Kadr z serialu ''Młody papież''

Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

wywiad Gazeta.pl

Aktor grający w ''Młodym papieżu'': Włosi zobaczyli w Ojcu Świętym mężczyznę, dopiero gdy został nim Karol Wojtyła

Kiedy Polak został papieżem, Włosi zobaczyli, że papież też może być seksowny, podobać się, pociągać. Coś takiego wcześniej nie mieściło się im w głowie. Podobnie jest z Jude'em Law w serialu. Nie mam wątpliwości, że fakt, że tak przystojny aktor wcielił się w rolę papieża, ma wywołać podobny efekt, co wybór Wojtyły na głowę Stolicy Apostolskiej - mówi Silvio Orlando, odtwórca roli kardynała Voiello w serialu ''Młody papież''.

Wzbudzający kontrowersje serial "Młody papież" przynosi nieoczywiste spojrzenie na Watykan. Tytułowy bohater, w którego wciela się Jude Law, to czterdziestokilkuletni Amerykanin wybrany właśnie na głowę Stolicy Apostolskiej. Mimo sprawowania tego urzędu nie zamierza rezygnować z dawnych zwyczajów - palenia papierosów czy picia cherry coke. Ma też swój plan na to, jak zrewolucjonizować Kościół. W jego otoczeniu znajduje się m.in. kardynał Voiello, zagorzały kibic neapolitańskiej drużyny futbolowej, który na szykującą się rewolucję patrzy krytycznym okiem.

Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

Artur Zaborski: Paolo Sorrentino, reżyser "Młodego papieża", i pan wychowaliście się w Neapolu. Znaliście się wcześniej czy połączyła was dopiero praca nad serialem?

Silvio Orlando: Ja i Paolo pochodzimy z Vomero [dzielnica Neapolu - red.], właściwie jesteśmy sąsiadami. Ale zawodowo dzieli nas doświadczenie pokoleniowe. On jest przedstawicielem dużo młodszej generacji, która w świecie kina przejęła ster po moim pokoleniu.

Mam we Włoszech już wyrobioną pozycję, więc z reguły dostaję konkretne propozycje ról. W przypadku "Młodego papieża" postanowiłem jednak spróbować czegoś innego i sprawdzić się w castingu. Wziąłem udział w przesłuchaniu do sceny, w której mój bohater, kardynał Voiello, pyta papieża, czy może zwracać się do niego per wasza świątobliwość. Musiałem nauczyć się na pamięć dwudziestu jeden stron dialogów po angielsku, a jaki jest mój angielski, sam pan słyszy: nie jest z nim najlepiej.

Jest chyba wystarczająco dobry, skoro dostał pan rolę.

- Nie, nie. Na pewno zaważyły osobiste koneksje i fakt, że pochodzimy z tego samego miasta. To wystarczyło, by dał mi tę rolę (śmiech).

Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

Proszę zatem powiedzieć, jaki jest Paolo Sorrentino prywatnie.

- Bardzo szczery, lekko naiwny i cudownie dobroduszny. Ale te cechy pokazuje tylko bliskim ludziom. W pracy i w stosunku do fanów jest kompletnie inny. Mam wrażenie, że kiedy widzi reportera, przeistacza się w sierżanta z "Full Metal Jacket" Stanleya Kubricka. Jest niezwykle  ciekawym człowiekiem, jakby złożonym z dwóch różnych osób. Niesamowite jest to, że dotyczy to także jego poczucia humoru. Na co dzień jest szalenie zabawny, a na planie śmiertelnie poważny.

To zaskakujące zwłaszcza w kontekście tego, że "Młody papież" jest serialem z dużą dozą dowcipu.

- Sorrentina określiłbym mianem: cisza przed burzą. Nigdy nie wiadomo, w jakim jest nastroju na planie. Kiedy milczy, nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy ta cisza skończy się piorunami złości, czy śmiechem. Jedno jest natomiast pewne: jeśli wybuchnie, wtedy będziemy mieli problemy. To wywołuje dużą presję w ekipie, szczególnie w obsadzie. Tak naprawdę wszyscy na planie mieliśmy wrażenie, że film, nad którym pracujemy, już powstał - w głowie Sorrentino. A my mamy po prostu tego nie s*******ć.

Kadr z planu serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)Kadr z planu serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

Jak wyglądała komunikacja Sorrentina, który nie mówi płynnie po angielsku, z resztą ekipy?

- Nieznajomość angielskiego nastręczała pewnych problemów. Nie czarujmy się: utrata języka jest jak utrata duszy, korzeni kulturowych. Bez niego jedyne, co pozostaje człowiekowi, to naśladowanie innych, zamiast wyrażania siebie. Dlatego postawiliśmy na coś innego niż język. Zarówno ja, jak i Paolo chcieliśmy, żeby z serialu wyłaniał się zapach, czy może raczej nazwijmy rzecz po imieniu: smród bycia Włochem. To było dla nas ważne, bo tytułowy papież grany przez Jude'a Law jest Amerykaninem. Chcieliśmy, żeby widz wiedział, że chociaż bohaterowie mówią po angielsku, to właśnie on trafił do obcego sobie świata, znalazł się na innej planecie, na której urządzili się Włosi.

Nie uważa pan za zachowawcze, że Amerykanie serial o papieżu zlecają Włochowi?

- Zawsze trzeba wiedzieć, o czym się mówi, żeby uniknąć poruszania się w czystej fantazji, w wyobrażeniu na jakiś temat. Paolo jest realistą, tyle że ten realizm przefiltrowuje przez swój styl. W serialu oglądamy Watykan, ale to Watykan oczami Paola Sorrentina. Tak jak można było rozpoznać tego czy tamtego polityka w "Boskim" [film Sorrentina z 2010 roku; głównego bohatera utożsamia się z Giulio Andreottim, a postaciom drugoplanowym przypisuje się odgrywanie ludzi z jego otoczenia - przyp. red.], ale zawsze byli pokazani w sposób, w jaki widzi ich Paolo. On dostrzega człowieka, a nie jego kostium. Dlatego w "Młodym papieżu" oglądamy człowieka, mężczyznę, a nie figurę, którą się stał, obejmując urząd papieża.

Jan Paweł II w 1980 r. Po lewej podczas wizyty w Niemczech, po prawej na zdjęciu zrobionym w Rzymie (fot. Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0 de / Domena publiczna)Jan Paweł II w 1980 r. Po lewej podczas wizyty w Niemczech, po prawej na zdjęciu zrobionym w Rzymie (fot. Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0 de / Domena publiczna)

A kogo widzą Włosi - papieża czy mężczyznę?

- Włosi pierwszy raz zobaczyli w papieżu mężczyznę, dopiero kiedy został nim Karol Wojtyła.

Co ma pan na myśli?

- Polak wybrany na papieża różnił się fizycznie od swoich poprzedników. Jeździł na nartach, więc miał wyrzeźbioną sylwetkę, zbudowaną muskulaturę, jego mięśnie widać było nawet pod luźnymi papieskimi tunikami. Do tego blondyn o jasnych oczach, atrakcyjny, przystojny. To był dla Włochów precedens. Nagle zobaczyli, że papież też może być seksowny, podobać się, pociągać. Coś takiego wcześniej nie mieściło się im w głowie. Podobnie jest z Jude'em Law w serialu. Nie mam wątpliwości, że fakt, że tak przystojny aktor wcielił się w rolę papieża, ma wywołać podobny efekt, co wybór Wojtyły na głowę Stolicy Apostolskiej.

Papież Franciszek podczas przemówienia w Parlamencie Europejskim w 2014 r. (fot. Photo Claude TRUONG-NGOC / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)Papież Franciszek podczas przemówienia w Parlamencie Europejskim w 2014 r. (fot. Photo Claude TRUONG-NGOC / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Moim krajanom nie spodobałoby się to, co pan mówi. Dla Polaków papież wciąż jest święty, niefizyczny.

- Wcale się temu nie dziwię. Na nasze postrzeganie Wojtyły wpłynęło również  to, że był pierwszym papieżem nie-Włochem po kilkuset latach istnienia tego urzędu. To była rewolucja, ale ta rewolucja nie przełożyła się na wiele więcej. Wojtyła był konserwatywny. Mógł pociągnąć Kościół w zupełnie nieoczywistą stronę, ale nie zrobił tego. Czas jego urzędowania przypadł na szczególny okres politycznych i ideologicznych napięć. Walka z komunizmem i jego upadek doprowadziły do gloryfikacji bohaterów, którzy w tej walce się zasłużyli. Jan Paweł II jest przez ten pryzmat postrzegany, bo był być może najbardziej udzielającym się politycznie papieżem w historii pontyfikatu.

Tak zapamiętali go Włosi?

- Włosi pamiętają go jako konserwatystę, a nam, jako narodowi, bliżej do liberalnych zwierzchników. Nawet w sferze wiary.

Dziś Włosi podążają za naukami Franciszka czy raczej odchodzą od Kościoła?

- Obecny papież przyciągnął Włochów do Kościoła. Jak mało kto, właśnie on potrafi nawiązać głęboki dialog z ludźmi, nieważne, jaki reprezentują światopogląd. Rozumie, że każdemu z nas towarzyszy niepewność, która powstrzymuje ludzi przed wykonaniem kroku naprzód; zdaje sobie sprawę, że nie zawsze wiemy, w którą stronę pójść. Jego oferta jest prosta: wiąże się z czytaniem Ewangelii, która ma służyć odpowiedzią. Siebie widzi jako pomocnika w znalezieniu tej odpowiedzi. Dzięki temu potrafi zbliżyć się do ludzi. Nie ma też postawy roszczeniowej. Nie straszy, nie grozi. Wychodzi z prośbą: czy możecie być odrobinę religijni? Nie proszę o dewocję, jedynie odrobinę religijności.

Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)Kadr z serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

I to działa?

- 99 proc. Włochów to ochrzczeni katolicy, ale większość z nich nie uczęszcza do kościoła. Nie potrafię powiedzieć, jaki wpływ ma na ich życie religia, ale wiem, że tradycja katolicka nas ukształtowała. Nie odetniemy się od niej ot tak. Franciszek też o tym wie. Dlatego zamiast zmuszać nas do jej kontynuowania, próbuje pokazać, że możemy znaleźć w niej coś cennego, co osiągniemy małym nakładem sił. Włosi nie lubią być zmuszani do niczego, zresztą - kto lubi?

Istotna wydaje mi się też kwestia wspólnotowości, z której Włosi słyną.

- Faktycznie, lubimy się jednoczyć, ale w podgrupach lokalnych. Dla nas ważniejsza jest przynależność do regionu. Neapolitańczyk na Sycylii może poczuć się bardzo samotny.

Samotność to istotna kwestia serialu. Okazuje się, że cierpią na nią niemal wszyscy mieszkańcy Watykanu, niezależnie od zajmowanego miejsca w hierarchii.

- Posługa Bogu to przede wszystkim ogromna samotność fizyczna, o czym przekonałem się dzięki mojej roli. Mój bohater ucieka przed nią w piłkę nożną - jest zagorzałym kibicem drużyny z Neapolu, świata poza nią nie widzi. Inni bohaterowie znajdują pocieszenie w Bogu, jeszcze inni szukają odmiennych rozwiązań. Warto też zauważyć, że chociaż kościelni hierarchowie mierzą się z samotnością, w rzeczywistości rzadko widuje się ich smutnych. Może więc ta samotność ma na nich dobry wpływ?

Paolo Sorrentino na planie serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)Paolo Sorrentino na planie serialu ''Młody papież'' (fot. materiały prasowe)

To pewnie też zależy od tego, czy rozmawiamy o duchownych we Włoszech, czy choćby w Polsce.

- Żeby kontynuować dywagacje na ten temat, faktycznie trzeba byłoby zacząć uwzględniać najróżniejsze czynniki. Dlatego warto skupić się na serialu, który jest produktem kosmopolitycznym. Pojawiają się w nim różne narodowości. Tak samo było w przypadku "Rodziny Borgiów", którą pokochali ludzie na całym świecie. To był również nasz cel, kiedy pracowaliśmy nad "Młodym papieżem". Jeśli uda się go zrealizować, będziemy świadkami rewolucji kulturowej.

Liczy pan na to, że "Młody papież" wzbudzi kontrowersje?

- Mam taką nadzieję, od tego przecież jest sztuka, kino. Wspaniale, jeśli wstrząsa i skłania do debat i dyskusji. To gwarancja tego, że twórcy dobrze wykonali swoją robotę. Dlatego cieszę się, że reżyserski stołek zajął właśnie Sorrentino, który nie ma w zwyczaju ustępować ani cofać się przed niczym. Starość pokazuje jako starość - z jej zaletami i wadami, pięknem i brzydotą, podobnie młodość i posługę Bogu. Pod tym kątem jest bezwstydny, czasami wręcz oburzający.

Jego filmy artystyczne nie znajdowały takiej widowni, jaką ma szansę zgromadzić serial z międzynarodową obsadą.

- Telewizja ma dziś swój złoty okres. Amerykanie przeprowadzili badania rynkowe w sektorze rozrywki audiowizualnej. Wniosek jest taki, że rosnąca część widowni coraz bardziej odwraca się od filmu na rzecz telewizji. Rzecz w tym, że tych ludzi nie sposób przyciągnąć z powrotem do kina tradycyjnym filmem. A jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu ta sama grupa nie była zainteresowana oglądaniem telewizji. Wobec tego telewizyjni decydenci postanowili postawić wyżej poprzeczkę jakości. Owoce tej decyzji zbierają do dziś. Jeśli ludzie odwrócą się od kina, to będzie znaczyło tylko jedno: trzeba podnieść jego poziom. A to się akurat wszystkim nam przysłuży.


Silvio Orlando.
Urodzony w 1957 roku włoski aktor. Pracował z najważniejszymi włoskimi reżyserami, takimi jak Nanni Moretti, Daniele Luchetti, Carlo Mazzacurati czy Gabriele Salvatores. Ma na koncie udział w kilku serialach telewizyjnych. W 1998 r. wyreżyserował dwie sztuki teatralne Peppino De Filippo. Laureat Pucharu Volpi na MFF w Wenecji za rolę w filmie "Ojciec Giovanny", nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej za kreację w "Kajmanie", a także wielokrotnie nominowany i dwukrotnie nagrodzony statuetką Davida di Donatello. Aktualnie można go oglądać w serialu Paola Sorrentina "Młody papież", który 9 stycznia ma swoją ponowną premierę w kanale HBO. Jest też dostępny w całości na platformie HBO GO.

Artur Zaborski. Studiował krytykę literacką i filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako redaktor w portalach Onet.pl i Stopklatka.pl (w tym drugim szefował redakcji przez pół roku). Współpracuje z rozlicznymi mediami i festiwalami filmowymi. Zakochany w kulturze Iranu. Kibicuje transformacji Warszawy w miasto wielokulturowe.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (54)
Zaloguj się
  • lodomeria

    Oceniono 3 razy 3

    Pod koniec 8 odcinka mrugnięcie okiem do naszego rządu :)

  • newpatric

    Oceniono 2 razy 2

    Powinni taki serial zrobić o wielkim kapłanie, nuncjuszu papieskim, kalanie wyświęconym i mianowanym przez Karola Wojtyłę - arcybiskupie Wesołowskim z DOminikany.

    To dopiero byłby serial w odcinkach. Może warto jaką wytwórnię nam ówić do jego produkcji?

    Drugi, jeszcze ciekawszy serial byłby o ojcu Macielu Degollado, przyjmowanym z honorami w Watykanie, ojcu wielu dzieci, pedofilu i narkomanie.

    Amerykanie oceniaja że nawet 6% księzy katolickich w USA to pedofile, w realiach polskich to jakies 1800 osób (księży w Polsce jest około 30 tys).

    O tym zrobić serial, cały świat go obejrzy, tak jak "Spotlight".

  • jacek63

    Oceniono 2 razy 2

    ...strzeżcie się uczonych w piśmie którzy w powłóczystych szatach chodzą ... - kto tak powiedział ???

  • radunia

    Oceniono 6 razy 2

    Wątek o bliskim przyjacielu Wojtyły, Marcialu Macielu i jego Legionie, też został poruszony w tym filmie?

  • majapop48

    Oceniono 4 razy 2

    Świetna , zgadzam się że serial jest bardzo ciekawy, czekam na drugi sezon z niecierpliwością, pozdrawiam Maria

  • augenthaler

    Oceniono 4 razy 2

    Włosi z północy twierdzą, że Włochy kończą się na Rzymie. Neapol to już nie Italia.

  • n29a

    Oceniono 7 razy 1

    Drugie zdjęcie - w środku ekshumowany Ziutek Glemp po kosmetycznej poprawce uszu.

    PS Panie papieżu, papierosy szkodzą, ale za szerykołk masz pan plus. Papież+. Tej ziemi.

  • ortoextreme

    Oceniono 3 razy 1

    Boski to film o Giulio Andreottim a nie o Berlusconim! Poprawcie ten przypis redakcji, bo wstyd!

  • zoily

    0

    On ma plan jak zrewolucjonizować Kościół. Ale po co rewolucjonizować coś co nie jest nikomu potrzebne (mimo,iż ludziom wydaje się potrzebne-taki efekt prania mózgu) i służy tylko do władania umysłami,,wstrzymując rozwój cywilizacji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX