TLK Telimena w trakcie kursu z Łodzi do Warszawy

TLK Telimena w trakcie kursu z Łodzi do Warszawy (fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

społeczeństwo

''Inka'' za ''Oleńkę'', ''Haller'' zamiast ''Calipso'' i ''Pilecki'' w miejsce ''Soły''. Po co pociągi zmieniają nazwy?

''Awangardą'' pojedziemy do Gdyni , a ''Stańczykiem'' do Olsztyna. PKP Intercity SA chce promować kulturę i historię Polski. Pasażerowie woleliby mieć pewność, że wsiedli do właściwego składu. A o to trudno, póki nazwa pociągu nie będzie mieć związku z kierunkiem jazdy.

Dworzec PKP w Rzeszowie. Od grudnia na tutejszy peron zamiast pociągu "Boy-Żeleński" będzie wjeżdżać TLK "Pomarańczarka" z Warszawy. Jest sobota po południu. Nie ma wielkich tłumów, raczej pojedynczy pasażerowie. Pytam, co myślą o nowej nazwie połączenia między stolicą Polski a największym miastem na Podkarpaciu.

- Pomarańczarka? - dziwi się Milena z Rzeszowa, która czeka na pociąg do Krakowa. - Może będą serwować w podróży świeży sok pomarańczowy z pomarańczarki i dlatego tak nazwali ten pociąg? W sumie to byłoby świetny pomysł - mówi.

PKP mają jednak na myśli inną "Pomarańczarkę"  - tak potocznie nazywany jest obraz Aleksandra Gierymskiego, przedstawiający Żydówkę z koszem pomarańczy.  Dzieło uznawane było za zaginione od zakończenia II wojny światowej. Odnalazło się dopiero w 2010 roku i można je oglądać w Muzeum Narodowym. I to właśnie muzeum wyszło z propozycją nadania takiej nazwy składowi relacji Warszawa Zachodnia - Rzeszów Główny. Instytucja jest jednym z dwóch partnerów tegorocznego plebiscytu PKP Intercity SA. Drugi to Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Po lewej Tadeusz Boy-Żeleński. Po prawej Po lewej Tadeusz Boy-Żeleński. Po prawej "Żydówka z pomarańczami" Aleksandra Gierymskiego (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Choć partnerzy proponują nowe przydomki dla wytypowanych przez PKP pociągów, to wyboru dokonują internauci. Pierwszy raz mogli głosować w ubiegłym roku. Ale tradycja nazywania pociągów jest dużo starsza - pojawiła się w Polsce po II wojnie światowej. Zwyczaj ten istnieje także w wielu innych krajach, np. w Indiach, w Rosji czy Japonii.

"Kuropatwy" i "Bociany"

Droga "Pomarańczarki" do zwycięstwa wcale nie była łatwa. Miała dwóch konkurentów: "Kuropatwy" i "Bociany", czyli obrazy Józefa Chełmońskiego.  - Nie widzę żadnego związku tych obrazów z Rzeszowem - ocenia Robert, student spotkany na dworcu. - Według mnie nazwy pociągów powinny w jakiś sposób nawiązywać do kierunku, w jakim podróżujemy. Zdecydowanie bardziej trafiony jest TLK "Lubomirski", którym teraz można dostać się z Warszawy do Rzeszowa. Przynajmniej kojarzy się z historią miasta i stojącym tu do dziś pałacem Lubomirskich - dodaje.

Podobnego zdania jest Michał Bis, redaktor naczelny portalu o tematyce kolejarskiej 1435.pl: - "Pomarańczarka" to nazwa tak samo nietrafiona jak "Inka", która większości ludzi niestety wciąż kojarzy się z kawą zbożową, a nie z bohaterską Danutą Siedzikówną - mówi.

IC "Inka" od grudnia będzie kursować w weekendy między Lublinem a Bielskiem-Białą i zastąpi "Oleńkę", której imieniem nazwano pociąg na cześć bohaterki "Potopu" Henryka Sienkiewicza. "Inkę" zaproponował Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, obok "Zapory" i "Ognia" -  pseudonimów żołnierzy wyklętych spod Tarnobrzega i Nowego Targu.

Według Michała Bisa nie należy iść tą drogą. PKP powinno wrócić do starych, sprawdzonych "imion" połączeń, takich jak "Solina", "San" czy "Wetlina". - W całej Europie używa się nazw regionów, miast, czasem nazwisk pisarzy lub postaci historycznych - podkreśla.

'San' kursował w swoim czasie na trasie Bydgoszcz - Przemyśl (fot. MrPitagoras1989 / YouTube.com)'San' kursował w swoim czasie na trasie Bydgoszcz - Przemyśl (fot. MrPitagoras1989 / YouTube.com)

Podobnie myśli czekająca na pociąg bibliotekarka Anna: - Nie zwracam uwagi na to, jak nazywają się pociągi, ale jeśli muszą mieć swoje nazwy, to niech będą w jakiś sposób związane z miastem, do którego dany skład jedzie.

Pociąg do kultury i historii

PKP Intercity tłumaczy, że w całym zamieszaniu nie chodziło o lokalne czy regionalne skojarzenia, ale o "wymiar edukacyjny". - Partnerzy zaproponowali nazwy związane z polską kulturą i historią. Dzięki temu pasażerowie będą mieli okazję zapoznać się z ciekawymi dziełami sztuki czy biografią ważnych postaci historycznych - wyjaśnia Anna Zakrzewska z biura prasowego PKP Intercity.

Intencja ta wpisuje się w apel posła Adama Andruszkiewicza z Kukiz'15, który przed wakacjami krytykował PKP za niektóre nazwy pociągów. Według parlamentarzysty pseudonimy składów "powinny być elementem polityki historycznej i kształtowania w pamięci pasażerów oraz kolejarzy tożsamości narodowej". Tymczasem, jak podkreśla poseł, część z nich popularyzuje okultyzm i komunizm. Np. "Aurora", bo kojarzy się z rosyjskim okrętem i symbolem komunistycznej rewolucji październikowej. Podejrzane są też "Wenus" i "Dionizos", nawiązujące do mitologicznych bóstw.

Zanim na tory wyjechały Wenus i Dionizos, jeździły po nich m.in. Bachus - rzymski odpowiednik Dionizosa - i Światowid, jak potocznie nazywano słowiańskiego boga Świętowita (fot. MrPitagoras1989 / YouTube.com)Zanim na tory wyjechały Wenus i Dionizos, jeździły po nich m.in. Bachus - rzymski odpowiednik Dionizosa - i Światowid, jak potocznie nazywano słowiańskiego boga Świętowita (fot. MrPitagoras1989 / YouTube.com)

- Moim zdaniem poseł popada w ostrą paranoję. Mnie na przykład "Aurora" nie kojarzy się z komunizmem, ale z Kopciuszkiem w disnejowskiej wersji tej bajki. I nie widzę w tym nic złego - mówi Anna. Towarzysząca jej koleżanka, Iwona, pyta: - Jeśli pociągi z imionami mitycznych bóstw propagują okultyzm, to co robią nauczyciele w szkole, kiedy uczą historii starożytnej lub omawiają na języku polskim mitologię grecką?

Przykładów nazw niewłaściwych zdaniem posła Andruszkiewicza jest znacznie więcej, ale to "Aurora" z Warszawy Wschodniej do Wrocławia Głównego i "Wenus" ze Szczecina do Zakopanego zmienią nazwy. Od 11 grudnia będą kursować jako "Uznam" i "Pogoria".

W tegorocznym plebiscycie jeszcze inne nazwy pociągów do zmiany. Decyzją internautów po polskich torach jeździć więc będą:

-       z Warszawy Wschodniej do Szczecina EIC "Podkowiński" (po malarzu Władysławie), który zastąpi obecnego króla "Łokietka",

-       z Warszawy Wschodniej do Bydgoszczy/Konina TLK "Kutrzeba" (ku czci generała Tadeusza) zamiast "Przybyszewskiego" (Stanisław, pisarz),

-       z Lublina do Bielska-Białej od poniedziałku do piątku IC "Pilecki" (pamięci rotmistrza Witolda) zamiast "Soły" (rzeka)

-       ze Szczecina do Zakopanego "Haller" (po generale Józefie) w miejsce mitologicznej "Calipso".

W rozkładzie jazdy pojawią się też nowe połączenia: TLK "Stańczyk" ze Szczecina do Olsztyna, "Awangarda" z Poznania do Gdyni i TLK "Nautilus" z Katowic do Świnoujścia.

Większość pasażerów jest zdania, że nazwa pociągu powinna być związana - po prostu - z trasą, na jakiej skład kursuje (fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)Większość pasażerów jest zdania, że nazwa pociągu powinna być związana - po prostu - z trasą, na jakiej skład kursuje (fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

- Na to, jaka nazwa zostanie nadana konkretnemu pociągowi, składa się kilka czynników - informuje rzecznik prasowy PKP IC Cezary Nowak. - Na przykład przyjęty przez nas klucz, według którego pociągi na trasie Przemyśl - Wrocław noszą imiona sławnych malarzy. Jest więc Matejko czy Chełmoński. Inna, bardziej prozaiczna kwestia to długość nazwy - musi się ona zmieścić na tablicach informacyjnych.

Według moich rozmówców nadawane połączeniom nazwy powinny nie tylko kojarzyć się z miejscem docelowym podróży, ale należałoby też wprowadzać je na stałe, a nie zmieniać co roku. - Wśród pasażerów może to powodować dezorientację - podkreśla Krzysiek, student z Przemyśla. - Myślę, że przed następnym konkursem PKP powinno przeprowadzić konsultacje regionalne - dodaje.

W tym samym kierunku rozwinęła się dyskusja na profilu społecznościowym konkursu PKP. Nie brak tu opinii, że nazwy pociągów kompletnie "rozjechały się" z kierunkami połączeń.

"Wszystkie propozycje są tragiczne. Znów polska martyrologia i macierewiczyzmy. Do Bielska-Białej zdecydowanie wolałbym coś pozytywnego. Czemu nie np. "Mały fiat", albo po prostu "Maluch"? Większości Polaków FSM kojarzy się bardzo pozytywnie" - pisze Radek z Łodzi.

Kasper stwierdza: "Ktoś po prostu powybierał kilka modnych nazwisk i przyporządkował je do losowych kursów". Piotr z Tarnowa dodaje: "Upadli na głowę. Nie do pomyślenia w Czechach, tam nazwy funkcjonują od kilkunastu lat i każdy średnio zorientowany pasażer kojarzy je z relacjami pociągów!".

Turyści wyjeżdżający z Zakopanego pociągiem 'Janusz Korczak' (fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)Turyści wyjeżdżający z Zakopanego pociągiem 'Janusz Korczak' (fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

W morzu krytycznych komentarzy ciężko odnaleźć jakiś pozytywny wpis, ale w końcu się udaje. "Wreszcie ciekawe propozycje - premia dla pomysłodawcy" - pisze Sebastian z województwa zachodniopomorskiego.

Wielu internautów pyta, kto wymyślił te nazwy i jak można proponować, aby pociąg nazywał się np. "Pocałunek"  lub "Rytm". Takie sugestie, nawiązujące do rzeźb Auguste'a Rodina i Henryka Kuny, dla składów jeżdżących na trasie Katowice - Świnoujście przedstawiło Muzeum Narodowe. Większość pasażerów odczytuje nazwy dosłownie i nie zastanawia się, czy to tytuł obrazu, rzeźby czy może pseudonim postaci historycznej. Czy PKP weźmie to pod uwagę? Dowiemy się  pewnie w przyszłym roku, przy okazji kolejnego konkursu.


Anna Tomczyk-Anioł. Dziennikarka i freelancerka. Publikowała m.in. w lokalnych mediach w Krakowie i Stalowej Woli. Współpracowała z PAP oraz Interia.pl. Lubi, kiedy jej praca przekłada się na pomoc innym.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (84)
Zaloguj się
  • milfur

    Oceniono 67 razy 37

    Z chęcią jeździłbym Lupaszką z Białegostoku do Gdańska. Tyle, ze bezpośrednio e linii prostej a nie przez Warszawę.

  • joankb

    Oceniono 50 razy 32

    A kogo to obchodzi oprócz nawiedzeńców? Jadę pociągiem z x do y, o godzinie w.

  • kimdongun

    Oceniono 27 razy 13

    Łupaszka mogłaby jechać na Litwę.

  • kontest_two

    Oceniono 13 razy 5

    A propos nazw: czy lotnisko w Gdańsku nie powinno się nazywać Plichta Amber Gold Airport? W końcu plichta to tylko zwykły kryminalista, na nikogo nie kapował.

  • kontest_two

    Oceniono 3 razy 3

    Proponuję, żeby pociąg Warszawa - Moskwa nazywał się Hetman Żółkiewski.

  • Fabian Czapek

    0

    Jeden pociąg Ex/EIC miał swojego czasu polityczny kierunek o nazwie LECH. Mało wam polityki w PKPIC?

  • stefan4

    Oceniono 8 razy 0

    > - Nie zwracam uwagi na to, jak nazywają się pociągi, ale jeśli muszą mieć swoje nazwy, to niech będą w jakiś
    > sposób związane z miastem, do którego dany skład jedzie.

    Kiedyś między Gdańskiem a Warszawą kursowały ,,Kaszub'', ,,Neptun'' i ,,Stoczniowiec''. Te nazwy były tylko w połowie przypadków związane z miastem, do którego skład jechał, mianowicie wtedy, gdy jechał na północny zachód. Kiedy wracał na południowy wschód, do Warszawy, to powinien zmieniać nazwę na ,,Mazura'', ,,Bazyliszka'' i ,,Ministerialnego biurokratę''. Inaczej połowa podróżnych, opierając się na nazwie pociągu, nie wiedziała, dokąd jedzie, a tylko skąd jedzie. A to podróżni wiedzieli i tak, ze źródeł innych niż kolejowe nazewnictwo.

    > PKP Intercity tłumaczy, że w całym zamieszaniu nie chodziło o lokalne czy regionalne skojarzenia, ale o
    > "wymiar edukacyjny".

    Stańczyk twierdził, że w Polsce najwięcej jest lekarzy. Czasy się zmieniły, obecnie najwięcej jest nauczycieli. Jak widać, nawet PKP jest ich pełne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX