1565-1588/86, pakiet nr 358: plik doch. nr 98/102-73: Hepnarová Olga)

Olga Hepnarová była ostatnią kobietą, na której wykonano wyrok śmierci w Czechosłowacji. W chwili śmierci miała 24 lata.

Artur Zaborski. Studiował krytykę literacką i filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako redaktor w portalach Onet.pl i Stopklatka.pl (w tym drugim szefował redakcji przez pół roku). Współpracuje z rozlicznymi mediami i festiwalami filmowymi. Zakochany w kulturze Iranu. Kibicuje transformacji Warszawy w miasto wielokulturowe.


Artur Zaborski. Studiował krytykę literacką i filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako redaktor w portalach Onet.pl i Stopklatka.pl (w tym drugim szefował redakcji przez pół roku). Współpracuje z rozlicznymi mediami i festiwalami filmowymi. Zakochany w kulturze Iranu. Kibicuje transformacji Warszawy w miasto wielokulturowe.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (162)
Zaloguj się
  • susceptant

    Oceniono 49 razy 37

    "Olgę skazano na karę śmierci w cywilnym procesie"
    LITOŚCI!!!
    Autorowi zapewne chodziło o to, że był to zwykły proces, a nie polityczny. Ale wyszedł z tego potworek: kara śmierci w postępowaniu cywilnym. Swoją drogą to zdanie pokazuje konieczność wprowadzenia jakiejś formy edukacji prawniczej do szkół średnich.

  • drakaina

    Oceniono 39 razy 25

    Absolwent krytyki literackiej UJ nie powinien pisać "biegłość w znajomości pojazdów". Nie można być biegłym w znajomości czegokolwiek...

    A tak nawiasem mówiąc, to nie ona pierwsza: by nie sięgać bardzo daleko w historię, Luigi Lucheni zabił cesarzową Sisi dla sławy i z nadzieją na wyrok śmierci, który go unieśmiertelni. I też usiłowano dopatrywać się w jego geście politycznych (anarchistycznych) podtekstów, którtch nie było... Przerażające w tej historii, sprzed niespełna pół wieku, a nie ponad stulecia, że w czasie procesu nie wzięto pod uwagę psychicznych problemów dziewczyny.

  • napohybelpisimsynom

    Oceniono 45 razy 15

    O ludziach, ktorzy zabijaja zeby bylo o nich glosno się nie pisze. Skazuje sie ich na smierc przez zapomnienie. Ta laska byla po prostu psychopatka, szukanie usprawiedliwienia w tym, ze rodzice jej nie kochali, nie mogla sobie poradzic z byciem lesbijka a swiat jej nie rozumial jest stawianiem jej nic niewartego zycia ponad zycie jej ofiar.

  • Oceniono 12 razy 12

    Wszyscy krytykują film ponieważ twierdzą że to film o psychopatce. Wydaje mi się jednak że powstał on ku przestrodze bo ludzie krzywdząc innych czesto zapominają ze to oni własnie tworzą potwory.

  • snacksmile

    Oceniono 7 razy 7

    Właśnie – nie wiadomo z jakimi problemami borykało się to dziecko - czy jej osobowość rozwijała się w nieprawidłowy, zaburzony sposób, czy miała problemy adaptacyjne a jej zachowanie i ten czyn był infantylną reakcją na problemy.. Jak wielu wychowawców rodziców, nauczycieli współcześnie nie wie dlaczego dziecko zachowuje się w zaburzony, szkodliwy sposób.
    A powinni to wiedzieć. Ważne jest wprowadzenie odpowiedniej profilaktyki, objęcia dzieci i młodzieży opieką specjalistyczną psychologiczną ale zewnętrzną w stosunku do szkoły. Od pierwszych klas powinny być przeprowadzane systematyczne, co kilka lat badania psychologiczne aby dowiedzieć się tego – czy dziecko, nastolatek ma problemy adaptacyjne czy może jest to rozwój poważnych zaburzeń. Może wówczas powinna być objęta taką pomocą cała rodzina – to ona jest podłożem zaburzeń.

  • bozenna73

    Oceniono 12 razy 6

    oj jak ktoś jest odmieńcem w szkole to ma ciężkie życie.... jak wasze dzieciaki traktują takich odmieńców....robią im piekło na ziemi? Póżniej nie dziwi mnie, że ktoś ma problemu w życiu dorosłym i czuje się skrzywdzony.

  • raramuri

    Oceniono 10 razy 6

    matka pozbawiona empatii. o ojcu nic nie napisano, pewnie zaabsorbowany matką. samobójstwo to próba zwrócenia na siebie uwagi a spotkała się z szyderstwem i pogardą ze strony matki (znów: nieobecny emocjonalnie ojciec). fobia społeczna, poczucie bycia niewidzialną, bycia podnóżkiem i bycia karaną (brak aprobaty), inne traktowanie jej siostry przez matkę (gdzie był ojciec?), depresja, praca w charakterze kierowcy mimo inteligencji - niskie poczucie własnej wartości.
    diagnoza: matka z narcystycznym zaburzeniem osobowości, uległy ojciec, siostra wybrana do roli złotego dziecka a Olga do roli kozła ofiarnego.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 20 razy 6

    Idealny materiał na terrorystkę
    Osoba niewątpliwie chora psychicznie.

  • representation1

    Oceniono 14 razy 6

    Miał 21 lat, gdy z zimną krwią zabił 4 osoby
    ------------------------------------------------------
    19 maja 1990 roku w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu podchorąży Janusz Ochnik zastrzelił w trakcie pełnienia służby wartowniczej czterech żołnierzy: jednego z kadry zawodowej i trzech podchorążych ze swego pododdziału.

    Ciekawe co z nim się dzisiaj dzieje?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX