Siostra Jeannine Gramick

Siostra Jeannine Gramick (fot. Renata Dąbrowska/AG)

wywiad gazeta.pl

Zakonnica ośmieliła się sprzeciwić nauce Kościoła. Watykan wszczął śledztwo i kazał jej milczeć. Nie posłuchała

Sporządzili raport. Było w nim mnóstwo rzeczy, których nie powiedzieliśmy - mówi o śledztwie, któremu została poddana, siostra Jeannine Gramick. Od lat pomaga katolikom LGBT. Za swoją działalność odpowiadała przed komisją z Watykanu.

Działalność siostry Jeannine Gramick wzbudza wiele kontrowersji w Kościele katolickim. Wielokrotnie dostawała zakaz wypowiadania się i działalności na rzecz osób LGBT od zgromadzeń religijnych, do których należała. W 1984 roku otrzymała taki zakaz od arcybiskupa Waszyngtonu. Jednocześnie nadeszło polecenie z Watykanu, żeby wraz z ojcem Robertem Nugentem zakończyli działalność w "New Ways Ministry", duszpasterstwie osób LGBT, ponieważ nie reprezentują oficjalnej nauki Kościoła katolickiego w kwestii homoseksualizmu. Ze względu na to, że rozkaz nie został wykonany, Watykan wszczął śledztwo.

Lata później, w 2000 roku, Zgromadzenie Sióstr Szkolnych de Notre Dame, kongregacja, do której należała siostra Jeannine Gramick, oficjalnie zabroniło jej publicznych wystąpień w sprawach osób LGBT. Ale ona kolejny raz postawiła na swoim - opuściła zgromadzenie i przeniosła się do Sióstr Loretto, gdzie otrzymuje pełne poparcie dla swoich działań.

Karolina Rogaska: W Kościele nie ma miejsca dla osób LGBT?

Jeannine Gramick: Myślę, że mimo wszystko katolicy LGBT mogą znaleźć wsparcie w Kościele. W Polsce macie chociażby stowarzyszenie "Wiara i Tęcza".

Nie jest, delikatnie mówiąc, uwielbiane przez władze Kościoła.

- Każdy człowiek musi karmić swoje duchowe życie. I Kościół powinien w tym pomagać. Kierować się zasadą miłosierdzia i zrozumienia. Jeżeli ktoś tego nie robi, to niech się zastanowi, czy jest dobrym chrześcijaninem. Ksiądz, który odrzuca geja czy lesbijkę, nie postępuje tak, jak uczył tego Jezus, który przygarniał odrzuconych.

Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)

Polski kardynał Stanisław Dziwisz twierdzi, że Kościół jest "jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu", jakim są akty i związki homoseksualne.

- Na szczęście katolicyzm to nie jest wiara w instytucje i kler. Wierzymy w Boga. Jeżeli instytucja cię rani, to się od niej odseparuj.

Skąd się bierze taka postawa Kościoła wobec osób LGBT?

- Z ignorancji, braku wiedzy. I przede wszystkim z lęku. Ludzie, nie tylko katolicy, potrzebują prostych odpowiedzi. Taką odpowiedzią na pytania dotyczące seksualności przez wieki był model małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

Ale czasy się zmieniły.

- Dopiero teraz uczymy się, że są różne rodzaje orientacji, płci. Jesteśmy w trakcie eksplozji wiedzy na temat seksualności. Niektórych to przeraża.

Pani praca polega na tym, żeby zmniejszać ten lęk?

- Tak. Skupiam się na edukacji, bo im więcej człowiek wie, tym mniej się boi. Poza tym tworzę też sieć kontaktów pomiędzy parafiami. Organizuję pielgrzymki dla osób LGBT. Tworzę azyle dla nich i ich rodzin.

Zdarzają się osoby homoseksualne, które boją się swojej własnej seksualności?

- Czasem tak. Wysyłam je wtedy do terapeuty. Częściej spotykam ludzi, którzy obawiają się Kościoła. Z Dominikiem tak było.

Dominik był pani przyjacielem, sprawił, że zaczęła pani działać na rzecz osób LGBT. Zapytał: "Co Kościół katolicki robi dla gejów i lesbijek?". Nie umiała pani odpowiedzieć.

- Cóż... Teraz powiedziałabym, że w tamtym okresie, w latach 70., Kościół katolicki nie robił nic pozytywnego dla gejów i lesbijek. Ale nie był też neutralny. Gdyby Dominik lub któryś z jego przyjaciół przyznał się księdzu, że jest gejem, usłyszałby, że pójdzie do piekła. Ale przyjaźń ze mną go zmieniła.

Jak?

- Wrócił do wiary i powiedział, że to było dla niego jak powrót do domu.

Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)

Miał pani wsparcie. Ale są osoby LGBT, które nie otrzymują go nawet od rodziców. Pani próbuje tych rodziców uświadamiać. Jak wyglądają spotkania z nimi?

- Przychodzą i dzielą się swoimi wątpliwościami.

O czym mówią?

- Zdarza się, że chcą zmienić orientację swojego dziecka.

Słucham?!

- Po to, żeby nie stało się ofiarą dyskryminacji. Tłumaczę więc, że tego się nie da zrobić. Wysyłam do medycznych autorytetów. Z czasem to przyjmują. Obserwuję też ewolucję w podejściu do Kościoła u rodziców. W latach 90. pytali głównie o to, jak mogą sprawić, żeby ich dziecko wróciło do Kościoła.

A teraz?

- Teraz, jakieś 20 lat później, pytają: "Czemu biskup nie pozwala mojemu dziecku wziąć ślubu w Kościele?". Chcą żeby ich homo- i heteroseksualne dzieci miały równe prawa. Walczymy o to, żeby biskupi zaczęli akceptować jednopłciowe małżeństwa.

Da się to zrobić?

- Może... Jeśli zmienimy zasady funkcjonowania kościelnej hierarchii. Żeby to zrobić, trzeba edukować ludzi, którzy prowadzą działalność katolicką, azyle, domy adopcyjne. Trzeba dogadywać się z przywódcami tych instytucji katolickich, bo oni mają największy wpływ na to, co dzieje się w Kościele. Nie jest to łatwe, bo oni nie chcą rozmawiać. Nie odpowiadają na listy, na telefony. Nie chcą nic zmieniać.

Może boją się reakcji Watykanu?

- Myślałam o tym, kiedy zostaliśmy skonfrontowani z żądaniem z Watykanu, żeby zamilknąć. Żeby nie ruszać spraw osób LGBT.

Ojciec Robert Nugent, z którym napisała pani książkę "Budowanie mostów", dotyczącą homoseksualności, też dostał taki rozkaz i posłuchał. Pani nie. Dlaczego?

- Przez rok zastanawiałam, co robić. Zdecydowałam, że nie zamilknę. Są dwa powody. Po pierwsze, mówienie jest ludzkim prawem. Oczywiście, Watykan mógł żądać, żebym nie mówiła w jego imieniu. Ale nie mógł mi w ogóle zabronić wypowiedzi. A po drugie, nie chciałam zostawiać osób LGBT. Sporo się zmieniło, ale ciągle jest jeszcze dużo do zrobienia w ich kwestii. Bóg wzywa mnie, żebym kontynuowała swoją pracę.

Co pani robiła przez ten rok przerwy?

- Nie mówiłam o seksualności, ale występowałam publicznie. Jeździłam po kraju i opowiadałam o watykańskim śledztwie, przez które przechodziłam. Czułam, że to niesprawiedliwe i pytałam ludzi, co oni o tym myślą. Prosiłam też, żeby wysyłali listy do Watykanu z prośbą o rozważenie sensu prowadzonego dochodzenia i narzuconych zakazów. Watykan dostał tysiące listów - wiem, bo mam ich kopie. Niestety, nikt się do nich nie odniósł. Zrzeszenia religijne, do których należeliśmy z Robertem, ciągle otrzymywały komunikat: zatrzymajcie ich.

Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)Siostra Jeannine Gramick (fot. Agata Kubis)

Jak wyglądało to śledztwo?

- Watykan stworzył komisję z trójki swoich ludzi w Stanach Zjednoczonych. Musieliśmy trzy razy pojawić się przed ich obliczem. Byliśmy zasypywani pytaniami.

Jakimi?

- Och, było ich tak dużo... Wybierali jakieś pojedyncze zdania z naszej książki i dopytywali o ich sens. Przykładowo: jeden z rozdziałów nosi tytuł "Homoseksualność jest naturalna". Według członków komisji to nieprawda, musiałam się z tego tytułu tłumaczyć.

I co pani powiedziała?

- Opowiedziałam o tym, co na ten temat mówi psychologia. O tym, że większość badanych gatunków przejawia zachowania homoseksualne. Na co oni: "OK. Załóżmy, że homoseksualizm jest naturalny. Ale przecież to nie oznacza, że jest dobry!". Takie słowne przekomarzanie się trwało godzinami.

Co było dalej?

- Powiedzieli, że sporządzą raport. Przesłali nam go potem, żebyśmy mogli odpowiedzieć. Było tam mnóstwo rzeczy, których nie powiedzieliśmy, o których nawet nie rozmawialiśmy. Odpisaliśmy, podważając rzetelność raportu. Na jakieś trzy lata zapadło milczenie. Po tym czasie dostaliśmy informację z Watykanu, że skoro raport był nie w porządku, to przeprowadzą jeszcze jedno dochodzenie. Tym razem w formie listownej. Słaliśmy więc do siebie wiadomości, ale każda nasza odpowiedź spotykała się z reakcją: "To nie do zaakceptowania".

Jaki był finał tej korespondencji?

- W końcu powiedzieli nam wprost: macie przyznać, że wasza książka zawiera pomyłki i za nie przeprosić. Poza tym macie powiedzieć, że nauczanie Kościoła w kwestii homoseksualizmu jest słuszne. Nie zgodziłam się, posłuchałam sumienia, które dalej kazało mi robić to, co robiłam. Robert wybrał milczenie. Ja nosiłam w sercu przekonanie, że postępuję słusznie. Był ze mną Bóg i byli przyjaciele. Dostałam dużo wsparcia także od innych zakonnic, księży, a nawet biskupów. Dzięki temu było dużo łatwiej przejść przez to wszystko.

Pełny raport Watykanu można przeczytać tutaj >>>

Watykan zaprzestał prób wywierania na panią wpływu?

- Tak.

Dlatego że papieżem jest teraz Franciszek?

- Nie sądzę. Watykan przestał słać listy do mojej społeczności religijnej, sióstr Loretto, w 2009. Jak sądzę - dlatego, że wszczął dochodzenie w sprawie innych zakonnic w Stanach. Pewnie ludzie w Watykanie stwierdzili, że nie będą sobie zawracać już mną głowy, kiedy mają do przesłuchania wszystkie pozostałe zakonnice.

Zaraz... Wszystkie?! Dlaczego?

- Amerykańscy biskupi zaczęli wysyłać na nie skargi do Watykanu. Nie podobało im się to, co amerykańskie zakonnice robiły. (Inne źródła mówią o śledztwach w sprawie poszczególnych zakonnic, reprezentujących zgromadzenie, które zrzesza 80% zakonnic amerykańskich - przyp. aut.)

Czyli?

- Czyli publicznie zabierały głos w kwestiach polityki socjalnej. A biskupi najchętniej skupiliby się tylko na tyradzie przeciwko antykoncepcji i małżeństwach jednopłciowych. Zakonnice wolały mówić o sprawiedliwości społecznej, o sprawach biednych czy imigrantów. To było jak komunikat do biskupów: przestańcie się zajmować czyjąś seksualnością. Dookoła są inne problemy.

Spotkanie z s. Jeannine Gramick (fot. Renata Dąbrowska/AG)Spotkanie z s. Jeannine Gramick (fot. Renata Dąbrowska/AG)

Polskie zakonnice niezwykle rzadko udzielają się publicznie.

- Papież Pius XII nakłaniał społeczności religijne do edukacji, zachęcał zakonnice, żeby się kształciły. I amerykańskie zakonnice wzięły to sobie do serca. Myślę, że dlatego są tak liberalne. Nigdy nie były odizolowane od społeczeństwa. Robiły doktoraty, jeździły po świecie, rozmawiały z niekatolikami. W Polsce to zjawisko nie przybrało takiej skali i pewnie dlatego jest, jak jest.

W Polsce głos kobiet wciąż nie jest wystarczająco silny, by skutecznie upominać się o ich prawa. Organizacje katolickie próbują ingerować w ich życie, chociażby poprzez pomysł całkowitego zakazu aborcji.

- W sprawie aborcji decyzja powinna być pozostawiona kobiecie. Ja nie jestem zwolenniczką aborcji, sądzę, że nie jest dobra, ale to nie ja noszę dziecko.

Niektóre kobiety w Stanach mają na zderzaku samochodu naklejkę: "Jeśli to mężczyźni zachodziliby w ciążę, aborcja byłaby sakramentem".

Ale nie zachodzą. Zresztą pani sama powiedziała, że nawet papież Franciszek, którego bardzo pani ceni, nie rozumie kobiet.

- Chodziło mi o to, że nie promuje silnych kobiet w Kościele. Rozdziela rolę kobiety i rolę Kościoła. Wysokie stanowiska w Watykanie zajmują mężczyźni. A przecież to nie powinno zależeć od płci, tylko od indywidualnych zdolności, możliwości. Niektóre kobiety mogłyby się świetnie sprawdzić na wysokich stanowiskach, lepiej od niejednego mężczyzny.

Czyli kobiety powinny móc odprawiać mszę świętą?

- Powinny mieć taką możliwość. Jeżeli kobieta czuje takie powołanie, trzeba jej na to pozwolić. Święty Paweł mówił, że w Chrystusie nie ma ani kobiety, ani mężczyzny, biednego lub bogatego, wolnego lub niewolnika. Dziś by też pewnie dodał, że nie ma hetero lub homo. W Chrystusie wszyscy jesteśmy jednością.

Podziały i radykalizacja dobrze się teraz sprzedają. Widać to w Polsce. W USA prezydentem został Donald Trump. Nie obawia się pani, że to cofnie pani walkę o prawa osób LGBT o kilkadziesiąt lat?

- Nie sądzę, że cofnie, bo serca i umysły osób, które wspierają społeczność LGBT, zostały zmienione. Zostały otwarte i raczej się już nie zamkną. Nie zrobimy kroku w tył, ale będzie dużo trudniej. I jakoś sobie z tym poradzimy. Musimy.

 

Jeannine Gramick. Ur. w 1942 r. Katolicka zakonnica należąca do zgromadzenia sióstr Loretto. Ma doktorat z matematyki. Założycielka pierwszego duszpasterstwa dla osób homoseksualnych w USA o nazwie "New Ways Ministry". Watykan kazał jej zaprzestać działalności na rzecz gejów i lesbijek. Nie posłuchała tego nakazu. Jest współautorką książki "Building Bridges: Gay and Lesbian Reality and the Catholic Church". Jej dziadkowie byli Polakami - emigrowali do USA z powodów ekonomicznych.

Karolina Rogaska. Dziennikarka. Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Warszawskim i Polskiej Szkoły Reportażu. Jej teksty pojawiły się m.in. w: Charakterach, Dzienniku Opinii, NIE, Polityce Warszawskiej. Jest zakochana w słowach - pożera książki z nieukrywaną przyjemnością.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (499)
Zaloguj się
  • 1kom1

    Oceniono 424 razy 38

    Jest wielu rozwiedzionych bez rozwodu kościelnego a idą do komunii bo uważąją że się z p. Bogiem porozumieli..., tak i ona sądzi że jest inaczej niż w biblii, ona zawarła porozumienie z Bogiem, może uważa że Bóg żartował ..., może sama jest LGBT? Tylko dlaczego ci wszyscy LGBTowcy, genderowcy itd nie założą własnego kościoła z własną interpretacją i odczepią się od tych którym to co jest odpowiada? Dla jasności jestem - niewierzący

  • wuetend

    Oceniono 43 razy 29

    moja opinia (człowieka otwartego na innych ludzi i wierzącego):
    1. osobom LGBT należy się szacunek za sam fakt bycia człowiekiem ("będziesz miłował (....) bliźniego swego jak siebie samego")
    2. nie można zakładać, że Bóg nienawidzi osób LGBT lub chce ich wykluczyć, gdyż jeśli założymy Jego nieomylność, są oni częścią stworzonego przez Niego świata. Te dopowiedzenia / interpretacje to (omylny) czynnik ludzki w kościele
    3. tzw. Ruchom wspierającym LGBT wcale nie zależy na szczęściu osób LGBT tylko prawdopodobnie na pieniądzach lub wpływach. Przypuszczalnie stoją za nimi nihiliście i społeczni inżynierowie pokroju Sorosa, których pycha popycha do gmerania w naturalnym porządku rzeczy, co skutkuje w zagubieniu wielu ludzi.

  • fletniapana

    Oceniono 263 razy 17

    gdyby żyła i pracowała wierna złożonym ślubom (m.in posłuszeństwo) Michnik by się nią nie zainteresował; ale, że wystąpiła przeciw nauce Kościoła to jest na pierwszej stronie

    nic wam to nie pomoże; sprzedaż GW spada i pierwszy raz w historii przegraliście z "Super Ekspresem" (z Faktem przegrywacie od dawna);

  • kozenak

    Oceniono 68 razy 16

    Nie rozumiem, jest w klub w którym są takie a nie inne zasady jak się komuś nie podoba to może iść do innego klubu lub nawet założyć własny.

  • nie_z_rzeczownikami

    Oceniono 328 razy 16

    To jest jakiś kosmos. Może by ta siostra wróciła do korzeni i do Biblii? Tam coś jest napisane nt orientacji homo, czy to się komuś podoba czy nie... droga wolna. A może pójdzie reformować islam i prawa kobiet w nim, bo tam zaległości są dużo większe....

  • a_weasley

    Oceniono 71 razy 15

    Jest coś takiego jak Katechizm Kościoła Katolickiego. Podstawowy tekst programowy, można powiedzieć. A tam w danej sprawie co mamy?

    ► 2357: Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.
    ► 2358: Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
    ► 2359: Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one - stopniowo i zdecydowanie - do doskonałości chrześcijańskiej.

  • a_weasley

    Oceniono 91 razy 15

    Jakby działacz Amnesty International zaczął propagować karę śmierci, toby wyleciał na kopach. Każda organizacja jakąś tam linię trzyma i jak komuś to nie odpowiada, ma problem.

  • jurus08

    Oceniono 76 razy 14

    O czym tu dyskutowac?? Biblia czy jak kto woli Pismo Swiete rozwiewa wszelkie watpliwosci:
    1 List ap. Pawla do Koryntian 6:9

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX