(fot. Eco-Vital / YouTube.com)

zjawisko

''Garnki warte tysiące złotych w doskonałej cenie''. Ostrzegamy: tak możesz paść ofiarą fałszywej promocji

Dostajesz zaproszenie na pokaz. Zgadzasz się przyjść, żeby obejrzeć kołdry nowej generacji lub przetestować garnki o cudownych właściwościach, a wychodzisz z rachunkiem opiewającym na tysiące złotych lub z zaciągniętym kredytem. Gdy w domu przytomniejesz, próbujesz towar zwrócić, ale producent mówi: ''zwrotów nie przyjmujemy'', choć nie ma do tego prawa.

Najpierw są telefony. Czasem sporadyczne, czasem kilka razy dziennie. Podobno to wina "rotującego systemu". Tak wyjaśnił mi pewien pan z pewnego instytutu, który - dzwoniąc najpierw na telefon stacjonarny w domu moich rodziców, a następnie na moją prywatną komórkę - proponował mnie i mojej rodzinie jedyne w swoim rodzaju innowacyjne badania u pewnego wybitnego doktora, o którym jednak, jak dotąd, niewiele osób słyszało. I to akurat prawda, bo śladu po medyku oraz po firmowanym jego nazwiskiem instytucie nie ma nawet w sieci. A w ramach wydarzenia, podczas którego miały odbywać się owe "innowacyjne badania", jego uczestnikom - jak się potem dowiedziałam - sprzedawano pakiety opieki medycznej w cenie kilku tysięcy złotych.

To klasyka gatunku. Historia, która powtarza się od lat w wielu polskich miastach. Firmy organizujące niewinne pokazy - garnków, noży, pościeli czy masażerów - a potem, za pomocą manipulacji, zmuszające ludzi do zakupu tych przedmiotów w horrendalnych cenach, mają się w Polsce świetnie, mimo kar nakładanych na nie m.in. przez UOKiK.

Najlepszą 'metodą' na to, by skłonić klientów do kupna jest wpłynięcie na ich emocje (fot. CPaulussen / iStockphoto.pl)Najlepszą 'metodą' na to, by skłonić klientów do kupna jest wpłynięcie na ich emocje (fot. CPaulussen / iStockphoto.pl)

Promocja warta tysiące

- Zwracam się z prośbą o wsparcie w skutecznym rozwiązaniu umowy z nieuczciwym sprzedawcą - napisał w liście do redakcji pan Mieczysław Wierzchołowski z Ostrówka. - Jestem inwalidą ruchu w stopniu umiarkowanym 05-R (brak lewej ręki). We wrześniu ktoś z firmy Hausfeuer zadzwonił do mnie i poinformował, że wygrałem odkurzacz przenośny i że wylosowano mój numer telefonu do prezentacji sprzętu masującego w Łochowie.

Dla człowieka, który niedawno wrócił z sanatorium i cieszył się z dobrych efektów zabiegów i masaży, jakich tam zażywał, propozycja mogła wydać się kusząca. Potwierdził więc swoje dane, wiek, podał adres i czekał na pisemne zaproszenie na pokaz. Razem z nim przysłano naszemu czytelnikowi kwit na odbiór odkurzacza.

Prezentacja miała odbyć się 11 października w Pałacu Łochów. - Pojechałem na miejsce, chcąc sprawdzić, czy masażer jest dla mnie odpowiedni - mówi pan Mieczysław. - Nie byłem jednak ani psychicznie, ani finansowo przygotowany na zakupy.

Pokaz faktycznie się odbył, a zebrani mogli obejrzeć, sprawdzić i ocenić m.in. te przedmioty: sprzęt do masażu firmy CASADA - matę masującą, matę wełnianą i podgłówek - wyceniony na kilkanaście tysięcy złotych, zestaw garnków firmy MASSIMILIANO wart blisko osiem tysięcy złotych i zestaw noży tytanowych w podobnej cenie. Zabawa była przednia, przyjacielski prowadzący sypał żartami jak z rękawa, tak że część publiczności zachęcona miłą atmosferą tuż po prezentacji podpisywała umowy zakupu prezentowanych wyrobów. Ale i na tych, którzy nadal mieli wątpliwości, przedstawiciele firmy znaleźli sposób.

Perswazją prezenterzy przekonują nawet tych, którzy się wahają (fot. kasto80 / iStockphoto.pl)Perswazją prezenterzy przekonują nawet tych, którzy się wahają (fot. kasto80 / iStockphoto.pl)

- Po przerwie rozpoczęła się sympatyczna zabawa - opisuje pan Mieczysław. - Poszczególne pary wygrywały obniżki cen z różnych dziwnych powodów i spisywały umowy. W pewnej chwili "prelegent" poprosił, byśmy wyjęli dowody osobiste. W tym momencie obok mnie znalazła się miła pani Edyta i zaproponowała pomoc w wyjęciu dowodu z portfela. "Prezenter" ogłosił kombinację cyfr, która upoważnia do promocji przy zakupie. Pani Edyta ze zdziwieniem i radością ogłosiła, że mój dowód wygrał tę promocję. Obliczyła, że w promocji cały zestaw mat z podgłówkiem mogę kupić nie za kilkanaście, a za relatywnie niską kwotę zaledwie 5,3 tysiąca złotych. Spytała mnie o wysokość emerytury mojej i mojej żony, i zaproponowała kupno za tani kredyt 24 raty po 270 złotych każda, a więc za prawie 6,5 tysiąca złotych. Nie było już rozmowy o tym, czy chcę kupić maty, tylko w jaki sposób.

Ostatecznie zestaw masujący pan Mieczysław kupił. Wpłacił przy tym 200 złotych zaliczki, resztę płatności rozłożono mu na osiemnaście rat w wysokości 334 złote. W sumie cena zestawu wyniosła zatem 6212 złotych. Zestaw garnków i noży nasz czytelnik dostał od Hausfeuer w prezencie. Przed podpisaniem umowy pospiesznie - bo pozostali też chcieli dokonać transakcji - pouczono go o możliwości odstąpienia od umowy w ciągu najbliższych czternastu dni.

Zwrotów nie przyjmujemy

Jako pierwszy wątpliwości na temat zakupów przedstawił syn pana Mieczysława, podważając ich wartość. W sieci sprawdził ceny podobnych wyrobów i okazało się, że stawki za przedmioty z pokazu są - mimo rzekomych rabatów - zawyżone przeszło czterokrotnie. Pod wpływem rodziny nasz czytelnik zdecydował o odstąpieniu od umowy.

Od każdej umowy zawartej poza siedzibą firmy klient ma prawo odstąpić w ciągu 14 dni i bez podawania przyczyny (fot. Gajus / iStockphoto.pl )Od każdej umowy zawartej poza siedzibą firmy klient ma prawo odstąpić w ciągu 14 dni i bez podawania przyczyny (fot. Gajus / iStockphoto.pl )

- Trzy dni po pokazie zjawiłem się w siedzibie Hausfeuer w Białymstoku - mówi pan Mieczysław. - Skierowano mnie do pokoju, w którym przebywał młody mężczyzna przedstawiający się jako kierownik. To właśnie on powiedział mi, że nie ma możliwości odstąpienia od umowy, można ją jedynie zmienić i - na przykład - zmniejszyć cenę zestawu masującego o ponad dwa tysiące, zwracając jednak zestawy garnków i noży. Na moją ponowną prośbę o przyjęcie odstąpienia od umowy i podanie adresu, pod którym mam zwrócić produkty, odpowiedział, że "samowolny zwrot towaru nie zostanie przyjęty". Sugerował przy tym, że mogę mieć kłopoty, jeśli sprawą zajmie się prawnik firmy.

Ostatecznie mężczyźnie pomógł powiadomiony o sprawie Powiatowy Rzecznik Konsumenta. Równolegle w sprawie interweniował Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej. - Wkrótce potem powiadomiono mnie, że doszło do odstąpienia od umowy, a firma Hausfeuer zwróciła mi 200 złotych zaliczki - potwierdza nasz czytelnik. - Jednocześnie pismo napisano w takim tonie, by dać mi do zrozumienia, że jest to przypadek jednorazowy i wyjątkowy.

Przypadek faktycznie był wyjątkowy, ale przede wszystkim dlatego, że oszukany klient pod względem prawnym postąpił tak, jak należy. Wiele osób jednak nie próbuje od umowy odstąpić lub daje sobie wmówić, że do odstąpienia dojść nie może. Inni, pod wpływem perswazji, w ogólnie nie podają w wątpliwość wartości produktów. Psychologiczny schemat działania na takich pokazach na swoim blogu Bezprawnik.pl świetnie opisał Maciej Lewczuk, przytaczając przykładowy dialog prowadzony z widzami:

Prezenter: Co może się nam przytrafić najgorszego w życiu?

Publiczność: Śmierć.

Prezenter: To grozi każdemu, ale co jeszcze?

Publiczność: Wypadek!

Prezenter: Oczywiście, a co jest jego konsekwencją?

Publiczność: Kalectwo, rehabilitacja, niedowład itp.

Prezenter: Doskonale, a coś jeszcze?

Ta sama osoba, która narzekała: Choroba!

Prezenter: Otóż to! Czy ktoś lubi być chory? Czy chciałby być ciężarem dla swoich bliskich? Narażać ich na stratę czasu nad opieką nad nami? Po co kończyć na wózkach inwalidzkich, w hospicjach, z pieluchami, tracić godność i chęć do życia. Lepiej chyba cieszyć się zdrowiem, bawić z wnukami, spotykać ze znajomymi, czuć się doskonale i dotrwać sędziwego wieku bez narzekania na dolegliwości!

Lublin. Spotkanie, na którym można było kupić wart kilkaset złotych masażer za 2,5 tys. zł (fot. Kacper Sułowski / Agencja Gazeta)Lublin. Spotkanie, na którym można było kupić wart kilkaset złotych masażer za 2,5 tys. zł (fot. Kacper Sułowski / Agencja Gazeta)

- Ludzie bardzo rzadko kierują się racjonalną oceną sytuacji przy podejmowaniu decyzji - mówi psycholog społeczny Jarosław Świątek. - Zwykle kluczowe okazują się emocje. I to również do emocji odwołują się osoby prowadzące takie pokazy. Wypowiedź o wypadku czy jego konsekwencjach miała wzbudzić u słuchaczy poczucie winy i odpowiedzialności za bliskich, dla których nikt nie chce przecież być ciężarem czy powodem do zmartwień. Takie negatywne emocje nie są przyjemne, dlatego chcemy się ich jak najszybciej pozbyć, a w tym konkretnym przypadku sposobem na to jest kupno przedmiotu, który ma nam zagwarantować spokój, lepsze zdrowie czy zwiększyć poczucie bezpieczeństwa.

Brak znajomości prawa szkodzi

Warto mieć świadomość tego mechanizmu, tym bardziej że podobne pokazy od wielu lat organizuje się w całej Polsce, mimo że wiele osób zgłasza potem odpowiednim urzędom, iż zostały naciągnięte. Na stronie Federacji Konsumentów jedną z aktualności jest artykuł sprzed zaledwie kilku tygodni, przestrzegający przed telefonicznymi zaproszeniami na badania, podczas których sprzedaje się uczestnikom pakiety medyczne warte kilka tysięcy złotych. Podobne sprawy wielokrotnie opisywały lokalne media m.in. w Morągu, Hajnówce czy Toruniu.

- W 2013 r. do naszej redakcji zgłosiła się pani Genowefa, emerytka, która poszła na kabaretowy występ Tadeusza Drozdy - mówi Tomasz Ciechoński, dziennikarz "Gazety Wyborczej" w Toruniu. - Występ poprzedził pokaz naczyń firmy Eco-Vital, na którym dała się skusić na zakup garnków. Miały kosztować 2,1 tysiąca złotych, w systemie ratalnym już 2,8 tysiąca złotych, a ostatecznie w niezrozumiały sposób cena wrosła do 3,2 tysiąca złotych. Rzekomo nietłukące się naczynia szybko zaczęły się psuć. Eco-Vital wszystkie pretensje odpierał tłumaczeniem o nieporozumieniu lub błędzie w komunikacji. Drozda mówił zaś, że nie ma żadnej stałej umowy z firmą od garnków, występ w Toruniu był jednorazowy, w zastępstwie innego satyryka. Ostatecznie Eco-Vital odpuścił i zgodził się anulować umowę, ale pomogła interwencja miejskiej rzecznik konsumentów.



- To duży problem - słyszę od Agnieszki Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - My nie mamy kompetencji do tego, aby zakazać jakiemukolwiek przedsiębiorcy prowadzenia działalności gospodarczej. Sprawdzamy jednak, czy odbywa się ona zgodnie z prawem.

Niezgodne z prawem jest zaś ukrywanie handlowego celu prezentacji. A dzieje się tak np. wtedy, gdy zaprasza się seniora na bezpłatne badania, po których odbywa się sprzedaż garnków lub materacy nie zawsze wartych swojej ceny. Wątpliwości urzędników budzi też kwestionowanie przez firmy prawa klientów do odstąpienia od umowy. W świetle ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta każdy, kto zawarł umowę poza siedzibą przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów. Reguluje to artykuł 27, a formularz odstąpienia od umowy - o ile nie dostaniemy go od przedstawiciela firmy - możemy bez problemu pobrać z sieci. Tymczasem tylko dziś UOKiK prowadzi kilkanaście postępowań dotyczących sprzedaży poza lokalem przedsiębiorcy.

Konsumencie, pamiętaj:

1. Akwizytor u drzwi? Zanim zaprosisz go do środka, ustal, kogo reprezentuje i co oferuje. Poproś o wylegitymowanie się i zapytaj o możliwość telefonicznej weryfikacji oferty przedstawiciela u przedsiębiorcy.

2. Jeśli otrzymujesz zaproszenie na spotkanie, ustal, czy będą na nim oferowane towary lub usługi. Można o to zapytać dzwoniącą do nas osobę albo skontaktować się z instytucją kierującą do nas zaproszenie pisemne.

3. Nie podejmuj decyzji pod wpływem impulsu. Większe jest wtedy ryzyko dokonania nieracjonalnych wyborów co do warunków, na jakich zostaje zawarta umowa.

4. Poczekaj z zakupem, zastanów się i sprawdź różne możliwości. Zanim skorzystasz z oferty, skonsultuj się z rodziną lub kimś bliskim. Pamiętaj: jeżeli towar jest dostępny dziś, będzie dostępny także jutro.

5. Jeżeli rozmyślisz się po nabyciu produktu, masz prawo odstąpić od umowy w ciągu 14 dni, wystarczy wysłać oświadczenie pocztą.

6. 801 440 220 - pod tym numerem telefonu udzielane są bezpłatne porady prawne (opłata za połączenie zgodna z taryfą operatora). Wiele informacji o zakupach od akwizytora można znaleźć w serwisie www.prawakonsumenta.uokik.gov.pl.*

Walka z wiatrakami

Formalnie rzecz biorąc, to jednak walka z wiatrakami, bo gdy tylko na jakąś firmę urząd nałoży karę, ta znika z rynku, a na jej miejsce pojawiają się kolejne, często zresztą powoływane przez te same osoby. Tak było dwa lata temu, gdy na dwie firmy uchodzące za liderów sprzedaży bezpośredniej w Polsce UOKiK nałożył solidne kary - za wprowadzanie klientów w błąd. Chodzi o wspomnianą wcześniej firmę Eco-Vital, oferującą sprzęt do gotowania, i Mat-Medic, sprzedającą urządzenia paramedyczne, tzw. rezonatory biofotonowe. Stojący za nimi przedsiębiorcy musieli zapłacić w sumie 900 tysięcy złotych. Wkrótce potem o obydwu firmach słuch zaginął. Miejsce jednej z nich zajęła właśnie spółka Hausfeuer, w której zarządzie znajduje się przynajmniej jedna osoba związana wcześniej z firmą Eco-Vital. I właśnie dlatego tak ważna jest świadomość konsumentów w zakresie praw, jakie im przysługują. Z tego samego powodu lepiej "prezentacji produktów" zwyczajnie unikać.

Starsi ludzie są szczególnie narażeni na manipulacje sprzedawców (fot. pixabay.com)Starsi ludzie są szczególnie narażeni na manipulacje sprzedawców (fot. pixabay.com)

- Znacząca dla tego typu spraw jest świadomość społeczna - nagłaśnianie ich, ale też wyjaśnianie ludziom, zwłaszcza seniorom, tego, jak działamy pod wpływem emocji - ocenia Świątek. - Podobny klucz zadziałał w przypadku kradzieży "na wnuczka", gdy metody działania przestępców nagłośniły media, a wnuczkowie sami dzwonili do dziadków i mówili, że nigdy w ten sposób, w jaki robią to złodzieje, nie poproszą ich o pieniądze, że jeśli zajdzie taka potrzeba, przyjdą po pożyczkę osobiście.

*Źródło: UOKIK.GOV.PL

 

Małgorzata Gołota. Dziennikarka prasowa i radiowa. Autorka kampanii "Alimentare znaczy karmić" dedykowanej milionom polskich dzieci, które nie otrzymują od rodziców należnych im alimentów. Współautorka książki "Krótka ulica, długa historia. Próżna, Plac Grzybowski i okolice". Publikowała w toruńskiej "Gazecie Wyborczej", dziale zagranicznym "Polska The Times" i naTemat.pl. Współpracowała z Radiem PLUS, Radiem ZET Gold, Rock Radiem i Radiem Złote Przeboje.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Komentarze (208)
Zaloguj się
  • smiki48

    Oceniono 156 razy 128

    wiecie co w tym jest najgorsze?
    Że ci ludzi e MAJĄ PRAWO WYBORCZE. To dzięki tak ogłupionemu społeczeństwu mamy to co mamy. Wybory wygrywają partie polityczne nie reprezentujące spójny, logiczny i realny program wyborczy, ale te które uprawiają demagogię i potrafią dużej części ludzi namieszać w głowach.

  • saves

    Oceniono 109 razy 101

    Zawsze mam chęć zapytać tych drani: "-Sprzedałbyś to cudo swojej matce?"

  • cogitek124

    Oceniono 111 razy 95

    w UK sa dopieprzane (i bezwzglednie egzekwowane) takie kary, ze cwaniaczki na sama mysl o kontroli maja miekko w kolanach.

    W Polsce "niedasie".

    Tam, w UK da sie a w Polsce "niedasie"?

  • krisdebarg

    Oceniono 63 razy 61

    ci prezenterzy garnków to normalnie politycy , jota w jotę

  • sraczezwersacze

    Oceniono 94 razy 54

    Gdyby to były lata 80-te, 90-te to bym jeszcze zrozumiał tych "zmanipulowanych". Ale mamy przełom 2016/17 i - na miłość boską - wiek emerytalny nie stanowi już wytłumaczenia... ręce same opadają...

  • balo-ny1

    Oceniono 20 razy 16

    We Wrocławiu powstał spektakl teatralny opowiadający o takiej promocji. To komedia Teatru na Ostrowie.
    "Pożądanie w cieniu pokrywki". Autor Jacek Getner.

  • corgan1

    Oceniono 17 razy 11

    Moja matka kupiła ohydne gary i wełnianą mięciutką kołderkę razem 3100 zł na raty. Nie wiem ile wynosi rata i na jaki % bo mi nie pokazała umowy. Z garów nie korzysta, bo jeszcze ma stare i dobre, a te nowe będą komuś na prezent weselny. Kołderka-wełenka jest mięciutka i w ciągu ostatnich 3 lat korzystała z niej 2 razy. Ktoś zadzwonił na telefon, ona wpuściła, byli przemili, ona dała im jeść, mieli umowy i taką na raty również. W domu kiepsko, podłoga w kuchni to syfiasta stara wykładzina, meble kuchenne się rozsypują, dla niej jest ważne skromność, żeby sobie od ust odejmować

    Z czego to się bierze? Moim zdaniem z tego, ze ludzie już raczej nie dostają wypłaty/renty/emerytury do ręki tylko kasa wpływa na konto. To jak doładowanie telefonu na kartę albo jak dla dziecka pełna/pusta lodówka - było jedzenie, nie ma a teraz znowu jest. Ludzie oglądają czy dac na tace w kościele 1 zł czy 2 zł a nie mają świadomości ile kosztuje oprocentowanie pożyczki, ile kosztują stałe zlecenia opłat za spłaty i opłaty itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX