Mateusz Kijowski (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Mateusz Kijowski (fot. Sławomir Kamiński/AG) (Mateusz Kijowski (fot. Sławomir Kamiński/AG))

wywiad gazeta.pl

Mateusz Kijowski: Kaczyński usiądzie ze mną do rozmów, gdy jego władza będzie się chyliła ku upadkowi

PiS nam wszystkim, od "lewaka" do "prawaka", zabiera godność, wolność, prawa obywatelskie - mówi Mateusz Kijowski. - Trzeba spowodować, żeby obecnie rządzący przestali rządzić. Ale nie na ulicy - dodaje.

KOD się kończy?

- Słyszę to od 16 stycznia 2016 roku. Pan Klaudiusz Pobudzin z "Wiadomości" biegał wtedy po Warszawie i krzyczał do kamery, że nie ma KOD-u, że KOD się skończył. Bo na ulicach są wreszcie samochody, a nie ludzie.

Pamiętam tłumy z zeszłego roku. W sobotę pod Sejmem tych tłumów nie było.

- W sobotę było nas kilkanaście tysięcy. W piątek zgromadzenie było spontaniczne. Tu nie o liczby chodzi.

A o co?

- O to, że ludzie w całej Polsce są wkurzeni. Zbierają się w wielu miejscach.

To nie są grupy, których liczebność robiłaby wrażenie. A PiS ma dalej trzydzieści parę proc. w sondażach.

- Ale kolejni coraz bardziej wściekli ludzie wychodzą na ulicę.

Marsz KOD w Warszawie, 13.12.2016 r. (fot. Franciszek Mazur/AG)Marsz KOD w Warszawie, 13.12.2016 r. (fot. Franciszek Mazur/AG)

Chyba nie chciałby pan, żeby to wszystko rozstrzygnęło się na ulicy?

- Zdecydowanie bym nie chciał i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ale kiedy ludzie wychodzą na ulicę? Kiedy mają dość, a władza ich nie słucha. Na razie może i są to czasem mniejsze grupki, ale jak ta władza wkurzy wszystkich, będzie za późno. A przecież jest bardzo prosty sposób na to, żeby nie wychodzili. Wystarczy, żeby ich słuchała.

Ależ słucha. Tych, co na nią głosowali.

- To nie tak duża grupa. 5 milionów 700 tysięcy.

Wystarczy, by wygrać wybory.

- Przy tak niskiej frekwencji - tak. Ale nie wystarczy, by móc rozwalać ludziom kraj, w którym żyją.

W 2015 r. zabrakło ludzi, którzy poszliby na wybory i wybrali inną opcję niż PiS. Teraz pod Sejmem na demonstracji też zabrakło ludzi. Mniej ludzi chodzi na marsze KOD-u. Jeżeli KOD teraz nie umie zmobilizować ludzi, to jak zmobilizuje za 3 lata, jeśli chce odsunąć PiS od władzy?

- KOD nie kontraktuje ludzi na demonstracje. KOD jest tam, gdzie są ludzie. Tam, gdzie się spontanicznie zbierają, jak w piątek. Teraz mniej spontanicznie niż rok temu, to prawda. Jak w związku. Gdy jest się w stanie pierwotnego zakochania, to wszystko idzie łatwiej. A po roku wiele trzeba poukładać i bardzo się starać.

Demonstracja w piątek nie była zarejestrowana?

- Na pewno nie przez nas. Może ktoś zarejestrował, ale nie KOD. W piątek byłem pod Bydgoszczą, w Koronowie. Nagle dziesiątki telefonów mnie zaatakowały i w końcu nie zostałem na drugim spotkaniu z ludźmi, tylko ruszyłem do Warszawy pod Sejm.

Mateusz Kijowski przemawia pod siedzibą PiS podczas marszu KOD (fot. Adam Stępień/AG)Mateusz Kijowski przemawia pod siedzibą PiS podczas marszu KOD (fot. Adam Stępień/AG)

KOD skończył roczek. Dziecko podrosło. Jaki jest plan rozwojowy?

- Spotkania, debaty, dyskusje. Coraz więcej jest też na ulicach Punktów Informacyjnych KOD-u, we wszystkich miastach Polski.

To działa?

- No pewnie! Co tydzień do stowarzyszenia KOD zapisuje się kilkaset osób. Czasem 100, bywają takie tygodnie, że 300 czy nawet 500. W tej chwili mamy prawie 9 tys. członków.

Płacą składki?

- Tak.

Ze składek starcza na działalność i organizację demonstracji?

- Nie. Ale zbieramy pieniądze do puszek podczas manifestacji, na zasadzie zbiórek publicznych. 11 listopada zebraliśmy 100 tysięcy złotych. 13 grudnia w Warszawie - ponad 40 tysięcy. Ludzie hojnie nas wspierają, bo widzą, że dają na coś, co ma sens. Poza tym ogromna część naszej działalności jest w praktyce spontaniczna. Ludzie przychodzą, coś robią, nikt im za to nie płaci.

A taka demonstracja KOD-u jak z 13 grudnia ile kosztuje?

- Marsz spod dawnej siedziby KC pod siedzibę PiS kosztował 4-5 tys. zł. Podstawka, ulotki i nagłośnienie.

Podczas jednej kwesty zbieracie na kilkanaście marszów.

- Tak jest. Chociaż niektóre marsze kosztowały znacznie więcej. Profesjonalne nagłośnienie na kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy osób, telebimy, nagłośnienie na trasie - to zupełnie inna kategoria.

Co się dzieje z resztą pieniędzy?

- Wydajemy je na nasze biura, na organizację spotkań z mądrymi ludźmi. Opłacamy sale, dojazdy, czasami zapewniamy noclegi. Produkujemy ulotki, flagi, transparenty. Swoje kosztują też telefony. KOD działa w sposób ciągły. A ludzie reagują, kiedy coś dotrze do ich emocji. Kiedy sytuacja się w kraju uspokaja, przychodzi ich mniej. Kiedy znów się zaostrza - zaczyna przychodzić więcej. I pytają: "gdzie wy jesteście, pomóżcie". No to wychodzimy i staramy się to wszystko zorganizować. W sobotę pojawiło się hasło "zjednoczona opozycja". W piątek na scenie był skład dotąd nie do wyobrażenia: ludzie Razem, SLD, PO, Nowoczesnej, PSL.

Następnego dnia, jak emocje opadły, Adrian Zandberg napisał, że nie ma zjednoczonej opozycji.

- Nie liczą się oświadczenia polityków, ale to, gdzie są ludzie. Partie mogą robić, co chcą. Ale ludzie chcą zjednoczonej opozycji. Żeby wymiotła PiS.

Antyrzadowa demonstracja (m. in. Komitetu Obrony Demokracji ) w Krakowie (fot. Jakub Ociepa/AG)Antyrządowa demonstracja (m. in. Komitetu Obrony Demokracji ) w Krakowie (fot. Jakub Ociepa/AG)

Pan uważa, że trzeba obalić rząd?

- Trzeba spowodować, żeby obecnie rządzący przestali rządzić.

Krzyczał pan na wiecu: "Opozycja razem obali tę totalitarną władzę".

- Czy ludzie, którzy się zachowują jak warchoły, powinni decydować, co się z nami dzieje?

Ale jak pan wychodzi na wiec przed Sejmem i tak mówi, to co jest następnym krokiem? Podpalamy parlament?

- A zauważył pan, że to było powiedziane tak, że nie doszło do aktów agresji?

Czyli jak? Bo dla mnie mówienie o "obalaniu totalitarnej władzy" to dość jasny komunikat. A przecież ta władza została wybrana demokratycznie.

- Trzeba doprowadzić do tego, żeby ten rząd się wycofał. Większość parlamentarna, która łamie zasady, łamie prawo, łamie Konstytucję, traci prawo moralne do sprawowania mandatu, który uzyskała w wyborach. Dyktatura większości to nie jest demokratyczny ustrój. Zmiana władzy powinna się odbyć pokojowo - tak jak w 1989 r. Na to liczę. Chcę przekonać obywateli, że nie mogą popierać rządu, który łamie ich prawa i wolności obywatelskie zapisane w Konstytucji. A przedstawicieli rządzącej partii przekonać, że jeżeli nie zaczną słuchać obywateli, szanować ich i nie zaczną prowadzić z nimi dialogu, to będą musieli się cofnąć. Ten dialog muszą prowadzić z całym społeczeństwem, nie tylko ze swoimi wyborcami.

A czy ma pan pomysł na to, jak przyciągnąć i zagospodarować tę młodzież, która by chciała pójść na demonstracje, ale nie po drodze jej z KOD-em? Oni nie kupują polityków sejmowej opozycji na scenie, nie kupują przebrzmiałych protest songów z lat 80., nie kupują was.

- My nie jesteśmy gotowym produktem, który sprzedawca wystawił i patrzy, czy się dobrze sprzedaje. Jesteśmy po prostu ludźmi, którzy spontanicznie organizują protesty. Nie wiemy, kto wystąpi na scenie. W piątek przyszła pani nauczycielka z Lublina, przyszedł chłopak z Warszawy. Zwykli ludzie! Chcą coś powiedzieć, wchodzą na scenę, mówią. W takich momentach jak dziś to nie jest w żaden sposób reżyserowane.

OK, ale chcecie być skuteczni, przyciągać ludzi.

- Ale my nie jesteśmy partią. Nie walczymy o poparcie. To ludzie decydują. I albo powiedzą, że mają wolność i demokrację w d**ie i chodzi tylko o to, żeby mieć kasę, albo "mamy podobne wartości, ale nie popieramy was" - wtedy pójdziemy obok siebie, ale będziemy próbowali się dogadywać - albo, na co mam nadzieję, poprą wartości nam bliskie i powiedzą "idziemy z wami".

W imię tych wartości Roman Dmowski był na plakatach KOD, które także pan zamieścił na Facebooku? W jednym rzędzie z rotmistrzem Pileckim?!

- Cała awantura zrobiła się przez to, że pewne nadmiernie zideologizowane grupy uznały, że nie można, pokazując historię Polski, wspomnieć o Dmowskim. A on razem z Paderewskim podpisał w imieniu naszego kraju traktat wersalski. Prowadził negocjacje. Jest jednym z ojców wolnej Polski, czy nie? Oczywiście, że nie popieramy głupich, rasistowskich, ksenofobicznych idei, które głosił.

Odbiór był taki, że KOD wśród swoich wielu twarzy ma twarz Dmowskiego. Dla lewicy to było nie do przełknięcia.

- Piłsudski też był ojcem wolnej Polski. A w zamachu majowym zginęło w kilka dni trzykrotnie więcej ludzi niż w całym stanie wojennym. Dmowski nie jest naszym idolem, ale nie można zmieniać historii. Dzisiaj rządzący chcieliby wymazać z historii Wałęsę, Geremka, Mazowieckiego! My uważamy, że historię trzeba szanować. Dmowski ma w niej swoje miejsce. Najpierw jako osoba zasłużona dla niepodległości, później jako skandaliczny ideolog siejący nienawiść między ludźmi.

Jak już jesteśmy przy historii: prawicowe media zlustrowały pana rodzinę i wyszło, że Kijowski to wnuk posła ZSL-u, co głosował za wprowadzeniem stanu wojennego.

- Mój dziadek był posłem ZSL-u. Był też żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych i Batalionów Chłopskich. Sfałszował dokumenty, żeby wstąpić do wojska (urodził się w 1923 roku). W czasie II wojny światowej uratował cały swój oddział. Był jednym z tych członków Armii Ludowej, którzy przeprawili się na Przyczółek Czerniakowski, żeby walczyć w Powstaniu Warszawskim. A w Armii Ludowej był, bo jako partyzant dostał prosty wybór: idziesz z nami albo jesteś wrogiem ojczyzny. Wiadomo, co się robiło wtedy z wrogami ojczyzny... W 1946 r. zapisał się do PSL Stanisława Mikołajczyka. Nie wiem, jak głosował przy uchwale sejmowej z 1982 r. o stanie wojennym. Ale wiem, że zmarł w 1983 r. na coś, co się u nas w rodzinie określa jako "chorobę wywołaną stanem wojennym". Niedługo po wprowadzeniu stanu wojennego ciężko się rozchorował, mimo że wcześniej był zdrowy. Zmarł młodo - w wieku 59 lat. Stan wojenny musiał się przyczynić do tej choroby. W karnawale Solidarności był szanowany przez związkowców, to z nim chcieli negocjować w województwie olsztyńskim, gdzie działał.

Ocenianie bez kontekstu czasu jest głupie. A po drugie - czy pan albo ja odpowiadamy za czyny naszych dziadków? To jest absurd. Mamy zacząć badać, kim byli rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie panów Kaczyńskich, Dudów czy Kuchcińskich? U każdego w genealogii można znaleźć kogoś, komu dałoby się przykleić jakąś łatkę. To jest droga donikąd.

A Polska idzie dziś drogą donikąd?

- W piątek większość parlamentarna złamała Konstytucję. Marszałek Kuchciński, wywodzący się z tej większości, zawiesił obrady, a następnie klub większościowy poszedł sobie do innej sali i powiedział: tu będziemy obradować, bez tamtych, bo nam przeszkadzają.

Posłowie PiS w Sali Kolumnowej Sejmu (fot. Sławomir Kamiński/AG)Posłowie PiS w Sali Kolumnowej Sejmu (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Przegłosowali, jak twierdzą, budżet.

- Kto przegłosował? Nielegalne zgromadzenie zwołane przez marszałka w budynku Sejmu? Bo trudno to inaczej nazwać. To jest skandaliczna sytuacja. Ludzie odpowiedzialni za pilnowanie porządku konstytucyjnego państwa po prostu zawiedli. Dali ciała. Ich poparcie miesiąc temu było niższe niż w wyborach w 2015 roku. Co oznacza, że przez ten rok wydali mnóstwo pieniędzy wszystkich Polaków na to, żeby to poparcie sobie kupić i się nie udało!

Usiadłby pan z Jarosławem Kaczyńskim do rozmowy?

- Oczywiście, że bym usiadł. Jeżeli byłyby jakiekolwiek przesłanki, że to rzeczywiście będzie rozmowa. Ale myślę, że ze strony prezesa Kaczyńskiego będzie to możliwe dopiero wtedy, kiedy już jego władza będzie się chyliła ku upadkowi, a on będzie myślał, jak się z tego wszystkiego wykaraskać. I to byłoby trudne. Wielu się domaga, żeby tych, co dziś łamią Konstytucję, postawić przed Trybunałem Stanu, a nie z nimi dyskutować.

Zastanawiałby się pan: mścić się czy nie?

- Tu nie chodzi o zemstę, ale o to, czy warto zrezygnować z części rozliczeń, żeby zachować spokój. Jak w 1989 roku. Pewnie znów byśmy się podzielili. Tymczasem my się musimy jednoczyć, zwłaszcza dziś, wokół podstaw ustroju demokratycznego. Nie ma teraz znaczenia, kto jest za wyższym wiekiem emerytalnym, kto za niższym. Nie ma znaczenia, kto jest za państwem liberalnym, kto za państwem opiekuńczym, kto za wyższymi czy niższymi podatkami.

Tego właśnie, co pan teraz powiedział, wielu ludzi nie kupuje.

- Coraz więcej zaczyna kupować.

Tak?

- Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że PiS nam wszystkim, równo, od "lewaka" do "prawaka", od socjalistów do konserwatystów, zabiera godność, wolność, prawa obywatelskie. I dzisiaj trzeba - na chwilę, nie na zawsze, bo przecież nie da się stworzyć z opozycji jednego ugrupowania - zjednoczyć się w obronie podstawowych wartości i w obronie państwa. Gra polityczna toczy się na boisku. Dziś zagrożone jest samo boisko, a nie gracze. Musimy obronić to boisko, a potem możemy sobie normalnie grać.

Piłka jest w grze i...

- Nie, właśnie nie ma piłki w grze. Jest, przepraszam, stado dzikich świń, które weszły na to boisko i w nim ryją! I niszczą. Tu żadną piłką się już nie pogra. Najpierw trzeba obronić boisko, wymienić murawę, naprawić oświetlenie, załatwić podgrzewanie murawy - i wtedy będzie można wrócić do gry.

KOD ma plan na tę grę?

- Dalekosiężnego - nie. Wiemy, co musimy robić teraz i pracujemy nad długofalową strategią.

Ale nie działacie od demonstracji do demonstracji.

- Od roku mamy program pracy u podstaw. Spotkania, dyskusje. Ludzie z PiS nie dają się na razie zapraszać na nasze spotkania. Ale otwieramy przed nimi drzwi, bo staramy się mieć szerokie spektrum światopoglądowe. Na przykład Aleksander Hall na pewno nie jest "lewakiem", a spotkałem się z nim, czasem się kontaktujemy.

O grafikę KOD z napisem "Idę, bo nie każdy, kto ma inne zdanie, musi być lewakiem" też było oburzenie.

- Jedną z najczęstszych obelg, jakie słyszę, to "ty lewacka kur*o". Słowo "lewak" jest używane jako obraźliwy epitet. Często używane jest jako obelga, żeby obrazić. A przecież to nie ma sensu. Wielu uważa się za "lewaków", inni za "prawaków", jeszcze inni są we własnym mniemaniu lemingami. Nie ma mojej zgody na to, żeby obrzucać mnie obelgami, bo mam inne poglądy niż władza. Niektórym się wydaje, że wystarczy kogoś obrzucić błotem i sprawa jest załatwiona. Nie! Ja nie jestem ani "lewakiem", ani "prawakiem".

W KOD znajdzie swoje miejsce i "lewak", i "prawak"?

- Już znalazł. W KOD-zie są ludzie, którzy głosowali na Razem i którzy głosowali na PiS. Jednym i drugim zależy na demokracji, na swobodach obywatelskich.

A panu na czym najbardziej zależy?

- Właśnie na tym samym. Żeby Polska była krajem, w którym ludzie się wzajemnie szanują. W którym jednostka nie reprezentuje ogółu. W którym ludzie nie są spod jednej sztancy, ale też nie dzielą się na walczące grupy.

A pan nie prowadzi jednej z tych grup?

- Trudno jest w tej chwili powiedzieć: panie Kaczyński, my pana szanujemy, przyjdź pan do nas, uściskamy cię. Nikt tak dzisiaj nie powie, bo ludzie są wkurzeni na dyktatora, dlatego że niszczy Polskę. Choć został wybrany demokratycznie.

Bo ludzie mieli dość poprzednich rządów. A tu u pana na scenie Giertych, Sikorski, Niesiołowski, Komorowski...

- Ludzie z Razem, z Zielonych...

Marsz KOD-u w Warszawie,  Od prawej: W. Kosiniak Kamysz, M. Kidawa-Błońska, R. Petru, T. Siemioniak, M. Kijowski, B. Nowacka, R. Giertych, S. Neumann i R. Kalisz (fot. Przemek Wierzchowski/AG)Marsz KOD-u w Warszawie, Od prawej: W. Kosiniak Kamysz, M. Kidawa-Błońska, R. Petru, T. Siemioniak, M. Kijowski, B. Nowacka, R. Giertych, S. Neumann i R. Kalisz (fot. Przemek Wierzchowski/AG)

Ci są nowi. Po co tamci? Gdyby tam nie stały znane od 20 lat twarze, to można by mieć nadzieję, że to nowa jakość.

- I właśnie tak długo, jak długo będziemy mówić i myśleć w ten sposób, tak długo się będziemy dzielić. Ludzie nie zrozumieli, że retoryka podziału my - oni cały czas działa.

Ludzie chcą czegoś nowego, nie chcą ani PiS, ani poprzedniej władzy.

- Wszyscy wiedzą od roku, że tego, co było, nie da się przywrócić.

Tylko po występach na demonstracji KOD ma twarz Romana Giertycha, Grzegorza Schetyny i innych doświadczonych wyjadaczy.

- Nie, KOD nie ma nagle twarzy Schetyny czy Giertycha. Ale nie ma takiej możliwości, żeby dać ogłoszenie, że zatrudnię nową klasę polityczną, nieużywaną. Sprawowanie władzy w państwie to poważna umiejętność, to zawód. Kto nie ma doświadczenia, nie zastąpi go dobrymi pomysłami i ideologią. Trzeba wykorzystać doświadczenie polityków, ale przekonać ich, zmusić być może, do zmiany reguł, relacji, zmiany zasad działania. Doświadczenie jest ważne.

Tamci też kiedyś nie mieli doświadczenia.

- Dlatego trzeba stworzyć nowe reguły, żeby wyłaniać liderów, żeby korzystać z doświadczenia tych, co władzę sprawowali, a jednocześnie angażować młodych ludzi.

Ale czy do tego potrzebny jest polityk? Czy nie lepszy jest samorządowiec, urzędnik administracji centralnej?

- Nie ma tak, że nagle wymienimy całą elitę. Nie możemy udawać, że do tej pory w Polsce wszystko było dobrze, i nagle się spiep***ło, bo przyszedł PiS. Ale nie możemy też ulegać mitowi tych kilku procent ludzi, którzy mówią, że wszystko do tej pory było źle i trzeba zniszczyć wszystko i budować od nowa. I nie możemy się dzielić. "Z tym to nie będę współpracował, z tamtym też nie, z tamtym, no, ewentualnie, ale jak się nie zgodzi na nasz postulat, to wychodzimy". Nie!

Wie pan, że jak były wybory, to Razem było jedną z tych partii, na które mógłbym zagłosować? Nie jestem ich przeciwnikiem. Ale polityka dzielenia się i oddzielania się, którą przez długi czas stosowali, nie jest dobra, nie zadziała. Ostatnio widzę, że coś się zmienia. Byliśmy na jednej scenie. Byliśmy razem w trakcie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Cieszę się z tego bardzo. Teraz też Schetyna musi zrozumieć, że trzeba współpracować z Petru, a Petru, że warto współpracować ze Schetyną. Żeby odtworzyć to boisko, na którym można grać w grę polityczną.

Mateusz Kijowski (fot. Sławomir Kamiński/AG)Mateusz Kijowski (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Dajmy na to - boisko oczyszczone. Kilka drużyn na nim. Gdzie jest KOD i Kijowski? Na ławce trenerskiej? W ataku? W obronie? Na bramce?

- Nie. My jesteśmy na widowni. I dalej patrzymy władzy na ręce. To nasze zadanie.

KOD będzie rozdawał żółte i czerwone kartki?

- Nie. Chcemy być partnerem dla polityków.

Ale żeby się z wami liczyli, musicie mieć nad nimi władzę.

- Mamy. Co cztery lata w wyborach. I mamy jeszcze możliwość bezpośredniego kontaktu z nimi. Sprawdźmy, czy oni wiedzą, czego właściwie chcemy. Przecież można się z nimi komunikować, dzwonić, pisać. Ale jak łamią zasady, nie wywiązują się z obietnic - to publiczność...

...wyjdzie?

- Mowy nie ma. Będziemy gwizdać na stadionie!

 

Mateusz Kijowski. Informatyk, publicysta, działacz społeczny, współzałożyciel Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Pracował m.in. jako informatyk w "Gazecie Wyborczej", był dyrektorem w PZU, trafił też na bezrobocie. Ostatnio udziałowiec prywatnej spółki z o.o. Był członkiem założycielem Ruchu Obywatelskiego Akcji Demokratycznej (ROAD), działał w ruchu ojcowskim i w stowarzyszeniu "Stop gwałtom", współorganizował kampanię Stopstopnop w kontrze do przeciwników obowiązkowych szczepień dzieci. 19.11.2015 r. założył na Facebooku grupę Komitet Obrony Demokracji. 3 dni później grupa miała 30 tys. członków. 2.12.2015 powstał KOD.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego "Dziennika" i działu społecznego "Newsweeka". Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Komentarze (1151)
Zaloguj się
  • sunim

    Oceniono 1319 razy 285

    Słuchaj, obrońco demokracji. Będą wybory, to się okaże co jesteś warty. Zadymy i rozpierduchy na ulicy, medialne szopki gdy wynik wyborów nie taki, jaki by się chciało, to mimo wszystko nie jest istota demokracji.
    Teraz grzecznie czekać kodziarze do następnych wyborów.

  • zuuuraw

    Oceniono 1167 razy 219

    KOD gromadzi głównie ludzi starego, komunistycznego systemu oraz beneficjentów korupcyjnego systemu wprowadzonego po 1989r. Przychodzą również starsze panie i starsi panowie zaczadzeni propagandą TVN-u i "Gazety Wyrodnej". Młodzi widzą te mordy byłych SB-eków, byłych PZPR-wskich aktywistów, Siwców, Kaliszów, i to ich zraża.

  • dryl1

    Oceniono 1055 razy 195

    Program panowie i panie bo samo wystawianie geriatrii to trochę mało, żeby zastąpić PiS. Bo coś mi się zdaje, że chodzi tylko o koryto dla nowych i trochę dla SB ów

  • anita_ani_tamten

    Oceniono 988 razy 184

    A o czym Kaczor mógłby rozmawiać z Kijowskim?
    O sposobach na niepłacenie alimentów, o gadżetach elektronicznych czy o motocyklach?
    Bo na niczym innym Kijowski się przecież nie zna.
    Jaką ma charyzmę i wiedzę widać na wiecach i w jego wywiadach - kiedyś mawiano o takich, ze mają charyzmę jednokonnej furmanki.

  • totmes72

    Oceniono 922 razy 180

    ciągle słyszę o łamaniu prawa, wolności i demokracji i ŻADEN KODowiec nie potrafi powiedzieć jakie wolności stracił i jakie prawa mu ograniczyli???? Można demonstrować, można pisać bzdury, nie ma cenzury (tzn jest w gazecie sorosa), wolność mediów - Polsat - neutralny, TVN anty rządowa, TVP prorządowa - każdy wybiera sobie co chce. I masa internetowych stacji. Książki można kupować i pisać jakie się chce. to samo z prasą - Jakich wam wartości brakuje i praw obywatelskich????

  • krzysio333

    Oceniono 895 razy 147

    Z całym szacunkiem, ale gdyby doszło do takich rozmów to pan Kijowski będzie w nich tylko dodatkiem do PO i Nowoczesnej. Zresztą tak samo już jest teraz na manifestacjach tego niby KODu. Tylko sobie popatrzcie kto tam jest na trybunie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX