(iStockphoto.com)

psychologia

Życie z chorobą afektywną dwubiegunową. ''W manii wierzyłam, że kieruję światem. Kiedy byłam w depresji, chciałam umrzeć''

Bartek początkowo nie wierzył w diagnozę. Justyna objawy manii myliła z zakochaniem. Stanisław miał okresy, gdy nie mógł wstać z łóżka. Teraz nie wyklucza, że będzie brać leki do końca życia. Nie chce wracać do huśtawki, z którą wiąże się choroba afektywna dwubiegunowa. Oddajemy głos tym, którzy się z nią zmagają.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (175)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • franclajn

    Oceniono 5 razy 3

    Ten artykuł pokazuje, że będąc chorym psychicznie trzeba mieć przede wszystkim bardzo dużo szczęścia. Większość ukszanych tu chorych otacza wyrozumiała, wspierająca go rodzina i znajomi, a i w pracy też nikt mu świń nie podkłada. Ponadto lekarze to tacy Judymowie plus. Nie tylko świetnie wykształceni, doskonali diagności, ale też pełni poświęcenia ludzie. Ja niestety ani w pracy, ani od bliskich zrozumienia nie zaznałem. O lekarzach nic pisać nie będę. Życzę im tylko, by zawsze na swojej drodze życia spotykali tylko takich samych osobników, jacy oni sami są.

  • dk2017

    Oceniono 2 razy 2

    Artykuł jest świetny i zawsze na czasie. Jak pomoc osobie chorej? Która nie chce, nie wierzy że jest chora? Jak pomoc sobie, przebywającej z taką chorą osobą? Gdzie, zwłaszcza w małym mieście znaleźć dobrego psychiatrę, o prawdziwym, nie tym z nazwy, psychoterapełcie można zapomnieć. Smutne.

  • mniklasp

    Oceniono 2 razy 2

    dwie negatywne, jedna pozytywna historia. wszyscy wiemy jak wyglada bipolar , reakcje i zycie ztym. Lekarstwa obecnie sa siwetne zeby to kontrolowac np Lamictal, Depakote czy Seroquel . Nie nalezy zaraz sie najezac ze sie bedzie bralo do konca zycia. Super ze tak jest i ze sa na rynku Mozna wiec normalnie zyc. Czego brakuje to terapii grupowej i wsparcia grupy, to bardzo wazne , nalezy takie poszukac i chodzic, jak AA. Techniczne sprawy: dlaczego ktos musi chodzic po recepte jezeli mozna ja przeslac elektronicznie do farmacji. Inne : dlaczego pielegniarka krzyczy na kogos ze nie "wspolpracuje" . Nalezy ja kopnac w dupe zeby sie opamietala kto tu jest dla kogo. To ze terapeutka placze nad losem pacjenta to dla mnie jet dosyc zabawne, bardzo nieprofesjonalne jak sie nie umie powstrzymac emocji w zawodzie

  • angharad

    Oceniono 12 razy 2

    "Postimpresjonistyczny malarz Vincent van Gogh" - Jezu! Błagam! Poprawcie, bo mi słabo...

  • jmb2

    Oceniono 4 razy 2

    Czym jest brak motywacji czyli ... abulia?

    Jest to brak woli, który przejawia się przez ograniczoną zdolność do podejmowania decyzji, działań, realizacji pomysłów. Towarzyszy temu obniżenie napędu psychoruchowego, czyli dana osoba nie ma ochoty wstać z łóżka, wykonać prostych czynności w domu, itp. Ma poczucie niemożności działania, co jeszcze dodatkowo pogarsza jej samopoczucie i samoocenę, powodując powstawanie błędnego koła: "Im bardziej mi się nie chce, tym mniej wierzę, że jestem w stanie cokolwiek zrobić, nie próbuję więc nawet zaczynać...

    Abulia pojawia się w depresji, zaburzeniach nastroju, nerwicach, schizofrenii oraz w uzależnieniach.

    Z badań wynika, że w porównaniu z osobami nadużywającymi alkoholu, u palaczy marihuany syndrom amotywacyjny występuje znacznie częściej i utrzymuje się jeszcze długo po odstawieniu narkotyku. Długo, czyli w trakcie leczenia uzależnienia a także po terapii. Samo zaprzestanie palenia nie powoduje, że ... motywacja samoczynnie "odrośnie". Warto o tym wiedzieć, zanim zacznie się palić używki.

  • rzeka.suf

    Oceniono 6 razy 2

    'I live in a lovely valley, but the heights are gone forever. There are no more frightful deserts, and I no longer leap into the fire, I am afraid I will get burned. Sanity is pleasant and calm, but there is no greatness, no true joy, nor the awful sorrow that slashes the heart.'

  • wylye

    Oceniono 1 raz 1

    Od blisko dwóch lat nasz syn - świetnie "zapowiadający się młody człowiek" prawdopodobnie cierpi na CHAD... Piszę prawdopodobnie bo tylko raz wykorzystując podstęp udało nam się doprowadzić do spotkania z psychiatrą.... Najogólniej rzecz ujmując, wiele z jego objawów bardzo przypomina te opisane w treści artykułu. Chłopak skończył studia, w "nagrodę" jakby wysłaliśmy go do szkoły pilotażu. Ukończył szkolenie - odbył kilka samodzielnych lotów w lokalnym aeroklubie - nic nie zapowiadało "katastrofy" Nie chciał być w kraju - wyjechał do UK... Imał się różnych zajęć.. Chcąc zarabiać lepiej - ukończył kurs LGV i zaczął prowadzić wielkie ciężarówki. Cóż ludzie mają różne życiorysy... Jednak po roku zacząłem obserwować "dziwne" jego zachowania. Jako ojciec i osobą z którą miał zawsze b dobry kontakt (w sumie żyłem i pracowałem tylko dla niego) - nagle w jego ocenie zacząłem stawać się jego... wrogiem. Po ok 2 latach spędzonych w UK w stanie absurdalnych oskarżeń w stosunku do ludzi w UK - którzy mu pomogli tam zamieszkać - moich dobrych przyjaciół (którym kiedyś ja z kolei pomogłem się tam osiedlić...) W przekonaniu o inwigilacji ze strony SIS i CIA wrócił do.. rodzinnego domu - do nas. Oświadczył, że pomagając mu wyjechać do UK - dostałem za to ogromne pieniądze od nieokreślonych ludzi w Wielk. Bryt.... I tak trwamy od ponad roku w jednym domu... Syn śpi w czasem w garażu czasem w hamaku w naszym przyległym do domu lesie, czasem w swoim bryt. samochodzie - w zimie w garażu, w lecie po prostu zaparkowanym na podjeździe pod domem... Bo pokój na jego piętrze domu "jest zatruwany i inwigilowany" Prócz owych zachowań - naprzemiennych manii prześladowczych i stanów euforii jeden element jest stały. Jego przekonanie o mojej... współpracy z "mafią, CIA, GRU" i Bóg wie z kim jeszcze... Uważa mnie za przyczynę swoich nieszczęść, rości jakieś kosmiczne finansowe pretensje wobec mnie... Obecnie jesteśmy na etapie sądowego ubezwłasnowolnienia go - za kilka dni mamy z żoną stawić się w sądzie na przesłuchaniu. Po co tym piszę? Chcę wiedzieć z waszego doświadczenia czy takie zachowanie nieuzasadniona nienawiść do jednego z rodziców - połączona z absurdalnymi oskarżeniami może występować w tej chorobie? Proszę o opinie tych z Was - którzy rozumieją to co napisałem i już to sami cierpią na CHAD lub mają w domu kogoś kto z tym żyje...

  • wierusz1

    Oceniono 3 razy 1

    Ciekawrebiore anty depresanty juz ponad 2 lata i jakos nie zauwazylem zebym miał mnioejsza ochote na sex.Pewnie ze to nie to jak sie mialo 20 lat ale po 50 nie mozna zaduzo wymagac

  • juliap1

    0

    Jeżeli czyta ktoś ten artykuł we wrześniu 2018r. i jest z Warszawy i żyje w związku bądź rodzinie, w której jest osoba z ChAD, to informuję, iż pojawiła się inicjatywa utworzenia grupy wsparcia dla bliskich osób mających ChAD. 26 września o 18-tej ma się odbyć spotkanie informacyjne. Jeżeli ktoś jest zainteresowany taką formą wsparcia, (samo)pomocy dla partnerów/rodzin ChADowców, to niech pojawi się na tym spotkaniu w Warsztacie Warszawskim przy Pl. Konstytucji 4.

  • koszmarex

    Oceniono 1 raz -1

    Zastanawiam się, czy Stanisław (dziennikarz) bierze antydepresanty czy stabilizatory, bo to dwie różne grupy leków. To te drugie mają zastosowanie w obydwu biegunach ChAD i nie ograniczają się do przestarzałego litu.

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 8 razy -2

    Właściwa nazwa choroby afektywnej dwubiegunowej to psychoza maniakalno - depresyjna.

    Poprawna politycznie nazwa "choroba afektywa" nie skłoni ludzi chorych do podjęcia leczenia tak skutecznie jak "psychoza", bo to brzmi jak katar sienny, a nie jak ostre zapalenie płuc. Zwykłym katarem nikt się nie przejmuje i tylko hipochondrycy go leczą. Z zapaleniem płuc wsxyscy zasuwają do lekarza.

  • ancolek7

    Oceniono 14 razy -2

    SSRI to bardzo niebezpieczny lek.

    Zaburzenia dwubiegunowe, depresja majá poczátek juz w dziecinstwie.
    Dziecku przypisuje sié rolé odpowiedzialnego za szczéscie rodzinne. Jest to matka, ojciec lub oboje. Tym samym zrzuca sié na dziecko odpowiedzialnosc za wlasne niedociágniécia. Zmusza sié dziecko do negowania wlasnej drogi do szczéscia i tym samym do negacji samego siebie.Tu ma zródlo poczucie winy za to , ze sié jest takim jakim sié jest stworzonym, gdyz takim nie wolno byc. To poczucie winy boli i ten ból to wlasnie depresja usniezana czésto przez narkotyki, alkohol, zaburzenie laknienia ..lub...przez dzialania, aktywnosc, przez tak zwane przenoszenie gór, które staje sié maniactwem, gdyz czeka sié przeciez na to uznanie, na té bezwarunkowá milosc, która nigdy nie nadchodzi. Jest tylko to betonowe roszczenie "Tak bardzo na ciebie liczymy." I dwubiegunowosc przybiera na tempie.
    Wszystko funkcjonuje na poziomie kompletnej nieswiadomosci.
    Czésto osoba dotkniéta ucieka od tego roszczenia, ale....bierze siebie ze sobá i kopiuje sytuacjé rodzinná. Przeciez ten program ma w sobie od dziecka.
    Pewnego piéknego dnia akumulator jest pusty. Brak sil, wypalenie czyli tzw. "burn-out" przejmuje wladzé. Jest to trudne do zaakceptowania. Poczucie winy za brak aktywnosci jest tak duze, ze czésto przeobraza sié w wyrok smierci na samym sobie. Nieswiadomie jednak samobójstwem daje sié kres temu bólowi emocjonalnemu. Bólowi bycia niekochanym takim jakim sié zostalo stworzonym.

    Biologicznym wyrazem tego piekla jest nadaktywnosc pewnych czésci mózgu, która ma miejsce juz od dziecka.
    Jest to nadaktywnosc systemu limbicznego, jego przedniego zakrétu obréczy, nadaktywnosc jáder podstawowych.
    Do tego dochodzi bardzo slaba aktywnosc kory przedczolowej.
    Dlatego ani leki ani terapie tak czésto nie funkcjonujá lub funkcjonujá tylko do pewnego momentu.
    SSRI zle dawkowane prowokujá samobójstwa, gdyz uaktywniajá przedni zakrét obréczyi duszá koré przedczolowá.

    Ja pomoglam sobie programem bazujácym na "Binaural beats" nie zdajác sobie w pelni sprawy w jak oplakanym stanie bylam. Nigdy nie bylam u psychiatry ani u psychologa.
    Wiedzialam, ze cos sie ze mná dzieje i ze potrzebujé duzo duzo czasu.
    Moja droga to nie uniwersaly patent. Kazdy ma swojá. Wazny jest efekt.
    To piékne uczucie,gdy nikt nie moze manipulowac moim poczuciem winy. Nie moze, gdyz juz go nie ma. Ta czésc mojego mózgu juz nie jest aktywna. To piékne uczucie zdanie sobie sprawy z przyczyn wlasnego oblédu. To piékne uczucie czuc té wspanialá wlasná silé i ten boski spokój.

    Tego spokoju kazdemu, dotkniétemu tym stanem z calego serca zycze. Walczcie o siebie.
    Wierzcie mi OSIÀGNIÈCIE TEGO SPOKOJU JEST MOZLIWE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • jmb2

    Oceniono 7 razy -3

    Znalezione w SIECI ... powiązań ... jednych z drugimi...

    RÓWNOWAGA

    Żeby żyć, trzeba oddychać.
    Żeby żyć wśród ludzi, trzeba chcieć oddychać także ich obecnością.

    Każdy wdech to skorzystanie z pomocy i przychylności Twoich bliźnich.
    Każdy wydech to też Twoja życzliwość i bezinteresowna pomoc okazana innym.

    Prawidłowe oddychanie (życie) składa się z takiej samej liczby wdechów i wydechów.
    Także w relacjach pomiędzy ludźmi.
    To od ich ...intensywności oraz ... równowagi zależy twoje samopoczucie.

    Nie ograniczaj się tylko do wdechów, bo pękniesz.
    Nie ograniczaj się tylko do wydechów, bo zapadniesz się w sobie.

    Po prostu oddychaj.
    Szanuj Innych ale też i szanuj Siebie.

  • TheMartinnoo

    Oceniono 5 razy -5

    Katarzyna Michalczak, DOKTORKA nauk humanistycznych hahahahahaha hahahahahaha hahahahahaha!!! :)))))

  • pamparampa

    Oceniono 5 razy -5

    Za górami, za lasami, Henio (zatrudniony jako "sejls menedża" w farmakorpo) dzwoni do kumpla z działu reportażu i podpowiada nowy temat. Każdy zarobi, każdy skorzysta.
    I na cierpieniu można zbudować miliardowe imperium.

  • 123ghost

    Oceniono 15 razy -5

    Najlepszym lekiem dla Polakow na ta polska stresonerwopsychoze, nienawisc i hejt jest lek o nazwie CDA. Polacy z powodu nerwobuli siegaja najczesciej po leki typu Apap, Nurofen, Ibuprom. Wiem z doswiadczenia w praktyce. U Polakow w szufladzie to tylko Apapy leza. Polacy walcza z miekkimi narkotykami a sami chleja wodke, jak psychole i sa najwiekszymi lekomanami w UE. Tak mowia statystyki. Smieszne to nasze oblicze..

  • glinda53

    Oceniono 6 razy -6

    Bardzo waznym elementem jest znalezienie pomyslu na siebie ,cos co nas zachwyci,wrecz przyklei czy zwali nog ,to co pokochamy tak silnie,mysle o zainteresowaniach ze nie bedziemy mieli czasu na "chorobe ".

  • felicjan.dulski

    Oceniono 15 razy -7

    Jestem już dość stary, ale jak byłem młody, nie słyszałem o takiej chorobie, ani nikogo cierpiącego na nią też.
    Może to choroba, której źródło tkwi w zmianie stosunków społecznych i relacji międzyludzkich w ostatnim ćwierćwieczu?
    Kiedyś podobnie nie słyszał się o anoreksji. Przyszła ona wraz pewną modą.
    Może "moda" na ekshibicjonizm, na życie "wobec innych" to powoduje?
    Gdy nie jestem w centrum zainteresowania, to mnie nie ma?
    Sam nie wiem, co o tym myśleć.

  • l.i.l.a.b.a.j.ona

    Oceniono 20 razy -10

    Specjalistka dziedziny psychiatrii nie jestem. Ale moge i przesylam wszystkim cierpiacym i zagubionym moc usciskow.

    Chociaz, znam jedna taka naturalna metode uzdrawiania duszy - to modlitwa do Boga swoimi, wlasnymi slowami.
    Zdziwicie sie, jak poczujecie sie lepiej. Ale cos w tym jest, ze modlitwa dziala jak buddyjska mantra - powtarzacie slowa i zdania, a fakt powtorki stwarza model, ktory utrwala sie w naszej pamieci jako sila do dzialania i wytrwalosc.
    I takiej sily wszystkim zycze.

  • okrutnykibol

    Oceniono 27 razy -17

    Justyna, artystka i lesba. Czy Wy w GW w tych artykułach zawsze musicie przemycić jakieś dewiacje? To taka Wasza polityka, oswajanie ze zboczeniami i pokazywanie, że są normalne choć nie są?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX