(fot. klaczkowski.com)

reportaż

Ślub bez Boga i urzędnika. Humaniści spełniają marzenia. Przeciwnicy mówią: to dziecinada

Słowa przysięgi młodzi układają sami. W ceremonii nie bierze udziału ani kapłan, ani urzędnik. Sceneria jest dowolna - przyszłych małżonków ograniczają wyłącznie wyobraźnia oraz fundusze. Śluby humanistyczne to propozycja dla tych, którzy są niewierzący, a którym nie wystarcza formuła ślubu cywilnego.

Hania i Piotr są świeżo po ślubie, który odbył się na początku lipca w Zamku von Treskov w Strykowie, 35 km od ich rodzinnego Poznania. Mają po 26 lat. Piotr pisze doktorat z historii, a Hania jest przedszkolanką. Są ze sobą od 2010 roku i od początku swojej znajomości wiedzieli, że jeśli kiedyś wezmą ślub, to będzie to uroczystość humanistyczna.

- Zobaczyliśmy nagranie z pierwszego ślubu humanistycznego w Polsce i stwierdziliśmy, że to jest dokładnie taki ślub, jaki chcielibyśmy kiedyś wziąć razem lub osobno - mówi Hania. - Szukaliśmy alternatywy dla katolickiej obrzędowości, która skolonizowała wszystkie sfery ludzkiego życia - dodaje.

Decyzja o ślubie symbolicznym nie spodobała się tradycyjnym, katolickim rodzinom młodych, zwłaszcza rodzicom i babci Hani. Podobnie jak wegetariańskie menu wybrane przez niejedzących mięsa zakochanych. Nieporozumienia w najbliższym otoczeniu sprawiły, że impreza była odwoływana trzy razy. Spór trwał do samego końca.

- Dopiero dzień przed ślubem, przesiąknięci negatywnym nastawieniem rodziców, obiecaliśmy sobie, że obojętnie co się stanie i jaka będzie reakcja naszych gości, my będziemy dobrze się bawić i robić dobrą minę do złej gry - opowiada Hania.

Piotr i Hania (fot. Videolook Tomasz Mikurda)Piotr i Hania (fot. Videolook Tomasz Mikurda)

Jak w amerykańskim filmie

Wszystkie obawy i problemy odpłynęły, kiedy oboje włożyli ślubne stroje. Piotr miał na sobie idealnie skrojony garnitur, a Hania czarno-białą suknię. - Nagle wszystko się zmieniło. Dobry humor nie opuszczał nie tylko nas, ale i naszych mięsożernych gości, którzy chwalili sobie roślinne jedzenie, a rodzice chodzili dumni, z wysoko podniesionymi głowami - śmieje się dziś Hania. - Większość zaproszonych osób deklarowała, że między 1 a 2 w nocy będą musieli wracać do domów z różnych powodów, a ostatecznie wszyscy bawili się na parkiecie do białego rana - dodaje.

Ten dzień wyglądał dokładnie tak, jak sobie wymarzyli. Ślub w zamkowym ogrodzie z koncertem skrzypaczki, czytaniem wierszy i przemówieniami gości, którzy czuli się bardzo swobodnie, trwał około 40 minut. Najważniejsza była przysięga Hani i Piotra. - Pisaliśmy ją chyba cztery razy. Siadaliśmy przy komputerze to razem, to osobno i układaliśmy to, co chcielibyśmy sobie powiedzieć w tym dniu - wspomina Hania. - Nasza przysięga była raz bardzo formalna i poważna, a innym razem z życia wzięta. W końcu zdecydowaliśmy się na wersję mieszaną - dodaje.

Goście nazwali ich ślub "amerykańskim", bo takie widuje się zwykle w zagranicznych filmach: duży ogród nad jeziorem, pełen zieleni, w którą wkomponowany został niewielki, kremowy namiot zdobiony białymi kwiatami i wrzosowymi wstążkami, gdzie młodzi kierowani przez celebrantkę składali sobie przysięgę. Przed namiotem stały krzesła z atłasowymi pokrowcami dla gości, a na trawniku leżał czerwony dywan.

Zdaniem Hani i Piotra ich ślub nie był taki jak w amerykańskich produkcjach, ale był rzeczywiście niezwykły, bo jak podkreślają - ślub w plenerze buduje własny nastrój. Dlatego cieszą się, że nie ulegli presji otoczenia, postanowili spełnić swoje marzenia i zrezygnowali z tradycyjnego ślubu. - Warto było być upartym - podsumowuje Hania.

Goście nazwali ślub Hani i Piotra Goście nazwali ślub Hani i Piotra "amerykańskim" (fot. Videolook Tomasz Mikurda)

Cywilni humaniści

Śluby humanistyczne w krajach zachodnich nie są niczym wyjątkowym, ale w Polsce to wciąż nowość. W naszym kraju udziela się ich od 2007 roku. Zainteresowanych takimi ceremoniami jest coraz więcej. Są to zarówno pary heteroseksualne, jak i homoseksualne.

Wobec polskiego prawa małżeństwa humanistyczne nie istnieją, dlatego ci, którzy zdecydowali się na taki obrządek, często spotykają się z opinią, że to oszustwo i ślub na niby, spektakl teatralny, dziecinada. Nie przeszkadza im to, bo dla nich liczy się to, co ich łączy i wyznawane wartości - miłość, przyjaźń, wierność, zaufanie, radość życia i spełnianie marzeń. Dopełnieniem szczęścia jest ślub i osobista obietnica wspólnego życia, które składają przed najbliższymi, w takim otoczeniu, jakie oni sobie wybiorą i "zaprojektują". Chcą, aby ich ślub był głębokim, emocjonalnym przeżyciem, a nie tylko atrakcyjnym wydarzeniem.

Ślubów humanistycznych udziela się w Polsce od 2007 roku (fot. Piotr Hołub)Ślubów humanistycznych udziela się w Polsce od 2007 roku (fot. Piotr Hołub)

Większość humanistycznych małżeństw w Polsce decyduje się na sformalizowanie swojego związku przed urzędnikiem, tak jak Aga i Sean, którzy są razem od 2009 roku. Mają trzymiesięcznego synka, mieszkają w Dublinie. On zarządza projektami, ona - zasobami ludzkimi. 11 lipca 2015 roku z najbliższą rodziną i świadkami udali się do Urzędu Stanu Cywilnego w Żyrardowie, a godzinę później w większym towarzystwie składali sobie humanistyczną przysięgę małżeńską w Osadzie Młyńskiej w Oryszewie pod Żyrardowem.

- Idea ślubu humanistycznego była nam znana od dłuższego czasu. Zdecydowaliśmy się na taką ceremonię mimo wychowania w katolickich rodzinach, ponieważ od wielu lat nie praktykujemy religii i nie jest ona nam bliska - mówi Aga. - Nie chciałam brać ślubu kościelnego, ponieważ uważam, że jest to ceremonia, która powinna być zarezerwowana dla tych, którzy wierzą w Boga i dla których ma ona ten specjalny, "ponadziemski" wymiar. W moim przekonaniu ślub kościelny jest przywilejem tych, dla których przysięga przed Bogiem jest ważna. Ślub kościelny powinien być świadomą i przemyślaną decyzją - dodaje.

W stylu country

Dla 30-letniej Polki i 41-letniego Irlandczyka najważniejsze było to, aby ich ślub i wesele wyglądały tak, jak oni chcą, a nie tak, jak robi to większość. Przygotowania były długie i wymagające. Przyszli małżonkowie w czasie opracowywania scenariusza uroczystości z pomocą celebrantki ślubów humanistycznych musieli odpowiedzieć sobie na wiele ważnych pytań.

- To nie było łatwe, ale niesamowicie ważne, bo musieliśmy znaleźć czas i odpowiedzieć sobie na pytania m.in. o to, co cenimy w naszym związku i w sobie nawzajem, jak widzimy naszą przyszłość razem, czym jest dla nas małżeństwo i przysięga, i wreszcie, co chcemy sobie przysięgać - wspomina Aga. - To bardzo istotne pytania, nad którymi każda młoda para powinna się wspólnie zastanowić. Niby oczywiste, a jednak w natłoku przygotowań weselnych łatwo zapomnieć o tych najważniejszych rzeczach - dodaje.

Aga i Sean (fot. Piotr Hołub)Aga i Sean (fot. Piotr Hołub)

Aga i Sean musieli też wybrać przekazy literackie i kulturowe, które najbardziej oddają to, co czują i co jest wyjątkowe dla ich związku. Po latach będą wracać do nich, wspominając dzień swojego ślubu. Kosztowało ich to sporo wysiłku, ale warto było, bo jak mówią: był to najlepszy ślub i wesele, na jakim byli. To samo słyszą od swoich gości.

- Ceremonia humanistyczna była dla większości naszych gości nowością, więc wiele osób nie wiedziało, czego się po niej spodziewać. Po łzach wzruszenia, uśmiechach i ciepłych słowach po uroczystości wywnioskowaliśmy, że przerosła ona oczekiwania gości - mówi Aga. - Nasi przyjaciele komentowali m.in. to, jak bardzo "nasza" była to uroczystość, jak widać w niej było nasz wkład, nasze uczucia, jak dużo się o nas dowiedzieli - dodaje.

Impreza odbyła się w Osadzie Młyńskiej i wystrojem nie przypominała typowego wesela czy ślubu. Na miejsce ceremonii zaślubin para wybrała ozdobiony polnymi kwiatami w metalowych donicach taras przed wielką stodołą, w której później odbyło się wesele. Aga miała na sobie krótką białą sukienkę i granatowe korale nawiązujące do koloru garnituru i muchy Seana. Kiedy nowożeńcy prowadzeni przez młodą celebrantkę składali sobie przysięgę przed drzwiami budynku, ich goście siedzieli na drewnianych ławkach ustawionych na trawniku.

- To było tak: ślubuję dotrzymać przysięgi dzisiejszej. Przysięgam Ci nie tyle być posłuszną, co z radością współbyć, wybaczać i przynosić pociechę. Obiecuję kochać Cię i dbać o Ciebie i zawsze starać się być godną Twojej miłości; będę szczera, dobra i cierpliwa. Obiecuję pamiętać, że nawet gdy czasem sprawy się pogarszają, to też idą ku lepszemu. Przysięgam być Twoją prawdziwą, lojalną przyjaciółką. Tym pierścionkiem przyrzekam Ci, cokolwiek przyszłość przyniesie, zawsze pamiętać miłość, jaką czuję do Ciebie dziś - wspomina Aga. - Sean obiecał jeszcze, że postara się być bardziej punktualny - dodaje.

Goście po ślubie komentowali m.in. to, jak bardzo było widać wkład Agi i Seana w uroczystość (fot. Piotr Hołub)Goście po ślubie komentowali m.in. to, jak bardzo było widać wkład Agi i Seana w uroczystość (fot. Piotr Hołub)

Wnętrze stodoły zaaranżowano tak, aby połączyć w nim styl country i retro. Pod sufitem powieszone zostały białe proporce i materiałowe lampiony w tym samym kolorze. Na półeczkach wiszących wzdłuż drewnianych, surowych ścian świeciły dziesiątki białych świec, a przy długich, drewnianych stołach ozdobionych białymi serwetami stały wygodne, drewniane ławki z oparciami i stare krzesła. Dookoła pełno było doniczek z kwiatami, obrazów, lamp, kanek, wieszaków, latarni i małych stolików z rozmaitymi rekwizytami. Na zewnątrz stodoły do dyspozycji gości był bar piwny urządzony w starym żuku, pełnym drewnianych skrzynek na butelki z piwem oraz parkiet z desek otoczony prostokątnymi snopkami siana przykrytymi białym płótnem, które pełniły funkcję ławeczek do odpoczynku.

- Ceremonia humanistyczna w naszym przypadku była nie tylko alternatywą dla ślubu kościelnego. Tradycje i wartości humanistyczne są nam bliskie i kierujemy się nimi w naszym życiu na co dzień - podkreśla Aga. - Z praktycznego punktu widzenia bardzo ważne było to, że sami tworzymy nasze przysięgi, więc przysięgamy to, co jest istotne dla nas dwojga, a nie powtarzamy beznamiętnie formułkę. Ten indywidualny charakter ceremonii humanistycznej był dla nas bardzo istotny i przeważył o tym, że nie zdecydowaliśmy się np. wyłącznie na ślub cywilny, który jest dla nas tylko aktem prawnym - dodaje.

Nie wiedzieli, co ich czeka

33-letnia Julia i 28-letni Bartosz z Poznania są już trzy lata po ślubie humanistycznym. Ona jest prawnikiem i dziennikarzem, a on inżynierem nadzorującym budowy. Oboje otwarcie deklarują, że z wyboru nie są związani z Kościołem katolickim i nigdy nie brali pod uwagę ślubu kościelnego z szacunku dla wiary innych. - Gdybyśmy wzięli ślub kościelny nie wierząc w Boga, obrażalibyśmy to, co dla innych jest świętością - uważa Julia.

Początkowo planowali wyłącznie ślub cywilny, ale skończyło się na humanistycznej ceremonii. - Chcieliśmy wziąć ślub cywilny w plenerze, lecz ze względu na wybrany termin okazało się to niemożliwe - wspomina Julia. - Wtedy Bartek znalazł informację o ślubach humanistycznych i zaczęliśmy szukać mistrza ceremonii, by ten wyjątkowy dla nas dzień uczynić jeszcze bardziej wartym zapamiętania - dodaje.

Osoby, które zdecydowały się na uroczystość humanistyczną, nie rozważały ślubu kościelnego ze względu na szacunek dla osób wierzących (materiały archiwalne ślubu humanistycznego Joanny Humerczyk)Osoby, które zdecydowały się na uroczystość humanistyczną, nie rozważały ślubu kościelnego ze względu na szacunek dla osób wierzących (materiały archiwalne ślubu humanistycznego Joanny Humerczyk)

Swojego mistrza, a raczej mistrzynię znaleźli niedaleko - w Luboniu. Wspólnie uznali, że idealnym miejscem na złożenie sobie przysięgi będzie znaleziony przez rodziców Bartka ogród hotelu pod Poznaniem. Przygotowania trwały trzy miesiące. - Organizacja ślubu humanistycznego, tak jak sama uroczystość, jest cudownym doświadczeniem, bo młodych ogranicza tylko wyobraźnia - mówi Bartosz.

Ślub humanistyczny był niespodzianką dla większości gości, bo wiedzieli o nim tylko rodzice i świadkowie. Pozostali zaproszeni sądzili, że będą uczestniczyć tylko w ślubie cywilnym, po którym odbędzie się wesele.

- Byliśmy ciekawi, jak na nasze odmienne poglądy zareagują nasi katoliccy w większości goście. Ich odczucia okazały się bardzo pozytywne. Ciocie nie kryły wzruszenia, a wujkowie podziwiali pomysł i jego realizację - opowiada Julia. - Nie spotkaliśmy się z żadnym złym komentarzem, a rok temu para znajomych poszła w nasze ślady i zdecydowała się na celebrację humanistyczną - podkreśla.

Według Julii i Bartosza decyzja o ślubie humanistycznym, podjęta trzy lata temu, była najlepszą z możliwych. - Nie zamienilibyśmy naszego ślubu na żaden inny - deklarują zgodnie. - Organizacja sprawiła nam ogromną przyjemność, a oprawa uroczystości była tak wyjątkowa, że rzadko który ślub kościelny może się z nią równać. To był nasz dzień i przeżyliśmy go dokładnie tak, jak chcieliśmy - zaznacza Julia.

Zaletą ślubów humanistycznych jest dowolny wybór scenerii i przysięgi (fot. www.klaczkowski.com)Zaletą ślubów humanistycznych jest dowolny wybór scenerii i przysięgi (fot. www.klaczkowski.com)

Na statku lub na szczycie

Na śluby humanistyczne najczęściej decydują się pary z Warszawy, Krakowa i Trójmiasta, tuż przed trzydziestką, ale zdarzają się też nowożeńcy w wieku 60 lat. - Ostatnio mieliśmy parę, która zaczęła wspólne życie dopiero teraz, chociaż kochali się w sobie od 34 lat - informuje celebrantka ślubów humanistycznych z Poznania Joanna Humerczyk.

Podkreśla że ludziom, którzy zgłaszają się do niej, zależy na tym, aby w czasie uroczystości przeżyć głębokie emocje, przedstawić gościom historię ich miłości oraz ulubione wiersze. - Chcą przeżycia dłuższego i osobistego. Tego rodzaju emocje trudniej jest uzyskać podczas ślubu cywilnego, który jest bardziej aktem formalnym, procedurą - wyjaśnia organizatorka.

Zakochani wybierają w tym celu dość nietypowe miejsca, najczęściej w plenerze. Poznańska firma organizowała już śluby na statku, na Kasprowym Wierchu czy polu golfowym. Zdecydowana większość par wybiera jednak ogrody przy restauracjach lub pałacach, w których później odbywa się wesele.

Joanna Humerczyk i Szymon Wieczorek (po lewej: fot. Mateusz Kapała; po prawej: fot. B&B Studio Fotografia)Joanna Humerczyk i Szymon Wieczorek (po lewej: fot. Mateusz Kapała; po prawej: fot. B&B Studio Fotografia)

Blisko połowa zainteresowanych ślubami humanistycznymi to związki mieszane narodowo. W takiej sytuacji organizuje się dwujęzyczną uroczystość. Celebranci prowadzą ceremonie w językach angielskim, niemieckim i francuskim.

- Za każdym razem przygotowujemy scenariusz, który staramy się jak najlepiej dopasować do konkretnej pary. Czasami trwa to kilka miesięcy - mówi Szymon Wieczorek, mistrz ceremonii humanistycznych. - Od tego roku oferujemy też Luxury Wedding, czyli ślub jako dzieło sztuki. W ramach tej usługi piszemy wiersze i inne teksty bazujące na przeżyciach oraz uczuciach młodej pary, a następnie wplatamy je w treść ceremonii. Jesteśmy tym bardzo podekscytowani - dodaje.

Śluby symboliczne to tylko jedna z uroczystości humanistycznych. Inną jest Ceremonia Powitania dla nowo narodzonych dzieci, którą podobnie jak zaślubiny prowadzi celebrant lub celebrantka. Julia i Bartosz podjęli decyzję, że za kilka miesięcy, gdy na świat przyjdzie ich pierwsze dziecko, zorganizują mu takie przyjęcie. Poprowadzi je mistrzyni ich ślubu.

 

Anna Tomczyk-Anioł. Dziennikarka i freelancerka. Publikowała m.in. w lokalnych mediach w Krakowie i Stalowej Woli. Współpracowała z PAP oraz Interia.pl. Lubi, kiedy jej praca przekłada się na pomoc innym.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Komentarze (351)
Zaloguj się
  • ebom

    Oceniono 380 razy 338

    Wolę taką "dziecinadę" niż hipokryzję osób, które biorą ślub kościelny, choć od lat nie chodza do kościoła i deklarują brak wiary. Tutaj przynajmniej nikt nie ściemnia.

  • kniazwitold

    Oceniono 272 razy 206

    Przez tysiace lat ludzie slubowali wylacznie sobie, przed swiadkami i rodzina.

    Klechy wmieszali sie do tego kilkaset lat temu i teraz uwazaja, ze maja prawo o czyms decydowac.

  • baj62

    Oceniono 155 razy 109

    Forma ślubu kościelnego już się przedawniła. Ze swojego nie pamiętam nic i mimo że zostałem zmuszony presja środowiska do tego cyrku to nie uchroniło mnie od rozwodu. Jeśli młodzi zgodzili sie na taki ślub to jest olbrzymia szansa na długie pozycie małżeńskie, a krytycy tej formy niech zanalizują swoje "katolicjie życie". Modli sie pod figurą, a diabła ma za skórą.

  • Shamick Gaworski

    Oceniono 129 razy 85

    W Polsce ludzie nie moga sobie wyobrazic kraju bez Katoliczymu ...
    Prawie nikt, moze z 10%, wie iz katolicyzm to tylko 'czesc' chrzescijan .. sa babtysci, (przepraszam jesli to nie po polsku ale pisze z USA po 25 latach) , luterani, presbyterani, anglo katolicy, i jeszcze z 10 innych.
    W USA wiele zwie sie po prostu "christians' .... co nie jest katolicyzm.
    NIgdy nie slyszeli lub nie obchodzi ich biskup, spowiedz czy ksiadz ... natomiast ich koscila pastor i jego zona z dziecmi - ich znaja doskonale.
    Modla sie do tego samego Boga Jesusa i Mari ... choc nie do 'swietego XYZ' i nie moadla sie o zdrowie biskupa XYZ ...
    Ludzie obudzcie sie z tego zaboru Katoliczmu

  • Maksymilian Vargas

    Oceniono 139 razy 79

    Lewactwo, prawactwo, dziwactwo, fanaberia....tak tylko myślą prymitywni ludzie o katolicko-buraczanej świadomości (przepraszam za to okreslenie katolików). Rzeczywistość jest znacznie czymś więcej i tylko ludzi o otwartych umysłach i ludzi wewnątrzsterowalnych stać na śluby humanistyczne. To jaką rangę nadajemy takim wydarzeniom zależy tylko od nas, a nie od nacisków społecznych....które w Polsce są zresztą bardzo mocne. I to jest objaw wolności, wsapaniałej wolności myslenia i wyobraźni.....i dopóki nie robi się krzywdy innemu człowiekowi, to ogranicza nas tylko niebo. W Polsce ze względu na wszechogarniającą tępotę, śluby humanistyczne będą wrzucane w jakieś dziwne szufladki, ale jak to się komuś nie podoba to niech przegrywa swoje życie w swoim zapyziałym mieszkanku hipnotyzując się szklanym ekranem i gmerając paluchem w nosie.....Polski Wspaniały Świat.

  • zibbey

    Oceniono 84 razy 66

    Ale o co chodzi z tymi bogami? Ja znam grubo ponad stu, ale żadnego prawdziwego! A idea piękna. Poza tym jest rzeczą bezsporną, że religie, w Polsce chodzi o tych spasionych na nieróbstwie biskupków, bezczelnie wtrąca się w życie normalnych ludzi, a nawet, co jest niesamowitym chamstwem, moje.

  • Shamick Gaworski

    Oceniono 82 razy 60

    wiec slub moze byc tylko 'legalny' z uczesnikiem jednej z galezi chrzescijanstwa zwanej 'kaolicyzmem' ...
    Hm, to znaczy iz 90% slubow w USA sa 'nielegalne' ...
    kiedy Polska wyjdzie z zaborow tego KK? Bo juz czas ... 'jaki to byl czas Jasiu? NAJWYZSZY prosze pani' ...

  • tsuranni

    Oceniono 64 razy 58

    zdecydowanie większą dziecinadą jest bełkot o nadprzyrodzonej tajemnej istocie, która coś tam wiąże, coś łączy, coś komuś pozwala, a za coś innego będzie gromy z nieba spuszczać.

  • mniklasp

    Oceniono 66 razy 58

    mieszkajac w Kaliforni od wielu lat bylen slubach ogrodowych ,plazowych , w lesie i na statku w Grecji w roznych obrzadkach , hinduskim, zydowskim, indiansko - zydowskim , armenskim i roznych wyznan chrzescijanskim oraz koreanskim i w koncu bezwyznaniowym. Slub w Ameryce moze udzielic zwykla osoba ktora przez internet zlozy podanie ze chce byc "cywilnym ksiedzem" i po zweryfikowaniu ze osoba nie jest kryminalnie skazana staje sie "ksiedzem".Proste

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX