Boyan Slat

Boyan Slat (fot. The Ocean Cleanup)

fenomen

Boyan ratuje świat. Stworzył projekt oczyszczenia oceanów ze śmieci i stał się gwiazdą

Kiedy był nastolatkiem, postanowił, że oczyści oceany ze śmieci. Dziś ma 22 lata, a jego marzenie może się ziścić. Boyan Slat stworzył projekt, który został nagrodzony przez politechnikę w Holandii, a potem zebrał miliony dolarów na realizację swojego planu. "The Ocean Cleanup" wsparło 38 tysięcy osób ze 160 krajów. Nie wszyscy do jego idei podchodzą z entuzjazmem. Niektórzy oskarżają Slata o brak wiedzy i arogancję.

Kiedy Boyan Slat podczas konferencji TedX w Delft w Holandii opowiadał o tym, jak chce ratować oceany, słuchało go kilkadziesiąt osób. Po prezentacji dostał gromkie brawa, kilka osób uścisnęło mu dłoń i wrócił do domu. Wystąpienie niczego nie zmieniło, nie przyniosło mu ani jednego euro wsparcia. Przez następne miesiące jedyne, czym się zajmował, było szukanie sponsorów. Przeznaczył na to zaoszczędzone z kieszonkowego całe 200 euro. Tylko jednego dnia skontaktował się z 300 firmami, z czego odpowiedziała jedna. - Ale i to spełzło na niczym. Nikt nie był zainteresowany, to było strasznie frustrujące - Boyan wspominał w jednym z wywiadów.

W marcu 2013 roku, kilka miesięcy po tym, jak w internecie ukazała się jego prezentacja, coś drgnęło. Nagle wideo zaczął oglądać cały świat. Boyan otrzymywał półtora tysiąca e-maili w ciągu jednego dnia, a setki tysięcy ludzi weszło na jego stronę internetową. Chłopak postanowił wykorzystać chwilę i rozpoczął zbieranie pieniędzy w internecie. W ciągu piętnastu dni dostał 80 tysięcy dolarów. Do jego drzwi zapukały największe media z całego świata z prośbą o wywiad. Odmówił wszystkim czterystu i zniknął.

Dwa kilo ryb, kilo plastiku

Boyan uwielbia nurkować. W 2011 roku, jako 16 latek, pojechał do Grecji i nurkował w tamtejszych morzach. Ale kiedy zszedł pod wodę, zamiast kolorowych ryb zobaczył śmieci.

- Zobaczyłem tam więcej foliówek niż ryb - wspomina.

Boyan Slat (fot. The Ocean Cleanup)Boyan Slat (fot. The Ocean Cleanup)

Zastanawiał się, czy coś da się z tym zrobić, ale wszyscy powtarzali mu, że tak już musi być - jak torby wpadną do oceanu, to zostaną tam na zawsze. Jednak to, co Slat zobaczył w Grecji, było tylko wierzchołkiem góry lodowej. Wtedy nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że co tydzień do oceanów trafia ilość śmieci swoją objętością równa dwóm Empire State Building. Obecnie światowa produkcja plastiku wynosi 288 milionów ton rocznie, z czego 10 procent ląduje jako śmieci w oceanach. Według organizacji zajmującej się czyszczeniem wybrzeży, Ocean Conservancy, na dwa kilogramy ryb przypada kilogram plastiku. Spora część tego kończy w żołądkach zwierząt. Szacuje się, że co roku około 100 tysięcy ssaków morskich oraz miliony ptaków i ryb ginie z powodu zatrucia plastikiem.

Ludzie, którzy mówili Boyanowi, że oczyszczenie oceanów jest niemożliwe, nie mieli racji. Naukowcy stwierdzili, że można tego dokonać m.in. za pomocą łodzi ciągnących za sobą ogromne sieci wyłapujące śmieci, ale projekt jest nierealny, jego ukończenie zajęłoby 79 tysięcy lat. Slat, jeszcze jako licealista, zaczął więc pracować nad własnym rozwiązaniem.

Plama

Boyan od dziecka interesował się projektowaniem. - Najpierw budowałem domki na drzewach, a potem większe rzeczy - opowiada. Jako trzynastolatek bardzo interesował się rakietami. Ta fascynacja skończyła się ustanowieniem rekordu Guinnessa: wraz z kolegami odpalił równocześnie 213 rakiet z boiska w jego rodzinnym Delft.

Jeszcze w liceum Slat próbował rozwiązać problem oczyszczenia oceanów. Punktem przełomowym było dojście do wniosku, że nie musi pływać statkami, żeby wyłapać plastik, bo on sam do niego przypłynie. Większość śmieci kumuluje się w pięciu obszarach, w różnych regionach świata. Największy z nich, Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, leży pomiędzy Kalifornią a Hawajami i ma powierzchnię dwukrotnie większą od stanu Teksas.

Śmieci znalezione na terenie Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci (fot. The Ocean Cleanup)Śmieci znalezione na terenie Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci (fot. The Ocean Cleanup)

- Większość ludzi ma w głowie obraz wielkiej wyspy śmieci, po której można niemal chodzić, ale to tak nie wygląda. Ten zaśmiecony obszar rozciąga się przez miliony kilometrów kwadratowych i jeśli będziesz próbował posprzątać go za pomocą statków, zajmie to tysiące lat - tłumaczy Slat.

Plamy śmieci z góry wyglądają jak ogromna, wirująca pralka. Woda i śmieci kręcą się w kółko. Slat uznał, że wystarczy w pewnym miejscu postawić barierę zbierającą śmieci. W ten sposób znikną problemy logistyczne związane z dużą liczbą statków potrzebnych do ich zbierania, zanieczyszczenie spalinami oraz koszty paliwa. Model bariery, który stworzył w liceum, został nagrodzony przez politechnikę w Delft jako najlepszy projekt techniczny roku.

Za młody?

Kiedy Boyan zniknął po zebraniu 80 tysięcy dolarów, to nie dlatego, że uciekł z pieniędzmi, ale dlatego, że chciał na poważnie zastanowić się nad projektem i odpowiedzieć jego krytykom. Zebrał grupę 100 osób, głównie naukowców wolontariuszy rozsianych po całym świecie. Dowodził nimi oceanograf z Australii, a wszystkim zarządzał, głównie przez Skype'a, sam Boyan Slat.

- Mieliśmy stażystę, który miał dwadzieścia cztery lata i nie byliśmy z niego specjalnie zadowoleni. Pamiętam, jak koledzy go tłumaczyli: „On jest taki młody, dajmy mu czas, nauczy się”. Wtedy przypominałem im, że mówią to do mnie, dziewiętnastolatka - opowiadał podczas swojego wystąpienia na TedX.

Bariera, która zbiera śmieci (fot. The Ocean Cleanup)Bariera, która zbiera śmieci (fot. The Ocean Cleanup)

Na miesiąc przed swoimi dwudziestymi urodzinami Boyan wrócił do mediów z 530-stronicowym raportem oprawionym w okładkę z przetworzonego plastiku odzyskanego z morza. Dokument udowadniał, że jego idea jest wykonalna. Pod tekstem prezentującym wyniki symulacji komputerowych, testy oraz badania na morzu podpisało się 70 naukowców i inżynierów. Projekt prezentował barierę w kształcie litery „V” o długości 100 kilometrów zanurzoną na głębokość trzech metrów. Bariera miałaby zostać przytwierdzona do dna morskiego na głębokości około czterech tysięcy metrów. Według wyliczeń naukowców z zespołu Slata dzięki niej w ciągu dziesięciu lat zostanie oczyszczone 42% plamy na Pacyfiku.

„The Ocean Cleanup”, fundacja założona przez Boyana, krótko potem ogłosiła zbiórkę pieniędzy w internecie, która miała im pozwolić dalej pracować. Na dwa miliony dolarów złożyło się 38 tysięcy osób ze 160 krajów.

Obecnie projekt Boyana jest po pierwszej fazie udanych testów, a w tym roku prototyp - 1,5-kilometrowa bariera zostanie zainstalowana u wybrzeży Japonii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2020 roku Slat planuje przeprowadzić poważniejszy test w trudnych warunkach na północnym Atlantyku.

Chwilowo „The Ocean Cleanup” finansuje swoją działalność z datków i wsparcia sponsorów, od których zebrano 30 milionów euro, połowę potrzebnego budżetu. W przyszłości jednak organizacja zamierza sama na siebie zarabiać, sprzedając plastik, który zostanie poddany recyklingowi.

- Przeanalizowaliśmy próbki plastiku wyłowione z oceanu i jego jakość była zaskakująco dobra, materiał nadaje się do recyklingu. Dziesiątki wielkich korporacji są zainteresowane jego odkupieniem i to jest nasz Święty Graal: opłacać oczyszczanie oceanów zyskami z recyklingu - tłumaczył Slat na konferencji TedX. Mówił nawet o 500 milionach dolarów, które można w ten sposób zarobić.

Ocean plastiku. Te śmieci wydobyli wolontariusze na Hawajach. Zostały poddane recyklingowi (fot. The Ocean Cleanup)Ocean plastiku. Te śmieci wydobyli wolontariusze na Hawajach. Zostały poddane recyklingowi (fot. The Ocean Cleanup)

Jak obsesja przechodzi w arogancję

Boyan mówi, że nie znosi patrzeć w przeszłość. Twierdzi, że to jest bezużyteczne i jedyną właściwą drogą jest patrzenie w przyszłość. Nie rozumie też, dlaczego „obsesyjny” ma dla ludzi negatywne znaczenie. On jest obsesyjny i to lubi.

- Jak już mam jakiś pomysł, to się go trzymam - oznajmia.

Być może trzyma się go zbyt mocno, obsesyjnie właśnie, i nie potrafi zobaczyć jego wad.

Krytyka posypała się na Boyana od samego początku, mówiono zbyt młody, naiwny, niedoświadczony. Ale po epitetach przyszły też konkretne argumenty.

Latem 2015 roku Slat zorganizował ekspedycję badawczą na Pacyfiku. Z pomocą 30 łodzi zbierał próbki plastiku i oceniał skalę zanieczyszczenia. Wyprawę nazwał „Mega Expedition” (Mega ekspedycja), a w mediach opowiadał o niej jako o „największej oceanicznej wyprawie badawczej w historii”, podczas której zebranych zostało więcej danych niż w ciągu ostatnich 40 lat badań. Gdyby jednak potrafił choć na chwilę spojrzeć w przeszłość, dowiedziałby się, że w ciągu poprzednich czterech dekad naukowcy zebrali i przebadali 11 tysięcy próbek. „Mega ekspedycja” nawet nie otarła się o ten wynik. Poza tym wcześniejsze badania były prowadzone na całym świecie, we wszystkich z pięciu plam.

- To jest migawka fragmentu oceanu w jednym miesiącu, w jednym roku, w dodatku niewiarygodna, bo będąca pod dużym wpływem tsunami z 2011 roku - mówi mi Marcus Eriksen, naukowiec i ekolog, założyciel „5 Gyres Institute”, organizacji walczącej z zanieczyszczeniem mórz przez plastik.

Boyan Slat udziela wywiadu (fot. The Ocean Cleanup)Boyan Slat udziela wywiadu (fot. The Ocean Cleanup)

Marcus przyjrzał się idei Boyana, spotkał się z nim i zadał mu kilka pytań. Pomimo że Slat twierdzi, iż w wyniku działania bariery nie zginą żadne zwierzęta, to kiedy został zapytany: „Co z organizmami, które nie pływają, tylko są unoszone przez prąd?”, okazało się, że nie wiedział o ich istnieniu. Takich organizmów jest sporo: ślimaki, meduzy czy pąkle, rodzaj skorupiaków. Według Eriksena, kiedy bariera Slata zacznie działać, zginą ich miliony, jeśli nie biliony.

- Pomysł „The Ocean Cleanup” jest interesujący, ale w ogóle nie obejmuje większości śmieci, które spływają rzekami i rozpadają się na mikroplastik na długo, zanim dotrą do plam śmieci. Wyławianie plastiku na środku oceanu jest mało efektywne, im wcześniej postawi się bariery np. na rzekach, tym więcej plastiku zostanie zebrane - tłumaczy mi Eriksen.

Większość śmieci, które pływają w oceanach (92 procent), to plastik po rozpadzie, tzw. mikroplastik, który jest mniejszy od ziarnka ryżu. Naukowcy ostatnio odkryli, że duża jego część wcale nie unosi się na powierzchni, gdzie Slat chce łowić śmieci, ale leży także na dnie, na plaży, albo jest wmarznięta w lód. Natomiast 70 procent z pozostałych ośmiu procent to duże odpady w postaci sprzętu do połowu ryb: sieci, boje i liny, które są tak zaprojektowane, żeby jak najdłużej przetrwać w morskich warunkach. Ekspedycja Slata potwierdziła tylko tę wiedzę: większość tego, co wyłowiono,  stanowił sprzęt rybacki. Kiedy Eriksen zapytał go, czy będzie zabiegał o wprowadzenie rozwiązań prawnych, które nałożą wysokie kary finansowe na producentów i właścicieli sprzętu w przypadku jego zgubienia, Slat odpowiedział: nie.

Statek Statek "Mega ekspedycji" zbliża się do portu w San Francisco (fot. Olaf Lemmers / The Ocean Cleanup)

„The Ocean Cleanup” nie zamierza także wspierać już istniejących kampanii mających na celu oczyszczenie oceanów, np. „Fishing for Litters” (Łowienie śmieci). Nie przekonał go fakt, że koszty byłyby niższe - kilogram śmieci wyłowionych przez barierę Boyana będzie kosztował 4,5 euro, ten sam kilogram wyłowiony przez rybaków kosztuje 1 euro. Takie programy działają już u wybrzeży Szkocji, Korei Południowej i Hawajów.

- Oceany same się oczyszczają, plastik i śmieci są regularnie wymywane na plaże dookoła świata. Musimy się skupić na prewencji, a nie czyszczeniu. Akcje oczyszczania jedynie odbierają uwagę i finansowanie działaniom długodystansowym, na których powinniśmy się skupić - tłumaczy Eriksen.

Jako przykład podaje ustawę podpisaną przez Baracka Obamę w grudniu 2015 roku, zakazującą używania szkodliwych dla środowiska plastikowych mikrokuleczek używanych w produkcji szamponów, past do zębów oraz płynów do mycia twarzy.

- Prawdziwa bitwa toczy się między przemysłem, który chce ekonomii linearnej, w której produkuje plastik i nie ponosi za to odpowiedzialności, a politykami, naukowcami i aktywistami, którzy chcą ekonomii recyklingu z mądrym projektowaniem, programami odzyskiwania surowców i większą odpowiedzialnością producentów - wyjaśnia Eriksen.

Bono naszych czasów

Od kiedy wideo Slata zaczął oglądać cały świat, stał się on medialną gwiazdą. Pokochały go media i zwykli ludzie. I trudno im się dziwić, niewiele historii uwodzi równie mocno, jak ta, w której bohaterski nastolatek ratuje świat. Magazyn „Foreign Policy” w 2015 roku umieścił Slata na liście „Global Thinkers”, będącej czymś na kształt listy najbardziej wpływowych myślicieli na świecie; król Norwegii Harald nagrodził go tytułem Młodego Przedsiębiorcy Roku; Organizacja Narodów Zjednoczonych nadała mu tytuł Champion of the Earth, który jest najwyższym wyrazem uznania organizacji za działalność na rzecz ochrony środowiska. W tym samym roku Boyan Slat został zaliczony do 20 Najbardziej Obiecujących Przedsiębiorców na Świecie (Intel EYE50).

Żeby skutecznie walczyć z zanieczyszczeniem wód, należy m.in. sprawdzić, jak głęboko spotkać można śmieci. Na zdjęciu Boyan Slat i urządzenie, dzięki któremu, można tego dokonać (fot. The Ocean Cleanup)Żeby skutecznie walczyć z zanieczyszczeniem wód, należy m.in. sprawdzić, jak głęboko spotkać można śmieci. Na zdjęciu Boyan Slat i urządzenie, dzięki któremu, można tego dokonać (fot. The Ocean Cleanup)

Na Facebooku ludzie z wielkim entuzjazmem dziękują mu, wyrażają miłość oraz podziw, że „w tak młodym wieku ratuje świat”. Jedna z fanek, Kristina Varner, napisała, że jej syn przygotowuje w podstawówce projekt o Boyanie i jego działalności. Slat powoli staje się ikoną popkultury.

Zdążył już wystąpić w dwóch filmach dokumentalnych: „Plastic in my water” (Plastik w mojej wodzie) oraz „Beyond the horizon” (Poza horyzont). O emisji tego ostatniego informował na swoim Facebooku: „Obejrzyjcie jak ja i Jared Leto rozmawiamy sobie o przyszłości ludzkości”. W dokumencie Boyan opowiada o problemie zanieczyszczenia oceanów i swoim projekcie. W pewnym momencie zatroskany Jared Leto pyta:

- A co z zaśmieconym kosmosem? Jego też trzeba oczyścić, masz na to jakiś pomysł?

- To jest problem bliski memu sercu i mam już kilka pomysłów na to, jak go rozwiązać - odpowiada Boyan.

 

 

Boyan Slat. Holenderski wynalazca, student inżynierii lotniczej, ekolog i przedsiębiorca. Stworzył fundację „The Ocean Cleanup”, której zadaniem ma być oczyszczenie oceanów z wielkich plam śmieci. Obecnie jego projekt jest w fazie testów, wkrótce czeka go najważniejszy - u wybrzeży Japonii.

Łukasz Długowski. Absolwent filozofii, podróżnik, dziennikarz, współpracownik „Gazety Wyborczej”. Pisze m.in. o mikrowyprawach - proponuje, jak wcisnąć przygodę między pracę a zabiegane życie rodzinne. Autor książki „Mikrowyprawy w wielkim mieście”. Swoje przygody relacjonuje na Facebooku i Instagramie, gdzie prowadzi profil: Mikrowyprawy

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Zobacz także
Komentarze (54)
Zaloguj się
  • kar-rudy102

    Oceniono 83 razy 67

    Wszystko "dzięki" szaleństwu torebek plastikowych [tzw "jednorazówek"] i butelek po napojach. Idziesz do sklepu i za każdym razem dostajesz lub bierzesz kilka takich toreb. Co potem? Do kosza oczywiście! Potem już nie chcemy wiedzieć co się z tym dzieje. Kompletne szaleństwo! Według rożnych badań plastik zniszczy życie w oceanach w przeciągu 10-20 lat jeśli nic z tym nie zrobimy. Jestem za tym żeby każda torebka, nawet ta na bułkę, kosztowała powiedzmy 50 groszy, ludzie zaczęliby by inaczej na to patrzeć. Ja każdą torbę używam tygodniami, aż się zniszczy. Gdzie jest edukacja młodzieży? Przecież my sami kopiemy sobie grób jako cywilizacja, i to już nie rękoma tylko koparką!

  • ltte

    Oceniono 22 razy 22

    Znam tańszy i prostszy sposób. Wystarczy płacić 20 €centów za kilogram śmieci, a za te z morza 50 €c ;-)

  • mniklasp

    Oceniono 29 razy 19

    Amerykanie na zachodnim wybrzezu, Kalifornia , Oregon , stan Waszyngton nie znieczyszczaja Pacifiku, to sa smieci ze statkow lub narodow wschodniej Azji ktore robia z Pacfiku smietnik.

  • corvelinho

    Oceniono 19 razy 17

    Wygląda jak Frodo z Władcy Pierścieni- zwłaszcza na tym 2 zdjęciu..

  • mantis

    Oceniono 17 razy 17

    Uwaga Marcusa ma jak najwiecej sensu: Prewencja w rzekach. Rzeczywiscie to z Nich wplywa najwięcej syfu do mórz i oceanów.byc moze takie sieci byly by bardziej efektywne przy wejściu rzek do morza?

  • lisa2

    Oceniono 26 razy 16

    Jak na razie jego teorie umożliwiają mu darmo zwiedzać świat.

    Możliwe, że w przyszłości możliwe będzie oczyszczanie z niechcianych śmieci wszystkich miejsc, do których one się dostają. Niestety to jest tak jak zjednoczona Ziemia jako jedno państwo, jeden ziemski rząd i jedna ziemska polityka - UTOPIA.

    Dopóki Ja myślę inaczej niż Ty, dopóty świat się nie zjednoczy i nie będą możliwe jakiekolwiek dobre idee. Nawet gdy zagrozi Ziemi jakaś kometa czy asteroid, wśród ludzi znajdą się oponenci przeciwko obronie wspólnego naszego Domu.

    Wystarczy dzisiejszy terroryzm nad którym nie jesteśmy w stanie zapanować.

    Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli nam przeszkadzać i robić na złość - to jest w ludzkiej naturze - bo przecież nie chcemy totalitaryzmu i ograniczania nam wolności, którą już posiadamy.

  • smiki48

    Oceniono 15 razy 15

    zanieczyszczenia należy eliminować u źródeł ich powstawania oraz w miejscach gdzie odpady występują w dużych "stężeniach". Jak jesteście nad morzem, w jakimś porcie, to zauważycie miejsca znacznie bardziej zanieczyszczone od innych. I w takich miejscach należy lokalizować instalacje usuwające odpady z wody. Również przy projektowaniu budowli hydrotechnicznych można stworzyć miejsca z których znacznie łatwiej i taniej bedzie można usuwać przepływające odpady.
    Natomiast stawianie zapór na oceanie wiąże się z dużo wiekszymi kosztami oraz ryzykiem rozpadu zapór pod wpływem sztormów.

  • Oceniono 14 razy 12

    Dziwnym trafem najnowszy nabytek UE - Chorwacja - doskonale potrafiła poradzić sobie chociażby z petami. Za każdy napój w pecie płaci się kaucję 0,50 kuna, my turyści o tym nie wiemy i wywalamy je do koszy, a tubylcy skwapliwie wybierają i odnoszą do skupu. W trakcie sezonu wychodzi niezłe kieszonkowe. Nie wiem jak na lądzie, ale na wyspach, gdzie gromadzenie odpadów na swoje granice, nie ma na śmietniskach petów. Da się?!

  • nasza_droga_sic_gw

    Oceniono 12 razy 12

    "Wyprawę nazwał „Mega Expedition” (Mega ekspedycja), a w mediach opowiadał o niej jako o „największej oceanicznej wyprawie badawczej w historii”, podczas której zebranych zostało więcej danych niż w ciągu ostatnich 40 lat badań."
    "... poprzednich czterech dekad naukowcy zebrali i przebadali 11 tysięcy próbek. „Mega ekspedycja” nawet nie otarła się o ten wynik."
    "Pomimo że Slat twierdzi, iż w wyniku działania bariery nie zginą żadne zwierzęta, to kiedy został zapytany: „Co z organizmami, które nie pływają, tylko są unoszone przez prąd?”, okazało się, że nie wiedział o ich istnieniu."
    Ma wspaniałe pomysły, ale brak mu pokory i szacunku dla przeprowadzonych badań innych naukowców.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX