18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

(fot. themacx / iStockphoto.pl)

Krótka historia penisa. Skąd się wziął? Czemu służy? I czy można się bez niego obejść?

Są krótkie, długie, odchylone w prawo lub w lewo, a nawet podwójne. Bywają trofeami wojennymi, przedmiotami kultu, a niektórym wydają się siedliskiem wszelkiego zła. Przynajmniej dla połowy ludzkości są świetną i nieustannie dostępną rozrywką, chociaż ich prawdziwą i najprostszą funkcją jest dostarczenie nasienia tam, gdzie ma ono największą szansę zostać wykorzystane.

"Choć z punktu widzenia fizjologii życie bez penisa jest możliwe, większości panów trudno je sobie wyobrazić. Już od najmłodszych lat mężczyźni żyją w przekonaniu, że są posiadaczami wyjątkowego skarbu, stanowiącego nieocenione źródło rozrywki dla siebie, a z wiekiem także dla partnerki" - fragment wstępu do rozdziału poświęconego członkowi w książce "Tajemniczy świat kobiecego orgazmu" pod redakcją profesora Zygmunta Zdrojewicza pokazuje, jak wielkie znaczenie ma ta gąbczasta struktura, ukształtowana przez ewolucję z tkanki, z której niegdyś powstawał ogon.

Przez prącie przebiega ostatni odcinek cewki moczowej, łącząc tym samym męski układ rozrodczy z układem moczowym. W sensie biologicznym to narząd homologiczny do kobiecej łechtaczki. Wyróżniamy jego nasadę i część ruchomą, czyli trzon i żołądź. Nasada przytwierdzona jest odnogami ciał jamistych do kości łonowych i kulszowych. Prącie ma zdolność do erekcji dzięki dwóm ciałom jamistym, które w trakcie wzwodu wypełniają się krwią. Płynie ona dwiema tętnicami: grzbietową i głęboką.

Wbrew powszechnym przekonaniom, większe doznania erotyczne partnerce gwarantuje obwód, a nie długość penisa (fot. Wisky / iStockphoto.pl)Wbrew powszechnym przekonaniom, większe doznania erotyczne partnerce gwarantuje obwód, a nie długość penisa (fot. Wisky / iStockphoto.pl)

Mężczyzna pozbawiony penisa wciąż może oddawać mocz. A to oznacza, że penis nie pełni żadnej innych funkcji niż seksualna. Zdaniem psychologa ewolucyjnego Gordona Gallupa jest narzędziem sensu stricte służącym umieszczeniu nasienia jak najbliżej ujścia szyjki macicy. Czyli pod tym względem im dłuższy penis, tym większa możliwość zapłodnienia, jednak jeśli chodzi o doznania erotyczne partnerek liczy się raczej obwód penisa, a nie jego długość.

Co mówią o tym naukowcy? Badaczom z King's College London udało się przebadać ponad 15,5 tys. mężczyzn i według ich danych (z 2015 roku) przeciętny penis w stanie erekcji ma długość 13,12 cm oraz obwód 11,66 cm, natomiast jego wymiary w spoczynku zmniejszają się odpowiednio do 9,16 cm i 9,31 cm. "Jako że w przyrodzie wszystko jest możliwe, to zdarzają się penisy nie przekraczające 7 cm, tzw. mikropenisy, jak również osiągające nawet 30 cm" - twierdzi prof. Zdrojewicz.

Rekordowo dużym narządem może pochwalić się nowojorczyk John Cardeli Falcon, którego przyrodzenie ma długość 24,13 cm, a w stanie erekcji 34,29 cm. Ten amerykański aktor i gospodarz popularnych programów typu talk-show twierdzi jednak, że duży penis jest raczej jego nieszczęściem niż powodem do dumy. Od lat jest samotny, ponieważ nie może znaleźć odpowiedniej partnerki. Nic dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę, że przeciętna głębokość pochwy to zaledwie 10 cm.

Ewolucja penisa

Penis człowieka w stanie pełnej erekcji jest bardzo twardy, może nawet ulec złamaniu. Kilka milionów lat temu, wyposażony był nawet w kość, tzw. baculum lub kość prącia (os penis). U ssaków taką kość mają samce wszystkich naczelnych, gryzoni, drapieżnych i nietoperzy. Posiadają ją również nasi najbliżsi biologiczni krewni - szympansy, goryle, orangutany czy gibony. "Funkcja os penis jest oczywista - ułatwia samcom osiąganie erekcji, a właściwie nawet ją gwarantuje, choć zwykle takie mechaniczne wspomaganie jedynie towarzyszy ''hydraulicznemu'' sposobowi osiągania wzwodu, a nie zastępuje go" - twierdzi doktor Marcin Ryszkiewicz w książce "Homo sapiens. Meandry ewolucji".

Dlaczego w takim razie penis mężczyzny jest tej kości pozbawiony? Hipotez jest kilka. Jedna zakłada, że miało to związek z tworzeniem się związków monogamicznych, przez co samiec nie musiał już być gotowy do seksu zawsze, gdy tylko napotkał samicę w trakcie owulacji. Zwolennikiem takiej tezy jest  m.in. Richard Dawkins, jeden z najbardziej znanych dziś biologów ewolucyjnych.

Ewolucja odebrała mężczyznom nie tylko wspomaganie w postaci os penis, ale też... wrażliwość na bodźce seksualne. Otóż wiele milionów lat temu penis człowieka wyposażony był w keratynowe wypustki połączone z zakończeniami komórek nerwowych, co wzmacniało reakcje seksualne. Dlaczego natura pozbawiła mężczyzn tych wypustek? Dr Ryszkiewicz twierdzi, że mogło mieć to związek z wydłużeniem czasu kopulacji. "O ile średnia długość aktu płciowego u szympansów wynosi zaledwie 8,2 sekundy, to u człowieka trwa piętnaście razy dłużej - wedle słynnych badań Alfreda Kinseya średnio około 120 sekund" - można przeczytać w książce "Homo sapiens. Meandry ewolucji" .

Wpływ na ewolucję penisa mogło mieć powstanie... związków monogamicznych (fot. KatarzynaBialasiewicz / iStockphoto.pl)Wpływ na ewolucję penisa mogło mieć powstanie... związków monogamicznych (fot. KatarzynaBialasiewicz / iStockphoto.pl)

Penis razy dwa

Jaszczurki i węże mają dwa penisy. A konkretnie półprącie przypominające wyglądem penisa o dwóch żołędziach.  Wytworzył się on w drodze ewolucji z tkanki, która u gadów przeradzała się w tylne odnóża. W przypadku ssaków organ ten powstaje natomiast z tkanki, która pierwotnie przeradzała się w ogon i dlatego jest jeden. Jednak na świecie istnieje około 100 udokumentowanych przypadków mężczyzn posiadających, jak jaszczurki, dwa penisy. Pojawiają się one w wyniku difalii, zaburzenia rozwojowego, które może być spowodowane wyzwoleniem nieregularnych genów homeotycznych podczas czwartego  tygodnia życia płodowego. I chociaż pozornie przypadłość ta może wydawać się wręcz pożądana, to prawda o niej jest zupełnie inna - prącia zwykle nie są rozwinięte, dochodzi też do duplikacji innych narządów, w dodatku difalia często łączy się z rozszczepem kręgosłupa.

Istnieje jednak mężczyzna, który dzięki posiadaniu dwóch penisów zrobił prawdziwą karierę. Ten niespełna 30-letni Amerykanin pojawił się w świecie mediów dzięki serwisowi Reddit, gdy wziął udział w wyzwaniu Ask Me Anything (AMA). Zalogowany jako DubleDickDude spędził dwie doby na odpowiadaniu na pytania dotyczące swojego życia intymnego, choroby, ale przede wszystkim na opisywaniu, jak to jest mieć dwa penisy. Trafił na czwartą pozycję rankingu AMA, wyprzedzając m.in. Arnolda Schwarzeneggera i Harrisona Forda.

Niewątpliwie DubleDickDude lub Diphalic Dude, jak sam siebie określa, wzbudził wielkie zainteresowanie, co ciekawe - szczególnie mężczyzn! Pojawił się w monologach popularnych amerykańskich showmanów, jak Conan O'Brien i Jay Leno, pisano o nim w "The Huffington Post" oraz na głównych stronach serwisów RollingStone.com i  Jezebel.com. Jakby tego było mało, DDD wydał książkę, w której opowiada o swoich seksualnych wyczynach. Ponoć nie ucieka nawet od szczegółów godnych najbardziej wyzwolonych libertynów.

Żelazny penis

Dobra wiadomość dla większości męskiej populacji jest taka, że wystarczy jeden penis, żeby zadziwić świat. Co powiecie na przeciągnięcie 10-tonowej ciężarówki z pasażerami przez trzech mężczyzn za sznury umocowane do penisów? Taki pokaz odbył się w 2012 roku w Tajpej, stolicy Tajwanu, a wykonali go adepci sztuki jiu yang sheng gong, czyli swego rodzaju genitalnego kung-fu.

Najpopularniejszą szkołę tej specyficznej sztuki walki prowadzi na Tajwanie Mistrz Tu. Ten około 50 -letni mężczyzna, wychowany w żołnierskiej rodzinie, uprawiający wschodnie sztuki walki od szóstego roku życia, uważa, że genitalia należy trenować tak, jak każdą inną część ludzkiego ciała. Wypracowana przez niego metoda łączy w sobie elementy buddyzmu oraz taoizmu. Dzięki pokazom takim jak przeciąganie ciężarówki czy zawodom w podnoszeniu penisem ciężarów (jeden z uczniów Mistrza Tu, ponad 70-letni adept jiu yang sheng gong, trafił na czołówki tajwańskich gazet, kiedy udało mu się udźwignąć penisem 150 kg) genitalne kung-fu zdobywa zwolenników na całym świecie. Najpopularniejsze, poza Tajwanem, jest w Malezji, Japonii, ale także Włoszech, Francji, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a liczba jego adeptów wynosi ponad 60 tysięcy.

Trening żelaznego penisa nie służy jedynie pokazom i biciu kolejnych rekordów, ale ma również całkiem praktyczne zastosowania. Otóż taki wytrenowany, poddawany regularnym masażom, oklepywany i uderzany różnymi narzędziami penis ma znacznie większe możliwości seksualne, a jego ciągła stymulacja wpływa pozytywnie na produkcję hormonów. Jeden z uczniów Mistrza Tu został ojcem w wieku 82 lat! Inni przyznają, że od rozpoczęcia treningu ich możliwości seksualne znacznie wzrosły, a niebieskie tabletki viagry zniknęły z ich domów.

Kościół świętego fallusa

Macie wrażenie, że świat kręci się wokół penisa? Nie tylko współczesny. Fascynację starożytnych Rzymian seksem i fallusami widać na wielu przykładach. Choćby w Pompejach oraz sąsiadującym z nimi Herkulanum uskrzydlone fallusy wieszano przy domach oraz sklepach, by zapewnić tym przybytkom dobrobyt. Fallus miał być też najlepszym remedium na urok rzucony przez tzw. złe oko. W willach mieszkańców tych miast ustawiano opiekuńcze rzeźby bożka Pana z penisem w erekcji lub samego Priapa. To właśnie Priap, w mitologii greckiej uchodzący za syna Dionizosa i Afrodyty, przedstawiany był jako bożek z ogromnym, bardziej przypominającym maczugę niż penisa, fallusem. W Pompejach zachowało się przynajmniej kilka wizerunków tego bożka - na jednym z malowideł przedstawiony jest z atrybutami Merkurego oraz penisem większym niż cała jego ręka od palców po bark, na innym jako bogato ubrany młodzieniec, któremu spod tuniki wystaje potężny fallus.

Kto sądzi, że kult penisa przeminął, ten widać nie zetknął się jeszcze z Kościołem Świętego Priapa. "Nie ma innego stworzenia niż to, które zostało stworzone przez Fallusa. Padnij na kolana i czcij Fiuta" - głosi motto religii, której początek w latach 80. ubiegłego wieku dał D.F. Cassidy. Pierwsza i wciąż główna świątynia ruchu powstała w Montrealu, w prowincji Quebec. W całej Kanadzie działa osiem placówek zrzeszających wyznawców Priapa, w USA istnieje kolejnych dziewięć, wraz z największym ośrodkiem mieszczącym się w San Francisco.

Wyznawcy Priapa zobowiązani są do czczenia penisa podczas grupowych ceremonii, w trakcie których należy być nago. Podstawą jest wspólna masturbacja, uprawianie miłości francuskiej oraz seks grupowy. Seks analny możliwy jest tylko w prezerwatywie. Całości przewodzi Pontifex, najwyższy kapłan, który jako jedyny może nosić specjalną szatę ceremonialną. Aby lepiej wyjaśnić religijny aspekt kultu, twórcy Kościoła Priapa stworzyli nawet wzorowaną na biblijnej opowieść o akcie czczenia fallusa przez Izaaka i Józefa. Istnieje również spis specjalnych, codziennych modlitw do życiodajnego penisa.

Priap na jednym z fresków odnalezionych w Pompejach (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Priap na jednym z fresków odnalezionych w Pompejach (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Wyznawcą Priapa może zostać każdy, zarówno mężczyzna, jak i kobieta, chociaż gros jego czcicieli stanowią geje. Istnieją cztery stopnie wtajemniczenia religijnego, prowadzące do pełnego oświecenia. Każdy stopień wymaga poświęcenia fallusowi odpowiedniego czasu. I tak szeregowy członek sekty zobligowany jest do czczenia fallusa przez cztery godziny tygodniowo, zarówno w samotności, jak i w trakcie aktów świątynnych, wyznawca drugiego stopnia - przez osiem godzin tygodniowo, trzeciego stopnia - 10, a kapłani - minimum 16.

Kara za grzech pierworodny

W większości religii penis postrzegany był jako źródło siły życiodajnej, kojarzony z władzą, dominacją, wigorem. Historycy twierdzą, że uderzanie penisami o brzuchy oraz potrząsanie nimi przed twarzami przeciwników było częstą praktyką wśród wojujących ludów pierwotnych. Penisy były również trofeami wojennymi. W czasie najazdu na Libię w 1200 roku p.n.e. Egipcjanie zdobyli ponad 13 tysięcy członków - trofeów.

Ale czasem penis kojarzony jest z siedliskiem wszelkiego zła, które trzeba wyciąć. Dosłownie. Narządy rozrodcze są karą za grzech pierworodny, a jedyną możliwość dostąpienia zbawienia daje odżegnanie się od pokus fizycznych - twierdzili skopcy, chrześcijańska sekta religijna powstała w 1771 roku w Rosji. Aby unikać pokus, skopcy dokonywali na sobie kastracji. Wyróżniano jej dwa rodzaje. Tzw. mała pieczęć oznaczała u mężczyzn odcięcie nożem jąder, a u kobiet wypalenie żelazem sutków. Duża pieczęć to usunięcie nożem lub siekierą jąder oraz członka, a u płci przeciwnej obcięcie piersi, warg sromowych większych, mniejszych i łechtaczki. Takie praktyki miały zapewnić skopcom po śmierci rangę aniołów i archaniołów.

Po lewej fresk przedstawiający greckiego i rzymskiego boga płodności - Priapa. Po prawej: egipski bóg płodności Min w postaci ityfallicznej  (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / Wikimedia. org / CC BY-SA 3.0)Po lewej fresk przedstawiający greckiego i rzymskiego boga płodności - Priapa. Po prawej: egipski bóg płodności Min w postaci ityfallicznej (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / Wikimedia. org / CC BY-SA 3.0)

Jak w przypadku wielu innych ruchów religijnych, tak również tutaj nawracanie się na nową wiarę nie zawsze było dobrowolne. Nowi wyznawcy często byli przypadkowymi osobami, które usypiano, po czym młotem miażdżono im narządy płciowe lub pozbywano się ich przy użyciu siekiery. Co ciekawe, sekta szybko zdobywała kolejnych zwolenników. Miała ich na tyle wielu, że założyciel ruchu, Kondratij Seliwanow, w trakcie audiencji u cara Pawła I miał powiedzieć: - Nie jestem ojcem grzechu. Przyjmij moje nauki, a uznam cię za syna.

"Przyjmij moje nauki" oznaczało naturalnie: daj się wykastrować. Takie słowa skierowane do potężnego cara nie mogły pozostać bez echa. Z rozkazu monarchy Seliwanow trafił do domu dla obłąkanych, skąd jednak wypuścił go kolejny władca Rosji, car Aleksander I.

Na szczęście minęły już czasy skopców. Rozwój mikrochirurgii spowodował, że mężczyźni, którzy stracili swojego członka w wyniku nieszczęśliwych wypadków, mogą zwykle powrócić do pełni sprawności seksualnej. Niebieska pigułka viagry wywołała prawdziwą rewolucję w życiu seksualnym. Protetyka penisa daje szansę na powrót do aktywności seksualnej nawet tym mężczyznom, którzy pożegnali się już z wszelką nadzieją na wzwód.

Wiagra (fot. Tim.Reckmann / Wikimedia.org / CC-BY-SA-3.0)Wiagra (fot. Tim.Reckmann / Wikimedia.org / CC-BY-SA-3.0)

Chociaż zdrowie nie wymaga poświęcania członkowi tyle czasu, ile zaleca regulamin Kościoła Świętego Priapa, lekarze sugerują, szczególnie mężczyznom starającym się o potomstwo, by "trenowali" swe penisy nie rzadziej niż raz na pięć dni, co pozwoli na uzyskanie dobrej jakości spermy. Bo to przecież o nią w tym wszystkim chodzi.

Spisana błyskotliwie i z humorem kronika penisa. Książka dostępna na publio.pl >>

Całą, spisaną błyskotliwie i z humorem kronikę penisa, możecie kupić w promocyjnej cenie w Publio.pl >>


Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Dziennikarz, redaktor, związana m.in. z "Życiem Warszawy" i "Echem Miasta".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (90)
Zaloguj się
  • artur0121

    Oceniono 37 razy 15

    Bardzo fajny artykuł, teraz czekam na wpisy zdesperowanych pisowskich trollo katoli oburzonych tematem, bo oni penisów nie posiadają i powstali z kropidła i na rozkaz kaczora.

  • malepifko

    Oceniono 16 razy 10

    Nie musi być duży, byle by był długi i gruby :)

  • bratjolki

    Oceniono 19 razy 9

    Kobiety ktore mówią, ze długość czlonka nie ma znaczenia, są....... płytkie. :0

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX